Dodaj do ulubionych

...a niech tam, popisze sobie sama.

01.03.04, 20:04
np.pisza mi z Teneryfy:
- iz dziwia sie nam Polakom, ze jeszcze gremialnie nie poszlismy na stolice,
przeczytalam na innej liscie ze:
- Polske miazdzy walec i pilnie baczy, czy czasem nie odrodzilo sie jakies
zdziebelko w jakiejkolwiek dziedzinie polskiego zycia,
jakis forumowicz stwierdza ze:
- czas na emigracje !
A ja juz mam dosc Rady, Komitetu, Sejmu i... zimy
Serdecznie pozdrawiam Hanka.
Obserwuj wątek
    • foxal Re: ...a niech tam, popisze sobie sama. 02.03.04, 16:11
      > - czas na emigracje !
      > A ja juz mam dosc Rady, Komitetu, Sejmu i... zimy
      > Serdecznie pozdrawiam Hanka.

      A dokad to sie wybierasz? Widzisz do czegoprowadza "stroze historii", czy
      rozmawialas z kims kto tak walczy o pustke tego forum? Gdzie sa teraz te lwice
      obrazy majestatow lokalnych?

      A gdzie jest nasz Agnostyk, walczacy o nowy porzadek rzeczy w Kraju. Slyszalem,
      ze cos narozrabial Lepper, ktory swoja opalenizna poruszyl sumienia
      przeciwnikow i chorych na wieczna spiaczke polityczna.

      Napisz cos Haniu9 co w trawie piszczy, moze obudza sie stroze forum SK. Przekaz
      pozdrowienia dla pana Stanislawa. Ciekaw jestem, czy ten apel o podpisy
      przeciw "hipermarketom" to jest jego autorstwa?

      Tymczasem wiosennie pozdrawiam - Fox
      • agnostyk1 Re: ...a niech tam, popisze sobie sama. 04.03.04, 20:13
        Jestem, jestem. Tyle, że czasu mało i na dyskusje (sprzeczki?) go nie staje.
        Jak już trochę "się ogarnę" i będę miałcoś ciekawego - odezwię się.
    • hanka9 no i fajnie - juz piszemy razem! 02.03.04, 21:12
      Foxie nigdzie nie wyjezdzam, chociaz bym chciala. Milo slyszec ze w Kanadzie
      wiosna. Chcesz, aby Ci pisac co w polskiej trawie piszczy? Ano zamet, chaos,
      pieniactwo i ogolne liberum veto wszystkich na wszystko - taki stan krytyczny,
      ktory moze przeobrazic sie we wszystkie mozliwe scenariusze tak polityczne jak
      i ekonomiczne. Na pewno czytasz polskie gazety w internetowym wydaniu wiec
      doskonale wiesz w jakim kierunku wszystko zmierza. Zapewniam Cie ze jest nam tu
      nielatwo! Acha - Pan Stanislaw jest b. energicznym czlowiekiem i tylko patrzec
      jak sam Ci odpisze.Serdecznie pozdrawiam Hanka
      • anita46 Re: no i fajnie - juz piszemy razem! 04.03.04, 02:00
        Szanowny Panie Foksie!
        Wiosna zaiste jest tuż, tuż. My w Polsce też pomalutku wspinamy się po drabince
        skali Celsjusza. Właśnie pokonujemy punkt 0 st. Nasypało śniegu niemiłosiernie,
        ale niedługo spłynie do morza. Biorąc tę perspektywę pod uwagę, też pozdrawiam
        z wiosenną nadzieją.
        Pragnę wyjaśnić, że te natręctwa hipermarketowe nie są mojego autorstwa,
        chociaż do powstania projektu ustawy osobiście przyczyniłem się. Jestem bowiem
        wiceprzewodniczącym rady krajowej Kongregacji Przemysłowo- Handlowej. Uważam,
        że projekt ustawy o obiektach wielkopowierzchniowych jest dobrze przygotowany i
        mądrze rozwiązuje nabrzmiałe problemy. Nie znaczy to jednak, że należy go w tak
        nachalny, sztubacki sposób propagować jak ktoś to zrobił na tym forum. Nie ma
        tam nawet jednego zdania na temat treści dokumentu a mnóstwo zaleceń dla
        udzielających poparcia. Tak się niweczy wysiłek wielu ludzi.
        Projekt ogranicza w sensowny sposób uruchamianie różnego rodzaju wielkich
        obiektów handlowych, eliminuje dotychczasowe patologie,.wprowadza też opłatę od
        sklepów wielkopowierzchniowych i normuje ich pracę w soboty i niedziele.
        Na pewno sprawdzianem siły przebicia i potencjału sił witalnych środowiska
        kupieckiego będą losy przygotowanej przez naszą Kongregację ustawy o obiektach
        wielkopowierzchniowych.
        Uważam jednak, że przecenia się rolę integracji i lobbingu środowiska
        handlowców.
        Na szczęście w handlu detalicznym jest wiele przykładów na to, że także
        jednostki, pojedyncze osobniki, a nie tylko ławice są w stanie przetrwać w
        odmęcie oceanu gospodarki rynkowej.
        Przepraszam, rozgadałem się. Dobranoc.
        St.S.

        • foxal Re: no i fajnie - juz piszemy razem! 06.03.04, 04:40
          anita46 napisała to co St.S. pomyslal:

          > Pragnę wyjaśnić, że te natręctwa hipermarketowe nie są mojego autorstwa,
          > chociaż do powstania projektu ustawy osobiście przyczyniłem się. < St.S.

          Klaniam sie,

          Zapytalem o ten apel w sprawie "hipermaketow", bo zauwazylem konflikt intencji
          apelu i adresu z prosba o podpisy.

          Intencja tych hipermarketow jest sprzedaz towarow po nizszych cenach, co
          konsumenci powinni popierac. Apel dazy do zablokowania budowy tych hipermaketow
          przez masowa prezentacje zadania ludnosci. Inaczej mowiac kazdy kto rozumie
          operacje handlowe nie bedzie protestowal tylko dlatego, ze ktos chce mu
          zaoferowac artykuly po nizszych cenach.

          Rozmnozenie sie hipermaketow i wprowadzenie swojej polityki dampingowej cenami
          sprzedazy, wyeliminuja drobnych kupcow (sklepow). Jest to wiec konfliktowa
          polityka apelujaca do konsumenta, ktory w niektorych rejonach jest bez pracy,
          wiec jesli moze kupic cos taniej z zasilku, to chyba nie bedzie podpisywal
          takiego apelu, ktorego celem jest wyeliminownie sklepow z lepszymi cenami.

