nangaparbat3
21.09.07, 10:30
Po przeczytaniu watku Hesitate i Buszmena, i paru innych na tym czy owym
forum, pomyslalam sobie, ze kiedy myslimy o ewentualnym czy rzeczywistym
zwiazku, szybko wyskakuje nam z głowy lista oczekiwań, jakie mamy wobec
partnera. Przyzwyczailismy sie do mysli, ze swiat istnieje po to, by
zaspokajać nasze potrzeby. a moze lepiej przyjrzeć sie sobie? Co ja mogę
dawać/daję? Czy stac mnie na to, by życ w zwiazku? Czy sprostam?
Tworzymy katalogi oczekiwań, potem obrazamy się, ze ktoś nie potrafi im
sprostac, więc zaczynamy szukac innego, kto bedzie bardziej pasował do naszych
wymagań. I idiotycznie nazywamy to "szukaniem drugiej połówki... pomarańczy" -
bo swojskie jabłko to już nie dość ekscytujace.