Dodaj do ulubionych

Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk.

02.02.04, 23:12
W sobotę rano dr KrisK zdecydował zrobić sobie Wolne. Decyzję ułatwiła pogoda
za oknem: deszcz ze śniegiem, wiatr, ołowiane chmury parę metrów nad ziemią.
Wymarzony dzień na lekturę jakiegoś poważnego dzieła, lekturę przerywaną
pociąganiem ze szklaneczki, albo podrzucaniem drew do kominka. Co pewien czas
należy zerknąć za okno, aby tym chętniej powrócić do czytelnictwa. Rachunki
zapłacone, w domu ciepło, w karmniku nasypane ziarno, sumienie czyste - można
czytać!!!!

Ale co by tutaj... Może by zmóc się, popędzić skroś dźdź do księgarni, nabyc
najnowszy wyrób literacki pana J. Pilcha, przyswoić..tylko po co? Nie,
pogrzebiemy w tym stosiku na prawo. No i proszę, juz po pierwszych
energicznych szarpnięciach, spod rocznika "Świata Motocykli" wychnęła "Praga
magiczna" Angelo Maria Ripellino. KrisK kupił ją kiedyś, i ze dwa razy
rozpędzał się do przeczytania.. i za każdym razem coś mu przeszkodziło. A to
nie mógł sie skupić, a to ktoś zadzwonił, i takie tam.
No i cała sobotę, a i kawałek niezły niedzieli przesiedział KrisK nad
ową "Pragą magiczną"! Bo KrisKi bardzo lubią takie eseje-rzeki, pełne odwołań
do historii, wydarzeń zmyślonych bądź prawdziwych. A owo opisanie Pragi, jako
miasta pełnego magii i tajemnic, Pragi hipochondrycznego Rudolfa II,
wierzącego w alchemię - wspaniałe!

No i kilka refleksji:
a) dlaczego tak dobre eseje piszą obcokrajowcy? Skąd u Włocha takie
zainteresowanie Pragą, historią Czech? Może potrzeba dystansu od własnej
historii i tradycji aby móc o nich pisać?
b) wreszcie znalazł się ktoś, kto tak jak KrisK uważa "Przygody dzielnego
wojaka Szwejka" za książkę w gruncie rzeczy smutną! Tutaj Ripellino dostrzegł
pod błazeńską groteską autentyczny smutek. Gdyby Chaplin był Czechem toby się
nazywał Józef Szwejk.
A los Jarosława Haska jest swoistym memento dla dra KrisKa - oto jak może
skończyć się nadużywanie+upodobanie do anarchii (w granicach prawa,
oczywiście).

Wasz KrisK
Obserwuj wątek
    • noida Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. 02.02.04, 23:22
      W takim razie pozostaje mi tylko ze skruchą przyznać, że ponieważ u mnie w
      sobotę pogoda była piękna, to cały dzień zamiast na lekturze spędziłam na
      sankach i nic a nic się intelektualnie nie rozwinęłam :-(
      • dr.krisk Sanki! 02.02.04, 23:28
        Zazdroszczę! Jakie to miłe: sanki.... W dobie nart supercarvingowych,
        snowboardów, ski-gliderów oraz innych ekstremalnych sportow zimowych
        wymagających ekwipunku za cenę równą rocznemu dochodowi wsi popegeerowskiej,
        ktos jeszcze spędzą czas na sankach!
        Stanowczo popieram!
        KrisK Tradycyjny
    • Gość: Zdanka Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.04, 23:51
      Zdanka przyzaje,że tego nie czytała,aczkolwiek bardzo cieszy ją,że doktor znów
      coś wyprodukował na forum od siebie ,a nie na tematach o literaturze
      polskiej,co to upada itp...i zabić się czas...itd..
      Hmmmm...Na pytanie dlaczego obcokrajowiec,przychodzi mi tylko jedna odpowiedź
      do głowy-jedynie ktoś spoza widzi to,czego nie widzi się na miejscu...Czy
      doktor wie,co ja czułam jak pierwszy raz widziałam na pewnym paryskim
      cmentarzu grób takiego jednego,co to "Stworzył czysty wdzięk w literaturze
      agielskiej,a był Irlandczykiem?"i wokół rozszczebiotane głosiki szeptały w tym
      języku,w którym wszystko brzmi ładniej niz znaczy naprawdę?...A niech Doktor
      pomyśli o "Śmierci w Wenecji"Manna i filmie Viscontiego-ja za nic w świecie nie
      chciałabym zobaczyć Wenecji na żywo-byłaby po prostu inna niż Wenecja obu tych
      panów...I ta Praga,którą widziałam na żywo,też nie była Pragą ze złotą
      uliczką ,o której mi się marzyło,choć piękna nieludzko...Może czasmi lepiej nie
      widzieć wyobrażeń,bo są inne?Nie gorsze,ale inne i łezka się w oku kręci?
      A Szwejk rzeczywiście jest smutny...I chyba nigdy nie rozumiałam ,czemu ktoś
      mówi,że to dowcipna książka,bo nijak mi się dowcipną nie zdaje...Taki jakiś
      śmiech przez łzy...Ale może mam zły dzień?Chyba tak...

      Choć Praga jest magiczna,niewątpliwie...Ci alchemicy w poszukiwaniu
      rebisa ;przypomina się Michał Sędziwój z czasów Zygmunta Augusta...I jeszcze z
      moich przypomnę ,że "Golem"Meyrinka na owych legendach praskich Żydów jest
      oparty!A świetna to książka zaiste...I w ogóle to źle ,że odpisuję teraz ,bo
      jakoś mi się sentymentalnie zrobiło i pomyślałam o Ludwiku Bawarskim -władcy -
      schizofreniku,co niewątpliwie później i nie w tym państwie władał,ale może
      właśnie tacy ludzie tworzą nasze wyobrażenia o konkretnym miejscu?Kto wie...

      PS>Niech sią doktor nie martwi nadużywaniem,Zdanka dotrzymuje kroku,a ostatnio
      w nadmiarze...
      • dr.krisk Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. 03.02.04, 00:17
        Najsampierw donoszę, iż los literatury polskiej mam w nosie (tak naprawde to w
        zupełnie innym miejscu, ale się sromam napisać gdzie..). Z wzajemnością zresztą.
        Dlatego nie kłocę się w wiadomym wątku.

        No więc o Golemie i Sędziwoju dużo Ripellino pisze. Zwłaszcza w golemologii
        bardzo jest uczony. Zwiedzałem ci ja resztki dzielnicy żydowskiej w Pradze, ale
        oprócz znanego wszystkim cmentarza, nic prawie nie zostało. Ale przypomiała mi
        się żydowska dzielnica w Rzymie - byłe getto zresztą. I jestem pewien, że do
        dziś po piwnicach leżą jakieś golemowe zezwłoki.

        A skąd to Zdanki przypomnienie Ludwika Bawarskiego? Czytałem jego biografię, a
        potem byłem tez w Bayreuth (i okolicach). W sumie dosyć żałosna postać...

        Do Wenecji niech Zdanka jedzie jak w dym!!! W listopadzie rzecz jasna, kiedy
        skośnoocy synowie i córy Nipponu powrócą do ojczyzny wyrabiać rozmaite cacka
        elektroniczne. Wenecja ma zdolność przeobrażania się w co tylko chcemy. Tylko
        proszę ciepło się ubrać!

        Co do nadużywania, to proszę przyjąc radę Starszego Kolegi: no właśnie
        zapomiałem..

        KrisK
    • yanga Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. 03.02.04, 10:05
      Krisku, Krisku, kłamiesz, Wasze! W sobotę była kryształowa pogoda! O
      przewidzianej przez meteorologów godzinie 7.22 naprawdę wstało słońce,
      oblewając swym miłosiernym blaskiem rzesze zziebniętych miłośników Harry'ego
      Pottera, wystających pod księgarniami. Yanga - jak przystało na starszą panią -
      wytoczyła się z domu godzinę później i dla niej także owego słoneczka
      starczyło. Wróciła z zaprzyjaźnionej księgarni nie tylko z V tomem HP, ale nade
      wszystko z książką Matyldy Sapieżyny "My i nasze Siedliska", która wprawiła ją
      w taki stan, że świat współczesny przestał istnieć... aż do wczoraj, kiedy to
      okazało się, że wnuk znowu się rozchorował, robota czeka i trzeba raczej pisać
      niż czytać.
      • dr.krisk Sprytny wybieg! 03.02.04, 19:29
        Niby po książkę dla wnusia, niby babcine poświęcenie - a tu proszę: pamiętniki
        arystokracji się nabywa przy okazji! Bardzo sprytne :)
        U mnie w sobotę lało, bo ja nie wierzę w Harry Pottera. No to za karę pada!
        Pozdrawiam
        KrisK
        P.S. Wnukowi życzę zdrowia :)
        • yanga Re: Sprytny wybieg! 04.02.04, 17:55
          dr.krisk napisał:

          > Niby po książkę dla wnusia, niby babcine poświęcenie
          Czy ja gdzieś napisałam, że wyszłam po książkę dla wnusia i że się poświęcam?
          Byś się wstydził, doktorze! Harry'ego P. kupiłam dla siebie, bo wnuk ma 8 lat i
          zdecydowaliśmy, że na razie powinien poprzestać na IV tomie (poprzednie zna).
          Po ukazaniu się wszystkich zamierzam mu je przekazać, a sama kupię sobie
          oryginał. I o żadnym poświęceniu nie ma mowy - księgarnie odwiedzam dla
          własnej, egoistycznej przyjemności, o czym - jeśli czytasz moje posty - dawno
          powinieneś wiedzieć. Co do wspomnień M. Sapieżyny: nie spodziewałam się akurat
          po Tobie takiej uwagi.
          > KrisK
          > P.S. Wnukowi życzę zdrowia :)
          • dr.krisk Przepraszam! 04.02.04, 22:50
            yanga napisała:

            > dr.krisk napisał:
            >
            > > Niby po książkę dla wnusia, niby babcine poświęcenie
            > Czy ja gdzieś napisałam, że wyszłam po książkę dla wnusia i że się poświęcam?
            > Byś się wstydził, doktorze!
            Już się wstydzę. Fakt - poniosła mnie imaginacja.

            > I o żadnym poświęceniu nie ma mowy - księgarnie odwiedzam dla
            > własnej, egoistycznej przyjemności, o czym - jeśli czytasz moje posty - dawno
            > powinieneś wiedzieć.
            Toż żartowałem z tym poświęcaniem! Co to, na żartach się nie znamy?

            > Co do wspomnień M. Sapieżyny: nie spodziewałam się akurat
            > po Tobie takiej uwagi.
            Ale jakiej?
            Coś dzisiaj nie jesteś w sosie. Proszę wziąc pod uwagę, że ja niezmiernie
            rzadko piszę serio i poważnie. To dlatego, że w pracy muszę byc serio i
            poważny, a nie lubię :)
            Pozdrawiam.
            KrisK
    • ryza_malpa1 Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. 03.02.04, 11:09
      Doktorze!
      Zadziwiasz mnie w dwójnasób ( dwójnasub???) - no, w każdym razie podówjnie.
      Pierwsze zadziwienie wynika z tego, ze i ja zabierałam się do Pragi Magicznej
      ze dwa razy za każdym zarzucając .Zadziwiqa mnie, że Doktor zmógł. Dzieło
      zakupiłam kilka lat temu za nedzne grosze w Taniej Książce i do tej pory
      straszy u mnie na półce.
      Ale cóż...dzisiaj jest niskie ciśnienie i dżdż,ponadto nie mam chyba nic do
      roboty ( tzn. znalazłoby sie ale mnie sie nie chcce :] - tak więc , dlaczego
      nie spróbować od nowa z nowym zainspirowaniem?
      Po drugie : jak mogła Rzymska dzielnica żydowska przesłonic ci tę praską???
      Jak mogła??? Widziałam obie i szczerze mówiąc jewish disrict w rzymie nie
      zainspirował mnie ani troche ( poza genialna pasta jaką zjadłam w jakmiś
      eleganckim lokalu :).
      Kudy tam Rzymowi do Pragi, kudy tam rzymskiej synagodze do synagogi
      hiszpańskiej na Józefowie???
      Gdzie w Rzymie taki żydowski ratusz????? I co tam robi pod synagoga twarda
      obstawa policji? A zbiory muzealne ? Cienkie "jak klatka na bociany" - juz u
      nas w Łęcznej są bogatsze i ciekawsze:)
      Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.....
      • panchovilla pancho i praha patałacha 03.02.04, 13:26
        akuku doktorku. jaka tam magia, zwykłe sloganiki pod turystów, coby więcej
        dutków zostawili i tyle. dzielnica żydowska to była, ale do początków asanacji
        getta w 19 wieku, teraz to jest skansenik dla gawiedzi, dla których judaizm to
        kabała i golemy. no i ten kafka na pudełku od zapałek, kubkach, koszulkach i
        kuflach do piwa. w jerozolimie , to jest dzielnica żydowska!
        a szwejka to nawet nie ma po co wyciągać. no bo skoro śmieszy, to znaczy, że
        śmieszny, a nie smutny.
        spójrz w lustro i zapytaj samego siebie, czy zawsze tak jest? czy tam daleko,
        za siódmą górą zawsze jest lepiej? i zastanów się dlaczego tak jest.
        p.v.
        • ryza_malpa1 Re: pancho i praha patałacha 03.02.04, 22:00
          Heh , wszystko zalezy od pory....ja jeżdże do Pragi w październiku, wiać
          zaczyna, padać a pomiedzy poniedziałkiem i czwartkiem na pustych ulicach Malej
          Strany (mojej ulubionej) trupem wieje, w knajpach i kafejkach pusto....
          W czwartek zaczynaja się tłumy i dymy w okolicach mostu Kraola, potem piajni
          Angole, zajęcie Japończycy i wyluzowani POlacy zaczynają zapuszczac się coraz
          dalej i dalej...
          Naprawde warto pojechac do Praggi poza sezonem wakacyjnym i z dala od łikendów -
          to całkiem inne misto.
          Poza tym moze dlatego Praga jest mi bliźsza bo jednak bardziej aszkenazyjska,
          nasza.
          W Rzymie jest inaczej, nie potrafię z taka łatwością odnajdywac typowych
          zydowskich motywów , skrótów , symboli , które znam z Europy Wschodniej.
          Może dlatego w żydowskim mieście w Rzymie nie dostrzegłam nic żydowskiego :(
          Nic znajomego.
          • dr.krisk Sefardyjczycy w Płocku? 03.02.04, 22:48
            ryza_malpa1 napisała:

            > Poza tym moze dlatego Praga jest mi bliźsza bo jednak bardziej aszkenazyjska,
            > nasza.
            Kiedyś włócząc się bezcelowo po Płocku, w bocznej uliczce zobaczyłem drewniany
            balkon "przyklejony" do ściany domu - identyczne widziałem w Hiszpanii.
            Zdobienia (ledwie widoczne) też nie miały nic wspólnego z naszą mazowiecką
            pszennoburaczanością. Może to jacyś Żydzi sefardyjscy tam kiedyś mieszkali?
            Szkoda, że dom ten był w opłakanym stanie, a okoliczni mieszkańcy mieli wzrok
            ponury i suknie plugawe. Tak więc nie indagowałem w tej sprawie.
            Szkoda tych znikających śladów żydowskiej obecności.
            KrisK
          • panchovilla poszukiwacze zaginionej arki 04.02.04, 10:51
            mieszkałem dwa lata w ogrodzie zoologicznym Troja, więc wierz mi, wiem co
            mówię. resztki kultury żydowskiej przetrwały w Pradze tylko dzięki dziwnemu
            kaprysowi Hitlera, który postanowił w chwili słabości stworzyć w stolicy
            Protektoratu propagandowe "Muzeum Gorszej Rasy". Gdyby nie to, z kultury
            żydowskiej zostałoby tyle co u nas, albo nawet mniej.
            poza tym, sprawdza się raz jeszcze opina o Polakach - cudze chwalicie, a swego
            nie znacie, nie szanujecie, lekceważycie - nawet nie wiecie ile kirkutów
            zniknęło z terenu Mazowsza w ciągu ostatnich 50 lat? Czego nie zniszczyli
            hitlerowcy, polscy tolerancyjni filosemici roznieśli w puch!
            Zresztą, do Pragi niedaleko, można pojechać i pooglądać, bo tam wszystko ładnie
            jest pokazane, w sam raz dla miłośników magii.
            p.v.
            • ryza_malpa1 Re: poszukiwacze zaginionej arki 04.02.04, 10:59
              Chyba zbyt pochopnie twierdzisz, ze swego nie znamy.
              A co znanie swego przeszkadza w chwaleniu cudzego?
              • panchovilla dlaczego nie zachwyca skoro zachwyca... 05.02.04, 10:09
                nazywano mnie już wrednym i niekulturalnym, więc pochopny, wcale nie brzmi źle.
                chwalenie czegokolwiek bez zastanowienia jest przejawem snobizmu, który staram
                się tępić. ot taka już moja parszywa natura...
                p.v.
                • ryza_malpa1 Re: dlaczego nie zachwyca skoro zachwyca... 05.02.04, 12:52
                  A mzoę chwalenie czegoś co Tobie sie nie podba jest snobizmem?
                  Czyli każde odmienne zdanie niż Twój jedynie słuszny pogląd jest snobizmem?
                  A moze to Ty jesteś zmanipulowanym anty-snobem? Anty- snobizm jest równiez
                  pewna odmiana snobizmu :P
                  I nadal uważam, ze bezpodstawnie twierdzisz, ze zachwycam sie bez zastanowienia.
                  POza tym nie zamierzam dłużej z Toba dyskutować, bo dyskusje dla samej dyskusji
                  z natrury sa jałowe.A Ty najwyraźniej chcesz się tylko i wyłacznie kłócić.


                  • panchovilla jałowa dyskusja? 05.02.04, 13:12
                    bo co argumentów ci nie starcza, więc najlepiej stwierdzić, że jestem anty-
                    snobem. uogólnienie. nikt nie jest tym, kim chciałby i kim nie chciałby być.
                    nie przyszło ci nigdy do głowy, że skoro istniej choć jedna osoba, która mówi,
                    że coś nie jest tak, jak to sobie wykoncypowałaś, to być może coś w tym jest?
                    nie twierdzę, że inne zdanie niż moje, jest snobizmem. nie twierdzę nawet, że
                    mam jedynie słuszne poglądy. jestem jak wrzód na dupie. istnieję, chociaż
                    niektórzy, udają, że wszystko jest O.K.
                    zachwycanie się Pragą nie ma sensu, bo wszyscy się nią zachwycają, dlatego mój
                    odmienny pogląd nadaje twojemu zdaniu rację bytu. bez zastanowienia wszystko
                    wydaje się takie prosete...
                    p.v.
      • dr.krisk Quartiere ebreo... 03.02.04, 19:39
        ryza_malpa1 napisała:

        > Doktorze!
        > Zadziwiasz mnie w dwójnasób ( dwójnasub???)
        Dwójnasub jest to dwuosobowa łódź podwodna.


        > Po drugie : jak mogła Rzymska dzielnica żydowska przesłonic ci tę praską???
        > Jak mogła??? Widziałam obie i szczerze mówiąc jewish disrict w rzymie nie
        > zainspirował mnie ani troche ( poza genialna pasta jaką zjadłam w jakmiś
        > eleganckim lokalu :).
        A bo trzeba było pójść w Rzymie do "quartiere ebreo" a nie do "jewish
        district"! Miejsce niby to samo, ale znaczenia inne. Ja zwiedzałem jakoś tak
        wieczorem - rzeczywiście, nie ma tam specjalnych zabytków, ale są podwórka
        jakieś inne... A gdy z jednego wybiegł mały chłopiec z pejsami, jarmułce i w
        białych pończochach (naprawdę!), to już wiedziałam że jestem na miejscu.
        Może to moja rozgorączkowana imaginacja, ale w Pradze jakoś odczuwałem
        sztuczność i martwotę tego miejsca, a w Rzymie było ono prawdziwe.
        A może i nie - nieistotne.
        KrisK
        P.S. Popsułaś mi trochę humor - ja moją "Pragę Magiczną" nabyłem w opcji full
        price... No i jak tu dojść ma człowiek do majątku?
    • panchovilla Re: Dr KrisK i dylematy 04.02.04, 10:53
      dr.krisk napisał:

      > a) dlaczego tak dobre eseje piszą obcokrajowcy?

      a dlaczego doktorek jako swojokrajowiec nie zacznie pisać tak dobrych (a nawet
      lepszych) esejów?
      p.v.
      • Gość: Zdanka Re: Dr KrisK i dylematy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 13:45
        A dlaczego Panchovilla nie napisze eseju o swoim rodzimym ogrodzie zoologicznym?
        Byłabym pierwszym czytelnikiem.Przyganiał kocioł garnkowi,jak mówi
        przysłowie,rodzime zresztą i swojokrajowe.
        • panchovilla uderz w stół... 05.02.04, 10:13
          a Zdanka się odezwie. co to doktorek nie ma już swojego własnego zdanka, że
          musi się wyręczać pomagierami?
          pancho nie napisze niczego z tej prostej przyczyny, że jako patentowana małpa
          (z rodowodem)nie umie pisać. pomijając fakt, że to doktorek narzekał na poziom
          swojokrajowych eseistów, a nie pancho.
          p.v.
          wszyscy jesteśmy ofiarami własnej megalomanii.
          • dr.krisk Jednak mały muszę cie ochrzanić.. 05.02.04, 11:49
            panchovilla napisała:

            > pomijając fakt, że to doktorek narzekał na poziom
            > swojokrajowych eseistów, a nie pancho.
            Uprzejmie proszę o stosowny cytat. Nigdzie nie narzekałem na poziom naszych
            eseistów. Jako mały chłopiec masz nieznośną właściwość niechlujnego czytania.
            Popraw się.
            KrisK
            • panchovilla świetnie... 05.02.04, 12:02
              ...jak przyprzeć do muru, to doktorek jednak się odezwie. jasne, że Ty nie
              narzekasz na nic, to ja nie potrafię chlujnie czytać, ja w ogóle nie potrafię
              czytać w przeciwieństwie do Ciebie...
              p.v.

              skąd wiesz, że jestem "mały"? czy rozmiary w dyskusji też mają jakieś znaczenie?
              • dr.krisk Re: świetnie... 05.02.04, 16:58
                panchovilla napisała:

                > to ja nie potrafię chlujnie czytać, ja w ogóle nie potrafię
                > czytać w przeciwieństwie do Ciebie...
                Rzekłeś.


                > skąd wiesz, że jestem "mały"?
                Widać.

                KrisK
                :)
                • panchovilla the man with x-ray eyes 06.02.04, 10:40
                  jak mi będzie coś dolegać, to uderzę do ciebie doktorku, bo jesteś nie tylko
                  świetnym psychoanalitykiem, ale i maszyną do zdjęć rentgenowskich zarazem.
                  rozszyfrowałeś mnie jak nie wiem co.
                  p.v.
                  czy to że mały, to znaczy mniej wredny?
                  wrzód, to wrzód, jako doktorek, coś powinieneś wiedzieć na ten temat. lepiej
                  niż ja. ba, lepiej niż wszyscy.
    • Gość: Karol Mojżesz Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. IP: *.net.wlnet.com.pl / 80.72.34.* 04.02.04, 12:07
      Co to? Parodia Katawa Zara?
      I co to za anarchia w granicach prawa? Coś w stylu - jak stracić dziewictwo,
      nie idąc do łóżka...
    • Gość: broch Re: Dr KrisK i Praga magiczna. Oraz Szwejk. IP: *.mcg.edu 05.02.04, 17:07
      Toz to czysta grafomania
    • vulture "Praga Magiczna" 09.02.04, 23:18
      Też podchodziłem do tej książki dwa razy, bo od razu po jej zakupie nie miałem
      możliwości spokojnego wgłęnienia się w lekturę. Bardzo ciekawa powieść-esej, z
      wieloma informacjami historyczo-kulturowymi.

      Książka ta dla mnie jest dość szczególna, jak i wszystko co Pragi dotyczy, gdyż
      zakochałem się w tym mieście bez pamięci i za każdym razem, gdy w nim jestem,
      doznaję dziwnego, wręcz mistycznego przeżycia, dość trudnego do opisania w paru
      słowach. Książka Ripellino dotyka tej materii i gdzieś tam między wierszami
      udaje jej się przywołać magię, jaka charakteryzuje to cudowne miasto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka