Gość: marta
IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl
30.10.03, 11:10
Nie umiem sobie z tym poradzic.Spotykam sie od jakiegos czasu z zonatym
facetem.Jest 12 lat starszy ode mnie.Lączy nas wiel-opócz wspanialego
sexu,nasze rozmowy nie mają końca.Jest nam ze sobą dobrze.Jest
facetem,ktorego zawsze chcialm miec,ale tak naprawde nigdy nie bede go
miec.On nie odejdzie od zony-wiem to-bo nie raz mi mowil.Za to jeszcze
bardziej go cenie-bo jest szczery.Ale łączy nas rowniez wspolna praca(jest
moim szefem).Beznadziejna sytuacja.Musimy spotykac sie w ukryciu, by ktos
sie nie dowiedzial.Staje sei dla mnie to męczące.Nigdzie nie mozemy pokazac
sie razem,tylko w jego hotelowym pokoju,,,
to mnie przerasta.Co za sprzecznosc.-jestem szczęśliwa ,a jednoczesnie nie.I
wiem ,ze musze odejsc,ale nie umiem.Przeklinam siebie za to.Cy to brak
cywilnej odwagi?
Jestem młoda ,trace czas na cos bez przyszlosci.Co amm robic?Moze jakis
psycholog oceni stan moj w jakim sie znajduje i da receptę.Czy to brak siły?
Moj słaby charakter?Bojazn przed konsekwencjami,co bedzie gdy odejde?
Nie wiem.Pomozcie.Jestem zrezygnowana,,,,,,,