Dodaj do ulubionych

Inwestorzy indywidualni

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.06, 18:18
Inwestorzy indywidualni w Polsce to w 90% pijawki, cwaniaki, ignoranci, chamy, nuworysze ze wsi.
Niech sobie kartofle buduja sami. Niech kupuja domy z katalogów, jak im sie podoba. Niech proszą o opinie na forum GW. Niech wydają setki tysięcy złotych na okładanie marmurem swych betonowych płotow, oszczędzajac na honorarium projektantów. Po 25 latach pracy u podstaw mam to gdzies. Polska to architektoniczna wieś i nic tu po nas. Wracam do Australii projektować wnętrza-nie mam zamiaru zafundowac sobie 2 zawału serca.
cheerio!!
Obserwuj wątek
    • Gość: tereza Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.acn.waw.pl 25.07.06, 20:32
      wez mnie z soba..pomogę..
    • pishor Re: Inwestorzy indywidualni 25.07.06, 21:53
      Hi, hi, hi... Trafił się jakiś klient widzę?
      Spokojnie - do wszystkiego się mozna przyzwyczaić. Pociesz się, że Ty możesz
      wrócić do misiów Koala. A my... No cóż. Do wszystkiego się można przyzwyczaić.
      A zresztą. Nie wszyscy są tacy źli. Podobno co cię nie zabije, to cię wzmocni...
      • Gość: tereza Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.acn.waw.pl 26.07.06, 12:40
        ja nie klient, ja dobry architekt, i tez mam dosyc klientow..
    • Gość: tdk Re: Inwestorzy indywidualni IP: 86.83.143.* 26.07.06, 00:20
      smutne, ale prawdziwe w 100%. zycze powodzenia
    • Gość: archikotopies Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.06, 09:38
      wytłumaczenie jest dość proste:
      1.lata komuno-izmu: zabrać, co twoje, wyrównać wszystko, wybić inteligencję i
      prawdziwe rzemiosło, itd, itp, itd
      2.totalna frustracja spółeczeństwa : albo pieniądze ma i uważa że wszystko
      wolno albo nie ma i tez się tak uważa
      3."mieszka" więc uważa, że wie dość
      4.na kim najłatwiej odbić swoje frustracje? na inteligencie dość szeroko
      kształconym, co ma jeszcze poczucie "misji" poprawiania świata estetycznie i
      nie tylko, z takiego można wycisnąć więcej niż umowa zakłada, albo i bez umowy
      5.brak samokrytycyzmu - ludzka rzecz
    • Gość: anais55 Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.crowley.pl 26.07.06, 21:24
      Jak żyjesz tu i teraz to musisz wiedzieć-że nie każdy inwestor to złodziej-
      którego stać,na wielki dom i drogi plan.Ja też chciałabym dużo zarabiać.Gdybym
      dużo zarabiała to nie cyckałabym kazdego grosza.Po 33 latach pracy i to tylko
      dlatego że nie palę i potrafię się wyrzec do tego jestem oszczędna jest mnie
      stać na malutki domek na małej działce.A i to wciąż mam obawy czy nie utknę
      gdzieś niedokończona. To co zwykły człowiek może tylko śnić? albo marzyć?Tylko
      dlatego że nie ukradł.To raczej miej pretensję do rządu -a nie do inwestora,bo
      90%inwestorów to są ludzie właśnie tacy jak ja co to muszą każdego gwożdzia
      liczyć.A inni ludzie wykształceni? inne zawody-gdzie też zarabiają
      grosze.Jesteś młody to jedż-bo tu życia szkoda.Tu zawsze będzie bieda.To
      państwo jest dla kombinatorów,oszustów,złodzieji.A uczciwy zawsze będzie musiał
      liczyć każdy grosz.
      • dom150 Re: Inwestorzy indywidualni 26.07.06, 21:41
        Nie chcą płacić , olewają Cię oszukują Podaj sprawę do sądu pierwsza rozprawam
        za około dwa lata , po około 5 latach jak dobrze pójdzie powiedzą , co żeś
        spieprzył , ot i wszystko witaj w Polszce. Tu wszystko jest możliwe zwierzęta
        są szczęśliwe
      • pishor Re: Inwestorzy indywidualni 26.07.06, 21:46
        Gość portalu: anais55 napisał(a):
        > Po 33 latach pracy i to tylko
        > dlatego że nie palę i potrafię się wyrzec do tego jestem oszczędna jest mnie
        > stać na malutki domek na małej działce.
        Noo... I to jest wreszcie konkretny argument za tym, żeby wreszcie rzucić
        palenie.
        A ja zawsze proszę w kiosku o paczkę z tymi co to "powodują bezpłodność".
        Błąd! :D
        • dom150 Re: Inwestorzy indywidualni 26.07.06, 21:57
          ograniczysz jeszcze papu i nie używaj sobie. Zdrowszy zemrzesz
          • pishor Re: Inwestorzy indywidualni 26.07.06, 21:59
            Tiaa. Nie dość,że se nie po... to nawet nie pojem?! ooo Tak to nie będzie!
    • Gość: Spacedreamer Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 08:17
      Ja mam przeciwne doświadczenia.
      W ciągu ostatniego roku pogoniłem tylko 2 cwaniaków, większość to
      ludzie na poziomie.
    • Gość: archikotopies Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.06, 08:56
      pytanie , jaki procent stanowi "normalny, poważny człowiek" do masy oględnie
      mówiąc "dziwnych postaci" ?
      • pishor Re: Inwestorzy indywidualni 27.07.06, 12:32
        Gość portalu: archikotopies napisał(a):

        > pytanie , jaki procent stanowi "normalny, poważny człowiek" do masy oględnie
        > mówiąc "dziwnych postaci" ?

        Pytanie uzupełniające.
        Czy w przypadku pojawiania się "dziwnych postaci" działa prawo serii?
        Czy "dziwne postacie" są "zwierzętami" stadnymi? Bo z moich doświadczeń wynika,
        że, jeżeli już ktoś taki się pojawia, to za nim ciągną następni. Jest to
        oczywiście zjawisko okresowe, bo zdarzają się też długie momenty wytchnienia :)
    • mynia_pynia Re: Inwestorzy indywidualni 27.07.06, 14:35
      Proszę o identyfikacje cwaniaka i pijawki, chama, nuworysza ze wsi.
      Czy to taka osoba co nie płaci za usługę? Targuje się? Czy może nie słucha że
      projekt indywidualny jest do bani, i nie chce przeróbek za 6 tyś zł???
      Bo nie wiem o co Panu chodzi???

      Odpowiadając na zarzuty, które pewnie się pojawią:
      Tak mam projekt indywidualny, tak płacę za przeróbki 6 tyś, nie oczekuję
      terminu za 2 dni.
      Oczekuje od architekta:
      Pozwolenia na budowę, czyli załatwienia całej papirologii, wszystkich mediów,
      do domu i po domu. Oczywiście nie wspomnę już o poprawności konstrukcji i
      zwróceniu uwagi na lepsze rozwiązania, bo za to płacę.

      A to że w różnych urzędach różnych miast chcą różnych cudów to mnie nie
      interesuje, pozwolenie ma być i już.

      Póki co nie mam problemu z architektem, wręcz przy kawce mi opowiada różne
      ciekawe historie z życia wzięte ;)
      • mynia_pynia Re: Inwestorzy indywidualni 27.07.06, 14:37
        Projekt katalogowy, upsss. Ja też mam gotowca, a właściwie w chwili obecnej to
        już nie gotowiec.
      • Gość: ping pong "pozwolenie ma być i już" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 10:03
        i to stwierdzenie juz charakteryzuje pewną grupę ludzi, smacznej kawki życzę
        • kosmiczne_tworki Re: "pozwolenie ma być i już" 28.07.06, 11:07
          te inwestory indywidualne są straszne,a już najgorszy taki,co zapłaci za
          projekt i chce, żeby ten projekt mu zrobić,i to jeszcze bez wad. no dno
          kompletne
          • Gość: mister Re: "pozwolenie ma być i już" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.06, 11:27
            Mam kolege - on ma architekta - i ma nawet projekt indywidualny - dostosowany do
            potrzeb jego i rodziny,ich trybu zycia i upodoban.... - cos wspanialego, tylko
            12 tysiecy a tyle satysfakcji! Aha, i wiecie co? Wyszedl dom podobny do kazdego
            katalogowego, uklad wnetrz rowniez, nic nowego i ciekawego tam nie widzialem. On
            tez juz na koncie nic nie widzi...
            • rispetto Re: "pozwolenie ma być i już" 28.07.06, 13:52
              Ma indywidualny projekt? Ma! Będzie czym się pochwalić na forum? Będzie! :)
              Jest jazzy? No nie wiem ...
            • Gość: mif Re: "pozwolenie ma być i już" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.06, 14:26
              Jak robił w stajni katalogowej, to dziwiłbym się, gdyby było inaczej :(
              • Gość: mister Re: "pozwolenie ma być i już" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.07.06, 14:34
                No nie robil w stajni katalogowej...
    • Gość: ping pong Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.06, 14:00
      jeśli ktos zaczął myślenie o domu z 12 tys w kieszeni i juz na koncie dno widzi,
      (po projekcie) to jest "ograniczony z natury", niestety, być może ta
      ograniczoność nie pozwala na lepszą współpracę z architektem, a zresztą....
      cały ten "jazz ", pynia-mynia z projektem za 8tys co to juz nie jest "gotowy",
      (ależ jest, jest nadal-tylko fundamenty i więźbę dachową ma pynia-mynia
      poprawną), to wszystko bzdura katastrofalna - chcecie - budujcie katalogowe,
      nie chcecie - rozmwaiajcie z architektami , a na forum możecoe nadal
      odreagowywać swoje stressy i frustracje, nic nie kosztuje , nie boli i nikomu
      nie pomaga
    • Gość: CREEP Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 02:57
      Ja w trybie sprostowania.
      Nadając mojemu postowi tytuł 'inwestorzy indywidualni' miałem na myśli klientów nie-insytucjonalnych , osoby fizyczne budujące sobie dom na przykład.
      Lud miast i wsi zrozumiał 'indywidualny', jako 'nie z katalogu'.Ręce opadają.

