kszo.pany
10.08.06, 07:23
Na Ogrodach jak w slumsach
Wieżowiec może się rozsypać, jak domek z kart
OSTROWIEC. Mieszkańcy wieżowca nr 23 na osiedlu Ogrody w Ostrowcu
Świętokrzyskim czują się, jakby mieszkali w slumsach. - Nasz budynek to kupa
złomu - mówią.
- Odpadają płyty od murów, pęknięcia ciągną się przez kilka pięter. Blok może
się rozsypać, jak domek z kart. W środku szczury biegają po klatkach,
mieszkania są zagrzybione, winda już kilka razy się osunęła i grozi
katastrofą - alarmują ludzie.
Robert Cieśla pokazuje miejsca, w których odpadły od ściany szczytowej
wieżowca olbrzymie płyty azbestowe. - Wystarczy większy podmuch wiatru, by
doszło tutaj do tragedii - przestrzega. - Przecież obok jest bardzo ruchliwe
miejsce. Taka płyta może zmiażdżyć człowieka.
Ściany budynku już dawno powinny być docieplone. Zimą są bardzo duże straty
ciepła. Ludzie płacą duże kwoty za ogrzewanie, a w ich mieszkaniach jest
zimno. Mało tego, ściany są przemarznięte, w wielu miejscach pojawia się
grzyb. - Przy zsypach wszystkie ściany są przemarznięte. Potrzebna jest
szybka termomodernizacja całego budynku - wyjaśnia Piotr Socha, który
przygotował nawet specjalny rysunek budynku przedstawiający straty ciepła.
Anna Kogut zaprasza do swego mieszkania na dziesiątym piętrze. Grzyb coraz
bardziej rozrasta się na ścianie w kuchni. Tu nie ma żadnej wentylacji. -
Cała płyta wymaga wzmocnienia i docieplenia - uważa. - Boję się, że któregoś
dnia znajdę się w kuchni, gdzie nie będzie całej ściany.
Od samego początku - blok oddano w 1975 roku - mieszka tutaj Roman Szczęsny. -
Budynek jest całkowicie zaniedbany jakby nie miał gospodarza - mówi. -
Ściany zaspawane blachą, bo już dawno by się rozpadły. Zimą na klatkach nie
można wytrzymać, bo kaloryfery są pozdejmowane. Płacimy na fundusz remontowy,
z którego w ogóle nasz blok nie korzysta.
Hanna Prokop opowiada, jak ledwie uszła z życiem, gdy winda, którą jechała,
osunęła się z czwartego na pierwsze piętro. - W tym roku już dwa razy miałam
taką straszną przygodę - denerwuje się. - Gdy zgłaszałam to do spółdzielni,
odpowiedziano mi, że wszystko jest w porządku.
- Balkony się sypią - ubolewają ludzie. - Strach tutaj mieszkać! Nie będziemy
czekać aż dojdzie do tragedii.
Ludzie pokazują miejsca na klatce schodowej, skąd wychodzą szczury. Nie
pomagają zostawiane trutki. - Zarząd każe sobie płacić olbrzymi czynsz, a
tutaj nie da się mieszkać - narzekają. - Nawet więcej płacimy niż w innych
spółdzielniach, a warunki mamy bardzo złe. To slumsy za duże pieniądze.
Przewodniczący Rady Osiedla Ogrody Ryszard Zajda przypomina, że już w 2005 r.
była odpowiednia kwota przeznaczona na remonty. - Prace nadal nie są
wykonane, chociaż mamy już połowę 2006 r. - mówi. - Ciekawe, na co te
pieniądze poszły?
Wieżowiec należy do Spółdzielni Mieszkaniowej „Hutnik”, której zarząd zdaje
sobie sprawę, że niezbędna jest modernizacja budynku. Niewiele jednak może
zrobić, bo zaniedbania na osiedlu narastały przez kilkanaście lat i teraz na
wszystkie remonty potrzebne są olbrzymie pieniądze. - Zebranie
przedstawicieli członków, jako najwyższa władza spółdzielni, zobowiązało nas
do ruszenia z niezbędnymi pracami - wyjaśnia prezes spółdzielni Andrzej
Zieliński. - Tworzymy w tym celu fundusz termomodernizacyjny, będziemy
zbierać 0,30 zł z metra kwadratowego i prace chcemy zacząć jak najszybciej.
Prezes Andrzej Zieliński dziwi się, że mieszkańcy narzekają na windy.
Twierdzi, że są bardzo systematycznie i dokładnie sprawdzane przez Urząd
Dozoru Technicznego. Spółdzielnia od razu naprawia wszelkie usterki. -
Szczury? - powątpiewa prezes. - Jeśli się pojawiły w bloku, to zaraz
sprawdzimy. Na deratyzację wydajemy dużo pieniędzy.
Andrzej NOWAK nowak@echodnia.eu