Dodaj do ulubionych

Romans z mężatką - zalety i wady

03.09.07, 22:18

Jedyna wada jaka mi przychodzi do głowy to to, że małżonek może się
dowiedzieć i zastrzelić w afekcie.
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:20
      a to,ze po nie ma czasu zrobic sniadania?
      • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:22
        tygrysio_misio napisała:

        > a to,ze po nie ma czasu zrobic sniadania?

        Nie rozumiem.
    • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:29
      niedo-wiarek napisał:

      >
      > Jedyna wada jaka mi przychodzi do głowy to to, że małżonek może się
      > dowiedzieć i zastrzelić w afekcie.

      a zalety jakie ci przychodzą do głowy?:)
      • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:31
        forumowicz_pospolity napisał:


        > a zalety jakie ci przychodzą do głowy?:)

        Takie romanse są najprzyjemniejsze :)
        • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:32
          niedo-wiarek napisał:

          > forumowicz_pospolity napisał:
          >
          >
          > > a zalety jakie ci przychodzą do głowy?:)
          >
          > Takie romanse są najprzyjemniejsze :)

          bo?:)
          • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:33
            forumowicz_pospolity napisał:

            > niedo-wiarek napisał:

            > > Takie romanse są najprzyjemniejsze :)
            >
            > bo?:)

            Nie zrozumiesz, póki nie spróbujesz ;)
            • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:38
              niedo-wiarek napisał:

              > forumowicz_pospolity napisał:
              >
              > > niedo-wiarek napisał:
              >
              > > > Takie romanse są najprzyjemniejsze :)
              > >
              > > bo?:)
              >
              > Nie zrozumiesz, póki nie spróbujesz ;)

              romansowanie z mężatkami nie leży w mojej naturze
              więc jakbyś mógł jakieś empiryczne spojrzenie na zalety
              tego typu romansów zapodac byłoby miło:))
              • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:40
                forumowicz_pospolity napisał:


                > romansowanie z mężatkami nie leży w mojej naturze
                > więc jakbyś mógł jakieś empiryczne spojrzenie na zalety
                > tego typu romansów zapodac byłoby miło:))

                Z niczym nieporównywalny dreszcz emocji :)
                • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:43
                  niedo-wiarek napisał:

                  > forumowicz_pospolity napisał:
                  >
                  >
                  > > romansowanie z mężatkami nie leży w mojej naturze
                  > > więc jakbyś mógł jakieś empiryczne spojrzenie na zalety
                  > > tego typu romansów zapodac byłoby miło:))
                  >
                  > Z niczym nieporównywalny dreszcz emocji :)

                  z obawy przed nakryciem przez męża??:)
                  • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:54
                    forumowicz_pospolity napisał:


                    > z obawy przed nakryciem przez męża??:)

                    Trudno powiedzieć :)
                    • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 22:57
                      niedo-wiarek napisał:

                      > forumowicz_pospolity napisał:
                      >
                      >
                      > > z obawy przed nakryciem przez męża??:)
                      >
                      > Trudno powiedzieć :)

                      kurde miałes tu zapropagować romans z mężatką a sie certolisz
                      jak gimnazjalista na odpycie z polskiego;)
                      • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 23:15
                        forumowicz_pospolity napisał:


                        > kurde miałes tu zapropagować romans z mężatką a sie certolisz
                        > jak gimnazjalista na odpycie z polskiego;)

                        Niczego nie miałem propagować. Tak prawdę mówiąc, to liczyłem, że
                        trochę sobie poczytam. Wiesz, nie da się opowiedzieć, jak smakuje
                        ciastko ;)
                        • forumowicz_pospolity Re: Romans z mężatką - zalety i wady 03.09.07, 23:40
                          niedo-wiarek napisał:

                          > forumowicz_pospolity napisał:
                          >
                          >
                          > > kurde miałes tu zapropagować romans z mężatką a sie certolisz
                          > > jak gimnazjalista na odpycie z polskiego;)
                          >
                          > Niczego nie miałem propagować. Tak prawdę mówiąc, to liczyłem, że
                          > trochę sobie poczytam. Wiesz, nie da się opowiedzieć, jak smakuje
                          > ciastko ;)

                          kręcisz coś i słabo propagujesz:)
                          a opis ciastka - banał - zajrzyj sobie do "W poszukiwaniu straconego czasu",
                          Proust tam marnuje na ten temat z osiem hektarów lasu;))
            • eeela Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 12:00
              > > niedo-wiarek napisał:
              >
              > > > Takie romanse są najprzyjemniejsze :)
              > >
              > > bo?:)
              >
              > Nie zrozumiesz, póki nie spróbujesz ;)


              Ja nie rozumiem jednego: zalozyles watek o zaletach i wadach
              romansowania z mezatkami, i zadnych nie potrafisz wymienic.
              • niedo-wiarek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 12:17
                eeela napisała:


                > Ja nie rozumiem jednego: zalozyles watek o zaletach i wadach
                > romansowania z mezatkami, i zadnych nie potrafisz wymienic.

                Ależ wymieniłem.
                Wada: Zazdrosny mąż z pistoletem
                Zaleta: z niczym nieporównywalne przyjemność :)

                Inni forumowicze dokładają swoje i temat powoli staje się coraz
                bardziej kompletny :)
      • lacido Re: Romans z mężatką - zalety i wady 10.09.07, 21:54
        nie bedzie chciała wyjść za maż :DDD
    • brak.polskich.liter Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 01:35
      Na dwoje babka wrozyla. Mezatki bywaja dyskretne, zalezy im na malzenstwie, a z
      Toba chca po prostu chca spedzic pare milych chwil i tyle. To niewatpliwie
      zaleta dla kogos, kto szuka wylacznie rekreacyjnego seksu i nieczgo poza tym nie
      chce. Wada: "dyskretnie" znaczy - bez publicznego obsciskiwania, bez
      romatycznego wypasu, bez kolacyjek "we dwoje" w knajpach (jesli spotykacie sie
      na miescie, to oficjalnie i na dystans) - wbrew pozorom, wielu panom, nawet tym
      lubiacym lightowo, to przeszkadza.
      Wada tez bywaja ograniczenia czasowo-przestrzenno-logistyczne. Na weekend razem
      nie wyjedziecie, u Ciebie nie zanocuje (ani Ty u niej), a jezeli juz, to z
      rzadka. Odpadaja akcje typu "spontan".
      Zdarza sie niekiedy, ze mezatce, szczegolnie znudzonej i wyposzczonej, moze
      odwalic z nadmiaru romantycznych uczuc oraz orgazmow. Moze sie zakochac i
      chciec, dajmy na to, sie rozwodzic i zaczac z Toba "nowe zycie", ubrdawszy
      sobie, ze jestes jej wialka miloscia, na ktora czekala, zas ten facet, z ktorym
      sie hajtnela, to pomylka.
      Moze sie tez zdarzyc, ze to facetowi, rekreacyjnie posuwajacemu mezatke, cos
      odbije. Zakocha sie, albo wlaczy mu sie poczucie misji typu "wyzwole ja z tego
      strasznego malzenstwa".
      • jpy1 Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 08:40
        Hehe. Napisane bardzo celnie. Niech ten komentarz służy wszystkim
        chcącym spróbować :-))))
    • yagiennka Główną wada jest 04.09.07, 01:43
      współudział w okłamywaniu czyjejś rodziny i krzywdzeniu czyichś bkliskich,
      ludzi. To chyba wystarczająca wada dla człowieka honoru aby sobie dac spokój z
      podobnymi pomysłami. No ale nie każdy ma honor :)
      • menk.a Re: Główną wada jest 04.09.07, 01:46
        yagiennka napisała:

        > współudział w okłamywaniu czyjejś rodziny i krzywdzeniu czyichś
        bkliskich,
        > ludzi. To chyba wystarczająca wada dla człowieka honoru aby sobie
        dac spokój z
        > podobnymi pomysłami. No ale nie każdy ma honor :)

        Poczucie krzywdy to sprawa względna. Brak świadomości bycia
        zdradzanym nie rodzi poczucia krzywdy. Innymi słowy: czego oczy nie
        widzą...;)
      • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:13
        Z tym honorem to chyba troche za bardzo sie rozpedzilas.
        Zdaje mi sie , ze znam kodeks honorowy dosc dobrze , a nie
        przypominam sobie , zeby bylo tam chociaz jedno slowo ktore
        zakazywaloby sypiania z mezatkami.
        Chyba , ze jest to jakis i nny , Twoj honor , to ok , ale nie
        mozesz od wszystkich wymagac by stosowali sie do Twojego rozumienia
        honoru.
        Pozdrawiam.
        • mefisto_4 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:23
          Dziewczyna jest sto razy mądrzejsza od Ciebie.
          • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:27
            Ale rozmowa byla o honorze a nie o mojej i jej madrosci.
            • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:47
              no to wracamy dziadku do rozmów o honorze :)

              takie romanse wiążą się z życiem w kłamstwie, z oszukiwaniem
              dalej będziesz sie upierał że coś takiego ma coś wspólnego z honorem?


              • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:58
                Moje zdanie ma tu najmniejsze znaczenie.
                Honor jest "zjawiskiem " zdefiniowanym, ujetym w kodeks honorowy !!
                Ja tylko twierdze , ze sypianie z mezatka nie wyklucza czlowieka z
                kregu osob honoru.
                Latwo to sprawdzi w polskim kodeksie honorowym Opracowanym przez
                Władysława Boziewicza , Rozdzial I art.8.
                Jesli sie z tym nie zgadzasz to masz prawo , ale nie upowaznia Cie
                to do twierdzenia , ze czlowiek myslacy inaczej jest honoru
                pozbawiony.
                Sypianie z cudza zona nie powoduje utraty honoru.Nic wiecej.
                • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:04
                  sypianie nie
                  ale ja mówię o tym co sie z tą sytuacją wiąże
                  a więc o ściemach, kłamstwach itp.
                  co o kims takim mówi kodeks honorowy? :)
                  • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:07
                    Ja nie jestem marszalkiem Dornem , a Ty nie jestes niepismiennym
                    poslem samoobrony :)))
                    Sam sobie przeczytaj.
                    To bardzo pouczajaca lektura.
                    Pozdrawiam.
                    • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:12
                      pewnie kiedyś przeczytam
                      choć jeśli w kodeksie honorowym by stało że kłamstwo jest ok to do
                      pupy z takim kodeksem

                      tak sobie kombinuje...skoro się prześpię z czyjąś żoną to ja honoru
                      według tego kodeksu nie stracę...ale ona raczej tak....
                      hmmmm czy kodeks honorowy uważa za honorowe pozbawianie kogoś
                      honoru? :)
                      • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:23
                        Okreslenie powyzsze usuwa zatem kobiete z pod mocy obowiazujacych
                        przepisow honorowych , dajac tem samem wyraz swej sredniowiecznej
                        genezie i czyniac zadosc zasadzie francuskiej , okreslajacej kobiete
                        jako "impopre au duel.

                        Rozdzial I art 1!!

                        Tlomaczac to na polski, kobieta honoru , jako takiego nie posiada ,
                        wiec i stracic go nie moze.
                        Kobieta ma "czesc", ale to cos innego.

                        Ale ja nie mysle Cie przekonywac, to Twoj problem jak to
                        postrzegasz , ja tylko napisalem jak ja to widze.
                        • grzech_o_1 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:31
                          Jeżeli już tak rozmawiacie o honorze i kodeksie, to ciekawe czy
                          staniesz na pistolety jak Cię mąż wyzwie.
                          • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 10:36
                            Nie widze zadnego zwiazku z tematem rozmowy.
                            Pojedynki juz za czasow Jana Kazimierza byly zakazane.
                            Kodeks obowiazuje dotad dokad nie zostanie znowelizowany nowym
                            kodeksem.
                            To co napisalem pochodzi z kodeksu z roku 1938 , nowelizacji do
                            dzis nie ma.Nic nie stoi na przeszkodzie zebys nowelizowal kodeks
                            honorowy, o ile masz odpowiednia sile sprawcza.
                            Zreszta nowelizacji prawa wekslowego [z tago samego roku!!!]
                            tez nie ma.
                        • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 11:37
                          czyli jak powiem do kobiety "nie masz za grosz honoru" to ona się
                          obrazić nie może :)

                          heh niezły ten kodeks, do naszych czasów nie przystaje....
                          kiedyś uważano że kobieta nie ma duszy
                          w latach 30-tych uważali że duszę już ma za to honoru nie, ale nie
                          ma co narzekąc, to i tak postęp :)
                        • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 11:42

                          > Kobieta ma "czesc", ale to cos innego.

                          to to samo, pytanie pozostaje zasadne
                          zmieniając kilka słówek

                          czy kodeks honorowy uznaje za honorowe pozbawienie kobiety "czci" :)
                          • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 12:28
                            Chetnie z Toba podyskutuje na ten temat , jak tylko poczytasz troche
                            na temat honoru .
                            Honor i czesc to nie jest to samo.
                            Kobiete czci wlasnej bronic musi sama , a obrony moze oczekiwac
                            tylko wowczas gdy cos dzieje sie poza jej wola.
                            Jezeli kobieta ma wole sypiac z kims bedac mezatka[lub tez nia nie
                            bedac] naraza sie na utrate czci, ze tak powiem , we wlasnym
                            zakresie. Nie mozna kogos bronic przed nim samym .
                            • jack79 Re: Główną wada jest 04.09.07, 13:30
                              > Jezeli kobieta ma wole sypiac z kims bedac mezatka[lub tez nia nie
                              > bedac] naraza sie na utrate czci, ze tak powiem , we wlasnym
                              > zakresie. Nie mozna kogos bronic przed nim samym .

                              jeśli się z nią nie prześpisz to ona czci nie straci :)
                              więc śpiąc z nią współuczestniczysz w jej upadku
                              honor gentelmana nie powinien Ci na to pozwolić :)

                              kodeksów honorowych tak naprawde jest bez liku, Ty mówisz o jednym z
                              nich, istnieją kodeksy honorowe młodzieży, legii cudzoziemskiej itp.
                              zasady w nich są takie że pożal się boże...
                              w tym o którym Ty mówisz o ile wiem jest zapisane że za osoby
                              honorowe nie tylko kobiet sie nie uważa, ale też ludzi bez
                              wykształcenia lub tylko z wykształceniem podstawowym....stosując się
                              do takich "zasad" to jak na dzisiejszy czas całkiem niezłym gnojem
                              się by było a nie honorowym człowiekiem
                              kodeks powstał dawno temu i zasady i moralnośc w nim zawarta jest
                              conajwyżej śmieszna...niewiele się różni od zasad panujących w "ku
                              klux klanie" tylko tam osoby bez wykształcenia są zastąpione przez
                              czarnych

                              • dziadek53 Re: Główną wada jest 04.09.07, 16:39
                                Pozostanmy , w takim razie , przy swoich zdaniach .
                                Ja juz jestem za stary by sie zmieniac , a nie mam zadnej ambicji
                                zeby przekonywac Ciebie .
                                Pozdrawiam.
        • yagiennka Dziadek , na honorze to ty się nie znasz 05.09.07, 00:20
          Człowiek honorowy nie kłamie, nie krzywdzi innych świadomie i nie wykorzystuje
          ich. Krzywda ludzka jest krzywdą i koniec.
          • dziadek53 Re: Dziadek , na honorze to ty się nie znasz 05.09.07, 06:23
            Jasne, a kto glosniej krzyczy ten ma racje. :))
      • ulotne_piekno Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:47
        z tego wynika, że ja mam:)
        nie wyobrażam sobie działania na szkodę innych osób, czyli małżonki oraz dzieci
        "napalonego" mężusia...odpada w przedbiegach
        • grzech_o_1 Re: Główną wada jest 04.09.07, 09:56
          Z tego wynika, że ja też mam. Czyli jast nas już dwoje.
          Witanko Piękna.:)))
    • smok_sielski Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 09:13
      Jak dla mnie same zalety. Czesty seks z chetna babka, ktora nie wlazi ci na
      glowe i ma sie czas dla siebie (i innych kobiet). A przy odrobinie checi mozna i
      dzieciaka takiej zrobic, ktorego szanowny malzonek oplaci i wychowa :)
      smok
      • dziadek53 Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 09:26
        Z pierwsza czescia wypowiedzi moglbym sie , od biedy , zgodzic.
        Natomiast ta czesc o dziecku jest dla mnie nie do przyjecia.
        Nie wyobrazam sobie zebym komus zostawil [odda] wlasne dziecko!!!
        Nie moge sobie tego nawet wyobrazic , nie ma takiej opcji.
        Pozdrawiam.
    • robaczek-parszywek Re: Romans z mężatką - zalety i wady 04.09.07, 09:28
      Z wad to tylko narwanego meża bym wymienił.
      poza tym to same zaley.
      Babka ma mało czasu, to jak juz dojdzie do spotkania to przechodzi do konkretów
      bez zbednych ceregieli. Po spotkaniu zmywa sie szybciutko do męża i ma sie
      święty spokój. Raczej nie będzie chciała wielu prezentów bo one wzbudzą
      podejrzenia męża. Nie wymaga by z nią chodzić po kinach teatrach, knajpach i
      innych miejscach publicznych w których i tak nic z tego nie wyjdzie a ktoś może
      ją tam przylookać.
      Ewentualna wpadka liczona jest na konto męża
      • viviene Re: Romans z mężatką - zalety i wady 05.09.07, 09:56
        fakt ..:):)
    • forumowicz_pospolity zady i walety:) 05.09.07, 10:06
      jeden rozsądny post plus dygresje literackie i erotomańskie gawędziarstwo:)
      • dziadek53 Re: zady i walety:) 05.09.07, 10:07
        A Ty co?
        Zapisales sie na recenzenta do
        Gazety Wyborczej?
        Pozdrawiam .
        • forumowicz_pospolity Re: zady i walety:) 05.09.07, 10:18
          dziadek53 napisał:

          > A Ty co?
          > Zapisales sie na recenzenta do
          > Gazety Wyborczej?
          > Pozdrawiam .

          no a nie mam racji??:)
          • viviene Re: zady i walety:) 05.09.07, 10:26
            masz..:):)
          • dziadek53 Re: zady i walety:) 05.09.07, 10:27
            Forum ,to sa zarty , pierdoly, chyba nie bierzesz tego powaznie.
            Bo ja na pewno nie.
            • forumowicz_pospolity Re: zady i walety:) 05.09.07, 10:29
              dziadek53 napisał:

              > Forum ,to sa zarty , pierdoly, chyba nie bierzesz tego powaznie.
              > Bo ja na pewno nie.

              czasem biore czasem nie biore, ale na tym forum rzeczywiscie raczej nie biore:)
    • wermut3 jak sie kochanka zakocha to problem 08.09.07, 01:39
      Mam taką sytuację w dodatku podwójny problem, dwie kobiety - mężatki
      zakochały sie we mnie. Mam w związku z tym coraz wiekszy zgryz,
      zaczynam życ ich życiem i ich problemami, moję próby "schłodzenia "
      związków spalaja na panewce, dla jednej która ma męża czasowo za
      granicą jestem idealnym zastępcą, dla drugiej jestem cukiereczkiem
      którego nie wypuszczałaby z ust/jej mąz to faktycznie porażka/.Na
      drugim biegunie mam kochającą żonę- idealną kochankę , ułozony dom
      i stabilne zycie które - mam tego świadomośc- mi się może wywrócić
      do góry nogami , jak nie przstopuję ich i mojego zaangazowania .
      • modliszka12 Re: jak sie kochanka zakocha to problem 08.09.07, 09:47
        szkoda mi Ciebie
        • gamon1.pl Re: jak sie kochanka zakocha to problem 08.09.07, 10:14
          Szkoda Ci dlatego , ze tak cierpi z powodu harpii ktore Go
          obsiadly , czy szkoda Ci go bo wydaje Ci sie zalosnym.
          Dobrze by bylo doprecyzowac .
          :))
      • alba.alba Do wermuta3 08.09.07, 14:49
        Pocieszę cię tym, że statystycznie rzecz ujmując istnieje duże prawdopodobieństwo, że twoja kochająca żona jest także kochanką dla innego żonatego faceta, a ty - zadumany w swoim ego - nawet o tym nie wiesz, bo jest równie dyskretna, jak te twoje kochanki. Mężatka - innym często, swemu z rzadka. Znam wielu takich pewnych siebie, którzy dopiero przy łożu śmierci dowiedzieli się, jak wielkie mieli poroże... Ale co tam, mężczyznom wolno zdradzać, to kobietom też.
        • wermut3 Re: Do wermuta3 09.09.07, 11:51
          "Co jest dobre dla mojej żony jest dobre dla mnie", może ze mną jest
          coś nie tak , ale ewnetualna "zdrada" mojej żony nie byłaby dla mnie
          żadnym problemem. Jeżeli akurat romans z innym bylby dla niej czymś
          ożywczym, potrzebnym, dlaczego miałbym mieć o to do niej pretensję?
          Nie rozumiem jak można totalnie ubezwłasnowolniac drugiego
          człowieka, tym bardziej jeżeli sie go kocha???!!! Jeżeli żona
          zakochałaby się w kimś innym i byłaby z nim szczęśliwsza niż ze
          mną , byłoby to dla mnie oczywiste że muszę - jesli by tego chciała -
          zejść na drugi plan.
          Prezentujesz typowo babski punkt widzenia, że jak się ma męża -
          to "na własność" ,a przecież mąż po ślubie, nie staje się twoją
          ręką czy nogą czy nerką czy wątrobą, jest nadal człowiekim który ma
          prawo do zycia wsród ludzi i okreslonych z nimi relacji.
          Romans pozamałżenski połączony z rozwojem uczuć przestaje być
          romansem, a zaczyna być "nowym małżeństwem" . Ja nie wyobrażam sobie
          zachochania się w kimś innym i pozostawania w starym związku. Na
          szczęście żadna z moich romansowych znajomości nie była nawet w 1/2
          tak dobra jak moja żona, dlatego jestem z nią, a nie z kimś
          innym, /chociaz miałem dziesiątki kobiet i mam porównanie./
          • alba.alba Re: Do wermuta3 09.09.07, 14:51
            wermut3 napisał:
            Na
            > szczęście żadna z moich romansowych znajomości nie była nawet w 1/2
            > tak dobra jak moja żona, dlatego jestem z nią, a nie z kimś
            > innym, /chociaz miałem dziesiątki kobiet i mam porównanie./

            Skoro twoje kochanki są o wiele gorsze od twojej żony to dlaczego z nimi sypiasz? Dlaczego zamiast spędzać czas z żoną chodzisz do kochanek? Czyżbyś traktował je instrumentalnie, jako zwykły kawał "mięsa"? Ładnie tak trakować ludzi? Skoro jesteś zdolny do takiego traktowania ludzi to widać sam jesteś na niskim poziomie.
            • wermut3 Re: Do wermuta3 10.09.07, 00:42
              Tym kawałkiem mięsa to ja raczej jestem, nigdy nikogo nie
              traktowałem instrumentalnie, nigdy nie korzystałem z usług
              prostytutek itp.Seks pozamałżeński w moim wydaniu to rodzaj dawania
              siebie, a nie brania. Jeżeli jestesmy już jestesmy przy
              porownaniach jadłospisowych, to fakt że w domu sie
              jada "polędwiczkę" nie znaczy że na mieście nie zje się od czasu do
              czasu "hamburgera", tym bardziej że cząsto nie wypada "nie zjeść".
              Wiem że z punkut widzenia kobiet mogę się wydawać
              takim "cichodajkiem",ale zapewniam że nie jestem żigolakiem, było i
              jest sporo kobiet które choć sa bardzo atrakcyjne, nie mają u mnie
              szans z tej prostej przyczyny że je np. nie lubię, albo wiem że
              romansując z nimi na 100% że się wkopię w chory układ.To tak jak z
              kumplem alkoholikiem nie możesz się napic piwa( bo wpadnie w ciąg i
              masz go na sumieniu), tak są takie kobiety że nawet raz przspać sie
              jest Nie o instrumentalne traktowanie kobiet więc tu chodzi.
              Seks "dla sportu" to znaczy dla czystej fizyczności, tez nie był
              mi obcy, ale teraz zdarza mi sie juz znacznie rzadziej,nie jako przy
              okazji spotkań z innych powodów i to tylko ze STARYMI znajomymi
              które sa moimi dobrymi przyjaciółkami. Taki seks w ogóle nie
              zaliczam do romansów, ale i w nim nie jestem tym kim "bierze"
              raczej porównałbym to do smyczka(ja) i skrzypiec (ona), wirtuozem
              jest okolicznośc, a przyjemnośc z słuchania muzyki mamy razem.
              "Dlaczego zamiast spędzać czas z żoną chodzisz do kochanek?"
              Żona na tym nie cierpi.
              Czy jestem na "niskim poziomie"?? Możliwe, dla siebie samego jestem
              na odpowiednim ;)
    • tymon99 jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 01:47
      romans jest do przyjęcia wyłacznie z mężatką - z bardzo prostego powodu: nie
      zostaje na lodzie np. w święta, które spędzasz z rodziną. i tyle.
      • tini_1 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:46
        tak...cialem z rodzina...a sercem z kochanka/kochankiem....to nie jest dobre
        rozwiazanie...dla nikogo...
      • ginger43 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:48
        Jaki Ty troskliwy jesteś...
        • tini_1 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:50
          to tak, zeby zbic w sobie wyrzuty sumienia:))
          • ginger43 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:52
            Albo żeby czuć się bezpiecznie, bo jak coś... to na męża będzie :)
            • tini_1 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:53
              no i oboje sa zabezpieczeni, ze jeden drugiego nie wygada....:))
              • ginger43 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 08:56
                No, nie koniecznie, bo jak on jest wolny, to ma niewiele do
                stracenia. A wracając do tego, że będzie na męża, to też nie jest
                zawsze takie pewne... niektórzy chyba o tym zapominają :)
                • tini_1 Re: jeśli samemu jest się żonatym 10.09.07, 09:00
                  Pewnie, ze zapominaja..:)...medycyna idzie do przodu....!

                  Ja pisalam o przypadku, kiedy oboje sa w zwiazku...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka