Dodaj do ulubionych

Zagubilem sie chyba..

15.03.07, 19:47
Witam wszystkich. Własciwie nie wiem czego oczekuję pisząc tutaj...Chyba po
prostu muszę sie "wygadać" a najlepiej zrobić to anonimowo, a przy okazji
moze ktoś napisze jakąś sensowną myśl która mi pomoże jakoś poradzić sobie z
sytuacją w jakiej się znalazłem...Ale po kolei. Jestem facetem po 30-stce, po
tzw przejsciach. 5 lat temu zakonczył sie mój jedyny jak do tej pory poważny
związek, trwający 7 lat, z którego mam coreczkę obecnie 8 letnia którą bardzo
kocham i z którą mam doskonały kontakt. Zwiazek ten zakonczył się w sposób
naturalny, nie było kłótni, ani zdrad, po prostu uczucie wygasało obustronnie
samoistnie, aż któregos razu postanowilismy się pożegnać na zawsze (lecz do
dzis pozostajemy w dobrych, kumplowskich ukladach). Od tamtej pory jednak nie
potrafie sie odnalezc w zwiazku z kobieta. Niby jest ok, ale ja czuje ze po
prostu nie moge otworzyc sie tak do konca, nie potrafie na 100% zaufac.
Dlatego tez kilka nastepnych zwiazkow trwalo gora kilka miesiecy. Od prawie 3
lat jestem z kobieta, rowniez po przejsciach, z ktora jest mi dobrze, kochamy
sie mieszkamy razem itd...Jednak problem ciagle tkwi we mnie- ona jest gotowa
juz na slub na dzieci, a ja nie potrafie dac z siebie wszystkiego, nie
potrafie otworzyc sie na maksa. Rozmawialem z nia szczerze wielokrotnie,
przyjmowala to ze zrozumieniem, ale widze ze cierpliwosc jej pomalu sie
konczy (tez jest po 30-stce, a chce miec jeszcze dzieci, wiec to zrozumiale z
jej strony, ze jezeli ma partnera ktorego kocha to chce miec dziecko juz
skoro juz dojrzala do tego). Problem w tym ze im ona bardziej "napiera" tym
wiekszy bunt sie we mnie rodzi.
A moze po prostu nie potrafie pokochac kobiety innej tak jak tą pierwszą?
Dodam jeszcze ze nigdy wczesniej jeszcze nie dopuscilem sie zdrady. A
ostatnio uwiklalem sie w (mozna juz chyba tak powiedziec) romans z kolezanka
z pracy. Ona jest mezatka, 5 lat starsza,dwoje dzieci.Zaczelo sie
niewinnie:zaczelismy po prostu opowiadac o swoich klopotach. No i tak krok po
kroku zblizylismy sie do siebie. Nie bylo sexu, ale namietne pocalunki gdzies
ukradkiem itd...W pracy oczywiscie udajemy ze jestesmy w takich stosunkach
jak wczesniej mowimy sobie per Pan ale wykorzystujemy kazda okazje, zeby
chociaz minac sie gdzies na schodach ,dotknac sie choc przez chwile, wysylamy
sobie czule smsy itd. Slowem zachowujemy sie jak para nastolatkow. A jak
wracam do domu to po prostu czuje sie jak palant, obiecuje sobie ze to
skoncze. Niestety jak jestem w pracy to juz nie pamietam o wyrzutach. Meczy
mnie to wszystko juz nie wiem jak i co mam robic. Mysle sobie ze mam jakas
spaczona psychike i ze powinienem byc sam i nie krzywdzic zadnej kobiety albo
sie po prostu zmienic. Ale chyba nie potrafie skoro przez te pare lat mi sie
to nie udalo...
Obserwuj wątek
    • rolling_stone Re: Zagubilem sie chyba.. 15.03.07, 20:01
      zgadzam sie z twoja samoocena- masz spaczona psychike. de facto jestes po prostu
      niedojrzalym facetem. spieprzyles zwiazek z kobieta, z ktora masz dziecko, a jak
      wynika z twojego elaboratu, niczego cie to nie nauczylo. na dodatek obsciskujesz
      sie po katach ze stara raszpla i to w miejscu pracy.

      pathetic.
    • elektroniczna.pomarancza Re: Zagubilem sie chyba.. 15.03.07, 20:21
      borek751 napisał:
      > Meczy
      > mnie to wszystko juz nie wiem jak i co mam robic. Mysle sobie ze mam jakas
      > spaczona psychike i ze powinienem byc sam i nie krzywdzic zadnej kobiety albo
      > sie po prostu zmienic.

      Dlaczego mialbys sie zmieniac? By zyc jak wszyscy?
      Przykladnie jak cale ludzkie stado? I jeszcze jesc na sygnal, dawac lape i
      mowic, gdy pytaja?
      Wcale nie musisz miec dzieci. Wcale nie musisz byc w stalym zwiazku.
      Mysle, ze warto zyc tak, by zycie mialo sens i sprawialo radosc. Jednak pod
      warunkiem, ze nikogo nie krzywdziwmy.
      To, ze nie chcesz miec dzieci, to nie jest intencjonalne krzywdzenie Twojej
      dziewczyny. Ona ma takie samo prawo chciec miec dzieci jak Ty masz prawo zyc
      bez dzieci. Dobrze byloby sie z nia porozumiec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka