Dodaj do ulubionych

na co pieniadze z uni

30.06.06, 17:26
które dziś wydajemy, znacznie przyspieszą rozwój Polski - wynika z danych
resortu rozwoju. Jak chcemy wykorzystać 60 mld euro, które będziemy mieli do
dyspozycji w latach 2007-2013
Korzystasz z funduszy unijnych? Masz kłopoty z ich wykorzystaniem? Opisz
swoje doświadczenia i wyślij na adres fundusze_europejskie@gazeta.pl .
Najciekawsze listy opublikujemy!

Cała Polska inwestuje za pieniądze z Unii i choć często dotacje jest bardzo
trudno dostać, to polskie firmy, samorządy i organizacje pozarządowe
skorzystały z funduszy strukturalnych - wynika z danych, które "Gazeta"
przedstawiała w swoich raportach w tym tygodniu.

Co więcej - jak wynika z badań przedsiębiorców, firmy i samorządowcy już
zapowiadają, że w latach 2007-13 wniosków będzie jeszcze więcej!

Euro jest efektywne

Jak bardzo Polska skorzystała na unijnych funduszach? Jak wynika z wyliczeń
przeprowadzonych dla Ministerstwa Rozwoju Regionalnego za pomocą specjalnego
modelu, dzięki napływowi pieniędzy z Unii polski PKB był w ub.r. wyższy o
0,86 pkt proc. To znaczy, że tylko dzięki wykorzystaniu pieniędzy z Unii
wzrósł on aż o 8,3 mld zł. Powstają też nowe miejsca pracy - od 1 maja 2004
r. dzięki unijnym pieniądzom przybyło ich co najmniej 80 tys.

W tym roku wpompowane w polską gospodarkę pieniądze na drogi, rozwój firm i
szkolenia mają przynieść jeszcze lepsze rezultaty: dzięki funduszom nasz PKB
powinien podskoczyć aż o 2,8 proc., a pracę dostanie ponad 250 tys. osób
(stopa bezrobocia ma spaść o 1,5 pkt proc.).

- Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie skomplikowane procedury wykorzystania
pieniędzy i prawo, które w Polsce jest nieprzyjazne wszystkim inwestycjom.
Niestety, przy ubieganiu się o wykorzystanie pieniędzy z Unii przekonaliśmy
się o tym bardzo boleśnie - mówi "Gazecie" minister rozwoju regionalnego
Grażyna Gęsicka. - Idzie nie tylko o przetargi, które ciągną się
niemiłosiernie, ale np. o brak planów zagospodarowania przestrzennego.
Gdybyśmy je mieli, fundusze szłyby znacznie szybciej - tłumaczy szefowa
resortu rozwoju.

Wielkimi pieniędzmi byli zainteresowani wszyscy: marszałkowie, wójtowie,
szefowie organizacji pozarządowych, drobni przedsiębiorcy. Jak wynika z badań
Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan", w tym roku co
czwarty przedsiębiorca w Polsce uważa, że pieniądze z Unii są najlepszym
źródłem finansowania nowych inwestycji - choć właściciele firm są też zdania,
że staranie się o unijne pieniądze to droga przez mękę.

- Z naszych badań wynika, że oczekiwania firm wobec funduszy unijnych były
bardzo wysokie i ciągle są wysokie, ale pieniędzy po prostu było za mało.
Mimo to przedsiębiorcy nadal deklarują, że będą się ubiegać o dotacje -
mówi "Gazecie" Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, dyrektor departamentu
eksperckiego Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Ale wydanie 12,8 mld euro w okresie budżetowym 2004-06 to tylko wstęp do
zagospodarowania pięciokrotnie większych pieniędzy, które Polska dostanie z
UE w latach 2007-13. Rząd ma już plany, jak wydać te pieniądze. Teraz
poszczególne programy operacyjne są przedstawiane do konsultacji społecznych,
czyli wszyscy mogą zgłaszać do nich swoje uwagi.

Jak wydać 60 mld euro

Jak wynika ze Strategii Rozwoju Kraju przyjętej przez rząd w tym tygodniu,
Polska w roku 2015 - czyli po wzięciu 60 mld euro z Unii - ma być krajem
nowoczesnym, którego gospodarka rozwija się w oparciu o usługi, eksport
dysponuje nowoczesną infrastrukturą, a poziom zatrudnienia jest znacznie
wyższy niż dziś (tylko ok. 50 proc. osób w wieku produkcyjnym pracuje, w USA
około 70 proc.). Rząd planuje z rozmachem: dzięki unijnym pieniądzom trzy
czwarte Polaków będzie podłączonych do internetu, przybędzie nam 1,5 tys. km
autostrad. I to wszystko do 2015 r.

Pieniądze na realizację strategii będą pochodziły z programów
operacyjnych: "Infrastruktura i środowisko" (21,2 mld euro), "Kapitał ludzki"
(8,1 mld euro), "Innowacyjna gospodarka" (nieco ponad 7 mld euro), a także
specjalny program "Rozwój Polski Wschodniej" (2,2 mld euro). Ponad 16 mld
euro trafi też do województw na ich własne Regionalne Programy Operacyjne.
Jak zdecydował rząd, 80 proc. pieniędzy dla województw będzie podzielone
według liczby mieszkańców regionów, 10 proc. dostaną regiony o PKB na
mieszkańca niższym niż 80 proc. średniej krajowej, ostatnie 10 proc. -
regiony o stopie bezrobocia wyższej od 150 proc. średniej krajowej.
Niezadowolone będą na pewno województwa śląskie i małopolskie, które w tym
wariancie (były rozważane jeszcze dwa inne) mają relatywnie mniej unijnych
dotacji. Specjalne pieniądze dostanie ściana wschodnia, czyli województwa:
świętokrzyskie, warmińsko-mazurskie, lubelskie, podlaskie i podkarpackie.
Będą miły do dyspozycji 2,2 mld euro ekstra - to specjalny fundusz na
dogonienie Unii dla najbiedniejszych regionów w UE.

Jak wynika z zamierzeń rządu, najwięcej pieniędzy przeznaczymy na rozwój
infrastruktury. - Tam Polska ma największe opóźnienia, dlatego proponujemy
tak duży program. To, że drogi muszą być lepsze, nie ulega wątpliwości.
Lepsza infrastruktura to przecież lepsze warunki rozwoju - mówi minister
Grażyna Gęsicka.

Na szybki wzrost gospodarczy mają zapracować innowacyjni przedsiębiorcy - to
dla nich będzie przeznaczona znaczna część z 7 mld euro. Te pieniądze mają
iść przede wszystkim na wdrożenie nowoczesnych technologii.

- Same firmy sygnalizują, że chcą pieniędzy na innowacje. Ale to muszą być
mądrze przyznawane pieniądze, które sfinansują proces wdrażania innowacji od
pomysłu do wprowadzenia produktu na rynek, a nie tylko np. fazę badań i
rozwoju. To jest dla polskiej gospodarki kluczowe - mówi Małgorzata
Starczewska-Krzysztoszek z PKPP "Lewiatan". - Mamy nadzieję, że
program "Innowacyjna gospodarka" na to pozwoli, bo wtedy za unijne pieniądze
naprawdę unowocześnimy polskie firmy - dodaje.

Ale w tym programie są pieniądze na znaczne innowacyjne inwestycje - a co z
pieniędzmi na rozwój małych i średnich firm? Mają się znaleźć w Regionalnych
Programach Operacyjnych, które tworzą samorządowcy w całej Polsce. Jak
chciało Ministerstwo Rozwoju, przynajmniej 40 proc. całych pieniędzy na RPO
(czyli 16 mld euro) powinno być zarezerwowane dla małych i średnich firm. Na
razie nie jest - i marszałkowie nie kwapią się, by takie sumy rezerwować.

- Mam nadzieję, że to się zmieni. Niektórzy marszałkowie zarezerwowali tylko
kilka procent pieniędzy z RPO na wsparcie firm, tymczasem to przecież m.in.
firmy są siłą napędową rozwoju regionalnego. Mamy nadzieję, że pieniądze dla
tych firm się znajdą - mówi minister Gęsicka.

Czy propozycja resortu odpowiada przedsiębiorcom? - Mamy wątpliwości co do
niuansów w programie, poza tym mam wrażenie, że rozumiemy się z
ministerstwem, mamy zbliżone cele - dodaje.

Trzecim znaczącym programem jest "Kapitał ludzki" - to pieniądze z
tej "szuflady" mają iść na walkę z bezrobociem, aktywizację
niepełnosprawnych, dopłaty dla firm, które zdecydują się nas zatrudniać.
Najwięcej pieniędzy - ponad 4,1 mld euro - ma iść na wspieranie zatrudnienia,
czyli właśnie staże, szkolenia, kształcenie ustawiczne i nowe programy
edukacyjne. Ponad 70 proc. pieniędzy w ramach tych programów ma trafić do
regionów i tam będą dostępne.


Komisja kręci nosem

Polski plan rozdziału unijnych pieniędzy budzi jednak wiele wątpliwości w
Brukseli. Przyznaje to sama komisarz Danuta Hübner odpowiedzialna za unijną
politykę regionalną. Komisja Europejska zwraca uwagę na trzy rzeczy.

Po pierwsze, na gigantyzm programu "Infrastruktura i ochrona środowiska". Ten
wart 21 mld euro program operacyjny może się okazać największy w historii
całej Unii. - Cały czas dyskutujemy z polskim rządem na temat tego dużego
programu infrastrukturalnego. Tak duży program kryje w sobie ryzyko. I myśmy
wskazywali jego słabe punkty - powiedzia
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka