Gość: mi-ha
IP: *.acn.waw.pl
16.05.05, 08:21
POLEMIKA
....................
Większość poradników poświęconych budowaniu domów zaczyna się od słów: „Gdy
kupiliśmy już gotowy projekt...” lub „Kiedy wybraliśmy już dom z
katalogu...”. Poradniki takie skupiają się z reguły na jednym zagadnieniu –
na oszczędzaniu.
Niechęć do wydawania pieniędzy jest odruchem jak najbardziej prawidłowym.
Jednak autorom takich publikacji wiedzy i inwencji starcza zaledwie do
poradzenia, by oszczędności szukać na etapie projektowania, rezygnując lub
ograniczając kontakty z architektem.
Warto zastanowić się, czy tak skomplikowana sprawa jak budowa nie wymaga
rozsądnego zaplanowania, a później odpowiedniej kontroli na wszystkich
etapach i czy „ekonomicznie” zawsze oznacza „najtaniej”.
Efekty złego budowania są jasne i oczywiste: brzydka i chaotyczna przestrzeń,
na którą wszyscy narzekamy, źle użyte materiały budowlane stwarzające
zagrożenie dla życia, zdrowia i portfela, męczące i kosztowne sprawy sądowe
za nieprzestrzeganie prawa budowlanego. Aby tego wszystkiego uniknąć, warto,
od początku, podejść do sprawy profesjonalnie.
A wszystko zaczyna się od inwestora. Jest nim każdy, kto wydaje pieniądze,
angażuje swój czas i emocje w budowę domu. Inwestorem może być jeden
człowiek, rodzina, grupa wspólników, ksiądz proboszcz i jego wierni, urząd
miasta czy też rząd Rzeczypospolitej Polskiej. Niezależnie od tego kim jest
inwestor i jakie ma przygotowanie do prowadzenia inwestycji, powinien
wiedzieć, jak wydawać pieniądze, by skutecznie i w najwyższym stopniu
zaspokoić swoje potrzeby. Uczenie się na własnych błędach jest bowiem w
budownictwie bardzo kosztowne. W unikaniu pomyłek, w najkorzystniejszym
rozporządzaniu funduszami, a także czasem i zdrowiem – bo nie wszystkie
sprawy załatwia się szybko i bezstresowo – może pomóc dobry i odpowiedzialny
architekt.
Podstawowym zadaniem architekta jest realizacja celów inwestora w zgodzie z
prawem i w harmonii z otoczeniem. Różne są jednak zależności między
inwestorem a architektem.
Najliczniejszą grupą wśród inwestorów indywidualnych są ci, którzy z różnych
względów wybierają gotowe projekty. Przez całe lata poszukują idealnego domu
w dziesiątkach katalogów, a sama budowa przypomina często hobbystyczne
sklejanie skomplikowanego modelu samolotu czy statku. Problemy braku kleju
czy zniszczonego materiału, znane z modelarstwa, występują tu w znacznie
większej skali (podobnie trud, utyskiwania i czasochłonność). Zdarza się, iż
jedyną satysfakcją pozostaje świadomość, że na samym początku udało się
zaoszczędzić na projekcie. Zdarza się również, że na samym końcu prosi się
architekta, by ratował źle funkcjonujący dom.
Inaczej wygląda sprawa kontaktów między architektem a np. przedsiębiorcą
budowlanym czy deweloperem. Z reguły to inwestorzy wymagający, zorientowani
we włas-nych potrzebach, wymagający jedynie kontaktu merytorycznego, co wcale
nie musi odbijać się negatywnie na jakości architektury. W takich relacjach
jednak wysiłek architekta skupiony jest na realizacji komercyjnych celów
zleceniodawcy. Są to osoby realizujące fragment procesu inwestycyjnego,
zorientowane w tym, jak określić zadania architekta, aby maksymalizować swój
zysk i będące w stanie poświęcić czas na przypilnowanie własnego interesu.
Są jednak osoby, którym budowa odbiera cenny czas. W ich przypadku architekt
może spełniać funkcje wykraczające poza narysowanie projektu, przybicie
pieczątki i zwykły nadzór autorski. Uzbrojony w odpowiednie pełnomocnictwa
pomaga w prowadzeniu budowy, rozmowach i rozliczeniach z wykonawcami, to
znaczy prowadzi inwestorstwo zastępcze. Robi to sam lub przy pomocy
sprawdzonych w praktyce współpracowników. Zastępuje inwestora, gdzie to
możliwe albo konieczne oraz ułatwia szybsze i trafniejsze podjęcie decyzji.
Zaoszczędzony przy pomocy profesjonalnego doradcy czas umożliwia skupienie
się na własnej karierze i pracy zawodowej.
Zaangażowanie architekta w przebieg prac budowlanych przynosi wymierne
korzyści wykraczające poza profity wynikające z dobrej organizacji budowy.
Korzyści te znane i wyceniane w obrocie nieruchomościami określane są mianem
renty projektowej. Wystarczy porównać dwa jednakowej wielkości domy zbudowane
za podobne pieniądze: jeden – mierny projekt i wykonanie, drugi – dobra
architektura i wykonawstwo. Po kilkunastu latach przekonamy się, że ten drugi
dom sprzedamy szybciej i drożej, a różnica to właśnie owa renta
architektoniczna, czyli czysty zarobek roztropnego inwestora.
Na architekcie można zarobić. Wysokość zarobku zależy przede wszystkim od
wiedzy i talentu oraz czasu, jaki ma architekt na wykonanie projektu.
Pozostaje zagadnienie, jak znaleźć takiego, na którym można zarobić
najwięcej?
Arch. Mirosław Hagemajer
Arch. Tomasz Michalak
ARYTMETYKA INWESTORA
Wartość fachowej pomocy
Wartość wszystkich prac związanych z przygotowaniem inwestycji, począwszy od
wykonania mapy, badań geologicznych, projektu z pozwoleniem na budowę,
kosztorysów, poprzez prowadzenie nadzoru autorskiego i inwestorskiego nad
jakością prac, rzetelnością rozliczeń finansowych i przekazaniem budowy
inwestorowi aż do uzyskania pozwolenia na użytkowanie obiektu, nie przekracza
10% kosztów inwestycji.
Pozostałe 90% pieniędzy wydajemy w trakcie budowy. Ci, którzy mają
przynajmniej jedną budowę za sobą wiedzą, że najszybciej i najwięcej
pieniędzy wydadzą pod koniec przedsięwzięcia. Wiedzą, jak często dokonuje się
zmian i poprawek wyrzucając źle użyty, zniszczony materiał na śmietnik.
Jeżeli tego typu działania podniosą koszty budowy o 10%, zaś profesjonalne
przygotowanie i prowadzenie budowy może obniżyć koszty o więcej niż 10%, to
widać, że różnica w kosztach budowy z tytułu złego lub dobrego przygotowania
i prowadzenia budowy może wynieść ponad 20%. Mamy zwrócone koszty projektu i
nadzoru oraz zaoszczędzone dodatkowo 10%. Jest o co walczyć.
MH, TM
MARNY ARCHITEKT, MARNE SZANSE
Dobra architektura przyciąga
Doskonałym przykładem efektów, jakie przynosi zatrudnienie dobrego lub
marnego architekta są dwa warszawskie biurowce. Pierwszy o nazwie „Focus”
zaprojektowany w pracowni wybitnego architekta, Stefana Kuryłowicza.
Nowoczesny, zachwycający technicznymi rozwiązaniami i pięknem detalu, jest w
100% wynajęty, występuje w reklamach i dodaje prestiżu użytkującym go firmom.
Drugi to tzw. turecka kabina prysznicowa, zwalisty wieżowiec w Alejach
Jerozolimskich, obiekt kpin i docinków, ze źle zaprojektowaną wysokością
kondygnacji, co podrożyło koszt urządzenia biur i sprawiło, że właściciel ma
problemy z ich wynajęciem.
MH, TM