ma_gala
18.06.07, 20:05
mój były kochanko-romanser wydzwania do mnie w dni weekendowe głeboką nocą na
zasadzie "do skutku"! Ja oczywiście do skutku nie odbieram - nie mam ochoty
na konwersacje z nim! Gdy w ciagu dnia zapytałam się go na gadu-gadu czy coś
się starsznego stało? czy wzywał pomocy może? odpowiedział mi, ze się
pomylił, że chciał zadzwonić do kogoś innego... ok, każdy się może pomylić,
ale jeżeli się dzwoni trzy razy pod rząd aż do właczenia się poczty głosowej
to wiadomo do kogo się zadzwoniło, nie? ta sytuacja powtórzyła sie już trzeci
raz! Ja rozumiem, ze można być nachlanym i nie kontaktować za bardzo, ale
wcześniej też był nachlany i jakoś do mnie "przez pomyłę" nie wydzwaniał...
aha! nie kontaktujemy się od 2 miesięcy, a on o to co u mnie słychać pyta sie
naszego kumpla z pracy... jego "zainteresowanie" moją osobą zresztą wątpliwe,
bo ma kogoś... o co chodzi?? to dorosły, konkretny facet, który wiedział
czego chce... a tutaj jakieś takie szczeniackie "pomyłki"... kontaktu między
nami juz nie będzie wiec wystarczyłoby zeby skasował mój numer telefonu - nie
myliłby się, problem z głowy... o co chodzi? miesza mi we łbie tym
wydzwanianiem i hasłami w stylu: "sorry, pomyliłem się!". To po cholerę do
mnie wydzwaniasz?!?!?!