bmwariat
07.02.06, 12:50
Sto kłopotliwych dni dobrego premiera
2006.02.07 00:22
Premier Kazimierz Marcinkiewicz bardzo sprawnie zarządza gabinetem ministrów.
To dobrze, nawet świetnie, być może Marcinkiewicz okaże się najsprawniejszym
polskim premierem od 1989 roku. Tylko co z tego, kiedy jedynie kilka z
przygotowanych przez jego rząd 59 projektów ustaw zostało przegłosowanych
przez parlament. 59 przygotowanych ustaw - to jeden rekord (pozytywny), tak
mała liczba ustaw zakceptowanych przez parlament - to drugi rekord
(negatywny).
Rząd Marcinkiewicza i sam premier wydają się być o niebo lepszymi niż
poprzednicy – gabinety Belki, którego w ogóle nie było widać, czy Millera,
który od razu wprowadził potężny bałagan w kilku dziedzinach. Ta ekipa nie ma
wielu wad poprzedników. Ale ma inną wadę (w mniejszym stopniu miał ją też
rząd Belki) – brak politycznego zaplecza. A bez sejmowego zaplecza, które
umożliwia wprowadzenie projektów w życie, wiele z dokumentów przygotowywanych
przez rząd to prace akademickie. Świetnie, że ustawy są przygotowane, ale
dopóki leżą w szufladach to tak, jakby ich nie było.
Jarosław Kaczyński po mistrzowsku wymyślił Marcinkiewicza na premiera. Po
pomyłce z panią Lubińską miał świetny strzał z nominacją Zyty Gilowskiej. Ale
mimo wielkich zdolności w prowadzeniu gabinetowych gier prezes PiS ugrzązł w
parlamencie. W takiej sytuacji żaden geniusz nie pomoże. Jak się ma 80 głosów
za mało, nie da się nic zrobic i kropka. Bez silnej koalicji można wywoływać
tylko kolejne kryzysy i zamieszania. Pakt stabilizacyjny to fikcja, o czym
pisałem szerzej niedawno. Niczego nie ustabilizuje. Będzie dalsze dryfowanie
PiS i rządu.
Dla PiS lepsze byłyby wcześniejsze wybory, które mogłoby wygrać. Mając bardzo
popularnego Marcinkiewicza w drużynie dośc łatwo byłoby pokonać trwająca w
bezruchu Platformę ze zgranym i dziś już wyblakłym kandydatem na premiera i
szefem partii - przegranym kandydatem z wyborów prezydenckich. Bardzo trudno
byłoby Platformie przekonać wyborców, że Rokita będzie lepszym premierem od
Marcinkiewicza. Ale Jarosław Kaczynski się wycofał. Dlaczego? To ciekawe
pytanie. Wystraszył się, że kampania wyborcza wzmocni SLD, czy też...
bardziej wystraszył się, że w kampanii zbyt mocno urośnie w siłę Kazimierz
Marcinkiewicz?
Tak czy inaczej, PiS się zapętlił, pakt niczego nie zmieni i taki dryf będzie
trwał przez najbliższe miesiące. A szkoda, bo mógłby to być niezły rząd.
Moja subiektywna ocena 100 dni rządu Marcinkiewicza:
Plusy:
premier
sukces w negocjacjach brukselskich nad budżetem UE
dobra decyzja o niepodnoszeniu akcyzy na benzynę
bardzo dobra polityka informacyjna
duża aktywność ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro
przygotowanie budżetu z deficytem niższym niż założony przez rząd Belki
(mógłby być jeszcze lepszy, ale bądźmy realistami...)
doprowadzenie do porozumienia z protestującymi lekarzami (działania ministra
zdrowia i stanowcza postawa szefa MSWiA)
słuszne decyzje o wymianie kadr w dyplomacji
rozpoczęcie prac nad powołaniem Centralnego Biura Antykorupcyjnego
prawidłowa reakcja na katastrofę w Katowicach
Minusy:
zastój prac ministerstwa skarbu – do dziś nie wiemy jak będzie wyglądała
prywatyzacja
brak konkretów dotyczacych zmian w systemie podatkowym (jeden z filarów
programu wyborczego PiS)
chybiona pierwsza podróż premiera do Wielkiej Brytanii (wkrótce potem tony
Blair odwrócił się do Polski plecami w sprawie budżetu unijnego)
ustawa becikowa
propozycja zniesienia konkursów przy powoływaniu wysokich urzedników
państwowych
Zbigniew Wasserman, jego rury i wanny
PS. Jak dla mnie najlepszy premier z dotychczasowym. Nie jest "niedostępny"-
taki równy gość i wzbudza zaufanie:)