          U nas ta sprawa miala te same rozmiary, tyle ze, rozwiazano ja bez apelow do
          ludnosci. Male sklepy przegraly i to samo bedzie w Polsce. Wedlug mojej opinii
          rozwiazania nalezy szukac innymi drogami, nad ktorymi nalezy juz pracowac i tu
          moze Pan odegrac wielka role w imieniu wszystkich kupcow w Polsce. Mnie sie
          wydaje, ze ustawami tej sprawy sie nie wygra.

          Powodzenia w podjeciu wyzwania na miare wspolczesnych czasow.

          Wiosna dosc uparcie idzie do przodu. Jeszcze 16 dni i rozpocznie sie wiosna.

          Pozdrawiam - Fox
          • stanislaw.sidor Re: no i fajnie - juz piszemy razem! 06.03.04, 09:30
            Hi Fox, przesyłam wyrazy szacunku.
            Miło mi , że znowu uzyskaliśmy consensus. Zgadzam się z Panem w 100 procentach
            ale pozwolę sobie na mały aneks: Intencją hipermarketów nie jest sprzedaż
            towarów po niższych cenach. Niższe ceny to broń w walce z konkurencją. Intencją
            zaś jest pozyskanie jak najwięcej kupujących (zysk przez duży obrót a nie przez
            dużą marżę). Temu celowi mają służyć olbrzymie powierzchnie handlowe, parkingi
            i wiele innych udogodnień. Jeżeli ktoś chce to zwalczać w imię partykularnych
            interesów, w dodatku apelując do społeczeństwa, jest po prostu głupi.
            Szkopuł w tym, że masową ofiarą w tej nierównej walce będą polscy obywatele -
            pracownicy i właściciele małych podmiotów handlowych, usługowych i wytwórczych.
            Część z nich może i powinna przetrwać (również dla dobra społeczeństwa). W
            walce o przeżycie polscy kupcy najbardziej mogą pomóc sobie sami. Dlatego łączą
            się w przeróżne minikorporacje, tworzą sieci, zrzeszają się w stowarzyszenia,
            kongregacje itd.. Jest jednak po stronie hipermarketów też wiele
            nieprawidłowości takich, jak: omijanie polskiego fiskusa w rozliczeniach
            podatkowych, stosowanie niedopuszczalnych gdzie indziej na świecie cen
            dumpingowych, nadużywanie sytuacji hiperbezrobocia w Polsce w eksploatowaniu
            pracowników, korumpowanie gminnych decydentów przy uzyskiwaniu pozwoleń na
            budowę z pogwałceniem prawa polskiego (jak wykazały kontrole NIK ponad 80% tego
            typu inwestycji jest obarczonych wadami prawnymi). Godzi się też dodać, że
            gminy nie prowadzą żadnej polityki gospodarczej na swoich terenach. Wolna
            amerykanka!
            Dlatego jest potrzebna ustawa o obiektach wielkopowierzchniowych. Projekt
            ustawy, jak pisała Anita46, eliminuje patologie nie rugując hipermarketów.
            Uważam, że polski ustawodawca i polski rząd powinni pochylić się nad tym
            problemem. Jeżeli to nie nastąpi, to na terenie naszego kraju w bitwie o handel
            zostaną dwie strony - potężne korporacje zagraniczne i polska mafia. Tradycyjny
            polski kupiec ulegnie zagładzie. Wtedy hipermarkety spokojnie podniosą ceny.
            W temacie wiosna, to per analogia obrazek jak z polskim kupiectwem - zima
            dramatycznie się broni, chociaż dni jej są policzone.
            Mimo wszystko czekam na wiosnę. I to też nas łączy.
            Pzdr. St.S.
            • foxal Re: no i fajnie - juz piszemy razem! 06.03.04, 17:19
              stanislaw.sidor napisał: Hi Fox, przesyłam wyrazy szacunku.

              Panie Stanislawie,

              Dziekuje, choc nie czuje, abym sobie na szacunek zasluzyl - zwlaszcza na tym
              forum. Za duzo bylo chetnych chcacych mnie zniweczyc, uzywajac nawet
              przyslowiowego "cepa". Moje uklony pod Panskim adresem przesylam rowniez.

              Oto pare moich nie uczesanych mysli:

              > Intencją hipermarketów nie jest sprzedaż towarów po niższych cenach. Niższe
              ceny to broń w walce z konkurencją.< St.S.

              Taka opinia szybko sie szerzy, bo te domy towarowe sa pochodzenia
              zagranicznego. Kiedy jednak powstana nowe "rodzime polskie" to wowczas ta
              konkurencja i przyciaganie klienta przybierze inne ostrzejsze formy.

              Nalezy zadac sobie pytanie: czy jest mozliwe utrzymanie na rynku w
              Polsce "status quo" (stan istniejacy)- jezeli tak to walka z hipermarketami ma
              sens, ale jesli nie, to innej drogi nalezy szukac, o ktorej Pan wspomina -
              zrzeszanie sie malych kupcow w wielkie aglomeracje, zeby zdobyc wiekszy kapital
              i wieksze mozliwosci hurtowego nabywania towarow.


              > Temu celowi mają służyć olbrzymie powierzchnie handlowe, parkingi
              > i wiele innych udogodnień. Jeżeli ktoś chce to zwalczać w imię partykularnych
              > interesów, w dodatku apelując do społeczeństwa, jest po prostu głupi.< St.S.

              Do takich operacji nasze stare miasta nie sa przygotowane i dlatego
              Hipermarkety wyjezdzaja poza miasto, albo wykupuja cale stare bloki w miescie,
              burza i buduja nowe duze sklepy, a to wymaga duzego kapitalu.

              Czy Polska moze sie przed tym obronic? Jesli tak to jakimi metodami?

              Ja osobiscie nie widze ustaw jako zrodlo obrony a raczej zwiekszenie barykad
              dla miejscowych (polskich) innowacynych poczynan i korupcji - poprostu podnosi
              sie poprzeczka dotyczaca ilosci i wielkosci lapowek.

              > Szkopuł w tym, że masową ofiarą w tej nierównej walce będą polscy obywatele -
              > pracownicy i właściciele małych podmiotów handlowych, usługowych i
              wytwórczych.<ST.S.

              To jest prawda, ale ustawa nie napedzi Pan ich do prowadzenia zakupow w malych
              malo atrakcyjnych sklepach, bo brak parkingow, miejsca na zakupy i rodzinne
              spacery, ktore sa rodzinna rozrywka - tak sie u nas dzieje. Jak pada deszcz czy
              snieg to domy towarowe sa pelne, nie tyle kupujacych co spacerujacych i tego
              wlasnie w miare rozwoju motoryzacji male sklepy nie sa w stanie zagwarantowac
              swoim klientom, co doprowadzi ich do bankruptwa.

              > Część z nich może i powinna przetrwać (również dla dobra społeczeństwa). W
              > walce o przeżycie polscy kupcy najbardziej mogą pomóc sobie sami. Dlatego
              łączą się w przeróżne minikorporacje, tworzą sieci, zrzeszają się w
              stowarzyszenia, kongregacje itd.. < ST. S.

              To jest jedna z drog, a moze nawet jedyna droga do uratowania polskiego handlu.

              > Jest jednak po stronie hipermarketów też wiele nieprawidłowości takich, jak:
              omijanie polskiego fiskusa w rozliczeniach podatkowych, stosowanie
              niedopuszczalnych gdzie indziej na świecie cen dumpingowych, nadużywanie
              sytuacji hiperbezrobocia w Polsce w eksploatowaniu pracowników, korumpowanie
              gminnych decydentów przy uzyskiwaniu pozwoleń na budowę z pogwałceniem prawa
              polskiego (jak wykazały kontrole NIK ponad 80% tego typu inwestycji jest
              obarczonych wadami prawnymi). Godzi się też dodać, że gminy nie prowadzą żadnej
              polityki gospodarczej na swoich terenach. Wolna amerykanka!<St.S.

              O tym juz kiedys pisalem, ze uzdrowienie Polski wspolczesnej nie lezy w nowych
              ustawach a w stosowaniu pewnie juz istniejacych dotyczacych "praworzadnosci".
              System egzekwowania juz istniejacych praw nalezy przeorac, ale przecietny
              konsument tak mi to wyglada, ze tego nie rozumie, bo ciagle nie wierzy i
              glosuje na juz skorumpowane "osoby", ktore nie sa wstanie nic zrobic - bo niby
              po co, zeby stracic swoja "swieta dojna krowe".Toz to samobojstwo.

              Narod musi sie wziac za wyeliminowanie korupcji od najmniejszego urzedu az po
              Sejm i Senat plus kilka innych instytucji. Czy to jest mozliwe????

              > Dlatego jest potrzebna ustawa o obiektach wielkopowierzchniowych. Projekt
              > ustawy, jak pisała Anita46, eliminuje patologie nie rugując hipermarketów.
              > Uważam, że polski ustawodawca i polski rząd powinni pochylić się nad tym
              > problemem. Jeżeli to nie nastąpi, to na terenie naszego kraju w bitwie o
              handel zostaną dwie strony - potężne korporacje zagraniczne i polska mafia.<
              St.S.

              Ci dwaj "obywatele" juz sa zadomowieni i wszelkiego rodzaju nowa ustawa im nie
              zagrozi, tylko nowym kupieckim pradom, ze szkda i strata zwyklego konsumenta.
              Czy zwykly konsument juz o tym wie, czy zdaje sobie z tego sprawe? Z mojej
              obserwacji wynika, ze nie, bo on caly czas tkwi w starych obiecankach, ze ktos
              cos ciagle za darmo bedzie dawal. A obiecanki sa bardzo tanie.

              > Tradycyjny polski kupiec ulegnie zagładzie. Wtedy hipermarkety spokojnie
              podniosą ceny.< St.S.

              Musze pana zmartwic, ze polski kupiec nie zginie, ale nie bedzie tez tak
              popularny jak jest obecnie. Zawsze znajdzie sie miejsce, gdzie hipermarkety nie
              utrzymaja sie ze wzgledu na male obroty i srodwiska, lub biedne tereny. Tak
              dzieje sie u nas, wiec regula jest ta sama. Zapobiegac mozna, po przez
              wczesniejsze przygotowanie akcji inwestowania, dla wlasnego ratunku.

              > W temacie wiosna, to per analogia obrazek jak z polskim kupiectwem - zima
              > dramatycznie się broni, chociaż dni jej są policzone.< ST.S.

              Na tym smutnym a jednoczesnie radosnym wiosennym wniosku podsumujemy swoja
              wymiane opinii.

              Do uslyszenia i pozdrawiam - Fox
              • hanka9 Imperium Kulawika 06.03.04, 18:48
                To jest nasza zabrzanska rzeczywistosc Foxie - prosze poczytaj H
                zabrze.naszemiasto.pl/wydarzenia/345118.html
                • foxal Re: Imperium Kulawika 07.03.04, 00:40
                  hanka9 napisała:

                  > To jest nasza zabrzanska rzeczywistosc Foxie - prosze poczytaj H

                  Dziekuje, przeczytalem. Szkoda, ze nikt z Zabrza nie wykupil tej huty. W takich
                  sytaucjach niewiele jest osob, odwaznych na tyle zeby ryzykowac wszystko weszac
                  w tym dobry interes w przyszlosci. C'est la vie.

                  Nie mniej jednak, moje wnioski o naprawie rzeczypospolitej caly czas nie traca
                  na waznosci. Pytanie jednak pozostaje jak to wprowadzic, przy mentalnosci
                  wspolczesnych Polakow?

                  Tryzm sie.

                  PS: Sluszne spostrzeznie dotyczace Edyty 881.
                  • stanislaw.sidor Re: C'est la vie... 07.03.04, 08:43
                    C'est la vie - tak można skwitować każdą kłopotliwą sytuację.
                    Szkoda, że się nie rozumiemy. Staram się być grzeczny ale nie bardzo mam ochotę
                    po raz kolejny potakiwać, że polskie społeczeństwo jest głupie.
                    Po drugie, jakie ma znaczenie, kto zawłaszczył hutę (bo przecież nie kupił)
                    wraz tysiącami lokatorów w mieszkaniach zakładowych. To tak jakby na
                    narzekanie, że te nowe czarne buty mnie cisną, usłyszeć odpowiedź: - szkoda, że
                    nie kupiłeś brązowych.
                    Po trzecie wreszcie - kapitalizm w warunkach olbrzymiej pauperyzacji
                    społeczeństwa znajduje kapitalistów za granicą i wśród polskich złodziei. Żeby
                    te szajki mogły przejąć majątek Polski, tworzy się złodziejskie prawo. Dlatego
                    my (społeczeństwo) organizujemy się, aktywizujemy się i, póki co, walczymy
                    drogą prawną tzn. wybieramy zgodnie z ordynacją władze, występujemy z
                    inicjatywą legislacyjną, zaskarżamy niesłuszne decyzje, protestujemy.
                    Jeżeli jednak doradza nam Pan, że mamy w jakiś bajeczny sposób zwalczać
                    oszukiwanie polskiego społeczeństwa bez poprawiania prawa, bez korygowania
                    złodziejskich ustaw, jeżeli twierdzi Pan, że nie potrafimy nawet wybrać
                    właściwych ludzi do władz, to rzeczywiście "c'est la vie".
                    Tradycyjnie z szacunkiem
                    St.S.
                    PS. Zauważcie Państwo, że nikt z młodych ludzi z nami na forum nie rozmawia,
                    nie tylko Edyta. Edyta881 tylko mówi dlaczego. Wiadomo, że w pewnym wieku
                    niechętnie patrzy się w lustro, ale chyba musimy. Bo co w zamian - głowa w
                    piasek? To się podusimy...
                    • hanka9 Brak zrozumienia. 07.03.04, 10:05
                      Nie wiem, czy jeszcze mozliwym jest, abysmy rozumieli wzajemnie swoje slowa,
                      intencje i wnioski. Jak patrze, w jaki sposob ludzie porozumiewaja sie miedzy
                      soba, to zawsze i wszedzie (Sejm, Rada, organizacje spoleczne i polityczne,
                      dom, szkola, praca, etc.!!!) zaskakuje mnie pokazna i dominujaca porcja
                      nieporozumien! Niby mowimy tym samym jezykiem... w trakcie upewniamy rozmowce
                      ze ma racje... a rozchodzimy sie z poczuciem braku zrozumienia - cholera, o co
                      tu chodzi?! Wspolczesny przypadek Wiezy Babel czy co?!
                      Wszyscy do aktualnych problemow przykladamy swoje miarki. Te miarki w
                      zaleznosci od osobistego zaangazowania w temat sa mniej lub wiecej obiektywne.
                      Obiektywizm bywa czesto bezduszny.
                      Nie sprawdza sie leczenie przez internet... wiem cos o tym, bo moj znajomy z
                      Teneryfy usiluje mi podpowiadac diagnozy, ktore mnie mocno rozdrazniaja, a
                      dotycza tylko boli miesniowych! Probuje tez radzic w polityce: powinniscie isc
                      na Warszawe... i zaraz znajduje dopisek ze jutro to on idzie na grila (Puerto
                      de la Cruz) i bedzie ich: osmioro Polakow, Hiszpanka i Niemiec... A mnie
                      wysyla na Warszawe!!!! To jest wlasnie ten osobisty stosunek do problemu!
                      Diagnozowanie naszej narodowej zapasci powoduje ogromne emocje... nie tylko
                      miedzy nami. Okazmy wyzszosc - nie klocmy sie!
                      Serdecznie Obu Panow pozdrawiam HANKA
                      Ps.
                      Panie Stanislawie spotkal sie Pan chocby raz z intencja nawiazania dialogu ze
                      strony Edyty? No, chyba ze Edyta to....
                      O tym spojrzeniu w lustro: Juz dawno Fox zachecal do przeniesienia sie na
                      dojrzale forum Czterdziesci plus - i cholera, nic mnie tam nie ciagnie - jak
                      Pan mysli, czemu?
                      To forum jest nasze i nie giniemy w zgielku glupkowatej paplaniny - cenmy sobie
                      to!
                      • hanka9 C.d. zabrzanskiego problemu 07.03.04, 10:18
                        www.zabrze.naszemiasto.pl/felietony/
                        Kazimierz Kutz bierze w obrone naszego wykletego radnego. Jutro jest Sesja Rady
                        Miejskiej w Zabrzu. Wiekszosc radnych woli przeczekac... Na oczach tych
                        przeczekujacych rozegrywa sie dramat: albo zwyciezy racja Pelca i wreszcie
                        kolejni Kulawikowie i Urbanczykowie straca przekonanie o bezkarnosci i mniej
                        bedzie szwindli... albo ukrzyzuja Pelca i zbojeckie eldorado bedzie kwitlo
                        dalej! Scenariusz jest do przewidzenia - rodakom brak odwagi do
                        niekonwencjonalnych zachowan! I po coz sie narazac...
                        Zycze Panom przyjemnych rozwazan przy poobiedniej kawie - Hanka
                    • foxal Re: C'est la vie... 07.03.04, 18:10
                      > C'est la vie - tak można skwitować każdą kłopotliwą sytuację.
                      > Szkoda, że się nie rozumiemy. Staram się być grzeczny ale nie bardzo mam
                      ochotę po raz kolejny potakiwać, że polskie społeczeństwo jest głupie.< St.S

                      Szanowny Panie Stanislawie,

                      Z wielu Pana komentarzy zauwazylem, ze mozna Pana zaliczyc do inteligentnych
                      forumowiczow, ale bardzo latwo daje sie zwodzic i tracic swoj stoicki spokoj
                      przez odpowiedzi, jakich Pan sie nie spodziewal. Najwazneijsza rzecza w
                      niezgodzie opinii jest rozejsc sie w zgodzie pogladow, ze sie nimi roznimy na
                      zasadniczy temat. C'est la vie jest jedynym dzentelmenskim stwierdzeniem, ze
                      jest to kwadratura kola i tak latwo nie da sie tego rozsuplac.

                      Jezeli natomiast w ramach naszej sporadycznej dyskusji oczekuje Pan sugestii
                      rozwiazania problemow Polski w Polsce, ktora odpowiadala by kazdemu poczawszy
                      od Pana i Hanki, to mysle, ze mnie by tu nie bylo, a siedzial bym tam razem z
                      Wami jako "cudotworca" i byla by konkurencja juz istniejacego systemu
                      popularnie zwanego "czarnymi", ktory jest nieco starszy odemnie i przedzie
                      swoja przyszlosc na ludzkich duszach, obiecujac wieczne zbawienie, czego ja nie
                      sugerowalem.

                      > Po drugie, jakie ma znaczenie, kto zawłaszczył hutę (bo przecież nie kupił)
                      > wraz tysiącami lokatorów w mieszkaniach zakładowych. To tak jakby na
                      > narzekanie, że te nowe czarne buty mnie cisną, usłyszeć odpowiedź: - szkoda,
                      że nie kupiłeś brązowych.<ST.S

                      Ma kolosalne znaczenie, bo jak by to wykupili lokatorzy, to sprawa nabrala by
                      innego charakteru. Poza tym, nie chce przeceniac Panskiej intuicji, ale w tym
                      akapicie jest odpowiedz na Polskie problemy w Polsce wspolczesnej. Prosze to
                      spokojnie przeanalizowac z tymi butami.

                      Polacy ciagle narzekaja, ze jest zle, ze nie spelniaja sie obietnice politykow
                      a jednoczesnie chodza do urn w ilosci tylko 39% i wybieraja te same osoby
                      (brazowe buty), ktore doprowadily Polske do ruiny (czarne buty)(dawne
                      prominenty z KC)nie zadajac nawet zmiany numeru butow - czy to nie jest piekne
                      jak z bajki tysiaca i jednej nocy? Tak ze te bajeczne sposoby sa lokalne a nie
                      moje.

                      Mysle, ze slyszal Pan opowiadanie o koniu, ktory pracowal przy rozwozeniu
                      poczty przed druga wojna swiatowa, a nastepnie byl sprzedany. Nowy wlasciciel
                      mial inne zadania, o ktorych kon nie wiedzial i nie mogl sie odzwyczaic robic
                      to co robil przez wiele lat, tzn zatrzymywac sie przy bramie kazdej kamiecy,
                      gdzie uprzednio dostarczal codzienna poczte. Ten konski przyklad znam bardzo
                      dobrze, bo bylem swiadkiem takiej sytuacji. Prosze to zastosowac do warunkow na
                      szersza skale w wyborach do Sejmu, Senatu i innych wladz w Kraju. Starego konie
                      nie mozna nauczyc, zeby nie stawal przy kadej bramie bo czasy sie zmienily.

                      Pouperyzacje Kraju i spoleczenstwa dokonano juz wczesniej, tylko nikt nikogo z
                      tego nie chce rozliczyc - slyszal Pan o grubej kresce? Gangreny na schorowanym
                      ciele nie wyleczy Pan przylepcem, a narod daje sie na to nabierac po raz
                      ktory??? Tak samo nie uzdrowi sie gospodarki Kraju nowymi pozyczkami tylko
                      wprowadzeniem obcego kapitalu, ale bez skorumpowanych prawidel gry, zmienianych
                      w zaleznosci od klienta. Prosze poczytac oceny swiatowej statystyki najbardziej
                      skorumpowanych krajow oczekujacych zagranicznego kapitalu do zainwestownia, a
                      przekona sie Pan, gdzie my stoimy. Na to mozna tylko powiedziec sobie C'est la
                      vie.

                      > Po trzecie wreszcie - kapitalizm w warunkach olbrzymiej pauperyzacji
                      > społeczeństwa znajduje kapitalistów za granicą i wśród polskich złodziei.
                      Żeby te szajki mogły przejąć majątek Polski, tworzy się złodziejskie
                      prawo.<St.S.

                      Czy widzi Pan inne rozwiazanie niz takie o ktorym ja pisalem juz kilka razy -
                      nazely wprowadzic "praworzadnosc" dla wszystkich i zlodziejom konfiskowac
                      majatki a glowki na ........do wyboru. Dunczycy powiadaja, ze ryba smierdzi od
                      glowy, a oni naleza do kraji lowiacych duzo ryb, to musza sie na tym znac.
                      Ile czasu trzeba, zeby wykorzenic zlodzieji z matni? Przeciez na ten temat jest
                      juz dosc duzo ksiazek napisanych, ale czytelnictwo podupadlo i stad brak
                      zrozumienia problemu.

                      > Dlatego my (społeczeństwo) organizujemy się, aktywizujemy się i, póki co,
                      walczymy drogą prawną tzn. wybieramy zgodnie z ordynacją władze, występujemy z
                      > inicjatywą legislacyjną, zaskarżamy niesłuszne decyzje, protestujemy.<St.S.

                      Tak to jest jedyna mozliwa i dostepna droga w obecnych warunkach, ale to musi
                      przybrac na powszechnosci od urn wyborczych poczawszy. Przy 39% bioracych
                      udzial to bedzie Pan bardzo dlugo czekal na miecz Demoklesa, ktory obetnie
                      glowe Hydrze.

                      > Jeżeli jednak doradza nam Pan, że mamy w jakiś bajeczny sposób zwalczać
                      > oszukiwanie polskiego społeczeństwa bez poprawiania prawa, bez korygowania
                      > złodziejskich ustaw, jeżeli twierdzi Pan, że nie potrafimy nawet wybrać
                      > właściwych ludzi do władz, to rzeczywiście "c'est la vie".<St.S.

                      Prosze mi wskazac gdzie ja doradzalem Panu lub komukolwiek,zeby
                      uzywac "bajecznych sposobow" na zwalczanie oszukiwania spoleczenstwa i nie
                      poprawiania prawa. My mozemy dyskutowac co i jak, albo powiedziec sobie, ze Pan
                      wie lepiej a moja chata skraju i pozostac w cieple domowych pieleszy, albo
                      mozemy wymieniac poglady, bez posadzania sie o ich nierealnosc i miec nadzieje,
                      ze ktos przeczyta i zastosuje we wlasciwym czasie jak przyjdzie na to pora. To
                      sie nazywalo "oswiata" przed wypadkami a po wypadkach to bedzie
                      to "austraiackie gadanie" lub musztarda po obiedzie.

                      U nas mamy taki program TV na ktorym rozpatruje sie problemy osobiste, rodzinne
                      i srodowiskowe. Prowadzi ten program psycholog, prawnik, wychowawca (educator)
                      z dosc duzym sukcesem. Glowna jego sila przekonywania jest: najpierw nalezy
                      zdefiniowac problem,nastepnie uwlaszczyc go a potem naprawiac, bo nikt nie chce
                      naprawiac bezpanskich problemow. Taka teze nalez zastosowac rowniez w Polsce,
                      przed czym i wladza i ludnosc bardzo sie bronia - to znaczy przyjac wspolczesne
                      problemy na wlasnosc i pomyslec jak je rozwiazac.

                      Mam nadzieje, ze po tym dlugim wyjasnieniu lepiej sie powinnismy rozumiec, bo
                      tak jak Hanka napisala: mowimy tym samym jezykiem ale nadajemy na innych
                      falach.

                      > Tradycyjnie z szacunkiem<St.S.

                      Wzajemnie - Fox
                      • stanislaw.sidor Re: C'est la vie... 08.03.04, 00:41
                        Witam i pozdrawiam.
                        Panie Fox, dawno temu ktoś mądry dawał mi takie rady: - Nigdy nie oczekuj
                        gwiazdki z nieba. Chcesz być profesorem, generałem czy kardynałem? Wszystko
                        jest w twoich rekach, tylko bądź konsekwentny. Chcesz mieć szpital lub
                        przedszkole na osiedlu, to zrób wszystko, żeby je wybudowano. Musisz tylko
                        zawsze każdą sprawą przejąć się i traktować ją jak swoją własną.
                        Dziś, po latach, napisał Pan to samo, tylko innymi słowami:
                        > najpierw nalezy zdefiniowac problem,nastepnie uwlaszczyc go a potem
                        > naprawiac, bo nikt nie chce naprawiac bezpanskich problemow. Taka teze
                        > nalezy zastosowac rowniez w Polsce, przed czym i wladza i ludnosc bardzo
                        > sie bronia - to znaczy przyjac wspolczesne problemy na wlasnosc i pomyslec
                        > jak je rozwiazac.
                        Tę teorię uważam za bardzo mądrą i całe życie staram się ją stosować w
                        codziennym działaniu. Skutek bywa różny, niektóre problemy przerastają mnie.
                        Przy dużej determniacji własnej przeważnie staję się małym lokalnym lub
                        środowiskowym przywódcą, wtedy zaczynam mnożyć zadania licząc na wielką
                        zbiorową moc przerobową. Niestety regularnie ludzie mnie zawodzą, oni tylko
                        oczekują wielkich osiągnięć ode mnie. Przeważnie są nastawieni na korzyści
                        osobiste. Jeżeli ich nie osiągają, szybko wycofują się z działalności
                        społecznej. Są oczywiście wyjątki i z nimi pokonujemy nasze małe codzienne
                        troski. Wielkie sprawy, niestety, są już dawno zawłaszczone. C'est la vie.
                        Ale o tym przy następnym "wejściu", bo pora już późna.
                        Jeszcze tylko jedno. Uważam, że my się nie kłócimy, najzwyczajniej prowadzimy
                        kulturalną dysputę dowodząc swoich racji. Gdybyśmy byli jednomyślni, to jakaż
                        byłaby to dyskusja? Może byłby jakiś wątek, ale bez osnowy. I nic nie musimy
                        sobie wyjaśniać, tylko podejmować następne wątki i po swojemu je rozwijać.
                        Gdyby inni zechcieli dołączyć, to osnowa byłaby bogatsza i bardziej strojna.
                        Forumowicze różnej płci i w różnym wieku łączcie się!
                        Z najniższymi ukłonami
                        St.S.
    • hanka9 Panie Stanislawie - prosze mi pomoc. 07.03.04, 10:34
      Chcialam jeszcze dac do przeczytania Foxowi artykul z ostatnich NOWIN
      ZABRZANSKICH, ale nie umiem znalezc strony - czy moze Pan wie o co chodzi?
      Jak uporac sie z tym NAVICOMEM ?
      Pozdrawiam E.A.
      • stanislaw.sidor Re: Panie Stanislawie - prosze mi pomoc. 07.03.04, 12:37
        Jeżeli dobrze zrozumiałem zalecenia Nvicom-u, to dostęp do tego portalu mogą
        mieć administratorzy stron www po uprzednim przekonfigurowaniu. Mam nadzieję,
        że się mylę, bo to by oznaczało zamknięcie powszechnego dostępu do gazety.
        Musimy poprosić o szczegółowe instrukcje red. Wojtka C.
        Życzę mądrych uchwał na jutrzejszej sesji RM.
        O Boże, spraw żeby radni (koalicja czerwono-czarnych) chociaż raz wykazali tyle
        determincji w pomocy obywatelom miasta, jak dotychczas w obronie brudnych
        interesów klik decydenckich! Amen.
    • hanka9 Wiesiek, Agnostyk, Jarek... 07.03.04, 10:37
      Napiszcie chociaz jak sie czujecie i czy wszystko u Was ok?
      Pozdrawiam HANKA
      • sensei4 Re: Wiesiek, Agnostyk, Jarek... 07.03.04, 13:41
        Żyję! Kuruję się po ostrej grypie.
        Pisać nie mam co.
        Na handlu się nie znam.
        Jeżeli byznes, który nie jest moją specjalnością jest przed polityką to
        politykę olałem !
        Czytając inne fora mam czarne myśli i nie mniej czarno widzę "perspektywy".
        Czasami przypominają mi się hasełka którymi szermowano przed laty, jak to np.
        " małe jest piękne" ( A mówiłeś to pan swojej żonie ? ripostował agitatora
        mój wyższy szef ).
        Jak małe jest takie, to małe ma g....o do powiedzenia przy dużym.
        Podzieliliśmy duże i spore na kawałki, które się łatwa wybiera po sztuce i
        "kasuje" jako ewentualnego konkurenta będąc wcale nie małym, zatem nie pięknym.
        Spółki, spółeczki, powybierano, pokasowano sposobem znanym w wolnym rynku, który
        miał być jak balsam na rany zadane gospodarce przez poprzedników.
        Ale głos ludu ponoć głosem Boga. Chcieli to mają. Mnie już mało zostało, mogę
        pofilować, kibicować już nie mam chęci.
        Ale i nie ma komu kibicować. jedni zagapieni na West, inni zapatrzeni w kabzę.
        O pracy organicznej nikt już nie wspomina. Ważna jest klima, śpoiker, BMWica.
        Wszyscy wybierją się do wolnego, demokratycznego, bogatego świata.
        Niech im będzie tam najlepiej. Ale mam obawy, że jesienia będą już na jesieni
        swoich marzeń.
        Pozdrówka.
        PS. Popieram stanowisko p. FOX-a ale i Wasze jest mi bliskie bo takie swojskie,
        dotykalne i w mojej okolicy.

        • hanka9 No i kto tu mowil, ze nie ma o czym pisac?! 07.03.04, 15:52
          Dziekuje Wiesiu za ten wpis - samo życie!
          Pozdrawiam i zycze rychlego wykurowania HANKA
          • stanislaw.sidor Re: No i kto tu mowil, ze nie ma o czym pisac?! 07.03.04, 16:15
            sensei4 napisał:

            > O pracy organicznej nikt już nie wspomina. Ważna jest klima, śpoiker, BMWica.
            > Wszyscy wybierją się do wolnego, demokratycznego, bogatego świata.
            > Niech im będzie tam najlepiej. Ale mam obawy, że jesienia będą już na jesieni
            > swoich marzeń.
            > Pozdrówka.
            > PS. Popieram stanowisko p. FOX-a ale i Wasze jest mi bliskie bo takie
            > swojskie, dotykalne i w mojej okolicy.

            Pracę organiczną lubię, doceniam i do niej nawołuję.
            Pozdrawiam swojsko, dotykalnie i od serca
            jako element folkloru z tej okolicy - St.S.
            • hanka9 Nie ma o czym pisac?! 08.01.05, 19:31
              Forumowiczów skarżyskich ogarnął marazm - jakoś stronią od klawiatury... a tyle
              się dzieje i w Polsce i na świecie. A może za dużo tych wydzarzeń na raz i
              dlatego odchodzi chęć do pisania?
              Hej, Agnostyk - jak zdrówko?
              h9
              • hanka9 Re: Nie ma o czym pisac?! 17.02.05, 18:17
                Wałęsa wypowiedział wojnę Rydzykowi,
                Balickiego dymisja nie została przyjęta,
                Wschód czeka czy będziemy dziękować za Jałtę,
                Na sobotę zapowiadają, że utoniemy w śniegu,
                mąż mi zachorował na anginę...
                a ja nie mam po co włączać komputera - bo nic nie piszecie niecnoty!
                h9
                • ck_forever Re: Nie ma o czym pisac?! 22.02.05, 09:18
                  Włączać włączać. Może to co dzisjaj piszę nie jest odkrywcze, ale jak każdy by
                  coś nieodkrywczego pisać zaczął to moze przerodziłoby się to w konstruktywna
                  dyskusję.
                  • dency Re: Nie ma o czym pisac?! 23.02.05, 20:07
                    Może i tak, ale jak czytam kieleckie forum i widzę jak piszą "nieodkrywczo" to
                    mi już pisać się nie chce.
                    • hanka9 No to może o Miłoszu... Czesławie zresztą. 11.03.05, 17:53
                      Waldemar Łysiak: RZECZPOSPOLITA KŁAMCÓW - SALON:
                      ... Prymas Tysiąclecia, Kardynał S. Wyszyński, przeczytawszy kilka antypolskich
                      fraz Miłosza, wybuchnął (świadectwo M. Okońskiej):" może człowiek błądzić, ale
                      nie ma prawa o tym pisać, upowszechniać tego, zatruwać tym duszy narodu! Tego
                      czynić nie wolno! To jest wobec narodu zbrodnia!"
                      "Anus"(odbytnica) Miłosza musiał być obszerny, eżeli ów Litwin trzymał tam nie
                      tylko "cały ten kraj", lecz i jego mieszkańców: "Nieszczęsnych Polaków
                      umiejących tylko myśleć politycznie mam w dupie" ("ZARAZ PO WOJNIE") Miał tam
                      również orła polskiego, więc kiedy amerykański wydawca umieścił orła na
                      projekcie okładki miłoszowego (wielce paszkwilanckiego)podręcznika do historii
                      literatury polskiej, Miłosz się wściekł; później wspominał ("PRYWATNE
                      OBOWIĄZKI"): "Na okładce był orzeł bez korony. Mój list - że są dwa orły, jeden
                      z koroną, drugi bez - i że żadnego sobie nie życzę - wprawił wydawcę w
                      najwyższe zdumienie (...) Przyznaję, że na "polskość" jestem alergiczny".
                      Ta alergia nie przeszkodziła mu wziąć "chlebowca" - Orderu Orła Białego.
                      Przyznał również, iż trwa to u niego od dziecka -od wczesnej młodości czuł
                      obsesyjną nienawiść do Polaków ("ZACZYNAJĄC OD MOICH ULIC"). Nie przeszło mu to
                      nigdy - nigdy nie polubił "świń"; "Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem
                      urodził" ("PRYWATNE OBOWIĄZKI").
                      Wg Miłosza: Słowacki i Norwid to nacjonalistyczni durnie, Sienkiewicz i Reymont
                      to grafomani. Miłosza drażnił nawet Chopin. I pochowano go w Krypcie
                      Zasłużonych! Ludzie wiedzą że był Noblistą, ale czy znają jego książki w
                      których całe życie chłostał wszystko co polskie?
                      To tylko część niesamowitych faktów...
                      Jestem wstrząśnięta
                      Hanka
                      • raskarba Re: No to może o Miłoszu... Czesławie zresztą. 11.03.05, 18:08
                        Wiedziałem o tym miłoszowskim "kwiatku" już od pewnego czasu. No, to teraz jest
                        nas już przynajmnie dwoje. Reszta albo jest niedoinformowana, albo skutecznie
                        przerobiona przez propagandową machinę, albo też zarażona powszechną w tej
                        szerokości geograficznej chorobą, która się zowie "tumiwisizm".
                        Powszechnie wiadomo wszakże jedno - "Miłosz /Czesiek zresztą/ wielkim poetą
                        był". Tylko po kiego grzyba (przepraszam, że się uniosłem) na starość wracał do
                        polskiego na wskroś Krakowa ? Mógł przecież wybrać sobie trochę antypolskie
                        Wilno...
                        • hanka9 Re: No to może o Miłoszu... Czesławie zresztą. 11.03.05, 21:23
                          Też i o tym pisze Łysiak:
                          Miłosz brnął w pogoni za sukcesem podlizując się międzynarodówce kosmopolitów i
                          antypolonistów - zapłacono mu za to Noblem napisał J. Narbutt.
                          Oba pieski przydrożne - i Gombrowicz i Miłosz - nie kochały (delikatnie mówiąc)
                          Polski, polskości i Polaków, lecz o ile Gombrowicz gardził tym wszystkim, to
                          urodzony na Litwie Miłosz prócz pogardy czul również zwierzęcą wprost
                          nienawiść "kresowa", tę charakterystyczną, nieuleczalną złość (lub raczej
                          wściekłość), którą Litwini, Białorusini i Ukraińcy czują wobec "KORONIARZY"
                          i "LACHÓW". Zawsze twierdził że nie jest Polakiem i nie czuje się Polakiem ani
                          trochę - jest stuprocentowym Litwinem (dziwne tedy, że nie osiadł w ukochanym
                          wolnym już Wilnie i że nie podpisywał się per Miłoszevicius lub Miłoszevickas,
                          lecz tylko pozornie dziwne - na Litwie nie było michnikowskiego
                          różowego"SALONU" robiącego mu klake i szmal, zaś Kraków wybrał jak tłumaczył,
                          bo ten przypomina Wilno). Głosił to całemu światu, w radiu francuskim
                          przedstawił się: "- Jestem Litwinem, który pisze po polsku. Co jest znowu
                          dziwne (że po polsku) bo na kartach swych "PRYWATNYCH OBOWIĄZKÓW" stwierdził:
                          Zamiast ogłaszać książki po polsku, z równym powodzeniem można by było
                          umieszczać rękopisy w dziuplach drzew. Swoją niechęć do języka polskiego
                          wyrażał bez ustanku, tak przy użyciu poezji (poetycko zwał ten język "mową
                          nierozumnych i nienawidzących" tudzież "mową pomieszanych, chorych na własną
                          nienawiść") jak i przy użyciu prozy, zarzucając językowi Polaków "niechlujność
                          fonetyczną ("PIESEK PRZYDROŻNY") oraz ciamkanie, syczenie, bełkotanie, arytmię,
                          bezkształtność i bijące wszelkie rekordy ubóstwo literackich form.
                          J.Majda: "Okazało się, że Miłosz nie jest jednym z nas, lecz człowiekiem
                          zewnętrznym i zupełnie nam narodowo obcym, wręcz obcokrajowcem, gdyż pasją jego
                          twórczości literackiej stało się obrzucanie Polaków i języka polskiego
                          złośliwymi oszczerstwami".
                          Nie tylko Polaków i języka - również Polski jako państwa i polskości jako
                          takiej. Polska to był dla niego "irytujący obszar między Niemcami a Rosją
                          ("PRYWATNE OBOWIĄZKI"), którego właściwie nie powinno być - "Dla Polski nie ma
                          miejsca na Ziemi" ("ROK MYŚLIWEGO"). Mawiał: "Polska to Ciemnogród" ("PRYWATNE
                          OBOWIĄZKI")....

                          Warto kupić książkę W. Łysiaka... bo chyba zaraz skasują nam ten wątek...
                          pozdrawiam Hanka
    • hanka9 a może o Balcerowiczu? 13.03.05, 20:37
      Waldemar Łysiak RZECZPOSPOLITA KŁAMCÓW - SALON:
      " ... Ówczesny wicepremier i minister finansów rządu Mazowieckiego, L.
      Balcerowicz, spowodował osiemnastomiesięczne(!) zamrożenie kursu dolara, przy
      równoczesnym, sięgającym 90 % rocznie(!!) bankowym oprocentowaniu kapitału
      złotówkowego, co pozwoliło niebieskim ptakom całego globu przywieźć nad Wisłę
      wagony dolarów, a kilkanaście miesięcy później wywieźć znad Wisły dwa i pół
      raza tyle (prawie 250%!!!). Za ten wymarzony "numer" cwaniacy Wschodu i Zachodu
      winni solidarnie wznieść panu Balcerowiczowi pomnik o wysokości Wieży Eiffla i
      to ze szczerego złota, którego ciężar byłby lichym ułamkiem ich "doli".
      Historia ekonomi zna niewiele finansowych "przekrętów", które miały skalę
      porównywalną. Ten sam gwiazdor różowego "SALONU" trzęsie do dzisiaj polską
      gospodarką, co czyni ją pernamentnym dłużnikiem, bez końca spłacającym długi
      boleśniejsze każdego roku. Za to kochają go wszyscy finansowi spekulanci tej
      Ziemi..."
      pozdrawiam Hanka
      • dency Re: a może o Balcerowiczu? 16.03.05, 17:42
        Rany dziewczyno! O czym ty piszesz? Przecież ta książka to tzw. "political
        fiction". Znasz inne utwory Baldhead'a? Dałaś się złapać i tyle. Akurat
        podpasiło ci to co Lysiak wyłożył, a zrobił to brawurowo.
        Kurczę nie mogę wprost uwierzyć.......
        • hanka9 Re: a może o Balcerowiczu? 17.03.05, 18:54
          Polityczna fikcja?
          No dobrze a to?
          Mocarstwowość parlamentarna (W. Łysiak RZECZPOSPOLITA KŁAMCÓW - SALON)
          "III Rzeczpospolita ma funkcjonujący parlament, mimo iż ogromna większość posłów
          tudzież senatorów to analfabeci, półanalfabeci, oraz wszelkiej maści szumowiny.
          Tylko wielkie mocarstwo jest w stanie przetrzymać taki poziom parlamentaryzmu."
          Też fikcja?
          A nie jesteś Ty czasem z Unii Wolności? Pozdrawiam h9 ;-)
          • dency Re: a może o Balcerowiczu? 18.03.05, 15:47
            Haniu doprawdy nie wiem co cię tak użekło akurat w tym fragmencie?
            "ogromna większość" ???? Co to niby znaczy? Z szacunkiem dla Lysiaka, ale tak to
            kazdy potrafi...... Pozdrowienia!
            • raskarba Re: a może o Balcerowiczu? 18.03.05, 16:45
              Dency nie podoba się ten fragment przytoczony przez Hankę: "ogromna większość
              posłów tudzież senatorów to analfabeci, półanalfabeci", przy czym z sarkazmem
              pyta: "doprawdy nie wiem co cię tak użekło akurat w tym fragmencie?" Mnie
              najbardziej uRZekła w całej powyższej sytuacji trafność powiedzenia (a
              powiedzenia i przysłowia są ponoć mądrością narodu) - "przyganiał kocioł
              garnkowi"...
          • dency Re: a może o Balcerowiczu? 18.03.05, 15:52
            i jeszcze jedno nie jestem z UW, ani żadnej innej partii.
            Pzdrawiam
            • hanka9 na razie o nikim. 18.03.05, 22:02
              Super, to tak jak i ja - dożywotnio bezpartyjna.
              pozdrawiam h9 ;-)
    • sensei4 Re: ...a niech tam, popisze sobie sama. 18.03.05, 23:24
      A kto nie ma dość zimy, sejmu, dziur na drogach ?
      Spoko. Sejm się sam rozwiąże. Oby!
      Zima sie kończy.
      Dziury w jezdniach do jesieni naprawią.
      Oby tylko powódź była łaskawa.

      Pozdrawim Ciebie i Skarżyszan.
      Piszcie coś do cholery. Forum zdycha. Miasto ponoć parcieje. Co jest grane ?

      • foxal Re: ...a niech tam, popisze sobie sama. 19.03.05, 02:08
        Haniu 9, wreszcie cos zaczelas pisac i to sie tez balwochwalcom nie podoba.

        Pisz dalej, a napewno cos sie rozrusza - samymi pochwalami usypia sie ludzi, bo
        nie wiedza o co chodzi. Te leniwce nie chca zabierac glosu - boja sie - moze na
        wiosne bedzie lepiej.

        Pozdrawiam serdecznie.
        • hanka9 Stara gwardia nie rdzewieje! 19.03.05, 07:16
          Do Sejmu jeżdżę sporadycznie zapraszana jako tzw. konsultant społeczny.
          Dziękuję za odzew.
          No to popiszę! (Dalej ten sam autor i ta sama książka co wyżej):
          "MOCARSTWOWOŚĆ AFERALNA - III Rzeczpospolita jest absolutnym rekordzistą świata
          pod względem mnogości i częstotliwości występowania afer finansowych z udziałem
          sfer rządzących i wyższych szczebli administracji. Liczba tych kryminalnych
          afer w stosunku do liczby ludności daje imponujący wskaźnik procentowy -
          mocarstwowy tout court.
          MOCARSTWOWOŚĆ KORUPCYJNA - III Rzeczpospolita (obok kilku krajów Czarnej
          Afryki) plasuje się na samym wierzchołku potęg łapówkarskich, gdyż bez trudu (a
          często i bez możliwości uniknięcia tego) kupuje się w niej wszystkich, od
          gliniarza i biurokraty niskiego szczebla, przez sędziego, prokuratora i członka
          administracji każdego szczebla, do funkcjonariusza rangi rządowej i do
          ustawodawcy czyli do Sejmu włącznie (exemplum ustawa o grach losowych).
          MOCARSTWOWOŚĆ KOOPERACYJNA - Rodzimi politycy i urzędnicy nagminnie kooperują z
          gangsterami, gangsterzy z policją, a policja z każdym, kto wręczy stówę lub
          więcej, czemu parasol dają tzw. "służby", wobec którego to układu legendarna
          siatka powiązań i model skuteczności mafii sycylijskiej są mizernym
          przedszkolem systemowo - strukturalnej kooperacji"
          To też fikcja?
          Pozdrawiam h9

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka