Dodaj do ulubionych

Co mam zrobić...???

IP: 195.117.38.* 12.11.03, 11:48
Zauważyłam, że (niektórzy) mężczyźni tylko obiecują a nie robią nic aby to
spełnić. Mój problem dotyczy właśnie tych "niektórycch" mężczyzn, a
mianowicie mojego chłopaka...
Wszysyko układa się doskonale, ale tylko do momentu jakiejś imprezy, bądź
innego spotkania towarzyskiego rzecz jasna z udziałem alkoholu w roli
głównej. Kiedy sobie wypije zmienia się nie do poznania i bardzo mnie to
boli, bo mimo przeprosin i obietnic(!!!)na kolejnej imprezie zachowuje się
dokładnie tak samo ;( Ta kolejna była właśnie ostatnią, bo powiedziałam mu
dosyć i już mu nie wierzę. Strasznie było mu głupio i wiem że mu bardzo
zależy na mnie, ale boję sie, że on nigdy tego w sobie nie zmieni... Może
przesadzam, ale jest mi bardzo przykro kiedy zachowuje się obojętnie wobec
mnie, doskonale bawiąc się przy tym z innymi koleżankami. Jest nawet nerwowy
i robi mi wyrzuty z byle powodu przy znajomych!!!
Kiedyś miałam taką sytuację i wiem że nic nie pomogło (w przypadku tamtego
chłopaka) i dlatego teraz mam wątpliwości czy mu wierzyc. Na pewno mnie
zawiódł i trochę straciłam do niego zaufanie.
Nie jest mi obojętny, ale nie chcę czuć się tak beznadziejnie po każdej
imprezie...
Doradźcie co zrobić.
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Co mam zrobić...??? 12.11.03, 11:53
      mysle, ze warto byc tylko z takim kims komu mozna zaufac, czuc, ze wspolnie cos
      sie tworzy. chyba nie ma sensu spedzac zycia na ciaglym pilnowaniu faceta
      (kobiety). to nie jest milosc, przynajmniej nie jest ona zdrowa i dobrze
      rokujaca na przyszlosc.
      moze Twoj facet nie jest dojrzaly emocjonalnie, moze sam nie wie czego lub kogo
      od zycia chce. czlowiek, ktory jest pewien milosci do drugiego czlowieka nie
      szuka juz innych ludzi, tylko skupia sie na budowaniu milosci.
      • Gość: Xantia Re: Co mam zrobić...??? IP: 195.117.38.* 12.11.03, 12:03
        Jesteśmy kilka miesiący ze sobą, myśleliśmy o wspólnej przyszłości, ale
        zauwazyłam to samo co Ty, że jeszcze nie dorósł do pewnych spraw. Oboje mamy po
        24 lata. Przez te kilka miesiący stworzylismy swój własny wspólny światek, i
        szkoda, by został zburzony tak szybko. Tworzymy udana parę, ale jego
        niedojrzałość w tej kwestii daje mi naprawdę dużo do myślenia...
        • maretina Re: Co mam zrobić...??? 12.11.03, 12:12
          zobaczysz, ze z czasem opadna nerwy i sama dojdziesz do wnioskow, ktore dadza
          Ci odpowiedz na Twoje pytanie.ale jako mezatka (mloda co prawda, ale
          jednak!:)))) ), ze nie dalabym rady tworzyc rodziny z czlowiekiem, ktory
          oglada sie za innymi kobietami. dla mojego meza musze ( i cale szczescie jestem)
          byc ta najlepsza, najciekawsza, najpiekniejsza itd....i nie dlatego, ze taka w
          istocie jestem, tylko dlatego, ze on mnie kocha:). nigdy nie bylam w takiej
          sytuacji o jakiej piszesz.ale wiem jedno: z takim facetem wiecznie bedziesz
          targana rozterkami, niepewnoscia, a tego na dluzsza mete nie wytrzyma nikt o
          zdrowych zmyslach.
          • Gość: michal Re: Co mam zrobić...??? IP: *.piastlan.net / *.piastlan.net 12.11.03, 22:11
            masz 100% racje ! w prawdze nie jestem w zwiazku maluzenskim, ale mam
            dziewczyne i po za nia swiata nie widze, az trudno jest mi wyobrazic sobie taka
            sytuacje ze ide z nia po miescie i ogladam sie za innymi kobietami. to zupelnie
            bez sensu, ogladac to sie moze ktos "wolny". ja jestem z moim slonkiem i jest
            mi dobrze i na pewno zadne inne kobiety mnie nie interesuja. co nie znaczy ze
            nie mam kolezanek itp. ale kolezanek nie postrzegam jako kobiet ktore
            mozna "ogladac". pogadaj powaznie z facetem i sobie wyjasnijce wszystko to
            wtedy zobaczysz czy traktuje powaznie wasz zwiazek.

            pozdrawiam michal
    • Gość: Bruno555 Re: Co mam zrobić...??? IP: *.proxy.aol.com 13.11.03, 03:17
      piszesz .....Może
      przesadzam,
      NIE NIE PRZESADZASZ
      • Gość: Xantia Re: Co mam zrobić...??? IP: 195.117.38.* 13.11.03, 10:21
        Kochani dziękuje za rady, nie mniej jednak mój luby nie ogląda się za innymi
        dziewczynami!!! Nie daj Boże gdyby tak było to już nie byłby przecież moim
        lubym ... Problem dotyczy czegoś zupełnie innego co opisałam w pierwszym
        wątku... Po wypiciu alkoholu i w tym całym amoku imprezowym zmienia się nie do
        poznania robiąc mi wyrzuty z byle powodu i bawi się z koleżankami a nie ze mną.
        Koleżanki nic dla niego nie znaczą bo mają swoich partnerów. Problem polega na
        tym, że ja jestem mu "właśnie wtedy" bardziej obojętna. To wszystko jest
        spowodowane alkoholem, bo on nie wie kiedy jest granica upojenia, a kiedy ją
        przekroczy naprawdę staje się innym człowiekiem.
        Poza tym jest cudowny i kocha mnie chyba nawet bardziej niż ja jego i nie
        interesują go inne dziewczyny!!! CHodzi mi tylko o ten alkohol...
        Co się dzieje w mózgu mężczyzny kiedy rządzą nim proocenty??????
    • keogh Re: Co mam zrobić...??? 13.11.03, 13:27
      Moze w rzyciu codziennym to ty jestes osoba ktora gra pierwsze skrzypce w waszym zwiazku i twoj chlopak sie poporzadkowuje i siedzi cicho robiac jak mu kazesz. Wypicie alkocholu sprawia iz staje sie on odwazniejszy i chce chociaz od czasu do czasu pokazac kto nosi spodnie.
    • Gość: Triss Merigold Re: Co mam zrobić...??? IP: *.acn.waw.pl 13.11.03, 14:05
      Lepiej być samotną młodą kobietą niż młodą żoną alkoholika. Jeśli pije bo musi
      i nie wyobraża sobie inaczej to jest alkoholikiem, nie oszukuj się.
    • maretina Re: Co mam zrobić...??? 13.11.03, 14:10
      teraz zmienilas troche postac rzeczy. ale to wcale nie zmienia wizerunku
      Twojego faceta na lepszy. jesli robi to wszystko z pelna swiadomoscia i
      premedytacja, to...... mysle, ze jestas madra i sama wiesz....
      • Gość: Xantia Re: Co mam zrobić...??? IP: 195.117.38.* 13.11.03, 14:29
        Hej Maretina czekałam na radę od Ciebie;) On chyba jednak nie robi tego z pełną
        świadomością bo nie jest trzeźwy, a kiedy rozmawiamy o tym następnego dnia ma
        zupełnie inny obraz swojego jak sam powtarza "kretyńskiego zachowania". Jednak
        przeprosiny i kwiaty nie robia na mnie wrażenia.
        A na to żeby się zmienił to chyba musze poczekac aż dorośnie...
        • maretina Re: Co mam zrobić...??? 13.11.03, 14:38
          nie licz na to, ze za kilka lat bedzie sie dojrzalej zachowywal pod wplywem
          alkoholu.i nie wazne jak czesto to mu sie zdarza, czy 5 czy 10 razy w roku,
          wazne jest to czy Ty chcesz to znosic. moj maz tez czasami na imprezach sobie
          golnie z kolegami. ale potem bierzemy taksowke, grzecznie wlazi pod prysznic,
          szoruje zabki i kladzie sie do lozeczka.moim jedynym "problelem" wtedy jest
          postawienie mu przy lozku wody mineralnej, zeby w nocy sie po mieszkaniu nie
          blakal.nie znioslabym wymowek podchmielonego faceta, a tym bardziej jego ochoty
          do zabawy z wszystkimi paniami tylko nie ze mna.alkohol w niczym nie tlumaczy.
          • Gość: Xantia Re: Co mam zrobić...??? IP: 195.117.38.* 13.11.03, 14:44
            I widzisz cholera mnie bierze że tak właśnie jest i pytanie czy mam dać mu
            kolejną szanse ... ( czyli drugą )Ciekawa też jestem jak on by się zachowywał
            jeśli to nie on byłby gospodarzem/solenizantem na imprezie. Apropo alkoholu to
            oczywiście nic go nie tłumaczy - nie ma usprawiedliwienia.
            Może za krótko ze sobą jesteśmy ... wybaczyć czy skończyć póki nie jest jeszcze
            za późno??? Niejest mi obojętny, ale zawiódł mnie nie dotrzymując obietnicy:(
            • samowolny Re: Co mam zrobić...??? 13.11.03, 14:52
              Nie chce byc złym prorokiem..ale od takich niewinnych imprez sie zaczyna.
              Potem jest ich więcej a nastepnie usłyszysz" przecież wiedziałaś jaki jestem"
              czy "widzialy gały co brały" tylko oby nie było za późno...
              Życie zbyt szybko przemija żeby swiadomie brnąć w coś co nam od samego
              początku "nie pasuje"...
              • Gość: Ann Re: Co mam zrobić...??? IP: *.andrychow.sdi.tpnet.pl 13.11.03, 15:04
                A próbowałaś z nim spokojnie porozmawiać? Mówiłaś Mu, że Ciebie boli, gdy On
                się tak zachowuje, że sprawia Ci tym przykrość?
                Powiem Ci, że ja też przeżyłam parę takich imprez z moim chłopakiem. On uważał,
                że nie robi nic złego i nawet do głowy Mu nie przyszło, że sprawia mi tym
                przykrość. Ja poprosiłam Go tylko, by wyobraził sobie, że to ja zaczynam się
                bawić w Jego sposób, to ja tulę się do przeróżnych facetów i nie zwracam na
                Niego uwagi. Zapytałam Go, jakby się wtedy czuł. I myślę, że to przemówiło do
                Niego bardziej niż jakiekolwiek wymówki i prośby.

                A jeśli pomimo wszystkiego Twój mężczyzna nadal będzie się tak zachowywał, nie
                łudź się, że się to zmieni na lepsze. Jeśli już na początku znajomości, bawi
                się lepiej z innymi kobietami, to co dopiero, gdy np. będziesz Jego żoną i
                będzie uważał, że nie musi się starać i będzie Mu mniej zależeć na Tobie.

                Wiem, że łatwo nam się daje rady, w sytuacji gdy nas to nie dotyczy. Po prostu
                zastanów się, czy jesteś w stanie zaakceptować Go takim jakim jest.

                Pozdrawiam Cię serdecznie
                Ann
                • Gość: Xantia Re: Co mam zrobić...??? IP: 195.117.38.* 13.11.03, 15:11
                  Dokładnie zrobiłam tak jak napisałaś... Porozmawiałam z nim i dałam mu
                  dokładnie takie same przykłądy. Powiedział że chyba by oszalał gdybym to ja się
                  tak zachowywała, więc mam nadzieję że odatrło. To druga taka impreza i nie wiem
                  co może byc dalej. Czy po Twojej rozmowie Twój chłopak przestał już tak
                  postępować?? Może to uświadomienie pomaga...??

                  Gość portalu: Ann napisał(a):

                  > A próbowałaś z nim spokojnie porozmawiać? Mówiłaś Mu, że Ciebie boli, gdy On
                  > się tak zachowuje, że sprawia Ci tym przykrość?
                  > Powiem Ci, że ja też przeżyłam parę takich imprez z moim chłopakiem. On
                  uważał,
                  >
                  > że nie robi nic złego i nawet do głowy Mu nie przyszło, że sprawia mi tym
                  > przykrość. Ja poprosiłam Go tylko, by wyobraził sobie, że to ja zaczynam się
                  > bawić w Jego sposób, to ja tulę się do przeróżnych facetów i nie zwracam na
                  > Niego uwagi. Zapytałam Go, jakby się wtedy czuł. I myślę, że to przemówiło do
                  > Niego bardziej niż jakiekolwiek wymówki i prośby.
                  >
                  > A jeśli pomimo wszystkiego Twój mężczyzna nadal będzie się tak zachowywał,
                  nie
                  > łudź się, że się to zmieni na lepsze. Jeśli już na początku znajomości, bawi
                  > się lepiej z innymi kobietami, to co dopiero, gdy np. będziesz Jego żoną i
                  > będzie uważał, że nie musi się starać i będzie Mu mniej zależeć na Tobie.
                  >
                  > Wiem, że łatwo nam się daje rady, w sytuacji gdy nas to nie dotyczy. Po
                  prostu
                  > zastanów się, czy jesteś w stanie zaakceptować Go takim jakim jest.
                  >
                  > Pozdrawiam Cię serdecznie
                  > Ann
                  • Gość: Ann Re: Co mam zrobić...??? IP: *.andrychow.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 07:36
                    Jeśli naprawdę Wam na sobie zależy i jeśli poza tymi imprezami wszystko jest w
                    najlepszym porządku w Waszym związku, powinnaś zaczekać. I jeśli tylko w
                    jakikolwiek sposób sprawi Ci przykrość swoim zachowaniem, swoimi słowami, mów
                    Mu o tym i to w bardzo prosty sposób,mężczyźni nie lubią się domyślać. Oni
                    jednak całkiem inaczej odbierają świat i diametralnie różnie rozumieją pewne
                    rzeczy. Czasami całkiem nieświadomie i niechcący zadają ból. Piszę to na
                    przykładzie własnego związku. Mamy bardzo różne charaktery i gdyby nie te nasze
                    długie rozmowy, już nas by nie było. Oboje bardzo się kochamy i chcemy być ze
                    sobą do końca życia, dlatego za wszelką cenę chcemy się dogadać. Nasz związek
                    to festiwal kompromisów. Ja robię coś dla Niego, On robi coś dla mnie. Wszystko
                    działa w dwie strony.
                    Jak teraz wyglądają nasze imprezy? Powiem Ci, że w poniedziałek byliśmy na
                    całonocnej imprezie, gdzie były tysiące w wielu przypadkach niemal rozebranych
                    kobiet, a On świata poza mną nie widział. Dodam, że ubrałam się tak, by
                    maksymalnie się Mu podobać, a On był przeszczęśliwy, że może bawić się ze swoją
                    Ukochaną przy ulubionej swojej muzyce.
                    Bycie z Kimś to ciężki kawałek chleba, ale jeśli jesteś pewna, że to TA OSOBA,
                    naprawdę warto trochę "popracować".
                    Życzę powodzenia.
                    Pozdrawiam.
                    Ann
                    • Gość: michal Re: Co mam zrobić...??? IP: *.piastlan.net / *.piastlan.net 14.11.03, 14:43
                      Ta wypowiedź zasługuje na oklaski ! co prawda nie ja zadałem to pytanie i nie
                      mam takiego problemu, ale jak czytam wszystkie wypowiedzi to ta jest
                      najbardziej racjonalna! zwiazek to ciagłe kompromisy jeżeli ludzie w nim będący
                      maja różne charaktery. najważniejsze jest żeby nie było sytuacji nie
                      wyjaśnionych. bo potem takie sytuacje się nawarstwiają i jest coraz gorzej. z
                      moją dziewczyna wpadliśmy na taki troche dziwny sposób ale o sprawach naprawde
                      waznych piszemy listy. może to i głupie ale jak siedzi się w domu i ze spokojem
                      wszystko zapisze to niema problemu ze sie coś zapomni :) i w ten sposób
                      sytusacja zawsze jest klarowna

                      pozdrawiam michal
                      • Gość: Ann Re: Co mam zrobić...??? IP: *.andrychow.sdi.tpnet.pl 14.11.03, 15:00
                        Dziękuję Michale ! Wiesz, że ja z moim chłopakiem zaczynałam właśnie od rozmów
                        pisanych ? Nie mogłam się zdobyć w Jego towarzystwie na obnażenie mojej duszy,
                        zdradzenie moich sekretów, a jednocześnie chciałam, by wiedział o kilku
                        sprawach i wysłałam Mu kilka dłuuugich maili.
                        Pozdrawiam. Ann
                        • Gość: michal Re: Co mam zrobić...??? IP: *.piastlan.net / *.piastlan.net 14.11.03, 15:10
                          no to dobrze wiesz o czym mówie :) tylko ze u nas listy nie były (są)
                          elektroniczne a tradycyjne. ale nie ważne jakie by te listy nie były to i tak
                          swoje znaczenie miały (mają)! naprawde polecam wszystkim tzw. "nieśmiałym" nie
                          umiejacym sie otworzyć przed 2 osobą.

                          pozdrawiam michal
              • maretina Re: Co mam zrobić...??? 13.11.03, 15:11
                zobacz jak teraz przy pozornie blachych problemach wyglada Twoje zycie. non
                stop kotluje Ci sie w glowie jedna mysl. gdybys byla szczesliwa i gdyby
                wszystko bylo ok w Twoim zwiazku wowczas nie czulabys takiego dyskomfortu.
                zastanawialbys sie jak odpoczac po pracy, co zjesc kiedy Go zobaczysz.... a Ty
                szukasz potwierdzen, ze cos jest ok, albo ze On sie zmieni.
                to bledne kolo.zaufanie przede wszystkim i SZACUNEK. nie wiem jak jest z
                drugim, ale tego pierwszego nie masz. a czy On Cie szanuje szanuje?
    • Gość: P.S.J. ..Związać się z Żydem (n/t) IP: *.itpp.pl 14.11.03, 09:59
    • Gość: MałGoś Re: Co mam zrobić...??? IP: *.kv.net.pl 14.11.03, 16:04
      Gość portalu: Xantia napisał(a):

      Może
      > przesadzam, ale jest mi bardzo przykro kiedy zachowuje się obojętnie wobec
      > mnie, doskonale bawiąc się przy tym z innymi koleżankami. Jest nawet nerwowy
      > i robi mi wyrzuty z byle powodu przy znajomych!!!
      >

      Oj Xantia, jeśli facet zrobiłby mi choć raz coś takiego już by mnie więcej nie
      zobaczył. Kochać to m.in. szanować drugiego człowieka, niestety Twój chłopak
      nie dorósł jeszcze do prawdziwej miłosci. Jeśli masz choć odrobinę godności, a
      z pewnością masz jej nie tylko odrobinę, nie zawracaj sobie nim dalej głowy,
      nie jest Ciebie wart. Na pewno znajdziesz kogoś bardziej wartościowego.

      Pozdrawiam
      Gosia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka