Gość: pipeno
IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl
26.10.04, 09:55
Nie widziałem żadnego filmu w którym udzielałby się Paul Auster. Żałuję, bo
pewnie świetne filmy. Czytałem scenopis do „Lulu na moście” i mnie zauroczył.
Z jego książek to „Trylogia nowojorska” była w dechę, że się tak wyrażę.
Chyba najlepsza jego powieść. Fragment „W kraju rzeczy ostatnich” był w
którymś numerze „Literatury na świecie” i też bardzo ładny. Prawie tak jak u
P. K. Dicka wszystko ulegało rozkładowi czyli entropii. Ten wpływ literatury
europejskiej u Austera jest wyraźny, wystarczy przeczytać „Czerwony notatnik”
i jego wstęp do antologii XX-wiecznej poezji francuskiej, aby się przekonać
że to dobry pisarz.
tomek