Dodaj do ulubionych

CV zapachowe:-)

    • karolinagm Re: CV zapachowe:-) 19.08.05, 10:05
      Witam wszystkich! Postanowiłam dołączyć do forum o perfumach i mimo, że żadna ze
      mnie znawczyni, perfumy to moja wielka miłość. A skoro mam się przedstawiać, to
      chyba najlepiej w tym wątku!
      Mówi się, że pierwsza miłość odciska w nas swój ślad na całe życie i potem
      podświadomie szukamy tych śladów w następnych uczuciach. Moją pierwszą miłością
      były słodkie, miodowe Sun Moon Stars - mała próbka (prezent od cioci), chowana
      na specjalne okazje. To było w podstawówce, rok 1993. Skrapiałam się moim
      skarbem na szkolne dyskoteki i osiągałam odwrotny od zamierzonego efekt. Nikt,
      oprócz mnie nie mógł znieść tego zapachu, ale dla mnie na zawsze miały być już
      skreślone perfumy lekkie, świeże, "ogórkowe".

      Następna w kolejce była Laura i różana Vendetta - co za straszny zapach dla
      14-latki!!! Jedyne "świeższe", lecz całkiem trwałe zauroczenia to Amarige i 5th
      Avenue (wielki, wielki sentyment). Wciąż do nich powracam.


      Rok 1995 - początek liceum i wielkie boooom!!! Dzwony i fajerwerki. Na siostrze
      mojej mamy poczułam Sun Jil Sander. To było to. Zapach rozgrzanego słońcem
      iglastego lasu, na skraju nadmorskiej plaży. Silna namiętność, której nigdy nie
      mam dość.

      Cały okres liceum to brak stałości w uczuciach. Śnię o Halloween, skuszona
      raczej jego reklamą i buteleczką, niż wyjątkowo lekką, jak dla mnie zawartoscią.
      Kolejne dwa epizody to wybrane nie przeze mnie prezenty - Blonde, a później
      Budoir. Oba oszałamiające, najpierw mnie od nich odrzucało, miłość przyszła z
      czasem, musiała dojrzeć.

      Rok 1999, studia i krótka przygoda z Romance Laurena. Okazały się pomyłką i
      rozczarowaniem. Nie "moje", sterylne, surowe, powściągliwe. Bardzo ulotny
      romans. Nastała era Angel, a ponieważ z różnych przyczyn źle mi się kojarzyły
      (dziś z powodu rozpowszechnienia zapachu, nie jestem w stanie go znieść),
      wybrałam nawiązujące do nich Wish Choparda.

      Całe serce oddaję Babydoll - wydaje mi się strzałem w dziesiątkę i związkiem na
      całe życie. Znowu jednak okazuje się, że nie potrafię być wierna. Zakochuję się
      w Hugo Deep Red,które porzucam dla Les Belles (niebieskiego) pachnącego jak
      słodkie, czekoladowe ciastko. Nudzi mnie szybko i zmieniam je na Contradiction.
      Narzeczonemu podkradam Be Calvina Kleina.

      Koniec studiów, fascynacja białym piżmem. Tym z Body Shopu - rozpacz, bo nie
      pachnie na mnie tak sexy, jak na koleżance, na której go poczułam. Desperacko
      poszukuję olejków na jego bazie. Używam tylko ich. Kolega przywozi z wojaży po
      świecie autentyczny, wysuszony gruczoł zwierzęcia, z którego powstaje piżmo.
      Jestem znarkotyzowana.

      Okazuje się, że wciąż nie mogę zapomnieć o Babydoll i wracam do niej skruszona.
      Ślub biorę jednak w Lolicie Lempickiej.

      Porzucając myśli o stałości w uczuciach do perfum, flirtuję z Night Armaniego. O
      dziwo, nie nudzi mi się.

      Osobny wątek to zapachy męskie - te, które wywarły na mnie największy wpływ:
      Kiton Napoli i Bvlgari Black. Męskie, klasyczne Jil Sander i D&G.

      Było też kilka całkiem przyjemnych, pobocznych "znajomości" - Eternity, Champs
      Elysees, Opium, Poison i mniej udana z czerwonym Dolce&Gabbana pour femme.

      Ostatnio bardzo kusi Bvlgari pour femme. Pachnie dla mnie kwintesencją
      kobiecości i słodką, pudrową kulką (jadłam takie w dzieciństwie) natychmiast
      rozpuszczającą się w ustach. Pociąga mnie mroczne, tajemnicze Eau de Soir -
      tylko...chyba jeszcze nie dojrzałam do tak poważnego uczucia.

      • sorbet Jakże pełne emocji CV:-) Witamy serdecznie:-) 19.08.05, 17:05


        • martyna101 Witajcie 06.09.05, 18:23
          Jestem nowa na forum, moze zagladam do Was miesiac, moze dwa ale nie udzielam
          sie bo moja skromna wiedza mi na to nie pozwala :P, no moze tylko na straganiku
          gdzie dokonalam kilka udanych transakcji:)

          Moja pierwszxe powazne perfumy, chyba w osmej klasie podstawowki to Jovan-
          Coty...bylu tak cudne ze meczylam rodzicow bardzo dlugo az wreszcie dostalam je
          pod choinke..szkoda ze juz ich nie ma (chyba ze cos mnie ominelo)
          A nastepnie:

          pierwsza klasa liceum 1998- ogromna fascynacja Sunflowers E. Arden, poczulam je
          na kolezance i musialam miec
          1999- Dolce Vita, Polo Sport do ktorych mam ogromny sentyment i z okazji
          wakacyjnego pobytu w lipcu w Nowym Jorku kupilam sobie ponownie dla odswiezenia
          znajmomosci

          pozniej dluuugo dluuugo nic...

          2000- Oui Lancome , Green Tea E. Arden (oba uzywam do dzis),Tresor podkradany
          mamie

          2001- Issey Miyake L eau d Issey teraz nawet nie moge na nie patrzec,5th
          avenue, L eau par Kenzo

          2002- powrot do Dolce Vita, Rush, Poison, Kenzo Jungle Elephant... i tak do
          teraz

          2004/2005 Gucci edp II (mysle ze znalazlam swoj ideal), Sensi, ponownie
          Sunflowers ,w dalszym ciagu Green Tea na wielkie upaly

          niedawno kupilam sobie I Love Love Moschino i bardzo , bardzo mi sie podobaja
          ale nie wiem czy kupie nastepny flakonik a niedlugo zamierzam sprawic sobie
          Addict, dzieki uprzejmosci dziewczyn z forum mogłam je wyprobowac na sobie i
          jestem zachwycona.

          Takze witam Was wszystkich serdecznie i mam nadzieje ze bedzie mi z Wami
          dobrze;)


          pozdrawiam
          • sorbet Witamy serdecznie :-) 06.09.05, 18:34

    • army_of_jade CV rozpoznawczo - zapoznawcze :) 28.09.05, 19:04
      Witam,
      Jako że mam niewielką przewagę nad Wami - podczytuję forum od roku i moja
      wiedza na Wasz temat jest niewątpliwie większa niż Wasza na mój ;) - najwyższy
      czas napisac cos o sobie:

      nie mam talentu od opisywania więc będzie krótko:

      początek:
      niestety nie pamietam który to rok (chyba 84-85?) - dawno temu
      currara - czy ktos jeszcze pamięta?

      krótko potem: pierwsze "dorosłe" perfumy nabyte za własne cięzko zarobione
      pieniądze: Anais Anais w czasach gdy królowały 8x4 i różne odmiany le jardin

      86 - poison - dawkowane na korku i oszczędzane - i zdecydowanie za poważne jak
      na mój ówczesny wiek :) wtedy dla mnie absolutne wyżyny luksusu

      potem opium - również o oszczędnych dawkach - nie chciałam zabijac otoczenia

      studia: w zasadzie mam lukę w pamieci - co innego wtedy wydawało się ważne
      chyba YR ósmy dzień i charlie

      pierwsza praca: je reviens

      97 (chyba) - D&G BY

      i od 99 - Fidji
      z małymy zdradami na rzecz: Skin, wish, sicily, nawet D&G light blue (kompletna
      klapa w moim wykonaniu) Escada collection, no i Mandragore (oczywiście
      niekoniecznie w tej kolejności)- niestety żaden z tych zapachów nie doczekał
      dna butelki - wszystkie wczesniej czy później trafiały do przyjaciółek,
      krewnych itp. Mandragore i wish nadal pokutują zapomniane na półce

      a ja cóż - ciągle wracam z podkulonym ogonem i niewyraźną miną do Fidji - i za
      kaźdym razem romans rozkwita na nowo - a może powinnam powiedzieć że to stare
      wypróbowane małżeństwo bez niechcianych niespodzianek?

      to tyle o mnie :)

      • army_of_jade jak mogłam zapomnieć - wybaczcie 2 post :) 28.09.05, 19:17
        2004 - ślub - co z tą moją pamięcią - zdrada totalna - ale bardzo na temat -
        ten jeden jedyny wyjątkowy dzień - i amor amor - dla podkreślenia powagi
        sytuacji - teraz leży szczelnie zamknięty w kasetce razem podwiązką pasem do
        pończoch i welonem - dla tzw. potomnych :)
    • lounge21 Re: CV zapachowe:-) 30.09.05, 10:22
      Witam!Na forum zagladam od jakiegos roku,moze nie biore specjalnego udzialu w
      dyskusjach,bo i wiedza mala i czasu malo.Zazwyczaj szukam tu informacji i
      porad,oczywiscie zazwyczaj znajduje.

      Jesli chodzi o moje CVZ ;) to zaczelo sie jakos w ostatnich klasach
      podstawowki,wczesniej kazdy inny zapach na moim ciele byl zbedny.Pewnego dnia
      na polke mego ojca trafi Cool Water,psikniecie i juz wiedzialem ze buteleczka
      szybko sie skonczy,a ze troche z nim przesadzalem,zniknela w naprawde
      expresowym tempie.Jak ze malo pieniezkow wtedy posiadalem,nastala era tanszych
      zapachow.Route 66,adidaski ,pozniej str8 no i.... Cuba.Ten zapach zagoscil na
      dluzsza chwile,niestety w szybkim czasie pachniala nim cala meska populacja
      mego miasteczka.To przekonalo mnie do tego zeby zaczac zbierac na
      drozsze,markowe zapachy.I kolejno pojawialy sie Crave CK,Joop!,Cool
      Water,Opium.I wreszcie dwa jedne jedyne.Image by Cerruti,zapach piekny,troche
      sie od niego uzaleznilem.Aktualnie przechodze fascynacje zapachem Ghost Man by
      Ghost,to dla mnie wieeelkie pozytywne zaskoczenie.Bardzoo
      oryginalny,cieply,hipnotyzujacy lekko wrecz kobiecy ;) zapach,w sam raz na
      nadchodzace chlodne dni.No i robie przymiarki do M7 YSL...ale to jeszcze kilka
      dluzszych chwil potrwa.Pozdrawiam
    • xysztov Re: CV zapachowe:-) 16.10.05, 10:18
      poczytałem i jestem pod wielkim wrażeniem. ja liste zapachów też mam długą, ale
      w większości są to jakieś tanie podróbki, których nie szkoda mi wyrzucić kiedy
      znudza się,w tych podróbkach szukam zawsze wszystkiego, co z orientem sie
      kojarzy. wierny pozostaję Envy. kobietom zazdroszczę opium - dla mnie absolutny
      szczyt, męska wersja nie przekonuje mnie tak bardzo. podział na linie damskie i
      męskie nie zawsze ma dla mnie znaczenie - całkiem niedawno przekonałem sie jakie
      wrażenie na otoczeniu robi addict.
      • sorbet Witam xysztov:-) + 16.10.05, 17:57
        A Kingdom? Nu także jest chyba często używany przez mężczyzn.

        Z orientalnych polecam także CdG2 oraz CdG Ouarzazate i Jaisalmer.
    • hispana Re: CV zapachowe:-) 19.10.05, 15:15
      przepraszam za moja niefrancuska pisownie - kolejnosc przypadkowa
      CK One - moja fascynacja zaczela sie wlasnie od tego zapachu, wytropionego,
      kupionego za pierwsza wyplate

      Elizabeth Arden - Sunflowers - kojarzy mi sie z pierwsza powazna praca, ktora
      zaczynalam w czerwcu

      Emporio armani (zlote) - lato i pierwsza firma, zapach wydawal mi sie niezwykle
      elegancki

      Emporio White - kilka lat pozniej - nie wiem dlaczego kojarze go z zajeciami
      jogi

      Guerlain - Champs Elysees - jesien albo wiosna, pamietam trudna prace i zakup
      tego zapachu w ramach pocieszenia - wydawalo mi sie ze swieze wibrujace nuty
      gorne pobudza mnie jakos do zmiany pracy

      Chanel - Allure - zima, czas zabaw, chodzenia do fryzjera i raczej mile czasy

      Chanel 5 - jest u mnie od dawna, jedyny flakon, ktory trzymam w kartoniku,
      wyciagany na specjalne okazje, kiedy chce sie poczuc starsza - przez kilka lat
      zuzylam kilka ml ze 100 ml butelki - prezent od wujka

      CD - Dune, prezent od nowego szefa, kojarzy mi sie mocno erotycznie, przelom
      zimy i wiosny

      YSL - Nu - jesien - kojarze ten zapach bardzo milo, zabawowo, podobnie jak
      allure

      Guerlain - Pampelune, mandarynkowa zima, po jakims czasie zaczely mnie
      przytlaczac

      Andy Warhol-Andy Warhol, pachnace rock'n'rollem lato, pelne nowych wrazen

      E. Lauder - Pleasures - inne lato, rowniez obfite we wrazenia, zapach
      romantyczny ze wzgledu na nuty czy bardziej ze wzgledu na moja owczesna
      sytuacje zyciowa?

      Samba - Samba - podobnie jak emporio white nosilam w czasie, kiedy uczeszczalam
      na joge - jesien/zima - zapach ten przypomina mi o mojej rownowadze, spokoju i
      szczesciu

      Comptoir de Sud Pacifique - Mora Bella, nowy nabytek, kojarzy mi sie z latem,
      egiptem i soczystymi owocami przyproszonymi cukrem pudrem

      Versace - White Jeans - raczej zima, mocna perfuma, mocne wrazenia zyciowe

      Trussardi - Jeans chyba - profesjonalny zapach do profesjonalnego biura -
      zakladany w dzien - obowiazkowy do tego bialy sztywno wyprasowany kolnierzyk

      Alain Delon - Samourai - byl gdzies po Andy Warholu - rockandrollowe lato
      przechodzilo w rockandrollowa jesien - swiezo i przyprawowo, w sam raz do biura
      z niegrzeczna ostra nuta

      Quarzazate,Sorbet Cynamonowy - dopiero odkrywam, kojarza mi sie z jesienia 2005
      i jeszcze nie przypisalam im waznych wydarzen zyciowych

      E. Ungaro - Apparation - zima/wiosna 2005 maliny ogrzewaly mnie w tle pieprzu
      cayenne i pomagaly pisac prace magisterska

      Givenchy - Eau de Torride - ten sam czas mniej wiecej co Nu, jesien -
      kontrastowo swiezy zapach jak na jesienna aure - chcialam odswiezyc umysl
    • moon234 Re: CV zapachowe:-) 17.01.06, 18:00
      dziękuję za to forum, podczytuję już od kilku miesięcy gratuluję wrażliwości
      zapachowej, ale jestem również pod wrażeniem tego jak o zapachach potraficie
      pisać...

      • moon234 Re: CV zapachowe:-) 20.01.06, 10:56
        Codziennie szukam czyjegoś pasjonującego CV, jestem nie tylko namiętnym
        zapachowcem perfumiarzem ale i podglądaczem, chętnie podczytuję fora, blogi, bo
        lubię wiedzieć co myśla oni..
        Cóż taka mania...
        Dlatego aby reanimować owo znakomite forum dołączam swoje skromne cv, z duszą
        na remieniu wobec tak wspaniałych przedmówców
        Zastanawiam się czego zawsze szukałam w zapachach...
        Może wyjdzie mi na końcu jak podsumuję to co chciałam napisać.
        Pierwsze zapachy w czasie studiów to Max Factor - Le jardin i le jardin amour -
        wówczas wydawały mi się luksusem, jak wspominam teraz - całkiem ładne kobiece
        flakoniki- duży sentyment do tej marki dlatego , że przy każdej okazji Mama
        obdarowywała mnie a to pudrem a to kredką do oczu tej marki, w tamtych czasach
        dostępnymi jedynie w Modzie Polskiej
        Koniec studiów - znów prezent od mamy - buteleczka Gabrieli Sabatini - mało
        wyrafinowany, dość natrętny zapach, dla mnie jednak znów miłe wspomnienie -
        poznaję swojego obecnego meża
        Poszukiwanie pracy - totalna trauma, mieszkam kątem w nieznanym mieście, piszę
        miliony CV - tych prawdziwych... Z daleka oglądam piękne bajkowe perfumerie,
        moja gospodyni przynosi do domu okropne śmierdzidła - podróbki znanych perfum z
        bazarku, kuszę się w końcu na jeden i wydaję,
        W końcu upragniona praca wcale nie okazuje się taka upragniona, aby dodać sobie
        skrzydeł - kupuję Kookai, radosny, świeży zapach, traktuje go jak cenne
        lekarstwo
        Sytuacja finansowa - taka sobie - ale otwierają Empki - zapachy na wyciągnięcie
        ręki - dosłownie - zniesiony mur w postaci umalowanych, niegrzecznych
        sprzedawczyń, kupuję 5 aleję i allure i czuję się już bardzo luksusowo - w
        sumie allure jakoś nigdy nie polubiłam - ale 5 aleja kojarzy mi się tak miło,
        ciepło i kobieco... Pochłaniam całą setkę.
        No i rozbuchałam się - dołączyła się kolejna mania - zakupocholizm.
        Zakochuję się w Coco - mocny, aromatyczny, dostaje Nu - super leży na skórze,
        wprost idealnie się z nią stapia, po czym kupuję następne - zakochuję się w
        Amarige Extravagant - gdzieś daleko w tym zapachu wyczuwam nutę na podobieństwo
        gumy Donald i może za to go lubię, uwielbiam Angel, do tego stopnia, ze używam
        go w dzień i w nocy, perfumując poduszke.
        Z innych fascynacji Yvresse- z całą pewnościa wytrawny szampan....
        Poza tym uwielbiam zapach kawy, codziennie piję kilka filiżanek, z kardamonem
        oczywiście, piekę szarlotkę z mnóstwem cynamonu po czym wydaję sąsiadom, bo
        przecież dieta...
        Marzę o podróży życia, skąd przywiozę wspomnienia również zapachowe.

        I czyż zapachy nie dają szczęścia?


        • sorbet Hej hej witam:-) Dają szczęście, nie koniecznie 20.01.06, 16:02
          perfumy, ale zapachy napewno:-)
    • kasia_t2 Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 08:21
      Witam szanowne grono.

      Przygoda z zapachami zaczęła się w latach 80-tych. Jako 10-cio letnia
      dziewczynka byłam zaczarowana toaletką mojej cioci na której stały przeróżne
      flakoniki i słoiczki z magiczną zawartoscią. Czasy były raczej liche i widok
      taki nie należał do powszechnych. Ciocia widząc moja fascynację obdarowała mnie
      pewnego dnia miniaturką perfum Fiji. Był to dla mnie szczyt luksusu, gdyż do
      tej pory tylko mydełko Fa delikatnie perfumowało moją bieliznę. Następnie
      przygarnęłam maminą wodę Yardleya-Lawendę. Jako siuśmajtka zakochałam się w tym
      babcinym aromacie. Skrapiałam nim posciel codziennie przed snem a mama pukała
      się w głowę również nie mniej jak odkryła moje esperymenta z esencjami do ciast
      i olejkami zapachowymi. Pamiętam jeszcze fascynacje olejkiem różanym
      przywożonym z Bułgarii w drewnianym futerale - taki skarb małej dziewczynki.
      Kolekcjonowalam równiez flakoniki. Z racji tego, że dziadek jest kolekcjonerem
      starych, pięknych przedmiotów dostawałam czesto w prezencie kryształowe
      buteleczki wprost z toaletki prababci. W niektórych można było wyczuć nawet
      bardzo wyraźnie aromaty i wylać ostatnią kropelkę. Z mieszkaniem dziadków
      kojarzą mi sie bardzo specyficzne wonie - suszonych ziół ( babcia robi masci
      lecznicze), starego drewna, przeróżnych lakierów i mazideł używanych do
      renowacji mebli. Gdy pierwszy raz powąchalm Hypnotic Poison znalałam sie przed
      starą zakurzona szafą pełną babcinych skabów.
      powracajac do lat 80-tych to standard - Le Jardin, Blase, Kobako (wszystko
      podkradane mamie) i jeszcze Nina Ricci L'Air du Temps.
      Ok. 1995 - pierwsze markowe perfumy zakupione za wasne pieniadze to Dolce Vita.
      Z miłosci do gęstych zapachów i z braku pieniedzy nabyawam miniatury - Paloma
      Picasso, Japure, Cashmir, Fendi by Fendi.
      Następna pełnowymiarowa jest Organza, jakiś Baroque i zapachy YR.
      1998 - w gazecie czytam nuty Theoremy. Czuję je w wyobraźni i biegnę do Empiku.
      Kupuję następnego dnia przeznaczając prawie całą pensję. Rozpakowuje w domu jak
      największy skarb, wyjmuję patyczek i rozchylam złoty kartonik z autografami
      sióst Fendi i piramidą zapachową. W środku na złotym tle 100 ml mojego
      szczęścia. Za pare miesięcy wychodzi Theorema Esprit d'ete - letnia wersja
      bezalkoholowa. Nabywam. Ognista kula Issey w następnej kolejności. W
      międzyczasie zakochuję sie w słoniku. Koleżanki pukają się w głowę, więc chowam
      część fakonów do szuflady. Wersja letnia TH. wychodzi z rynku dość szybko,
      zdążę jaszcze nabyć jeden flakon i stracę ją bezpowrotnie. Potem odchodzi Le
      Feu. Chyba dobrze się stało, żeśmy sie z Les Belles De Minuit nie poznały.
      Zapomniałam wspomnieć Panią Terracottę - niezwykłe wspomnienie niezwykłego
      lata, ulotne jak sam zapach. Słońce, plaża i zapach wydm.
      2001 - pakuje manatki i odchodzę na swoje. Przez pięć lat posucha zapachowa,
      nabywam tylko Theoremę i Hypnotic Poison. Braki fionansowe wypierają skutecznie
      potrzebę posiadania.
      2005 - wychodzę z dołka finansowego i... przebudzenie. Nabywam Pocałunek Smoka
      i poznaję Króla Słonce. Odkrywam forum O perfumach. Podczytuje juz od roku,
      teraz niesmiało witam się i chylę czoła Waszej wiedzy i wrażliwosci zapachowej.
      Pozdrawiam. Kasia.
      • a.g.n.i Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 08:36
        Cześć;-)
        Przypomnialaś mi lawendę Yardleya... White Lavender używała moja współlokatorka
        z czasów studenckich. Ktoś z jej rodziny pracował przy promocji Yardleya i
        dostawała tego całe wielkie butle. Też zasypiałyśmy przy tym zapachu, bo
        wieczorem psikała je w pokoju w powietrze:-)
        • rawita Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 09:27
          Śliczne CV! Porywające! Też mam sentyment do lawendy yardleyowskiej :). Ostatnio
          nawet polowałam na allegro.
          • merolik Re: CV zapachowe:-) 18.05.06, 09:49
            Witaj, Kasiu!!! Przeczytałam Twoje CV z prawdziwą przyjemnością :))
            • sorbet Witaj Kasiu:-) Piękne CV! 18.05.06, 11:08
              • lysaspiewaczka to ze mna calkiem zle 10.08.06, 22:27
                ech...a ja kochalma noe, davidoffa coolwater a teraz...i myslam ze to do
                grobowej deski cerutti image, ale powoli juz robi sie nudno...co dalej...nie
                wiem....
                • lysaspiewaczka Re: to ze mna calkiem zle 10.08.06, 22:28
                  zapomnialam dodac ze za swoje literowki nie odpowiadam:P
                  • sunspots moje krótkie cv.. 25.08.06, 10:11
                    moje pierwsze "perfumy" to puzzle, dostałam je od mamy ,gdy byłam w
                    podstawówce.gdy się skończyły dostałam purfumki pachnące zielonym
                    jabłuszkiem..po jakimś czasie odkryłam w piwnicy kilka ładnych
                    karafek/buteleczek i zaczęła się zabawa z mieszaniem olejków i aromatów do
                    ciast:) pierwsze poważne perfumy ;) które również dostałam od mamy to kenzo-
                    flower . zakochałam się w tym zapachu,tak lekko otulał ,jest po prostu śliczny.w
                    rok później już samodzielnie zakupiłam lolitę lempicką. słodki ,bajkowy zapach,
                    jak dla mnie idealny na mroźne dni :) aktualnie kupiłam przez internet j. del
                    pozo - in black .. i póki co czekam z ustęsknieniem na listonosza z moją
                    pachnącą przesyłką.
                    • mangos Re: moje krótkie cv.. 25.08.06, 10:45
                      Nie pisałam wczesniej CV ,gdyż nie wiedziałam jak się do tego zabrać. Perfumy zawsze były obecne w moim zyciu, ale nie był to pierwszy plan, raczej tło. Zapach wydawał mi się ważny, kojarzył z daną chwilą,przywracał do zdarzeń i miejsc niczym zdjęcia. Równoczesnie w moim domu były zawsze wazniejsze wydatki i już jako dziecku wpojono mi "oszczędzanie". Pamiętam jak ojciec chodził za mną i gasił lampkę na biurku i światło w pokoju , nawet gdy wyszłam tylko do WC. Mama miała na półce MaxFactor i Wild Musk,które czasem wąchałam. Po podstawówce wyfrunęłam do szkoły w mieście- to chyba było prawdziwym początkiem fascynacji, którą podsycały wizyty w perfumeriach. Szczególną uwagę zwracały wtedy flakony S. Dali, choć zapachy może mniej;). Z powazniejszych zapachów miałam wtedy Jil Sander nr 4, do których mam sentyment do dzisiaj. Na półce stały też flakony Coty,głównie prezenty od kogoś : Vanilla Fields czy jakoś tak, Puzzle , miałam też nature Yves Rocher a także wiciokrzew i konwalię ( gdzie to teraz spotkać?) tej samej firmy,aaaa... no i Folies de Saisons ( nie wiem czy pisownia dobra): Jesień i Wiosnę czyli zapachy średniopółkowe. Prawdziwy szał to odkrycie tego forum. Postanowiłam nabyć wreszcie coś z prawdziewgo zdarzenia, padło na Lacoste pour Femme. Potem zafascynował mnie Addict, a gdy , dzięki forum odkryłam Organze Indecence ( jeden z moich wczesniejszych forumowych zapachów) poczułam,że przepadałam. Od tej pory nie potrafię skończyć z tym najprzyjemniejszym nałogiem:)
    • gwajkowa Re: CV zapachowe:-) 22.10.06, 14:36
      Och, tak pięknie piszecie. Ja tak nie potrafię. Ale moge napisać jak to sie
      zaczęło u mnie. Co się zaczęło? Perfumomania!
      Byłam chyba wtedy na początku liceum, gdy dostałam od siostry zestawik: Roma
      Laury Biagiotti miniaturka i malutkie zel pod prysznic i balsam. Nie doceniłam
      w ogóle tego prezentu. Nie rozumiałam różnicy między tym czymś, a
      zwykłymi "perfumami" z drogerii, czy supermarketu. Może bym zdała sobie sprawę
      z tej różnicy jakbym znała cenę. Leżała sobie, aż pewnego dnia powąchałam i sie
      zaczarowałam - do dzisiaj. Nigdy nie zużyłam jej do końca, aż skisła zupełnie i
      musiałam ja wyrzucić. To był mój skarb. Pamiętam jak kiedyś jakiś chłopak co mi
      sie szalenie podobał powiedział: "Ale zapach!". Wtedy sobie uswiadomiłam też
      jaką moc i role ma piękny zapach. Zawsze mi Roma przypomina te młode lata.
      Wszystkie wyjazdy, w których mi towarzyszyła. Jest dla mnie projekcją mojej
      przeszłości w mojej teraźniejszości. Cofam sie w czasie gdy ją wącham. Ale jak
      mówiłam, wpadłam wtedy jak śliwka w kompot i zaczęła we mnie dojrzewać dzika
      chęć kupienia sobie "jakichś takich" prawdziwych duzych perfum. Kompletnie sie
      na tym nie znałam, moja mama ani zadna z ciotek nidgy nie uzywały "takich"
      perfum tylko "Pani Walewska" albo "Być może", więc nie mam wspomnień związanych
      z "tajemnicza toatetką mamy" czy coś w tym stylu. Pamiętam tylko, że kiedyś
      rozbiła sie w ostatnim pokoju cała butelka "Pani Walewskiej". Śmierdziało chyba
      cały rok, ale to nie sa miłe wspomnienia.:). Drzwi markowej perfumerii (wtedy
      był u nas "Empik" w centrum) omijałam zawsze z nabozna czcią, jako cos dla
      wielkich dam i w dodatku milionerek.
      Potem zaczęłam dostrzegać toaletke mojej siostry, która juz wtedy zaczęła dosyć
      często jeździć na zagraniczne wakacje i parę rzeczy sobie przywiozła. I tam
      znalazłam 212 Caroliny Herrery i Amarige Givenchy. I wtedy też zrozumiałam, że
      nie wszyskie perfumy są suuuper, a niektórych mozna wręcz nie lubic. Ja 212
      znienawidziłam, a Amarige mnie zachwycił. Gdy dorosłam, głównie psychicznie (bo
      juz byłam przecież "duża" będąc na studiach), do pierwszej poważnej wizyty w
      prawdziwej perfumerii, nazbierałam troche pieniędzy oraz decyzja zapadła - idę
      kupić sobie Perfumy, wtedy poszłam i byłam pewna że chcę Amarige i tylko
      Amarige. Ale oczywiście wypadało cos tam powąchać. Kompletnie sie nie znałam na
      perfumach. Wiedziłam tylko z filmów, że jest cos takiego jak Chanel Nr 5, no i
      znałam to co u siostry na toaletce. Czyli ide ja kupić Amarige, Pani mi daje
      różne rzeczy do wąchania, ja grzecznie wącham, ale myślę o tym że zaraz kupie
      Amarige. I wtedy COŚ powąchałam. Nie zapomne tego uczucia. Mam teraz te perfumy
      i uwielbiam je, ale już nigdy nie dały mi takiego wrażenia jak wtedy.
      Skojarzyło mi sie to z jakimś bajkowym lasem, Opowieściami z Narnii (wtedy nie
      było filmu oczywiście ale ja bardzo lubiłam tę książkę), czyms zupełnie
      nadnaturalnym, rajskim, no i juz nie wiem zupełnie, ale wiedziałam że musze je
      mieć. Był to rok około 2000, chyba. To była chyba wtedy nowość. Gdy zauroczona
      do żywego zapytałam o cenę, to zrozumiałam, że ich nie kupię, były droższe od
      większości innych. Może niektóre z Was juz wiedzą co to jest? Zostały zawsze
      dla mnie Nr 1. To było Fragile EDP. Gdy zrozumiałam, że tego nie kupię, ale i
      tak je będę wkrótce miała, choćby nie wiem co, troche głupio mi sie zrobiło i
      czułam niedosyt, że mam nic nie kupić, wyjść z pustymi rękami. A tak szykowałam
      się na ten dzień, zbierałam pieniądze.. No wieć zaczęłam trochę chaotycznie
      wąchać dalej i wywąchałam coś fajnego, na co było mnie juz stać. Amarige juz
      dla mnie tylko śmierdział po tym co tam przeżyłam. Ale wyszłam z 30 ml
      Extravagance. I tak stałam sie posiadaczką pierwszego flakonu. ale juz parę
      miesięcy póżniej miałam moje Fragile całą olbrzymią kopułę 125 ml (teraz juz
      nie ma takich...). Potem się posypało jak lawina. Moja siostra jeździła kilka
      razy do roku na zagraniczne wczasy (głównie Teneryfę), a ja nie mogłam odpuścić
      żeby czegoś nie zamówić. Kolekcja zaczęła się mnożyć: niebieskie Les Belles,
      Organza Indecence, Hypnotic Poison, Dalimania, Belle De minuit itd. itd...
      Trochę mi oddawała siostra, która nie jest takim chomikiem. A co najgorsze z
      żadnym nie mogłam się rozstać, jak się kończy jedna butelka to musze mieć
      drugą. Lubie je wszystkie. Jak raz spróbowałam się czegoś pozbyć, bo mnie
      zaczęło wkurzać: Extravagance, te właśnie pierwsze, sprzedałam znajomej; to
      zaczęło mnie prześladować za jakiś czas i musiałam je znowu kupić! Tęskniłam. W
      końcu dotałam też dużą Romę. Zaczęłam też zwracać uwage na unikaty. Le Feu
      kupiłam z czystej ciekawości, pierwsza rzecz totalnie bez wcześniejszego
      powąchania. To trochę nie mój klimat, ale w końcu sie do niego przekonałam.
      Przez tę kilka lat dowiedziałam sie tez że lubię w składzie perfum jaśmin, róże
      i tuberozę, a nie cierpię konwalii, frezji, piwonii i białych kwaiatów,
      szczególnie wodnych. Że lubie zapachy ciężkie i słodkie, kwiatowe bądź
      orientalne. Że nie cierpie świerzuchów i "ogórkowców". No i mam ciągle ochote
      na coraz to nowe zapachy. Może kiedyś dojdę do "niszowców" - dorosnę. Na razie
      to dla mnie czarna magia. Mam i znam te bardziej znane, a niektóre posty na tym
      forum to dla mnie napisane jak po chińsku. Zupełnie nie znam wymienianych tam
      perfum, nawet nazw marek nie słyszalam. ale jak mówiłam, może dorosne kiedyś do
      niszowców. Pozdrawiam wszystkich.
      • chatka_ Re: CV zapachowe:-) 23.10.06, 02:23
        Ach perfumeria w Empiku, nie moglam jej omijac, szkola jezykow obcych miescila
        sie wowczas tuz nad nia. Pamietam wypady w czasie przerw, dlugo nie mogalm
        oderwac sie od Escady Acte 2, wydawala sie zapachem innym niz wszystkie, po
        czarna Manie siegalam, ale bez zachwytu, kupilam zaledwie dwa Le Monde Beau
        jednego lata i rok pozniej Eau de Dolce Vita, pozniej zaczely sie zakupy w
        strefie. Ciesze sie, ze jestes z B. jest nas juz trojka, z podlaskiego chyba
        5 :)
        • gwajkowa Re: CV zapachowe:-) 23.10.06, 09:25
          miło mi Cię poznać chatko.
    • agmusz Re: CV zapachowe:-) 23.10.06, 09:45
      Gdyby ktoś zapytał jaki zapach kojarzy mi się z dzieciństwem to na pewno byłoby
      to Masumi. Jeden z ulubionych zapachów mamy, kupowany w Pewexie. Potem była
      woda kolońska Amber chyba przywożona mamie przez przyjaciółkę z Francji no i
      nieśmiertelne Madam Rochas- śmierdziel stulecia, przydał się dla psa:) Pamiętam
      też taką wodę dynamizującą ale nie Clarinsa, tylko o wiele wcześniej może był
      to początek lat 90-tych albo koniec 80- woda Roger&Gallet. Piękny delikatny,
      lekko sportowy zapach. Podbierałam mamie rzecz jasna:)))
      Moim pierwszym zapachem było chyba Evasion, potem Blase i Chique Yardleya.
      Pamiętam też zapach liliowej Extase- boska była. Póżniej był Adidias seledynowy-
      ten stary o zapachu rumianku i piękny Garcon, którym się namiętnie skrapiałam,
      aż się koleżanki krzywiły. No ale pierwszym zapachem z tzw. górnej półki byl
      zapach Loris Azzaro. Wytrawny zapach, zbyt dorosły jak dla młodej dziewczyny.
      Nie pamiętam nazwy- wiem, że buteleczka była zbliżona do Chance w kształcie.
      Nigdy nie spotkałam więcej tego zapachu. Pierwszym zakupem natomiast było
      pamiętam CK One kupione w Niemczech. Ależ miałam dylemat- CK One czy Havana
      Aramis:) Zapachy z zupełnie innej bajki. A póżniej juz jakoś sami poszło:)
      Zaczęłam pracować i tak następny zapach to Cerruti 1881, Montana, Knowing EL,
      Dune, Pamplelune itd. A odkąd zaczęłam czytać forum, jakieś 2-3 lata temu, to
      już nawet nie liczę ile zapachów odwiedziło mój dom. Część zamieszkała na
      stałe, a pewnie niedługo pojawią się nowi domownicy.
      • wiolinka100 Moje CV :) 01.12.06, 23:35

        Odkąd pamiętam zawsze interesowały mnie butelczki i flakoniki.
        Lubiłam oglądać toaletki cioci i mamy.
        Gdy byłam w odwiedzinach u rodziny czy znajomych zawsze chętnie podziwiałam
        skarby w łazience.
        Flakoniki strasznie mnie interesowały.Uwielbiałam je ;)
        Pamiętam doskonale, z dzieciństwa i wczesnej młodości Opium mojej mamy, Nartę
        (woda kolońska), Poison i stado miniaturek.
        Gdy byłam nastolatką, królowaly zapachy typu Chique, Le Jardin Max factora,
        Blase tegoż, Cafe Cafe i wszelkie Bourjois.
        Moja mama miała większość z nich, więc oczywiście podbierałam jej.
        Za któreś uzbierane pieniądze kupiłam sobie własne Le Jardin, duży flakon chyba
        50ml.
        Prace sezonowe (a "pracowałam" w butiku ciotki) zawsze owocowały małym zakupem
        chociażby deo pefumowany, jak na nastolatkę przystało: Extase, Limara, Smitty,
        Nicole...i zielony Adidas (boski zapach - koleżanki zazdrościły gdy prztachałam
        do szkoły mleczny, cholernie ciężki, szklany flakon Adidasa)
        Jednego lata znalazłam u ciotki resztki Red Door Arden i Sunflowers -uważałam
        je za straszne smierdziele i chyba nawet były stare, nie szkodziło to jednak i
        dostałam je w prezencie.
        Później pamiętam zakup kilku miniatrek m.in Laguny Dalego.
        Lata ogólniaka to niestety lata cienkie, pamiętam jedynie Moschus wild love
        (faaajny był), Vanilla fields, Inpulse różne rodzaje.
        Kolejne lata to moje pierwsze "prawdziwe" perumy- Chanel no5, które dostałam na
        urodziny. Zużyłam i zapomniałam.
        Pierwsza praca wakacyjna zaowocowała zakupem Gabrieli Sabatini, tej
        granatowej.
        Koniec swobody i początek pracy to większe wydatki i tak pamiętam Samsarę i
        Poeme, miałam chyba z 3 flakoniki. Nastepne w kolejce były Individuelle
        Ch.Jourdana, Nikos Sculpture, Escape CK.
        Mini flakonik Dolce Vita trafił do mnie z gazety pod tytułem "Perfumy swiata"?
        tak to się chyba nazywało, później jeszcze Blonde było...
        Wycieczka promem do Baltijska owocuje zakupem Goodlife oraz Green tea...
        Później, kolega z pracy który miał "dojście" załatwił mi testery:Classique
        Gaultiera i Azzurę, kupiłam sezonówkę Escady Tropical Punch i Tresor.
        Studia "przeszłam" w Poeme i wszelkich końcówkach które strasznie długo
        zużywałam,a z dużych flakonów pamiętam jedynie Eden i Chloe Innocence.
        Kolejne flaszki i to setki przywozi mi ze strefy jeszcze chłopak, ale przyszły
        mąż a były to 5th avenue oraz Eternity.
        W międzyczasie otrzymałam Sensations JS i Desire Dunhilla pod choinkę.
        Rok później kupiłam sobie Addict fraiche,miniaturkę klasycznego i Dune...

        a później...

        Trafiłam na to forum, poczytywałam, podglądałam, ujawniłam się, wpadałam i
        jestem :)
    • marlene.mortelle Re: CV zapachowe:-) 22.03.07, 21:16
      Mało tego będzie w porównaniu do Waszych perfumowanych doświadczeń, ale co tam.

      Pierwsze perfumy to wody kolońskie w duzych butelkach, ktorą matka chrzestna
      przysylala mi w paczkach z Hiszpanii
      jako dziewczątko żądne elegancji - miniaturowe buteleczki "Być może..." czy
      inne zielone jabłuszko ;-)
      jako nastolatka podkradalam Mamie Masumi, Cafe itp; w wieku lat 15-16 dostałam
      na wlasność pierwszy "poważny" zapach pod nazwą "Wild Musk" (czarna butelka w
      kształcie jajka), szukam ich dzisiaj - bezskutecznie.
      w niecały rok później pierwsza styczność z zapachami "Wielkiego Świata":
      Organza Givenchy - za cięzkie dla gówniary ale piękne
      Dolce Vita Diora - tak pachniała moja pierwsza miłość...

      Przypadkiem odkrywam zapach Yves Rocher - Mure Sauvage z dolnej półki który
      pozostanie ze mną przez siedem lat (do tej pory muszę mieć buteleczke, chociaż
      już ich nie używam).
      Po drodze gdzies tam zaplątaly sie jeszcze perfumy Oriflame Seduce czy Perceive
      Avonu, Anais anais i Noa Cacharela, zielone perfumy z serii Les belles de Ricci
      oraz prawdziwy Cud Lancome'a.

      Znakiem jakiejś tam zmysłowej dojrzałości były perfumy Lacoste pour femme, w
      których kochałam sie trzy lata, by następnie zdradzić je z nieziemskim Alienem
      od Thierry Mugler, którymi otulam się do dziś.
      Na horyzoncie jednak czai się Agent Provocateur Maitresse...
      Pożyjemy, zobaczymy :-)

      Pozdrawiam zapachowców.
      • tiami Re: CV zapachowe:-) 15.11.07, 19:06
        pierwszy, jaki pamiętam to "Vanilla Fields" COTY. Słodki, lekko mdlący, tyowy dla nastolatki, którą wtedy byłam.

        poźniej przyszedł czas na Giorgio Armani "Her", klasyczna złota buteleczka. Pewnego lata, kiedy nim pachniałam, ktoś powiedział, że pachnę, jak maliny.

        kolejny w moim cv zapachowym jest ciężki i zmysłowy "Casmir" Choparda. Do dziś jest na topie moich ulubionych zapachów. Bardzo seksowy, ciepły zapach, który wręcz otula.

        później pojawił się nieco kontrowersyjny "Angel" Mugglera. Powiem tylko tyle, że ten zapach trzeba umieć nosić.

        przez chwilę było fioletowe "Halloween" Jesusa del Pozo. Dziś kojarzy mi się z odświeżaczem do toalet.. Hmm..

        i ostatnia pozycja to "Pure Poison" Diora. Słodki, drażniący, nieco ciężki, ciepły.
        • forevermore79 Re: CV zapachowe:-) 15.11.07, 21:02
          Dziekuje za kawalek Twojej zapachowej historii i witamy na forum :-)
          • estorilla Re: CV zapachowe:-) 17.01.08, 19:09
            zaczęłam z grubej rury-mahora :)do dziś jest to MÓJ zapach... potem
            było zużywanie zapasów narobionych w Grasse u Fragonarda. potem, na
            gwiazdkę, zamiast gucci edp2 dostalam rush 2. do dziś wącham z
            sentymentem, ale bardziej ze względu na wspomnienia z nim związane.
            potem było bvlgari-eau the rouge. wreszcie wymarzone gucci edp2.
            potem na mojej półce zamieszkało chance. potem był rok( ! )
            zużywania próbek, testerów i odlewek podczas którego zapałałam
            miłością do wielu zapachó, które sobie kiedyś w końcu kupię.
            pierwszym z nich była Samsara. i to tez jest MÓJ zapach. teraz jest
            ze mną amethys lalique'a a latem czeka mnie wyprawa nad nil, do
            mojego ogródka... nigdy nie mam na raz więcej niż 2 zapachy, ale
            trochę ich poznałam i wiem już czego szukać, a dzięki wam odkrłam
            rzeczy na niebie i ziemi o któych ni śniło się filozofom :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka