Dodaj do ulubionych

czekoladowe perfumy dla dzieci

26.01.06, 18:18
sprzedam
Obserwuj wątek
    • akikoo Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 26.01.06, 18:31
      Perfumy dla dzieci - dla mnie to jest nienormalne (używając cywilizowanego
      języka, bo w myślach mam inne określenie, ale to przecież forum kulturalne).
      Ale widziałam stringi w rozmiarach dla dzieci, więc nic mnie już nie zdziwi.
      A może jestem zacofana? Może ktoś mi wyjaśni po co dziecku perfumy?
    • a.g.n.i Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 26.01.06, 19:37
      a to straganik mamy, wątek parę pieterek niżej

      Hmm, po co dzieciom perfumy. No może i tak. Z drugiej strony, ja pamiętam, że
      jako dziecko psikałam się wszystkim co popadnie i co w ręce wpadnie, nie jest
      to zatem tak, że dzieci teraz dopiero odczuwają takie ciągoty, a wcześniej,
      to "takie rzeczy nie były dzieciom potrzebne". Potrzebne może nie są. Ale
      dziewczynka zawsze łapy w perfumy matki wsadzi, hehe i w szminki też. Ja jako
      ośmiolatka w łazience mojej babci mazałam się jej czerwonymi szminkami i...
      wycierałam je potem w ręczniki;-P
      Ach - i miałam jako dziecko perfumy. Dostałam kiedyś takie w buteleczkach -
      figurkach dwóch krasnali, hehe, jedna ukochana ciocia przywiozła i dała mi. O
      kurczę, teraz a mogłam je do CV wpisać. Na pierwszym miejscu - 10, 11 lat -
      niezidentyfikowane perfumy w figurce wdzięcznego "ogrodowego" krasnala (bo to
      chyba takie cudo z wyglądu było) - kurczę, a może jedne były w bałwanku;-DDD
      • akikoo Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 26.01.06, 19:56
        a.g.n.i napisała:
        > Hmm, po co dzieciom perfumy. No może i tak. Z drugiej strony, ja pamiętam, że
        > jako dziecko psikałam się wszystkim co popadnie i co w ręce wpadnie, nie jest
        > to zatem tak, że dzieci teraz dopiero odczuwają takie ciągoty, a wcześniej,
        > to "takie rzeczy nie były dzieciom potrzebne". Potrzebne może nie są. Ale
        > dziewczynka zawsze łapy w perfumy matki wsadzi, hehe i w szminki też. Ja jako
        > ośmiolatka w łazience mojej babci mazałam się jej czerwonymi szminkami(...)

        Sytuacja, którą opisujesz, jest czymś innym. To naturalne, że małe dziewczynki
        np. przed lustrem wkładają buty na obcasie swoich mam (ja 20 lat temu :), ale
        to nie oznacza, żeby produkować buty szpilki dla ośmiolatek.
        • a.g.n.i Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 26.01.06, 20:52
          akikoo napisała:

          > Sytuacja, którą opisujesz, jest czymś innym. To naturalne, że małe
          dziewczynki
          > np. przed lustrem wkładają buty na obcasie swoich mam (ja 20 lat temu :), ale
          > to nie oznacza, żeby produkować buty szpilki dla ośmiolatek.

          Oczywiście, masz rację. Tyle, że pewnych rzeczy nie odwrócimy już. Mnie też nie
          podobają się wymalowane małe miss, z drugiej strony pamiętam siebie i swoje
          ciągoty do kobiecości już w bardzo młodym wieku. Tak jak mówię, miałam
          perfumy "dziecięce" jako 11-latka chyba, choć w Polsce jeszcze się o takich
          cudach nie słyszało za bardzo... Tak samo bardzo wczesnie, jak na tamte czasy
          (dorastałam w latach osiemdziesiątych) zaczęłam się malować, pierwsze kosmetyki
          kupiłam sobie w wieku lat 13, pamiętam, tusz do rzęs i szminkę - no, to
          ostatnie akurat traktowałam jak konieczność, mam po wypadku w dzieciństwie
          bliznę przecinającą usta, teraz jej prawie nie widać, a będąc dzieckiem bardzo
          się jej wstydziłam i po prostu zamazywałam tę wielką, białą bliznę szminką w
          kolorze najbardziej zbliżonym do koloru ust.
          Myślę, że we wszystkim potrzebny jest rozsądek i "zloty środek";-)Szpilki to
          akurat zły przykład chyba, nikt (mam nadzieję przynajmniej) nie produkuje butów
          na obcasie dla kilkulatek. Ale jakieś niewinne psikadełko o zapachu czekolady
          czy truskawek? Nie powinno zaszkodzić chyba... jeśli chodzi o konsumpcyjny styl
          życia, to tak samo szkodzi kupowanie na kazde zawołanie cukierków czy chipsów,
          a jeśli o obawę "przedwczesnej dojrzałości" to chyba raczej więcej zależy od
          rodziców, tego, jak i czy rozmawiają z dzieckiem, wiedzą co czyta, co ogląda i
          jakie strony internetowe odwiedza...
          Ale oczywiście... nie mam dzieci, więc sobie tylko rozkosznie teoretyzuję, mogę
          racji nie mieć;-P
          • rawita Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 26.01.06, 22:36
            po co dzieciom perfumy? Po to samo, co wszystkie plecaczki, koraliki i inne
            duperele, czyli do zabawy i dla przyjemności. Ja w tym nie widzę żadnego
            dramatu. Parę lat temu dałam mojej dwunastoletniej wówczas siostrze leciutkie
            perfumki o zapachu kiwiowym i do dziś pamiętam jaka była dziko szczęśliwa.
            • zettrzy Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 27.01.06, 00:42
              termin "dzieci" oznacza, w swiecie zmarketingowanym, grupe wiekowa 7 lat i ponizej

              zreszta ktora 10-latka podniecalaby sie do zapachu czekolady? to sa perfumy dla
              przedszkolakow, tak jak sa rowniez "ekologicznie bezpieczne" szminki dla 5-latek

              i czy jest to odrzucajace? fakt noszenia szpilek mamy, psikania sie perfumami
              mamy i smarowania szminkami mamy wyraza aspiracje dziecka do doroslosci, chec
              zostania kims takim jak mama, probe utozsamienia sie z mama; a fakt dania
              dziecku perfum, szpilek i szminki dla dziecka wprowadza granice miedzy obie
              kobiety - matke i corke - przy okazji pozbawiajac corki atrybutu dziecinstwa,
              poniewaz teraz nie jest juz mala dziewczynka, ktora podkrada mamie kosmetyki,
              tylko kobieta ze swoja wlasna kosmetyczka

              do pewnego stopnia, takie perfumy stanowia akt odgonienia sie przed dzieckiem,
              ktore chce uczestniczyc w doroslosci mamy, poniewaz teraz ma swoje i niech sie
              odczepi od naszych

              nie wiem, czy koniecznie obecnosc takich towarow musi prowadzic do konsumeryzmu,
              ale podejrzewam ze ma cos wspolnego z rozpowszechnieniem obrzydliwych,
              landrynkowych zapachow w ciagu ostatnich 10 lat - nos sie wczesnie przyzwyczaja
              do woni czekoladki w spraju i potem nie jest w stanie przestawic na bardziej
              dorosle perfumy
              • akikoo Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 27.01.06, 07:39
                zettrzy napisała:
                to sa perfumy dla przedszkolakow, tak jak sa rowniez "ekologicznie bezpieczne"
                szminki dla 5-latek

                Dla mnie to jest chore - metodą małych kroczków zatracanie granic co jest dla
                dla dziecka, a co już nie i które doprowadzi np. za 20 lat do produkowania dla
                dzieci strach pomyśleć czego.

                >> fakt daniadziecku perfum, szpilek i szminki dla dziecka wprowadza granice
                miedzy obie kobiety - matke i corke -

                szpilki i perfumy mamy to naturalna dla dziewczynki zabawa, coś "okazjonalnego"
                i to jest normalne

                >>przy okazji pozbawiajac corki atrybutu dziecinstwa,poniewaz teraz nie jest
                juz mala dziewczynka, ktora podkrada mamie kosmetyki, tylko kobieta ze swoja
                wlasna kosmetyczka

                Ładnie to podsumowałaś, tylko, że ją opisaną sytuację odbieram inaczej - dla
                mnie ta wizja jest nienormalna i okropna.

                Możecie oczywiście nie zgadzać się ze mną, ja po prostu na wiele rzeczy patrzę
                jak na albo czarne albo białe.
                • zettrzy Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 27.01.06, 17:40
                  ja sie wlasnie z Toba zgadzam, poniewaz uwazam ze umysl dziecka - wszyscy
                  bylismy dziecmi i mniej wiecej pamietamy, prawda? - odbiera swiat inaczej niz
                  umysl dorosly; dlatego nie uwazam ze robienie doroslych zabawek w wersji
                  dzieciecej ma inna wartosc poza zwiekszeniem obrotow producentow
                  bo przeciez, spojrzawszy na sytuacje z drugiej strony, nalezaloby takze robic
                  np. drewniane klocki albo koniki na biegunach w rozmiarze doroslym, prawda?

                  piszesz:
                  > Ładnie to podsumowałaś, tylko, że ją opisaną sytuację odbieram inaczej - dla
                  > mnie ta wizja jest nienormalna i okropna.

                  wyjasniam jeszcze raz - dla mnie ta wizja tez jest nienormalna, nie wiem
                  dlaczego odebralas to wbrew moim intencjom - dzieci powinny miec prawo do bycia
                  dziecmi, nie nalezy z nich robic doroslych na sile, to chyba bylo w moim
                  pierwszym poscie?

                  naprawde uwazam ze zabawki typu perfumy wynikaja z jednej strony z potrzeb firm
                  marketingowych, ktore w ten sposob moga jeszcze bardziej powiekszyc zyski, a z
                  drugiej z niedbalosci rodzicielskiej osob ktorym jest wygodniej dac dziecku
                  jakis przedmiot i niech nie zawraca glowy zamiast sie nim naprawde zajac
    • jolanta73 Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 27.01.06, 18:28
      Witam drogie Panie,
      newet nie spodziewałam się ,że rozpętam taką burzę.W Smyku widziałam perfumy dla niemowlaków i też się zastanawiałm po co one.Jednak można spojrzeć na to z innej strony. 10- 13 lat to wiek w którym dziewczeta chcą byc dorosłe i śmieszne by to było gdyby pachniały "orginałami".Zeby ładnie pachnieć trzeba się umyć i to należy wpajać nastolatkom( ich miałam na myśli pisząc te ogłoszenie), a czekoladowe zapachy są teraz na topie. A te małe kobietki noszą w plecakach perfumy, dezodoranty, pomadki więc czemu nie "czekoladki".
      Choć chciałam sprzedać perfumy wywołałam dyskusję .
      Pozdrawiam Jolanta
      • zettrzy Re: czekoladowe perfumy dla dzieci 27.01.06, 19:31
        troche logiczna sprzecznosc, prawda - "chca byc dorosle ale wyglada smiesznie
        kiedy uzywaja doroslych perfum"
        niestety dziecko 13-letnie, pachnace czekoladka, jest rownie "dorosle" jak to
        samo dziecko w szpilkach mamusi, tyle ze zamieniajac zapach na "dziecinny"
        zmienia sie z prawdziwej starej-maluskiej w karykature starej-maluskiej

        powtarzam nie bardzo wyobrazam sobie ktora nastolatka chce pachniec zywnoscia -
        zwlaszcza ze czekolada wywoluje skojarzenia bardzo wczesnego dziecinstwa, od
        ktorego nastolatka chce za wszelka cene sie odciac

        no ale, dla firm marketingowych nie ma barier - jak mozna na czyms zarobic to
        czemu nie, jedyny problem, jak dla mnie, to wlasnie zwrot w strone takich
        infantylnych zapachow ktory potem sie przenosi na prawdziwe perfumy; w efekcie,
        jak tak dalej pojdzie, cala populacja bedzie pachniec jak niemowlaki bo niczyj
        nos nie zniesie "doroslych" zapachow

        vide rosnaca popularnosc landrynkowych smierdziuchow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka