nif.fomanka
13.08.07, 23:27
Tej nocy na warszawskich ławeczkach odpoczywało lato. Leżakowało też
tutaj, ciepłe, leniwe, pachnące deszczem i wiatrem. Plątałam kroki
przed siebie, bez celu. Myśli wieszałam na mlecznej mgle niczym
ozdoby choinkowe. Wewnątrz blaszanego przystanku leżał człowiek w
pościeli z sierpniowego powietrza i kilku jednorazówek. Mężczyzna
wyrwany ze snu usiadł. Był w kolorze księżyca. Mówił a jego słowa
były wolne, bez balastów. Mówił o snach poczętych na blokowych
klatkach i rodzinnym domu numer trzynaście w dzielnicy Wspomnienia.
O córkach i żonie chwilę stąd. Spoglądał na moją buzię, offowałam.
Upewniał się, czy wyłączyłam to, czego chciał. Odchodząc, wsunęłam
dłoń w jego ciepłą, szorstką od czasu. Będę czekała.