lagaffe
12.08.08, 13:27
Jakiś czas temu sporo gadało się o liście lektur szkolnych. Przy tej okazji naszła mnie (mocno spóźniona) refleksja, że w tak sumie to wzorce mężczyzny w obowiązkowych lekturach są jakieś (delikatnie ujmując) dziwaczne. Przede wszystkim, z tego co widzę to w lekturach obowiązkowych nie znajdziemy (pierwszoplanowego) normalnego, pogodnego, szanującego siebie faceta, takiego jakim chciałby przeciętny uczeń chciałby być. Co gorsza, w lekturach domunują jakieś pokręcone emocjonalnie typki, od których normalny człowiek chciałby trzymać się jak najdalej. Popatrzmy na tę plejadę:
Najpierw mamy postaci popie****eńców prosto z psychiatryka: cierpią za miliony a świat ich nie rozumie. Takich świrków jest w kanonie lektur całkiem sporo: jak nie Raskolnikow to mlody Werter, albo inny Konrad - Gustaw.
Potem cała plejada sienkiewiczowskich harcerzyków: fujary bez skazy w stylu Zbyszka z Bogdańca albo Pana Tadeusza