sercowa sprawa :)

10.05.09, 18:36
Pytanie - z tych sercowych. Wszystko było bardzo, bardzo OK i miłość
i uczucia i pragnienie i przywiązanie, ale działo się straaasznie
szybko, mozę nawet za szybko. ja czasami, ona tweirdzi, że często
mówiłem w naszym związku o byłej, czuła, że z kims konkuruje, że
musi byc lepsza i takie tam - przyjąłem, uświadomiony, miła rację,
chciałbym byc lepszy. Ale w niej cos sie złamało, jak mówi i juz nie
potrafi otworzyć swych uczuć. Pryz okazji okazało się, żę to wssytko
dusiła w sobie w imię dobrego i poprawnego bez kłótni związku. Nie
dziwię się w pewnym sensie, że tak się w niej zbierała złość i
zazdrość, że jak wybuchła, to zalała całe istniejące uczucie. Teraz
mówi, że już nie chce, że szans na poprawę mi nie da, że nie chcę
dawać mi szans przekonania jej, że mogę to naprawić i dać jej do
zrozumienia, że jest najważniejsza. I to tak mi nie pasuje do mowy o
miłości, o uczuciach i do tego wszystkiego, co nas łączyło. Wydawało
mi się, że związek nie kończy sie, kiedy powstaje problem, czy
poważny konflikt, że jednak trzeba rozmawiać i wspólnie szukać
rozwiązań, a nie wycofywać się i zamykać. Staż krótki - 5 miesięcy,
ale naprawde intensywniejszy niz poprzednie 3 lata...
Myślę dobrze, czy może któremus z Was coś sie przydarzyło podobnego,
bo nie wiem, co o tym sądzić, czy nadal starać się o jej uczucie,
czy odpuścić na jakis czas, ale gdzieś z boku być, czy może nie
odyzwać się, może sama się odezwie...
    • adela38 Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 19:05
      No to teraz masz okazje pokazac jej, ze to ona jest dla ciebie
      najwazniejsza...Szczegolnie jesli uwazasz , ze cyt."związek nie kończy sie,
      kiedy powstaje problem, czy poważny konflikt, że jednak trzeba rozmawiać i
      wspólnie szukać rozwiązań, a nie wycofywać się i zamykać..."
    • ada2308_71 Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 19:59
      Oczywiście że się związek nie kończy kiedy powstaje problem, ale problem nie
      powstał teraz tylko teraz ty się o nim dowiedziałeś.Nie wierzę że dziewczyna nie
      dawała do zrozumienia że nadużywasz imienia byłej- musiała się krzywić i dawać
      sygnały na które ty nie reagowałeś. Zbieralo się zbierało az wybuchło.Leć kup
      wielkie kwiaty i ci wybaczy.
      • havirovak Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 20:16
        Kwiaty to takie kupiłem, że nie wiem, czy kiedyś moja pzyszła
        wybranka takie na weselichu będzie miała:):) Spodobały się, ale
        mówiła, że nie jest zadowolona, bo wyrażaja me uczcuie do niej. Sęk
        w tym, że powiedziała mi, że nie chce ode mnie otrzymywac żadnych
        sygnałów miłości, nie chce bym jej okazywał swe uczucia, nie chce,
        bym sie dla niej już starał. I strasznie mnie to rani, bo nie wiem,
        co robić, czy dać na jakiś czas spokój, czy być, ale jak, by nie być
        natrętnym i namolnym łowcą jej serca... wgłowei nie mieści mi sie
        ta cała sytuacja, bo chyba nas przerosła, a nie wiem, czy teraz na
        złoc troche mi nie chcę zrobić. A jeżeli to nie to, to nie weim, jak
        do niej teraz podejść. A ja naprawde jestem juz po kilku związkach i
        czegoś takiego, takiego otwarcia na drugiego to nigdy nie czułem i
        nie przeżyłem, a potwierdza to tylko to, jak bardzo boli odrzucenie
        mnie i moich starań poprawy, bo chcę ze wszech sił i góry moge
        przenosić, i zależy mi, jak nigdy. A rozstań juz kilka w życiu było,
        czegos takiego nigdy...
    • piotr.kowal zacznij od siebie 10.05.09, 20:50
      Na początku nadmieniłeś,że często wspominałeś o byłej...
      po co? Czy nowy związek miał być lekarstwem na stary , któy sie
      rozleciał?

      Chyba tak. Świadczy o tym Twoje porównanie związków:

      > Staż krótki - 5 miesięcy,
      > ale naprawde intensywniejszy niz poprzednie 3 lata...

      I tak miała dużo cierpliwości. Gdyby Ci na niej zależało, już dawno
      zapomniałbys o starej miłości. Pamiętałbyś, ale nie rozpamiętywał.
      W łózku też była lepsza? Powiedziałes jej to? Jezeli tak, to totalna
      klapa.Zero wyczucia. Naprawę zacznij od siebie.

      P.
      • havirovak Re: zacznij od siebie 10.05.09, 21:08
        Ludziem jestem, błąd popełniłem, wiem i świadom jestem tego, ale
        każdy jakieś popełniamy. I trudno mi zrozumieć, że nie daje się
        szansy, by sie ten drugi wykazał, jeżeli tego bardzo chce-być
        lepszym i nie popełniac błedów. Nie nie miał być lekarstwem na
        stary, nie nie mówiłem, że jest lepsza w łóżku... Po prostu, dobrze
        tamten pamiętam, rozstaliśmy się w pokoju, i czasami o czymś
        wspominałem, nie rozpamiętywałem, ale kompletnie nie świadom, że tak
        ją to może boleć. A ona powinna mówić... Jak się nie mówi, to potem
        się wybucha i jest tak źle, jak teraz...
    • tygrysio_misio Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 21:10
      moze tylko tak mowi, bo ciezko jej..ale i tak do Ciebie wroci... tylko ze:

      pojechales jej po ambicji, poczuciu wyjatkowosci, pewnosci siebie... pewnie
      czuje sie przytloczona przez Twoja byla i bardzo dobrze robi, ze tak postawila
      sprawe

      nie masz pojecia jak bardzo to dziala na psychike, kiedy sie ciagle slyszy o
      innych.. jesli teraz bedziecie razem, to ona ciagle bedzie czula sie gorsza...
      to paskudne uczucie kiedy ciagle porownuje sie do innych/innej i ciagle sie
      przegrywa

      5 miesiecy to jeszcze nie tak dlugo.. jeszcze mozesz naprawic wszytsko...
      mysle,ze ona wlasnie daje Ci mozliwosc naprawienia... daje Ci mozliwosc
      zawalczenia o nia i pokazania, ze to ona jest najlepsze i tylko ona sie liczy...
      • havirovak Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 21:19
        wiem, wiem, mówiła, że wciąz musiała z kims konkurować, pokazywać,
        że jest lepsza, że jest trzecim w tym związku, ok, naprawde
        zrozumiałem swój błąd i bardzo mi przykro z tego powodu, że ją
        zraniłem, bo w ogóle mi takie rzecyz w głowie, kiedy jest wszsytko w
        porządku i sa wspólne plany i małe marzenia.
        Obawiam się, bym nie został odebrany jako natręt, nachalny. I
        jeszcze bardziej nie pogrążył sie w jej oczach. Sądzę, iz myśli -
        powiedziała nie, to powinno być nie... I znam jej charakter po
        części i wiem, że nie podda się łatwo, bo kiedy już podejmuje
        decyzje, to stara się jej trzymać... Nawet jeżeli serce będzie jej
        inaczej podpowiadało.
        Ale wolę i siłę do walki mam potężną w sercu. Tylko rozum sie
        włącza, by nie przesadzić.
        • tygrysio_misio Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 21:31
          no i udowadniasz z kazdym postem, ze jestes bezrozumnym chlopem ;]

          to jest tak, ze 5 miesiecy pokazywales jej jak malo warta jestet... to teraz
          masz jej rownie dobitnie pokazac jak jest warta

          to sie nie stanie jesli podczas jednej rozmowy uzgodnicie, ze "dobra, nie mowie
          o bylej"... bo po takim czyms ona w kazdym twoim slowie bedzie doszukiwala sie
          zwiazku z byla... bo to bedzie tak jakbys nie mowil dla ukladu, a nie dlatego,
          ze Twoja obecna dziewczyna jest super i nic poza nia nie widzisz

          Ty musisz jej rownie mocno pokazac, ze teraz w Twoim zyciu jest ONA i jak bardzo
          Ci na niej zalezy

          wyobraz sobie, ze ktos zrobil Ci pranie z mozgu i pokazywal, ze jestes
          wybrakowany, drugiej kategorii, czasowa zabawka... do tego stopnia, ze
          zastanawialbys sie czy w czasie seksu z Toba mysli o swoim poprzednim i czy
          tamten mial wiekszego...

          no to teraz pomysl sobie jak dlugo taka dziewczyna musialaby lazic za Toba zebys
          jej wybaczyl i pozbyl sie kompleksow, ktorych by Ci narobila w takiej sytuacji...
          • havirovak Re: sercowa sprawa :) 10.05.09, 21:45
            odrazu bezrozumnym :) uwierz mi, że nigdy nie miałem takiego
            dylematu z określeniem swych działań, bo naprawdę tyle złego
            narobiłem, że nie wyobrażam sobie, by jeszcze bardziej to
            spierdzielić - własnie łażeniem za nią. Stąd jestem bardzo ostrożny
            wobec odpowiedniigo podejścia do niej. I nie wiem, czy być soba, czy
            jednak odczekać i dać opaść emocjom...
            • ada2308_71 Re: sercowa sprawa :) 11.05.09, 07:53
              Pisz jej codziennie wieczorem sms- taki wierszyk na dobranoc- codzień inny- na
              mnie to działa:)Powiedz jej raz jeden- jesteś dla mnie najważniejsza na świecie,
              nikt więcej nie istnieje .Mówiłem tak dużo o tamtej z głupoty, bo jestem facetem
              i nie rozumiałem jak ty to odbierasz.Zawsze możesz na mnie liczyć,każdą twoją
              decyzje uszanuję, ale jestem obok i czekam.
              • havirovak Re: sercowa sprawa :) 11.05.09, 19:29
                Pomysłów to ja mam pełną głowę, z tym akurat problemów nie mam, pytanie, czy być
                sobą, czy może naprawdę uszanować jej decyzję i może sama kiedyś odezwie się...
                Ale niebezpieczeństwo tkwi w tym, że tak może sie nie stać. W każdym razie
                dzięki za podbudowanie od każdego postu!!! Jakos będzie, czyli dobrze :)
Pełna wersja