      A pani, która od architekta oczekuje głównie pozwolenia na budowowę, od lekarza wymaga zapewne jedynie L4 (no i może kilku dykteryjek przy kawce), bo diagnozuje i leczy się sama z pomocą Leksykonu Zdrowia i porad w internecie.



      • mynia_pynia Re: Inwestorzy indywidualni 31.07.06, 12:00
        Inwestor indywidualny to ja, projekt indywidualny to rzecz którą ty robisz pod
        moje dyktando !!!
        Dokładnie rozumie co piszesz, tylko nie rozumie czego ty ode mnie oczekujesz
        jako architekt. Że "wymalujesz" mi wizje "szklane domy" a ja mam po rączkach
        Cię całować i o nic nie pytać.
        Dom ma być dla mnie wygodny i bezpieczny, na się zgadzać z MPZP. Chyba ja wiem
        lepiej co jest dla mnie lepsze, co mi się bardziej podoba, na co mnie stać, ty
        masz to zaprojektować i łaski mi nie robisz, nie ty to tabuny innych
        architektów.
        Zawsze "podziwiam" takie osoby co uważają siebie za WZÓR, ja jestem oki,
        najpiękniejszy, najzdolniejszy, tylko ja trafiam na frajerów, którzy chcą ode
        mnie czegokolwiek.

        Wracaj za granice, bo tam może ludzie nie interesują się tym w czym mają
        mieszkać, i może dlatego jest łatwiej.
    • Gość: archikotopies idywidualni nie instytucjonalni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.06, 09:36
      alez rozumiemy, rozumiemy ....
      to zgoła wszystko jedno, czy znajdzie sobie cos przyzwoitszego z katalogu
      czy "na miarę ",- jeśli jest prymitywnym, ograniczonym "mentalnie i
      estetycznie", cwanym naciągaczem, jak romawiać z takowym ? udawać, że ok i coś
      przemycać czy rąbać mu kaszanę pilnując tylko, zeby się wypłacił ?
      • Gość: bob Re: idywidualni nie instytucjonalni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 00:05
        Ja mam z katalogu, a w środku robie po swojemu panie architekcie.
        • Gość: kafar Re: idywidualni nie instytucjonalni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 01:23
          A ja nie mam z katalogu, bo nie wyobrażam sobie jakby to miało wyglądać.

          Do budowy domu przymierzałem się od dłuższego czasu, ale nigdy jakoś nie czułem się gotowy - zarówno finansowo jak i mentalnie. Mając jednak coraz częściej do czynienia z budowami, architektami itp. (rozbudowa własnej firmy), doszedłem do wniosku ze nie taki diabeł straszny. Biuro, któremu powierzyłem projekt i nadzór nad budową siedziby firmy, świetnie się sprawdziło. Projektanci dostali dość szczegółowo opracowane dyspozycje programowe oraz jasno określony budżet i honorarium (które z resztą było efektem dość burzliwych negocjacji), jeśli chodzi o resztę byłem gotowy na propozycje, dyskusje i kompromisy.
          Architekci wzieli swoje, ale trzeba przyznać ze gimnastykowali się mocno, żeby wszystko było jak należy. Nie zdawałem sobie wcześniej sprawy z tego jakim wysiłkiem organizacyjnym jest przeprowadzenie wszystkich etapów procesu budowlanego.
          Dom zamówiłem w tym samym biurze, budowa ruszyła kilka miesięcy temu. Powiem tyle: śpię spokojnie. Na budowę wpadam dosyć często, ale nie dlatego żeby pilnować czy równo kładą płytki, tylko dlatego, że lubię patrzeć jak rośnie MÓJ DOM.



    • Gość: archikotopies Pynia, jesteś katalogowym przykładem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 09:30
      samozadowolenia podszytego kolosalnym stressem !
      tabuny architektów chciałyby Cie poznać !
      lekarzy zresztą też, bo byś im powiedziała, co dla Ciebie lepsze:pigułki czy
      czopki !
      • kosmiczne_tworki Re: Pynia, jesteś katalogowym przykładem 01.08.06, 11:33
        Gość portalu: archikotopies napisał(a):

        > samozadowolenia podszytego kolosalnym stressem !
        > tabuny architektów chciałyby Cie poznać !
        > lekarzy zresztą też, bo byś im powiedziała, co dla Ciebie lepsze:pigułki czy
        > czopki !

        aj, waj, co za wredna inwestorzyca. nie róbta jej projektu. architekty - nikomu
        nie róbta projektów. niech inwestory sie nauczom szacunku. Ale niech najpierw
        zapłacom szanownym architektom, za to, że som architektami. a co!! szaconek sie
        nalezy. nie bedzie taki inwest jeden z drugim mówił jaki chce miec dom, jak
        chce mieszkać. a co to kaste architektów obchodzi ??? bedzie taki rzadził ???
        jeszcze czego ???
        • rispetto Re: Pynia, jesteś katalogowym przykładem 01.08.06, 12:59
          No właśnie! Burak nowobogacki jeden z drugim będzie tu gadał w jakim domu chce
          mieszkać! Skandal!
    • Gość: archikotopies ja tam nie wiem czy burak czy kartofel ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 14:34
      niech gada, pisze, mówi co mu sie podoba, mnie nie przeszkadza.....
      niech też słucha, dyskutuje, argumenty rozważa......
    • Gość: archikotopies no i ten język.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.06, 14:41
      "ma mi tu być i już", "ja wiem siama, siama bo moja kasa, moja",
      "płacę i wymagam, niech mi tu przy kawce opowiada","tabuny" itd.itp.
      naprawdę nie czujecie i nie słyszycie ?
      • Gość: wilku Re: no i ten język.... IP: *.icpnet.pl 01.08.06, 18:43
        Noo, fakt. To ten typ inwestora, którego po dwóch podobnych doświadczeniach
        staram sie unikac jak ognia. Ta sama buta i traktowanie architekta jak
        przeciwnika a nie partnera.
        Gorszy typ niż Ultradociekliwy_A_Nikomu_Niedowierzający olo76 - trudny ale
        chyba na poziomie.
        • olo_76 Re: no i ten język.... 04.08.06, 11:03
          O widzę że już o mnie krążą opowieści :-))))

          Nie jestem ultradociekliwy, za to jestem na poziomie (jakimś tam :-).

          A tak naprawdę to w dużej mierze zgadzam się z Pynią. Architekt to dla mnie
          doradca-usługodawca. Jeśli ma większe ambicje to świetnie, ale to nie moja
          sprawa. Może tworzyć sobie niesamowite projekty, domy z żyletek, itp. A dla mnie
          ma zrobić taki dom żeby mi było wygodnie. Tak samo jak fryzjer, ma mnie tak
          ostrzyc jak ja chcę, a jak chce poszaleć to może w konkursach występować.

          Nie wiem dlaczego architekci tak się bronią przed taką dwoistością swojego
          zawodu. Tu jest i sztuka i rzemiosło. Ze sztuki można wyżyć tylko gdy jest
          naprawdę wysokiego lotu. Z rzemiosła można wyżyć prawie zawsze.

          UANN_OLO

          PS. Dowierzać lub niedowierzać to ja mogę swojej żonie. Na forum oczekuję
          argumentów, któore mnie przekonają.
          OLO
          • Gość: obly Re: no i ten język.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.crowley.pl 04.08.06, 11:12
            no biedny kraj mentalnie to i biedni mentalnie ludzie. zarówno inwestorzy jak i
            i architekci też.

            wczoraj do mnie dzwoniła baba zebym jej na za tydzien zrobil przeróbkę typwego
            blizniaka(doprojektowac piwnicę bo ona chce, proekt piwnicy nie zakłada) i jak
            to powiedziala ze za dorysowanie kreski w pracowni od której kupila projekt
            chieli od niej 3 tysiace. ona nie jest głupia i nie bedzie za to płacić takie
            straszne sumy i ze dlatego zwraca sie do mnie i zebym powiedzial gdzie mieszkam
            bo ona od razu do mnie jedzie bo jej sie spieszy i musi miec to na juz bo
            robotnicy czekają na budowie.
            co mialem zrobic. starałem sie grzecznie podziekowac za zainteresowanie moimi
            usługami.

            to ktos bardzo podobny do Ola chyba ;)))
            • olo_76 Re: no i ten język.... 04.08.06, 11:16
              Nie wiem z czego wyciągasz wnioski co do podobieństwa. Czy kiedykolwiek
              napisałem że będę od architekta wymagał dostawiania kresek i jeszcze mu dyktował
              ceny? Czy pisałem że kupię projekt gotowy i będę coś dorabiał? Czy mi się
              spieszy? Czu ja jestem babą?

              Waż Waść swoje wypowiedzi bo oskarżenie o biedotę mentalną (a zwłaszcza nijak
              nie uzasadnione) jest już obraźliwe.

              Chyba nie chcesz żebym tu pisał o mentalności obleńców ...
              OLO
              • Gość: obly Re: no i ten język.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.crowley.pl 04.08.06, 11:23
                a pisz co chcesz ;)))
          • Gość: obly Re: no i ten język.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.crowley.pl 04.08.06, 11:21
            na pewnym poziomie sie zgadzam z tobą hehe, architekt to usługodawca, są
            droższe prostytutki i są tańsze prostytutki. ty wolisz te tańsze i na nich sie
            skupiasz. u tanszych mówisz co chcesz i masz co chcesz. a drozsza pokazuje ci
            rzeczy o których istnieniu nie miales pojęcia.
            nie wiem jak to do ciebie nie przemówi to mało co przemówi.

            ale naprawdę nie dziwię sie ze Polska jest brzydka jak dupa słonia po
            odrobaczaniu skoro bardzo dobrze wykształcony czlek jak ty, używający poprawnej
            polszczyzny, wykazuje wyczucie estetyczne na poziomie hodowcy kur i to z zezem.

            nie obrażaj się. bo nie ma o co. to nie jest uwaga bezposrednio do ciebie.

            wojna, ruscy i komuna wybili nam inteligencję i teraz ta inteligencja powstaje
            w bólach ze wsi i nie ma co sie dziwić. nie rozumiem dlaczego sie dziwicie. nie
            mowie tego po to by kogos obrazic. ale to są niestety fakty które dopiero
            nastpne pokolenia wymarzą. jak bedzie zaspokojona bieda pojawi się dopiero głód
            estetyczny.
            pojawi się


            • olo_76 Re: no i ten język.... 04.08.06, 11:59
              W końcu się rozumiemy. O to właśnie mi chodziło od początku. A jak myślisz
              dlaczego tańsze prostytutki są tańsze? Z wyboru? Nie mój drogi. Bo bycie drogą
              prostytutką to już jest sztuka ... I dlatego drogich są tysiące, a tańszych
              miliony. Ale przynajmniej tańsze prostytutki nie użalają się nad sobą i nie
              odreagowują na forum.
              Uff, jak się czegoś nie porówna do d..py to się nie idzie dogadać.

              Piszesz o moim wyczuciu estetycznym, a jednak uwaga nie jest bezpośednio do
              mnie. Hmm, ciekawe. Bardzo logiczne w sumie. Ja nie powinienem tego czytać,
              tylko niech inni o mnie czytają. Rozumiem że to nie moja wina że jestem ułomny
              tylko historia, ruscy, wojny. To dobrze bo już miałem to wziąść do siebie :-)

              Z drugiej strony (uwaga - gruby żart, jak ktoś nie chce być urażony to niech nie
              czyta) - ciekawe czemu ten głód estetyczny (a tym samym inteligencja) przetrwała
              tylko wśród architektów. Dziwne. Trzeba by komisję powołać czemu to architektów
              potraktowano inaczej niż całą pozostałą inteligencję. Ciekawe też w tym
              kontekście skąd czerpiesz niezachwiane poczucie wyższości Twojego wyczucia
              estetycznego, nad innymi, ciekawe ...

              Mam też nadzieję że następne pokolenia jednak spróbują wymazać ten wpływ
              historii a nie o nim marzyć ... (kurcze robię się złośliwy jak bym sam błędów
              nie sadził ...).

              OLO

              • Gość: obly Re: no i ten język.... IP: *.nfosigw.gov.pl / *.crowley.pl 04.08.06, 13:42
                ;)) no i sam widzisz no
                jak nie mam racji to po co sie przejmujesz?
                • kosmiczne_tworki Re: no i ten język.... 04.08.06, 13:59
                  Gość portalu: obly napisał(a):

                  > ;)) no i sam widzisz no
                  > jak nie mam racji to po co sie przejmujesz?

                  no to nie dziwota, że ochrona środowiska i gospodarka wodna tak wygladaja w
                  Polsce, zajmij się wreszcie tym, za co ci podatnicy płacą
                  • obly Re: no i ten język.... 04.08.06, 14:09

                    ;)) mój ulubiony argument kretynów
              • Gość: wilku Re: no i ten język.... IP: *.icpnet.pl 05.08.06, 17:57
                >Z drugiej strony - ciekawe czemu ten głód estetyczny (a tym samym
                >inteligencja) przetrwał a tylko wśród architektów. Dziwne. Trzeba by komisję
                >powołać czemu to architektów
                > potraktowano inaczej niż całą pozostałą inteligencję. Ciekawe też w tym
                > kontekście skąd czerpiesz niezachwiane poczucie wyższości Twojego wyczucia
                > estetycznego, nad innymi, ciekawe ...

                Może się wtrącę - bo ta wyższość jest bezdyskusujna aksjomatycznie omalże.
                Wyższa stratosferycznie od 95% społeczeństwa - biorąc pod uwagę przeciętną,
                zarówno u architektów jak i u dowolnego rodaka na ulicy. Tak jak sprawność w
                posługiwaniu się matematyką u informatyków, że posłuże sie przykładem
                zrozumialszym dla Ciebie.
                Dlaczego tak jest - nie zamierzam tu wypisywać, to tak oczywiste, ze banalne.
                Oczywiście - jak w wypadku każdej średniej są odchyły w każdą stronę, co
                zapewne za chwilę Ty lub ktoś inny skrzętnie wykaże :)
                pozdro
          • obly Re: no i ten język.... 04.08.06, 11:57
            nie ja sie czepiam tylko sam sie siebie czepiasz

            oo:

            > O widzę że już o mnie krążą opowieści :-))))
            >
            > Nie jestem ultradociekliwy, za to jestem na poziomie (jakimś tam :-).

          • Gość: wilku Re: no i ten język.... IP: *.icpnet.pl 05.08.06, 18:05
            > A tak naprawdę to w dużej mierze zgadzam się z Pynią. Architekt to dla mnie
            > doradca-usługodawca.
            > Nie wiem dlaczego architekci tak się bronią przed taką dwoistością swojego
            > zawodu. Tu jest i sztuka i rzemiosło. Ze sztuki można wyżyć tylko gdy jest
            > naprawdę wysokiego lotu. Z rzemiosła można wyżyć prawie zawsze.

            Generalnie masz rację. Bez klienta nie istniejemy. Problem zaczyna się, gdy 3/4
            klientów trzeba reedukować (w bardzo szerokim zakresie) a reszta - jak Ty - swą
            taktykę współpracy zasadza na niedowierzaniu wybranemu przez nich "usługodawcy"
            Wiekszość bezsensownej dyskusji w Twoim wątku wynika głównie z braku zaufania
            do Twoich rozmówców - bezinteresownych doradzaczy. A w przysżłości i "tego na
            którego wypadnie bęc" architekta.
            spokojnego łikendu
            • obly Re: no i ten język.... 05.08.06, 22:45
              ;)))
              wilki to fajne chuopaki
    • Gość: archikotopies Inwestorzy indywidualni a sprawa OLA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 09:40
      w sumie każdy, kto zapłaci za naszą pracę może dopytywać, deliberować,
      dociekać....
      _ale OLO na ten przykład zapytany , co rozumie przez "wizję domu" juz się nie
      odezwał, chodziło mu pewnie o koncept domu a tego sie nie rozdaje,
      _tak więc podawanie "mam działkę szerokości, mieszkać będę z ..., mam konia i
      kurki japońskie - potrzebna mi zagroda, poprawcie mi moje rysunki ( a uwag
      otrzymał sporo), de facto pozostają w kręgu "porady za darmo oczekuję, byle
      była pełna i rzetelna"
      _OLO , ja się do Ciebie przysysam całkiem przykładowo i bez urazy, proszę, bo
      mi pewna PMynia całkiem zbrzydła
      • olo_76 Re: Inwestorzy indywidualni a sprawa OLA 04.08.06, 11:12
        Przez wizję tego domu rozumiem pomysł na jego ustawienie na działce i zgrubny
        układ pomieszczeń. Czyli to co narysowałem. Czyli o stwierdzenia typu "Ty, weź
        se zamień miejscami salon z kuchnią to będziesz miał fajniejszy widok ..." Jeśli
        encyklopedyczna definicja wizji domu jest inna, to trudno ...

        Większość forum tak funkcjonuje że porady są za darmo, a to dlatego że w
        zasadzie nie wiadomo kto doradza. Tak więc czyta się takie porady i samemu
        ocenia i bierze odpowiedzialność za nie. Jak ktoś chce coś poradzić za darmo to
        może, jak nie chce to nie, może też proponować poradę płatną ... i już. Nie wiem
        czemu się czepiać tego, że szukam porady architektonicznej na forum
        architektura. A gdzie mam szukać? Jak ktoś nie chce doradzać to przecież nie
        musi. Jak chce to musi się liczyć z tym że jego porady zostaną poddane
        dyskusji. Czy to takie trudne do zrozumienia/zaakceptowania?

        Rozumiem atrakcyjność własnej osoby, więc nie mam do Ciebie pretensji że nie
        możesz się oprzeć mojemu urokowi i przysysasz się właśnie do mnie ... Urazy nie
        noszę w sercu długo, po prostu wyzywam na pojedynek, zabijam i zjadam serce ...

        OLO

        • Gość: obly Re: Inwestorzy indywidualni a sprawa OLA IP: *.nfosigw.gov.pl / *.crowley.pl 04.08.06, 11:22
          nie przysysam się naprawdę;))
          po prsotu nie moge traktowac cie poważnie
          • olo_76 Re: Inwestorzy indywidualni a sprawa OLA 04.08.06, 11:43
            To chociaż traktuj poważnie siebie. Dwa posty wyżej pisałeś że się przysysasz,
            teraz piszesz że się nie przysysasz ... To jak? Chcesz herbatki z cytryną i bez?
            Plączecie się w zeznaniach panie Obly ...
            Coś musicie mieć na sumieniu ...
    • mynia_pynia Re: Inwestorzy indywidualni 03.08.06, 10:45
      Jestem bardzo spokojną osobą, pewne podejście do "sprawy" mnie śmieszy, uważam
      że niektórzy nazywając siebie "architektami" uważają że to wystarczy na
      prestiż, dobre imię, i wszystko co zrobię jest świetne.
      Jak pierwszy raz zobaczyłam to forum to byłam zachwycona, popatrzyłam na wątki
      zakładane przez ludzi i stwierdziłam jest naprawdę super, można się dopytać o
      rzeczy o których się nie wie.
      Niestety czytając komentarze szybko doszłam do wniosku że jest to najbardziej
      krytyczne, obraźliwe, szydercze forum.
      Może to kwestia anonimowości w Internecie, bo w rzeczywistości nie spotkam
      architektów którzy w rozmowie ze mną szydzili z moich wyborów, raczej rozmowa
      luźna, nasuwanie innych rozwiązań, propozycja zastanowienia się nad inną
      koncepcją.
      No chyba że jesteście dwulicowi i za plecami "dupę" obrabiacie,
      ale wtedy nie dziwię się że jęczycie tutaj, że inwestorzy są chamscy i prostacy.

      Powiem, że jestem zdruzgotana poziomem tego forum, a najbardziej odpowiedziami
      architektów którzy atakują pytających a później wszczynają "burdy" między sobą.

      Udzielam się tu bardzo rzadko i w sumie miałam już nie pisać ale ten wątek mnie
      ciągle zaskakuje.
    • Gość: archikotopies specjalnie do MPyni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 17:36
      skoro na początku była Pani zachwycona, to może znalazła Pani jakieś godne
      uwagi-uwagi, szło po Pani myśli ? Ale skończyła Pani obrzucając inwektywami i
      cos mi się nie widzi, że jest Pani bez winy...
      kończy sie dzień pracy i wie Pani co ? sporo czasu tłumaczymy pewnemu
      klientowi, że to czego oczekuje nie jest zgodne z prawem budowlanym, przepisami
      (nie wspominając o dobrym guście) i wie Pani co usłyszeliśmy? ze pójdzie sobie
      gdzie indziej i tam "tabuny architektów" zrobią, jak będzie chciał, bo to jego
      kasa
      ufff, poszedł, na szczęście, żeśmy ludzie spokojni to sobie teraz wzruszymy
      ramionami nad ludzkim dziwem....
      • Gość: fusslie Re: specjalnie do MPyni IP: *.acn.waw.pl 03.08.06, 18:05
        sporo czasu tłumaczymy pewnemu
        > klientowi, że to czego oczekuje nie jest zgodne z prawem budowlanym,
        przepisami
        >
        > (nie wspominając o dobrym guście) i wie Pani co usłyszeliśmy? ze pójdzie
        sobie
        a co to jest dobry gust? Prosze o definicje :)))
        > gdzie indziej i tam "tabuny architektów" zrobią, jak będzie chciał, bo to
        jego
        > kasa
      • mynia_pynia Re: specjalnie do MPyni 03.08.06, 18:19
        Proszę Pana, dyskusja zeszła na zły tor, ja nie oczekuje gruszek na wierzbie,
        mam wyobraźnię, umię kreślić, rysować, znam przepisy budowlane, drogowe,
        odnośnie wymogów środowiska z racji wykonywanego zawodu.

        To dyskusja: O co panu zadającemu pytanie w próżnie Internetową chodziło
        ubliżając inwestorą???

        Ale widzę że wyszło na to, że ja jestem upierdliwym inwestorem, nie znającym
        się na niczym.

        A sposób na upierdliwych klientów jest jeden i bardzo skuteczny: ....O to
        będzie sporo kosztować ....(i rzucić cenę z kosmosu). Po co się męczyć i wdawać
        w dyskusję.

        Ponadto gdyby Pan spotkał mnie na swojej drodze zawodowej mam pewność że miło
        by się nam pracowało, bo moje pytana są w stylu : A dlaczego tak??? A cha! Oki,
        to ile będzie to kosztować??? Aż tyle, no co Pan, może jakiś upust, (mile
        widziane 40%) ;)? Jak to się nie da ;), no dobra. Do zobaczenia.
        • mynia_pynia Re: specjalnie do MPyni 03.08.06, 18:50
          Przyznam się jeszcze, że w swoim krótkim życiu ;) zaprojektowałam i zrobiłam
          wyliczenia dla JEDNEGO domu jednorodzinnego ;)
          Od fundamentów aż po komin, było to kilka lat temu i w dodatku na zaliczenie
          przedmiotu, nie jest to coś imponującego ale gdyby ktoś stał z "wycelowanym
          pistoletem" w moją stronę to bym zaprojektowała dom.
          Mi zajął ten projekt trzy miesiące i na chleb bym nie zarobiła, w dodatku
          okrutnie mnie ta dłubanina dobiła.
    • Gość: archikotopies dobry gust IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.06, 10:19
      w architekturze oznacza (dla mnie) zgodę i proporcjonalność wszystkich
      czynników: działki, otoczenia działki, powierzchni zabudowanej i
      niezabudowanej, przyszłego "wyposażenia działki", zieleni, budowę na miarę
      czasów i możliwości klienta, bezpretensjonalność, najlepiej prostotę a jeśli
      zdobnictwo, to spójne w całości z wielkością i jakością całego założenia
      przestrzennego, konsekwencję i pomysł jednocześnie....
      proszę zauważyć, że nie mówimy tu jedynie "o małym domku", dobry gust jest
      oczekliwany we wszystkim
      w dobrym guście może być wiejska chata i duży,okazały dom
      a teraz oddalam się....
    • franek-b Re: Inwestorzy indywidualni 05.08.06, 23:26
      > ś i nic tu po nas. Wracam do Australii projektować wnętrza-nie mam zamiaru
      zafu
      > ndowac sobie 2 zawału serca.
      > cheerio!!

      Powodzenia, wroc jak sie czegos nauczysz. Na razie jak widze to co projektuja
      polscy architekci to zbiera mnie na wymioty - przoduje w tym miejsce zwane
      stolyca...
      W austrii naucza Cie rowniez jednej podstawowej zasady, ze nalezy sluchac
      klienta, bo dla niego sie pracuje.
    • Gość: Tola Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.08.06, 23:42
      Kochany, jeśli do tej pory miałeś 90% inwestorów buraków, to oznacza to, że coś
      z TOBĄ jako zawodowcem nie tak. Dobry architekt przyciąga dobrych inwestorów.
      Wydaje mi się, że przeprowadzka niewiele zmieni...
      • Gość: up bardzo ciekawy watek, bardzo ciekawy IP: 81.210.16.* 25.10.06, 15:36
    • Gość: inwestor Re: Inwestorzy indywidualni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 01:39
      Ja niestety mam negatywne doswiadczenie ale z architektami. Pierwszy architekt z
      ktorym rozmawialem przekonywal mnie, ze wykonczenie wnetrza remontowanego nowego
      domu 150 m (dom 10 letni) w standardzie srednim musi mnie kosztowac 600 tys zl.
      Projekt wnetrz wycenil na 25 tys netto i nawet bylismy sklonni tyle zaplacic
      uwiedzeni pieknymi zdjeciami w czasopismach. Na szczescie w pore poznalem bylych
      inwestorow tego architekta, ktorym wytoczyl on (i przegral) sprawe o naruszenie
      praw autorskich rzekomo spowodowane tym, ze inwestorzy wybudowali dom niezgodnie
      z projektem, min. poprzez nieuwzglednienie szalunku z modrzewia na elewacji.
      Zgodnie z relacja z pierwszej reki, domu nie dalo sie wybudowac zgodnie z
      projektem, trzy ekipy zrezygnowaly z prowadzenia budowy poniewaz rozwiazania
      zaproponowane przez architekta byly niewykonalne technicznie, dom nie mial
      systemu wentylacji, zostal nieprawidlowo usytuowany wzgledem stron swiata etc.
      Inwestorzy oststecznie sprzedali dom, nie dalo sie w nim mieszkac (wspolczuje
      nabywcom). Pracownia architektoniczna kilkakrotnie polecana na tym forum, a jak
      sie okazalo prowadzaca ja dwojka architektow nie posiadala uprawnien (jeden z
      architektow skonczyl chemie, drugi po architekturze wnetrz, projekty podpisywal
      podstawiony dziadek). Sprawa w swoim czasie opisana w Muratorze.

      Architekt, z ktorym teraz wspolpracuje (projekt wnetrz) wlasnie przedstawil mi
      kolejna poprawiona wersje projektu elektryki. Tym razem tylko 8 bledow wzgledem
      stanu faktycznego. Postep jest - poprzednio wylapalem 18 bledow (typu: nie ma w
      ogole zaznaczonego zrodla swiatla w danym pomieszczeniu, gniazdka po innej
      stronie niz w realu). Na poprawiony projekt elektryki czekam 4 miesiace.
      Wszystkie niemal rysunki techniczne (a bylo ich bardzo niewiele), jakie
      dostawalem zawieraja bledy. Roznice w wymiarach rzedu kilkudziesieciu
      centymetrow. Na najdrobniejsze rzeczy ze strony architekta czekamy tygodniami.
      Jestem bardzo niezadowolony.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka