Dodaj do ulubionych

rozmyślania o epoce

08.08.06, 23:03
czy wyobrażałyście sobie może kiedyś jakby wam się żyło w tamtej epoce. bo ja
czasem tak i takich mam kilka przemyśleń:
- byloby raczej miło jeslibym tylko była panną z dobrego towarzystwa i ładną
i w miarę sytuowaną (ale przecież takie są bohaterki JA - ogólnie rzecz
biorąc)
- o codziennej stronie życia wolę nie mysleć (leki przeciwbólowe, prysznic -
to trudne patrząc z obecnej perspektywy
- co jest cudowne i jednoczesnie przerażające to olbrzymia waga słów -
wypowiedziane słowo wiele znaczyło - większość bohaterek pozytywnych (może
poza Marianną) waży słowa i to jest ich zaleta w oczach Austen, a mnie to
zdumiewa i fascynuje, bo teraz tak nie jest
- no i te konwenanse - to przystoi, to nie - świat był ułozony i prosty
jest tego więcej i jak mi się cos nasunie to napiszę
Obserwuj wątek
    • paszczakowna1 Re: rozmyślania o epoce 09.08.06, 00:27
      > - byloby raczej miło jeslibym tylko była panną z dobrego towarzystwa i ładną
      > i w miarę sytuowaną (ale przecież takie są bohaterki JA - ogólnie rzecz
      > biorąc)

      Bo ja wiem... Zwróc uwagę jak niewielki był ich zakres wolności. Po pierwsze,
      jeśli nawet były zamożne z domu, z chwilą wyjscia za mąż traciły kontrolę nad
      majątkiem (ponura historia szwagierki pułkownika Brandona w "Rozważnej i
      romantycznej" - wedle naszych pojęć, ta kobieta została po prostu okradziona).
      Po drugie, mogły robić bardzo niewiele rzeczy. Nie mówię tu nawet o karierze
      zawodowej czy tym podobnych aspiracjach, ale zwróć uwagę, że np. taka Emma,
      przecież bogata jedynaczka, nigdzie nie podróżuje, nigdzie poza najbliższym
      sąsiedztwem nie bywa, i zasób rozrywek ma bardzo ograniczony (stąd też zapewne
      przerost wyobraźni). Panna Crawford w "Mansfield Park", też przecież bogata i
      wydawałoby sie dysponująca znaczna swobodą, siedzi na plebanii i nudzi sie jak
      mops, podczas gdy jej brat rozjeżdża sie po kraju. (Ona może wyjechać, owszem,
      ale tylko na zaproszenie zamężnej przyjaciółki.) Słaby interes.

      > - co jest cudowne i jednoczesnie przerażające to olbrzymia waga słów -
      > wypowiedziane słowo wiele znaczyło - większość bohaterek pozytywnych (może
      > poza Marianną) waży słowa i to jest ich zaleta w oczach Austen, a mnie to
      > zdumiewa i fascynuje, bo teraz tak nie jest

      A to faktycznie jest fascynujące (w pozytywnym znaczeniu tego słowa). Zawsze
      wolałam Elinor niż Mariannę.
    • wimsey Re: rozmyślania o epoce 09.08.06, 01:27
      o nie... Gdybym została żywcem przeniesiona do tamtej epoki, nie
      przystosowałabym się nigdy. NIe wiem nawet, czy gdybym została właściwie
      wychowana w dobrym domu jak Emma, Elinor czy Elżbieta, zdołałabym wyobrazić
      sobie szczęśliwe życie zgodnie z konwencjami epoki i pogodzić z jej
      ograniczeniami. Tu nie chodzi nawet o to, że pewnych rzeczy by mi "nie było
      wolno" robić - bo takie ograniczenia przy odrobinie uporu daje się pokonać.
      Jako kobieta epoki Austen zostałabym zupełnie inaczej zaprojektowana przez
      otoczenie. To, co jest dla mnie najważniejsze, byłoby najwyżej tolerowane jako
      nieszkodliwe hobby kogoś, kogo "właściwe życie" polega na czymś innym. Smutno.
      Z kolei, gdyby wolno mi było wybrać najlepszą z dostępnych opcji - czyli
      przenieść się do tej epoki w roli bogatego dżentelmena, ciążyłoby na mnie chyba
      więcej obowiązków niż na kimkolwiek w dzisiejszych czasach. 150 procent
      odpowiedzialności za majątek, rodzinę (bo musiałabym pewnie ją założyć,
      zapewnienia dziedzica etc.), służbę, ojczyznę itd.
      Jednym słowem: nigdy.
      A poza tym, wczesnodziewiętnastowieczny dentysta...
      • paszczakowna1 Re: rozmyślania o epoce 09.08.06, 22:28
        E, przesada z tymi obowiązkami bogatego dżentelmena. Majątek? Mógł żyć z
        procentów jako rentier, wcale nie musiał mieć majątku rolnego (vide Bingley). A
        jak miał majątek rolny, nie musiał się nim zajmować - od tego byli zarządcy
        (vide Crawford z "Mansfield Park"). Rodziny też można było nie mieć i być
        szanowanym starym kawalerem (vide pułkownik Brandon z "Rozważnej i Romantycznej"
        i Knightley z "Emmy"). Słuzbę to miała na głowie pani domu lub gospodyni,
        dżentelmen się do tego nie mieszał. A ojczyzna jakoś sobie nikt u Austen (mimo
        iż to były czasy wojen napoleońskich) nikt głowy nie zaprząta - do wojska czy
        marynarki szło się dla kariery, nie z patriotyzmu.

        Nie, mężczyzna z pieniędzmi miał zycie naprawdę niezłe (pomijając kwastię
        dentysty, z którą trudno polemizować).
        • wimsey Re: rozmyślania o epoce 10.08.06, 17:57
          Masz trochę racji - chyba myślę za bardzo kategoriami bliższej mi Anglii
          wiktoriańskiej, a nawet późnowiktoriańskiej.
          Pisząc o odpowiedzialności miałam na myśli raczej to, że ostatecznie to ja
          miałabym (miałbym :) ) obowiązek zadbać o to, żeby w żadnym wypadku, nawet
          katastrofy finansowej, moja rodzina, służba, psy, konie etc. nie pomarli z
          głodu. Nie chodziło mi o codzienne obowiązki w rodzaju nadzorowania prac
          domowych, chociaż musiałabym być naprawdę bardzo bogata, żeby ani nie mieć na
          głowie gospodarstwa ani nie robić wspomnianej przez Ciebie kariery wojskowej
          ani nie angażować się w żadne ryzykowne interesy etc. W tamtej epoce musiałabym
          być relatywnie bogatsza niż w naszej, żeby móc zapewnić poczucie bezpieczeństwa
          rodzinie - po prostu dlatego, że nikt by mi w tym nie pomógł. A gdyby coś
          poszło mi nie tak, zgotowałabym bliskim los gorszy niż los panien Dashwood...
          Jednak gdyby udało mi się pozostać bogatym dżentelmenem-kawalerem, hm, wiesz,
          to chyba w każdej epoce jest miłe:) Nie wiem, czy nie wolałabym pozostać nim w
          wieku XXI - w XVIII/XIX miałabym tyle świetnych książek mniej do czytania...i
          ani pół audiobooka...
          • mist3 Re: rozmyślania o epoce 11.08.06, 21:59
            Ja czasem marzę o tym, żeby być osobą bogatą i nie musieć chodzić do pracy, jak
            np. Emma Woodhouse. Właśnie czytam 'Emmę' w ramach relaksu wakacyjnego i
            stwierdzam, że żyjąc w tamtych czasach straszliwie bym się nudziła. Nie mogłabym
            mieć żadnego szalonego hobby - choćby szaleństwem tym miały być samotne piesze
            wycieczki - bo 'nie wypada'. Życie kobiet było niesłychanie monotonne moim
            zdaniem. Choć oczywiście kobiety wychowane w tamtych czasach na pewno za takie
            go nie uważały.
            Jednak każda z nas przeniesiona znienacka w tamte czasy ryzykowałaby tym, że po
            pierwszym zdaniu zostałaby uznana za szaloną i zamknięta w jakimś dworku w
            kompletnej izolacji ;)
            • beata2802 Re: rozmyślania o epoce 15.08.06, 16:14
              > Życie kobiet było niesłychanie monotonne moim
              > zdaniem. Choć oczywiście kobiety wychowane w tamtych czasach na pewno za takie
              > go nie uważały.

              Sama Emma uważała swoje życie za bardzo ciekawe i urozmaicone.

              Ja w tamtych czasach?
              Buntowałabym się przeciwko sprowadzaniem roli kobiety do rodzenia dzieci i
              cerowania skarpetek.
              • wimsey Re: rozmyślania o epoce 15.08.06, 21:06
                Ale mogłybyśmy się buntować tylko, gdyby nas przeniesiono "jak stoimy". Dobrze
                wychowanej i rozsądnej pannie do głowy by nie przyszły jakieś pozaskarpetkowe
                zbytki...Z drugiej strony, nie przyszłoby też jej do głowy, że same dzieci i
                skarpetki to coś gorszego niż mogłyby mieć.
                Mnie to czasem przeraża, jak te miłe, mądre często kobiety Austen nie widzą w
                życiu absolutnie żadnego innego godnego uwagi celu niż znalezienie dobrej
                partii - i to nie tylko z powodów wyłącznie ekonomicznych. Emma, która może
                sobie pozwolić na bycie starą panną, poświęca się swataniu innych.
                Ech, ja chyba siebie w ogóle jako kobiety w tamtej epoce nie widzę. Może
                byłabym tak kompletnie inną osobą, że sama bym siebie nie poznała...
              • icegirl Re: rozmyślania o epoce 20.08.06, 09:59
                Emma miała gorszą sytuację - siostra wyjechała, panna Taylor wyszła za mąż, nie
                miała odpowiednich osób w okolicy, z którymi mogłaby się zaprzyjaźnić. Już
                siostry Bennet miały siebie, mogły ze sobą rozmawiać.

                Ja również nie umiałabym się odnaleźć w tym czasie, ale chciałabym tam wpaść na
                jakiś czas, aby nauczyć się ich sztuki konwersowania :)
          • paszczakowna1 Re: rozmyślania o epoce 22.08.06, 18:58
            Konie sprzedać, psy ditto, służbie znależć nowe posady (ale tym też się raczej
            panie zajmowały), a i pozostawieni samym sobie też sobie by jakoś poradzili
            (instytucje agencji czy ogłoszeń w prasie już istniały). Rodzina, faktycznie,
            problem, biorąc pod uwagę, że możliwości zarobkowe panien z towarzystwa były
            żadne, a i ustawienie synów w zawodzie (też wybór ograniczony - wojsko,
            marynarka, prawo, kościół, no ostatecznie mógł iść na rządcę majątku, ale to
            była degradacja społeczna) wymagało dużych nakładów (i/lub odpowiednich znajomości).
    • icegirl Re: rozmyślania o epoce 20.08.06, 10:02
      Wydaje mi się, emdziejko, że wtedy ludzie byli przyzwyczajeni do bólu, a i
      podejrzewam, że mieli też jakieś środki wzięte z natury, które uśmierzały ból.
      Ciężko mi się wypowiadać w sprawach brania kąpieli. W książkach tego nie
      opisują, domyślam się, że nie ze względu na to, że nie brali, tylko, że
      nieprzyzwoicie było o tym pisać :)
      • emdziejka Re: rozmyślania o epoce 20.08.06, 13:32
        hehe - no domyslam się, że to było pod takimi względami całkiem normalne życie,
        ale patrząc z dziesiejszych, bardzo rozpieszczonych czasów można sobie
        pożartowac i trochę się powzdragać :))
        a tak z kolejnym przymrużeniem oka, to na pewno byłabym uważana za okropną
        brzydulę, skoro pozbawiono by mnie soczewek kontaktowych.
        • betola Re: rozmyślania o epoce 14.07.07, 21:29
          Te przemyslenia o epoce to jakby analizowac zycie ludzi w latach 90 XX wieku na
          podstawie odcinkow "Dynastii" :-)
          To tylko powieści, ugladzone i z optymistycznym zakonczeniem, bo na takie był
          popyt. A tak w ogole, to czlowiek jest w stanie sie przyzwyczaic chyba do
          wszystkiego. Myslimy o braku kanalizacji i gorsetach, a czy ktos z tamtej epoki
          bylby w stanie sobie wyobrazic, ze dzis ludzie beda robic sobie dobrowolnie
          operacje, zeby lepiej wygladac?
      • 1802l Re: rozmyślania o epoce 10.09.07, 10:27
        icegirl napisała:
        uśmierzały ból.
        > Ciężko mi się wypowiadać w sprawach brania kąpieli. W książkach
        tego nie
        > opisują, domyślam się, że nie ze względu na to, że nie brali,
        tylko, że
        > nieprzyzwoicie było o tym pisać :)
        Polecam link: www.janeausten.pl/modules.php?
        name=News&file=article&sid=202
    • lilivampire Re: rozmyślania o epoce 15.07.07, 01:45
      ja bym b. chciała żyć w tamtych czasach, IMO życie było wówczas znacznie prostsze, ale i również b. drogie (wiecie ile te ich wszystkie suknie kosztowały? majątek!)
      ja w ogóle już dawno stwierdziłam, ze nie identyfikuję się z obecną cywilizacją, że nie powinnam się była urodzić w tych czasach, bo się w nich gubię
      • kinky5 Re: rozmyślania o epoce 31.08.07, 21:06
        sama nie wiem...
        Z jednej strony to zycie bylo latwie i proste i przyjemne. Jedyne
        zmartwienie to wyjsc odpowiednio za maz (odpowiednio to te min. 5000
        per annum!).
        Z drugiej strony Jane Austin pisze glownie o panienkach, ktore sie
        dobrze urodzily. Zycie np. takiej sluzacej raczej nie przypomina juz
        bajki.
        • lilivampire Re: rozmyślania o epoce 13.09.07, 21:41
          no tak:) ale jakbym mogła wybierać urodziłabym się w bogatym domu;)
          btw, moja Mama zawsze mi mówiła dokładnie to samo co ty napisałaś:) gdy rozmawiałyśmy o tamtych czasach - Mama tez lubi Austen:)
    • the_city Re: rozmyślania o epoce 17.04.08, 10:18
      emdziejka napisała:

      > byloby raczej miło jeslibym tylko była panną z dobrego towarzystwa
      i ładną i w miarę sytuowaną (ale przecież takie są bohaterki JA -
      >ogólnie rzecz biorąc)

      Zdecydowanie:) Na innych zasadach nigdy bym się w tamte czasy nie
      przeniosła. Ale to się właściwie nie zmieniło. Ładne i dobrze
      sytuowane nadal mają łatwiej w życiu.

      > - co jest cudowne i jednoczesnie przerażające to olbrzymia waga
      słów - wypowiedziane słowo wiele znaczyło - większość bohaterek
      pozytywnych (może poza Marianną) waży słowa i to jest ich zaleta w
      oczach Austen, a mnie to zdumiewa i fascynuje, bo teraz tak nie jest
      > - no i te konwenanse - to przystoi, to nie - świat był ułozony i
      prosty.

      Chyba właśnie wagi słów najbardziej mi w dzisiejszych czasach
      brakuje. Obietnica, a nawet przysięga nic już dzisiaj nie znaczą.
      Zwykła prośba o dyskrecję więcej wówczas znaczyła niż dzisiejsza
      prośba o rękę. Swoją drogą zachwyca mnie to, że jeśli mężczyzna
      zaczynał zaloty, kobieta wiedziała, że skończy się zaręczynami
      (pomijam skrajości jak Wickham czy Willoughby), a dziś można
      mieszkac razem 10 lat, czekać, czekać i nic z tego nie wyniknie (jak
      u wielu moich znajomych).

      Z drugiej strony przekonanie, że kobieta żyje po, żeby być żoną i
      matką było wówczas straszne, ale czy tak bardzo się zmieniło? Znam
      tylko 1 kobietę, która nie ma obsesji na punkcie dzieci. Większość
      moich koleżanek widzi siebie już nawet nie jako żonę, ale matkę i
      tylko matkę, a mówię o mądrych, wykształconych kobietach. Przyznam,
      że to mnie przeraża. Jedyne co w tym względzie się zmieniło od
      czasów Austen, to że wówczas nianie były "standardem" nawet wśród
      śrdniozamożnych rodzin, a dziś ze wszytskimi obowiązkami rodzice
      zmagają się sami.

      Gdybym mogła przenieść się jako np. żona kogoś takiego jak admirał
      Croft i wieść sobie spokojne życie, bez nudnej pracy, bez problemów
      finansowych,u boku kochającego męża, zawsze razem, bez dzieci - to
      bardzo chętnie:)



      • panna-lee Re: rozmyślania o epoce 17.04.08, 12:44
        kinky: czekałam niecierpliwie, czy ktoś o tym wspomni.
        dobrze urodzone panny były bardzo małym procentem społeczeństwa... a te wszystkie mniej lub bardziej zamożne mieszczki [lub np urodzone na farmie], wiejskie dziewczyny, służące....
        to jedno mi się wyjątkowo nie podoba, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że takie były wymogi ówczesnej kultury - np pamiętacie, jak Emma otaczała opieką rodzinę chorych biedaków? i miała wyrozumienie dla ich słabości, języka, problemów i nie gorszyła się nimi? wielce to było łaskawe z jej strony :/ od czasu do czasu ich odwiedziła, zafundowała rosół i trochę pieniędzy na leki - gdyby trochę bardziej się wysiliła, mogłaby im pomóc dźwignąć się z biedy - choćby rozszerzając spłachetek ziemi, który prawdopodobnie uprawiali....
        nie jest to wszystko takie proste, co wiemy od Tołstoja, dziedzic który zaczynał rozdawać ziemię był traktowany wyjątkowo podejrzliwie przez absolutnie wszystkich - od rodziny po chłopów.
        ale mimo wszystko uważam, że Emma robiła pewne minimum - no i dobrze, niektórzy nawet tego nie robili - przy tym mając wyrozumienie dla ich nieuctwa - ale zauważcie, że nikt z nieuctwem biedniejszych od siebie nic nie robił.
        była klasa panów, i szninkle :) szninkle służyły do przysparzania dobrobytu panom.

        służące nieraz służyły w inny sposób niż przewidziany w kontrakcie - czyją córką była Harriet Smith, pomijając, że zamożnego kupca?

        nie piszę teraz o rewolucjach i przewrotach, chodzi mi wyłącznie o to, jak byli postrzegani ludzie z niższych warstw. dziś mają jakieś możliwości - wtedy nie mieli żadnych perspektyw, urodzeni w chacie umierali w chacie, a wizja XIX wiecznego dentysty to mały pikuś w porównaniu z brakiem dentysty. śmiertelnością niemowląt. bosymi dziećmi zimą. dziś co jak co, ale bose nie są.

        nie chciałabym tam żyć. tyle bólu i biedy by mnie otaczało, a ja spacerowałabym po ogrodzie krzewiastym, czytając poezje z książeczki w aksamitnej okładce? coś tu się bardzo nie zgadza...

        przy całej sympatii jaką mam dla Austen, epoka mi się niestety nie podoba :) żadne najpiękniejsze nawet konwersacje, żadne silne zasady bohaterów [co podziwiam], żadne popołudniowe herbatki nie przysłaniają mi obrazu tego, co dzieje się poza dobrym towarzystwem :)

        a odpowiadając na wasze pytanie - hmmm. jako lady Bertram z pewnoscią bym się dobrze bawiła :D ale tak poważniej, to nie miałabym być ochoty najpierw skromnisią, któej nie wolno rozmawiać z nieznajomymi panami, potem "dynią wystawioną na sprzedaż", a potem żoną być może nieodpowiedniego człowieka..... całe życie ciągnięte tylko i wyłącznie poczuciem obowiązku - nienie. i nie chodzi tu o skarpetki i wychowywanie dzieci. moim zdaniem wychowywanie dzieci w dowolnych czasach to ogromne wyzwanie i kawał roboty do odwalenia, a stworzenie nowego człowieka, które potrafi być szczęśliwy, to ważna sprawa :)

        po prostu chyba nie pasowałabym do tamtych czasów... jakoś nie. nie i już. :)
        • verdana Re: rozmyślania o epoce 19.04.08, 22:23
          Rozdawanie ziemi - utopia. Aby utrzymać dom na odpowiednim poziomie,
          trzeba bylo miec dierżawców. Zwracam też uwagę, ze Anglia to nie
          Polska - nie bylo tam pańszczyzny, wszyscy chlopi byli wolni i byli
          włascicielami badź dzierżawcami, a nie chłopami przypisanymi do
          ziemi. Zakres wolnosci byl więc większy. A bieda istnieje i dzis i
          jakos zadna z nas nie oddaje zbednego pokoju bezdomnym...
          Natomiast widzenie nierównosci spolecznych było naprawde zupełnie
          inne. Nie mozna oceniać innych epok dzisiejszymi kategoriami. To, co
          dzis byloby postrzegane jako dramatyczne ograniczenie mozliwości
          zyciowych, wowczas nie było dostrzegane jako rażąca
          niesprawiedliwość nawet przez ofiary systemu. Napoleon i równość
          dopiero nadchodzą.
          srodki przeciwbolowe byly - brano opium (jeszcze w okresie
          międzywojennym opium bylo normalnym lekarstwem w czasie okresu),
          albo morfinę.
          No i o jednym zapomnieliscie - sama Austen byla niezbyt zamozna
          panną, nie zajmowała się ani cerowaniem skarpetek, ani wychowywaniem
          dzieci - tylko pisaniem arcydzieł. Więc można było.
          • meduza7 Re: rozmyślania o epoce 22.04.08, 14:30
            Co do nierówności: myślę, że wtedy wszyscy - i na tych wyższych i niższych
            szczeblach drabiny społecznej - od dzieciństwa wychowywani byli w takim właśnie
            duchu: że Bóg przeznaczył im takie, a nie inne miejsce w społeczeństwie i
            grzechem jest to zmieniać. Można powiedzieć, wysysali to przekonanie z mlekiem
            matki ;) Jakiś awans społeczny był oczywiście możliwy, ale raczej w skali kilku
            pokoleń, a zapewne jeszcze prawnukom wypominano, że ich pradziadek był
            uszlachconym mieszczaninem. U Austen też jest to zwykle mocno podkreślane: że
            należy sumiennie wypełniać obowiązki, jakie nakłada na człowieka przynależność
            do swej klasy społecznej, a nie starać się na siłę z niej wyrwać.
            • verdana Re: rozmyślania o epoce 24.04.08, 13:13
              W XIX-wiecznych podrecznikach dla malych dzieci znajduja sie liczne
              opowiadania - zawsze z takim samym moralem. Że nie trzeba sięgać
              wyżej, bo dobrze jest jak jest.
              "Był chłopek, co znał tylko swój zakąt rodzinny/ Kochał cnotę, czcił
              Boga w prostocie niewinnej(...), Był zawsze wesół, zawsze czerstwy,
              zdrowy,/ I jakaż stąd nauka - Oto ta, moj Panie, / Że mozna być
              szczęśliwym i w najniższym stanie."
              • panna-lee Re: rozmyślania o epoce 25.04.08, 12:14
                no, wiedziałam że nie pojmiecie tak postawionego problemu :) i odpiszecie "wypracowania" na polski.... :)
                NIE napisałam, że rozdawanie ziemi jest możliwe.

                napisałam dokładnie to, że tzw sfery były rozdzielone. i choćby ktoś pękł, nie zmieniłby tego.

                wypowiedź o bezdomnych w naszych czasach jest absurdalna. to nikły procent. istnieją poza tym noclegownie itp, i jest to sytuacja bez porównania to sytuacji, gdzie WIĘKSZOŚĆ ludzi była w sytuacji GORSZEJ od naszych bezdomnych.

                jedną z najgorszych cech ludzi w tamtych czasach było to właśnie owcze pogodzenie się ze swym losem w imię religii. same deklarowałyśmy, że żyć w tamtych czasach - owszem, ale jako dobrze urodzona panna lub dżentelmen. nie jako chłop na roli, czy służąca. dlaczego? przecież "można być szczęśliwym i w najniższym stanie". skoro tak, i skoro uznajecie to za dobre [a tak mniemam widząc linię obrony] to dlaczego wybieracie jednak sfery wyższe? :)
        • the_city Re: rozmyślania o epoce 28.04.08, 11:59
          panna-lee napisała:

          > nie chciałabym tam żyć. tyle bólu i biedy by mnie otaczało, a ja
          > spacerowałabym po ogrodzie krzewiastym, czytając poezje z
          > książeczki w aksamitnej okładce? coś tu się bardzo nie zgadza...

          Dziś też jest wiele bólu i biedy, ale chyba nie powstrzymuje Cię to
          przed sprawianiem sobie przyjemności czy odpoczywaniem po pracy.
          Umartwianie się niczego nie zmieni. Tak samo było wówczas. Emma
          robiła tyle ile mogła. Podobnie dziś - możemy komuś pomóc, ale
          świata nie zbawimy i odmawianie sobie przyjemości, bo ktoś gdzieś
          cierpi, niczego nie zmieni.
          • panna-lee Re: rozmyślania o epoce 28.04.08, 16:54
            miałabym dużo wątpliwości, gdyby dzieliło mnie od minimum socjalnego tyle, ile dzieliło emmę od biedaków. zrozum że ja nieraz ciągnę resztkami :) i wcale dużo kasy nie mam.
            natomiast - całkiem szczerze to mówię - gdybym miała miliony, rozbijała się limuzynami itp - czułabym się źle ze sobą.
            teraz właściwie też się czuję. powinnam rozdać graty i iść ziemię kopać pod ziemniaki. niestety mam problemy zdrowotne i egoistycznie ciułam, żeby móc egzystować gdyby coś bardziej w środku padło. no i z tegoż powodu nie bardzo się nadaję do ziemniaków. :)

            i wtedy, i teraz nie było to w porządku..... pewnie jest jakiś sposób na odnalezienie się w tym wszystkim - ale ja go jeszcze nie poznałam :)

            po prostu gdybym nagle została XVIII zamożną panną, odczuwałabym to samo tylko o wiele mocniej. dziękuję za taką frajdę :)
            • verdana Re: rozmyślania o epoce 29.04.08, 15:29
              Jest to idealny przyklad tzw. ahistorycznego myslenia...
              Czy nie mozesz spać i jeść, poniewaź jest w spoleczeństwie
              dyskryminacja dzieci (no, powidzmy powyżej 12 lat), które nie mają
              prawa o decydowania o sobie, sa w styucaji niewolnikow poddanych
              wladzy rodzicielskiej lub sądowej, grupą dyskryminowaną? Obracasz
              się w towarzystwie tych dzieci i do głowy Ci nie przychodzi, ze ich
              sytuacja w społeczeńtwie jest nieciekawa - w zamian za opiekę
              odebrano im niemal wszelkie prawa, łącznie z wyborem miejsca
              zamieszkania po rozwodzie rodziców, wyborem szkoły, możliwoscią
              glosowania.
              Nie martwisz się tym, prada? Bo jesteś przekonana, ze tak ma być.
              dzieci to istoty z natury głupsze, nieodpowiedzialne i nie mozna dac
              im praw.
              A może za 100 lat będą patrzyli na Ciebie ze zdumieniem i
              zastanawiali się, jak mogłaś znosić wokół sibie taka dyskryminację
              i cieszyć się życiem.
              Tak samo było z Emmą. Ona tej dyskryminacji nie mogla dostrzec, bo
              jej świat tak wygląał - i nie znała alternatywy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka