Myśliciel na odległość

25.04.09, 23:03
Witajcie
Mam problem ze swoim facetem, może ktoś poradzi... Związek na odległość trwa
już blisko rok. Facet miał nikłe doświadczenie w sprawach damsko męskich do
tej pory i to się na mnie mści. Ja już jestem profesjonalną partnerką. Mówię
to gorzko i autoironicznie bo nie mam już siły na grzebanie się w związkach,
chcę mieć faceta na stałe i zająć się innymi ważnymi sprawami. Tymczasem on...
Czuje że się nie sprawdza, że nie jest w równym stopniu zaangażowany, że nie
jest dla mnie tak dobry, jakby należało. Nie wie czemu, zastanawia się. Ok,
niech sobie myśli. W takich sytuacjach jak wiadomo najlepsze jest puszczenie
gościa wolno i odbieranie co 3. telefonu. Tyle że my się kontaktujemy tylko na
skypie i nie dzwonimy do siebie znienacka. Zawsze najpierw pytamy czy można
zadzwonić. Nie chcę ani nie mogę pójść offline, nie chcę żeby widział że się
dręczę, chcę mu jeszcze bardziej poluzować smycz. Ciężkie są takie manipulacje
przez net, czy ma ktoś jakieś doświadczenia, porady?
    • jan_hus_na_stosie Re: Myśliciel na odległość 25.04.09, 23:27
      olamariola napisała:

      > Ja już jestem profesjonalną partnerką.

      Co za określenie :D
      • cloclo80 Re: Myśliciel na odległość 25.04.09, 23:41
        Fakt.
        Mogła przecież napisać "606485274" :-)
      • obrotowy wlasnie - To gratulujemy :) 26.04.09, 15:02
        olamariola napisała:
        >
        > > Ja już jestem profesjonalną partnerką.

        Wlasnie . Tez gratulujemy profesjonalizmu Miszczyni :)
        • olamariola Re: wlasnie - To gratulujemy :) 26.04.09, 15:17
          Gratuluję umiejętności czytania ze zrozumieniem... Napisałam, że nazywam tak
          samą siebie gorzko i autoironicznie. Chodzi o to, że jak masz za sobą x związków
          i xxx przyjaźni i ileś tam jeszcze różnych relacji z innymi to uczysz się, jak w
          tym funkcjonować, co możesz dać i czego oczekiwać. Wiesz kiedy zejść z drogi a
          kiedy podać rękę, jak rozmawiać i kiedy nie rozmawiać. Itp. Jasne, że można
          teraz na mnie wskoczyć i powiedzieć że na pewno nie wiem nic o tym czy o tamtym
          i stąd moje niepowodzenia. Niestety, wydaje mi się, że jest jeszcze coś takiego
          jak szczęście - spotkanie tej właściwej osoby (czy, precyzyjnie, jednej ze
          zbioru potencjalnie właściwych).
          • obrotowy sama wiesz. 26.04.09, 15:49
            Nie obawiaj sie, chwycilem Twoja autoironie :)
            Tym niemniej uwazam, ze byla nie na miejscu.

            Jezeli wiesz czego oczekujesz, to mow to temu panu wprost,
            a nie skarz sie nam, ze on nie rozumie, lub nie jest gotowy.

            Sama bowiem wiesz LEPIEJ od forumowiczow, czy ow Pan nie rozumie
            Twoich uwag - a wtedy adieu...
            Czy tez rozumie, lecz nie jest jeszcze gotow spelnic Twoich
            oczekiwan...
            A wtedy moze warto poczekac?
    • cennder Re: Myśliciel na odległość 26.04.09, 00:05
      olamariola napisała:

      > Witajcie
      No to witam
      > Mam problem (...), może ktoś poradzi...
      raczej ze swoimi emocjami i oczekiwaniami niż z facetem.
      Ja już jestem profesjonalną partnerką. profesjonlne i skromne określenie
      > chcę mieć faceta na stałe i zająć się innymi ważnymi sprawami. A może raczej
      faceta przy boku...

      > jest dla mnie tak dobry, jakby należało.
      A jakby należało?
      Nie wie czemu, zastanawia się.
      Nad czym? Ok,
      > niech sobie myśli.
      Co W takich sytuacjach jak wiadomo najlepsze jest puszczenie

      chcę mu jeszcze bardziej poluzować smycz.

      Smycz powiadasz, istnienie smyczy dowodzi, że ktoś jest na niej prowadzany czyli
      ktoś jest niżej ktoś jest wyżej,,,,
      Ciężkie są takie manipulacje
      > przez net, czy ma ktoś jakieś doświadczenia, porady?
      Porady w manipulowaniu przez net?
      No no wiec odpowiedziałaś sobie na pytanie sama. Możesz tego wszak nie wychycić
      więc CI powiem, nie masz problemu w związku, masz problem z manipulowaniem
      facetem, wytresoaniem go, tak aby Ci usługiwał i grzecznie chodził przy nodzę.
      Współczuje, oczywiście facetowi.
      • olamariola Re: Myśliciel na odległość 26.04.09, 14:28
        > więc CI powiem, nie masz problemu w związku, masz problem z manipulowaniem
        > facetem, wytresoaniem go, tak aby Ci usługiwał i grzecznie chodził przy nodzę.
        > Współczuje, oczywiście facetowi.

        Chyba jednak nie. Użyłam złego określenia... Chodziło mi o to, że w takich
        sytuacjach, gdy jeden się namyśla, a drugi nie może sobie miejsca znaleźć,
        dobrze jest zająć się sobą i odpowiadać na tzw. trzeci telefon. A ja... cały
        czas pracuję, cały czas jestem w necie. Nie chcę usługiwania, nie chcę faceta
        tresowanego. Cenię w tym człowieku jego niezależność a on moją. Kosztowało mnie
        to wiele wysiłku, dużo pracy nad sobą zanim znalazłam się w tym związku, długo
        trwało zanim zaufałam. A on trochę tak jakby odliczał do końca i każdy dzień dla
        niego to było "hurrra jestem normalny, też mam dziewczynę"...
    • naprawdetrzezwy Chcesz go zmusić, by cię kochał tak 26.04.09, 00:22
      jak nie chce i nie potrafi?

      olamariola napisała:

      > Tymczasem on...
      > Czuje że się nie sprawdza, że nie jest w równym stopniu
      zaangażowany, że nie
      > jest dla mnie tak dobry, jakby należało. Nie wie czemu, zastanawia
      się.


      Możesz:
      - czekać 27 lat, aż on wymyśli
      - dać muy myśleć na jego koszt, a w tym czasie zacząć żyć swoim
      życiem - z ludźmi/człowiekem dającym ci tyle, ile wymagasz.
      (albo samotnie, jeśli masz wygórowane wymagania)
      • olamariola Re: Chcesz go zmusić, by cię kochał tak 26.04.09, 15:11
        Nie, nie chcę go zmusić. On bardziej "chce" niż potrafi. Brakuje mu punktu
        odniesienia, tak sądzę. Żył w wielkiej samotności.
        Wiem, że zmuszenie do uczucia jest niemożliwe. Nie chcę też takiego niby
        uczucia, wyrozumowanego. Zwyczajnie mi szkoda, że kiedy wreszcie dorosłam,
        zdałam sobie sprawę z tego chcę i spotkałam jego, to nie wyszło. Oboje jesteśmy
        dość trudnymi potencjalnymi partnerami ale się udawało do tej pory. On nie
        docenia, wie, że nie docenia, ale nie wie jak to zrobić żeby cieszyć się z tego
        co ma, żeby być szczęśliwym. Chciałby wielkich emocji, takich jak je sobie
        wyobrażał będąc sam. Nie wiem gdzie jest powód jego problemów. Nieważne, nie
        wyszło. Wielka szkoda.
        • naprawdetrzezwy Czyli on nie kocha? 26.04.09, 20:01
          olamariola napisała:

          > Nie, nie chcę go zmusić. On bardziej "chce" niż potrafi.

          Miłość to piękna rzecz, pojawiająca się w związku już po
          kilkudziesięciu latach wspólnego życia.
          Ale nie zawsze.


          > Żył w wielkiej samotności.


          Typy samotnicze trudno przekuć na dusze towarzystwa.
          Im dłużej był sam, tym trudniej będzie.
          Wymaga to przeogromnego zaangażowania drugiej strony.
          Masz tyle sił?



          > Zwyczajnie mi szkoda, że kiedy wreszcie dorosłam,
          > zdałam sobie sprawę z tego chcę i spotkałam jego, to nie wyszło.



          Bo życie to nie bajka.
          Nie musi się kończyć happy endem. Oboje jesteśmy
          (może dlatego religie obiecują szczęście po śmierci dopiero?)



          > (on) nie wie jak to zrobić żeby cieszyć się z tego
          > co ma, żeby być szczęśliwym.


          A może on jest szczęśliwy?
          Ale cieszy się z czegoś innego, niż ci się wydaje, że powinien?


          >Chciałby wielkich emocji, takich jak je sobie
          > wyobrażał będąc sam.

          Och! Czyli po prostu pomylił życie z wyobrażeniem raju.
          To czeka go dieta dziegciowa, w takim razie.

          > Nie wiem gdzie jest powód jego problemów.


          W tym, że żył sam?
          I wykształcił się w nim (używam bez całego negatywnego wydźwięku)
          egoizm?



          >nie
          > wyszło. Wielka szkoda.

          Lajfizbrutalendfulofzasadzkasendkopaswdupas.
          Tak bywa.
    • kotek.filemon Re: Myśliciel na odległość 26.04.09, 15:27
      > Związek na odległość trwa już blisko rok.

      Na odległość to można z psiapsiółką z liceum się na pogaduchy na gg umawiać. Nic dziwnego, że coś się sypie...
      • olamariola Re: Myśliciel na odległość 26.04.09, 15:48
        Wiem. Dlatego po jakimś czasie umówiliśmy się, że ja się przeprowadzę we
        wrześniu. Dlatego ja, że on mieszka w lepszym miejscu i ma dobrą pracę a ja chcę
        się wyprowadzić tak czy inaczej. No i chciałam dotrzymać do tego września,
        zobaczyć jak to będzie. Ale chyba się nie da. To bardzo boli.
Pełna wersja