Gość: inwestor
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
26.06.06, 03:31
Drodzy Architekci,
Podpisalismy umowe z mlodym architektem, "wschodzaca gwiazda", dobre
referencje od znajomych, stawki rynkowe. Umowa na kompleksowy projekt wnetrz
domu jednorodzinnego (w tym wybor materialow wykonczeniowych), w planach
rozbudowa domu (odrebna umowa).
Z gory uprzedze - bez wahania akceptujemy wizje estetyczna architekta,
uwazamy, ze ma swietny gust.
Kilka ale, nasz architekt:
- nie robi wizualizacji (mozemy wizualizacje dostac za odrebna oplata -
zlecane na zewnatrz), nie dostajemy rysunkow projektow wnetrz
- nie potrafi doradzic w kwestiach dotyczacych rodzaju farb/materialow
budowlanych: farba silikonowa czy akrylowa to jeden pies, liczy sie tylko kolor,
- nie zna roznicy miedzy piecem jednofukcyjnym i dwufunkcyjnym, sposob
podlaczania kaloryfera (dolny czy boczny) to czarna magia
- "nie zna sie" na rozmieszczeniu infrastruktury sprzetu audio-tele
- nie rozrysuje ukladu podlogi - kafli/desek, dostalismy tylko powierzchnie
poszczegolnych pomieszczeniach, dalej radzcie sobie sami,
- jedyna sugerowana glazura do lazienki to mozaika za 1000 zl za m kw, jezeli
chcemy cos innego musimy szukac sami, zero inicjatywy ze strony architekta
- od 3 miesiecy nie mozemy sie doczekac na projekt umowy na rozbudowe, w
miedzyczasie odrzucilismy inna oferte, z uwagi na to, ze nasz architekt mial
dostarczyc projekt we wczesniejszym terminie - nie zobaczylismy nawet
wstepnego rysunku
- poniewaz zmieniamy juz teraz pewne detale na elewacji i chcac aby ogolna
koncepcja domu po planowanej rozbudowie byla spojna, zapytalismy sie (ogolnie)
o preferowana kolorystyke wprowadzanych nowych elementow - pretensje, ze
pytamy sie o kwestie nie objete umowa o wystroj wnetrz (fakt, ze nieobjete -
na projekt umowy na rozbudowe czekamy juz 4 miesiac)
- rysunki techniczne, ktore dostajemy (i to ich kolejne wersje) wykazuja bledy
pomiarowe rzedu kilkudziesieciu cm,
- od momentu rozpoczecia wspolpracy minelo ponad 5 miesiecy - nie mamy jeszcze
wszystkich rysunkow technicznych, prace stoja w martwym punkcie
- zeby wspolnie wybrac materialy musimy brac urlop - architekt nie pracuje w
soboty
Efekt koncowy:
Kazda wolna chwile spedzamy na forach budowlanych i przegladaniu
specjalistycznych czasopism budowlanych. Nerwy w postronkach.
Prosze poradzcie - co z tym fantem zrobic? Czy jestesmy zbyt wymagajacy
oczekujac od architekta dowiadczenia w kwestiach technicznych? Chcielibysmy
jak najszybciej zakonczyc etap projektowania. Z gory uprzedze, ze umowy
niestety nie negocjowalismy i nie przewidzielismy takiego obrotu sprawy - nasz
blad. Tylko co z tym teraz zrobic? Czy nasze doswiadczenie jest
reprezentatywne - mamy nadzieje, ze nie?