Dodaj do ulubionych

zdradził mnie...

19.07.06, 13:32
... intuicja podpowiadala mi ze cos jest nie tak jak przedtem, ale mowil
ladne slowa, obiecywal rozne rzeczy, przytulal, itp... i gdyby nie nie moja
inicjatywa w rozmowie i prosba o nie oklamywanie mnie... to oklamywalby mnie
nadal... zyl wygodnie... mial dwie kobiety...

czuje do niego zal... strasznie mi przykro, czuje sie nieszczesliwa...
Obserwuj wątek
    • cleer13 Re: zdradził mnie... 19.07.06, 14:24
      Nie wiem jak Cie pocieszyc, ze nie tylko Ty to przezyłaś, że nie byl Ciebie
      wart, że ból przejdzie z czasem... To wszystko prawda, ale niewiele pewnie Ci
      pomoze . Po prostu trzymaj sie i szybko wyrzuc go z pamieci.
      • haansi Jeśli kocha się kogoś,to czy kiedykolwiek przejdzi 23.07.06, 12:44
        e ten ból? Miłości nie można szybko wyrzucić z pamięci. To tak jakby wyrywało
        się własne serce z korzeniami.
        Jak kochając można kogoś chcieć zranić?
    • tygrysek27 Re: zdradził mnie... 19.07.06, 14:25
      ja bym wykastrowała chama
      a przede wszystkim podziękowała za znajomość
      wrrrrrrrr........no co za dupek
      • zgrzyty Re: zdradził mnie... 19.07.06, 15:23
        hmm...kilka dni temu wrocilam z wakacji, najpierw pojechalam sama w gory, bo on
        pracowal.... a czesc urlopu bylismy razem nad morzem... powiedzial ze chcial
        byc ze mna nad morzem, chociaz wtedy juz byla ona w jego glowie... kłamca... i
        te jego glupie teksty, ze nadal mu na mnie zalezy... jaki fi... ut... a jeszcze
        niedawno mowil, ze chcialby mniec ze mna dziecko...
        • tygrysek27 Re: zdradził mnie... 19.07.06, 15:24
          na co czekasz? pogoń drania i nie rozpamiętuj tego ani nie próbuj zrozumieć bo
          oszalejesz
          • zgrzyty Re: zdradził mnie... 19.07.06, 21:41
            od chwili gdy mi to powiedzial, nie chcialam go wiecej widziec... chociaz
            strasznie tesknie, nie chce zmienic swojego zdania... ciezko mi... chce mi sie
            ryczec jak sobie o tym pomysle... i robie to.. gdy po wczorajszych "nowinkach"
            wracalam do domu o malo co nie wpadlam pod samochod.. nie zauwazylam
            czerwonego...
            • masyl81 Re: zdradził mnie... 20.07.06, 09:19
              Chce Ci się ryczeć? Usiąć sama w domu, popłacz sobie. POmyślisz, ze pierd... ale
              płacz naprawde oczyszcza. Przerabiałam to jakiś czas temu. Wyrycz się, wywal
              gdzieś tą złość. Nie kumuluj jej w sobie. Odreaguj. Będzie ciężko Ci teraz. ale
              w rezultacie znacznie łatwiej niż gdybyś miała żyć z nim i być oszukiwaną.
              Jestem z Tobą. Nie z powodu damskiej solidarności. DLatego, ze wiem co czujesz...
    • julieet Re: zdradził mnie... 20.07.06, 01:47
      doskonale wiem co czujesz, dwa miesiace temu przechodzilam dokladnie przez to
      samo. niestety musi teraz bolec, musisz sie wyplakac zeby pozniej dojsc do ladu
      ze sama soba i na nowo wszystko sobie poukladac. najlepiej wyrzuc go ze swojego
      zycia, tak jest latwiej zapomniec. pobadz sobie troche w samotnosci, jezeli Ci
      to pomaga. mnie znajomi na sile z domu wyciagali na imprezy, a to mialo odwrotny
      skutek, musialam sie zdolowac na maksa zeby pozniej dojsc do siebie i nabrac
      checi na spotkania z ludzmi. teraz jest juz o wiele lepiej. i uwierz, ze jest to
      mozliwe ze nie bedziesz o nim ciagle myslala, tesknila, rozpamietywala dawne
      chwile i zadreczala sie myslami, dlaczego on to zrobil, a nie daj boze wmawiala
      sobie ze jestes gorsza, brzydsza....
      i pamietaj, ze zaden facet nie jest wart zebys sie czula tak jak sie teraz czujesz!
      • mahadeva Re: zdradził mnie... 20.07.06, 02:24
        dokladnie, za jakis czas sprobujesz z kims nowym
    • krytyk2 Re: zdradził mnie... 20.07.06, 01:54
      Wykorzystaj to ,co się stalo do analizy swoich i jego zachowań.Przyjrzyj sie
      dokładnie jakie zachowania Twoje mogły go do tego sprowokować iczy przypadkiem
      nie jesteś typem ofiary-bo wtedy sytuacja będzie się powtarzała w
      przyszłości.Pzdr
    • zarika Re: zdradził mnie... 21.07.06, 23:32
      Droga autorko wątku,solidaryzuję sie z Toba w pełni,bo jeszcze kilka dni temu
      przeżywałam to samo.Facet,z którym sie spotykałam,tez mówił piękne
      słowa,zapewniał,przytulał.Mimo podszeptów intuicji,wierzyłam mu,bo chciałam mu
      wierzyć.Kilka dni,po tym,gdy przestał odbierać telefony,bardzo
      płakałam.Przeżywałam raz jeszcze wszystkie chwile z nim,nie mogłam przechodzic
      obok miejsc,które razem odiwedzalismy.Czułam sie upokorzona,ale chciałam
      jeszcze jakiegos wyjaśnienia,zakończenia tego.zadzwoniłam do niego.Telefon
      odebrała tamta.Szczerze mówiac zatkało mnie na poczatku,ale chwile potem
      poczułam tylko złośc.To mnie chyba otzreźwiło tak naprawdę.Jestem już na tym
      etapie,gdy człowiek czuje tylko pustkę,ale taka,która jest podfwalina do nowego
      zycia.Wypłacz sie,wyżal.Zobaczysz,ze to,co teraz czujesz minie.Potrzeba
      czasu,ale minie.Jak pisał stachura:"Przysiegam wam,ze płynie czas i zabija
      rany,przysięgam wam.Tylko dajcie mu czas.Dajcie czasowi czas".Jestem z
      Tobą.Trzymaj sie.Jeśłi chcesz,pisz na maila.Pozdrawiam
      • festina-lente Do autorki wątku 22.07.06, 15:42
        Wspolczuję Tobie. Podniesiesz sie z tego. Banalne stwierdzenie o czasie, ktory
        leczy rany jest w istocie rzeczy prawdziwe. Odczujesz to. Moze zajmie Tobie to
        miesiac, moze dwa, moze dluzej. Zarika zacytowala Stachurę. Dorzucę Tobie moj
        ulubiony fragment. Trzymaj sie.

        "Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy sie znaczy nigdy się nie zaczęło. Gdyby
        prawdziwie się zaczęło nie skończyłoby się. Skończyło się bo się nie zaczęło.
        Cokolwiek prawdziwie się zaczyna nigdy się nie konczy"
    • tofik991 Re: zdradził mnie... 22.07.06, 00:35
      Bardzo mądrze postąpiłaś dopytując się o przyczyny zmiany w jego zachowaniu.
      Jesteś niezwykle spostrzegawczą i odważną osobą, nadwyraz ceniącą szczerość w
      relacji pomiędzy partnerami. W żadnym razie nie próbuj się zmieniać mając na
      uwadze to co się stało. Wiele kobiet będąc w podobnej sytuacji wahałoby się,
      nie byłyby pewne czy chcą znać prawdę. Choć wyczuwam i w Twoich słowach cień
      żalu, iż pokierowałaś "byłego" do odkrycia wszystkich kart. Bądź przekonana,
      zrobiłaś najlepszą rzecz, jaką mogłaś dla siebie zrobić.

      Pozdrawiam Cię!

      • zgrzyty Re: zdradził mnie... 24.07.06, 08:47
        pytajac sie o to balam sie strasznie.... naprawde... balam sie tej odpowiedzi z
        jego ust... mial taki straszny wyraz twarzy...
        • tofik991 Re: zdradził mnie... 24.07.06, 09:51
          Wierzę Ci. Ucziwość jest bardzo ważna. Ona powoduje że nawet kiedy stanie się
          coś złego, jest szansa na porozumienie i układanie od nowa tego co się
          rozsypało.
    • znj2 Re: zdradził mnie... 22.07.06, 09:40
      Jaka tam zdrada. Te śmieszne ruchy?
      • piekielnica1 Re: zdradził mnie... 22.07.06, 18:45
        znj2 napisała:

        > Jaka tam zdrada. Te śmieszne ruchy?

        Jsteście biedaczki w kleszczach włanego penisa?
        • aniol.basia Re: zdradził mnie... 23.07.06, 12:33
          akurat libido występuje u każdej płci, stety!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka