fifka75
07.03.09, 15:17
4 miesiące temu poznałam faceta. rozwiedziony zona odeszła od niego po pól roku małżeństwa. twierdził, ze szuka stabilizacji nie chce być sam. Zaiskrzyło zaczęliśmy się spotykać było fajnie, miło. Do czasu jak to zwykle bywa. Pewnego razu zapytał jak widzę dalsze losy naszego związku. powiedziałam ze chciałabym wyjść za maż, mieć dzieci, on stwierdził ze nie będzie się żenił po raz drugi i zastanawia się czy chce mieć dzieci. Już zaświeciła mi się lampka.Ale w swojej naiwności pomyślałam może potrzebuje czasu, może to za wcześnie, może zmieni zdanie., może.... Nie powiem , że nie było miło był wspólny sylwester, wspólny wyjazd, wszytko niby ok a jednak coś już nie grało. zaczął się mniej odzywać- mieszkamy kawałek od siebie ,o dzwonieniu nie ma mowy. kiedyś przyjazd nie był żadnym problemem, teraz nie widujemy się po 2 tyg bo zawsze jest coś.ja też przestałam się odzywać - zabiegać, bo tym tylko upokarzam siebie. Nie będę Go prosić żeby został - nie wiem czy jest tego wart Nie wiem co myśleć. Nie potrafię jeszcze podjąć męskiej decyzji o zerwaniu tej znajomości bo o związku chyba nie ma tu mowy i tak sobie tkwię. doradzcie co robić?
pozdrawiam