biblioteczny_kurz
12.12.05, 16:59
Coraz bardziej irytuje mnie pojawiająca sie masa templariatopochodnych
tworów, utworów, potworów w stylu "Cień templariusza" "Ostatni
templariusz" "Fakty i mity w Kodzie LD" czy jakos tak... i wiele wiele innych
zachwalanych jako książka roku, intryga wszechczasów, siegająca czasów
templariuszy. Wszyscy starają sie podczepić pod KOMERCYJNY li tylko sukces
Browna bo temat ten stał sie znowu trendy, jazzy, shazzy czy jak to ostatnio
zasłyszałem glamur...
W rezultacie jesli pojawiłaby sie rzeczywiscie atrakcyjna pozycja to pewnie z
definicji ją odrzucę...
A co jest najbardziej wkurzające to to ze piszący te ksiązki, recenzujący je,
zachwalający pod niebiosa (oczywista kasując coś za to) wycierają sobie gębę
Umberto Eco. Byle wymienic w jednym zdaniu jakis chodliwy tytuł i Umberto
Eco. Toż to swiętokractwo a w niektórych przypadkach zapewne i
zniesławienie...
"Z utesknieniem" czekam na kolejne tytuły typu: "Szyszak
templariuszy" "Klątwa templariuszy" "Odcisk stopy templariuszy" "Dziedzic
Pruski i templariusze" "Ostatnia paróweczka templariuszy"
Całe szczescie ze w to wszystko nie wpisuje sie Z. Nienacki z jedną z częsci
przygód Pana Samochodzika :-)))