poprioniony
20.10.08, 23:35
Natrafilem w ostatnim numerze National Geographics na artykul
o neandertalczykach. Autorzy, jakies madre glowy, probowali
odpowiedziec miedzy innymi na pytanie, dlaczego czlowiek
neandertalski mimo, ze zarowno wielkoscia mozgu jak i stosowaniem
narzedzi, nie ustepowal homo sapiens, zostal przez niego wyparty.
Oprocz przyczyn biologicznych (wieksze zapotrzebowanie na zarcie),
autorzy zasugerowali przyczyny spoleczne, organizacje zycia
w grupach, plemionach czy co tam wtedy bylo.
Otoz u neandertalczykow najprawdopodobniej, lachony paraly sie
tymi samymi zajeciami co faceci, polowaly razem z nimi na grubego
zwierza ganiajac po wertepach z dzidami (dzieci sila rzeczy byly
rowniez w poblizu polowania).
Natomiast u ludzi, swinie zajmowaly sie zbieractwem i dogladaniem
latorosli, a faceci uganiali sie za miesem. Oznaczalo to nie tylko
mniejsze zagrozenie dla bachorow i swin, ale rowniez bardziej
roznorodna diete no i wieksze szanse zapchania czyms bebzona.
Czyli specjalizacja byla motorem ludzkiego postepu, w sumie
odkrywcze to nie jest. Dzis, wiedza zgromadzona przez ludzkosc
(czyt. przez mezczyzn) jest tak ogromna, ze trzeba sie specjalizowac
juz nawet w ramach poszczegolnych dziedzin zeby ciagnac to dalej do
przodu, a pomysly, zeby faceci zmywali naczynia zamiast sie
specjalizowac cofaja nas do poziomu czlowieka neandertalskiego.
Dlatego apeluje, zostawmy Cesarzowi co cesarskie, zostawmy
kobietom dzieci i naczynia, sa w tym wyspecjalizowane, a mezczyznom
zostawmy pchanie cywilizacji do przodu. Inaczej skonczymy jak
homo neanderthalis.