katarzynaizabela
29.11.12, 18:41
Witam. Chciała bym się poradzić Mądrych Głów , ponieważ nie wiem co sądzić o zaistniałej sytuacji.
Planujemy budowę domu. Jestem projektantką wnętrz więc sama sobie rozrysowałam wstępny układ funkcjonalny pomieszczeń łącznie z wizualizacją jak ma ten domek w przybliżeniu wyglądać. Zrobienie projektu pod te wytyczne zleciliśmy architektowi z uprawnieniami , który pracuje gdzieś na etacie , a ,,dorabia" sobie w ten sposób.
Cenę podał taką sobie.. 4,5 tys.
Na w-z czekaliśmy ponad 2 miesiące i są odpowiednie. Chcemy dom z płaskim dachem styl nowoczesny ale bez przesady , parterowy. Planujemy budowę w technologii prefabrykowanych ścian keramzytowych.
I zaczęły się schody..
Pomijając fakt ,że ów pan nie miał najmniejszej wiedzy na temat tej technologii, co mnie dziwi bo jest młodym człowiekiem , robi ciągłe problemy.
Dziś po prawie 3 tygodniach - zażądał ode mnie ,żebym wystąpiła o nowe warunki zabudowy, ponieważ powierzchnia zabudowy przekracza wytyczne (17m2). Kiedy zasugerowałam mu że można zmienić projekt - oburzył się! Podkreślę że żywcem przerysował projekt z mojego zapominając o oknach i przestawiając drzwi. Kiedy przedstawił tydzień temu wstępny projekt budowlany zgłosiłam kilka uwag - między innymi właśnie usytuowanie okien , czy oczyszczalni (w samym końcu działki- najdalszy punkt od wjazdu). Dziś napisał mi e-mail że ostatnie uwagi traktuje jako ostateczne przy czym podczas pierwszego spotkania zapewniał nas ,że będzie pracował do zupełnej akceptacji...( Uwagi były 2 i 3 pytania na które mi nie odpowiedział..)
Obraził się podczas rozmowy telefonicznej , bo spierałam się z nim o to ,czy powierzchnia tarasu wlicza się do powierzchni zabudowy...Moim zdaniem i zdaniem kierownika w gminie - nie.
Jadę jutro do Urzędu Gminy. Mam się spotkać z architektem gminnym i porozmawiać o ew. zmianie WZ. Zastanawiam się tylko, czy nie zrezygnować z usług tego pana...?