Żona mnie oszukała

25.02.09, 10:05
2 tygodnie temu przez przypadek zorientowałem się, że moja żona mnie
oszukiwała, podejrzewałem to, ale nie miałem dowodów.
Gonitwa po Polsce i świecie którą uprawiam niezmiennie od 6 lat i
bywanie w domu wieczorami (w nocy) bądź w weekend (lub co drugi)
spowodowała, że zostawiłem cały dom na głowie żony. Pieniądze które
zarabiałem, to 8 tys na reke, wydaje mi się że to pozwala nawet na
wynajęcie mieszkania (poza Warszawą gdzie mieszkałem) i
oszczędności.

W piątek 13-tego, luty 2009 zobaczyłem że pieniędzy znowu nie ma w
miejscu gdzie je odkładałem, zadłużenia, które rzekomo były pomyłką
jednak istnieją (i to niemałe), bujdy o oszczędzaniu na rachunku w
banku to fakt a życie ponad stan i oszukiwanie mnie non stop to
prawda. Mieszkanie w domu który wcale nie został powierzony w
opiekę - był to regularny wynajem za kwotę blisko 4 tys + czynsz.
Mieszkanie w poprzednim domu (widziałem dokumenty na 2 tys za
wynajem, a okazało się że to było 4 tysiące + czynsz), łącznie przez
3 lata zeżarło to wszystkie pieniądze. do tego doszedł fakt że z
dobroci serca pomogłem teściowej 5 lat temu - biorąc kredyt ale
powierzając spłate Jej - zgodnie z umową. Okazało się że jednak
część mojego wynagrodzenia szła na tą spłatę (bez mojej wiedzy), a
codzienne rozmowy z żoną "czy wszystko jest w porzadku, czy starcza
Ci pieniedzy, czy odkładasz....." kończyły się "Tak, kocham cie,
wszystko jest dobrze". Ostanio znalazłem nawet sfałszowane dokumenty
dotyczące tego na co szły pieniądze, podpisane przez niesitniejące
osoby.

Mieszkam teraz z rodzicami, a żona z babcią, Jej matką i z moimi
dziecmi. Przyznaję, jestem nerwowy, klnę, jak "mieszkałem" z żoną
robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem......słysząc rózne (teraz
wiem że bzdurne i kłamliwe) wytłumaczenia. Od tygodnia odbudowuję
życie (cały czas chcę zacząc od nowa) ale spłata długów narobionych
przez żonę i wyjście na prostą z jakimiś oszczędnościami to 1 rok.
Żona nie jest dalej ze mną szczera, kręci dalej, Jej Matka nie ma
odwagi żeby potwierdzić bądź zanegować tłumaczenia. Ja płaczę jak
słysze dzieci przez telefon i zadaję sobie pytanie dlaczego, czym
sobie zasłużyłem ? Żona rzuca słuchawką jak próbuję umówic ile
pieniędzy potrzebuje dla dzieci, na zbliżająca się komunię.....
Zastanawiam się co mi powiedzą dzieci za rok, czy będą chciały ze
mną rozmawiać, moja najmniejsza 2 lata - co z nią będzie ? Wizyta
raz w tygodniu i spacer z dziećmi mogą nie wystarczyć na
podtrzymanie więzi a finansowo i czasowo nie stac mnie na to żeby to
było cześciej.

Jestem FRAJEREM - przez 6 lat cięzko pracowałem bez pozwalania sobie
na żadne przyjemności, jedyna pociecha że dzieciom żyło się dobrze.
To tyle żalenia - iść do przodu czy rzucić się do Wisły lub pod
pociąg ?
    • tytus_flawiusz śmierć frajerom. 25.02.09, 10:15
      wyjdziesz z tego, nie marz się.
      Zadanie nr 1 na dziś - odciąć tego bluszcza ! Reszta się rozplącze.

      > i wyjście na prostą z jakimiś oszczędnościami to 1 rok.

      tylko rok, chłopie, to tylko rok !!!
      • atomm Re: śmierć frajerom. 03.03.09, 17:16
        Po pierwsze kto daje kobiecie wszystkie zarobione pieniadze????!!!
        Ale nauka drogo kosztowala...

        Po drugie dlugi zrobione przez jednego wspolmalzonka bez wiedzy
        drugiego sa prawnie do podwazenia - pomysl moze uda sie uniknac
        czesci splat...

        Po trzecie trzeba sie wziasc w garsc i zyc dalej...
        • majkel33 Chłopie nie martw się, kłamstwo ma krótkie nogi... 03.03.09, 23:16
          ... następnym razem będziesz ostrożniejszy. Mogło być dużo gorzej. Mogłeś coś od
          niej złapać itd. Więc głowa do góry. Najważniejsze, że już wiesz. To uczucie
          wolności, że nie czujesz się już robiony w bambuko jest bezcenne. A dzieci Cię
          nie zostawią. Bądź przy nich psychicznie. Dzwoń, pisz mejle, rozmawiaj przez
          kamerki internetowe - w obecnych czasach, żona nie będzie w stanie kontrolować
          Twoich kontaktów z nimi a one poznają prawdę i będą Cię szanowały za to, że
          zawsze postępowałeś dobrze, byłeś dumny i kochałeś je. Więc się nie martw. Jest
          dużo fajnych kobitek, które Ci zbudują domowe ognisko :)

          pozdrawiam

          Michał

          Ps. Dla pocieszenia Ci powiem, że mój ojciec najszczęśliwsze chwile swojego
          życia przeżywa w wieku lat 60-ciu :)
      • ministrant15 Re: śmierć frajerom. 03.03.09, 22:15
        Po tym co opisałeś to babę do sądu i puść Ją razem z teściową z
        torbami. Dzieci próbuj sądownie odebrać, znajdż jakąś miłą uczciwą
        kobietę, jakich nie brakuje i zacznij nowe normalne życie.
        • gonzor Re: śmierć frajerom. 03.03.09, 22:22
          Jasne stary, trzeba patrzeć w przyszłość, taki pasztet sam przechodziłem ale
          zdecydowanie na mniejszą skalę. Choć wtedy to była dla mnie masa pieniędzy. A do
          tego straciłem pracę tuż potem miałem wypadek i siedem miesięcy o kulach i
          musiałem zdać się na rodziców.
          Spotkałem z czasem piękną i mądrą kobietę zupełnie przypadkiem. Pierwsze
          małżeństwo jest na próbę, potem już wiesz czego szukać.

          ... wyrwij chwasta ...
      • stara-a-naiwna śmierć frajerom. 04.03.09, 21:23
        trudno mieć inne zdanie

        Owszem, trzeba sobie ufać ale nie być przy oakzji kretynem i nie
        mieć klapek na oczach!!!!!

        Gratuluję zacharowywania się w imię wspólnych priorytetów (jej
        wydawani kasy na pierdoły i życie ponad stan)
        Wielki szacunek Ci oakzała w ten sposón... ogrony, nie uważasz?

        Taką babę wysłała bym do roboty na 1,5 etatu, zebyu dotarło do jej
        mózgownicy, że pieniądze nie leca z nieba.
        • latosie Re: śmierć frajerom. 04.03.09, 21:49
          a Ty myślisz,że siedzenie w domu z dziećmi ... zajmowanie się
          sprzątaniem, gotowaniem, zakupami i tysiącami innych spraw do bułka
          z masłem.... oczywiście nie popieram zachowania żony tego Pana ale
          on też nie jest bez winy...
          • stara-a-naiwna Re: śmierć frajerom. 04.03.09, 23:14
            Doceniam BARDZO zajmowanie się domem i wiem ile wysiłku i energi to
            pochłania.
            Ale życie ponad stan i rozpieprzanie kasy i oszukiwanie kogoś to nie
            jest metoda na odgrywanie się "jak mi ciezko"

            Brzydze się kłamstwem.
    • mariaeva Re: Żona mnie oszukała 25.02.09, 11:02
      juz zrobile spierwszy kro i ciesz sie ze to sie wydalo bo kazdy rok
      to pewnie bbylyby kolejne zadluzenia
      mialam kiedys watpliwa przyjemnsoc przechodizc przez zwiazek z
      facetem ktory tpostepowal jak Twoja zona
      tez za wiel e pracowalm i za duzo ufalam zeby podejrzewac cokolwiek
      ale w koncu oliwa wypllywa
      rok to malo
      uwierz
      czesem trzeba lat
      nie tylko zeby pozbyc sie dlugow ale zeby odzyskac chec do zycia
      nie dja sie zwariowac myslom
      rob swoje i nie ufaj
      ja juz wiem ze jesli raz ktos
      Cie oszukal w taki sposob moze zrobic to bez skrupolow wiele razy
      potem
      • llollobrygida Re: Żona mnie oszukała 05.03.09, 14:25
        mariaeva napisała:

        > mialam kiedys watpliwa przyjemnsoc przechodizc przez zwiazek z
        > facetem ktory tpostepowal jak Twoja zona
        > tez za wiel e pracowalm i za duzo ufalam zeby podejrzewac cokolwiek

        Kilka kobiet bardzo się utożsamia z autorem wątku, na podstawie
        tego, że napisał, że go oszukano na pieniądze, a ja się spytam, czy
        ci którzy was oszukali też zajmowali się domem, dziećmi, znosili
        awantury i waszą nieobecność?
        Nawet nie musicie odpowiadać.
    • masher Re: Żona mnie oszukała 25.02.09, 11:18
      chcialoby sie napisac 'bo to zla kobieta byla' ale niczego to nie rozwiazuje.
      najbardziej szkoda chyba dzieciakow bo one niczemu nie sa winne. rok brzmi jak
      wyrok, ale wiesz ze pozniej masz zupelnie normalne zycie. moze pozbierasz sie w
      tym czasie, moze ulozysz jakos normalnie relacje z malymi i wykrzeszesz wiecej
      czasu dla nich. beda tego potrzebowaly chyba bardziej niz ty.
      moze zrob sobie jakis plan co zrobic na dluzsza mete i realizuj go. poradzisz
      sobie, tylko ze spokojem do tego podejdz. zlosc nie jest nigdy dobrym doradca. i
      nie daj sobie wmowic ze cos nie ma sensu. masz zycie przed soba, masz dzieciaki
      o ktore musisz zadbac i moze zawalczyc o nie ;)
    • dzikoozka Re: Żona mnie oszukała 25.02.09, 11:40
      1. Najpierw to szybciutko złóż wniosek o separacje zeby jej kolejne
      długi nie obciażały ciebie
      2. wszelkie sziałania siłowe i agresja będą swiadczyły przeciwko
      tobie, jeszcze cie w sądzie dzięki twojej porywczosci
      nieźle "załatwi" więc lepiej panuj nad sobą.
      Złóż wniosek o ustalenie kontaków z dziecmi, bo pani moze w akcie
      zemsty odmowic kontaktu z dziecmi.
      a tak wogóle to kto jej pozyczał te pieniądze?
      Bank? znajomi? i na jakiej podstawie?
      • roxana_x Re: Żona mnie oszukała 26.02.09, 01:14
        dzikoozka napisała:

        > 1. Najpierw to szybciutko złóż wniosek o separacje zeby jej
        kolejne
        > długi nie obciażały ciebie


        Możesz też wystąpić o ustanowienie rozdzielności majątkowej (nawet z
        datą wsteczną).
        • trurl100 Sam jesteś sobie winien 03.03.09, 15:04
          Nie wierzę, że nie intersowały cię wydatki. Co z ciebie za facet ?
          Wszystko zwalałeś na jej głowę - być może sam wolałeś nie wiedzieć.
          Jak 5000 wydawała na wynajem i czynsz, to na życie rodziny zostawało
          1000 zł. Jakiś cud że żyjecie - na pewno nie poszło na kosmetyki ani
          inne bzdety, bo to za mało. Moim zdaniem oszukujesz. Było inaczej
          niż piszesz - a dlaczego, to właśnie zagadka.
    • alfa74 Re: Żona mnie oszukała 26.02.09, 13:47
      mateuszlitwin napisał:

      > Mieszkam teraz z rodzicami, a żona z babcią, Jej matką i z moimi
      > dziecmi.

      Oj tam zaraz Twoimi... na pewno zony, reszta to domniemanie :)

      Co Ci dzieci powiedza? Juz Ty sie nie martw, tak je matka nastawi, ze bedzie...
      :) Dopiero jak dorosna moze cos z tego zrozumieja, ale pewnie dla wszystkich
      bedzie juz za pozno. Kobiety tak maja, wykorzystuja dzieci jako broni w walce ze
      znienawidzonym, bylym mezem :) Oczywiscie nie wszystkie :]

      Poza tym jak sie bezgranicznie ufa i nie pilnuje wlasnych spraw to... No ale nie
      Ty pierwszy, nie ostatni ;)
    • adela38 Re: Żona mnie oszukała 27.02.09, 15:40
      Dziwne te twoje rachunki... tylko 4tys +czynsz za wynajem domu a dawales 8 tys
      na reke i po 5 latach dlugi ktore w rok splacisz...Zona utrzymywala z tego
      dzieci, siebie i...ciebie... Chyba niezle sobie dawala rade...Nie rozumiem czemu
      nie mogles z nia porozmawiac jakie macie plany finansowe, jakie ona ma ambicje,
      ile to kosztuje- moze byloby mozliwe byscie razem te ambicje zaspokoili?
      Dlaczego musieliscie zyc w wynajetym domu? Dlaczego nie kupiliscie nic na
      wlasnosc? Moze teraz masz szanse zastanowic sie nad tym jakie powinno byc
      wasze/twoje zycie? Jesli dlugi mozna splacic w rok to nie jest to zadna
      tragedia.Tragedia jest to, ze nie umiecie ze soba rozmawiac i nie macie do
      siebie na tyle zaufania by wspierac sie w klopotach...Macie dzieci- moze
      powinniscie sie zastanowic nad terapia rodzinna?
    • yoko0202 z doświadczenia: 28.02.09, 10:57
      miałam prawie dokładnie taką samą sytuację, w plecy ok. 70 tys.

      stwierdziłam, że się sfrajerzyłam, ale zamiast skakać z pałacu
      kultury to byłemu podziękowałam za znajomość, kredyty
      skonsolidowałam, i idę do przodu - co i tobie radzę

      od tamtej pory ufam wyłącznie dziecku, moim rodzicom i rodzeństwu i
      trójce przyjaciół (tzn. osobom, które przez wiele wiele lat nigdy
      mnie nie zawiodły) - do tego grona zaufania raczej już nikt nigdy
      nie dołączy.

      to, że się sfrajerzyłeś będzie cię bolało jeszcze bardzo długo, ja
      praktycznie codziennie mam ochotę się rozpędzić i pierd... głową w
      ścianę w przedpokoju, jak pomyślę że ta kasa mogła stanowić
      zabezpieczenie przyszłości mojego dziecka, ale cóż trzeba się
      ogarnąć i przestać się biczować.
      • silesiar79 Re: z doświadczenia: 28.02.09, 12:31
        Pomyśl poważnie o tej rozdzielności majątkowej, ewentualnie tzw. intercyza.
        Jednym słowem kroki prawne. Inna rzecz - czy jeśli oszukiwała na kasie, robiła
        to też w innym zakresie. Wiesz, co mam na myśli. Nie od rzeczy byłoby
        zakończenie znajomości - tyle, że macie dzieci, jakis jak widzę majek itd, więc
        nastaw się na regularny proces. Wnieś o rozwód z orzeczeniem jej winy, to chyba
        oczywiste. Na podstawie tego co napisałeś nie widzę dla waszego małż.
        przyszłości. Musisz się z tym pogodzić i żyć dalej. Trafił ci się - wybacz -
        "pasożyt".
        • kol.3 Re: z doświadczenia: 28.02.09, 18:27
          Trafił mu się, czy raczej sam go sobie starannie wyhodował dając
          latami kupę kasy i nie interesując się co pani z kasą robi?
          Pracował kosztem widywania się z dziećmi, z rodziną. Postawa życiowa
          bez sensu.
          Jak i poprzednie osoby nie rozumiem jaki był sens płacić latami 2-4
          tys. za wynajem, chyba lepiej było kupić własne mieszkanie.
          • ann.k Re: z doświadczenia: 03.03.09, 11:54
            Ale przecież on napisał, że żona kłamała mówiąc mu, że dom jest
            użyczony. No to jak rozumiem nie miał pojęcia, że ponosi dodatkowe
            koszty poza czynszem. To niby po co miałby kupować swoje, skoro
            taniej wedle jego zrozumienia sytuacji było mieszkać w użyczonym?
          • catriona Re: z doświadczenia: 03.03.09, 13:59
            kol.3 napisała:

            > Trafił mu się, czy raczej sam go sobie starannie wyhodował dając
            > latami kupę kasy i nie interesując się co pani z kasą robi?
            > Pracował kosztem widywania się z dziećmi, z rodziną. Postawa
            życiowa
            > bez sensu.
            > Jak i poprzednie osoby nie rozumiem jaki był sens płacić latami 2-
            4
            > tys. za wynajem, chyba lepiej było kupić własne mieszkanie.

            Ja musze zaprotestowac przeciwko robieniu z goscia ktory zalozyl
            temat takiego frajera.
            Jak inaczej budowac zdrowy zwiazek jesli nie na zaufaniu?
            Ja sama mam partnera z ktorym mam wspolne konto od 7 lat i nigdy by
            mi do glowy nie przyszlo sprawdzac na co on wydaje pieniadze, i vice
            versa zreszta. Zakladanie zwiazku z punktu kontroli nad druga osoba
            nie jest dla mnie sytuacja idealna.
            Ta pani zachowala sie dziecinnie - czy probowales z zona rozmawiac?
            Przeciez tyle z nas porobilo glupie dziecinne bledy w zyciu -
            kazdemu sie zdarza. Zona moze sie po prostu zachlysnela pieniedzmi,
            to tylko gdybanie oczywiscie.
            MOze wczesniej nie miala nigdy 8 tysiecy na miesiac.

            Czy myslisz ze chcialbys ratowac zwiazek?

            Bo znamienne jest ze tyle piszesz o pieniadzach, troche o dzieciach,
            ale nic o tym dlaczego Twoja zona wydawala te pieniadze?

            MOim zdaniem musisz na spokojnie z nia porozmawiac. Ozeniles sie z
            nia, macie dzieci, jestescie jedna druzyna - musicie o siebie dbac.
            Jesli nie chcecie byc dalej razem, to ok, ale przeciez takich rzeczy
            sie nie zostawia niewyjasnionych. Bedzie to gryzlo Ciebie i zone, i
            bedzie sie to odbijac na dzieciach.

            Moze ktoregos dnia Twoje dorosle dzieci przyjda do Ciebie i zapytaja
            dlaczego nie probowales dowiedziec sie o co poszlo tylko poczules
            sie oszukany/urazony w swojej dumie i sie rozstaliscie.
            I to wcale nie musi wyniknac z faktu ze zona je bedzie buntowac.
            Wyglada na to ze musisz troche wziac na wstrzymanie.

            A jesli chodzi o to ze uderzyles zone - to dla mnie jest powod do
            tego zeby sie rozstac.
        • ideefiks Re: z doświadczenia: 03.03.09, 14:24
          silesiar79 napisał:

          > Wnieś o rozwód z orzeczeniem jej winy, to chyba
          > oczywiste.

          Oczywiste, powiadasz? Dobre... Bardzo dobre nawet... :)
    • bombalska Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 00:15
      Jesli Cie nie zdradza, to sadze iz jest jeszcze szansa. Ty musisz zostac glownym
      ksiegowym w domu i w calosci kontrolowac domowe wydatki. Rozdzielnosc majatkowa
      wskazana. Nie kupuj nic wartosciowego do domu. Lokuj pieniadze tylko na sobie
      znanych kontach. A zyc mozecie dalej razem.

      Twoja zona sprawia wrazenie niedojrzalej emocjonalnie.
      A ona w ogole chce z Toba byc?
      • amira43 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 00:18
        tu potrzeba, "ksiegowego mafii";-DDD
        • be.e Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 01:35
          "Przyznaję, jestem nerwowy, klnę, jak "mieszkałem" z żoną
          robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem......słysząc rózne (teraz
          wiem że bzdurne i kłamliwe) wytłumaczenia." Czy Wy to
          przeczytaliscie i naprawde uwazacie, ze to zona jest zla? Kiedy
          wreszcie do ludzi dotrze, ze przemoc fizyczna powinna byc karalna.
          Jakim przykladem dla dzieci jest ojciec po pierwsze nie interesujacy
          sie rodzina, a na dodatek bijacy matke. Pieniadze nie tworza
          zwiazku, a ludzie.
          • be.e Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 01:48
            I jeszcze jedno, oczywiscie isc naprzod i postarac sie o pomoc w
            sprawie przemocy i nerwowego zachowania. Dlugi mozna zawsze
            splacic... ale w stworzonym przez Ciebie piekle chyba zyc sie nie
            da. Moze Ona tym wlasnie zachowaniem chciala Ci dac cos do
            zrozumienia, a po Twoim pierwszym uderzeniu bala Ci sie prawde
            powiedziec. Zastanowiles sie nad takim wariantem sprawy?
            • corgan1 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 01:59
              > Zastanowiles sie nad takim wariantem sprawy?

              Nad tym, że to tradycyjnie facet jest winny rozpadu związku i oszustwa? I że to
              on powinien poczuć się winny? :)))
              • be.e Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 12:35
                I tu sie mylisz, uwazam, ze kobiety, ktore podnosza reke na meza i
                dzieci, powinny byc tak samo karane. Nie, nie zawsze maz jest winny
                rozpadu malzenstwa. Przemoc psychiczna tez powinna byc karana,
                tylko, ze ta jest bardzo trudno udowodnic, a jej skutki sa nawet
                straszniejsze, bo potrafia sie ciagnac do konca zycia. Ja bym po
                prostu chciala uslyszec relacje tej zony i co ja wciagnelo w te
                dlugi. Bo chyba przyznacie, ze matce z dwojka malenkich dzieci, z
                dojazdowym, wiecznie zmeczonym i zdenerwowanym praca mezem, tez
                lekko nie moglo byc. Nie ma zadnej tradycji w rozbiciu zwiazku. W
                90% sa odpowiedzialne za to dwie strony, 10% to krancowa patologia w
                jedna czy druga strone. Ale jest to tylko i wylacznie moja opinia.
                Gdyby ten mezczyzna nie napisal o piekle i biciu, to pewno bym
                sympatyzowala z nim jak wiekszosc z Was. corgan1, byles kiedys
                duszony, czy pobity do krwi przez partnera w imie milosci i
                myslales, ze ten oddech, ktory nabierasz jest ostatnim? Ja bylam. A
                moze po prostu trzeba bylo sie zwyczajnie rozwiesc. Ale rozwod to
                jest zlo najgorsze, ale juz bicie jest najnormalniej w swiecie w
                naszym kraju przyzwolone i tolerowane. Wytlumacz mi to, bo moze ja
                czegos nie rozumiem.
                • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 16:18
                  Może ty masz jakiś problem z czytaniem bo ja zobaczyłem słowo "uderzyłem" czyli
                  akt jednostkowy który z biciem czy maltretowaniem ma niewiele wspólnego. Po
                  prostu w chwili bardzo wysokiego wzburzenia przy swoistym klinczu, napięcie
                  nerwowe może być rozładowane przez akt agresji fizycznej. To się może przydarzyć
                  nawet najbardziej łagodnemu osobnikowi i jest o całe lata świetlne odległe od
                  doświadczeń których doznałaś. Bicie i maltretowanie nie znajduje w naszym kraju
                  przyzwolenia ani społecznego ani prawnego. No chyba, że żyjesz w jakimś
                  patologicznym środowisku ale tam jest przyzwolenie na wiele innych rzeczy które
                  nie znajdują fanów w reszcie społeczeństwa np. picie denaturatu czy nocowanie w
                  bramie czy na ławce w parku.
                  • be.e Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 17:29
                    "jak "mieszkałem" z żoną
                    robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem.....".
                    Pan nie napisal zrobilem pieklo (czyli raz) i nie napisal, ze raz
                    uderzyl. Moze przy kazdym piekle uderzyl. Napiecie nerwowe nigdy nie
                    powinno byc rozladowane na osobie slabszej i nikt mi tego nie wmowi
                    inaczej. Nikt z nas dorosly (bo dzieciom bojki sie zdarzaja) nie
                    zasluguje na uderzenie chocby nawet raz. Napiecie nerwowe mozna
                    rozladowac wychodzac na silownie, ring lub na spacer, zeby sie
                    uspokoic i z powrotem wrocic do dyskusji. To sie nazywa szacunek dla
                    drugiego czlowieka. I nie, nie zylam w patologicznym srodowisku, a
                    zachowanie mojego ex bylo jak najbardziej tolerowane i przez
                    srodowisko i prawo. Moze teraz sie cos zmienilo. Mnie sie udalo z
                    tego wyrwac, ale ilu dalej tkwi w takich sytuacjach, bo nie maja
                    wyjscia lub boja sie otworzyc usta. Bicie i maltretowanie moze nie
                    znajduje przyzwolenia, ale co sie z tym tak naprawde robi? Juz nawet
                    jedno uderzenie uwlacza godnosci ludzkiej. Dalej twierdze, ze
                    szkoda, ze zona sie tutaj nie wypowiada, moze inaczej na to bysmy
                    popatrzyli. Moze mezczyzni z przejawami agresji powinni zapisac sie
                    na zapasy, bo tam rowny z rownym walczy. Latwo jest uderzyc jak sie
                    wie, ze sie nie dostanie z powrotem, bo sie zdominowalo lub
                    zastraszylo druga osobe.
                    • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 21:34
                      > Pan nie napisal zrobilem pieklo (czyli raz) i nie napisal, ze raz
                      > uderzyl. Moze przy kazdym piekle uderzyl.

                      Nie, pan wyraźnie napisał, że wielokrotnie urządzał awantury (słowne) i
                      jednokrotnie zdarzyło mu się uderzyć. Jest uderzyłem a nie uderzałem.

                      > Napiecie nerwowe mozna
                      > rozladowac wychodzac na silownie, ring lub na spacer, zeby sie
                      > uspokoic i z powrotem wrocic do dyskusji.

                      To nie tak. Uderzenie jest w momencie gdy już się nie panuje nad sobą i własnym
                      ciałem. To jest jak błysk. Tu nie ma żadnego znaczenia która osoba jest słabsza
                      a która silniejsza. Siła fizyczna ma znaczenie jeżeli jedna osoba bije drugą.
                      Potępisz kobietę która daje w twarz mężowi na wiadomość o zdradzie? Ja nie.

                      > I nie, nie zylam w patologicznym srodowisku, a
                      > zachowanie mojego ex bylo jak najbardziej tolerowane i przez
                      > srodowisko i prawo.

                      Jak najbardziej żyłaś w środowisku patologicznym. Wybacz, dziwię się, ze nawet
                      po rozwodzie tego nie widzisz. Prawo tego nie toleruje ale trudno wymagać aby do
                      każdego małżeństwa dodawać policjanta. O przestępstwie musi donieść osoba
                      pokrzywdzona albo zainteresowana. Jeżeli sama nie zgłosiłaś, to trudno aby
                      otoczenie interweniowało. Niestety jest tak, że po zgłoszeniu interweniująca
                      załoga najczęściej dowiaduje się od ofiary, że się sama "poślizgnęła na mydle"
                      jeżeli nie zaraz to już następnego dnia ofiara sama zgłasza się na komisariat i
                      próbuje wyciągnąć oprawcę. Z urzędu jest ścigane pobicie zakłócające czynności
                      życiowe na okres powyżej 7 dni. Poniżej ścigane jest z oskarżenia prywatnego.
                      Ludzie to widzą i uznają, że "widać to jej odpowiada". Niestety. To jest jak z
                      kupami na trawniku i źle parkującymi samochodami. Mało komu to odpowiada ale
                      wzywanie SM czy policji nic nie daje, to machają ręką.

                      > Dalej twierdze, ze
                      > szkoda, ze zona sie tutaj nie wypowiada, moze inaczej na to bysmy
                      > popatrzyli.

                      Nie jesteśmy sądem i nie nam oceniać ten związek. Co najwyżej możemy doradzić
                      jednej ze stron. Tej która tu akurat napisała.


                      > Moze mezczyzni z przejawami agresji powinni zapisac sie
                      > na zapasy, bo tam rowny z rownym walczy.

                      A co kobietom doradzisz? Walki w maglu czy zapasy w kisielu? Wbrew pozorom
                      ciągła agresja fizyczna nie jest domeną tylko mężczyzn.

                      > Latwo jest uderzyc jak sie
                      > wie, ze sie nie dostanie z powrotem, bo sie zdominowalo lub
                      > zastraszylo druga osobe.

                      Nie rozumiesz. Osoba doprowadzona do skrajności nie szacuje siły drugiej strony.
                      • catriona Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:12
                        Scibor - siedze przed kompem i przecieram oczy - nie moge uwierzyc.

                        Ach, uderzyl tylko raz - a nie "uderzal" - to sie teraz bedziemy w
                        lingwistyczne gierki bawic?

                        Jesli ktos sie wazy podniesc reke na druga osobe i do tego urzadza
                        awantury, to znaczy to ze jest osobnikiem agresywnym.

                        Ale Ty, scibor, bronisz SIEBIE w tej swojej wypowiedzi najbardziej,
                        zeby tylko bylo na Twoje. Dlaczego patrzysz z gory na Bee i
                        traktujesz ja protekcjonalnie? Bardzo przykro sie to czyta.

                        Do tego jeszcez sobie robisz dobrze:
                        > Jak najbardziej żyłaś w środowisku patologicznym. Wybacz, dziwię
                        się, ze nawet
                        > po rozwodzie tego nie widzisz.

                        Jak Ty w ogole smiesz w ten sposob mowic do osoby ktora przeszla
                        przez to co Bee?

                        i jeszcze to:
                        > Nie rozumiesz. Osoba doprowadzona do skrajności nie szacuje siły
                        drugiej strony
                        > .

                        Oj szacuje. Gdyby mezulek mial przed soba byczka jakiegos to by
                        podkuli ogon pod siebie w 95% przypadkow.


                        Ech, nie chce mi sie z Toba gadac.
                        • 1kvinne BIEDNA TA ZONA :( 03.03.09, 19:08
                          Tez uwazam ze to jego wina. Twierdzisz ze caly czas pracujac nie miales ani chwili przyjemnosci. A czy pomyslales o tym jak sie czula Twoja zona caly czas samotnie wychowujac dzieci? Widziala swojego meza jedynie raz na dwa tygodnie: przyjezdzal, robil awanture i wyjezdzal. Jestem pewna ze chetnie zamienilaby te wszystkie pieniadze na spokojne zycie przy Tobie i bez awantur.
                        • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 19:47
                          > Ach, uderzyl tylko raz - a nie "uderzal" - to sie teraz bedziemy w
                          > lingwistyczne gierki bawic?

                          Jakie gierki lingwistyczne? Zdanie jest jasne, proste i jednoznaczne.
                          Nadinterpretacja be.e jest krzywdząca i obraźliwa.

                          > Jesli ktos sie wazy podniesc reke na druga osobe i do tego urzadza
                          > awantury, to znaczy to ze jest osobnikiem agresywnym.

                          Oczywiście uważasz, że awantura była bezpodstawna? Dolce vita musi mieć z tobą
                          twój partner skoro jesteś taka bezproblemowa.

                          > Ale Ty, scibor, bronisz SIEBIE w tej swojej wypowiedzi najbardziej,
                          > zeby tylko bylo na Twoje. Dlaczego patrzysz z gory na Bee i
                          > traktujesz ja protekcjonalnie? Bardzo przykro sie to czyta.

                          Ja przedstawiam swój punkt widzenia i jak dotychczas nie przeczytałem niczego co
                          by ten punkt widzenia zmieniło. Imputowanie człowiekowi rzeczy i cech o których
                          nie wiemy jest nie na miejscu. Oczywiście, rozumiem, że be.e miała traumatyczne
                          przeżycia ale bycie krzywdzonym nie daje glejtu na krzywdzenie i obrażanie innych.

                          > Jak Ty w ogole smiesz w ten sposob mowic do osoby ktora przeszla
                          > przez to co Bee?

                          Rozłożyłaś mnie. Sugerujesz, że be.e nie była w patologicznej rodzinie? To jak
                          ją nazwać? Wzorową i normalną? Trzeba wreszcie spojrzeć sobie w oczy i
                          powiedzieć: tak byłam w patologicznym związku i się z niego uwolniłam. Jak
                          lubisz nowomowę to wstaw zamiast patologiczna, dysfunkcyjna. Będzie lepiej?

                          > Oj szacuje. Gdyby mezulek mial przed soba byczka jakiegos to by
                          > podkuli ogon pod siebie w 95% przypadkow.

                          Pozostaje więc 5% przypadków. Co z nimi? Nie istnieją? "Wzięły i znikły"?
                          • catriona Re: Żona mnie oszukała 04.03.09, 23:13
                            scibor3 napisał:

                            > > Ach, uderzyl tylko raz - a nie "uderzal" - to sie teraz bedziemy w
                            > > lingwistyczne gierki bawic?
                            >
                            > Jakie gierki lingwistyczne? Zdanie jest jasne, proste i jednoznaczne.
                            > Nadinterpretacja be.e jest krzywdząca i obraźliwa.

                            Facet napisal to o sobie. Moze wzialbys na to poprawke?

                            >
                            > > Jesli ktos sie wazy podniesc reke na druga osobe i do tego urzadza
                            > > awantury, to znaczy to ze jest osobnikiem agresywnym.
                            >
                            > Oczywiście uważasz, że awantura była bezpodstawna? Dolce vita musi mieć z tobą
                            > twój partner skoro jesteś taka bezproblemowa.

                            NIGDY mnie nie zastrasza ani nie bije. Ani ja jego. To sie nazywa zdrowy
                            zwiazek. Jesli Ty masz inaczej, to nie mamy o czym gadac.

                            >
                            > > Ale Ty, scibor, bronisz SIEBIE w tej swojej wypowiedzi najbardziej,
                            > > zeby tylko bylo na Twoje. Dlaczego patrzysz z gory na Bee i
                            > > traktujesz ja protekcjonalnie? Bardzo przykro sie to czyta.
                            >
                            > Ja przedstawiam swój punkt widzenia i jak dotychczas nie przeczytałem niczego c
                            > o
                            > by ten punkt widzenia zmieniło. Imputowanie człowiekowi rzeczy i cech o których
                            > nie wiemy jest nie na miejscu. Oczywiście, rozumiem, że be.e miała traumatyczne
                            > przeżycia ale bycie krzywdzonym nie daje glejtu na krzywdzenie i obrażanie inny
                            > ch.


                            Ona anie obciaza nikogo. Przedstawia swoje zdanie tak jak i Ty podobno. I ma
                            swoje doswiadczenia tak jak Ty. Tobie podobno wolno. A jej?
                            >
                            > > Jak Ty w ogole smiesz w ten sposob mowic do osoby ktora przeszla
                            > > przez to co Bee?
                            >
                            > Rozłożyłaś mnie. Sugerujesz, że be.e nie była w patologicznej rodzinie? To jak
                            > ją nazwać? Wzorową i normalną? Trzeba wreszcie spojrzeć sobie w oczy i
                            > powiedzieć: tak byłam w patologicznym związku i się z niego uwolniłam. Jak
                            > lubisz nowomowę to wstaw zamiast patologiczna, dysfunkcyjna. Będzie lepiej?


                            Nie Tobie to osadzac. Nie pozwalaj sobie. Uwazam ze to uwlacza Tobie jesli
                            wydajesz sady tego typu na osobe z jej przejsciami. I gdzie to mowiles o
                            nadinterpretacji??? Ja nie szanuje takiej postawy kiedy ktos wydaje sady o innej
                            osobie. Jak to mowia za wielka woda - don't AssUMe - it makes an ass of you and me.
                            >
                            > > Oj szacuje. Gdyby mezulek mial przed soba byczka jakiegos to by
                            > > podkuli ogon pod siebie w 95% przypadkow.
                            >
                            > Pozostaje więc 5% przypadków. Co z nimi? Nie istnieją? "Wzięły i znikły"?

                            NIe wiem, nie robilam badan. NIe wiem jaki jest procent tych co wziely i znikly.
                            Duzo wieksze prawdopodobienstwo jest tego ze sie facet bedzie barzdiej miarkowal
                            kiedy ma do czynienia z osoba od siebie silniejsza. To jest tak na zdrowy rozum.
                            Silniejszy wygrywa, prawa dzungil, podstawy antropologii.
                      • malutka_kropka82 Re: Żona mnie oszukała 05.03.09, 08:33
                        "Przyznaję, jestem nerwowy, klnę, jak "mieszkałem" z żoną
                        robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem......słysząc rózne (teraz
                        wiem że bzdurne i kłamliwe) wytłumaczenia."
                        Samo słówko "uderzyłem" wyrwane z kontekstu wskazuje na liczbę pojedynczą, ale w
                        kontekście całego zdania wcale nie brzmi jak jednorazowy wybryk...
                    • ideefiks przeanalizujmy... 03.03.09, 14:13
                      be.e napisała:

                      > "jak "mieszkałem" z żoną
                      > robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem.....".
                      > Pan nie napisal zrobilem pieklo (czyli raz) i nie napisal, ze raz
                      > uderzyl. Moze przy kazdym piekle uderzyl.

                      Tu muszę cię zmartwić. Ja też niestety dla ciebie zrozumiałem to zdanie w ten
                      sposób, że robił piekło może nie raz, ale uderzył jednorazowo... Gdyby uderzał
                      wielokrotnie, raczej napisałby "biłem", względnie "uderzałem"... Nawet nie
                      bardzo pasuje na omsknięcie się na klawiaturze podczas pisania, bo "y" jest za
                      daleko od "a".
                      • catriona Re: przeanalizujmy... 03.03.09, 14:17
                        ideefiks napisał:

                        > be.e napisała:
                        >
                        > > "jak "mieszkałem" z żoną
                        > > robiłem piekło w domu, nawet uderzyłem.....".
                        > > Pan nie napisal zrobilem pieklo (czyli raz) i nie napisal, ze
                        raz
                        > > uderzyl. Moze przy kazdym piekle uderzyl.
                        >
                        > Tu muszę cię zmartwić. Ja też niestety dla ciebie zrozumiałem to
                        zdanie w ten
                        > sposób, że robił piekło może nie raz, ale uderzył jednorazowo...
                        Gdyby uderzał
                        > wielokrotnie, raczej napisałby "biłem", względnie "uderzałem"...
                        Nawet nie
                        > bardzo pasuje na omsknięcie się na klawiaturze podczas pisania, bo
                        "y" jest za
                        > daleko od "a".


                        No mnie sie wydaje, ze to nie jest dobra analiza. Wiadomo ze facet
                        to pisal oczekujac rady, wiec nie bedzie sie rozpisywal nad tym ile
                        razy zoneuderzyl, czy ja regularnie zastraszal krzykami i grozbami.

                        TO nie chodzi i ortografie tylko o intencje piszacego. I czyba nie
                        mamy prawa wyciagac wnioskow w zadna strone dopoki Mateusz nam tego
                        nie wyjasni.
                  • romarrio Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 16:12
                    czytam i nie wierze...

                    "Po prostu w chwili bardzo wysokiego wzburzenia przy swoistym klinczu, napięcie
                    nerwowe może być rozładowane przez akt agresji fizycznej. To się może przydarzyć
                    nawet najbardziej łagodnemu osobnikowi"


                    a pod spodem: "Bicie i maltretowanie nie znajduje w naszym kraju przyzwolenia
                    ani społecznego ani prawnego"
                    - to jest wlasnie to przyzwolenie, nawet najlagodniejszy facet moze czasem
                    przywalic babie jak sie zdenerwuje...

                    normalni ludzie nie leja swoich zon nawet w "w chwili bardzo wysokiego
                    wzburzenia" i nie ma tu zadnego "ale"

                    w normalnych krajach za takie cos ponosi sie konsekwencje i to
                    powazne...

                    • catriona Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 17:30
                      romarrio napisała:

                      > czytam i nie wierze...
                      >
                      > "Po prostu w chwili bardzo wysokiego wzburzenia przy swoistym
                      klinczu, napięcie
                      > nerwowe może być rozładowane przez akt agresji fizycznej. To się
                      może przydarzy
                      > ć
                      > nawet najbardziej łagodnemu osobnikowi"
                      >
                      >
                      > a pod spodem: "Bicie i maltretowanie nie znajduje w naszym kraju
                      przyzwolenia
                      > ani społecznego ani prawnego"
                      > - to jest wlasnie to przyzwolenie, nawet najlagodniejszy facet
                      moze czasem
                      > przywalic babie jak sie zdenerwuje...
                      >
                      > normalni ludzie nie leja swoich zon nawet w "w chwili bardzo
                      wysokiego
                      > wzburzenia" i nie ma tu zadnego "ale"
                      >
                      > w normalnych krajach za takie cos ponosi sie konsekwencje i to
                      > powazne...
                      >

                      "Good point well made, Barbara!" - ze tak powiem.
                    • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 19:17
                      > - to jest wlasnie to przyzwolenie, nawet najlagodniejszy facet moze czasem
                      > przywalic babie jak sie zdenerwuje...

                      A baba chłopu nie może? Czytam i oczom nie wierzę. Pewnie dlatego, że rąk nie
                      mają a to co widzimy to wyłącznie atrapy. Uderzenie to akt jednorazowy.
                      Powtarzające się uderzenia, nawet jeżeli dzieli je duży interwał czasowy to jest
                      bicie. Tak więc sugerowane przez ciebie "może czasem" to jest bicie. Koniec i
                      kropka.

                      > normalni ludzie nie leja swoich zon nawet w "w chwili bardzo wysokiego
                      > wzburzenia" i nie ma tu zadnego "ale"

                      Tak jak jest zasadnicza różnica między daniem klapsa dziecku a jego
                      maltretowaniem tak jest między uderzeniem i biciem. I znów propagujesz
                      stereotyp, że agresorem jest zawsze mężczyzna.
                      • elle444 Re: Żona mnie oszukała 04.03.09, 10:51
                        Podoba mi sie porównanie "wychowawczego" klapsa dla dziecka
                        i "wychowawczego" liścia dla żony. Tyle, że w przeciwieństwie do
                        Ciebie uważam jedno i drugie za obrzydliwe. Ale wszyscy zwolennicy
                        bicia dzieci powinni to porównanie sobie przyswoić.

                        Scibor, a czy uważasz, że żona może wynając jakis barczystych
                        osiłków, zeby tak czasem "wychowawczo" oklepali jej męża (tylko raz,
                        żeby to nie było maltretowanie)?

                        A co do babskiej agresji, to ponoć zdarzają sie baby, co biją mężów,
                        nikt tu temu nie przeczy, oczywiście zrównywanie tych fenomenów jest
                        nadużyciem, bo z racji róznić między płaciami proceder ten w
                        wykonaniu damskim nigdy nie będzie tak nasilowy jak męski. Natomiast
                        udeża mnie co innego, nigdy nie słyszałam żadnej baby, zeby z taką
                        determinacją broniła, kobiet znęcających się nad mężami. Nigdy też
                        ich nie usprawiedliwiały , czy też tego problemu nie bagatelizowały.
                        Nie słyszałam też argumentu, że przecież każdy może sie zdenerwować,
                        tak że przestanie nad sobą panować jak np. mąż nie spuści tej klapy
                        od sedesu.
                      • ewelina_1 Re: Żona mnie oszukała 04.03.09, 17:29
                        scibor3, gdyby mój partner/mąż podniósł na mnie jednorazowo rękę, to
                        byłby to automatycznie koniec naszego związku. Na zawsze!
                        Pytanie "czy baba może" jest beznadziejne.
                        • vfib Ludzki Pan 05.03.09, 20:58
                          Naprawdę ludzki Pan z tego Mateusza. Tylko raz się chłopina zdenerwował i wziął
                          i przywalił małżonce. Ciekawe czy mu oddała. Pewnie nie bo przecież grzmotnął ją
                          w afekcie, ale z pedagogiczną troską. A i mniejsza pewnie jest i słabsza, jakby
                          oddała toby się znowu zdenerwował. Ale może jakby wiedział, ze w odwecie
                          małżonka może mu przemeblować uzębienie to i zdenerwowanie by wyładował inaczej.
                          A poza tym sielankowy gość, pieniądze zarabiał, w antraktach nerwowy był i
                          piekło robił, ale co tam.
          • corgan1 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 01:57
            > Kiedy wreszcie do ludzi dotrze, ze przemoc fizyczna powinna byc
            > karalna.

            Po pierwsze - tobie chodzi pewnie o męską przemoc. Rozumiem, że kobieca musiałby
            być łagodniej karalna zgodnie z dewizą "mężczyzna katuje, kobietę czasem ponoszą
            nerwy".

            Po drugie. A co z przemocą psychiczną? ta też musiałaby być karana?

            > Pieniadze nie tworza zwiazku, a ludzie.

            Banał. Powiedz to tym laskom które wyszły za mąż za kasę :))))))))))
            • catriona Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:14
              Corgan dostaje dzisiaj nagrode tego forum za najbardziej cyniczne
              splycenie i przeinaczenie wypowiedzi innej osoby.

              Akademia z wreczeniem pucharu jest o 3. Prosze sie nie spoznic. ;)
              • alza73 Re: Żona mnie oszukała 04.03.09, 11:00
                a nie zastanawia Was fakt, że facet przyjeżdża do domu na weekendy i
                jeszcze robi awantury.
          • madame_charmante Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:49
            mnie to też uderzyło. a potem się dziwi, że zona mu prawdy nie mówi..
      • elle444 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 11:53
        A może spójż na to trochę inaczej. Żona nie mówiła prawdy, to
        brzydko, ale zdaje sie że lałeś ją, gdy mówiła co innego niż
        chciałeś usłyszeć, to nawet gorzej. Wynajem domu przy takich
        zarobkach to przesada (nie piszesz, czy żona miała jakieś dochody),
        pewnie należałoby wynająć M3, ale domaganie sie oszczędności przy
        8tyś i dzieciach to też przesada. Wygląda na to, ze macie zupełnie
        inne podejscie do finansów (ona lubi sobie dogadzac a Ty chyba
        jesteś dusigroszem, choc nie piszesz ile wydajesz na siebie). Nie
        wydaje mi sie, żeby sytuacja była tak jednoznaczna, jak ją
        przedstawiasz.
        Poza tym widywanie rodziny raz na 2 tyg. to kiepski pomysł na życie.
        A teściowej, jeżeli Cie zastępuje przy rodzinie, też by sie conieco
        należało, pomyść ile wydałbyś na opiekunkę.
    • maz.27 Re: Żona mnie oszukała 02.03.09, 08:30
      Witaj. Byłem kiedyś w nieco podobnej sytuacji (żona zdradzała mnie
      przez 3 lata). Powiem ci co możesz zrobić.
      Po pierwsze jak najszybciej wystąp o separację. Oczywiście z jej
      winy, żebyś za nic nie płacił. Po drugie - po otrzymaniu separacji u
      notariusza podpisz zobowiązanie że nie odpowiadasz za żadne jej
      długi - da się to załatwić, kosztuje parę złotych i będziesz miał
      trochę spokojniejszą głowę. Kolejne - nie waż jej się dotykać. Sądu
      rodzinnego nie będzie obchodzić to, że ona cię wpędziła w
      gigantyczne długi, zmieszała cię z błotem, upokorzyła itd - po
      prostu skrzywdziła. Jeśli ty ją uderzysz - będziesz "tym najgorszym
      facetem". Nawet głosu nie podnoś. Przed sądem musisz być zgnojonym
      żuczkiem. Jeśli posyłałeś jej zarobione pieniądze z zagranicy,
      umawialiście się że ona część z tego będzie odkładać - możesz
      wystąpić przeciw niej z pozwem cywilnym o sprzeniewierzenie i
      defraudację. W końcu KC ustanowił umowę ustną. Ona żyła ponad stan,
      ty się zacharowywałeś, masz po niej spore długi - żądaj alimentów...

      I wiesz co ci jeszcze powiem ?! Kolejne 5 lat codziennie rano
      mówiłem sobie, że nie chcę już żyć. Za każdym razem kiedy siedziałem
      na moście przy torach kolejowych, zawsze kiedy spędzałem wieczór w
      lesie - nie miałem odwagi odebrać sobie życia. Zawsze wierzyłem, że
      kiedyś nadejdzie dzień, kiedy będę szczęśliwy. Nadszedł. Warto
      przecierpieć i czekać...
    • jurek.powiatowy Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 11:36
      Do Wisły? To dlatego, ze najbliżej? Idziesz na łatwiznę. Myślałeś o Odrze?
      Inna sprawa, jeżeli żona Cię oszukuje w kwestiach finansowych, to powinieneś jak
      najszybciej zarządzić rozdzielność majątkową. Nie masz chyba zamiaru przez całe
      życie spłacać długów niewiernej żony?
      • madame_charmante Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:57
        Gdzie tam jest napisane, że ona była mu niewierna? Bzdurne tłumaczenia dotyczą pieniędzy, a nie wierności - o ile dobrze czytam ?

        Czy mataczenie w kwestiach finansowych musi się równać zdradzie ? Coś tu nie gra chyba...

        • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 19:57
          Jak widać każdy czyta co chce. Panie, że przyjeżdżał co 2 tygodnie i wtedy
          urządzał awantury i lał a panowie, ze baba wyciągała kasę i się puszczała.
          Solidarność jajników i jaj. A może tak pospół-wespół przeczytać, moi mili post
          2x zanim się zacznie odpowiadać?
          • madame_charmante Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 21:35
            Post czxytałam, wespoł - zespół się nie dalo;-) , ale rozumiem ideę.
            Faktycznie - panie bronią małżonki - utracjuszki, panowie jadą po
            niej jak po burej suce.
            Prawda jest taka, że cokolwiek możemy powiedzieć, to jest to wynik
            naszych własnych doświadczeń. Kobiety stykają się z kompletnym
            czasem brakiem realizmu finansowego u mężczyzn, panowie miewali
            doświadczenia z lekkomyślnoscią zakupową kobiet.
            Jednakże nawet biorąc za dobrą monetę wszystko, co autor wątku
            napisał o swojej sytuacji i odczuciach - wydaje mi się takie
            niepotrzebnie emocjonalne.
            Poszly w diabły pieniądze, zona się boi mowić na co, teściowa ją
            kryje - czyli coś musiało być poważnego, coś o czym matka wiedziała.
            Zwykle matki nie aprobują chodzenia na lewiznę, lub oszukiwania
            małżonka, nawet jeśli nie jest on wzorem męża i ojca. Moja by mi
            głowę urwała, gdybym coś takiego zrobiła. Myslę więc, że autor wątku
            powinien przestac się nad sobą użalać, ale zabrać się do
            porządnego "rozplątania" sprawy. Nie krzykiem, nie grożeniem
            pięscią...
            Normalnie. W końcu - człowieczeństwo do czegoś zobowiązuje...
    • zupagrochowa1 I bardzo dobrze 03.03.09, 11:48
      Trzeba było nie bić idioto, teraz masz za swoje.
      Ile prawdy utaiłeś w tej swojej rozpaczy?
    • haibane Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 11:53
      Napisałbym "witam w klubie". Na szczęście ja nie dałem się wkręcić w jakikolwiek
      kredyt dla "ewentualnej przyszłej teściowej". Panna chciała mnie wkręcić w taką
      imprezę, bez żadnego zabezpieczenia ze spłacaniem.

      Okazało się że "kochana" mamusia narobiła długów na dobre 150-200 tysięcy. Jak?
      Nikt nie wie na co poszły te pieniądze.

      Co mogę ci powiedzieć? Przede wszystkim - dobrze że dalej nie tkwisz w tym
      związku. Wiem, to boli. Wiem, łatwo "nam" mówić to nie my jesteśmy w Twojej
      sytuacji.

      Jak już ktoś wcześniej napisał - spłacaj długi, to tylko rok. Po roku będziesz
      miał święty spokój.

      Dzieci? Dzieci zawsze będą pokrzywdzone. Tutaj nie ma rady, Ty nie jesteś w
      stanie zapewnić im opieki - jak sam piszesz, ganiasz po świecie i Polsce. Jedyne
      więc co pozostaje to odwiedziny. Odwiedzaj Je tak często jak możesz, dzwoń tak
      często jak możesz. I za każdym razem mów jak bardzo je kochasz. I NIGDY, ale to
      NIGDY nie obiecuj im czegoś jeśli nie będziesz w 1000% pewien że będziesz mógł
      dotrzymać obietnicy. Teściowa i była żona będą czekały na każde twoje potknięcie
      by pokazać dzieciom jaki to jesteś zły i że ich nie kochasz.

      Trzymaj się i walcz o swoje.

      p.s. I uwierz mi, lepiej mieć ojca odwiedzającego dziecko co tydzień lub dwa -
      niż nie mieć go w ogóle.
      • morekac Re: Żona mnie oszukała 04.03.09, 00:41
        Przecie i tak tatusia czesciej nie widywali...
    • cartman71 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 12:29
      No faktycznie dałeś się "wydymać". Kiepska sprawa.
      1.Musisz dla dzieci mieć dobry kontakt z żoną.
      2.Na wszystko zbieraj faktury. Nawet za lizaka, kino, pluszowego misia itd.
      3.Nauczyłeś się już że bezgraniczne zaufanie nie istnieje.
      4.Nie daj się więcej dymać.
      5.Szukaj nowego materiału na żonę.
      • vfib Nowa małżonka 05.03.09, 20:50
        Myślisz, ze jest duża szansa znalezienia nowej żony? Takiej co to bez szemrania
        zniesie stałą nieobecność, a jak już książe małżonek się pojawi to zniesie
        awantury i uderzenie/uderzenia gdy się pan zdenerwuje. No i na dodatek taką,
        która utrzyma całą rodzinę za 8tys (z czego ponad połowę wynoszą opłaty) i
        jeszcze zaoszczędzi.
        Coś cienko to widzę.
    • kodem_pl Pierwsze i najwazniejsze: 03.03.09, 12:31
      sprawdz ojcostwo KAZDEGO dziecka. Masz bardzo duze szanse, ze placiles na
      nieswoje;-)
    • jacek226315 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 12:31
      troll
      • jacek226315 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 12:34
        ciekawe co sie stalo z zalozycielem(lub zalozycielka)watku.Przeciez
        to troll.Prawdziwy chlop nie chwali sie ,ze nie jest chlopem
    • naprawdetrzezwy Sprawny umyslowo inaczej? 03.03.09, 12:42
      mateuszlitwin napisał:

      > Gonitwa po Polsce i świecie którą uprawiam niezmiennie od 6 lat i
      > bywanie w domu wieczorami (w nocy) bądź w weekend (lub co drugi)
      > spowodowała,


      że nie masz pojęcia co się dzieje w domu.
      Ale sam tak zdecydowałeś.


      > W piątek 13-tego, luty 2009


      Co to jest: "w piątek, trzynastego-tego, luty dwa tysiące dziewięć?

      Polskawy jensyk?



      > zobaczyłem że (...) zadłużenia, które rzekomo były pomyłką
      > jednak istnieją


      jesteś idiotą?
      Sprawdzasz stan konta, widzisz minus i wydaje ci się, że to błąd?
      I dlatego nie reklamujesz tego w banku?


      >(i to niemałe), bujdy o oszczędzaniu na rachunku w
      > banku to fakt

      Czyli masz oszczędności w banku?

      > Mieszkanie w domu który wcale nie został powierzony w
      > opiekę - był to regularny wynajem za kwotę blisko 4 tys + czynsz.


      Jesteś idiotą?
      Płacisz przelewem co miesiąc 4000 zł i nie wiesz o tym?


      >z
      > dobroci serca pomogłem teściowej 5 lat temu - biorąc kredyt ale
      > powierzając spłate Jej - zgodnie z umową. Okazało się że jednak
      > część mojego wynagrodzenia szła na tą spłatę (bez mojej wiedzy)


      Jesteś idiotą?
      Przelewasz co miesiąc ratę kredytu i nie masz o tym pokjęcia?

      > Ostanio znalazłem nawet sfałszowane dokumenty
      > dotyczące tego na co szły pieniądze, podpisane przez niesitniejące
      > osoby.
      >

      Jesteś idiotą?
      Nieistniejące osoby nie są w stanie podpisywać niczego.


      > spłata długów narobionych
      > przez żonę i wyjście na prostą z jakimiś oszczędnościami to 1 rok.

      No, to w 2010 będziesz miał po sprawie.



      >zadaję sobie pytanie dlaczego, czym
      > sobie zasłużyłem ?


      Już ci przypominam:

      mateuszlitwin napisał:

      > Gonitwa po Polsce i świecie którą uprawiam niezmiennie od 6 lat i
      > bywanie w domu wieczorami (w nocy) bądź w weekend (lub co drugi)
      > spowodowała


      Już wiesz?


      > Jestem FRAJEREM

      > To tyle żalenia - iść do przodu czy rzucić się do Wisły lub pod
      > pociąg ?



      Najpierw spłać długi.
      • empeczy Re: trzeźwy umyslowo inaczej? 03.03.09, 17:05
        > > Gonitwa po Polsce i świecie którą uprawiam niezmiennie od 6 lat i
        > > bywanie w domu wieczorami (w nocy) bądź w weekend (lub co drugi)
        > > spowodowała,
        >
        >
        > że nie masz pojęcia co się dzieje w domu.
        > Ale sam tak zdecydowałeś.


        tego nie wiesz.


        > >(i to niemałe), bujdy o oszczędzaniu na rachunku w
        > > banku to fakt
        >
        > Czyli masz oszczędności w banku?


        czyli faktem jest to,że oszdzędzanie na rachunku w banku to bujda. (taka
        parafraza,ale rozumiem,ze pokretnie to napisal Xd)


        > >z
        > > dobroci serca pomogłem teściowej 5 lat temu - biorąc kredyt ale
        > > powierzając spłate Jej - zgodnie z umową. Okazało się że jednak
        > > część mojego wynagrodzenia szła na tą spłatę (bez mojej wiedzy)
        >
        >
        > Jesteś idiotą?
        > Przelewasz co miesiąc ratę kredytu i nie masz o tym pokjęcia?


        przelewa zonie,ktora czesc pieniedzy dawala matce na splacenie kredytu (bez jego
        wiedzy).


        > > spłata długów narobionych
        > > przez żonę i wyjście na prostą z jakimiś oszczędnościami to 1 rok.
        >
        > No, to w 2010 będziesz miał po sprawie.


        Musisz być kozakiem z matematyki xD

        ajl bi uaczyn ju.
        • naprawdetrzezwy Po prostu trzeźwo myślący. Czego nie potrafisz 04.03.09, 01:24
          zrozumieć.

          > tego nie wiesz.

          Oczywiście, że wiem. Autor sam to napisał.
          Ty to przeczytałeś ale nadal nie rozumiesz.
          Gdyby tylko chciał, to pilnowałby tego, co ważne.
          Ale on wybrał inaczej.



          "bujdy o oszczędzaniu na rachunku w banku to fakt"

          A! Czyli on nie ma konta w banku?
          Ale sądził, że ma?
          On jest idiotą? Czytał treść umowy, widział numer konta, sprawdzał
          online stan rachunku, a okazało się, że mu się wydawało, że to robi?
          Co on ćpa?


          > przelewa zonie

          Tak? Jest idiotą?
          Zleca przelewy z własnego konta, ale o tym nie wie?
          Dlaczego nie pilnuje swoich pieniędzy?
          (tak, wiem, jest frajerem - tak napisał. Ja twierdzę, że jest
          idiotą)


          > Musisz być kozakiem z matematyki xD

          Nie - gdybyś był w miarę inteligentny, to zauważyłbyś:
          - ironię
          - fakt, że autor rozpacza, iż przez rok jest w stanie z pensji
          spłacić wieloletnie długi. jednocześnie opisuje, jakim jest idiotą w
          sprawie pieniędzy.

          Tobie to imponuje?


          Może, miast śledzić i obserwować, zajmij się nauką?
          Przynajmniej z algebry...
          • pancwynar Re: Po prostu trzeźwo myślący. Czego nie potrafis 01.04.09, 11:58
            pięknie (go) wypunktowałeś...
            stawiam soczek cobyś(my) pozostali w trzeźwości
      • 1kvinne dobrze gada 03.03.09, 19:21
        polac mu!
    • wsadows Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 12:46

      Facet, zamiast pisać takie rzeczy, po prostu zaprowadź żonę do
      lekarza, do psychologa albo psychiatry.
      Jesli połowa z tego co piszesz jest prawdą, to Twoja żona jest
      bardzo chora.
    • naka-2000 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 13:13
      Czy Ty jesteś trollem??? Mieszkasz przez dłuższy czas w nieswoim
      domu i myslisz że za darmo????Nigdy nie widziałeś się z
      właścicielami?Nie rozmawiałeś?Przecież jeśli to ludzie,którzy
      użyczają,to muszą to być bardzo dobrzy znajomi!Najwyraźniej nie
      chciałeś widzieć pewnych rzeczy,bo jak jest się gościem w domu...A
      poza tym czy Ty wiesz ile kosztuje utrzymanie domu(np.ogrzewanie)A
      dowóz dzieci,samochód,życie??? 4 tys. dla 5 osób to tak baardzo dużo?
      A wiesz ile dzieci kosztują? Najwygodniej jest nie widzieć i nie
      wiedzieć jak 3 małpki... I jeszcze to że ZDARZYŁO ci się uderzyć.O
      czym Ty bełkoczesz?o pieniądzach? Myślałam,że Cię conajmniej
      zdradziła z "autobusem Arabów".A Tobie o kasę chodzi Ty gnoju!!
    • b.wierzbowska1 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 13:28
      Albo troll, albo zwykły gnojek. Urządzał w domu awantury, bił żonę, a potem
      dziwi się, że go żona okłamuje. jak miała do wyboru kłamać i nie być bitą, albo
      mówić prawdę i mieć połamane żebra, to jak myślisz, co wybrała???
      • pancwynar Re: Żona mnie oszukała 01.04.09, 12:01
        naprawdetrzezwy koncertowo wypunktował idiotyzmy załozyciela wątku-
        "frajera",
        więc może skup(my) się na meritum a nie bredzeniu o połamanych
        nogach, żebrach etc.
    • buraczana.lejdi Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 13:35
      rzeczywiscie jestes frajerem, zastanawia mnie to jak taki ktos moze zarabiac 8
      kola na reke?:D
    • wodni.k Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 13:49
      No ok, każdy z nas był w jakimś momencie zycia frajerem. To się zdaża
      i to nie koniec świata. Jesteś w szczęśliwej sytuacji, że za rok
      możesz wyjść na prostą.
      Teraz bądź mężczyzną i nie użalaj się nad sobą tylko zastanów się co
      spieprzyłeś i co z tego możesz wynieść, aby w przyszłości być
      mądrzejszym.
      Nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale z tego co napisałeś wynika, że
      podjąłeś decyzję o rozstaniu z żoną.
      Jeżeli tak to przede wszystkim walcz o opiekę nad dziećmi, a nie o
      jakieś gó...ane odwiedziny raz w miesiącu.
      I nie mów, że nie masz szans, tylko walcz.
      • wodni.k Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 13:53
        Musze sam napisać odpowiedź do swojego posta bo umknął mi gdzies
        akapit o awanturach i część forumowiczów słusznie mnie ukrzyżuje.
        Jeżeli uderzyłeś to cofam wszystko co wcześniej napisałem.
        A moja rada jest tylko jedna. I Ty i żona idzcie do psychoterapeuty.
    • ideefiks Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:04
      mateuszlitwin napisał:

      > To tyle żalenia - iść do przodu czy rzucić się do Wisły lub pod
      > pociąg ?

      Nie przesadzaj. Za frajerstwo musisz zapłacić. Ciesz się, że wystarczy ci na to
      tylko rok - jak sam twierdzisz.

      A prawdziwym frajerem to będziesz jeśli nie wyciągniesz poprawnych wniosków z
      tej twojej historii (załóżmy, że prawdziwej :)
    • timurek1 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:11
      chłopie, o jakim Ty pociągu mówisz? Kasa to nie wszystko- jak
      piszesz, potrzebujesz roku, by wyjść z dołka i coś zaoszczędzić-
      niech by to były dwa lata. Teraz za wszelką cenę ureguluj kontakty z
      dziećmi, a tę swoją "piękną" trzymaj daleko od swej kasy. Szybko jej
      rura zmięknie. Zlikwiduj spólne konto, załóż nowe tylko dla siebie.
      Płać jej jakieś alimenty, ale raczej ureguluj to przez Sąd. I nie
      daj się. Baby to ....
    • madame_charmante Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 14:46
      Wiesz, dziwne to wszystko. Szczerze mowiąc, to nie wiem, kto tu jest winny i czy
      akurat twoja zona.
      Być może miała jakieś kłopoty i bała się ci to powiedzieć ? Sam napisałeś, ze
      potrafiłeś ją także uderzyć.. Sama bym 4 razy się zastanowiła, nim
      powiedziałabym o problemach finansowych , nawet niekoniecznie przeze mnie
      zawinionych facetowi, który wrzeszczy i bije.
      • scibor3 Re: Żona mnie oszukała 03.03.09, 20:13
        Z treści postu wynika,że awantury i agresja wynikła już po tym jak się
        dowiedział o jej machlojkach, więc twoje sugestie są bezzasadne. Co więcej,
        nawet jak się o nich dowiedział, to jedyne co słyszał na ich temat to kłamliwe
        wykręty. Pewnie stąd te awantury.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja