karolinagm Re: CV zapachowe:-) 19.08.05, 10:05 Witam wszystkich! Postanowiłam dołączyć do forum o perfumach i mimo, że żadna ze mnie znawczyni, perfumy to moja wielka miłość. A skoro mam się przedstawiać, to chyba najlepiej w tym wątku! Mówi się, że pierwsza miłość odciska w nas swój ślad na całe życie i potem podświadomie szukamy tych śladów w następnych uczuciach. Moją pierwszą miłością były słodkie, miodowe Sun Moon Stars - mała próbka (prezent od cioci), chowana na specjalne okazje. To było w podstawówce, rok 1993. Skrapiałam się moim skarbem na szkolne dyskoteki i osiągałam odwrotny od zamierzonego efekt. Nikt, oprócz mnie nie mógł znieść tego zapachu, ale dla mnie na zawsze miały być już skreślone perfumy lekkie, świeże, "ogórkowe". Następna w kolejce była Laura i różana Vendetta - co za straszny zapach dla 14-latki!!! Jedyne "świeższe", lecz całkiem trwałe zauroczenia to Amarige i 5th Avenue (wielki, wielki sentyment). Wciąż do nich powracam. Rok 1995 - początek liceum i wielkie boooom!!! Dzwony i fajerwerki. Na siostrze mojej mamy poczułam Sun Jil Sander. To było to. Zapach rozgrzanego słońcem iglastego lasu, na skraju nadmorskiej plaży. Silna namiętność, której nigdy nie mam dość. Cały okres liceum to brak stałości w uczuciach. Śnię o Halloween, skuszona raczej jego reklamą i buteleczką, niż wyjątkowo lekką, jak dla mnie zawartoscią. Kolejne dwa epizody to wybrane nie przeze mnie prezenty - Blonde, a później Budoir. Oba oszałamiające, najpierw mnie od nich odrzucało, miłość przyszła z czasem, musiała dojrzeć. Rok 1999, studia i krótka przygoda z Romance Laurena. Okazały się pomyłką i rozczarowaniem. Nie "moje", sterylne, surowe, powściągliwe. Bardzo ulotny romans. Nastała era Angel, a ponieważ z różnych przyczyn źle mi się kojarzyły (dziś z powodu rozpowszechnienia zapachu, nie jestem w stanie go znieść), wybrałam nawiązujące do nich Wish Choparda. Całe serce oddaję Babydoll - wydaje mi się strzałem w dziesiątkę i związkiem na całe życie. Znowu jednak okazuje się, że nie potrafię być wierna. Zakochuję się w Hugo Deep Red,które porzucam dla Les Belles (niebieskiego) pachnącego jak słodkie, czekoladowe ciastko. Nudzi mnie szybko i zmieniam je na Contradiction. Narzeczonemu podkradam Be Calvina Kleina. Koniec studiów, fascynacja białym piżmem. Tym z Body Shopu - rozpacz, bo nie pachnie na mnie tak sexy, jak na koleżance, na której go poczułam. Desperacko poszukuję olejków na jego bazie. Używam tylko ich. Kolega przywozi z wojaży po świecie autentyczny, wysuszony gruczoł zwierzęcia, z którego powstaje piżmo. Jestem znarkotyzowana. Okazuje się, że wciąż nie mogę zapomnieć o Babydoll i wracam do niej skruszona. Ślub biorę jednak w Lolicie Lempickiej. Porzucając myśli o stałości w uczuciach do perfum, flirtuję z Night Armaniego. O dziwo, nie nudzi mi się. Osobny wątek to zapachy męskie - te, które wywarły na mnie największy wpływ: Kiton Napoli i Bvlgari Black. Męskie, klasyczne Jil Sander i D&G. Było też kilka całkiem przyjemnych, pobocznych "znajomości" - Eternity, Champs Elysees, Opium, Poison i mniej udana z czerwonym Dolce&Gabbana pour femme. Ostatnio bardzo kusi Bvlgari pour femme. Pachnie dla mnie kwintesencją kobiecości i słodką, pudrową kulką (jadłam takie w dzieciństwie) natychmiast rozpuszczającą się w ustach. Pociąga mnie mroczne, tajemnicze Eau de Soir - tylko...chyba jeszcze nie dojrzałam do tak poważnego uczucia. Odpowiedz Link
martyna101 Witajcie 06.09.05, 18:23 Jestem nowa na forum, moze zagladam do Was miesiac, moze dwa ale nie udzielam sie bo moja skromna wiedza mi na to nie pozwala :P, no moze tylko na straganiku gdzie dokonalam kilka udanych transakcji:) Moja pierwszxe powazne perfumy, chyba w osmej klasie podstawowki to Jovan- Coty...bylu tak cudne ze meczylam rodzicow bardzo dlugo az wreszcie dostalam je pod choinke..szkoda ze juz ich nie ma (chyba ze cos mnie ominelo) A nastepnie: pierwsza klasa liceum 1998- ogromna fascynacja Sunflowers E. Arden, poczulam je na kolezance i musialam miec 1999- Dolce Vita, Polo Sport do ktorych mam ogromny sentyment i z okazji wakacyjnego pobytu w lipcu w Nowym Jorku kupilam sobie ponownie dla odswiezenia znajmomosci pozniej dluuugo dluuugo nic... 2000- Oui Lancome , Green Tea E. Arden (oba uzywam do dzis),Tresor podkradany mamie 2001- Issey Miyake L eau d Issey teraz nawet nie moge na nie patrzec,5th avenue, L eau par Kenzo 2002- powrot do Dolce Vita, Rush, Poison, Kenzo Jungle Elephant... i tak do teraz 2004/2005 Gucci edp II (mysle ze znalazlam swoj ideal), Sensi, ponownie Sunflowers ,w dalszym ciagu Green Tea na wielkie upaly niedawno kupilam sobie I Love Love Moschino i bardzo , bardzo mi sie podobaja ale nie wiem czy kupie nastepny flakonik a niedlugo zamierzam sprawic sobie Addict, dzieki uprzejmosci dziewczyn z forum mogłam je wyprobowac na sobie i jestem zachwycona. Takze witam Was wszystkich serdecznie i mam nadzieje ze bedzie mi z Wami dobrze;) pozdrawiam Odpowiedz Link
army_of_jade CV rozpoznawczo - zapoznawcze :) 28.09.05, 19:04 Witam, Jako że mam niewielką przewagę nad Wami - podczytuję forum od roku i moja wiedza na Wasz temat jest niewątpliwie większa niż Wasza na mój ;) - najwyższy czas napisac cos o sobie: nie mam talentu od opisywania więc będzie krótko: początek: niestety nie pamietam który to rok (chyba 84-85?) - dawno temu currara - czy ktos jeszcze pamięta? krótko potem: pierwsze "dorosłe" perfumy nabyte za własne cięzko zarobione pieniądze: Anais Anais w czasach gdy królowały 8x4 i różne odmiany le jardin 86 - poison - dawkowane na korku i oszczędzane - i zdecydowanie za poważne jak na mój ówczesny wiek :) wtedy dla mnie absolutne wyżyny luksusu potem opium - również o oszczędnych dawkach - nie chciałam zabijac otoczenia studia: w zasadzie mam lukę w pamieci - co innego wtedy wydawało się ważne chyba YR ósmy dzień i charlie pierwsza praca: je reviens 97 (chyba) - D&G BY i od 99 - Fidji z małymy zdradami na rzecz: Skin, wish, sicily, nawet D&G light blue (kompletna klapa w moim wykonaniu) Escada collection, no i Mandragore (oczywiście niekoniecznie w tej kolejności)- niestety żaden z tych zapachów nie doczekał dna butelki - wszystkie wczesniej czy później trafiały do przyjaciółek, krewnych itp. Mandragore i wish nadal pokutują zapomniane na półce a ja cóż - ciągle wracam z podkulonym ogonem i niewyraźną miną do Fidji - i za kaźdym razem romans rozkwita na nowo - a może powinnam powiedzieć że to stare wypróbowane małżeństwo bez niechcianych niespodzianek? to tyle o mnie :) Odpowiedz Link
army_of_jade jak mogłam zapomnieć - wybaczcie 2 post :) 28.09.05, 19:17 2004 - ślub - co z tą moją pamięcią - zdrada totalna - ale bardzo na temat - ten jeden jedyny wyjątkowy dzień - i amor amor - dla podkreślenia powagi sytuacji - teraz leży szczelnie zamknięty w kasetce razem podwiązką pasem do pończoch i welonem - dla tzw. potomnych :) Odpowiedz Link
lounge21 Re: CV zapachowe:-) 30.09.05, 10:22 Witam!Na forum zagladam od jakiegos roku,moze nie biore specjalnego udzialu w dyskusjach,bo i wiedza mala i czasu malo.Zazwyczaj szukam tu informacji i porad,oczywiscie zazwyczaj znajduje. Jesli chodzi o moje CVZ ;) to zaczelo sie jakos w ostatnich klasach podstawowki,wczesniej kazdy inny zapach na moim ciele byl zbedny.Pewnego dnia na polke mego ojca trafi Cool Water,psikniecie i juz wiedzialem ze buteleczka szybko sie skonczy,a ze troche z nim przesadzalem,zniknela w naprawde expresowym tempie.Jak ze malo pieniezkow wtedy posiadalem,nastala era tanszych zapachow.Route 66,adidaski ,pozniej str8 no i.... Cuba.Ten zapach zagoscil na dluzsza chwile,niestety w szybkim czasie pachniala nim cala meska populacja mego miasteczka.To przekonalo mnie do tego zeby zaczac zbierac na drozsze,markowe zapachy.I kolejno pojawialy sie Crave CK,Joop!,Cool Water,Opium.I wreszcie dwa jedne jedyne.Image by Cerruti,zapach piekny,troche sie od niego uzaleznilem.Aktualnie przechodze fascynacje zapachem Ghost Man by Ghost,to dla mnie wieeelkie pozytywne zaskoczenie.Bardzoo oryginalny,cieply,hipnotyzujacy lekko wrecz kobiecy ;) zapach,w sam raz na nadchodzace chlodne dni.No i robie przymiarki do M7 YSL...ale to jeszcze kilka dluzszych chwil potrwa.Pozdrawiam Odpowiedz Link
xysztov Re: CV zapachowe:-) 16.10.05, 10:18 poczytałem i jestem pod wielkim wrażeniem. ja liste zapachów też mam długą, ale w większości są to jakieś tanie podróbki, których nie szkoda mi wyrzucić kiedy znudza się,w tych podróbkach szukam zawsze wszystkiego, co z orientem sie kojarzy. wierny pozostaję Envy. kobietom zazdroszczę opium - dla mnie absolutny szczyt, męska wersja nie przekonuje mnie tak bardzo. podział na linie damskie i męskie nie zawsze ma dla mnie znaczenie - całkiem niedawno przekonałem sie jakie wrażenie na otoczeniu robi addict. Odpowiedz Link
sorbet Witam xysztov:-) + 16.10.05, 17:57 A Kingdom? Nu także jest chyba często używany przez mężczyzn. Z orientalnych polecam także CdG2 oraz CdG Ouarzazate i Jaisalmer. Odpowiedz Link
hispana Re: CV zapachowe:-) 19.10.05, 15:15 przepraszam za moja niefrancuska pisownie - kolejnosc przypadkowa CK One - moja fascynacja zaczela sie wlasnie od tego zapachu, wytropionego, kupionego za pierwsza wyplate Elizabeth Arden - Sunflowers - kojarzy mi sie z pierwsza powazna praca, ktora zaczynalam w czerwcu Emporio armani (zlote) - lato i pierwsza firma, zapach wydawal mi sie niezwykle elegancki Emporio White - kilka lat pozniej - nie wiem dlaczego kojarze go z zajeciami jogi Guerlain - Champs Elysees - jesien albo wiosna, pamietam trudna prace i zakup tego zapachu w ramach pocieszenia - wydawalo mi sie ze swieze wibrujace nuty gorne pobudza mnie jakos do zmiany pracy Chanel - Allure - zima, czas zabaw, chodzenia do fryzjera i raczej mile czasy Chanel 5 - jest u mnie od dawna, jedyny flakon, ktory trzymam w kartoniku, wyciagany na specjalne okazje, kiedy chce sie poczuc starsza - przez kilka lat zuzylam kilka ml ze 100 ml butelki - prezent od wujka CD - Dune, prezent od nowego szefa, kojarzy mi sie mocno erotycznie, przelom zimy i wiosny YSL - Nu - jesien - kojarze ten zapach bardzo milo, zabawowo, podobnie jak allure Guerlain - Pampelune, mandarynkowa zima, po jakims czasie zaczely mnie przytlaczac Andy Warhol-Andy Warhol, pachnace rock'n'rollem lato, pelne nowych wrazen E. Lauder - Pleasures - inne lato, rowniez obfite we wrazenia, zapach romantyczny ze wzgledu na nuty czy bardziej ze wzgledu na moja owczesna sytuacje zyciowa? Samba - Samba - podobnie jak emporio white nosilam w czasie, kiedy uczeszczalam na joge - jesien/zima - zapach ten przypomina mi o mojej rownowadze, spokoju i szczesciu Comptoir de Sud Pacifique - Mora Bella, nowy nabytek, kojarzy mi sie z latem, egiptem i soczystymi owocami przyproszonymi cukrem pudrem Versace - White Jeans - raczej zima, mocna perfuma, mocne wrazenia zyciowe Trussardi - Jeans chyba - profesjonalny zapach do profesjonalnego biura - zakladany w dzien - obowiazkowy do tego bialy sztywno wyprasowany kolnierzyk Alain Delon - Samourai - byl gdzies po Andy Warholu - rockandrollowe lato przechodzilo w rockandrollowa jesien - swiezo i przyprawowo, w sam raz do biura z niegrzeczna ostra nuta Quarzazate,Sorbet Cynamonowy - dopiero odkrywam, kojarza mi sie z jesienia 2005 i jeszcze nie przypisalam im waznych wydarzen zyciowych E. Ungaro - Apparation - zima/wiosna 2005 maliny ogrzewaly mnie w tle pieprzu cayenne i pomagaly pisac prace magisterska Givenchy - Eau de Torride - ten sam czas mniej wiecej co Nu, jesien - kontrastowo swiezy zapach jak na jesienna aure - chcialam odswiezyc umysl Odpowiedz Link
moon234 Re: CV zapachowe:-) 17.01.06, 18:00 dziękuję za to forum, podczytuję już od kilku miesięcy gratuluję wrażliwości zapachowej, ale jestem również pod wrażeniem tego jak o zapachach potraficie pisać... Odpowiedz Link
moon234 Re: CV zapachowe:-) 20.01.06, 10:56 Codziennie szukam czyjegoś pasjonującego CV, jestem nie tylko namiętnym zapachowcem perfumiarzem ale i podglądaczem, chętnie podczytuję fora, blogi, bo lubię wiedzieć co myśla oni.. Cóż taka mania... Dlatego aby reanimować owo znakomite forum dołączam swoje skromne cv, z duszą na remieniu wobec tak wspaniałych przedmówców Zastanawiam się czego zawsze szukałam w zapachach... Może wyjdzie mi na końcu jak podsumuję to co chciałam napisać. Pierwsze zapachy w czasie studiów to Max Factor - Le jardin i le jardin amour - wówczas wydawały mi się luksusem, jak wspominam teraz - całkiem ładne kobiece flakoniki- duży sentyment do tej marki dlatego , że przy każdej okazji Mama obdarowywała mnie a to pudrem a to kredką do oczu tej marki, w tamtych czasach dostępnymi jedynie w Modzie Polskiej Koniec studiów - znów prezent od mamy - buteleczka Gabrieli Sabatini - mało wyrafinowany, dość natrętny zapach, dla mnie jednak znów miłe wspomnienie - poznaję swojego obecnego meża Poszukiwanie pracy - totalna trauma, mieszkam kątem w nieznanym mieście, piszę miliony CV - tych prawdziwych... Z daleka oglądam piękne bajkowe perfumerie, moja gospodyni przynosi do domu okropne śmierdzidła - podróbki znanych perfum z bazarku, kuszę się w końcu na jeden i wydaję, W końcu upragniona praca wcale nie okazuje się taka upragniona, aby dodać sobie skrzydeł - kupuję Kookai, radosny, świeży zapach, traktuje go jak cenne lekarstwo Sytuacja finansowa - taka sobie - ale otwierają Empki - zapachy na wyciągnięcie ręki - dosłownie - zniesiony mur w postaci umalowanych, niegrzecznych sprzedawczyń, kupuję 5 aleję i allure i czuję się już bardzo luksusowo - w sumie allure jakoś nigdy nie polubiłam - ale 5 aleja kojarzy mi się tak miło, ciepło i kobieco... Pochłaniam całą setkę. No i rozbuchałam się - dołączyła się kolejna mania - zakupocholizm. Zakochuję się w Coco - mocny, aromatyczny, dostaje Nu - super leży na skórze, wprost idealnie się z nią stapia, po czym kupuję następne - zakochuję się w Amarige Extravagant - gdzieś daleko w tym zapachu wyczuwam nutę na podobieństwo gumy Donald i może za to go lubię, uwielbiam Angel, do tego stopnia, ze używam go w dzień i w nocy, perfumując poduszke. Z innych fascynacji Yvresse- z całą pewnościa wytrawny szampan.... Poza tym uwielbiam zapach kawy, codziennie piję kilka filiżanek, z kardamonem oczywiście, piekę szarlotkę z mnóstwem cynamonu po czym wydaję sąsiadom, bo przecież dieta... Marzę o podróży życia, skąd przywiozę wspomnienia również zapachowe. I czyż zapachy nie dają szczęścia? Odpowiedz Link
sorbet Hej hej witam:-) Dają szczęście, nie koniecznie 20.01.06, 16:02 perfumy, ale zapachy napewno:-) Odpowiedz Link
kasia_t2 Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 08:21 Witam szanowne grono. Przygoda z zapachami zaczęła się w latach 80-tych. Jako 10-cio letnia dziewczynka byłam zaczarowana toaletką mojej cioci na której stały przeróżne flakoniki i słoiczki z magiczną zawartoscią. Czasy były raczej liche i widok taki nie należał do powszechnych. Ciocia widząc moja fascynację obdarowała mnie pewnego dnia miniaturką perfum Fiji. Był to dla mnie szczyt luksusu, gdyż do tej pory tylko mydełko Fa delikatnie perfumowało moją bieliznę. Następnie przygarnęłam maminą wodę Yardleya-Lawendę. Jako siuśmajtka zakochałam się w tym babcinym aromacie. Skrapiałam nim posciel codziennie przed snem a mama pukała się w głowę również nie mniej jak odkryła moje esperymenta z esencjami do ciast i olejkami zapachowymi. Pamiętam jeszcze fascynacje olejkiem różanym przywożonym z Bułgarii w drewnianym futerale - taki skarb małej dziewczynki. Kolekcjonowalam równiez flakoniki. Z racji tego, że dziadek jest kolekcjonerem starych, pięknych przedmiotów dostawałam czesto w prezencie kryształowe buteleczki wprost z toaletki prababci. W niektórych można było wyczuć nawet bardzo wyraźnie aromaty i wylać ostatnią kropelkę. Z mieszkaniem dziadków kojarzą mi sie bardzo specyficzne wonie - suszonych ziół ( babcia robi masci lecznicze), starego drewna, przeróżnych lakierów i mazideł używanych do renowacji mebli. Gdy pierwszy raz powąchalm Hypnotic Poison znalałam sie przed starą zakurzona szafą pełną babcinych skabów. powracajac do lat 80-tych to standard - Le Jardin, Blase, Kobako (wszystko podkradane mamie) i jeszcze Nina Ricci L'Air du Temps. Ok. 1995 - pierwsze markowe perfumy zakupione za wasne pieniadze to Dolce Vita. Z miłosci do gęstych zapachów i z braku pieniedzy nabyawam miniatury - Paloma Picasso, Japure, Cashmir, Fendi by Fendi. Następna pełnowymiarowa jest Organza, jakiś Baroque i zapachy YR. 1998 - w gazecie czytam nuty Theoremy. Czuję je w wyobraźni i biegnę do Empiku. Kupuję następnego dnia przeznaczając prawie całą pensję. Rozpakowuje w domu jak największy skarb, wyjmuję patyczek i rozchylam złoty kartonik z autografami sióst Fendi i piramidą zapachową. W środku na złotym tle 100 ml mojego szczęścia. Za pare miesięcy wychodzi Theorema Esprit d'ete - letnia wersja bezalkoholowa. Nabywam. Ognista kula Issey w następnej kolejności. W międzyczasie zakochuję sie w słoniku. Koleżanki pukają się w głowę, więc chowam część fakonów do szuflady. Wersja letnia TH. wychodzi z rynku dość szybko, zdążę jaszcze nabyć jeden flakon i stracę ją bezpowrotnie. Potem odchodzi Le Feu. Chyba dobrze się stało, żeśmy sie z Les Belles De Minuit nie poznały. Zapomniałam wspomnieć Panią Terracottę - niezwykłe wspomnienie niezwykłego lata, ulotne jak sam zapach. Słońce, plaża i zapach wydm. 2001 - pakuje manatki i odchodzę na swoje. Przez pięć lat posucha zapachowa, nabywam tylko Theoremę i Hypnotic Poison. Braki fionansowe wypierają skutecznie potrzebę posiadania. 2005 - wychodzę z dołka finansowego i... przebudzenie. Nabywam Pocałunek Smoka i poznaję Króla Słonce. Odkrywam forum O perfumach. Podczytuje juz od roku, teraz niesmiało witam się i chylę czoła Waszej wiedzy i wrażliwosci zapachowej. Pozdrawiam. Kasia. Odpowiedz Link
a.g.n.i Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 08:36 Cześć;-) Przypomnialaś mi lawendę Yardleya... White Lavender używała moja współlokatorka z czasów studenckich. Ktoś z jej rodziny pracował przy promocji Yardleya i dostawała tego całe wielkie butle. Też zasypiałyśmy przy tym zapachu, bo wieczorem psikała je w pokoju w powietrze:-) Odpowiedz Link
rawita Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 09:27 Śliczne CV! Porywające! Też mam sentyment do lawendy yardleyowskiej :). Ostatnio nawet polowałam na allegro. Odpowiedz Link
merolik Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 09:49 Witaj, Kasiu!!! Przeczytałam Twoje CV z prawdziwą przyjemnością :)) Odpowiedz Link
lysaspiewaczka to ze mna calkiem zle 10.08.06, 22:27 ech...a ja kochalma noe, davidoffa coolwater a teraz...i myslam ze to do grobowej deski cerutti image, ale powoli juz robi sie nudno...co dalej...nie wiem.... Odpowiedz Link
lysaspiewaczka Re: to ze mna calkiem zle 10.08.06, 22:28 zapomnialam dodac ze za swoje literowki nie odpowiadam:P Odpowiedz Link
sunspots moje krótkie cv.. 25.08.06, 10:11 moje pierwsze "perfumy" to puzzle, dostałam je od mamy ,gdy byłam w podstawówce.gdy się skończyły dostałam purfumki pachnące zielonym jabłuszkiem..po jakimś czasie odkryłam w piwnicy kilka ładnych karafek/buteleczek i zaczęła się zabawa z mieszaniem olejków i aromatów do ciast:) pierwsze poważne perfumy ;) które również dostałam od mamy to kenzo- flower . zakochałam się w tym zapachu,tak lekko otulał ,jest po prostu śliczny.w rok później już samodzielnie zakupiłam lolitę lempicką. słodki ,bajkowy zapach, jak dla mnie idealny na mroźne dni :) aktualnie kupiłam przez internet j. del pozo - in black .. i póki co czekam z ustęsknieniem na listonosza z moją pachnącą przesyłką. Odpowiedz Link
mangos Re: moje krótkie cv.. 25.08.06, 10:45 Nie pisałam wczesniej CV ,gdyż nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Perfumy zawsze były obecne w moim zyciu, ale nie był to pierwszy plan, raczej tło. Zapach wydawał mi się ważny, kojarzył z daną chwilą,przywracał do zdarzeń i miejsc niczym zdjęcia. Równoczesnie w moim domu były zawsze wazniejsze wydatki i już jako dziecku wpojono mi "oszczędzanie". Pamiętam jak ojciec chodził za mną i gasił lampkę na biurku i światło w pokoju , nawet gdy wyszłam tylko do WC. Mama miała na półce MaxFactor i Wild Musk,które czasem wąchałam. Po podstawówce wyfrunęłam do szkoły w mieście- to chyba było prawdziwym początkiem fascynacji, którą podsycały wizyty w perfumeriach. Szczególną uwagę zwracały wtedy flakony S. Dali, choć zapachy może mniej;). Z powazniejszych zapachów miałam wtedy Jil Sander nr 4, do których mam sentyment do dzisiaj. Na półce stały też flakony Coty,głównie prezenty od kogoś : Vanilla Fields czy jakoś tak, Puzzle , miałam też nature Yves Rocher a także wiciokrzew i konwalię ( gdzie to teraz spotkać?) tej samej firmy,aaaa... no i Folies de Saisons ( nie wiem czy pisownia dobra): Jesień i Wiosnę czyli zapachy średniopółkowe. Prawdziwy szał to odkrycie tego forum. Postanowiłam nabyć wreszcie coś z prawdziewgo zdarzenia, padło na Lacoste pour Femme. Potem zafascynował mnie Addict, a gdy , dzięki forum odkryłam Organze Indecence ( jeden z moich wczesniejszych forumowych zapachów) poczułam,że przepadałam. Od tej pory nie potrafię skończyć z tym najprzyjemniejszym nałogiem:) Odpowiedz Link
gwajkowa Re: CV zapachowe:-) 22.10.06, 14:36 Och, tak pięknie piszecie. Ja tak nie potrafię. Ale moge napisać jak to sie zaczęło u mnie. Co się zaczęło? Perfumomania! Byłam chyba wtedy na początku liceum, gdy dostałam od siostry zestawik: Roma Laury Biagiotti miniaturka i malutkie zel pod prysznic i balsam. Nie doceniłam w ogóle tego prezentu. Nie rozumiałam różnicy między tym czymś, a zwykłymi "perfumami" z drogerii, czy supermarketu. Może bym zdała sobie sprawę z tej różnicy jakbym znała cenę. Leżała sobie, aż pewnego dnia powąchałam i sie zaczarowałam - do dzisiaj. Nigdy nie zużyłam jej do końca, aż skisła zupełnie i musiałam ja wyrzucić. To był mój skarb. Pamiętam jak kiedyś jakiś chłopak co mi sie szalenie podobał powiedział: "Ale zapach!". Wtedy sobie uswiadomiłam też jaką moc i role ma piękny zapach. Zawsze mi Roma przypomina te młode lata. Wszystkie wyjazdy, w których mi towarzyszyła. Jest dla mnie projekcją mojej przeszłości w mojej teraźniejszości. Cofam sie w czasie gdy ją wącham. Ale jak mówiłam, wpadłam wtedy jak śliwka w kompot i zaczęła we mnie dojrzewać dzika chęć kupienia sobie "jakichś takich" prawdziwych duzych perfum. Kompletnie sie na tym nie znałam, moja mama ani zadna z ciotek nidgy nie uzywały "takich" perfum tylko "Pani Walewska" albo "Być może", więc nie mam wspomnień związanych z "tajemnicza toatetką mamy" czy coś w tym stylu. Pamiętam tylko, że kiedyś rozbiła sie w ostatnim pokoju cała butelka "Pani Walewskiej". Śmierdziało chyba cały rok, ale to nie sa miłe wspomnienia.:). Drzwi markowej perfumerii (wtedy był u nas "Empik" w centrum) omijałam zawsze z nabozna czcią, jako cos dla wielkich dam i w dodatku milionerek. Potem zaczęłam dostrzegać toaletke mojej siostry, która juz wtedy zaczęła dosyć często jeździć na zagraniczne wakacje i parę rzeczy sobie przywiozła. I tam znalazłam 212 Caroliny Herrery i Amarige Givenchy. I wtedy też zrozumiałam, że nie wszyskie perfumy są suuuper, a niektórych mozna wręcz nie lubic. Ja 212 znienawidziłam, a Amarige mnie zachwycił. Gdy dorosłam, głównie psychicznie (bo juz byłam przecież "duża" będąc na studiach), do pierwszej poważnej wizyty w prawdziwej perfumerii, nazbierałam troche pieniędzy oraz decyzja zapadła - idę kupić sobie Perfumy, wtedy poszłam i byłam pewna że chcę Amarige i tylko Amarige. Ale oczywiście wypadało cos tam powąchać. Kompletnie sie nie znałam na perfumach. Wiedziłam tylko z filmów, że jest cos takiego jak Chanel Nr 5, no i znałam to co u siostry na toaletce. Czyli ide ja kupić Amarige, Pani mi daje różne rzeczy do wąchania, ja grzecznie wącham, ale myślę o tym że zaraz kupie Amarige. I wtedy COŚ powąchałam. Nie zapomne tego uczucia. Mam teraz te perfumy i uwielbiam je, ale już nigdy nie dały mi takiego wrażenia jak wtedy. Skojarzyło mi sie to z jakimś bajkowym lasem, Opowieściami z Narnii (wtedy nie było filmu oczywiście ale ja bardzo lubiłam tę książkę), czyms zupełnie nadnaturalnym, rajskim, no i juz nie wiem zupełnie, ale wiedziałam że musze je mieć. Był to rok około 2000, chyba. To była chyba wtedy nowość. Gdy zauroczona do żywego zapytałam o cenę, to zrozumiałam, że ich nie kupię, były droższe od większości innych. Może niektóre z Was juz wiedzą co to jest? Zostały zawsze dla mnie Nr 1. To było Fragile EDP. Gdy zrozumiałam, że tego nie kupię, ale i tak je będę wkrótce miała, choćby nie wiem co, troche głupio mi sie zrobiło i czułam niedosyt, że mam nic nie kupić, wyjść z pustymi rękami. A tak szykowałam się na ten dzień, zbierałam pieniądze.. No wieć zaczęłam trochę chaotycznie wąchać dalej i wywąchałam coś fajnego, na co było mnie juz stać. Amarige juz dla mnie tylko śmierdział po tym co tam przeżyłam. Ale wyszłam z 30 ml Extravagance. I tak stałam sie posiadaczką pierwszego flakonu. ale juz parę miesięcy póżniej miałam moje Fragile całą olbrzymią kopułę 125 ml (teraz juz nie ma takich...). Potem się posypało jak lawina. Moja siostra jeździła kilka razy do roku na zagraniczne wczasy (głównie Teneryfę), a ja nie mogłam odpuścić żeby czegoś nie zamówić. Kolekcja zaczęła się mnożyć: niebieskie Les Belles, Organza Indecence, Hypnotic Poison, Dalimania, Belle De minuit itd. itd... Trochę mi oddawała siostra, która nie jest takim chomikiem. A co najgorsze z żadnym nie mogłam się rozstać, jak się kończy jedna butelka to musze mieć drugą. Lubie je wszystkie. Jak raz spróbowałam się czegoś pozbyć, bo mnie zaczęło wkurzać: Extravagance, te właśnie pierwsze, sprzedałam znajomej; to zaczęło mnie prześladować za jakiś czas i musiałam je znowu kupić! Tęskniłam. W końcu dotałam też dużą Romę. Zaczęłam też zwracać uwage na unikaty. Le Feu kupiłam z czystej ciekawości, pierwsza rzecz totalnie bez wcześniejszego powąchania. To trochę nie mój klimat, ale w końcu sie do niego przekonałam. Przez tę kilka lat dowiedziałam sie tez że lubię w składzie perfum jaśmin, róże i tuberozę, a nie cierpię konwalii, frezji, piwonii i białych kwaiatów, szczególnie wodnych. Że lubie zapachy ciężkie i słodkie, kwiatowe bądź orientalne. Że nie cierpie świerzuchów i "ogórkowców". No i mam ciągle ochote na coraz to nowe zapachy. Może kiedyś dojdę do "niszowców" - dorosnę. Na razie to dla mnie czarna magia. Mam i znam te bardziej znane, a niektóre posty na tym forum to dla mnie napisane jak po chińsku. Zupełnie nie znam wymienianych tam perfum, nawet nazw marek nie słyszalam. ale jak mówiłam, może dorosne kiedyś do niszowców. Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link
chatka_ Re: CV zapachowe:-) 23.10.06, 02:23 Ach perfumeria w Empiku, nie moglam jej omijac, szkola jezykow obcych miescila sie wowczas tuz nad nia. Pamietam wypady w czasie przerw, dlugo nie mogalm oderwac sie od Escady Acte 2, wydawala sie zapachem innym niz wszystkie, po czarna Manie siegalam, ale bez zachwytu, kupilam zaledwie dwa Le Monde Beau jednego lata i rok pozniej Eau de Dolce Vita, pozniej zaczely sie zakupy w strefie. Ciesze sie, ze jestes z B. jest nas juz trojka, z podlaskiego chyba 5 :) Odpowiedz Link
agmusz Re: CV zapachowe:-) 23.10.06, 09:45 Gdyby ktoś zapytał jaki zapach kojarzy mi się z dzieciństwem to na pewno byłoby to Masumi. Jeden z ulubionych zapachów mamy, kupowany w Pewexie. Potem była woda kolońska Amber chyba przywożona mamie przez przyjaciółkę z Francji no i nieśmiertelne Madam Rochas- śmierdziel stulecia, przydał się dla psa:) Pamiętam też taką wodę dynamizującą ale nie Clarinsa, tylko o wiele wcześniej może był to początek lat 90-tych albo koniec 80- woda Roger&Gallet. Piękny delikatny, lekko sportowy zapach. Podbierałam mamie rzecz jasna:))) Moim pierwszym zapachem było chyba Evasion, potem Blase i Chique Yardleya. Pamiętam też zapach liliowej Extase- boska była. Póżniej był Adidias seledynowy- ten stary o zapachu rumianku i piękny Garcon, którym się namiętnie skrapiałam, aż się koleżanki krzywiły. No ale pierwszym zapachem z tzw. górnej półki byl zapach Loris Azzaro. Wytrawny zapach, zbyt dorosły jak dla młodej dziewczyny. Nie pamiętam nazwy- wiem, że buteleczka była zbliżona do Chance w kształcie. Nigdy nie spotkałam więcej tego zapachu. Pierwszym zakupem natomiast było pamiętam CK One kupione w Niemczech. Ależ miałam dylemat- CK One czy Havana Aramis:) Zapachy z zupełnie innej bajki. A póżniej juz jakoś sami poszło:) Zaczęłam pracować i tak następny zapach to Cerruti 1881, Montana, Knowing EL, Dune, Pamplelune itd. A odkąd zaczęłam czytać forum, jakieś 2-3 lata temu, to już nawet nie liczę ile zapachów odwiedziło mój dom. Część zamieszkała na stałe, a pewnie niedługo pojawią się nowi domownicy. Odpowiedz Link
wiolinka100 Moje CV :) 01.12.06, 23:35 Odkąd pamiętam zawsze interesowały mnie butelczki i flakoniki. Lubiłam oglądać toaletki cioci i mamy. Gdy byłam w odwiedzinach u rodziny czy znajomych zawsze chętnie podziwiałam skarby w łazience. Flakoniki strasznie mnie interesowały.Uwielbiałam je ;) Pamiętam doskonale, z dzieciństwa i wczesnej młodości Opium mojej mamy, Nartę (woda kolońska), Poison i stado miniaturek. Gdy byłam nastolatką, królowaly zapachy typu Chique, Le Jardin Max factora, Blase tegoż, Cafe Cafe i wszelkie Bourjois. Moja mama miała większość z nich, więc oczywiście podbierałam jej. Za któreś uzbierane pieniądze kupiłam sobie własne Le Jardin, duży flakon chyba 50ml. Prace sezonowe (a "pracowałam" w butiku ciotki) zawsze owocowały małym zakupem chociażby deo pefumowany, jak na nastolatkę przystało: Extase, Limara, Smitty, Nicole...i zielony Adidas (boski zapach - koleżanki zazdrościły gdy prztachałam do szkoły mleczny, cholernie ciężki, szklany flakon Adidasa) Jednego lata znalazłam u ciotki resztki Red Door Arden i Sunflowers -uważałam je za straszne smierdziele i chyba nawet były stare, nie szkodziło to jednak i dostałam je w prezencie. Później pamiętam zakup kilku miniatrek m.in Laguny Dalego. Lata ogólniaka to niestety lata cienkie, pamiętam jedynie Moschus wild love (faaajny był), Vanilla fields, Inpulse różne rodzaje. Kolejne lata to moje pierwsze "prawdziwe" perumy- Chanel no5, które dostałam na urodziny. Zużyłam i zapomniałam. Pierwsza praca wakacyjna zaowocowała zakupem Gabrieli Sabatini, tej granatowej. Koniec swobody i początek pracy to większe wydatki i tak pamiętam Samsarę i Poeme, miałam chyba z 3 flakoniki. Nastepne w kolejce były Individuelle Ch.Jourdana, Nikos Sculpture, Escape CK. Mini flakonik Dolce Vita trafił do mnie z gazety pod tytułem "Perfumy swiata"? tak to się chyba nazywało, później jeszcze Blonde było... Wycieczka promem do Baltijska owocuje zakupem Goodlife oraz Green tea... Później, kolega z pracy który miał "dojście" załatwił mi testery:Classique Gaultiera i Azzurę, kupiłam sezonówkę Escady Tropical Punch i Tresor. Studia "przeszłam" w Poeme i wszelkich końcówkach które strasznie długo zużywałam,a z dużych flakonów pamiętam jedynie Eden i Chloe Innocence. Kolejne flaszki i to setki przywozi mi ze strefy jeszcze chłopak, ale przyszły mąż a były to 5th avenue oraz Eternity. W międzyczasie otrzymałam Sensations JS i Desire Dunhilla pod choinkę. Rok później kupiłam sobie Addict fraiche,miniaturkę klasycznego i Dune... a później... Trafiłam na to forum, poczytywałam, podglądałam, ujawniłam się, wpadałam i jestem :) Odpowiedz Link
marlene.mortelle Re: CV zapachowe:-) 22.03.07, 21:16 Mało tego będzie w porównaniu do Waszych perfumowanych doświadczeń, ale co tam. Pierwsze perfumy to wody kolońskie w duzych butelkach, ktorą matka chrzestna przysylala mi w paczkach z Hiszpanii jako dziewczątko żądne elegancji - miniaturowe buteleczki "Być może..." czy inne zielone jabłuszko ;-) jako nastolatka podkradalam Mamie Masumi, Cafe itp; w wieku lat 15-16 dostałam na wlasność pierwszy "poważny" zapach pod nazwą "Wild Musk" (czarna butelka w kształcie jajka), szukam ich dzisiaj - bezskutecznie. w niecały rok później pierwsza styczność z zapachami "Wielkiego Świata": Organza Givenchy - za cięzkie dla gówniary ale piękne Dolce Vita Diora - tak pachniała moja pierwsza miłość... Przypadkiem odkrywam zapach Yves Rocher - Mure Sauvage z dolnej półki który pozostanie ze mną przez siedem lat (do tej pory muszę mieć buteleczke, chociaż już ich nie używam). Po drodze gdzies tam zaplątaly sie jeszcze perfumy Oriflame Seduce czy Perceive Avonu, Anais anais i Noa Cacharela, zielone perfumy z serii Les belles de Ricci oraz prawdziwy Cud Lancome'a. Znakiem jakiejś tam zmysłowej dojrzałości były perfumy Lacoste pour femme, w których kochałam sie trzy lata, by następnie zdradzić je z nieziemskim Alienem od Thierry Mugler, którymi otulam się do dziś. Na horyzoncie jednak czai się Agent Provocateur Maitresse... Pożyjemy, zobaczymy :-) Pozdrawiam zapachowców. Odpowiedz Link
tiami Re: CV zapachowe:-) 15.11.07, 19:06 pierwszy, jaki pamiętam to "Vanilla Fields" COTY. Słodki, lekko mdlący, tyowy dla nastolatki, którą wtedy byłam. poźniej przyszedł czas na Giorgio Armani "Her", klasyczna złota buteleczka. Pewnego lata, kiedy nim pachniałam, ktoś powiedział, że pachnę, jak maliny. kolejny w moim cv zapachowym jest ciężki i zmysłowy "Casmir" Choparda. Do dziś jest na topie moich ulubionych zapachów. Bardzo seksowy, ciepły zapach, który wręcz otula. później pojawił się nieco kontrowersyjny "Angel" Mugglera. Powiem tylko tyle, że ten zapach trzeba umieć nosić. przez chwilę było fioletowe "Halloween" Jesusa del Pozo. Dziś kojarzy mi się z odświeżaczem do toalet.. Hmm.. i ostatnia pozycja to "Pure Poison" Diora. Słodki, drażniący, nieco ciężki, ciepły. Odpowiedz Link
forevermore79 Re: CV zapachowe:-) 15.11.07, 21:02 Dziekuje za kawalek Twojej zapachowej historii i witamy na forum :-) Odpowiedz Link
estorilla Re: CV zapachowe:-) 17.01.08, 19:09 zaczęłam z grubej rury-mahora :)do dziś jest to MÓJ zapach... potem było zużywanie zapasów narobionych w Grasse u Fragonarda. potem, na gwiazdkę, zamiast gucci edp2 dostalam rush 2. do dziś wącham z sentymentem, ale bardziej ze względu na wspomnienia z nim związane. potem było bvlgari-eau the rouge. wreszcie wymarzone gucci edp2. potem na mojej półce zamieszkało chance. potem był rok( ! ) zużywania próbek, testerów i odlewek podczas którego zapałałam miłością do wielu zapachó, które sobie kiedyś w końcu kupię. pierwszym z nich była Samsara. i to tez jest MÓJ zapach. teraz jest ze mną amethys lalique'a a latem czeka mnie wyprawa nad nil, do mojego ogródka... nigdy nie mam na raz więcej niż 2 zapachy, ale trochę ich poznałam i wiem już czego szukać, a dzięki wam odkrłam rzeczy na niebie i ziemi o któych ni śniło się filozofom :) Odpowiedz Link