Dodaj do ulubionych

Do mężów, którzy...

IP: 217.8.186.* 19.05.03, 16:13
zdradzili swoje żony. Nie chodzi mi o jednorazowe skoki w bok, tylko o
regularny romans, który wyszedł na jaw.
Jeśli po tym wszystkim nadal jesteście ze swoimi żonami i jesteście w miarę,
a może bardzo szczęśliwi, to proszę o odpowiedź na kilka pytań.
Co zdecydowało, że wybraliście "starą" żonę, a nie ułożyliście sobie życia z
kochanką?
Czego oczekiwaliście po powrocie od swoich żon, żeby nic nie mówiły, nie
robiły wyrzutów?
Ile czasu potrzeba, żeby wybaczyć, odzyskać zaufanie?
Co Wy zrobiliście, żeby przekonać swoje małżonki, że jesteście jednak warci
ich zaufania i miłości?
Jak powinna postępować taka żona, żeby mąż widział, że ona naprawdę cierpi,
że ją to bardzo dotknęło, ale żeby nie wykończyć małżeństwa nadmiarem
wyrzutów, pretensji, żalu?
Nie piszę żadnego artykułu - to dla mnie sprawa bardzo osobista.
Będę wdzięczna za zrozumienie.
Obserwuj wątek
    • Gość: A. Re: Do mężów, którzy... IP: srv1:* / 192.168.1.* 19.05.03, 21:23
      Nie ma tu nikogo, kto mógłby mi pomóc?
    • Gość: facet Re: Do mężów, którzy... IP: *.ols.vectranet.pl 19.05.03, 21:41
      To nie jest takie proste,mysle ze nikt Ci recepty niieda bo ona nieistnieje.

      pozddrawiam
      • Gość: A. Re: Do mężów, którzy... IP: 217.8.186.* 20.05.03, 08:17
        Gość portalu: facet napisał(a):

        > To nie jest takie proste,mysle ze nikt Ci recepty niieda bo ona nieistnieje.
        >
        > pozddrawiam

        Nie oczekuję gotowej recepty. Ale może doświadczenia, przemyślenia innych
        pomogą mi znaleźć rozwiązanie.
        Również pozdrawiam:)
    • puzzle Re: Do mężów, którzy... 19.05.03, 21:50
      Witaj,
      chcesz pogadać o tym, o czym piszesz, napisz na maila, oczywista bez
      tego "nospam"! Może nawzajem sobie pomożemy!
      Pozdrawiam!
      • Gość: A. Re: Do PUZZLE IP: 217.8.186.* 21.05.03, 16:26
        Napisałam na priv. Albo nie dostałeś, albo jesteś moim mężem, bo nie mam żadnej
        odpowiedzi.
    • Gość: Kochas Re: Do mężów, którzy... IP: *.sympatico.ca 20.05.03, 03:50
      Gość portalu: A. napisał(a):

      > Co zdecydowało, że wybraliście "starą" żonę, a nie ułożyliście sobie życia z
      > kochanką?

      Jadac na wycieczke w piekne okolice po obejrzeniu urokow chwili, nie kupujesz
      tej willi w ktorej mieszkalas(es) pare dni.

      > Czego oczekiwaliście po powrocie od swoich żon, żeby nic nie mówiły, nie
      > robiły wyrzutów?

      Przebaczenia i poprawy sytuacji. Jak maz zdradza to musi byc jakis powod - nie
      jest to tylko calkowita wina meza i nad tym musisz sie zastanowic. Kazdy medal
      ma dwie strony a diabel nie spi.

      > Ile czasu potrzeba, żeby wybaczyć, odzyskać zaufanie?

      To zalezy od twojego usposobienia - jesli lubisz rozdrapywac gojace sie rany to
      nigdy az gamgrena moralna opanuje caly organizm malzentwa. Pomysl nad tym CZY
      CHCESZ MIEC RACJE czy SPOKOJ ZYCIA.

      > Co Wy zrobiliście, żeby przekonać swoje małżonki, że jesteście jednak warci
      > ich zaufania i miłości?

      Nic - naogol nalezy chodzic na paluszkach, jak pies z podwinietym ogonem i
      czekac az czas ukoi serce i nastapi pasjonujaca goraca noc bez granic.

      > Jak powinna postępować taka żona, żeby mąż widział, że ona naprawdę cierpi,
      > że ją to bardzo dotknęło, ale żeby nie wykończyć małżeństwa nadmiarem
      > wyrzutów, pretensji, żalu?

      Napiaslem powyzej - mozesz miec racje i zyc w samotnosci bez granic lub byc
      chwilowo poblazliwa i odnowic oczekiwane szczescie we dwoje. Wybor nalezy do
      ciebie.

      > Nie piszę żadnego artykułu - to dla mnie sprawa bardzo osobista.
      > Będę wdzięczna za zrozumienie.

      Jesli napiszesz wszystkie swoje zale, gniew, nadzieje i watpliwosci i zachowasz
      to dla siebie do przeczytania np za dwa lata, wowczas zrobisz sobie przysluge.
      Pisanie w takich sytuacjach jest najlepsza terapia zdradzonej kobiety. Sprawdz
      to dziala. Jesli ci sie uda to jeszcze opublikowac, to dopiero zrozumiesz, ze
      to byla dobra sugestia. Powodzenia.
      • Gość: Nina Re: Do mężów, którzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.03, 17:00
        Czego oczekiwaliście po powrocie od swoich żon, żeby nic nie mówiły, nie
        > robiły wyrzutów?

        Przebaczenia i poprawy sytuacji. Jak maz zdradza to musi byc jakis powod - nie
        jest to tylko calkowita wina meza i nad tym musisz sie zastanowic. Kazdy medal
        ma dwie strony a diabel nie spi.


        > CO DO TEGO WPISU: OWSZEM, ZGODZE SIE ZE POWOD MUSI BYC ABY ZDRADZIC
        ALE........... CZY NIE PROSCIEJ, LEPIEJ , UCZCIWIEJ I ODWAZNIEJ BYLOBY USIASC I
        POROZMAWIAC? POWIEDZIEC: NIE PODOBA MI SIE TO TO I TO, BOLI MNIE TO TO I TO i
        dojsc do jakiegos sensownego porozumienia?
    • Gość: J. Re: Do mężów, którzy... IP: *.acn.pl 20.05.03, 21:36
      Jesteś zabawna. Zdradził, bo jesteś ciężka krowa. Głupia w dodatku, że pytasz o
      to, jak masz się zachowac obcych ludzi na forum. Ja cibie znam i wcale mu się
      nie dziwię. Żaden najwiekszy maniak internetowy nawet erotoman nie
      zainteresował by się tobą nawet wirtualnie. Napisz może coś o mnie, kochance
      swojego męża. Kochani forumowicze, naprawdę i świetnie wyglądam. Zakochał się,
      ponieważ ze mną życie nie jest nudne.Nawet teraz, kiedy dopadła nas jego żona z
      pretensjami, pokazując mi AKT WŁASNOŚCI. Nie wiedziałam, że mój przyjaciel to
      skarbonka tylko i podziw dla koleżanek z pracy. Dla mnie jak był tak i jest
      kimś więcej. Kimś bezprzedmiotowym. To człowiek. On czuje. Nie czuł jej juz od
      bardzo dawna. Nie dziwię. Chcecie ją zobaczyć ? Nie życzę.
      • sweetwitch Re: Do mężów, którzy... 20.05.03, 22:33
        Gość portalu: J. napisał(a):

        > Jesteś zabawna. Zdradził, bo jesteś ciężka krowa.

        Skad taka pewnosc? A moze facet byl kiepski w lozku, wiec zona juz nie miala
        ochoty sie z nim kochac, wiec poszedl do innej. :]
      • Gość: A. Re: Do mężów, którzy... IP: 217.8.186.* 21.05.03, 12:08
        Gość portalu: J. napisał(a):

        > Jesteś zabawna. Zdradził, bo jesteś ciężka krowa.


        Ja jestem ciężka krowa, a Pani?
        Kim Pani jest w swoich (i jego) oczach?
        Czym się różnimy? Co Pani zaoferowała, czego już wcześniej nie znał, nie
        doświadczył?

        P.S. A czy można być lekką krową:o)
      • Gość: penelopa Re: Do mężów, którzy... IP: *.t / 192.168.10.* 21.05.03, 15:15

        > Jesteś zabawna. Zdradził, bo jesteś ciężka krowa.
        Głupia w dodatku, że pytasz o
        >
        > to, jak masz się zachowac obcych ludzi na forum.

        Jestes prostaczka, skladajaca sie widac z samych
        genitaliow skoro potrafisz cos takiego napisac.


        Ja cibie znam i wcale mu się
        > nie dziwię. Żaden najwiekszy maniak internetowy nawet
        erotoman nie
        > zainteresował by się tobą nawet wirtualnie.

        No coz, tak sie sklada ze A. jest ZONA faceta ktory Cie
        uzywa... Z nia sie ozenil, a Ciebie posuwa w wolnym
        czasie. Nic Ci to nie daje do myslenia?
        W malzenstwie bywaja kryzysy, ale Zona jest wieczna (
        jesli tylko zechce).


        Napisz może coś o mnie, kochance
        > swojego męża. Kochani forumowicze, naprawdę i świetnie
        wyglądam. Zakochał się,
        > ponieważ ze mną życie nie jest nudne. Nawet teraz,
        kiedy dopadła nas jego żona z
        >
        > pretensjami, pokazując mi AKT WŁASNOŚCI.

        Tak czy siak Twoje dni sa policzone. Odbebnisz swoje i
        pojdziesz w kat...


        Nie wiedziałam, że mój przyjaciel to
        > skarbonka tylko i podziw dla koleżanek z pracy. Dla
        mnie jak był tak i jest
        > kimś więcej. Kimś bezprzedmiotowym. To człowiek. On
        czuje. Nie czuł jej juz od
        > bardzo dawna. Nie dziwię. Chcecie ją zobaczyć ? Nie życzę.

        Durna jestes. Durna jak klapa od sedesu. I prosta
        niewymownie.
        I nie zabieraj wiecej glosu.
        • ickis Jakis kretyn/ ka prowokuje.Gowna lepiej nie ruszac 21.05.03, 15:21
          • Gość: A. Re: Jakis kretyn/ ka prowokuje.Gowna lepiej nie r IP: 217.8.186.* 21.05.03, 16:20
            Nie jestem żadną kretynką. Na jakiej podstawie tak mnie oceniasz? Bo nie lubisz
            niezalogowanych?
            Chyba niepotrzebnie liczyłam na pomoc na tym forum.
            Zresztą nie zamierzałam dyskutować publicznie. Jeśli ktoś podał namiary,
            wysyłałam adres e-mail.

            Bez poważania,
            "jakaś kretynka"
            • ickis Re: Jakis kretyn/ ka prowokuje.Gowna lepiej nie r 21.05.03, 16:33
              Jezu Dziewczyna patrz na jaki post ja odpowiadam... Nie mam nic do Ciebie,
              jestes spoko... A ja niestety na razie nie moge Ci pomoc bo to troche malo
              takie IP na znalezienie kogos, ale do czasu :)
              Pozdrawiam. Ickis zbity, ale niewinny
              • Gość: A. Sorry:-) IP: 217.8.186.* 21.05.03, 16:44
                Myślałam, że to do mnie/o mnie. Jak ktoś ma tak podeptane poczucie własnej
                wartości, to każdą uwagę bierze do siebie.
                • Gość: AGA Re: Sorry:-)Do J. IP: 194.181.128.* 21.05.03, 16:52
                  Jak śmiesz tak się zwracać do tej kobiety!To Ty jesteś podłą szmatą ,którą nie
                  stać na swojego faceta tylko cudzych odbierasz!!!Niczym specjalnym się nie
                  wyróżniasz, skoro nie masz adoratorów wśród wolnych mężczyzn.Bo facet ,który
                  zdradza to zakompleksiony szczyl, a nie prawdziwy męższyzna!
                • mmajja Re: Sorry:-) 26.05.03, 18:34
                  Gość portalu: A. napisał(a):

                  > Myślałam, że to do mnie/o mnie. Jak ktoś ma tak
                  podeptane poczucie własnej
                  > wartości, to każdą uwagę bierze do siebie.

                  No jak mozesz miec podeptane PWW, czytam Twoje posty i
                  zachwycaja mnie bo nawet z prostactwem potrafisz sobie
                  swietnie poradzic i generalnie mysle ze pomijajac
                  szumowiny w stylu MIA, to calkiem interesujaca dyskusje
                  tu rozpoczelas.
                  Trzymaj sie A... i nie puszczaj;)), pozdrowionka
                  maja
                  PS> Nie zartuje z Twoich problemow tylko zartuje zeby nie
                  bylo Ci ciezko. Z facetami bywa tak ze wpadna na glupi
                  pomysl, ale zdarzaja sie tacy ktorzy mimo wszystko
                  potrafia jeszcze posklejac filizanke zycia malzenskiego
                  tak, ze zadzwieczy. A poza tym tego kwiatu pol swiatu.
      • Gość: pepsikola Re: Do mężów, którzy... IP: *.e-wroc.com 13.04.04, 11:21
        Ruszył mnie ten kretyński wywód. Dziecinko, jak to robisz że twoje pożycie z
        kochankiem jest tak pasjonujące?Zastanawiałaś się czy to nie jest jedynie kop
        adrenaliny bo robicie coś zabronionego? A poza tym i przede wszystkim: ja nigdy
        nie chciałabym zostać wprowadzona do czyjegoś życia kuchennymi drzwiami. Jeżeli
        żona pokazała ci akt własności widocznie preferujesz ten tandetny sposób
        rozumienia męskiej duszy. No i na koniec klaudio szifer dla ubogich, z kim ta
        twoja druga połowa została? Ja wiem dlaczego nie z tobą-bo kocha dzieci tak jak
        nikogo na świecie. Znamy te teksty. Spójrz na siebie, ja też cię znam. Jesteś
        beznadziejna. Ograniczona mitomanka. I tyle.
    • ickis Bardziej sensownie :) 21.05.03, 17:08
      Jednorazowa zdrada, nie romans, to jest cos o czym sie nie zapomina, ale mozna
      po dlugim czasie nabrac dystansu. Choc kosztuje to sporo czasu i boli. I to juz
      jest wiele... Dlaczego zadawac sobie bol i trud w sytuacji, az nadto
      oczywistej. Ktos kiedys powiedzial: pokochac mozna kazdego, wystarczy sie
      postarac. Czy nie lepiej zaczac budowac nowe zaufanie oparte na uczuciu,
      rozpoczynajacym sie zwiazku niz na wraku, tylko dlatego, ze sie czulo
      odtraconym prze ukochana osobe. Nie sadze zebys czymkolwiek sobie zasluzyla na
      takie traktowanie, bo nikt nie zasluguje na to zeby go oklamywac, zadawac
      cierpienie. Twoj maz to gnojek i takim niech pozostanie. Nie dawaj mu szansy na
      poprawe, bedzie sie czul pewniej. Po co masz sie zastanawiac, czy nie zrobi
      tego jeszcze raz, czy nadal Cie nie oszukuje. Zostaw go i jescze wyrownaj sobie
      ew. straty w poziomie zycia nie tylko emocjonalnego. Ja jestem zwolennikiem
      powolnego zapominania, ale nie wybaczania. To ze z kims utrzymujesz pozniej
      normalne stosunki na neutralnym gruncie, nie znaczy, ze masz mu wybaczac. Co ma
      taki facet do zaoferowania kobiecie, jezeli nie ma nawet ochoty ukrywac swoich
      seksualnych, a jesli nie emocjonalnych eskapad...Nie jest wart zeby mu w morde
      przylozyc, Bozbadz sie go, niech idzie do swojej kochanki, a Ty wolny czas
      zyskany jego nieobecnoscia poswiec swoim zainteresowaniom, poczytaj, odpocznij,
      spotkaj sie ze znajomymi, nie grzeb sie w tym malzenstwie. A jemu dokop i w tym
      wlasnie wykorzystaj swoja negatywna energie :)
      Pozdrawiam...
      Ickis
      • Gość: on Re: Bardziej sensownie :) IP: srv1:* / 192.168.1.* 21.05.03, 18:29
        Widzisz ja tez zdradziłem swoją Żone,możesz powiedzieć o mnie
        gnój,padalec,..Tak się upodlić-to słowa mojej Żony.I wiesz Ona ma racje,myśle
        o sobie nawet jeszcz bardziej dosadnie.CO dziennie widze jak Ona się męczy,jak
        cierpi,jak bardzo jest samotna w swoim bólu.Widze jak walczy sam ze sobą kiedy
        chce mnie pocałować,moja Żona jest naprawde kimś wyjątkowym,a ja dopiero teraz
        to dostrzegam.Nie będę wam pisał jak do tego wszystkiego doszło,nie będę się
        tłumaczył bo to i tak nic nie zmieni a z resztą i tak nikt kto tak bardzo jak
        ja nieupadł to tego nie zrozumie.Więc znalazł się ktoś zły i teraz możecie
        sobie na nim pojezdzić.Zapraszam bardzo,bo obojętne co napisze i tak nie dacie
        mi wiary.Taki jest los gnojka!!!
        • lilka_1 Re: Bardziej sensownie :) 22.05.03, 10:42
          chcesz sobie troszkę pocierpieć i odpokutować? to cię uszlachetni? droga na
          skróty, sam uporaj się z tym co zrobiłeś z jej zaufaniem, z jej poczuciem
          własnej wartości...zdaje się, że sam sobie współczujesz bardziej niż jej, i w
          co tu dawać wiarę - nawet gdybyś się wytłumaczył? że nie chciałeś? chciałeś. i
          właśnie dlatego że chciałeś, zrobiłeś to, co zrobiłeś
          • mmajja do Lili i do A. 22.05.03, 13:17
            lilka_1 napisała:

            > chcesz sobie troszkę pocierpieć i odpokutować? to cię
            uszlachetni? droga na
            > skróty, sam uporaj się z tym co zrobiłeś z jej
            zaufaniem, z jej poczuciem
            > własnej wartości...zdaje się, że sam sobie współczujesz
            bardziej niż jej, i w
            > co tu dawać wiarę - nawet gdybyś się wytłumaczył? że
            nie chciałeś? chciałeś. i
            > właśnie dlatego że chciałeś, zrobiłeś to, co zrobiłeś
            ..........................................................



            Lila, ja mysle ze to nie do konca tak. On moze NAPRAWDE
            zalowac. Bo zdarza sie kiedy juz wsystko sie wyda to
            czlowiek uswiadamia sobie ile ma do stracenia i jak to
            sie moze skonczyc.
            Jesli naprawde zaluje, ma nauczke moze zamiast go
            sponiewierac warto dac mu szanse?
            Przy okazji - A., nie podejmuj zadnych decyzji pod
            wplywem emocji, poczekaj troche az bedziesz wiedziala
            czego chcesz ostatecznie.
            Trzymam kciuki.
            Pozdr.m.

            • lilka_1 Re: do Lili i do A. 22.05.03, 13:58
              eeechch maju, pewnie facet żałuje i to nawet bardzo, żałuje że to wszystko się
              wydało, że żona się dowiedziała, a przecież nie chciał jej skrzywdzić...bo
              miała się NIE DOWIEDZIEĆ, wątpię serdecznie czy jakikolwiek facet żałuje że się
              zabawił mimo że NIC się nie wydało, więc czego on żałuje? skutku czy przyczyny?
              co innego jednorazowy skok w bok, ale bywa, że facet tak serdecznie żałuje
              uporczywego skakania przez, powiedzmy - rok, przez cały rok kosi-kosi na boku i
              nic - żadnego żalu, obie panie happy, wiąc czego załować? że się kłamie? i co z
              tego? a potem wszystko wyłazi na jaw i co jest? WIELKI ŻAL, a jaki szczery! aż
              serce się kraje :) mojej koleżanki mąż omal nie popełnił samobójstwa jak żona
              chciała odejść po jego zdradach, tak załował, że hej! a ja myślę, że bał się
              zmian w życiu, zreszta nie wiem...nie zrozumiem tej dwulicowości u mężczyzn
              (NIEKTÓRYCH :)))
              pozdr.:)
              • mickey.mouse Re: do Lili i do A. 24.09.03, 05:08
                lilka_1 napisała:

                > eeechch maju, pewnie facet żałuje i to nawet bardzo, żałuje że to wszystko
                się
                > wydało, że żona się dowiedziała,


                A co pozwala Ci tak go osadzac ?


                a przecież nie chciał jej skrzywdzić...bo
                > miała się NIE DOWIEDZIEĆ, wątpię serdecznie czy jakikolwiek facet żałuje że
                się
                >
                > zabawił mimo że NIC się nie wydało, więc czego on żałuje? skutku czy
                przyczyny?


                To, ze tak sie Tobie wydaje, nie oznacza jeszcze ze tak jest.


                > co innego jednorazowy skok w bok, ale bywa, że facet tak serdecznie żałuje
                > uporczywego skakania przez, powiedzmy - rok, przez cały rok kosi-kosi na boku
                i
                >
                > nic - żadnego żalu, obie panie happy, wiąc czego załować? że się kłamie? i co
                z
                >
                > tego? a potem wszystko wyłazi na jaw i co jest? WIELKI ŻAL, a jaki szczery!

                > serce się kraje :) mojej koleżanki mąż omal nie popełnił samobójstwa jak żona
                > chciała odejść po jego zdradach, tak załował, że hej! a ja myślę, że bał się
                > zmian w życiu, zreszta nie wiem...nie zrozumiem tej dwulicowości u mężczyzn
                > (NIEKTÓRYCH :)))
                > pozdr.:)


                A ja sadze, ze przemawia przez Ciebie gleboki uraz do mezczyzn. I nic wiecej.
            • Gość: A Re: do M. IP: 217.8.186.* 22.05.03, 14:40
              mmajja napisała:



              > Lila, ja mysle ze to nie do konca tak. On moze NAPRAWDE
              > zalowac. Bo zdarza sie kiedy juz wsystko sie wyda to
              > czlowiek uswiadamia sobie ile ma do stracenia i jak to
              > sie moze skonczyc.


              A dlaczego uświadamia sobie to dopiero, jak się wyda? Dopóki naiwna żona czeka
              przy oknie, aż mąż wróci z "pracy", wszystko jest cacy. I do tego czasu nie
              myśli, jak to się może skończyć. A może jest tak pewny swego, że jak prawda
              wyjdzie na jaw, to żona tak kocha, że wybaczy. Ten raz i następny...


              > Jesli naprawde zaluje, ma nauczke moze zamiast go
              > sponiewierac warto dac mu szanse?
              > Przy okazji - A., nie podejmuj zadnych decyzji pod
              > wplywem emocji, poczekaj troche az bedziesz wiedziala
              > czego chcesz ostatecznie.
              > Trzymam kciuki.
              > Pozdr.m.


              Dałam szansę. Po raz kolejny. Nie ma we mnie już tej wiary, jak za pierwszym
              razem - że się ułoży, że jeszcze będzie dobrze. Dlatego tu napisałam. Chciałam
              wiedzieć, jak to wygląda od strony faceta. Czy jemu jest choć w części tak
              ciężko, czy on rzeczywiście cierpi.
              Czy tylko boi się, żeby nie zostać samemu, nie mieć utrudnionych kontaktów z
              dziećmi. A tamto jest dla niego miłą przygodą, kolorowym wspomnieniem, chwilą
              zapomnienia się. A nie krzywdą wyrządzoną kochajacej go osobie, życiową
              porażką, upadkiem moralnym.

              Z podejęciem decyzji czekam już dość długo, ten stan zawiesznia, niepewności
              jest bardzo trudny. Ale trzymaj kciuki, przyda się takie wirtualne wsparcie:)
              A.
              • Gość: mia Do A. IP: *.acn.pl 23.05.03, 13:20
                Gość portalu: A napisał(a):

                > mmajja napisała:
                >
                >
                >
                > > Lila, ja mysle ze to nie do konca tak. On moze NAPRAWDE
                > > zalowac. Bo zdarza sie kiedy juz wsystko sie wyda to
                > > czlowiek uswiadamia sobie ile ma do stracenia i jak to
                > > sie moze skonczyc.
                >
                >
                > A dlaczego uświadamia sobie to dopiero, jak się wyda? Dopóki naiwna żona
                czeka
                > przy oknie, aż mąż wróci z "pracy", wszystko jest cacy. I do tego czasu nie
                > myśli, jak to się może skończyć. A może jest tak pewny swego, że jak prawda
                > wyjdzie na jaw, to żona tak kocha, że wybaczy. Ten raz i następny...
                >
                >
                > > Jesli naprawde zaluje, ma nauczke moze zamiast go
                > > sponiewierac warto dac mu szanse?
                > > Przy okazji - A., nie podejmuj zadnych decyzji pod
                > > wplywem emocji, poczekaj troche az bedziesz wiedziala
                > > czego chcesz ostatecznie.
                > > Trzymam kciuki.
                > > Pozdr.m.
                >
                >
                > Dałam szansę. Po raz kolejny. Nie ma we mnie już tej wiary, jak za pierwszym
                > razem - że się ułoży, że jeszcze będzie dobrze. Dlatego tu napisałam.
                Chciałam
                > wiedzieć, jak to wygląda od strony faceta. Czy jemu jest choć w części tak
                > ciężko, czy on rzeczywiście cierpi.
                > Czy tylko boi się, żeby nie zostać samemu, nie mieć utrudnionych kontaktów z
                > dziećmi. A tamto jest dla niego miłą przygodą, kolorowym wspomnieniem, chwilą
                > zapomnienia się. A nie krzywdą wyrządzoną kochajacej go osobie, życiową
                > porażką, upadkiem moralnym.
                >
                > Z podejęciem decyzji czekam już dość długo, ten stan zawiesznia, niepewności
                > jest bardzo trudny. Ale trzymaj kciuki, przyda się takie wirtualne wsparcie:)
                > A.


                W odpowiedzi na twoje pytanie piszę...kochanka nigdy nie jest krową, nawet
                lekką. Jest oddechemi i balsamem. Wiele wydarzyło sie w twoim małżeństwie i nie
                powinnaś oskarżać za to innych kobiet.Inne kobiety oprócz ciebie ISTNIEJA!.
                Niestety ze szkodą dla ciebie. Dlaczego kobiety żonatych wybierają na
                partnerów ? Oni także są mężczyznami! A my kochanki, jesteśmy TAKŻE kobietami.
                Zwykle i Na pewno kobietami lepiej i wyglądajacymi i inteligentniejszymi. To
                oni, meżowie, nie akceptują konkurencji wolnych mężżczyzn. Z tego powodu nas
                osaczają. I z tego powodu ulegamy. Podobnie ty uległaś pewien czas
                temu.Kochanki nie są kurwami. Wy byłyście kiedyś kurwami. To z wami się
                ożenili. Nie uwierzę, że nie otwierałaś specjalnie nóg przed przyszłym mężem i
                że tak o nim nie myślałaś w perpektywie. Kochanki potrafia kochac także i
                rozkładaja nogi w podobnym celu i równie mocno są zaangażowane uczuciowo. Nie
                rań kobiet, które sa wartościowe. Nie rań uczuc, bo są prawdziwe. Życie tak
                czasem sie układa, że ona akurat jest wolna, a on ma żonę na....PAPIERZE. I to
                jest naprawdę papierowa żona. Kobieta z pretenscjami, wiecznie biedna i z
                batem. Kochanki są lepsze. Jetseś taka dobra ? to przyznaj się publicznie jak
                się nazywasz i kim jesteś ?
                • Gość: cafe Re: Do A. IP: *.*.*.* 23.05.03, 14:46
                  jaaaasne!!!
                  • Gość: Ciężka krowa Re: Do Cafe IP: 217.8.186.* 23.05.03, 14:52
                    Gość portalu: cafe napisał(a):

                    > jaaaasne!!!

                    Masz bardzo ciekawe IP:))



                    • ickis Do A :) 23.05.03, 15:54
                      Problem jest taki, ze to jest bardzo ogolne i znalezienie osoby piszacej z
                      takiego to ciezka sprawa, a ja ostatnio jestem troche zajety ;)
                      Pozdrawiam, ale nie mowie niemozliwe... Cierpliwosci
                      • Gość: A. Re: Do A :) IP: 217.8.186.* 23.05.03, 16:11
                        Dzięki. Ale lepiej pisz na priva.

                        Pozdrawiam:o)))
                • Gość: ON Re: Do A. IP: srv1:* / 192.168.1.* 23.05.03, 19:12
                  Gość portalu: mia napisał(a):

                  > Gość portalu: A napisał(a):
                  >
                  > > mmajja napisała:
                  > >
                  > >
                  > >
                  > > > Lila, ja mysle ze to nie do konca tak. On moze NAPRAWDE
                  > > > zalowac. Bo zdarza sie kiedy juz wsystko sie wyda to
                  > > > czlowiek uswiadamia sobie ile ma do stracenia i jak to
                  > > > sie moze skonczyc.
                  > >
                  > >
                  > > A dlaczego uświadamia sobie to dopiero, jak się wyda? Dopóki naiwna żona
                  > czeka
                  > > przy oknie, aż mąż wróci z "pracy", wszystko jest cacy. I do tego czasu ni
                  > e
                  > > myśli, jak to się może skończyć. A może jest tak pewny swego, że jak prawd
                  > a
                  > > wyjdzie na jaw, to żona tak kocha, że wybaczy. Ten raz i następny...
                  > >
                  > >
                  > > > Jesli naprawde zaluje, ma nauczke moze zamiast go
                  > > > sponiewierac warto dac mu szanse?
                  > > > Przy okazji - A., nie podejmuj zadnych decyzji pod
                  > > > wplywem emocji, poczekaj troche az bedziesz wiedziala
                  > > > czego chcesz ostatecznie.
                  > > > Trzymam kciuki.
                  > > > Pozdr.m.
                  > >
                  > >
                  > > Dałam szansę. Po raz kolejny. Nie ma we mnie już tej wiary, jak za pierwsz
                  > ym
                  > > razem - że się ułoży, że jeszcze będzie dobrze. Dlatego tu napisałam.
                  > Chciałam
                  > > wiedzieć, jak to wygląda od strony faceta. Czy jemu jest choć w części tak
                  >
                  > > ciężko, czy on rzeczywiście cierpi.
                  > > Czy tylko boi się, żeby nie zostać samemu, nie mieć utrudnionych kontaktów
                  > z
                  > > dziećmi. A tamto jest dla niego miłą przygodą, kolorowym wspomnieniem, chw
                  > ilą
                  > > zapomnienia się. A nie krzywdą wyrządzoną kochajacej go osobie, życiową
                  > > porażką, upadkiem moralnym.
                  > >
                  > > Z podejęciem decyzji czekam już dość długo, ten stan zawiesznia, niepewnoś
                  > ci
                  > > jest bardzo trudny. Ale trzymaj kciuki, przyda się takie wirtualne wsparci
                  > e:)
                  > > A.
                  >
                  >
                  > W odpowiedzi na twoje pytanie piszę...kochanka nigdy nie jest krową, nawet
                  > lekką. Jest oddechemi i balsamem. Wiele wydarzyło sie w twoim małżeństwie i
                  nie
                  >
                  > powinnaś oskarżać za to innych kobiet.Inne kobiety oprócz ciebie ISTNIEJA!.
                  > Niestety ze szkodą dla ciebie. Dlaczego kobiety żonatych wybierają na
                  > partnerów ? Oni także są mężczyznami! A my kochanki, jesteśmy TAKŻE
                  kobietami.
                  > Zwykle i Na pewno kobietami lepiej i wyglądajacymi i inteligentniejszymi. To
                  > oni, meżowie, nie akceptują konkurencji wolnych mężżczyzn. Z tego powodu nas
                  > osaczają. I z tego powodu ulegamy. Podobnie ty uległaś pewien czas
                  > temu.Kochanki nie są kurwami. Wy byłyście kiedyś kurwami. To z wami się
                  > ożenili. Nie uwierzę, że nie otwierałaś specjalnie nóg przed przyszłym mężem
                  i
                  > że tak o nim nie myślałaś w perpektywie. Kochanki potrafia kochac także i
                  > rozkładaja nogi w podobnym celu i równie mocno są zaangażowane uczuciowo.
                  Nie
                  > rań kobiet, które sa wartościowe. Nie rań uczuc, bo są prawdziwe. Życie tak
                  > czasem sie układa, że ona akurat jest wolna, a on ma żonę na....PAPIERZE. I
                  to
                  > jest naprawdę papierowa żona. Kobieta z pretenscjami, wiecznie biedna i z
                  > batem. Kochanki są lepsze. Jetseś taka dobra ? to przyznaj się publicznie
                  jak
                  > się nazywasz i kim jesteś ?
                  >Ty naprawde musisz być rewelacyjną kochanką!!! Szkoda tylko,że żaden z tych
                  mężów niezechciał z tobą zostać,a może masz już męża.Jesli tak to miej na
                  niego oko,bo widzisz on może myśleć o tobie tak samo jak ty o innych żonach.No
                  tak ale ty pewnie jesteś samotna i pozostaje ci tylko polowanie na cudzych
                  facetów i rozkładanie nóg z nadzieją, że możę z tobą zostaną,a jeśli odejdzie
                  to pozostaje ci wyprwaw na dalsze łowy i tak do czasu aż staniesz przed
                  lustrem i stwierdzisz,że jesteś już stara dupa i uświadomisz sobie,że teraz to
                  już nikt cie niezechce a za sex przyjdzie ci płacić jakiemuś młodzianowi.Na
                  tym kończe i życze jeszcze wielu facetó i wielu samotnych dni gdy oni
                  odchodzą!!!A JESZCZE JEDNO TY NAPRAWDE JESTEŚ KIMŚ SKORO TAK WIELE WIESZ O TYM
                  JAKA JEST DOBRA KOCHANKA WIEC PODAJ SWOJE DANE SKORO JESTES TAKA DOBRA PEWNIE
                  INNE SAMOTNE KOBIETY PRZYJDA DO CIEBIE PO PORADE WSZYSCY Z NIECIERPLIWOŚCIA
                  CZEKAJA NA TO ABYS SIE UJAWNILA
                • ciezka_krowa do J., mia, czy jak tam pani się zwie 24.05.03, 08:58
                  W odpowiedzi na twoje pytanie piszę...kochanka nigdy nie jest krową, nawet
                  lekką. Jest oddechemi i balsamem. Wiele wydarzyło sie w twoim małżeństwie i
                  nie
                  powinnaś oskarżać za to innych kobiet.

                  - Gdzie pani przeczytała jakieś moje oskarżenie? Proszę o cytat.

                  Inne kobiety oprócz ciebie ISTNIEJA!.
                  Niestety ze szkodą dla ciebie. Dlaczego kobiety żonatych wybierają na
                  partnerów ? Oni także są mężczyznami! A my kochanki, jesteśmy TAKŻE kobietami.
                  Zwykle i Na pewno kobietami lepiej i wyglądajacymi i inteligentniejszymi.

                  - Jak na osobę inteligentną, używa pani dość prostackiego języka i robi dużo
                  błędów. I jestem pewna, że mnie pani nie zna, skoro odwołuje się pani do
                  mojego wyglądu. Pudło... :)

                  To
                  oni, meżowie, nie akceptują konkurencji wolnych mężżczyzn. Z tego powodu nas
                  osaczają. I z tego powodu ulegamy. Podobnie ty uległaś pewien czas
                  temu.Kochanki nie są kurwami. Wy byłyście kiedyś kurwami.

                  - Ach, co za elokwencja, jakie wyrafinowanie. Jestem pod wrażeniem.

                  To z wami się
                  ożenili. Nie uwierzę, że nie otwierałaś specjalnie nóg przed przyszłym mężem i
                  że tak o nim nie myślałaś w perpektywie. Kochanki potrafia kochac także i
                  rozkładaja nogi w podobnym celu i równie mocno są zaangażowane uczuciowo

                  - Nie raz słyszałam – i to od mężczyzn, że oni lubią łatwe kobiety, ale żenią
                  się z tymi porządnymi i z klasą. Ciekawe tylko, dlaczego ja jestem ŻONĄ, a
                  pani tylko czyjąś kochanką (bo na pewno nie mojego męża).


                  . Nie rań kobiet, które sa wartościowe. Nie rań uczuc, bo są prawdziwe.

                  - Zraniłam panią? Och, strasznie mi przykro Jeszcze jakieś inne kobiety?
                  Proszę podać namiary, to osobiście wyślę przeprosiny. Ale ja chyba nie
                  nazwałam nikogo ciężką krową, q...ą, nie kpiłam z niczyjego wyglądu?


                  Życie tak
                  czasem sie układa, że ona akurat jest wolna, a on ma żonę na....PAPIERZE. I to
                  jest naprawdę papierowa żona. Kobieta z pretenscjami, wiecznie biedna i z
                  batem.

                  - A o tym, że jest żona na papierze, dowiedziała się pani przed, czy po tym,
                  jak już pani rozłożyła nogi?


                  Kochanki są lepsze. Jetseś taka dobra ? to przyznaj się publicznie jak
                  się nazywasz i kim jesteś ?

                  - A pani kim jest, żeby żądać ode mnie podania nazwiska? O ustawie o ochronie
                  danych osobowych, jako ta inteligentniejsza, chyba pani słyszała? Forum
                  gwarantuje anonimowość i mi to odpowiada. Pani chyba też, bo nie podała pani
                  nawet priva.
                  A jeśli jest już pani taka bojowa i wie, kim jestem, to proszę w następnym
                  poście zwrócić się do mnie po nazwisku. Nie życzę sobie, żeby pisała pani do
                  mnie per „ty”, bruderszafta nie piłyśmy.
                  A nawet jeśli jest pani kochanką mojego męża (w co nie wierzę), fakt, że
                  sypiamy z jednym facetem, nie upoważnia pani do takiej poufałości.
                  Myślę, że jest pani bardzo sfrustrowaną i zakompleksioną osobą. Może
                  przeniosłaby się pani na forum Depresja, albo przynajmniej Psychologia? Bo
                  obawiam się, że jak panowie przeczytają jeszcze jakąś pani wypowiedź ( a to w
                  końcu forum dla i o mężczyznach), to tak się zrażą, że na swoje kochanki będą
                  wybierać tylko czyjeś żony. Bo to dla nich będzie gwarancją, że skoro inny
                  wybrał ją na swoją żonę, to ma klasę i jest lepsza od tej, którą wielu wybiera
                  i porzuca, jako kochankę.
                  Więc proszę swoim prostackim językiem nie psuć opinii wielu innym kobietom,
                  które być może są czyimiś kochankami, ale mają klasę, czego o pani w żaden
                  sposób, po tych dwóch pani postach, nie mogę powiedzieć.
                  A skoro pani jest lepsza ode mnie, to proszę mi to pokazać, na forum, na
                  priva. Chętnie się przekonam i może czegoś jeszcze nauczę ;)
                  Bez pozdrowień i wyrazów szacunku,
                  Ciężka krowa
                  • ickis Tak 3mac :) 24.05.03, 16:19
                    Ickis
                  • Gość: mia do A. IP: *.acn.pl 24.05.03, 17:50
                    taka agresja może wystapić tylko u zgniłego babsztyla. Co z tego, że z tobą
                    jest czy będzie, jak od dłuższego czasu i tak go nie ma i tak go nie będzie dla
                    ciebie. Będzie jeszcze fruwał wiele razy. I buszował po wielu łożach. Czy ja
                    nie utrzymałam cudzego męża przy sobie ?....Utrzymałam i pogoniłam. Samotnych
                    dni się nie boję. Nie bedę musiała płacić, jak ktoś tu napisał młodszemu
                    kochankowi. Dlaczego ? Bo lustro nie oszukuje. A na starość mam jeszcze duzo
                    czasu. Ciężka krowa już chyba nie. Babo ! to ty nie dajesz szansy innym żonom w
                    tych postach. Zony z klasą nie piszą takich postów i nie potrzebują pomocy nie
                    znajomych. Nie masz przykjaciółek od serca ? Wygoniłaś wszystkie z domu ? Zdaje
                    się, że w jednym celu. W celu wyeliminowania zagrożenia i na pewno konkurencji.
                    Co do IP mojego czy nie twoje jest bardzo interesujące. Analogiczne jak w
                    postach na forum Erotica, gdzie szukasz partnera. Zastanów się i niech do
                    ciebie w końcu dotrze, że sama jesteś pod dachem własnego domu. Twój mąż należy
                    do twojej przeszłości. Od bardzo, bardzo dawna. Pisałaś o tym na forum
                    Towarzyskie. Zapomniałaś ? Według mnie życiowo jesteś skończona nieudacznico.
                    Nie jesteś młoda. Nie już przed tobą nie ma. Mój mąż serdecznie się z ciebie
                    uśmiał. Wycenił na zero i powiedział, że musisz być już poza produkcją.
                    • Gość: ciezka_krowa do J., mia, czy jak pani tam się zwie IP: srv1:* / 192.168.1.* 24.05.03, 19:21
                      Biedna, zakompleksiona, sfrustrowana istoto.
                      Swoim postem utwierdziła mnie pani w przekonaniu, że nie ma pani pojęcia, kim
                      jestem.
                      A ponieważ jest pani lepsza i inteligentniejsza ode mnie, to sama pani się
                      domyśli, które informacje, z pani postu, o tym świadczą.
                      Ciekawe ile, pani zdaniem, mam lat? Znowu będzie podło, tak, jak z wyglądem?

                      Odważy się pani przenieść dyskusję na priva? Mój adres pani zna.
                      A swój pani mi poda? A może nawet pani nie wie, jak się zakłada konto w
                      portalu?
                      A z lustrami proszę uważać, jeszcze popękają i 7 lat nieszczęścia gotowe. A
                      już teraz nie jest chyba pani zbyt szczęśliwa.
                      • mmajja Re: do J., mia, czy jak pani tam się zwie 26.05.03, 18:26

                        > Biedna, zakompleksiona, sfrustrowana istoto.
                        > Swoim postem utwierdziła mnie pani w przekonaniu, że
                        nie ma pani pojęcia, kim
                        > jestem.
                        > A ponieważ jest pani lepsza i inteligentniejsza ode
                        mnie, to sama pani się
                        > domyśli, które informacje, z pani postu, o tym świadczą.
                        > Ciekawe ile, pani zdaniem, mam lat? Znowu będzie podło,
                        tak, jak z wyglądem?
                        >
                        > Odważy się pani przenieść dyskusję na priva? Mój adres
                        pani zna.

                        A! Kibicuje Ci od samego poczatku, jestes mistrzem klasy.
                        Serdeczne pozdrowionka:)
                        maja
                        > A swój pani mi poda? A może nawet pani nie wie, jak się
                        zakłada konto w
                        > portalu?
                        > A z lustrami proszę uważać, jeszcze popękają i 7 lat
                        nieszczęścia gotowe. A
                        > już teraz nie jest chyba pani zbyt szczęśliwa.
                        • ciezka_krowa Maju 26.05.03, 21:38
                          mmajja napisała:

                          > A! Kibicuje Ci od samego poczatku, jestes mistrzem klasy.
                          > Serdeczne pozdrowionka:)
                          > maja

                          Dzięki bardzo, pewnie dobrze trzymasz kciuki:o)
                          A w ogóle to ja chciałam na tym forum porozmawiać z mężczyznami. Niestety
                          odezwała się mia, czy też J. i poczułam ogromny niesmak po jej postach, mimo,
                          że jestem pewna, że się nie znamy, że zieje tu nienawiścią do jakiejś innej
                          zdradzonej i generalnie, do wszystkich chyba mężatek. Więc żeby panowie nie
                          pomyśleli, że zdradzona kobieta to tylko ociekajaca jadem i rzucająca
                          prostactwem ciężka krowa (sic!), postanowiłam odpowiedzieć w sposób kulturalny
                          i nie pozbawiony logiki, choć, przyznam, zaprawiony ironią.
                          Dodam jeszcze, że te słowne potyczki bardzo mnie ubawiły i nie tylko mnie...
                          Ale nie będę tak okrutna, żeby publicznie powiedzieć, kto jeszcze się uśmiał.
                          Jak mia będzie chciała, to jej napiszę na priva.

                          Pozdrawiam,
                          ciężka_krowa czyli A.
                    • Gość: ciezka_krowa i jeszcze coś IP: srv1:* / 192.168.1.* 24.05.03, 19:28
                      Gość portalu: mia napisał(a):

                      Mój mąż serdecznie się z ciebie
                      > uśmiał. Wycenił na zero i powiedział, że musisz być już poza produkcją.

                      Pani mąż się ze mnie śmiał? A co mnie to obchodzi.
                      Czy on wie, że pani go zdradza, czy też się uśmieje, jak się dowie?

                      Dlaczego ciągle zwraca się pani do mnie per "ty". Prosiłam grzecznie o inną
                      formę. Ale pani może nie zna takiego słowa, jak grzeczność? Polecam słownik
                      etymologiczny języka polskiego. Och przepraszam, słowa etymologia też pewnie
                      pani nie zna. A sądząc po stylu pisania i ilości błędów, to chyba i "słownik"
                      brzmi obco. Czyż nie mam racji?
                    • mmajja Re: do A. 26.05.03, 18:24
                      NIe wiem czy sie znacie czy nie, nie wiem jak dalece mia
                      kojarzysz A., ale nawet jesli to w tej calej sytuacji po
                      prostu kompromitujesz sie. Nie rozumiesz ze walory
                      wizualne i wiek po prostu kiedys sioe koncza? Twoje nawet
                      jesli je posiadasz tez sie skoncza. Kobieta sklada sie z
                      czegos wiecej niz rozgrzana samica, jest jeszcze cala
                      gama innych aspektow ktorych nie bierzesz pod uwage.
                      Zdumiewasz mnie. Mysle ze A. ma racje - zre Cie kompleks,
                      moze wyrzuty sumienia i zlo - najprostrze na swiecie zlo,
                      ktore Cie opanowalo i niszczy. To co piszesz spowite jest
                      oparami jadu i niezadowolenia z samej siebie. Za bardzo
                      sie odkrywasz bo za bardzo sie angazujesz. Nie jestes w
                      stanie bardziej dowalic A., bo ona juz przeszla
                      najgorsze, a teraz zbiera wiedze ... na przyszlosc, nie
                      wiem. Po cos jest jej to potrzebne, a Ty stanowisz
                      jedynie ciekawostke przyrodnicza.
                    • Gość: Monca Re: do mia, czy J. czyli do wielkiego nikogo IP: 195.116.62.* 26.05.03, 23:22
                      oj będziesz kiedyś sama, a już teraz jesteś mocno samotna
                    • lena_magda mia 27.05.03, 22:54
                      Jestes scierwem

                      Obrzydliwa kreatura. Tyle tylko i eot maksymalny
                    • Gość: Yes Re: do A. IP: *.devs.ac-net.pl 24.07.03, 19:17
                      widac, ze dobrali sie - ona (mia) ze swoim mezem - w korcu maku - ten sam
                      poziom, ta sama klasa
                      zenujace
                    • Gość: Tuśka Re: do Mia IP: *.net / *.internetdsl.tpnet.pl 08.04.04, 22:21
                      jesteś zwykłą prostą dziwką i panienką pozbawioną jakiejkolwiek kultury,
                      jak mozesz obrażać prostacko kobietę której nie znasz i pisać takie bzdury!!!
                      wstyd to czytać!!! Odpowiedzi A.są kulturalne a ty jej nie dorastsz szmatławcu
                      do pięt !!!Dlaczego cie obrażam bo dla mnie ty nie jesteś kobietą jesteś zwykłą
                      k.... !!! szmatlawcem !!! wiesz ja akurat jestem zadowolona ze swego wyglądu i
                      mam wspaniałego męża który siedzi obok mnie i wiesz co ! nazwał cie po imieniu
                      którego nie chcesz podać nazwał cie Kurwą
                • mmajja Re: Do A. 26.05.03, 18:09

                  > W odpowiedzi na twoje pytanie piszę...kochanka nigdy
                  nie jest krową, nawet
                  > lekką. Jest oddechemi i balsamem.

                  Ale tylko na genitalia ktore wyrywa z odretwienia....
                  Ponisi Cie w interpretacji - a moze to moja mila zwykle
                  patrzenie ze swojego punktu widzenia????


                  Wiele wydarzyło sie w twoim małżeństwie i nie
                  >
                  > powinnaś oskarżać za to innych kobiet.Inne kobiety
                  oprócz ciebie ISTNIEJA!.
                  > Niestety ze szkodą dla ciebie.

                  I tak i nie, bo moze np. A zdecyduje sie zeby zostawic
                  swojego meza i - zwyczajnie rozpocznie nowe zycie.
                  Wiesz co to znaczy?


                  Dlaczego kobiety żonatych wybierają na
                  > partnerów ? Oni także są mężczyznami! A my kochanki,
                  jesteśmy TAKŻE kobietami.

                  Odkrycie najwyzszej klay... Musialas dlugo sie glowic
                  zeby wymyslic cops takiego.
                  Ale Ty zwyczajnie durna jestes kochana, a to Twoje Karmi,
                  to ja w ogole nie wiem co to jest...


                  > Zwykle i Na pewno kobietami lepiej i wyglądajacymi i
                  inteligentniejszymi.

                  No Stara! Ales dala do pieca! To oczywista nieprawda, nie
                  ma regul, dziewczyno, myslisz schematami, nie kompromituj
                  sie.


                  To
                  > oni, meżowie, nie akceptują konkurencji wolnych
                  mężżczyzn. Z tego powodu nas
                  > osaczają. I z tego powodu ulegamy. Podobnie ty uległaś
                  pewien czas
                  > temu.

                  To tandetna psychologia, prosta i bez dowodow. Ja bym nie
                  wypowiadala sie az tak autorytatywnie na temat dlaczego
                  ktos komus ulegl. Motywy bywaja mocno zroznicowane.


                  Kochanki nie są kurwami. Wy byłyście kiedyś kurwami. To z
                  wami się
                  > ożenili. Nie uwierzę, że nie otwierałaś specjalnie nóg
                  przed przyszłym mężem i
                  > że tak o nim nie myślałaś w perpektywie. Kochanki
                  potrafia kochac także i
                  > rozkładaja nogi w podobnym celu i równie mocno są
                  zaangażowane uczuciowo.

                  Pomijajac prostactwo jakie od Ciebie bije to glupota
                  Twoja droga kolezanko przekracza dozwolony i bezpieczny
                  pulap.
                  Mysle ze kazdy kto to czyta rzy ze smiechu. Ale takich
                  osob jak Ty wlasnie tu potrzeba zeby rozruszaly temat.
                  Bravo! Dla ulatwienia dodam - nie jestem zdrdzana zona,
                  wiec nie mam tu klopotow merytorycznych, czytam z
                  uwielbieniem dla Twojej glupoty.


                  Nie
                  > rań kobiet, które sa wartościowe. Nie rań uczuc, bo są
                  prawdziwe.

                  Zglos sie na teksciarke do Michala Wisniewskiego, mysle
                  ze masz szanse zarobic troche kaski.

                  Życie tak
                  > czasem sie układa, że ona akurat jest wolna, a on ma
                  żonę na....PAPIERZE. I to
                  > jest naprawdę papierowa żona. Kobieta z pretenscjami,
                  wiecznie biedna i z
                  > batem.

                  Komentarz jw.

                  Kochanki są lepsze.

                  Od gumowej lali napewno... a od kurwy bezpieczniejsze,
                  choc nie zawsze.


                  Jetseś taka dobra ? to przyznaj się publicznie jak
                  > się nazywasz i kim jesteś ?

                  Zaczelam odpisywac na tego posta w polowie czytania, ale
                  w miare kolejnych akapitow rece zaczynaj opadac. Koniec
                  zas rozcarowuje, bo jakis taki zaden jeszcze bardziej niz
                  zcala reszta. Trzymaj sie ramy kochana, zycze Ci udanych
                  swiat ( niestety w samotnosci, ale w samotnosci rodza sie
                  refleksje a to Ci sie przyda).
                  Zal mi Ciebie, bo nie neguje Cie dlatego ze jestes czyjas
                  kochanka tylko za Twoja piramidalna glupote, zapewne nie
                  do wyleczenia.
                  Pozdrawiam
                  PS>
                  Przypuszczam ze A. nie wziela sobie do serca tego co
                  napisalas bo to sie kupy nie trzyma.

                • Gość: pepsikola Re: Do A. IP: *.e-wroc.com 13.04.04, 11:41
                  Chyba ci poważnie odbiło. Sama podaj swoje imię , nazwisko, panieńskie nazwisko
                  matki i listę przebytych w dzieciństwie chorób. I jeszcze napij się wody a
                  potem przeczytaj to co napisałaś. Nic nie tłumaczy ani mężów ani ich kochanek.
                  Dla mnie sprawa jest jasna. Albo czarne albo białe. Nie ma niczego pomiędzy:
                  jestem z żoną ale kocham inną. teksty o żonach które były k... są niesmaczne.
                  Przemawia przez ciebie zazdrość? Że to nie ty masz jego nazwisko (a propos, nie
                  kojarzcie mnie z kimś kto przywiązuje do tego wagę, ale fakt się liczy. Oni się
                  kiedyś kochali,a teraz jest między nimi coś jeszcze czego ty nigdy nie
                  przejdziesz bo zawsze będziesz czekać za rogiem w najmniej oświetlonym miejscu.
                  Powtarzam jeszcze raz do wszystkich którym się pomieszało w głowie. Prawdziwa
                  miłość nie zna granic, potrafi przestawić góry i takie inne bajki, napewno nie
                  upokarza i traktuje jak wstydliwą tajemnicę. Rozumiem koniec małżeństwa. Ktoś
                  odchodzi bo się zakochał. Ale nie rozumiem życia w trójkątach. I najgorsze że
                  te dziewczyny (numery dwa) to rozumieją, godzą się na to, że są same w święta,
                  wakacje i urodziny. Chyba że numer jeden pozwoli się wykołować i mąż się urwie
                  na trochę. I obie cierpią. Jedna w niewświadonmości, a druga jak najbardziej
                  nie.
              • mickey.mouse Re: do M. 24.09.03, 05:11
                Gość portalu: A napisał(a):
                .
                > Czy tylko boi się, żeby nie zostać samemu, nie mieć utrudnionych kontaktów z
                > dziećmi. A tamto jest dla niego miłą przygodą, kolorowym wspomnieniem, chwilą
                > zapomnienia się. A nie krzywdą wyrządzoną kochajacej go osobie, życiową
                > porażką, upadkiem moralnym.


                Nie uzyskasz jednoznaczej odpowiedzi na to pytanie na forum. To bowiem bardzo
                indywidualna sprawa - tylko on i nikt inny, wie co czuje. Nie mozna powiedziec,
                ze wszystcy zdradzajacy czuja to samo.
        • mickey.mouse Mysle ze juz zasluzyles na przebaczenie 24.09.03, 05:02
          Pozdrawiam serdecznie. Trzymnaj sie.
      • Gość: XX Re: Bardziej sensownie :) IP: *.ozimek.sdi.tpnet.pl 24.09.03, 14:09
        zgadzam sie że taki facet nie jest wart tego aby dać mu w mordę ale tak łatwo
        się nie zapomina. Znajomi, książki itp. są tylko środkiem zastępczym i nha
        krótką mete. Jeżeli facet/mąż zdradzi lub odejdzie to zapomnienie i
        zobojętnienie nie jest takie proste. To bardzo boli pomimo tego że wyrządził
        krzywdę. Boli długi czas.
    • Gość: mia do A. Re: Do mężów, którzy... IP: *.acn.pl 24.05.03, 18:08
      Twój przyjaciel ickis, czy jak mu tam doradził przerażonej dziewczynie, której
      facet masturbuje się, że to rzecz normalna w zwiążku i
      jeśli sie kochają, nie powinna sie tym przejmować. Tobie powinien zatem
      doradzić, że kochanka to też normalne. Nie tak ? ha, ha, ha.
      • ickis Od Ickisa to prosze sie odseparowac :) 26.05.03, 13:37
        • Gość: Monika Re: Od Ickisa to prosze sie odseparowac :) IP: *.137-202-24.mtl.mc.videotron.ca 27.05.03, 05:36
          Hej A!
          Ja tez za ciebie trzymam kciuki. Nie rozumiem skad u J. czy Mia taka zawzietosc
          i nienawisc w Twoim kierunku, ale nasuwa mi sie tylko jeden wniosek: chyba
          zostala porzucona przez swojego kochanka, ktory postanowil wrocic do zony.
          • Gość: A. Monika IP: 217.8.186.* 27.05.03, 08:20
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Hej A!
            > Ja tez za ciebie trzymam kciuki.

            Dziekuję:))
            Nie sądziłam, że tyle Pań zagląda na to forum:o)


            Nie rozumiem skad u J. czy Mia taka zawzietosc
            >
            > i nienawisc w Twoim kierunku, ale nasuwa mi sie tylko jeden wniosek: chyba
            > zostala porzucona przez swojego kochanka, ktory postanowil wrocic do zony.

            To może być jakieś wytłumaczenie, ale chamstwa nie usprawiedliwia:(
            Pocieszam się, że nie tylko ja to dostrzegam.
            Pozdrawiam,
            A.




            • Gość: ............. Re: Monika IP: 80.51.242.* 27.05.03, 13:01
              No i w końcu dotarłam do końca, proszę wycieczki. Nic nie doradzę , bo nie mam
              tego typu doświadczeń. Ale temperatura tych dyskusji jest gorąca. Mi sie
              podobało, choć temat rzeczywiście nieciekawy. Pozdrawiam :)
              • Gość: A. Nieznajoma IP: 217.8.186.* 27.05.03, 14:04
                Gość portalu: ............. napisał(a):

                > No i w końcu dotarłam do końca, proszę wycieczki. Nic nie doradzę , bo nie >
                > mam tego typu doświadczeń.

                Wątek był do mężów:)

                > Ale temperatura tych dyskusji jest gorąca.

                To nie jest dyskusja, tylko wymiana uprzejmości :), choć uprzejmość ma różny
                wymiar dla poszczególnych stron tej wymiany, jak widać :(

                > Mi sie
                > podobało, choć temat rzeczywiście nieciekawy. Pozdrawiam :)

                Temat może nie jest ciekawy dla osób niezaangażowanych, ale zapewniam, że
                bardzo ważki dla uczestników opisanej sytuacji.
                Ale cieszę się, że udało mi się chociaż dostarczyć wrażeń estetycznych :)
                Również pozdrawiam :o)))

      • Gość: Mirna Re: Do mężów, którzy... IP: 64.187.48.* 02.11.03, 06:19
        Do Mia. To co piszesz jest ponizajace , nie tylko dla ciebie ale dla wszystkich
        kobiet. To ze ty w akcie desperacji zeby zlapac 'chlopa'' rozkladasz nogi
        swiadczy o tym ze niczym sie nie roznisz od suki. A co do obrazania ''A'' to
        nie masz prawa.To ona jest jego zona, moze i ciezka krowa, moze brzydka ale to
        jej slubowal w kosciele nie tobie. A co PAN BOG zlaczyl ,czlowiek niechaj nie
        wazy sie rozlaczac.Takie jest moje zdanie.I mozesz mowic i pisac co tylko
        chcesz ale nie zmienisz tego faktu.Z drugiej strony po co ty ponoc mloda
        ladna , rzucasz sie na ''przechodzonego faceta'' ktory zyl z ''ciezka
        krowa ''przed toba. Nie stac cie na nic lepszego tylko zbierasz resztki po niej?
        Musisz byc bardzo samotna i zdesperowana. Opamietaj sie /kup sobie wibrator,
        ale nie lap zonatych mezczyzn./
    • Gość: apandinus Re: Do mężów, którzy... IP: 195.20.110.* 27.05.03, 18:38
      Dyskusja bardzo ciekawa, ale niespecjalnie widzę tu wypowiedzi mężów którzy
      zdradzili swoje żony. Do tej kategorii muszę zaliczyć siebie...

      Trochę na ten temat pisałem na tym forum, np. w tym miejscu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=5925222&a=5939052
      Pozdr

      A
      • ciezka_krowa Re: Do mężów, którzy... 27.05.03, 19:47
        Przeczytałam. Ale nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
        Pisałeś, że kochasz żonę, ale nie możesz znieść, że zachowuje się tak już 1,5
        miesiąca.
        Więc chciałabym wiedzieć ile czasu, ile awantur jest wystarczajace, żebyś
        uznał, że już zapłaciłeś za swoją winę? Czego oczekujesz od żony, jeśli chcesz
        zostać z nią? Jak powinna radzić sobie ze swoim bólem, gniewem, podeptanym
        poczuciem własnej godności, żebyś nie uciekł, gdzie pieprz rośnie, albo nie
        znalazł sobie pocieszycielki w służbowym mieszkaniu? Co jesteś w stanie
        zrobić, żeby przekonać żonę, że rozumiesz swój błąd i chcesz wszystko
        naprawić? Co, Twoim zdaniem, jest wystarczajace, żeby ona nie miała więcej
        powodu (prawa?) wypominać Ci tego, co zrobiłeś? Gdzie kończy się przeżywanie
        zdrady, a zaczyna rozdrapywanie ran, szukanie dziury w całym itp.
        Jak nie chcesz na forum, to napisz na priva.
        Pozdrawiam,
        A.
        • apandinus Re: Do mężów, którzy... 27.05.03, 22:27
          ciezka_krowa napisała:

          > Przeczytałam. Ale nie znalazłam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
          > Pisałeś, że kochasz żonę, ale nie możesz znieść, że zachowuje się tak już 1,5
          > miesiąca.

          Teraz już ponad 2 miesiące. Odpowiedzi na Twoje pytania nie są takie proste i
          pewnie w każdej sytuacji, w każdym przypadku byłyby inne. Ludzie są różni,
          różnie czują, różnie się zachowują...

          > Więc chciałabym wiedzieć ile czasu, ile awantur jest wystarczajace, żebyś
          > uznał, że już zapłaciłeś za swoją winę?

          Za taką winę zapłacić nie można. Nie reaguję na jej zaczepki, na pytania "a z
          nią jak było?", "co, była lepsza ode mnie?" - myślę, że tak naprawdę nie
          oczekuje odpowiedzi... Nie odpowiadam też na powtarzane w kółko, przez łzy
          pytanie "jak mogłeś, jak mogłeś, jak mogłeś..." Awantury powodują, że chcę
          wyjść, wyjechać, uciec. Ale tego jeszcze nie zrobiłem.

          Czego oczekujesz od żony, jeśli chcesz
          > zostać z nią?

          Żeby przestała o tym mówić... Tylko to niemożliwe... Chciałbym nie żyć, nie
          urodzić się w ogóle. Nie radzę sobie ze sobą.

          Jak powinna radzić sobie ze swoim bólem, gniewem, podeptanym
          > poczuciem własnej godności, żebyś nie uciekł, gdzie pieprz rośnie, albo nie
          > znalazł sobie pocieszycielki w służbowym mieszkaniu?

          Nie wiem... Bardzo mi jej żal...

          Co jesteś w stanie
          > zrobić, żeby przekonać żonę, że rozumiesz swój błąd i chcesz wszystko
          > naprawić?

          Też nie wiem. Ta sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż napisałem na forum.

          Co, Twoim zdaniem, jest wystarczajace, żeby ona nie miała więcej
          > powodu (prawa?) wypominać Ci tego, co zrobiłeś?

          Powód i prawo będzie miała zawsze. Czasu nie można cofnąć. Chyba, że zrobi to
          samo. Wtedy powód zostanie, ale prawo będzie... jakby mniejsze. Tylko czy ja
          potrafiłbym przejść nad tym do porządku dziennego?

          Gdzie kończy się przeżywanie
          > zdrady, a zaczyna rozdrapywanie ran, szukanie dziury w całym itp.

          Ty mi to powiedz...

          > Jak nie chcesz na forum, to napisz na priva.

          Spróbuję. Tak naprawdę musiałbym opowiedzieć Ci dłuższą historię, żebyś
          rozumiała kontekst. Teraz łączę się z komórki i to trochę kłopotliwe.

          > Pozdrawiam,
          > A.

          Również pozdrawiam
          Również A.

          P.S. Faktycznie więcej w moich tekstach pytań i niewiadomych niż odpowiedzi.
      • feminina Re: Do mężów, którzy... 24.09.03, 03:16
        Gość portalu: apandinus napisał(a):

        > Dyskusja bardzo ciekawa, ale niespecjalnie widzę tu wypowiedzi mężów którzy
        > zdradzili swoje żony. Do tej kategorii muszę zaliczyć siebie...
        >
        > Trochę na ten temat pisałem na tym forum, np. w tym miejscu:
        >
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=5925222&a=5939052
        > Pozdr
        >
        > A
        Pod linkiem przeczytałam:
        "Z drugiej strony jak
        długo (to było 1,5 miesiąca temu) można wytrzymać codzienne (jak jestem w
        domu,
        czyli 2- 3 dni w tygodniu) monologi n/t gnojów, kurwiarzy etc., uwagi i aluzje
        robione przy rodzinie, znajomych, awantury itd."

        A czego sie spodziewałeś? Że cię przytuli i będzie jak dawniej. Głupia tylko
        że się zastanawia. Powinna zrobić to co ty jej zrobiłeś. Ciekawe jak ty byś
        reagował i czy byłoby jak dawniej... He he he... Durnie!

    • blubox Re: Do mężów, którzy... 28.05.03, 11:56
      Pani A, szuka pani odpowiedzi na pytani dla czego zdradzają,powody są dwa, brak
      seksu w związku z kochaną osobą i uczucie braku miłości, oba są ze sobą bardzo
      powiązane.Zapyta pani skąd to wiem? Zrozmów z tymi którzy zdradzili swoje żony
      i z własnego doświadczenia, większość z nich zdradziła z tych powodów które
      podałem, ale byli też którzy robili to dla przyjemności i robią to
      nadal.Pomyśli pewnie pani, że co, brak seksu,brak uczuć, co za bzdura.A
      właśmie, że nie bo widzi pani wiele kobiet mówi,że ich mężowie nie robią nic w
      domu,nie zrobi malowania, nie naprawi cieknącego kranu, nie robi tego itego, ot
      takie zwykłe domowe naprawy, ale ale nie zastanawiają się dla czego tak się
      dzieje. A pani wie? Może tak, a może nie,więc napisze pani.Do większości zdrad
      nie doszłoby gdyby w małżeństwie byłoudane pożycie seksualne, co przez to
      rozumiem - na pewno nie seks trzy,cztery razy w miesiącu,na pewno nie
      zachęcanie do współżycia a pózniej wykręcanie się zmęczeniem, wiele z was
      drogie panie jest ciągle zmęczona, zmęczona pracą,dziećmi,domem i macie do tego
      prawo, ale jest też wielu mężczyzn którzy pomagają wam i nie skarzą się na
      zmęczenie, a gdy przychodzi wieczór i macie czas dla siebieto wtedy, wy żony
      jesteście bardzo zmęczone i mówicie... nie dzisiaj
      kochanie,jutro,jutro...tylko, że to wasze jutro nadchodzi za tydzień.I właśnie
      wtedy wasz mąż zaczyna się zastanawiać do czego on jest wam potrzebny,do
      sprzątania, opieki nad dziećmi, do ugotowania obiadu,do naprawy tego co się w
      domu zepsuło, do wszystkiego innego tylko nie do waszego wspólnego łóżka. I tak
      powoli oddala się od was,a wy tego nie widzicie bo przecież on nadal
      sprząta,gotuje,pierze, no i w końcu już nie jest taki nachalny w łóżku.Nie jest
      nachalny bo makochankę która daje mu to czego brakowało mu w domu.Nie twierdze,
      że to co napisałem dotyczy wszystkich przypadków, ale jest tak w 60%, w moim
      było prawie identycznie. A jeśli chodzi o to co się czuje po zdradzie i gdy
      wyjdzie to na jaw, to muszę powiedzieć, że mi i chyba większości mężczyzn jest
      bardzo trudno pogodzić się z tym co zrobiliśmy i przyznać się przed samym sobą
      do tego, że jest się zerem.Myśli pani, że jeśli ktoś nie płacze, ciągle nie
      przeprasza, wysłuchuje wyrzutów i obelg które na niego spadają i na nie, nie
      odpowiada to onnic nie czuje, taki człowiek jest jak zwierzyna w lesie osaczona
      przez myśliwych wie, że jeśli wykona jakiś zły ruch to zginie, widzi jeszcze
      szanse na przeżycie i powoli zmierza w tę stronę. I tak jest z nami,cierpimy w
      samotności,cierpimy za dwoje, za nasze grzechy i z powodu bólu który zadaliśmy
      żonie, ale który mąż się do tego przyzna? Przyzna się do zdrady, ale do
      cierpienia nigdy. Pyta pani jak żyć dalej? Nie roztrząsć tego co było, ale
      zacząć żyć dla teg co będzie, nie zadawać pytań o to co było, ale o to co
      będzie, tak chyba jest o wiele lepiej.Może jeszcze kiedyś zjawie się na tym
      forum i zobacze jak temat się rozwija.Podrawiam i zmykam do swojego wymiaru.
      • Gość: berit_20 Re: Do mężów, którzy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.03, 13:01
        moze i jest tak w 60% przypadkow ale nie u mnie..u mnie jest dokladnie
        odwrotnie - to maz odmawia wspolzycia, to on jest wciaz zmeczony,
        niedomagajacy..ja zajmuje sie domem, dzieckiem. chodze do szkoly..i co? to ja
        jestem poszkodowana bo nie dostaje tego czego potrzebuje..wiec nie generalizuj.
    • Gość: :-) Re: Do mężów, którzy... IP: srv1:* / 192.168.1.* 29.05.03, 20:06
      :-)))
    • karnotaur1 Re: Do mężów, którzy... 30.05.03, 15:53
      No moze w koncu ktorys z zasrancow ruszy sie by napisac co sie czuje po
      zdradzie.No dalej panowi to tylko forum, boicie sie przyznac do wlasnych
      uczuc? Jesli tak to moze ja zaczne,czuje sie tak jakby mnie nie bylo, mam w
      d.... co o mnie mysla inni, liczy sie tylko to aby moja zona kiedys mi zaufala
      i pokochala, gdy rozmawiam z ludzmi ktorzy nie znaja calej sytuacji to nie
      patrze im w oczy bo mysle, ze oni wyczytaja w moich oczach jaki jestem podly,
      staram sie nie myslec o tym co zrobilem ale to samo wraca i gryzie,nie daje
      spokoju,rozmawiam z kims a przez glowe ciagle przewija sie mysl-JESTES GNOJEM!
      Moja zona mysli,ze cala ta sytuacja splynela po mnie jak woda,ale to nie
      prawda, moze nie widac tego po mnie,ale i ja tez bardzo cierpie.Powiecie
      pewnie-sam jestes sobie winien- no i macie racje za debilizm trzeba placic,a
      nie pokazuje teg po sobie bo mysle,ze wystarcz jak widze bol mojej zony, moze
      robie zle, sam nie wiem.Nie wiem jak bedzie,staram sie zyc normalnie i chowac
      bardzo daleko uczucia ktore mam wzgledem swojej osoby i staram sie ... choc
      nie zawsze mi wychodzi>.Przepraszam za bledy,ale z polskiego zawsze bylem
      cienki!
      • feminina Re: Do mężów, którzy... 24.09.03, 03:25
        Mam dziwne wrażenie, gdy czytam posty mężów zdradzających... że oni bardzej
        cierpią niż ich żony... straaasznie mi was żal... to musi być nie do
        wytrzymania ... najpierw sobie poużywać, a potem tak okropnie cierpieć...
    • Gość: :) Re: Do mężów, którzy... IP: 217.8.186.* 02.06.03, 10:01
      :)
    • Gość: No i co? Re: Do mężów, którzy... IP: 217.8.186.* 04.06.03, 12:19
      Nikt nie chce nic pisać? Przecież nie chodzi o tłumaczenie się z powodów i
      przyczyn, tylko o oczekiwania wobec żony? Może przeczyta jakaś zdradzona i
      będzie jej łatwiej sobie z tym poradzić:))
    • Gość: apandinus Re: Do mężów, którzy... IP: *.plusgsm.pl 05.06.03, 21:24
      Coś Ci napisałem A, na priva. Nie do końca na temat, ale w pobliżu.

      Pozdrawiam

      A
    • Gość: apandinus Re: Do mężów, którzy... IP: 195.20.110.* 11.06.03, 13:43
      A. ta cholerna poczta nie działa - nie wiem czy dochodzą do Ciebie maile. Mam
      też konto na interii. Początek taki sam, jak tego na gazecie, dalej: @interia.pl
      Może też sobie załóż...
      • Gość: Kochas Re: Do mężów, którzy... IP: *.sympatico.ca 17.06.03, 16:24
        A.

        Mysle, ze najlepiej napisal "blubox". Przeczytaj wiec kilka razy i przestan o
        tym myslec, bo nieustanne dreczenie siebie i "jego" pytaniami doprowadzi cie do
        szalu i jako oblakana skonczysz bez meza i wlasnej radosci z tego co pozostalo.

        Zamiast rozwijac swoj wewnetrzny bol, powiedz sobie : stalo sie. Teraz nie
        wazne kto jest/ byl winny jutro jest nastepny dzien i nalezy go rozpoczac z
        nowym spojrzeniem na swiat. Gdyby tak wszyscy (zdradzone i zdradzeni)
        rozdrabniali swoje cierpienie psychiczne to mielis bsmy swiat "psychopatow" w
        ktorym zycie jest ie do wytrzmania.

        Otrzasnij sie i popatrz w przyszlosc, bo wczorajszy dzien juz sie nie wroci.

        Powodzenia,
    • Gość: :)) jak nic nie napiszemy, to... IP: srv1:* / 192.168.1.* 24.07.03, 11:05
      się chociaż pośmiejemy:)))
      • Gość: apandinus Re: jak nic nie napiszemy, to... IP: 195.20.110.* 24.07.03, 17:56
        A co w tym jest śmiesznego?
    • Gość: Maja nie ma usprawiedliwienia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.03, 23:35
      Droga A.,przykro to stwierdzic ale niestety wiekszosc faetow mysli rozporkiem,a nie
      glowa.Niektorzy madrzy przedstawiciele gatunku napisali Ci w odpowiedzi,ze wine za to
      ze on zdradzil czesciowo ponosisz ty,no bo przeciez musial miec jakis
      powod.Jasne.Moze powinnas byla lepiej :sprzatac,prasowac,prac,wychowywac
      dzieci,byc lepsza w lozku,bardziej o niego dbac,lepiej gotowac(niepotrzebne skreslic).
      Haha,oczywiscie.Prawda jest taka,ze jesli facet bedzie chcial to po prostu to zrobi i
      tyle.Mezczyzna jako istota oddzielajaca milosc od seksu jest przekonany,ze jesli
      posuwal jakas panienke na boku to to byla tylko przyjemnosc tymczasowa i ze jest w
      pelni uprawniony do powrotu na lono rodziny.Jesli przytoczyc slowa jednego z
      forumowiczow to masz 2 wyjscia.Schowac honor do kieszeni i spedzic z nim reszte zycia
      w imie wiecznej milosci lub tez wywalic go z domu i miec przynajmniej szanse na
      spotkanie kogos bardziej odpowiedniego.Wieczna milosc oczywiscie bedzie trwala
      dopoki on nie natknie sie na kolejna laseczke,ktora mialby ochote przeleciec.Co
      radze?jesli powracajac tlumaczyl sie,ze najwazniejsza dla niego jestes Ty,i ze tamta to
      w ogole nie mialo znaczenia bo to tylko seks,to zaciagnij do lozka jego najlepszego
      przyjaciela.Postaraj sie zeby on sie o tym dowiedzial,a potem wytlumacz biednemu
      rogaczowi,ze to byl przeciez tylko seks i ze mimo wszystko on-jako Twoj maz jest dla
      Ciebie najwazniejszy.Jesli mimo wszystko wystapi o rozwod to znaczy,ze z
      rownouprawnieniem jest (lub bylo) w waszym zwiazku cos nie tak.Na koniec badania
      statystyczne.Zdrada malzonka jest podawana jako pewny powod do rozwodu przez 80
      % mezczyzn i 50 % kobiet.Jaki z tego moral?Bynajmniej nie taki,ze kobiety sa bardziej
      tolerancyjne.Sa po prostu bardziej naiwne wierzac w bzdury ktore opowiadaja
      skruszeni mezczyzni.U mezczyzn zdrada zony nie uchodzi.Jak zona zdradza to od razu
      jest dziwka.Jesli maz zdradza to znaczy,ze zonie czegos brakowalo.To jest obrzydliwy
      stereotyp powielany zreszta przez mezczyzn,tak samo jak bzdura ze mezczyzna
      naturalnie dazy do zaplodnienia jak najwiekszej ilosci kobiet.Szkoda tylko,ze nikt nie
      doczytal ze kobieta pragnac jak najlepszego genotypu dla swoich dzieci w czasach
      prehistorycznych kochala sie z kilkoma najsilniejszymi mezczyznami.Co do propozycji z
      przyjacielem to proponuje wyjawic mezowi ze tamten byl lepszy `w te klocki`.
      • carmen_77 racja 25.09.03, 15:22
        wywal faceta,bo do konca zycia bedziesz musiala sie katowac wspomnieniami.
      • kasia.lomanczyk Re: nie ma usprawiedliwienia 10.12.03, 10:07
        > To jest obrzy
        > dliwy
        > stereotyp powielany zreszta przez mezczyzn,tak samo jak bzdura ze mezczyzna
        > naturalnie dazy do zaplodnienia jak najwiekszej ilosci kobiet.Szkoda tylko,ze
        n
        > ikt nie
        > doczytal ze kobieta pragnac jak najlepszego genotypu dla swoich dzieci w
        czasac
        > h
        > prehistorycznych kochala sie z kilkoma najsilniejszymi mezczyznami.

        A na koniec zamieszkiwala z tym, ktory potrafil upolowac najwiekszego mamuta
        hehe :) Tylko teraz panowie zdaja sie dosc wybiorczo podchodzic do tej "natury"
        i narzekaja, ze kobiety interesuje wylacznie zawartosc portfela wybranka.
        • kaganowicz kasiu, 10.04.04, 16:16
          widac tobie sie nie udalo z tym mysliwym skoro napedzasz koniunkture na rozne
          farbki i kleje. Jak masz cos dobrego na celulit to prosze podaj nam tu namiary.
    • Gość: bloom Re: Do mężów, którzy... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 25.09.03, 19:18
      Niekochany nie zdradza...
    • name2 Re: Do mężów, którzy... 02.11.03, 17:11
      Wywal go iznajdz drugiego,naprawdę warto,piszę na swoim przykładzie
      • Gość: xyz Re: Do mężów, którzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 17:08
        J. lub mia, 30-tka a może malusia.
        • Gość: xyz [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.03, 09:13
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • evvusia Re: Do mężów, którzy... 01.12.03, 15:32
      Jakby mnie facet zdradzil, to tez bym go zdradzila :-) Najlepiej z jakims jego
      najlepszym kumplem. :-)
      • apandinus Re: Do mężów, którzy... 01.12.03, 20:39
        To go zdradź. Za wczasu, Mądralo. Jeszcze raz - miłego wieczoru etc. tec.
    • sociopata Re: Do mężów, którzy... 02.12.03, 15:40
      lepiej zabezpieczac niz naprawiac...

      A nie mowilem ze najlepiej nie dac sie zlapac?! Zawsze miec plan
      zebezpieczajacy na plan zabezpieczajacy! I nigdy sie nie przyznac. Isc w
      zaparte!
    • Gość: M. Re: Do mężów, którzy... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.03, 13:14
      • zdzichu-nr1 Re: Do mężów, którzy... 07.12.03, 16:14
        "Miłość przemija, zobowiązania zostają" tak mówi mój kumpel i wie co mówi. Ma
        Ksantypę w domu i kochankę na boku. Jest szczęśliwy z kochanką, a żonę
        dyskretnie olewa.

        Wielu podobnych dramatów nie byłoby, gdyby poziom materialny społeczeństwa był
        wyższy. Pisałem o tym w jednym z wątków. Mając odpowiednią kasę, po prostu
        wypłaca się odprawę żonie plus alimenty na dzieci i fruuuuu do nowej Pani

        Nie wierzę w te skruchy i jęki do prawowitych żon. 80% to udawanie przed żoną
        i samym sobą.
        • sociopata Re: Do mężów, którzy... 07.12.03, 17:10
          masz bardzo madrego kolege.
    • mileslonko Re: Do mężów, którzy... 07.12.03, 17:03
      Gość portalu: A. napisał(a):

      > zdradzili swoje żony. Nie chodzi mi o jednorazowe skoki w bok, tylko o
      > regularny romans, który wyszedł na jaw.
      > Jeśli po tym wszystkim nadal jesteście ze swoimi żonami i jesteście w miarę,
      > a może bardzo szczęśliwi, to proszę o odpowiedź na kilka pytań.
      > Co zdecydowało, że wybraliście "starą" żonę, a nie ułożyliście sobie życia z
      > kochanką?
      > Czego oczekiwaliście po powrocie od swoich żon, żeby nic nie mówiły, nie
      > robiły wyrzutów?
      > Ile czasu potrzeba, żeby wybaczyć, odzyskać zaufanie?
      > Co Wy zrobiliście, żeby przekonać swoje małżonki, że jesteście jednak warci
      > ich zaufania i miłości?
      > Jak powinna postępować taka żona, żeby mąż widział, że ona naprawdę cierpi,
      > że ją to bardzo dotknęło, ale żeby nie wykończyć małżeństwa nadmiarem
      > wyrzutów, pretensji, żalu?
      > Nie piszę żadnego artykułu - to dla mnie sprawa bardzo osobista.
      > Będę wdzięczna za zrozumienie.
    • Gość: A. Re: Do mężów, którzy... IP: *.crowley.pl 08.04.04, 18:00
      Może ktoś coś dopisze?:)
      Choć teraz jestem już na innym etapie.
      • Gość: Magi Re: Do mężów, którzy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.04, 18:31
        Na jakim etapie teraz jesteś? napisz cos więcej
        • Gość: A. Re: Do mężów, którzy... IP: 217.17.46.* 09.04.04, 13:58
          Przede wszystkim nie jestem już zrozpaczona ani tak zagubiona.
          Owszem, bywają chwile zwątpienia, przeszłość czasem działa przygnębiająco. Nie
          odzyskałam jeszcze całkowicie zaufania.
          Ale nadal jestem z mężem i to bez przymusu. Smieję się często, potrafię radzić
          sobie, jeśli (coraz rzadziej) dopadnie mnie dołek związany z przeszłością.
          Nie jestem szczęśliwa, JAKBY nic się nie stało, bo to byłoby kłamstwem. Jest
          szczęśliwa, POMIMO tych wszystkich wydarzeń i chciałabym, żeby to się nie
          zmieniło.
          Tak jakoś refleksyjnie zrobiło mi się przed nadchodzącymi świętami :))
          • petrela Re: Do mężów, którzy... 10.04.04, 14:26
            Witaj, jestem w podobnej sytuacji od pewnego czasu. Nurtują mnie przerózne
            pytania. Jeśli masz trochę czasu i ochotę napisz proszę na priva. Pozdrawiam
            petrela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka