gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 16.08.11, 19:25 Miron Białoszewski - Klapa Czy ja muszę wciąż być Polakiem? Czy ja muszę wciąż być człowiekiem? Chwilami zamęt, ledwie dyszę, jestem tylko ssakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 17.08.11, 19:20 Miron Białoszewski - Babie odnowił się obraz weszli do mieszkania Zimna mówi — a pani nie wierzy? — nie wierzę — a jakby u pani tak się odnowił? — to bym uwierzyła Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.08.11, 01:34 Miron Białoszewski - Opowieść Lu. He. Dawno dawno na Spokojnej zapchało się w ubikacji, zawołali rzeczoznawcę, zbadał orzekł: - za dużo papieru! za mało wody! za dużo papieru! za mało wody! - a co robić? - mniej papieru! więcej wody! mniej papieru! więcej wody! Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 19.08.11, 09:46 W oknie widokowym na podeście za windą stoi zawsze wózek dziecinny sąsiadów z dwojgiem czy trojgiem dzieci. Wózka nie można ustawić pod lewą ścianą, bo drzwi do klapy śmietnika. Z prawej - to wtedy widok mam bardziej na Pragę, więc gorszy, trzeba by wyjść na półpiętrze, a ja, czekając na windę, podchodzę na chwilę do widoku. Do windy wsiadło dziecko tych drugich sąsiadów, nie wiedziałem, że mają. I matka. Młoda. Myślę sobie - Och, jaka niemówiąca, delikatna, wąskie oczy, ciemna, bizantyńska, Madonna. Jedziemy windą, ona w połowie drogi przemienia się nagle - U pana jest woda? Bo u mnie nie ma. - Nie ma ciepłej. - U mnie nie ma żadnej cały dzień. - Jest dopiero południe. - Co to jest, muszę iść do administracji. Wysiadłem, myślę sobie - zupełnie nie madonna, i mowa trochę peryferyjna. Mówię to potem Tadziowi - Bizancjum, ale peryferyjne, chociaż i Bizancjum musiało mieć przedmieścia. Zapomina się o tym. Ale mogłaby być cesarzową Teodorą. - Zdążyłaby? - Zdążyła. Młoda. Racja, że Teodora była z przedmieścia. Wchodzi Ania. - Ona podobno pochodziła z najgorszych szumowin. Miron Białoszewski, Chamowo Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 20.08.11, 23:05 Wtedy powiedziałem - "Ja idę tędy", a ona - "A ja nie" - i dodała - "Ja idę tamtędy". - To nadzwyczajne - zapewnił Colin. - Wtedy ja powiedziałem - "To ja też" - rzekł Chick. - I byłem wszędzie gdzie i ona... - No i jak to się skończyło? - zapytał Colin. - Hmm... - powiedział Chick. - Była właśnie najwyższa pora, żeby pojść do łóżka... Boris Vian, Piana złudzeń (spolszczył Marek Puszczewicz) *** Alors, j’ai dit : – « Je vais par là » – et elle a dit : – « Pas moi » – et elle a ajouté : – « Moi, je vais par là. » – C’est extraordinaire, assura Colin. – Alors j’ai dit : – « Moi aussi », – dit Chick. Et j’ai été partout où elle a été… – Comment ça s’est-il terminé ? dit Colin. – Euh !… dit Chick. C’était l’heure d’aller au lit… » L’Écume des jours (1946) www.borisvian.org/ Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 21.08.11, 17:45 Zapadła głucha cisza. Później całe lata zastanawiałem się, co ona oznaczała, i wydaje mi się, że teraz potrafię z całą pewnością to wyjaśnić: ostatnie zdanie, jakie wypowiedziałem do Füsun, miało jeszcze jedno znaczenie. Dałem przez nie do zrozumienia, że przespanie się ze mną było ze strony Sibel aktem miłości i zaufania, a ze strony Füsun - aktem odwagi i wyrazem jej nowoczesności. Wynikało z tego, że rzucając pod adresem Füsun komplement o odwadze i nowoczesności, którego potem miałem przez długie lata gorzko żałować, dałem do zrozumienia, iż nie będę czuł szczególnej odpowiedzialności za Füsun ani przywiązania do niej za to, że się ze mną przespała. Skoro bowiem była nowoczesna, przespanie się z mężczyzną przed ślubem czy też brak dziewictwa w noc poślubną nie powinny być dla niej problemem... Tak się przecież sądzi o Europejkach albo o pewnych kobietach ze Stambułu, o których krążą legendy... A przecież powiedziałem to z zamiarem sprawienia Füsun przyjemności. Gdy w panującej wtedy ciszy wszystkie te myśli, choć nie tak wyraźnie jak teraz, przechodziły mi przez głowę, mój wzrok padł na kołyszące się w podmuchach wiatru drzewa na podwórku. Leżąc i rozmawiając w łóżku po skończonym seksie, spoglądaliśmy czasem przez okno na drzewa, widoczne pomiędzy nimi budynki i przelatujące tu i tam wrony. - Ja wcale nie jestem odważna i nowoczesna! - odezwała się Füsun po dłuższej chwili. Uznałem, że czuje się niezręcznie albo po prostu jest zbyt skromna, i nie zastanawiałem się dłużej nad jej słowami. - Kobieta może całe lata kochać mężczyznę do szaleństwa, ale ani razu się z nim nie przespać... - dodała ostrożnie. Orhan Pamuk, Muzeum niewinności /przełożyła Anna Akbike Sulimowicz wyborcza.pl/1,115412,9783905,Kondrat__Milosc_musi_byc_pokrecona.html?as=2&startsz=x Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.08.11, 19:43 - Ten pasztet z węgorza jest wyśmienity - powiedział Chick. - Kto podsunął ci myśl, żeby go podać? - Mikołaj sam wpadł na ten pomysł - powiedział Colin. - Jest taki węgorz - a raczej był - który codziennie podpływał do jego umywalki przez dopływ zimnej wody. - To ciekawe - powiedział Chick. - A po co? - Wystawiał łeb i opróżniał tubkę pasty do zębów, wyciskając ją zębami. Mikołaj używa wyłącznie amerykańskiej pasty ananasowej i to musiało go skusić. - A jak go złapał? - zapytał Chick. - Zamiast tubki położył całego ananasa. Kiedy węgorz jadł pastę, mógł ją przełknąć, a następnie schować głowę, lecz z ananasem mu się to nie udało, im bardziej ciągnął, tym mocniej jego zęby wbijały się w ananasa. Boris Vian, Piana złudzeń *** « Ce pâté d’anguilles est remarquable, dit Chick. Qui t’a donné l’idée de le faire? – C’est Nicolas qui en a eu l’idée, dit Colin. Il y a une anguille – il y avait, plutôt – qui venait tous les jours dans son lavabo par la conduite d’eau froide. – C’est curieux, dit Chick. Pourquoi ça? – Elle passait la tête et vidait le tube de pâte dentifrice en appuyant dessus avec ses dents. Nicolas ne se sert que de pâte américaine à l’ananas et ça a dû la tenter. – Comment l’a-t-il prise? demanda Chick. – Il a mis un ananas entier à la place du tube. Quand elle avalait la pâte, elle pouvait déglutir et rentrer sa tête ensuite, mais, avec l’ananas, ça n’a pas marché, et plus elle tirait, plus ses dents entraient dans l’ananas. Odpowiedz Link Zgłoś
mala200333 Re: Motto na dziś 23.08.11, 15:14 "Jeśli pisarz brzydko kłamie rozczarowani czytelnicy mogą go ukarać nie czytając i nie kupując jego książek. Polityk wciskający wyborcze iluzje, łgający podczas kadencji jest oszustem. Czy równie bezkarnym co artysta? Tu nie chodzi o rymy i metafory, ale o decyzje, którym będziemy się musieli podporządkować. Po wyborach nie mamy już żadnego wyboru. Ani żadnej kary."...Manuela Gretkowska Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.08.11, 07:33 - Ziemia jest sterylna, wie pan, co to znaczy - powiedział mężczyzna - dla obrony kraju potrzebne są materiały pierwszej jakości, ale żeby lufy karabinów rosły równomiernie i bez zniekształceń, jak już dawno stwierdzono, potrzebne jest ciepło ludzkie. Odnosi się to zresztą do każdej broni. - Tak - rzekł Colin. - Robi pan w ziemi dwanaście dziur, mniej więcej między sercem a wątrobą, i po zdjęciu ubrania kładzie się pan na niej. Przykrywa się pan derką z wyjałowionej wełny, tą, która tam leży, i robi pan tak, żeby wydzielać regularnie ciepło. Zaśmiał się krótko i poklepał po prawym udzie. - Ja tak robiłem z czternastoma przez pierwszych dwadzieścia dni każdego miesiąca. Ach!... byłem silny!... - I co? - zapytał Colin. - I leży pan tak przez dwadzieścia cztery godziny, a po ich upływie lufy karabinów wyrosną. Potem zostaną wyciągnięte. Podlewa się glebę oliwą, a pan rozpoczyna od nowa. (Piana złudzeń) *** « La terre est stérile, vous savez ce que c’est, dit l’homme, il faut des matières de premier choix pour la défense du pays. Mais, pour que les canons de fusil poussent régulièrement, et sans distorsion, on a constaté, depuis longtemps, qu’il faut de la chaleur humaine. Pour toutes les armes, c’est vrai, d’ailleurs. – Oui, dit Colin. – Vous pratiquez douze petits trous dans la terre, dit l’homme, répartis au milieu du coeur et du foie, et vous vous étendez sur la terre après vous être déshabillé. Vous vous recouvrez avec l’étoffe de laine stérile qui est là, et vous vous arrangez pour dégager une chaleur parfaitement régulière. » Il eut un rire cassé et se tapa la cuisse droite. « J’en faisais quatorze les vingt premiers jours de chaque mois. Ah!… j’étais fort!… – Alors? demanda Colin. – Alors vous restez comme ça vingt-quatre heures, et au bout de vingt-quatre heures, les canons de fusil ont poussé. On vient les retirer. On arrose la terre d’huile et vous recommencez. Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 25.08.11, 01:42 - A ze sztucznym ogrzewaniem nie wychodzi? - zapytał Colin. - Niezbyt. Potrzebne im jest ciepło ludzkie, żeby dobrze wzrastały. - Zatrudniacie kobiety? - zapytał Colin. - One nie nadają się do tej pracy - odpowiedział mężczyzna. - Nie mają piersi dość płaskiej, żeby ciepło równomiernie się rozkładało. A teraz już pana opuszczę. /Piana złudzeń/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 26.08.11, 20:35 Zatrzymali się przed kościołem, czarna skrzynia została na samochodzie, podczas gdy oni weszli wziąć udział w ceremonii. Zakonnik z nadąsaną miną odwrócił się do nich plecami i zaczął kręcić się bez przekonania. Colin stanął przed ołtarzem. Podniósł oczy: przed nim, przybity do ściany, wisiał Jezus na swoim krzyżu. Wyglądał, jakby się nudził, i Colin go zapytał: - Dlaczego Chloe umarła? - Ja nie biorę za to najmniejszej odpowiedzialności - odparł Jezus. - Może pogadamy o czymś innym... - A czyja to sprawa? - zapytał Colin. Rozmawiali bardzo cicho i nikt ich nie słyszał. - W każdym razie nie nasza - rzekł Jezus. - Zaprosiłem cię na mój ślub - przypomniał Colin. - Był udany - rzekł Jezus - dobrze się ubawiłem. Dlaczego tym razem nie dałeś więcej pieniędzy? - Nie mam ich już - powiedział Colin - a poza tym teraz nie jest to mój ślub. - Tak - rzekł Jezus. Wyglądał na zażenowanego. - To zupełnie co innego - powiedział Colin. - Teraz Chloe umarła... Nie podoba mi się pomysł z tą czarną skrzynią. - Mmmmmm... - mruknął Jezus. Patrzył gdzieś w bok i wyglądał na znudzonego. Zakonnik wywijał grzechotką i wywrzaskiwał łacińskie wersety. - Dlaczego sprawiłeś, że umarła? - zapytał Colin. - Och! - zawołał Jezus. - Daj już spokój. Szukał wygodniejszej pozycji na swoich gwoździach. - Była taka delikatna - powiedział Colin. - Nigdy nie wyrządziła zła, ani myślą, ani uczynkiem. - To nie ma żadnego związku z religią - wymamrotał Jezus ziewając. Potrząsnął lekko głową, żeby zmienić nachylenie swojej korony cierniowej. - Naprawdę nie wiem, co takiego uczyniliśmy - rzekł Colin. - Nie zasłużyliśmy na to. Spuścił oczy. Jezus nic nie odpowiedział. Colin podniósł głowę. Pierś Jezusa unosiła się delikatnie i miarowo. Jego rysy wyrażały całkowity spokój. Oczy miał zamknięte i Colin słyszał, jak z jego nozdrzy wydobywa się cichy pomruk zadowolenia*. W tym momencie Zakonnik przeskoczywszy z nogi na nogę zadął w tubę i ceremonia się skończyła. (Piana złudzeń) *** Devant l’église, on s’arrêta, et la boîte noire resta là pendant qu’ils entraient pour la cérémonie. Le Religieux, l’air renfrogné, leur tournait le dos et commença à s’agiter sans conviction. Colin restait debout devant l’autel. Il leva les yeux : devant lui, accroché à la paroi, il y avait Jésus sur sa croix. Il avait l’air de s’ennuyer et Colin lui demanda : « Pourquoi est-ce que Chloé est morte ? – Je n’ai aucune responsabilité là-dedans, dit Jésus. Si nous parlions d’autre chose… – Qui est-ce que cela regarde ? » demanda Colin. Ils s’entretenaient à voix très basse et les autres n’entendaient pas leur conversation. « Ce n’est pas nous, en tout cas, dit Jésus. – Je vous avais invité à mon mariage, dit Colin. – C’était réussi, dit Jésus, je me suis bien amusé. Pourquoi n’avez-vous pas donné plus d’argent, cette fois-ci ? – Je n’en ai plus, dit Colin, et puis, ce n’est plus mon mariage, cette fois-ci. – Oui », dit Jésus. Il paraissait gêné. « C’est très différent, dit Colin. Cette fois, Chloé est morte… Je n’aime pas l’idée de cette boîte noire. – Mmmmmm… » dit Jésus. Il regardait ailleurs et semblait s’ennuyer. Le Religieux tournait une crécelle en hurlant des vers latins. « Pourquoi l’avez-vous fait mourir ? demanda Colin. – Oh !… dit Jésus. N’insistez pas. » Il chercha une position plus commode sur ses clous. « Elle était si douce, dit Colin. Jamais elle n’a fait le mal, ni en pensée, ni en action. – Ça n’a aucun rapport avec la religion », marmonna Jésus en bâillant. Il secoua un peu la tête pour changer l’inclinaison de sa couronne d’épines. « Je ne vois pas ce que nous avons fait, dit Colin. Nous ne méritions pas cela. » Il baissa les yeux. Jésus ne répondit pas. Colin releva la tête. La poitrine de Jésus se soulevait doucement et régulièrement. Ses traits respiraient le calme. Ses yeux s’étaient fermés et Colin entendit sortir de ses narines un léger ronronnement de satisfaction, comme un chat repu. À ce moment, le Religieux sautait d’un pied sur l’autre et soufflait dans un tube, et la cérémonie était finie. *Tu powinno być: jak u nażartego kocura (comme un chat repu). Nie wiem, kto się zabawił w inkwizytora: tłumacz czy redaktor wydawnictwa "Egross", ale w 1991 r., w Polsce, cenzura religijna to jeszcze chyba była rzadkość. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 27.08.11, 21:03 Obaj agenci odsunęli się od siebie i wymierzyli zrównywacze. Chick wyprostował się, trzymając glinobój w dłoni. - Szefie, ostrożnie! - krzyknął jeden ze zbrojnych. - Szefie, prać? - zapytał drugi. - Nie dostaniecie mnie tak łatwo! - krzyknął Chick... - W porządku - odparł seneszal - wobec tego zabierzemy pańskie książki. Jeden z agentów schwycił książkę, którą miał w zasięgu ręki. - Sama pisanina, szefie - oznajmił. - Profanować - powiedział seneszal. Agent złapał książkę za okładkę i potrząsnął nią mocno. Chick ryknął. - Nie rusz tego!... - Panie - rzekł seneszal - czemu nie użyjesz pan swego glinoboja? Wiesz pan przecież dobrze, że na papierze stoi: Profanacja domostwa. - Zostaw to! - wrzasnął Chick ponownie i uniósł glinobój, lecz stal opadła bez trzaśnięcia. - Szefie, prać? - zapytał agent ponownie. Książka właśnie oderwała się od okładki, a Chick ruszył do przodu, porzucając bezużyteczny glinobój. - Prać - powiedział seneszal, cofając się. Ciało Chicka zwaliło się u stóp zbrojnych agentów; obaj wystrzelili jednocześnie. - Spuszczamy mu manto z małej wysokości, szefie? - zapytał jeden z agentów. Chick jeszcze się trochę ruszał. Uniósł się na rękach i udało mu się uklęknąć. Trzymał się za brzuch, krzywiąc twarz w grymasie, a krople potu zalewały mu oczy. W czole miał wielką ranę ciętą. - Zostawcie te książki... - wyszeptał. Głos miał chrapliwy i rwący. - A właśnie, że je podepczemy - powiedział seneszal. - Sądzę, że za kilka sekund będzie pan martwy. (Piana złudzeń) *** Les deux agents s’étaient écartés l’un de l’autre et tenaient leur égalisateur. Chick se redressa, il avait le tue-fliques à la main. « Attention, chef ! dit un des agents d’armes. – J’appuie, chef ? demanda le second. – Vous ne m’aurez pas comme ça, dit Chick… – Très bien, dit le sénéchal, alors on va prendre vos livres. » Un des agents saisit un livre à portée de sa main. Il l’ouvrit brutalement. « Rien que de l’écrit, chef, annonça-t-il. – Violez », dit le sénéchal. L’agent saisit le livre par la reliure et l’agita avec force. Chick se mit à hurler. « Ne touchez pas à ça !… – Dites donc, dit le sénéchal, pourquoi est-ce que vous ne vous servez pas de votre tue-fliques ? Vous savez très bien que le papier porte : Violation de domicile. – Lâchez ça, rugit Chick de nouveau, et il leva son tue-fliques, mais l’acier s’abaissa sans claquer. – J’appuie, chef ? » demanda à nouveau l’agent d’armes. Le livre venait de se détacher de sa reliure et Chick se rua en avant, lâchant le tue-fliques inutilisable. « Appuyez, Douglas », dit le sénéchal en reculant. Le corps de Chick s’abattit aux pieds des agents d’armes ; tous les deux avaient tiré. « On le passe à tabac de contrebande, chef ? » demanda l’autre agent d’armes. Chick remuait encore un peu. Il se souleva sur les mains et parvint à s’agenouiller. Il tenait son ventre et sa figure grimaçait pendant que des gouttes de sueur tombaient dans ses yeux. Il avait une grande entaille au front. « Laissez ces livres… » murmura-t-il. Sa voix était rauque et cassée. « Nous allons les piétiner, dit le sénéchal. Je pense que vous serez mort dans quelques secondes. » Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 28.08.11, 19:58 To była najszczęśliwsza chwila w moim życiu, a ja nawet o tym nie wiedziałem. Czy gdybym wiedział, zdołałbym to szczęście zatrzymać? Czy wszystko potoczyłoby się inaczej? Tak. Gdybym się zorientował, że to najcudowniejszy moment w moim życiu, nie pozwoliłbym uciec szczęściu. Ta złota chwila napełniająca duszę i ciało głębokim spokojem trwała zaledwie kilka sekund, jednak mnie wydawało się, że upłynęły godziny, lata. 26 maja 1975 roku, w poniedziałek, za kwadrans piętnasta, przez moment świat zdawał się wolny od czasu i grawitacji, a my od winy, grzechu, kary i skruchy. Pocałowałem spocone od seksu i upału ramię Füsun, powolnym ruchem objąłem ją, wszedłem w nią i delikatnie ugryzłem płatek jej lewego ucha, a wtedy zawieszony w nim kolczyk przez długą chwilę jakby unosił się w powietrzu, aż w końcu wysunął się i spadł na pościel. Byliśmy tak szczęśliwi, że nie zauważyliśmy tego i całowaliśmy się dalej. Niebo za oknem miało jaskrawy odcień błękitu, tak charakterystyczny dla wiosennych dni w Stambule. Mieszkańcy miasta, którzy nie wyzbyli się jeszcze zimowych przyzwyczajeń, na ulicach pocili się z gorąca, lecz w pomieszczeniach budynków, sklepów, pod lipami i platanami wciąż panował chłód. Bił też od zalatującego wilgocią materaca, na którym radośni jak dzieci kochaliśmy się, zapominając o całym świecie. Przez otwarte drzwi balkonowe wpadł do wnętrza nagły podmuch wiosennego wiatru, przesycony zapachem morza i drzew, uniósł firanki i zarzucił je nam na plecy, przyprawiając o dreszcz nasze nagie ciała. W ten ciepły majowy dzień, leżąc na łóżku w pokoju na drugim piętrze, mogliśmy widzieć chłopców grających w piłkę na podwórzu i przeklinających w ferworze zawodów; nagle zorientowaliśmy się, że ich nieprzyzwoite słowa oznaczają dokładnie to, co właśnie teraz robimy - znieruchomieliśmy na moment i z uśmiechem spojrzeliśmy sobie w oczy. Nasze szczęście było jednak tak wielkie i głębokie, że natychmiast zapomnieliśmy o tym żarcie rzuconym z podwórka, tak jak chwilę wcześniej zapomnieliśmy o kolczyku. Gdy spotkaliśmy się następnego dnia, Füsun powiedziała, że zgubiła kolczyk. Rzeczywiście, znalazłem go, gdy wyszła. Miał kształt pierwszej litery jej imienia i leżał w błękitnej pościeli. Wiedziony dziwnym impulsem, wsunąłem kolczyk do kieszeni, by nie zginął. - Jest tutaj, kochanie - powiedziałem i sięgnąłem do prawej kieszeni marynarki wiszącej na oparciu krzesła. - Ach, nie ma! - Przez moment czułem zbliżającą się katastrofę, zwiastun nieszczęścia, ale ciepły poranek przypomniał mi, że przecież dzisiaj mam na sobie inne ubranie. - Został w kieszeni drugiej marynarki. - Proszę, przynieś go jutro, tylko nie zapomnij - powiedziała Füsun, szeroko otwierając oczy. - Wiele dla mnie znaczy. - Dobrze. Osiemnastoletnia Füsun była moją daleką ubogą krewną, o której istnieniu jeszcze miesiąc wcześniej zupełnie nie pamiętałem. Ja zaś miałem trzydzieści lat i szykowałem się do zaręczyn z Sibel, z którą - jak twierdzili wszyscy - tworzyliśmy piękną parę. /Muzeum niewinności/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.08.11, 23:59 Tom wierzył w Boga. Ja chodziłem do niedzielnego urzędu, tak jak Hansen, lecz uważam, że nie można zachować jasnego umysłu i i jednocześnie wierzyć w Boga. Ja zaś musiałem zachować jasny umysł. Vernon Sullivan (Boris Vian), Napluję na wasze groby (przełożył marek Puszczewicz) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.08.11, 00:14 Tom croyait en Dieu. Moi, j'allais à l'office du dimanche comme Hansen, mais je crois qu'on ne peut pas rester lucide et croire en Dieu, et il fallait que je sois lucide. (J'irai cracher sur vos tombes) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 31.08.11, 23:57 - Jesteś zbudowany inaczej niż wszyscy, Lee, masz opadające ramiona jak czarny bokser. Puściłem dziewczynę i zacząłem się mieć na baczności. Zatańczyłem wokół niego, śpiewając piosenkę własnej kompozycji, wszyscy się obśmiali, lecz ja byłem zaniepokojony. Dexter się nie śmiał. W dalszym ciągu mnie obserwował. Wieczorem popatrzyłem w lustro nad umywalką i zacząłem się śmiać. Z moimi blond włosami, bladoróżową skórą, doprawdy niczego nie ryzykowałem. Dadzą się nabrać. Dexter tak gadał z czystej zazdrości. (Napluję na wasze groby) *** — Vous n'êtes pas bâti comme tout le monde, Lee, vous avez les épaules tombantes comme un boxeur noir. J'ai laissé tomber la fille et je me suis mis en garde, et j'ai dansé autour de lui en chantant des paroles de ma composition, et ils ont tous ri, mais j'étais embêté. Dexter ne riait vas. Il continuait à me regarder. Le soir, je me suis regardé dans la glace au-dessus de mon lavabo, et je me suis mis à rire à mon tour. Avec ces cheveux blonds, cette peau rose et blanche, vraiment, je ne risquais rien. Je les aurai. Dexter, c'est la jalousie qui le faisait parler. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 01.09.11, 00:11 - Spójrz na moje ręce, Lee. Spójrz na paznokcie. Na włosy, na usta. Jestem czarny, Lee. Nie mogę przed tym uciec. Ty...! Zamilkł i patrzył na mnie. Ten gość naprawdę mnie kochał. - Ty, Lee, powinieneś się z tego wyciągnąć. Bóg ci w tym pomoże. Pomoże ci, Lee. - Bóg ma to gdzieś - odrzekłem. (Napluję na wasze groby) *** — Regarde mes mains, Lee. Regarde mes ongles. Regarde mes cheveux et regarde mes lèvres. Je suis Noir, Lee. Je ne peux pas y échapper. Toi!... Il s'arrêta et me regardait. Ce type-là m'aimait vraiment. — Toi, Lee, tu dois en sortir. Dieu t'aidera à en sortir. Il t'aidera, Lee. — Dieu s'en fiche bien, dis-je. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 05.09.11, 23:35 Miała futerko czarne i gęste jak karakuły. *** Elle avait une toison noire et serrée, brillante comme de l'astrakan. (Napluję na wasze groby) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 06.09.11, 00:02 Wydobyłem lewą rękę spod jej ciała i rozchyliłem włosy na jej prawym uchu. Mnóstwo ludzi nie ma pojęcia, co można zrobić z kobietą, całując ją i lekko kąsając w ucho, a to przecież taki znany trick. Jean skręciła się jak węgorz. *** Je dégageai ma main gauche de dessous son corps et j'écartai ses cheveux sur l'oreille droite. Beaucoup de gens ignorent ce que l'on peut faire d'une femme en lui embrassant et en lui mordillant une oreille, c'est un fameux truc. Jean se tordit comme une anguille. (Napluję na wasze groby) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 07.09.11, 13:07 Pierś miała zimną i twardą, zapytałem ją, dlaczego do mnie strzeliła i próbowałem się opanować; powiedziała mi, że jestem parszywym czarnuchem, że Dexter jej to powiedział i że pojechała ze mną tylko po to, żeby ostrzec Jean, że mnie nienawidzi, jak nigdy nikogo w życiu. *** Sa poitrine était froide et dure; je lui ai demandé pourquoi elle m'avait tiré dessus et j'essayais de me maîtriser; elle m'a dit que j'étais un sale nègre, que Dexter le lui avait dit et qu'elle était venue avec moi pour prévenir Jean, et qu'elle me haïssait comme jamais personne. (ibidem) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 08.09.11, 23:48 Ludzie ze wsi powiesili go i tak, bo był Murzynem. Jego spodnie, w okolicy podbrzusza, wypychała nadal śmieszna, żałosna górka. *** Ceux du village le pendirent tout de même parce que c'était un nègre. Sous son pantalon, son bas-ventre faisait encore une bosse dérisoire. (ib.) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 12.09.11, 23:36 - Wyjmę go - powiedział Orvert - i tak zejdę. Wyjął go i tak zszedł. Boris Vian, Miłość jest ślepa Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś 13.09.11, 00:14 - Muzyka - rzekł do siebie - łagodzi obyczaje. - Otóż, surowe obyczaje są niezbędne każdemu porządnemu człowiekowi; czyli niedobrze byłoby być muzykiem. Jednak mieszkańcy tego Babilonu pozbawieni są całkowicie moralności: w związku z czym, muzyka nie stanowi dla nich żadnego niebezpieczeństwa. /Boris Vian, Myśliciel/ www.youtube.com/watch?v=s9k-5pNwF_4&feature=channel_video_title Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 14.09.11, 23:45 Amadeusz spojrzał na zegarek, dmuchnął "puu", żeby cofnąć wskazówkę, ale tylko sekundnik zaczął kręcić się w odwrotną stronę, inne wskazówki posuwały się nadal w tę samą, więc zysk był żaden. Boris Vian, Jesień w Pekinie (przełożyła Krystyna Dolatowska) *** Amadis regarda sa montre et fit « Bouh ! » pour que l’aiguille recule, mais seule l’aiguille des secondes se mit à tourner à l’envers ; les autres continuèrent dans le même sens et cela ne changeait rien. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 15.09.11, 08:37 - W królestwie ślepych jednooki królem. Ma pan nóż? - Mam scyzoryk. - Pokaż pan na chwilę. Amadeusz podał mu scyzoryk, tamten otworzył większe ostrze i wbił je sobie energicznie w oko. Potem przekręcił. Cierpiał bardzo i głośno krzyczał. Amadeusz zląkł się i uciekł, łokcie przyciskał do boków i podnosił kolana jak mógł najwyżej: skoro mamy okazję uprawiać kulturę fizyczną, nie wolno nam tej okazji marnować. (Jesień w Pekinie) *** Au pays des aveugles, les borgnes sont rois. Vous avez un couteau ? – J’ai un canif. – Prêtez. Amadis le lui tendit, et l’autre ouvrit la grande lame qu’il se planta dans l’oeil avec énergie. Puis il tourna. Il souffrait beaucoup et criait très fort. Amadis prit peur et s’enfuit, les coudes collés au torse, en levant les genoux aussi haut qu’il pouvait : ce n’était pas le moment de négliger une occasion de faire sa culture physique. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 18.09.11, 14:43 Biblia Święta: edycja króla Jakuba To dzieło fantastyczno-komediowe, to jedna z moich ulubionych pozycji do czytania, kiedy mam zły dzień, zaraz po Monty Pythonie i opowieści o Świętym Graalu. Król Jakub to genialny komik i rywal dla Ricky Gervaisa - na pewno będzie zapamiętany przez pokolenia. Fabuła śledzi losy antagonistycznej postaci Boga, lękliwego staruszka głodnego władzy, który znudził się życiem w wyizolowaniu i stworzył magiczny świat, gdzie umieścił nagiego faceta i kobietę, ale nie wyjaśnił im, co jest dobre, a co złe. Zaczepił magiczne, zakazane jabłko na drzewie i węża, który miał za zadanie pokusić golasów, aby zjedli to jabłko. Ponieważ zapomniał nauczyć ich co złego jest w ufaniu wężowi i jedzeniu jabłka - zjedli jabłko i wtedy dopiero rozpoczęła się zabawa! Dowiedz się, co się działo z Bogiem przez lata, kiedy pokonuje mnóstwo przeszkód, jak chociażby ustalenie planu na zagładę ludzkiej rasy, zapłodnienie mężatki, czy po prostu bycie nielubianym przez większość populacji. Z mnóstwem historii pełnych kazirodztwa, morderstw, gwałtów, przemocy i ludobójstwa dozwolonego przez Wszechmocnego, Pismo Święte rozbawi cię do łez! Uwielbiam każdy hotel, w którego szufladzie jest Pismo Święte czekające na moment, gdy poczuję się zagubiony lub znużony. ::UWAGA, SPOILER:: Postać Szatana pełni rolę boskiego przeciwnika. Szatan i Bóg z tą samą radością zabijają ludzi - jakkolwiek na koniec końców to jednak Bóg wszystkimi swymi mocami i znanymi czarami morduje tysiące ludzi, gdy Szatan zabija ich ledwie garstkę. Następnym razem kiedy będziesz miał ochotę skoczyć na jakąś komedię w sobotni wieczór, wybierz tańszą alternatywę. Zostań w domu i przeczytaj Biblię. www.joemonster.org/art/18041/Recenzja_Biblii_z_amerykanskiego_Amazona Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 22.09.11, 09:03 - Czytał pan gazety? - zagadnął. Konformiści szykują nam wesołą zabawę, co?... - Hm... tak, proszę pana - szepnął Klaudiusz. - Łajdaki - ciągnął szef. - Musimy mieć się na baczności... Oni wszyscy mają broń, wie pan? - Ach, tak? - powiedział Klaudiusz. - Wiemy dobrze, jak to było zaraz po przydziale wolności. Wywozili broń ciężarówkami. A uczciwi ludzie, jak pan czy ja, oczywiście nie mają broni. (Jesień w Pekinie) *** – Alors dit-il, vous avez vu les journaux ? Les conformistes nous préparent de beaux jours, hein ?… – Heu… oui… Monsieur, murmura Claude. – Ces salauds-là, dit son chef. Ah… il est temps qu’on fasse attention… Et ils sont tous armés, vous savez. – Ah… dit Claude. – On l’a bien vu, au Libérationnement, dit Saknussem. Ils emmenaient les armes par camions entiers. Et naturellement, les honnêtes gens comme vous ou moi n’ont pas d’armes. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Wszystkie są ładne 23.09.11, 11:10 Bez dziewcząt na pewno potoczyłoby się to weselej; skoro już jednak są, nie obejdzie się bez smutku; nie dlatego, że lubią się smucić - przynajmniej twierdzą, że nie - ale dlatego, że przynoszą smutek ze sobą. W każdym razie te ładne. O brzydkich nie sposób nawet mówić: wystarczy, że są. Zresztą wszystkie są ładne. (Jesień w Pekinie) *** Sinon, ce serait sans doute plus souvent gai; mais avec les filles, il faut du triste; ce n’est pas qu’elles aiment le triste – elles le disent, du moins – mais il vient avec elles. Avec les jolies. Les laides, on ne saurait en parler: c’est assez qu’il y en ait. D’ailleurs elles sont toutes jolies. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 24.09.11, 16:09 Pustynia często bywa używana do rozmaitych celów. Artur Eddington podał, w jaki sposób można wyłapać wszystkie lwy, które ją zamieszkują: wystarczy przesiać piasek, a lwy zostaną na sicie. Najciekawszą fazą tej operacji jest samo potrząsanie sitem. W rezultacie wszystkie lwy mamy na przetaku. Ale Eddington zapomniał, że zostaną również kamyki. Więc chyba od czasu do czasu napomknę coś o kamykach. (Jesień w Pekinie) *** Le désert est souvent employé. Arthur Eddington a donné le moyen de récupérer tous les lions qu’il contient; il suffit de tamiser le sable, et les lions restent sur la toile. Ceci comporte une phase – la plus intéressante – la phase d’agitation. À la fin, on a bien tous les lions sur la toile du tamis. Mais Eddington a oublié qu’il reste aussi les cailloux. Je crois que je parlerai des cailloux, de temps en temps. Odpowiedz Link Zgłoś
musz-ka23 Re: Motto na dziś ;) 27.09.11, 07:04 - Jak on może myśleć o jedzeniu, kiedy my tu jesteśmy we dwoje... - szepnęła Rochelle. - Dla niego to nie to samo, co dla nas. - Bardzo go lubię - powiedziała Rochelle - ale w nim nie ma nic poetycznego. - Jest w pani zakochany. - W takim razie nie powinien myśleć o jedzeniu. /Jesień w Pekinie/ Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś ;) 28.09.11, 23:42 – Comment est-ce qu’il peut penser à manger alors que nous sommes là tous les deux… murmura Rochelle. – Ça ne lui fait pas le même effet. – Je l’aime bien, dit Rochelle, mais il n’est pas poétique du tout. – Il est un peu amoureux de vous. – Il ne devrait pas penser aux choses à manger, alors. (L'Automne à Pékin) Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 28.09.11, 23:55 Co ksiądz robi w moim namiocie? - Własnie do niego wszedłem - wyjaśnił ksiądz. - Zagramy w berka poklepywanego? - Och, tak, świetnie! - zawołała Miedzianka klaszcząc w ręce. - Zagrajmy! - Nie powinienem odzywać się do pani, jest pani bowiem istotą nieczystą, ale cycuszki ma pani na medal. - Dziękuję - odparła Miedzianka. - Żadna nowina. (Jesień w Pekinie) *** – Qu’est-ce que vous faites dans ma tente ? – Je viens d’arriver, expliqua l’abbé. Vous jouez à la pouillette ! – Oh, chic ! dit Cuivre en battant des mains. On joue à la pouillette ! – Je ne devrais pas vous adresser la parole, dit l’abbé, car vous êtes une créature impudique, mais vous avez une sacrée poitrine. – Merci, dit Cuivre. Je sais. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 29.09.11, 00:27 - Sympatyczny księżulo - powiedział. - Dureń - odrzekła Miedzianka. - Kto się dzisiaj wybiera na księdza? Ale dosyć zabawny i zręczny w palcach. (tamże) *** – Il est sympathique, dit-il. – Il est idiot, dit Cuivre. Est-ce qu’on est curé, d’abord ? Mais il est drôle, et adroit de ses mains. Odpowiedz Link Zgłoś
gdytyjeszczenamucheptapta Re: Motto na dziś 30.09.11, 12:26 - Przykro mi bardzo - odparł ksiądz. - Nie da się bez przerwy tryskać dowcipem, zwłaszcza jak się przed chwilą tryskało czym innym. - Święte słowa - powiedziała Miedzianka. (Jesień w Pekinie) *** – Excusez-moi, dit l’abbé. On ne peut pas être spirituel à jet continu, surtout si on rend son goujon entre temps. – C’est certain, dit Cuivre. Odpowiedz Link Zgłoś