lea_inc
29.06.08, 01:45
Facet wyjeżdża o 14.00 w sobotę na przeprowadzenie próbnego egzaminu
do miasta odległego o 250 km. Przyjeżdża tam na 18.00/19.00
Zawsze, gdy wyjątkowo którekolwiek z nas spędza noc poza domem,
dzwonimy do siebie, sms-ujemy.
Tym razem nie ma żadnego odzewu z jego strony. O 22.20 dzwonię, po
kilku sygnałach rozłącza się. Ponieważ nie oddzwania, o 24.00 z
minutami dzwonię ponownie. Tym razem tel wyłączony.
Nadmieniam, że M. pracuje sporo, ma prawo być zmęczony. Generalnie
zawsze mu ufałam. Ale tym razem, nie wiem co o tym myśleć. A może
przesadzam? Co o tym sądzicie?