Dodaj do ulubionych

26-letnia rozwódka..

24.07.08, 21:01
Mam 26 lat (jeszcze nie skończone ale niech będzie (-: ) w związku
małżeńskim od 2 lat i do niedawna myślałam, że Pana Boga złapałam za
nogi. Tymczasem z powodu nałogu mojego męża poważnie rozważam
postępowanie rozwodowe, ale to zupełnie odrębna historia.. Nie wiem
jak odnajdę się w tej nowej sytacji - wydawało mi się, że życie mam
poukładane a jednak.. Czy 26-letnia rozwódka, świetnie wykształcona,
inteligenta, naprawdę atrakcyjna i kochająca życie ma szansę ułożyć
sobie to życie z innym mężczyzną czy też ten rozwód przekreśla ją
jako osobę, z którą warto budować przyszłość w ocenie mężczyzn? Czy
rozwód nie stawia mnie w gorszej sytuacji od kobiet niezamężnych?
Obserwuj wątek
    • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 21:35
      Napisze Ci jako jeszcze nie rozwiedziony slomiany wdowiec ze stazem
      malzenskim niemal 5-letnim 4 lata na "gram na slomie". Szanse masz i
      moim zdaniem wieksze niz stare panny. Cos juz znaczysz, dojrzalas do
      decyzji malzenstwa, a rozwod dzis jest czyms powszednim. Bedac
      kawalerem mialem mniejsze powodzenie niz po slubie.
      Tylko nie spiesz sie do tego miodu ponownie.
      powodzenia
      • eb13 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:18
        wesmar napisał:

        > "...Szanse masz i moim zdaniem wieksze niz stare panny. Cos juz
        znaczysz, dojrzalas do decyzji malzenstwa, a rozwod dzis jest czyms
        powszednim..."


        Wiem, że to nie na temat, ale mam prośbę Wesmar: czy możesz mi
        wytłumaczyć dlaczego uważasz, że rozwódki znaczą więcej niż stare
        panny?. Przecież zarówno one jak i starzy kawalerowie nie są gorszą
        częścią społeczeństwa - wręcz przeciwnie, często są to bardzo
        wartościowi ludzie, tylko życie im się tak ułożyło.

        pozdrawiam :)
        • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:34
          nie kategoryzuje w sensie, zly czlowiek, dobry czlowiek. Ktos kto
          sie zdecydowal na malzenstwo, byl swiadom odpowiedzialnosci. Tam
          jest przysiega. Najpierw trzeba wszystko zrobic by przetrwac. U mnie
          to bylo nie mozliwe, poniewaz zona wyjechala i nie wrocila. Mimo
          tego przysiegi dotrzymalem do jej wyjazdu na stale. Rozwod to
          skrajne sytuacje, choc powszednie i wynikaja ze zlamania przysiegi
          ktorejs ze stron. Stare panny baly sie zaprzysiadz, nie wierze, ze
          nie mialy okazji, przebieraly, ew. chcialy lepiej nie doceniajac
          tego co "dobre". Wartosci dla swiata moga wnosic jak najbardziej
          cenne. W przypadku rozwodek, rzadko jest tak by One zawinily w 100 %
          popadly w alkoholizm, zaczely sie zle prowadzac. Moze jest takich 10
          % Przewaznie wszystki te kobiety walcza do konca, przezywaja katusze
          rozpadu. Jak cos buduja po raz wtory to zazwyczaj z sukcesem.
          W karmy, ze sie nie ulozylo i sie zostaje stara panna nie wierze.
          Rynek plci jest w rownowadze z pomijalnie malym uchybem.
          Pozdrawiam
          • eb13 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:53
            To bardzo przykre co Cię spotkało.
            Zgadzam się z Tobą, że w przypadku rozwodów, wina najczęściej leży
            gdzieś po środku. Jednak moim zdaniem, to czy podpiszę
            jakąś "deklarację" czy nie, nie jest wyznacznikiem mojej lojalności,
            wierności i oddania drugiemu człowiekowi. To jest podstawa każdego
            związku. Co do karmy ?, chyba też w to nie wierzę, ale bywa tak, że
            los spłatał "głupiego figla" i straciło się tę jedyną, wymarzoną
            osobę (nie mówię tu zwykłym rozstaniu z jakiegoś powodu) - każda
            następna była kimś w rodzaju "substytutu" a to nie to samo.

            :)
            • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:25
              Kij ma dwa konce, po rozstaniu posmakowalem innego zycia, nadrobilem
              klodowatosc zony, wiem czego chce, Kogo szukam. Raz jeszcze napisze,
              jako facet zonaty mialem lepsze powodzenie i mam do dzis niz przed
              slubem, a przeciez jestem o kilka lat starszy. Cos widac jest na
              rzeczy, ze zonaty jak byl to i sprawdzony
              • eb13 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:34
                No tak, w ten sposób też do tego można podejść ;))

                Reasumując moją myśl - uważam, że nie jest ważne to, czy ktoś jest
                starą panną, rozwódką, czy starym kawalerem i tak najważniejsza jest
                osobowość :)))

                Pozdrawiam i miłych snów :)
                • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:49
                  naturalnie
                  dobrej nocy :)
              • plisowanka Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:11
                wesmar napisał:
                > jako facet zonaty mialem lepsze powodzenie i mam do dzis niz przed
                > slubem, a przeciez jestem o kilka lat starszy.

                Ciekawe u kogo masz to powodzenie - u kobiet wątpliwej reputacji. Bo nie sądzę, by jakaś wartościowa i porządna kobieta leciała na żonatego;) Na żonatych to lecą kobiety poligamiczne lub szybko zmieniające facetów.
                • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:17
                  Bzdura, ostatnie 3 zwiazki to b. porzadne kobiety, zadbane, madre i
                  ladne. Kazda uprzedzilem, w jakiej jestem sytuacji
                  • plisowanka Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 01:20
                    wesmar napisał:

                    > Bzdura, ostatnie 3 zwiazki to b. porzadne kobiety, zadbane, madre i
                    > ladne.

                    To, że ktoś jest ładny i zadbany, nie dowodzi jeszcze jego moralności. Moim zdaniem samo związanie się z mężczyzną żonatym stawia je w złym świetle i świadczy o ich hipokryzji; i to wcale nie chodzi o samo przykazanie katolickie (nie cudzołóż, nie pożądaj żony bliźniego swego - choć w naszym kraju większość osób to podobno katolicy), ale po prostu o zwykłe zasady ludzkiej uczciwości i poszanowania cudzej rodziny.
                    • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 01:30
                      Odbila Ci meza jakas bialoglowa? U mnie ten slub jest teoretyczny,
                      na prawde nie ma zadnego znaczenia. Mozliwe, ze dawno juz jestem
                      rozwiedziony, nawet tego nie sprawdzilem.
          • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:29
            no wlasnie o tej odpowiedzialnosci,ze raczej nie swiadczy..jesli czlowiek
            podejmuje zla decyzje swiadomie to ok..ale jesli podejmuje ja
            niesiwiadomie,nieprzemyslanie...a potem rozwodzi sie bo tak latwo

            to chyba nie jest odpowiedzialne do konca
      • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:53
        Szanse masz i
        > moim zdaniem wieksze niz stare panny

        nie zgodzę sie z tym, można pomyśleć w ten psosób że stare panny nie został
        sprawdzone a te rozwiedzione tak i otrzymały ocene negatywną skoro zwiazek nie
        przetrwał
        • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:29
          Uludne kalkulacje, zawistni ludzie Ci to wmowili.
          • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:35
            :)))))))))
            facet z odzysku czyli po recyclingu :DDD a wiadomo ze to proces przetwarzania
            odpadów - tylko sie nie obraź
            co do zawistnych ludzi to masz rację moja matka nie cierpiała mojego partnera,
            który właśnie był z odzysku :D niestety okazało się że był on śmieciem nie do
            przetworzenia ;/
            • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:01
              Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi ;)
              Doborem wlasciwego partnera to ryzykowna inwestycja, bardziej niz
              gra na gieldzie. Matki czasami warto sie posluchac. Zadze kieruja
              priorytetem za mlodu, z wiekiem u kobiet zmienia sie spojrzenie na
              mezczyzne. Osobiscie wobec kosciola jestem kawalerem, stanowie nadal
              pokuse dla wielu dam :)
              • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:20
                każdy post wykorzystasz żeby sie zareklamować :D
                • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:22
                  Czytaj z przymruzeniem oka. Pisze jak jest, lub jak mi wygodnie
                  pisac ;)
                  • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:24
                    ja tam swoje wiem :)
      • diabel-tasmasnki Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:59
        Taki orędownik starszych pań jak ty używa określania stara panna?
        • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:32
          Diable uzywa, bo ma dosc wijacych sie namolnych malolat i ich sms-ow
          kiedy przyjedziesz.
          • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:41
            poczytaj sobie FK..dowiesz sie,ze takie smsy sa udzialem kobiet w kazdym wieku..

            ale z Ciebie kompleksy wylaza...az feeee..obslizgle;]
            • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:04
              Mozesz nie czytac moich wypocin, kazdy ma kompleksy, zwykla ludzka
              rzecz. Nie czytam FK
              pozdr.
              • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:07
                moge...ale moge tez czytac i komentowac

                widac,ze nie znasz kobiet...a Twoja ich ocena jest przesiaknieta jadem

                dlatego pisze to..zebys sie uspokoil
                • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:20
                  wszystko mozesz :)
                  lubie kobiety i szanuje, inna sprawa ze pewne czynnosci (domowe)
                  spycham na Nie z automatu, ale to przypadlosc wrodzonego egoizmu.
                  • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:23
                    musisz poczytac FK..albo watki typu "blabla i inteligentne" z przed jeszcze
                    niedawan na tym forum

                    dojdziesz do wniosku,ze 26 jak i 35 letnie kobiety sa tak samo glupie i
                    niedojrzale jak 20-latki;]
                    • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:29
                      przejrze :), poprosze tylko linki bo leniwy sie zrobilem.
                      Najwieksza glupota kobiet jest wiara, ze facet sie zmieni, poza tym
                      w wielu sferach madrosci ogolnej kobiety sa kilka instancji wyzej
                      nad nami.
                      • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:34
                        czytalam ostatnio...na FK!!...ze wy samce to macie przesrane,bo jak mali
                        jestescie to tuz po narodzinachmacie bum testosteronowy i on zaboja neurony....i
                        dlatego jestescie pare lat do tylu jak w ogole bedziecie w stanie dojsc do czegos;]

                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16
                        • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:49
                          Od 12 roku zycia dopiero Naturalny testosteron znajduje ujscie i
                          podlega cyklicznym wahaniom, jest potrzebny i natura od lat sobie z
                          tym radzi. Co innego u suplementujacych sie mezczyzn, umiesnionych,
                          z duzymi nosami, mala fujarka, zniszczona watroba i mizerna
                          wytrzymaloscia.
                          W trwalych zwiazkach, nie ozywianych wyobraznia partnerow np.
                          (klodowata partnerka) jego poziom spada. Po rozstaniu, na szczescie
                          znowu wzrasta :). Kiedys pisalem o wkladzie mezczyzn w rozwoj
                          cywilizacji, podawalem nawet % noblistow wybitnych lekarzy etc...
          • diabel-tasmasnki Re: 26-letnia rozwódka.. 30.07.08, 13:09
            ależ trafne uzasadnienie. :) napisz jeszcze jakimi krętymi drogami błądziły twe
            myśli gdy je pisałeś. Bo jak dla mnie to dziwne że małolaty są be bo dręczą
            sms-ami i są namolne, starsze panny też sa be bo są starymi pannami. A cały tem
            wywód wydumałłepek co twierdzi ze lubi stare baby po trzydziestce.
    • ravacs Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 21:42
      W zasadzie Sama sobie odpowiedzialaś. Piękna, dojrzała emocjonalnie, świadoma swoich oczekiwań kobieta ma według mnie o wiele większe szanse na udany związek niż niedoświadczona i rozedrgana emocjonalnie małolata.
      Pytanie tylko czy naprawdę tylko rozwód jest wyjściem? W końcu jesteś też inteligentna, wykształcona. Paradoksalnie piękno życia to także problemy a raczej radzenie sobie z nimi.
      • ultiva Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 21:53
        Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest prosta, ale jedno wiem na pewno:
        nie mogę budować domu podszytego wiecznym strachem o to, czy mąż
        znowu zaćpa, wychowywać dziecka, które będzie świadkiem naszych
        kłótni, a tak wyglądałaby niestety przyszłość, ponieważ mąż
        twierdzi, że nie jest uzależniony i nie widzi potrzeby podjęcia
        leczenia. Jednocześnie potwierdzasz to, czego się obawiam: w ocenie
        osób trzecich ten rozwód jest porażką życiową i wydaje mi się, że
        niemal każdy nowy mężczyzna będzie mnie postrzegał przez pryzmat
        rozwodu.
        • ravacs Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:15
          Zdecydowanie nadinterpretujesz moje słowa.
          Chyba równie trudno jest pomóc komuś wyjść z nałogu jak zostawić człowieka, z którym spędziło się parę lat i związało swoje nadzieje na przyszłość.

          Na pewno w społeczeństwie pokutuje takie przekonanie, że rozwódka to ta której facet nie chciał czy inne takie pierdoły. Ale Tobie nie zależy na aprobacie społecznej tylko na związku z odpowiednim człowiekiem. Jeśli będzie miał odrobinę oleju w głowie to na pewno zrozumie taką sytuację.
        • nom73 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:24
          To szukaj mężczyzn, którzy są świadomi otaczającej ich rzeczywistości a nie
          tych, którzy żyją iluzją. :-)
        • nissa.fr Re: 26-letnia rozwódka.. 29.07.08, 18:46
          Moje zdanie jest takie: albo decydujesz sie zostac prywatnym MONAREM, albo pozwolisz sobie na zdrowy egoizm. Daj sobie szanse, im szybciej tym lepiej, w koncu stac cie na kogos wartosciowego. Wolisz byc np. bita zona czy szczesliwa rozwodka ? Powodzenia.
      • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:30
        taka mala zlosliwa dygresja;]
        ale nie moge sie powstrzymac;]

        niedojrzala, glupiutka i niezwykle urocza w swej mlodosci 20-latka ma o wiele
        wiecej szans znalezc faceta niz inteligentna, piekna, dojrzala
        emocjonalnie,swiadoma swoich oczekiwan 26-latka

        a to dlatego,ze 20-latka ma szanse zarowno wsrod zbioru facetow dla
        26-latki..jak i tych mlodszych..ktorych jest wiecej (z racji nieohajtania itpe)

        no i jeszcze jedno...26-latka okien 50-latki jest bardzo niedojrzala
        emocjalnalnie...z prostego powodu: nie miala jeszcze okazji dojrzec do wielu
        spraw...50-latka nie jest tak dojrzala jak 90-latka...a tak naprawde to nikt nie
        jest odpowiednio dojrzaly emocnaonalnie....bo w inych warunkach okazuje sie,ze
        czasem 10-letnie dzieci bardziej sa dojrzale do sytuacji
        • ravacs Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:51
          Tak.. a piramida Cheopsa jest bardziej pociągająca od małzoleum Lenina..

          Widzisz w tym problem, że generalizując w taki sposób każdy facet to tępy dresiarz który szuka cycatej blond małolaty, która zatańczy jak jej się zagra. Nawet fajnie, że takie małolaty i dresiarze są na świecie to znacznie pomaga znależć interesujące osoby.
          Pytanie jest czego się szuka - zakładu pogrzebowego (90), sanatorium (50), kobiety(26) czy laleczki (20).
          • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:58
            idz na forum kobieta...zobaczysz,ze 26-latka to zadko kiedy jest kobieta...a
            czesciej albo gowniara albo kura...

            tak wiec...nie rozumiem Twojego generalizowania;]

            popatrz na sprawe statystycznie...kto szybciej znajdzie faceta....20-latka wsrod
            20-latkow (w wiekszosci wolnych), 26-latka wsrod 26-latkow (w duzej mierze albo
            ohajtkanych albo zareczonych), czy moze 30/40-latka

            oczywiscie,ze 26-latka ma jeszcze nasrane w glowie i duzo walorow...ale juz pula
            wolnych samcow mniejsza...tymbardziej,ze czesc z tej puli woli 20-latki
            • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:00
              dlaczego ja zawsze "rzadko" pisze przez "z" a potem musze sie poprawiac??

              qrde...
            • silic Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:34
              Trudno się nie zgodzić z tym co piszesz.
            • ravacs Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 01:24
              Z tymi szansami - 20-ka wśród 20-latków itd. - to bym się nie zakładał ;) Chyba nie uwzględniłaś jeszcze wielu czynników - jeśli już chcemy się bawić w szanse według dekad stażu na padole to ja bym obstawił grupę 50.

              Masz rację, że ani 20, 25 czy 30 nie gwarantuje doświadczenia ani mądrości. To dobitnie akurat widać na forum kobieta - to wręcz razi :)
        • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:55
          Ty Okrutnico :DD
          • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:59
            ;]
            uderz mnie..jestem tka okrutna..zbij mnie za to;]
            • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:01
              nie stosuję kar cielesnych :D
              • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:02
                a psychiczne?
    • cloclo80 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:31
      Są przynajmniej trzy powody dla których masz przechlapane. Dopóki ex nie zaćpa
      się na śmierć nici ze ślub kościelnego, co dla pewnej części populacji będzie
      obciachem nie do przejścia. Dwa. Rozwód w takich okolicznościach tj. rychło po
      ślubie wystawia bardzo marną ocenę naturalnej jak się wydaje predyspozycji do
      odfiltrowania osobników, którzy niczego dobrego nie wróżą. Słowem, gdzieś ty
      miała oczy skoro świetnie wykształcona i inteligentna. To się ze sobą kłóci. I w
      końcu ex z dużym prawdopodobieństwem jako wrak człowieka będzie dalej ingerować
      w twoje życie. Nie wiem czy ktoś miałby ochotę stracić życie z powodu ataku
      ćpuna na głodzie. Twój przypadek to coś innego niż gdyby twój ex poszedł sobie
      do innej. Byłby przynajmniej czymś zajęty.
      • ultiva Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 22:48
        cloclo80 napisał:
        "Słowem, gdzieś ty miała oczy skoro świetnie wykształcona i
        inteligentna. To się ze sobą kłóci."

        Odpowiadając na Twoje pytanie: przez kilka lat walczyłam z tym
        nałogiem, na ślub zdecydowałam się gdy przyszły mąż przestał ćpać na
        rok przed ślubem, przysięgając i klnąc się na naszą miłość. Ta
        przerwa trwała kilka miesięcy po ślubie, ale wszystko rzecz jasna
        wróciło, to naprawdę długa historia i zupełnie nie na to forum. Co
        do moich szans z 20-latkami masz oczywiście słuszność, bardzo to
        przykre ale cóż..życie.
        • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:07
          no wiec..skoro Tu podpielas sie pod temat 20-latek to tu powiem co mysle;]

          otoz...masz mniejsze szanse niz 20-latka na wyrywanie samcow...z prostej
          przyczyny..niektorzy beda juz ohajtani...niektorzy zareczeni..ale jeszcze sporo
          jeszcze niezwiazana na tyle,zeby byc stracona

          dobrze,ze myslisz o tym teraz...bo jakbys czekala jeszcze kilka lat mimo braku
          perspektyw w zwiazku, a tylko ze strachu przed samotnoscia....to doszlabys do
          wieku gdzie musialabys szukac starszych od siebie-rozwiedzionych...bo wsrod
          rownowiesnikow byloby malo niezwiazanych

          teraz masz najlepsza szanse,zeby rozwiesc sie i po rozwodzie byc na takiej samej
          pozycji jak ja;]...ja mam 24,5 wiec roznica nieduza;]

          nie mowilas nic o dzieciach..wiec startujesz od zera tak naprawde..o ile szybko
          sie uporasz z rostaniem i nie bedziesz leczyc sie 10 lat ze smutku i depresji
      • lacido Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 14:37
        podziwiam perspektywiczne myślenie :)
    • opcja1-3 Re: 26-letnia rozwódka.. 24.07.08, 23:53
      W lepszej sytuacji jest 26 letnia panna, niż 26 letnia rozwódka.
      Gdynyś miała np. 35 lat sytuacja byłaby odwrotna.
      Dobranoc.
      • wesmar Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 00:06
        z tym przykladem to akurat prawda
    • rumnieburak Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 12:10
      a co oznacza "złapanie Boga za nogi" ?

      Czyli pytasz się czy jako kobieta po przejściach będziesz w stanie złapać kolejnego chłopa ? Jeśli tak to nakopiesz tego, a jeśli nie to się zachowasz jak żona i mu pomożesz wyjść z nałogu ?

      Przekreślać może inny fakt, a nie rozwód :/
      • rumnieburak Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 12:12
        rumnieburak napisał:

        > a co oznacza "złapanie Boga za nogi" ?
        >
        > Czyli pytasz się czy jako kobieta po przejściach będziesz w stanie złapać kolej
        > nego chłopa ? Jeśli tak to nakopiesz tego, a jeśli nie to się zachowasz jak żon
        > a i mu pomożesz wyjść z nałogu ?
        >
        > Przekreślać może inny fakt, a nie rozwód :/
        >

        a zresztą nieważne, nie chciało mi się czytać reszty twoich wypowiedzi
    • fajnymen Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 12:28
      moja siostra rozwiodła sie jak miala 27-28 z facetem(lekarz,alkohulik niby lekarz wykształcony ale bzdura]i nigdy nie spodziwalem zeby znowu wyszła za maz!! pozniej za rok siotra poznala takiego wolnego fajnego bardzo atrakcyjnego elegancego faceta z kultura wyrozumiałośćia i szczerośćią i juz dlug sa razem i maja 2 dzieci i sa szczesliwi..i ja osobiscie nie mam nic przeciwko byc z rozwodka bo najwazniejsze jaka ona jest dla mnie!
    • pyzz Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 13:01
      Ja bym się bał takiej młodej rozwódki z paru powodów.
      Po pierwsze: rozwód po dwóch latach... ślub chyba nie był przemyślanym i
      naturalnym krokiem dwójki kochających się ludzi, tylko wynikał z powodów, na
      temat których nie chcę spekulować, ale które powinny być raczej powodem do NIE
      brania ślubu. Włącz się męski strach: czy jak się w niej zakocham, to też mnie
      zaciągnie do ślubu natychmiast?
      Po drugie: jak to było? "W zdrowiu i chorobie, dostatku i niedostatku, póki
      śmierć nas nie rozłączy"? Czy jak ją pokocham, to czy za pierwszym razem, kiedy
      coś mi się nie uda, kiedy mnie się podwinie noga, to czy ode mnie też się
      natychmiast odwróci?

      Przy czym, to co napisałem nie odnoś konkretnie do siebie. Nic nie chcę wmawiać,
      ani oceniać Ciebie, nie znam niuansów Twojej konkretnej sytuacji i nic na ich
      temat nie twierdzę. To co napisałem, to tylko to, co mi się wydaje naturalną
      pierwszą reakcją na hasło "26-letnia rozwódka, która rozwiodła się po 2 latach
      małżeństwa z powodu nałogu męża".

      Na koniec, to przyznam, że rozważanie, czy wziąć rozwód na podstawie wyników
      ankiety na forum na temat szans szybkiego wejścia w następny związek
      (małżeństwo?) wydaje mi się nienaturalne. Jak mi z kimś źle, to z nim zrywam, a
      nie działam, jak małpa, która nie puści jednej gałęzi, póki nie złapie następnej
      (byleby tylko być w JAKIMŚ związku).
      • mini_mini26 Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 13:27
        Witaj,

        Ja też jestem prawie 26- letnią rozwódką:) do tego mam 5-letnie
        dziecko. Jestem trochę ponad rok po rozstaniu z mężem i w tym czasie
        miałam juz 2 poważne związki. Mało tego, mój obecny partner "odbił
        mnie" poprzedniemu:)
        W pierwszy związek weszłam krótko po rozejściu się z mężem - zbyt
        szybko, natomiast ta odrobina szaleństwa (związek był szalony:)
        pomogła mi się pozbierać i odreagować. Naprawdę miałam z tym Panem
        poważne plany, mieszkaliśmy już nawet razem, niestety zaczęłam
        dostrzegac w nim zbyt wiele cech Exa i nie chciałam się znów pakoważ
        w to samo g..no. Moja sytuacja trochę mu ciązyła (fakt, ze był
        wczesniej inny mężczyzna, no i jest dziecko), ale nie na tyle, żeby
        nie związać się ze mną.

        Obecnie jestem w szczęśliwym związku z moim wieloletnim
        przyjacielem, który czekał na mnie długo. I dopiero teraz wiem, ze
        to jest to.
        Więc nie załamuj się i życzę powodzenia.

        >Ja bym się bał takiej młodej rozwódki z paru powodów.
        Tak samo można bac się np. starej panny, bo np. dlaczego nikt jej
        nie chciał?
        W życiu zdarza się tak wiele nieprzewidzianych sytuacji, że naprawdę
        ciężko oceniac kogoś po pozorach bycia rozwódką i wogóle, jeżeli to
        byłby związek niezalegalizowany, ale kilkuletni, to byłoby według
        Ciebie lepiej?
        Pozdrawiam
        • mini_mini26 Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 13:34
          Dodam jeszcze od siebioe, ze będąc w związku z mężem popełnialiśmy
          wiele głupich błędów. Byliśmy młodzi, kłóciliśmy się, nie
          rozmawialiśmy później o tym, obrazaliśmy się, unośliliśmy honorem.
          Teraz mam zupełnie inne podejście, wiem co dla mnie jest ważne, wiem
          jak budować dojrzały związzek, więc mój obecny partner ma ze mną o
          wiele lepiej, niż np. mąż:)
          Oboje dążymy do wspólnego celu, żyjemy pełnią życia, jesteśmy o
          wiele bardziej wyrozumiali dla drugiej osoby i otwarci na swoje
          wzajemne potrzeby.
          P.S. Mój obecny partner jest kawalerem, a więc duzo uczy się też ode
          mnie, dużo rozmawiamy o nas, o tym co psuje związki, a co im pomaga,
          nie tylko na pods. moich doświadczeń, ale tez doświadczeń naszych
          znajomych.
          • tygrysio_misio Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 14:09
            z opisu to wyglada na NIE-powazne malzenstwo i niepowazne dwa zwiazki...

            az strach sie bac
          • envi Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 14:12
            ja pierdziele ale problem :P moze jednak zostan z tym swoim obecnym mezem i
            zmarnuj sobie cale zycie?? nie moge uwerzyc ze ktos ma takie poglady w XXI
            wieku!!takie bzdury gadala moja babcia...
            ja sobie zreszta niw wyobrazma wychodzenia za maz przed 30.
            • mruff Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 14:41
              Głupie pytanie w poście
              raczej szukajace potwierdzeń:
              -tak, faceci uwielbiają 26 letnie rozwódki
              -tak, są najatrakcyjniejsze na świecie, najbardziej pożądane na
              rynku itd.
              A nawet jeżeli Twoje szanse są mizerne, to co?Będziesz żyła z tym
              ćpunem?
              Wśród moich kolegów-nie interesują ich rozwódki, bo jest wiele
              wolnych, wartościowych kobiet, które nie ślubowały facetom, których
              nie nachodzą exowie...Które nie mają ciężkich przejść i ufniej
              wchodzą w związki.

              Ale owszem-różnie życie ludziom się układa, pierwsze wybory nie
              zawsze są dojrzałe/trafne i głupio z tego powodu kimś pomiatać.
    • rlena Re: 26-letnia rozwódka.. 25.07.08, 15:09
      Z tego co piszesz mam nieodpare wrazenie,ze wyszlas za maz po
      to,zeby przypadkiem nie zostac "stara panna". Nieraz takie zlapanie
      meza (jak to okreslilas "Pana Boga za nogi") nie zawsze dziala.

      Osoba "swietnie wyksztalcona,naprawde atrakcyjna i kochajaca zycie"
      raczej nie mysli takimi stereotypami, i nie pyta czy jej spoleczna
      pozycja bedzie gorsza niz "starej panny"(!). Po pierwsze, nie ma 26
      letnich starych panien, a i to okreslenie w ogole istnieje jeszcze w
      mentalnosci srodowisk wiejskich i malomiasteczkowych. Jest mnostwo
      przyczyn do tego, ze kobiety zyja przez jakis czas (lub w ogole) w
      pojedynke, i jedna z nich jest wiara w siebie i oparcie w sobie.

      Zycze ci szczescia,wolnosci i pewnosci siebie.
      • jacek1982 Re: 26-letnia rozwódka.. 28.07.08, 16:39
        jezeli masz dziecko z malzenstwa to masz mniejsze szanse
        • ultiva nie mam dzieci 28.07.08, 18:47
          Nie, nie mamy dzieci. Nawiązując do poprzednich postów ja na rozwód
          jestem zupełnie gotowa i już gromadzę materiał do pozwu rozwodowego,
          to nie jest decyzja podjęta pod wpływem chwili, podobnie jak samo
          małżeństwo - po 6 latach wspólnego życia bez ślubu (tak, to był mój
          pierwszy chłopak) oraz po roku po tym, jak "rzucił" postanowiliśmy
          się pobrać - była przekonana, że to już za nami i że miłość i chęć
          bycia zdrowym są dla mojego męża najważniejsze, dlatego uważam za
          krzywdzące posty, zgodnie z którymi jako żona powinnam pomóc mu
          w "walce" - mam za sobą kilka lat takiej walki i nie życzę nikomu
          ani takiej walki ani takiego zwrotu wydarzeń jak w moim życiu. No i
          w końcu naiwne jest myślenie niektórych piszących, że od odpowiedzi
          na tym forum uzależniam decyzję o odejściu.... Dziękuję Wam za
          wszystkie odpowiedzi, część z nich jest bardziej pozytywna niż się
          spodziewałam.
          • nom73 Re: nie mam dzieci 28.07.08, 19:13
            Mój kolega po rozwodzie mówił, że wina leży po obu stronach:
            - żony i teściowej. :-)

            To taki mały żarcik.
            Tak na poważnie to jakiś mało świadomy mężczyzna może doszukiwać się w Tobie
            jakiś irracjonalnych wad, które to mogły doprowadzić do Twojego rozwodu. Ale jak
            spotkasz zdrowo myślącego mężczyznę to nie będzie problemu. :-)
            • jacek1982 Re: nie mam dzieci 28.07.08, 20:27
              no to nie ma problemu, po rozwodzie nie będziesz miała żadnych zobowiązań wiec
              powinnas kogos jeszcze złapać
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka