08.07.07, 13:07
I jeszcze raz witam :)

I jeszcze jednak prośba o spostrzeżenia, tu się niestety całkiem pogubiłam.
Może za mało konkretne pytanie, może za bardzo dewinacyjne?

Jaka od teraz będzie ma przyszłość w w życiu uczuciowo-partnerskim?

17. SUEI. Pójście Śladem (Naśladowanie, Wzorowanie się, Kopiowanie)

Zmienne:
II, III, VI:

Skojarzenie - 2 mężczyzn? Ale to bardzo luźne skojarzenie.
Może nauka czegoś nowego? Nowego postępowania, która zaowocuje czymś pozytywnym?

No i wychodzi z tego 14. TA-JU. Wielkie Posiadanie (Łaskawość, Wartość, Dar,
Cena, czyli... moje oczekiwania się spełnią? Ale to chyba materialne
powodzenie głównie? Wspólna praca?

No i tu bez pomysłu jestem właśnie, wiec o pomoc proszę.

pozdrawiam
Of
Obserwuj wątek
    • transwizje Re: 17 na 14 09.07.07, 12:37
      17 opisuje codzienność, codzienne czynności. Skup się na tym co masz - radzi
      Księga - nie biegaj za nikim i niczym, to na co czekasz samo przyjdzie w
      odpowiednim momencie i będzie dobre, smaczne i satysfakcjonujące.
      Ale tak, a propos, na tym forum nie interpretujemy nikomu heksagramów, bez
      wzajemnej nauki, a więc trzeba też się czymś wykazać od siebie, próbą skojarzeń,
      przemyśleniami, uwagami, a na koniec może opisem tego, jak to się rzeczywiście
      spełniło (uczymy się w ten sposób).
      na razie zinterpretowałam 3 przypadki, ale liczę, że nie będzie gnębienia w ten
      sposób dalej, a raczej jakaś aktywność własna. ;-)
      Pozdro
      ES
      • vie_prive2 Re: 17 na 14 09.07.07, 15:26
        I tu sie okazuje, że jestem na początku drogi, bo 17 nie skojarzyłabym z
        codziennością, raczej wręcz odwrotnie, skoro iść za kimś, to może moja aktywność?
        Choć fakt, w końcu powtarzanie pewnych czynności, jakaś rutyna, kopiowanie
        czynności dnia codziennego.

        Ale jednak ci dwaj mężczyźni mi spokoju nie dają, właśnie takie bezpośrednie
        skojarzenie, wręcz dosłowne czytanie, bo to przecież "synek" i "mężczyzna".
        utracenie czegoś nowego na rzecz starego lub odwrotnie. Czyli pomyłki w
        związkach, może zła ocena pewnych osób, a potem odpowiedni partner, może powrót
        czegoś (tu raczej wątpię)? Aż ciekawa jestem, czy słuszne. :)
        Wszystko ze znakiem zapytania, bo raczej to takie wizje wyobraźni.
        Czy takie snucie opowieści rozmija się bardzo z Księgą, jest bardziej
        życzeniowe, czy można śmiało podążać takimi luźnymi skojarzeniami?

        I obiecuję sie na miarę moich skromnych możliwości udzielać.

        pozdrawiam
        Of
        • vie_prive2 Re: 17 na 14 09.07.07, 16:58
          I jeszcze inny całkiem ciąg skojarzeń.
          Po rozstaniu, po różnych negatywnych doświadczeniach życiowych (niekoniecznie w
          związkach) znajdujemy się w pozycji kogoś, kto musi się uczyć niekiedy
          wszystkiego od nowa. Może to właśnie to "przylgnięcie do synka", to nowa
          sytuacja, nowe jakby środowisko, konieczność nauki nowych zachowań.
          dobrze, gdy mamy wtedy kogoś, na kim możemy się niejako wzorować.
          Potem uczymy się swojej siły, dojrzewamy, radzimy sobie z nową rzeczywistością
          coraz lepiej, staje się ona dla nas już zbiorem czynności, doświadczeń, na które
          wiemy, jak reagować. To ów "silny mężczyzna", który zwykle wie, jak radzić sobie
          z okolicznościami.
          Aż w końcu wybijamy się na zupełną "niepodległość".
          Ot tyle skojarzeń z raptem dwiema liniami jednego heksagramu.

          pozdrawiam
          Of
    • anna_66 Re: 17 na 14 09.07.07, 18:48
      Witam!
      Od lat zapamietale studiuje I Ching, moim ulubionym tlumaczeniem jest I Ching Richarda Wilhelma.
      Teksty I Chingu moga byc malo zrozumiale bez podstawowej znajomosci chinskiej filozofii przyrody.
      Generalnie ? szukamy tu zgodnosci naszych zachowan z wielkimi prawami dotyczacymi funkcjonowania
      wszystkich istot w otaczajacym nas swiecie. I Ching nie przepowiada przyszlosci, moze wskazac jedynie
      kierunek rozwoju obecnej sytuacji; zamiast ?co bedzie"nalezy raczej zadac pytanie jakie sa perspektywy
      mojego zwiazku. Hexagram 17. SUEI, w ogolnej wymowie, oznacza pojscie sladem za tym co dobre.
      Druga i trzecia linnia zmienna w tym hexagramie mowi wyraznie o rozwoju sytuacji w ktorej oddala sie
      malego chlopca zeby zaciesnic zwiazek z silnym mezczyzna. To nie musza byc dwaj mezczyzni ? wielu
      mezczyzn ma w sobie cos z Piotrusia Pana. ?Przylgnac do malego chlopca" moze wiec oznaczac
      pielegnowanie przez kobiete zachowan dziecka w swoim partnerze i wymaganie przez nia, zeby byl
      dorosly ? trzecia linia hexagramu. Jesli w hexagramie 17 jest zmienna rowniez ostatnia, szosta linnia,
      to hexagram nie zmienia sie na hexagram 14, a na hexagram 1. CIEN. Tworczosc, czyli tworczy
      poczatek, sytuacja jest tutej w fazie tworczej idei, minie jakis czas zanim przybierze realne ksztalty.
      pozdrawiam
      AC
      • vie_prive2 Re: 17 na 14 09.07.07, 19:59
        Racja. Mój błąd w pierwszym poście, za który przepraszam.
        Zmieniły się cztery linie, po prostu pisząc posta jedną ominęłam.
        II, III, V, VI.
        Mamy więc jednak heksagram 14.

        pozdrawiam
        Of
        • transwizje Re: 17 na 14 10.07.07, 10:55
          anno66, jeśli zadasz pytanie zawierające "gdyby" w jakiś sposób, to Księga tak
          odpowie, w tym samym tonie. Jeśli spytasz co będzie, powie co będzie.
          wszystkie te historie o tym, że przepowiednie są jedynie możliwościami, są
          udręką tych co wiedzą. jedno z wielu złudzeń, których trzyma się umysł, żeby
          nie zwariować w klatce z żelaza. ;-)

          co do 17, naśladowanie to nauka poprzez naśladowanie sprawdzonych, tradycyjnych
          wzorców, wytycznych. przyglądam się często moim koźlętom, które w krótkim
          czasie, tylko przez naśladowanie, zachowują się jak dorosłe kozy.
          mały chłopiec i mężczyzna są (m.in.) symbolami dojrzałości do samodzielności w
          różnym stadium (dziecinnym, niedojrzałym, naiwnym i dojrzałym, doświadczonym,
          mądrym). mogą się pod nimi kryć plany, zamiary osobiste, u kobiet oczywiście
          też związane ze związkami, ale to dalszy wywód.

          czy to będzie powtórka tego co było? raczej stawiam na uzyskanie podobnej
          jakości, podobieństwa porównywalnego.
          pozdro. ES
          • anna_66 Re: 17 na 14 10.07.07, 17:01
            Nie proponowalam zadawania pytan ze slowem ?gdyby". I Ching okresla sytuacje w ktorej aktualnie sie
            znajdujemy z uwzglednieniem naszej pozycji w stosunku do naszego partnera (jesli sie o to pytamy) i
            to jest punkt wyjscia. Nie ma w tych odpowiedziach zadnych przypuszczen, odpowiedz ta jasno mowi:
            jestes w takiej i takiej sytuacji i na takiej i takiej pozycji w chwili obecnej, tu i teraz. Znajomosc jezyka
            I Chingu, chinskiej filozofii przyrody pozwala nam ocenic czy nasze ?Tu i teraz" jest korzystne, czy tez
            nie i czy nasza obecna pozycja dobrze nam wrozy na przyszlosc. Od nas samych zalezy co zrobimy z
            dana sytuacja, mamy wolny wybor czy chcemy siebie zmieniac, czy tez nie. Na przyklad: komus moze
            wypasc pierwsza linia zmienna z hexagramu 48. CING. STUDNIA ?Ze studni nie pije sie blota. Do starej
            studni nie przychodzi zadne zwierze." z komentarzem: ? Gdy ktos wloczy sie po bagnistych nizinach,
            jego zycie pograza sie w blocie. Dla innych taki czlowiek traci znaczenie. Jezeli ktos sam sie poniza,
            rowniez inni do niego nie przychodza, az wreszczie nikt sie nim nie przejmuje". Odpowiedz taka moze
            otrzymac osoba, ktora trwa w upakarzajacym ja zwiazku, np kobieta, ktora sama sie poleca
            mezczyznie. W chinskiej filozofii nie bylo piekla; z powodu naszych bledow, zejscia z wlasciwej sciezki
            odczuwamy zal, upokorzenie i wstyd i to wystarczy zeby chciec cos zmienic w naszym zyciu. Co ma
            zrobic osoba, ktorej wypadla pierwsza linia zmienna z hexagramu STUDNIA? Oczywiscie, ze ma wolny
            wybor: moze trwac w upakarzajacych ja sytuacjach skazujac sie na zapomnienie i samotnosc, ale moze
            rownie dobrze zmienic swoje postawy stajac sie z czasem STUDNIA pelna czystej zrodlanej wody,
            STUDNIA ktora beda odwiedzaly tlumy spragnionych.

            I Ching odwoluje sie do tego, co w nas najglebsze i najbardziej wartosciowe, do glosu naszego serca,
            do pierwiastka niebianskiego w naszym sercu. To tez ?Pojscie za tym, co dobre" jestem sklonna
            interpretowac jako pojscie za glosem serca. Jest w tym pewna elastycznosc, bo jak wiemy z innego
            tekstu w I Chingu (hexagram 18. KU. NAPRAWA ?Sztywne upieranie sie przy tradycji skutkuje
            zepsuciem".
            pozdrawiam
            AC
        • anna_66 Re: 17 na 14 10.07.07, 12:30
          Witam!
          Na wstepie pragne zauwazyc, ze tresc odpowiedzi I Chingu na nasze pytania daje absolutnie pelny
          i doskonaly obraz naszej osobowosci i duchowosci. Dzielac sie informacjami dotyczacymi naszych
          wyroczni automatycznie wzbogacamy innych wiedza na ten temat.
          Jesli masz (czy na forum jestesmy na ?TY"?) w hexagramie 17 rowniez 5 linie zmienna, to otrzymalas
          dwie bardzo piekne odpowiedzi. Odpowiedzi te dotycza, oczywiscie, tego kim jestes i co sama robisz
          ze swoim wlasnym zyciem. Po pierwsze: kroczysz wlasciwa droga ? piata linia: ?Szczerosc w tym co
          dobre. Pomyslny los. to miejsce jest prawidlowe i centralne." ?CENTRALNE" ? bardzo wazny termin w
          chinskiej filozofii przyrody ? DROGA SRODKA, oznacza rownowage emocjonalna i fizyczna ? zdrowie.
          W CENTRUM znajduje sie ZIEMIA w stosunku do NIEBA. NIEBO i ZIEMIA tworza model makrokosmosu,
          ktory powtarza sie na poziomie wszystkich mikrokosmosow. Z NIEBEM jest zwiazany silniej mezczyzna,
          z ZIEMIA kobieta. W zwiazku mezczyzny z kobieta, centralna pozycja kobiety stanowi gwarancje
          harmonijnego funkcjonowania malzenstwa itd.
          I teraz hexagram 14. TA?JU - WIELKIE POSIADANIE dotyczy posiadania skarbow duchowych. Wedlug
          chinskiej filozofii kazdy nadmiar ? wypelnienie sytuacji zmienia sie w swoje przeciwienstwo; chwila w
          ktorej lato osiaga swoja pelnie jest zapowiedzia nadejscia zimy. Sa tylko dwa wyjatki od tej zasady;
          czlowiek nie moze byc nadmiernie skromny i nie moze posiadac nadmiaru duchowych bogactw.
          WIELKIE POSIADANIE, w odniesieniu do naszych zwiazkow oznacza z jednej strony pewien brak
          zaangazowania w tym zwiazku i rownoczesnie zdrowy stosunek do drugiego czlowieka, ktorego nie
          traktujemy jako swoja wlasnosc (zaden czlowiek nie moze byc nasza wlasnoscia). Ktos, komu wypadl
          hexagram 14 na pewno nie ma w sobie tendencji do zniewalania innych, checi manipulowania drugim
          czlowiekiem. Obydwa hexagramy, ktore Ci wypadly daja dobre perspektywy na przyszly zwiazek. Nasz
          partner jest naszym dopelnieniem, dobrze, jesli nie przyciagamy go naszym skrzywieniem, nie jest on
          dopelnieniem naszych wlasnych blednych zyciowych postaw.
          Dalej nie mam najmniejszych watpliwosci, ze I Ching nie przepowiada przyszlosci, przede wszystkim
          mowi o tym, co robimy sami ze soba i ze swoim zyciem, odzwierciedla stan naszej duchowosci i
          osobowosci. Te informacje pozwalaja nam dazyc do samonaprawy, a wiadomo, ze chcac cos zmienic
          musimy zmienic siebie.
          pozdrawiam
          AC
          • transwizje Re: 17 na 14 10.07.07, 18:46
            Anno66, przytoczyłaś przykład 48.1, ale twój idealny wywód nie uwzględnia
            faktu, że sam fakt zmienności linii pokazuje, że sytuacja dąży do zmiany i owa
            zmiana się dokona, i nie będzie aktem woli delikwenta tak ni w pięć ni w
            dziewięc (czyli że może nie być dokonana), tylko jest efektem dojrzewania do
            owego aktu, a ten proces ma w sobie całą historię przyczyny i skutku, można
            powiedzieć całokształt determinacji.pozdro. ES
            • anna_66 Re: 17 na 14 10.07.07, 20:00
              sluszna, do pewnego stopnia, uwaga. Jesli pozostawimy rzeczy wlasnemu biegowi, to sytuacje beda
              zmienialy okolicznosci zewnetrzne, bez naszego udzialu, staniemy sie lisciem miotanym na wietrze.
              Linnie zmienna hexagramu wskazuja wlasnie kierunek rozwoju sytuacji ? jestesmy w takiej i takiej
              sytuacji i bedzie sie ona rozwijala w takim i takim kierunku, jesli rzeczy i ludzie pozostana takie, jak
              obecnie sa. Ale... kierunek rozwoju sytuacji mozemy zmienic poprzez zmiane naszych postaw i
              zachowan. Przeciez jestesmy rowniez forma energii o okreslonym charakterze, ktora wplywa na ksztalt
              hexagramu w chwili stawiania I Chingu. Przyszle zdarzenia nie sa nieuchronne, sami ksztaltujemy
              przyczyny i pozniejsze skutki. Hexagram STUDNIA z pierwsza linia zmienna zmienia sie docelowo w
              hexagram 5. SU. CZEKANIE. Nalezy sadzic, ze bezowocne, jesli nic nie zmienimy w naszym zyciu. A ja
              znam przynajmniej dwie osoby, ktore po otrzymaniu tej wyroczni otrzezwialy i radykalnie zmienily
              swoje postepowanie, wyszly one z upokarzajacych je zwiazkow i z czasem wypadaly im hexagramy
              STUDNIA, ale z piata i szosta linia zmienna. Tego typu zmiany nie odbywaja sie, oczywiscie z dnia na
              dzien, wymagaja one czasu.
              pozdrawiam
              AC
              • vie_prive2 Re: 17 na 14 10.07.07, 21:11
                Czytam i czytam, a w tym kontekście nasuwają mi się takowe refleksje i pytania.
                Bardzo ważne, w jakim to momencie pytamy.
                Czy może się okazać, że np. w związku z własnym niepokoje w istocie wahamy się
                nad tym, która drogą podążyć, co zrobić. Raz przychodzą nam pomysły takie, za
                chwile inne.
                Czy wtedy I Ching odbierze to nasze pomieszanie lub różnorodność potencjału?
                Czy odpowiedź będzie uwzględniała te możliwości, które sami sobie w tym momencie
                przypisujemy?
                Wtedy w istocie każda odpowiedź na jakieś "namolne" pytanie może być niejako
                prawdziwa.

                Ale może I Ching jest jednak bardziej obiektywny i zdystansowany do naszych
                chwilowych wahań i jeszcze niepewnych decyzji?
                Wkracza w nasze możliwości niejako głębiej i pewniej niż my sami.

                To też komentarz do moich heksagramów, bo często przez ostatnie lata pytałam
                siebie, czy droga, którą idę, droga określonych zasad, norm, nie jest przyczyną
                porażek w takim a nie innym dzisiejszym świecie.
                I mam wrażenie, że otrzymałam odpowiedź i na to pytanie, choć nie zadane wprost.
                Bo "idziesz odpowiednią drogą", choć "musisz się wiele jeszcze nauczyć".


                pozdrawiam
                Of

                • anna_66 Re: 17 na 14 10.07.07, 23:05
                  Jestes niezwykle interesujaca osoba i zadajesz madre pytania. I Ching jest obiektywny i zdystansowany
                  do naszych wyobrazen o samych sobie, jego odpowiedzi moga podzialac na nas trzezwiaco odkrywaja
                  bowiem najglebsze tajemnice dotyczace naszej osobowosci. Rzeczywiscie wkracza glebiej w nasze
                  mozliwosci i pewniej niz my sami. To jest po prostu WIELKI NAUCZYCIEL, ktory adresuje swoje
                  odpowiedzi wprost do naszego duchowego przewodnika ? do naszego serca. Masz na to najlepszy
                  dowod w postaci odpowiedzi na swoje (przepraszam, niezbyt madre pytanie) otrzymalas bardzo madra
                  odpowiedz. Odpowiedz, ktora poruszyla w Tobie jakas strune, jest powodem do dalszych przemyslen.
                  Gdzie znalazlas ?musisz sie jeszcze wiele nauczyc"?
                  Z ta wlasciwa droga dla nas.... wskazuje ja nam DUCH NIEBA, ZLOTY BUDDA, BOG (obojetnie jak chcesz
                  to nazwac, zawsze oznacza to samo) w naszym sercu. Tyle tylko, ze czasami zaslaniamy swoje serce i
                  samych siebie tracac swoje duchowe przewodnictwo. Dobrze jest miec zasady, ale to nie wszystko.
                  Sztywne trzymanie sie zasad moze prowadzic do popelniania powaznych bledow. Jesli rzeczywiscie
                  chcemy dojsc do celu musimy czasami zboczyc z obranego kierunku. Przykladem jest tu rzeka, ktora
                  wytrwale dazy do morza omijajac przeszkody z uzyciem najmniejszego wysilku. (mowimy tu o
                  swoistym opurtunizmie chinskim, ktory sam w sobie nie ma niczego zlego, jesli nie idzie za daleko).
                  Sztuka polega na byciu prostym i rownoczesnie elastycznym. Sztywne drzewo zlamie sie pod naporem
                  wiatru, wiotkie i elastyczne przygnie sie do ziemi, ale wroci zaraz potem do pionu.
                  Juz wspomnialam, ze zboczenie z wlasciwej drogi dla nas skutkuje uczuciem zalu, upokorzenia i
                  wstydu. To, co najbardziej nam przeszkadza, to brak komfortu w obcowaniu z samym soba. Jesli
                  natomiast towarzyszy nam przekonanie o wlasnej poprawnosci, czujemy sie dobrze sami ze soba, to
                  rownoczesnie mamy odwage i sile zeby sprostac niesprzyjajacym okolicznosciom zewnetrznym.
                  NIEBO i ZIEMIA pozostaja trwale na swoich torach i dlatego trwa wszechswiat. Podobnie jest z
                  czlowiekiem; nie chodzi o jego pojedynczy czyn, ale o trwale podazanie wlasciwa droga, zgodna z jego
                  natura. I tu rodzi sie problem w dobie emancypacji kobiet ? droga mezczyzny i kobiety roznia sie od
                  siebie w zasadniczy sposob. I w tym przypadku mamy wolny wybor; kobiety moga przyjac meskie
                  postawy, a mezczyzni postawy malego chlopca, ale powinni sobie zdawac sprawe z konsekwencji
                  swoich decyzji. I Ching bardzo dokladnie informuje jakie sa konsekwencje przyjecia przez nas tego
                  typu postaw ? nic sie w tej dziedzinie nie zmienilo od 5 tys lat.
                  To moze zapytaj jak wyglada twoja kobiecosc i jaki typ mezczyzny w zwiazku z tym przyciagasz.
                  Odpowiedz moze byc bardzo intymna i nie wiem, czy zechcesz o niej opowiadac na forum.
                  pozdrawiam
                  AC

                  • vie_prive2 Re: 17 na 14 10.07.07, 23:29
                    To "Musisz sie jeszcze wiele nauczyć" to dla mnie te dwie linie, które mi nie
                    dawały spokoju: II i III. Tak nagle stały się dla mnie w tym kontekście jasne.
                    W sensie wręcz bardzo osobistym, dokonywanych wyborów, kształtowania samego
                    związku, przeszłości.
                    Nie chcę tu wnikać w bardzo dla siebie osobiste sprawy, ale poczułam się, jakby
                    mi I Ching chciał powiedzieć - ucz się, że "synek" to nie mężczyzna i na odwrót,
                    masz wszelkie dane, by sobie z tym poradzić, trzeba Ci dojrzeć.
                    Może to dziwne, ale jakby w tym kryło się też to pytanie o to, jaka jestem
                    właśnie, jako kobieta.
                    Ale pytanie, o którym Anno piszesz, zadam, bo kto wie, co jeszcze odkryje.
                    Pomyślałam też dziś tak czytając to forum, że I Ching to surowy nauczyciel,
                    zdystansowany, ale w istocie bardzo życzliwy.

                    pozdrawiam
                    Of
                    • anna_66 Re: 17 na 14 11.07.07, 22:46
                      Droga Vie!
                      Wycofuje sie z dyskusji na forum. Rozmowa z Toba byla niezwykle ciekawa. Dochodzisz do takich
                      samych wnioskow jak i ja na temat I Chingu i to niezwykle szybko. Zal mi przerwac nasza rozmowe, to
                      tez podaje Ci prywatny, zaprzyjazniony ze mna adres na ktorym mozemy sie odnalezc:
                      vgaydenko@o2.pl.
                      pozdrawiam
                      Anna
                • transwizje Re: 17 na 14 11.07.07, 06:51
                  prive_ - jeśli zadajesz szereg różnych pomieszanych pytań ICing często opowiada
                  jak będzie, a nie to co sobie wyobrażasz (czyli nie daje obrazów mozliwości),
                  ta odpowiedź najczęście pada na początku i nie jest zrozumiana, gdyż umysł
                  błądzi.
                  opowiada także dzieje takich różnych możliwości, gdy już się jest namolnym,
                  czyli bieg w rzeczywistości danego pomysłu. przeważnie rezygnację z niego,
                  fiasko, albo odłożenie na później, co również nie jest zrozumiane.

                  anno66, jeśli zadajesz pytanie jaka jest moja sytuacja, to otrzymujesz
                  odpowiedź także jaka ona będzie (w co się przemieni) i to się stanie, a nie
                  może się stać, albo nie. to jest gadanie bez sensu i bazujące na gdybaniu w
                  głębi serca, a więc ICing może w odpowiedzi gdybać również.
                  nie zrozumiałaś mojej odpowiedzi poprzedniej, niby przyznając mi rację, a potem
                  gadając swoje.
                  swoją drogą cenię ICing za to, że jest taki zwięzły. Gadanina mu nie służy,
                  choć ludziska lubią jak im kadzić i opowiadać, to fakt, beee ;( wolę gadać z
                  kozami, niż z ludźmi, wystarczy wtedy ton głosu, gest, ruch ciała i wszystko
                  jest zrozumiane bezpośrednio.
                  w lejotoku słów sens ginie pośród mróweczek liter, wyrazów i zdań.
                  w liniach jest spokój i prawda. jakkolwiek ją akurat rozumiemy.
                  prawda, a nie fałsz, czy mozliwość prawdy.
                  pozdro
                  Ewa S.
                  • transwizje 48.1 na 5 i akt wolnej woli 11.07.07, 07:05
                    w przemianie 48.1 na 5 jest samotność porzuconego człowieka, który pogrąża się
                    w rozpaczy i dołku, poczuciu odepchnięcia, który to zauważa (zmienna) i zmienia
                    stosunek do siebie. nie wpływają na to fakty i długo nic się nie dzieje,
                    jedynie świadomość zaczyna "zapraszać" lepsze zdarzenia. Ciało jednak tkwi
                    jeszcze w starej sytuacji.
                    twoje wnioski brzmią w pewnym momencie tak, jakby to ICing wpływał na człowieka
                    i gdyby on nie zadał Księdze pytania, to nic by się nie zmieniło. A to fałsz.

                    I jeszcze: nie ma mądrych pytań. wszystkie są pytaniami głupca, który docieka
                    tego czy owego. chyba, że pyta o "mądrą rzecz", a więc jak wyjść z żelaznej
                    klatki, a nie wierzyć, że można ją zmienić na lepsze siłą woli.

                    co do wolnej woli, liczy się Akt Woli, ale w sprawie najistotniejszej (oddania
                    się całkowicie Bogu-Źródłu-Księdze). Inne akty woli są mniej lub bardziej
                    zdeterminowane warunkami.
                    I wiodą do kontynuowania podstawowej iluzji bytu i ego. Choć w sumie,
                    powtarzane kiedyś doprowadzą do mądrości, czyli przeświadczenia, że można stąd
                    wyjść, porzucając nadzieję na cokolwiek i dając się przeniknąć przemianom jako
                    takim.
                    ale to skomplikowana (choć prosta w istocie) filozofia, wschodnia i zachodnia,
                    chińska, hinduska, buddyjska, islamska, rosyjska, katolicka, żydowska,
                    protestancka, indiańska (wojownika czerpiącego moc z faktu śmierci), i
                    jakakolwiek inna.
                    Istota wszelkich filozofii. Dlatego więcej o tym gadać nie będę.
                    Szkoda słów.

                    Pozdrawiam o poranku (kury i psy nakarmione, czekają jeszcze kozy na dojenie)
                    Ewa
                    • transwizje Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli 12.07.07, 10:03
                      czasem zastanawia mnie dlaczego tak prosta filozofia jest tak mało popularna, a
                      nawet zbiorowo ofukiwana przez "uczone gremia". chyba coś w niej jest. ;-)
                      anno66, nie było moim zamiarem obrazić ciebie, ot bywam szczera w opowiadaniu o
                      swoich odczuciach.
                      jeśli tak się stało, hm... przepraszać? ale za co?
                      nie chce mi się więcej o tej filozofii gadać, bo już się nagadałam w innym
                      wątku, a nie dlatego, że nie zasługujesz na to. ;-)
                      prive_ twoje poglądy na odpowiedź ICing są akuratne i biegną dobrym torem.
                      także pytania są inteligentne i logiczne. ja temu nie przeczę, wbrew temu, co
                      anna66 może trochę sugeruje.
                      pozdro, Ewa S.
                      • vie_prive2 Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli 12.07.07, 18:58
                        Dziś moja odpowiedź może być nieco nieskładna, bo choróbsko mi nieco utrudnia
                        proces myślenia, ale mimo wszystko parę refleksji.

                        Mam wrażenie, że przywołano w tym wątku pewne odwieczne pytanie filozofii i
                        religii.
                        Czy człowiek ma faktycznie wolność wyboru, czy też jego wybory są całkowicie
                        determinowane czynnikami zewnętrznymi?
                        A może tylko częściowo?
                        Jeśli dobrze rozumiem Ewę - to odwołuje się jej filozofia nieco do determinizmu.
                        Istotny Akt woli to jedynie akt wiary? W tym kontekście nie ma rzeczywiście
                        znaczenia w pewnym sensie nasz "pojedynczy akt woli", w końcu i tak zrozumiemy,
                        że należy się poddać przemianom, dać ponieść fali życia i śmierci oraz stać w
                        centrum wydarzeń, a zarazem obok nich.
                        "Naprawdę nie dzieje się nic..."
                        Tu postawię znak zapytania, bo nie jestem pewna, czy Ci Ewo o takie rozumienie
                        filozofii owej chodzi właśnie.

                        Nie mogę się co prawda zgodzić, że ta filozofia stoi u podstaw wszystkich
                        wymienionych przez Ciebie religii, bo chrześcijaństwo np. każe żyć nadzieją, bo
                        czymże innym, jak nie nadzieją jest obietnica zmartwychwstania, sądu, raju?
                        Za to bardzo blisko jej do wszelkich systemów religii wschodnich, to prawda. Tu
                        można choćby wczytać się w ciekawe dyskusje na ten temat Dalajlamy z papieżem
                        Janem Pawłem II.

                        Co do "ofukiwania" tej filozofii...
                        Cóż, coś, co jest w istocie koncepcją rzeczywistości, konstrukcją umysłu, można
                        zarówno przyjąć, jak i odrzucić.
                        Moja postawa jest tu specyficzna nieco.
                        Dla mnie każdy akt woli jest istotny, każdy jest przyczyną i skutkiem, ale jest
                        też aktem, który sam w sobie buduje rzeczywistość.
                        Człowiek zerwał jabłko z drzewa wiedzy dobra i zła, od tej pory "skazany" jest
                        na własny wybór.
                        To my jesteśmy ego, jedyne, co nam pozostaje to uczyć się z naszym ego robić
                        coś, co będzie dobre dla nas i reszty świata.
                        Iluzja umysłu? To pociągająca niezmiernie koncepcja, wyzwalająca, w sensie
                        poznawczym nawet prawdziwa w istocie.
                        czegoś mi tu brakuje, czegoś głęboko ludzkiego, czegoś co mówi o tym, że
                        Moja namiętność, mój ból, moje pożądanie, moja filozofia, moja mądrość, moja
                        Księga, JA - przejawy ego, które niekiedy niosą cierpienie.
                        Ale może i nasze słabości są "po coś".
                        Gdy chorujesz, to ból ma być sygnałem, że coś w tej części ciała jest nie tak.
                        Gdy potrzebujesz kogoś lub czegoś, to też jest sygnał.
                        To może jednak poddać się właśnie i temu, iść za sygnałem, który do nas dociera,
                        a który czasem tak opatrznie rozumiemy.
                        Dla mnie I Ching byłby wiec jeszcze jednym "narzędziem", dzięki któremu mogę
                        dotrzeć do tego, co się za moim pytanie, sygnałem, wątpliwością kryje.

                        I jeszcze jedno pytanie. To nasza dłoń trzyma patyki krwawnika, rzuca monetami,
                        naciska klawisz, to my interpretujemy odpowiedź.
                        Czy sam I Ching jest ponad przemiany?
                        Czy rzeczywiście nie może być elementem, który staje się jedną z przyczyn
                        naszych aktów woli?
                        Czy to nie my jesteśmy prawdziwym źródłem?
                        A skoro tak...
                        to może od nas zależy, co zrobimy z narzędziem, które trzymamy w dłoniach.

                        pozdrawiam
                        Of



                        • transwizje Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli 13.07.07, 11:38
                          "moja"
                          filozofia jest nieco inna od tego, o czym piszesz.
                          lecz tak, najważniejszy jest ów akt woli wiodący do chęci i determinacji
                          wyjścia stąd.
                          co do pełnej czy częściowej determinacji, być może uproszczeniem jest myśl, że
                          przyszłość (np. opisana w kartach tarota, czy heks. ICing, czy jasnowidzeniu)
                          jest jedynie możliwa, a nie ostateczna. Uproszczeniem dającym nadzieję na dość
                          krótką metę.
                          ale to detal, naprawdę.

                          wracając do ICing, heksagram po przemianie opisuje przyczynę istniejącej teraz
                          sytuacji, a zatem: TO PRZYSZŁOŚć WARUNKUJE PRZESZŁOŚĆ I TAM JEST JEJ ŹRÓDŁO, a
                          nie w przeszłości. zatem nie może być tak - to logika - że teraźniejsza
                          sytuacja może zmienić to, co ją spowodowało (właściwie spowoduje).
                          Można dyskutować o dojrzewających, niedojrzałych i dojrzałych nasionach
                          karmicznych czynów, które można zmienić, gdy zmieni się stosunek do pewnych
                          spraw i zaniecha jakichś czynów, emocji i planów.
                          ale jeśli ICINg wyjaśnia jak sprawa wygląda to również mówi o tym, jak ona
                          będzie wyglądać. Grusza (heks. przyszły) nie może wydać owoców w postaci wiśni
                          (heks. teraźniejszy), zwyczajnie.
                          Moje myślenie jest proste i jasne, oparte na wierze, że Księga (jak i wiele
                          innych sposobób kontaktu ze Źródłem) mówi prawdę, a więc nie kłamie.
                          Obliczem Boga jest Prawda (nie fałsz, i nie możliwość Prawdy).
                          Pozdro
                          Ewa S.
                          PS> to wszystko oczywiście odłamki myśloi.
                          • jasnygrom Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli 14.07.07, 07:39
                            :)
                            1.
                            Ewa pisze:
                            (...) być może uproszczeniem jest myśl, że przyszłość (...) jest jedynie
                            możliwa, a nie ostateczna. Uproszczeniem dającym nadzieję na dość krótką metę. (...)
                            (...) TO PRZYSZŁOŚć WARUNKUJE PRZESZŁOŚĆ I TAM JEST JEJ ŹRÓDŁO (...)
                            (...) Moje myślenie jest proste i jasne (...)
                            ----------------
                            czytam to jako: przyszłość jest ustalona; warunkuje ona przeszłość
                            (teraźniejszość?); wg Ciebie jest to proste i jasne.

                            Niestety (na szczęście?), większość z nas nie miewa wizji i stąd może to, co
                            Tobie wygląda jasno i prosto - nam nie za koniecznie. Jestem zwolennikiem
                            myślenia pozytywnego i pogląd, że nic się nie da zrobić...
                            W chińskim horoskopie smoka wyczytałem: wszyscy wiedzieli, że nie można tego
                            zrobić, a smok nie wiedział i zrobił ;) (jestem smokiem :))

                            Najpierw dobry Pan Bozia stworzył w przyszłości obozy koncentracyjne, a
                            następnie w przeszłości urodził się Hitler i inni "myśliciele", którzy
                            doprowadzili zamysł boży do skutku. Podobne obozy były w Azji - pewno dlatego,
                            że zaplanowana była Hiroszima.
                            Na domiar, nie można nic poradzić. Ci biedni ludzie urodzili się po to, żeby
                            statystować w boskich widowiskach. Taka jest filozofia miłości?

                            Możliwe, że wygląda to prosto. Ale na pewno nie jasno - toż to czerń i ciemność,
                            przynajmniej w moim odbiorze.


                            2.
                            vie_ pisze:
                            (...) może od nas zależy, co zrobimy z narzędziem, które trzymamy w dłoniach. (...)
                            -------------
                            moim zdaniem, od nas zależy tym więcej, im mniej emocji będzie wpływać na naszą
                            decyzję. Samo słowo "emocje" kojarzy się z mocą poruszającą, a więc rzeczywistym
                            sprawcą naszych czynów. Czynów, bo nieraz w emocjach najpierw działamy, a potem
                            dorabiamy ideologię sądząc, że taka była nasza decyzja. Tu faktycznie niewiele
                            od nas zależy - emocje chodzą chmurami jak, nie przymierzając, pogoda.
                            Ale jeśli pracą nad sobą potrafimy emocje opanować, wtedy decyzje zależą od nas
                            bardziej. Nie mówię tu o prawach, jakim życie i rozwój podlega (grawitacja, fale
                            itp), bo oczywiście wszystko to w ich ramach się odbywa.
                            Takie jest moje zdanie.

                            3.
                            Każdy światopogląd to tylko pogląd! Świat jest o wiele bardziej skomplikowany,
                            niż nasze wydumane modele jego działania. Modele to zawsze uproszczenia. Nawet
                            mając wizje nigdy nie wiemy, czy nasza interpretacja jest prawidłowa, zgodna z
                            manifetowaną nimi rzeczywistością (choć wewnętrzne wrażenie mówi, że tak!). Co
                            jest na tamtym świecie sprawdzić można dopiero po śmierci - przedtem, to tylko
                            domysły i wyobrażenia.

                            Dlatego wszelkie kłótnie, konflikty czy wojny w imię jedynie słusznego
                            światopoglądu są błędem. Tym bardziej, że nie można dać głowy, iż rzeczywistość
                            jest tylko jedna :)

                            Nie wyklucza to rozmów i dyskusji, ale bądźmy spokojni - bez emocji :)


                            4.
                            Anna pisze:
                            Wycofuje sie z dyskusji na forum. (...)
                            -----------------
                            Anno, nie opuszczaj tego forum. Twoje przemyślenia są warte, aby poznali je inni
                            uczestnicy. Nie zrażaj się, że Ewa czasem wybuchnie - taki ma charakter
                            nieopanowany, ale intencje ma dobre (tak myślę ;)). Im bardziej zróżnicowane
                            poglądy, tym ciekawsze i żywsze dyskusje, a chyba o to na forum idzie?

                            Prośba osobista: Anno, wracaj na forum :)


                            pełne dobrych intencji pozdro :) RP
                            PS. czy wyjrzy dziś słonko?
                            • anna_66 Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli 14.07.07, 18:52
                              Ewo i Jasnygromie!
                              Nie udalo mi sie dyskretnie opuscic forum.
                              Na nikogo sie nie obrazilam z powodu odmiennych pogladow. Glowny powod mojego znikniecia to
                              dwie prawie skonczone ksiazki z zakresu chinskiej filozofii przyrody w ktorych szerzej i bardziej
                              precyzyjnie napisalam o roznych, bardzo ciekawych rzeczach. Moja krotka wizyta na forum jeszcze raz
                              uprzytomnila mi, ze sa to ksiazki bardzo potrzebne i powinnam dolozyc wszelkich staran zeby w koncu
                              ujrzaly swiatlo dzienne. Po prostu musze sie w tej chwili skoncentrowac na jednej rzeczy, chociaz nie
                              lekcewaze wagi wspolnej rozmowy i wymiany mysli w gronie przyjaciol. Pozostaje pytanie czy potrafimy
                              zaprzyjaznic sie z Ewa. Mozliwe, ze mamy podobne osobowosci, nie da sie ukryc, ze silne i w
                              interpretacji I Chingu wychodzimy z roznych zalozen. W odmiennych pogladach i liniach interpretacji
                              nie ma nic zlego, w koncu nawet w buddyzmie sa rozne drogi, diamentowa i ? Ale jest to forum Ewy,
                              gdzie jestem gosciem. Gdybym dyskutowala dalej na forum poddajac w watpliwosc kazde zdanie Ewy,
                              to chyba nie zachowalabym sie zbyt grzecznie w stosunku do gospodarza? Nie twierdze, ze to ja mam
                              racje, a Ewa nie, ale robienie rewolty w cudzym domu.... Sposob interpretowania I Chingu przez Ewe
                              trafia do jakiejs grupy osob, a moj do innej i tylko tyle. To raczej powinno byc jeszcze jedno
                              zaprzyjaznione forum, moze je otworze po wydaniu ksiazek. A poza tym, moja krotka wizyta na forum
                              pozwalila mi znalezc cos czego szukalam i co prawdopodobnie pomoze mi nadac piekna forme dla
                              ciekawej tresci ksiazek, chwilowo dyskretnie przemilcze szczegoly. Z tego to powodu jestem Ewie
                              ogromnie wdzieczna za samo istnienie forum.

                              Na temat karmy sa bardzo madre teksty w Wikopedii i na stronie BUDDYZM.
                              Gdyby I Ching nie zakladal mozliwosci naszej samonaprawy, to nie byloby w nim hexagramu
                              18. NAPRAWA. Wydaje sie, ze caly problem polega na sposobie interpretacji wielkich idei i naduzyciom
                              ktorych dopuszcza sie tu czlowiek. W koncu w imie boze i pod haslem ?Bog tak chcial" popelniano
                              najwieksze zbrodnie; inkwizycja, swiete wojny itd. Bog byl chyba rowniez elementem skladowym
                              mundurow SS, chyba byl wygrawerowany na pasach. Ale czy to znaczy, ze w religii milosci jaka jest
                              chrzescijanstwo sa zawarte pomysly na zbrodnie? Uwazam, ze kazda, nawet najpiekniejsza idea moze
                              okazac sie niebezpieczna w rekach fanatykow, ktorzy oglaszaja ja idea jedynie sluszna.

                              Jestesmy ograniczeni warunkami zewnetrznymi, tak jak wody jeziora ograniczaja brzegi. inaczej nasze
                              zycie pograzyloby sie w chaosie. Zrozumienie naszych ograniczen pozwala nam na wolnosc ? tak
                              twierdzi I Ching. To raczej umiejetnosc wspolistnienia z innymi formami zycia, zrozumienie innych,
                              wlasciwe reagowanie na zachodzace zmiany pozwala nam na harmonijne zycie. Jestesmy ograniczeni,
                              ale ciagle mamy wolny wybor, czy chcemy zyc w harmonii ze swiatem otaczajacego nas zjawisk, czy tez
                              burzyc ogolna rownowage.

                              EMOCJE ? w mojej ksiazce znajdzie sie rozdzial o patologii uczuc w medycynie chinskiej. Kazda emocja
                              jest zwiazana z praca jednego z glownych organow wewnetrznych. Np lek i odwaga wiaza sie z
                              nerkami. Silne nerki pozwalaja nam na zakorzenienie sie w zyciu, na odwazne czyny (ruch energii w
                              gore). Slabe nerki powoduja ucieczke w dol bez granic ? lek, siusianie (ruch energii w dol).
                              Nierownowaga emocjonalna znajduje swoje odbicie na poziomie naszej fizycznosci. To tez warto
                              szukac DROGI SRODKA. Mozna ja odnalezc miedzy innnymi cwiczac Qi Gong lub Taiji Quan. Tez o tym
                              bedzie w ksiazce. Chinska filozofia przyrody ma zastosowanie w praktyce, w Chinach jest obecna w
                              kazdej dziedzinie zycia; w medycynie, w sztukach walki w sposobie gotowania w urbanistyce i
                              architekturze itd.
                              Chyba wniosek jest oczywisty; przy moim gadulstwie nigdy nie skoncze pisac ksiazki, jesli bede w tej
                              chwili dyskutowac na forum. Prosze Was o cierpliwosc, odezwe sie we wlasciwym czasie
                              pozdrawiam
                              Anna
                          • jasnygrom Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli apiać 14.07.07, 15:24
                            :)
                            Ewa pisze:
                            (...) TO PRZYSZŁOŚĆ WARUNKUJE PRZESZŁOŚĆ I TAM JEST JEJ ŹRÓDŁO (...)
                            ------------
                            Po głębszym ;) namyśle... Gdy ktoś chce wybudować dom, najpierw przygotowuje
                            teren (wyrównanie, ew. wykopy pod fundamenty itp.). Czyli dom (przyszłość)
                            powoduje ruch na placu budowy (teraźniejszość). Przyszłość tworzy
                            teraźniejszość. W takim sensie - owszem.

                            A co na to Księga?
                            ciekawe pozdro :) RP
                            • transwizje Re: 48.1 na 5 i akt wolnej woli apiać 14.07.07, 15:51
                              Jasnygromie, stosowny cytat ze Skrzydeł postaram się jak najszybciej znaleźć i
                              podesłać. ;-)
                              najpierw jest plan (wizja) domu, potem jego budowa.
                              w zasadzie ową przyszłą przyczynę można przypisać Układowi Późniejszego Nieba
                              (Jang) współ-oddziaływującemu z Pierwotnym Niebem (Jin).
                              To jest tak, że świat biegnie po kole i w jednym punkcie łączy się Początek z
                              Końcem, rozchodząc się potem znów w dwie strony. To pulsuje i jest tego pewien
                              kształt matematyczno-fizyczny, niestety nie znam się na tym, widzę to jedynie
                              okiem wyobraźni.
                              z jednej więc strony można powiedzieć, że świat się rozwija ku przyszłości (od
                              form prostych do skomplikowanych i duchowych), są to światy elementalne i
                              zwierzęce, a z drugiej od przyszłości od Ducha do Materii), są to światy
                              anielsko-eteryczne, które "szukają" i badają ciało, chcąc je donieść do punktu
                              Początku.

                              Co do ciemności, zła, niestety to wszystko jest prawdą, i faktem. Można jednak
                              dyskutować (jak to zrobili gnostycy) co do tego, jaki bóg włada tym światem i
                              kto nim naprawdę rządzi. to wielka, smętna tajemnica, ale i gra ze śmiercią i
                              strachem, jakiej nigdzie nigdy nie było w pełnym "pozytywnej miłości"
                              wszechświecie. Przeczenie temu, to jak zamykanie oczu w najstraszniejszej
                              chwili i mówienie sobie: to tylko mi się śni. albo chowanie głowy w piasek.

                              pozdro
                              Ewa
    • transwizje Re: 17 na 14 15.07.07, 09:30
      Anno_66, czyli intuicja mnie nie zawiodła i potwierdziłaś moje przypuszczenia
      co do ciebie. ;-)
      książki o chińskiej filozofii są oczywiście w Polsce potrzebne, jest ich mało,
      zwłaszcza tych merytorycznie i informacyjnie wiarygodnych i pojemnych, zawsze
      je czytam z ciekawością szukając inspiracji, choć pozostaję programowo i
      genetycznie zachodnia.
      dlatego to forum nie propaguje taoizmu i chińszczyzny jako leku na każde zło.
      choć wiedza nigdy nikomu nie zaszkodziła, a wręcz wspomaga procesy myślenia.

      no cóż, jak właśnie kończę książkę z tłumaczeniem Centurii Nostradamusa, a to
      wygląda jak przeciwny biegun do myślenia, które prezentujesz. Choć zapewne w
      gruncie rzeczy wcale tak nie jest, wystarczy jedynie zadać właściwe pytania, w
      miejsce brania za pewnik to, co nie zostało dopowiedziane (z braku tegoż
      zapytania), ale uzupełnione jakimś schematem wyobraźni.

      Dążenie do harmonii w naszym stadium świata jest już wielkiem dramatem tych co
      widzą i rozumieją umieranie Ziemi.
      Chińska filozofia, zrodzona z bardzo starych kultur (także tych kosmicznych,
      oddziaływujących inspiracyjnie) była próbą utrzymania harmonii na początku er.
      z biegiem czasu siły ciężkości jednak przesunęły się tak bardzo, że mur chiński
      kruszeje i wody Żółtej rzeki zabierają życie i mienie tysiącom ludzi (symbol).

      Tai chi polecam każdemu. Pomogło mi kiedyś w ataku depresji przezwyciężyć ją,
      utrzymać spokój. ;-) Jest skuteczne.
      TaiChi to ICing mówiony ciałem i ruchem.

      Pozdrawiam, ;-)
      Ewa
      (nie gnębię innych poglądów, tylko niecierpliwi mnie to, co ty nazwałaś "swoją
      gadatliwością". to niecierpliwość człowieka, który "przeczytał w życiu całą
      bibliotekę" i szuka już tylko treści, a nie słów).
        • transwizje Re: 17 na 14 15.07.07, 21:30
          Anno_66, bo dotyczy ICing, Księgi, różnego widzenia jej przez umysł. I
          poszukiwania Prawdy o czasie i wieczności, która jest uniwersalna.
          O Nostradamusie pewnie powstanie inne forum, gdy już polscy czytelnicy będą
          mogli go poznać bez zafałszowań.
          Niemniej jest dla mnie autorytetem względem pojmowania czasu, przyczyny i
          skutku, budowy światów i cykli czasów, jako Wędrowiec Czasu.
          Jeśli kSIĘGA mówi coś innego, niż on, a także chińska mądrość, to któryś z tych
          przekazów jest fałszywy. A tak nie uważam. Osobiście szukam podobieństw i
          sposobów zrozumienia obu tak, aby znaleźć istotę wiedzy przekazanej w obu tych
          różnych od siebie językach.
          Jeśli uważasz, że posiadasz super-wiedzę na temat chińskiej filozofii i że jest
          ona słuszna (jedynie słuszna), odrzucając inny zachodni sposób myslenia,
          wnioskowania, przeżywania, dociekania, a razem z tym doświadczenie i przekaz
          Nostradamusa (przejawienia ducha Zachodu), być może nie znając go w całości, i
          wnioskując o moim "determinizmie" schematycznie od razu, to coś tu dla mnie nie
          gra. Być może to był powód mojego lekkiego podirytowania, przy okazji
          kwadratury Księżyca do Plutona?
          Faktem jest, że czasem ogarniają mnie intuicyjne reakcje na ludzi, których
          osobiście nie znam. I są one jakie są. Myślę, że mają swój ukryty powód, gdzieś
          na styku różnych cech w przestrzeni energetycznej. Nie staram się nad nimi
          zapanować jakąś "sztuczną miną", to szczerość, i tyle.
          Wywala cosik. ale mam nadzieję, że w jakimś pozytywnym celu.
          Pozdrawiam, i powtórzę, można na tym forum mieć różne poglądy, ale o ile nie są
          one jedynie słuszne, wbrew ważnym argumentom (moje wbrew pozorom są również
          efektem wewnętrznych poszukiwań, choć czasem bardziej zaawansowanych, masz więc
          rację, że muszę jednak bardziej liczyć się z czymś, co Nostradamus
          nazwał "zniewagą czasu" i ściślej trzymać niewyparzoność pod kłódką).
          Ewa
          A może dziwi cię (a nie złości) jak można te dwa przekazy połączyć?


    • jasnygrom 48.1 hipotetycznie 06.07.08, 21:33
      :)
      Ewa pisała:
      w przemianie 48.1 na 5 jest samotność porzuconego człowieka, który pogrąża się w
      rozpaczy i dołku, poczuciu odepchnięcia, który to zauważa (zmienna) i zmienia
      stosunek do siebie. nie wpływają na to fakty i długo nic się nie dzieje, jedynie
      świadomość zaczyna "zapraszać" lepsze zdarzenia. Ciało jednak tkwi jeszcze w
      starej sytuacji.
      --------
      me pytania nietypowe:
      jeśli otrzymam 48.1 w czyjejś sprawie, nic mu o tym nie mówiąc, to on zauważy
      swój stan i zmieni swój stosunek do siebie mimo wszystko? czy też zawiadomienie
      go o tym fakcie jest konieczne do zmiany jego postawy?

      wgryzające się pozdro :) RP
      • jasnygrom 48.1 hipotetycznie (2) 06.07.08, 21:54
        :)
        dostaję 48.1 na 05. Studnia na Czekanie.
        hipoteza:
        jeśli zmieniam swoją postawę to Czekanie (05) po przemianie dotyczy owocu mego
        działania (wola zmiany pchnie me życie na inne tory). natomiast jeżeli postawy
        nie zmieniam, to czekam aż się coś zmieni w mym życiu (bez działania marne
        szanse). wynikałoby z tego, że Księga opisuje stan rzeczy i sugeruje
        rozwiązanie, ale pozostawia swobodę wyboru postępowania.

        żujące pozdro :) RP
        • transwizje Re: 48.1 hipotetycznie (2) 07.07.08, 14:47
          stan 48.1 oznacza, że człowiek utknął, nie oczekuje niczego oprócz pogorszenia się sytuacji, nie przychodzi do niego żadna okazja i on taksię zagłębia i zapada w sobie.
          Zauważy to predzej, czy później pod wpływem zapadania się w siebie i dlatego, ze ta linia jest zmienna. Będzie miał tego dość, i wtedy zmieni się bierne utknięcie i zanikanie na oczekiwanie lepszego (i ono po dłuższym czasie przyjdzie, tak jako przychodzi w 5.6), tj, wiarę i zaufanie.
          nie musisz ty tego człeka oświecać. On dojrzewa sam w tym kierunku. Sama gadanina przeważnie nie skutkuje zresztą, jeśli coś się samo w sercu nie urodzi.
          Fakt przyjścia po poradę nie wynika z woli radzącego, a tego, kto przychodzi, nieprawdaż? I tak czy siak jest to jakaś aktywność.
          pozdro
          ES
          • jasnygrom Re: 48.1 hipotetycznie (2) 07.07.08, 18:46
            :)
            jasnygrom pisze:
            jeśli otrzymam 48.1 w czyjejś sprawie, nic mu o tym nie mówiąc, to on zauważy
            swój stan i zmieni swój stosunek do siebie mimo wszystko? czy też zawiadomienie
            go o tym fakcie jest konieczne do zmiany jego postawy?

            Ewa pisze:
            Fakt przyjścia po poradę nie wynika z woli radzącego, a tego, kto przychodzi,
            nieprawdaż? I tak czy siak jest to jakaś aktywność.
            --------
            oczywiście, przyjście po poradę oznacza zauważenie problemu i wolę rozpoznania
            sytuacji.
            chodzi mi jednak o pytanie wyroczni przeze mnie bez wiedzy tej osoby, na mój
            użytek. zdarzają mi się to wobec bliskich, szczególnie dzieci, gdy czuję że mają
            kłopoty a te pierony udają, że wsio w pariadkie ;)

            ciepłe deszczowe pozdro :) RP
            • transwizje Re: 48.1 hipotetycznie (2) 08.07.08, 14:57
              twoja ingerencja w takiej sytuacji może być w przemianę wpisana, jako ów "niespodziewany gość", którego zaprasza się w swoje progi.

              można się nie wtrącać i poczekać, aż się zauważy wyraźne oznaki czekania na gest ze strony dziecka.

              Tak poza tym i przy okazji: pewne różnice we wnioskach przynoszą same sytuacje, różniące się między sobą. Co innego jest zarozumiałe twierdzenie osoby wróżącej, uważającej, że bez jej ingerencji ktoś się nie zmieni i przemiany (która ma zajść) nie będzie, choć wyrocznia twierdzi, że będzie, a co innego, gdy się bada samemu stan danej osoby i jej potrzeby i jest się integralną częścią systemu.

              Świadomą częścią.
              Pozdro
              ES

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka