27.01.09, 10:31
Chanel 5 ( edp) , Shalimar, Samsara, Poison??? Moja absolutna fascynacja,
ostatnio tylko wącham i wącham . W tych kompozycjach nie zmieniałabym nic, jak
dla mnie są doskonałe w każdym calu, i o ile Shalimar i Samsarę lubiłam zawsze
to Chanel i Poison dalekie były od mojej akceptacji. Dziś właśnie pachnę
Shalimarem, pięknie. Podziela ktoś tu moje fascynacje?
Obserwuj wątek
    • forevermore79 Re: Klasyki? 27.01.09, 10:43
      Jasne- to zapachowe legendy i wyznaczniki dawnej epoki- od
      przedwojennego okresu po przepych lat 80tych.
      Po sobie widze, ze zainteresowanie klasykami to zwykle naturalny
      etap. Najpierw, lata temu, wydawaly mi sie odstreczajace, ciezkie,
      bardzo retro i nie dla mojej grupy wiekowej. Z czasem jednak
      potrafilem je docenic i zrozumiec, dlaczego maja nadal rzesze
      wielbicieli. Inny powod, to tez nasza zmiana gustow zapachowych i
      naturalna reakcja na to, co mozemy znalezc obecnie na perfumeryjnych
      polkach (czyli nude i powielanie komercyjnych schematow). Zapachy
      vintage, klasyki i nisza to oczywista ucieczka od tych trendow.
      Rowniez i na meskich polkach klasykow nie brakuje- Eau Sauvage,
      Jules, Vetiver, YSL Pour Homme, Givenchy Gentleman, czy Chanel Pour
      Monsieur. Jedyny ich wrog to reformulacja, no i tez ustepowanie
      miejsca o wiele gorszym kompozycjom.
    • jollinka Re: Klasyki? 27.01.09, 12:15
      moja ulubiona kategoria - zwlaszcza w mlodosci lubilam ich uzywac ;-
      ) moj numer jeden to moze nie tak wiekowy ale zawsze klasyk "first"
      VC&A oraz klasyczna "diva" ungaro; lubie tez "safari",
      klasyczna "fendi" i "halstona"
      • tonkabean Re: Klasyki? 27.01.09, 12:43
        Od lat uzywam Shalimar, takze ze wzgledu na jego ponadczasowosc :) Uwielbiam gdy
        ktos mija mnie pachnac Samsara albo Chanel 5, choc chanelowskie 19 to tez
        klasyka. Te zapachy daja mi poczucie ladu i bezpieczenstwa, choc nie opieram sie
        nowym kompozycjom. Drazna mnie jednak meskie klasyki jak Vertiver od Guerlaina
        albo Monsieur Givenchy, sa zbyt kolonskie i kojarza mi sie z dziadkami z windy
        (moimi sasaiadami, ktorzy przed wyjsciem na spacer z psem wylewaja na siebie pol
        flaszki maklera albo innego demona). Wyjatkiem jest Eau Savage, ktora sama sie
        skrapiam, bo przypomina mi Cherry Blossom Geurlaina, choc jest o wiele starsza :)
        • sylwia.g21 Re: Klasyki? 27.01.09, 14:03
          zgadzam się bez zastrzeżeń..
          Samsara to miłość mego perfumowego życia...
          • rawita7 Re: Klasyki? 27.01.09, 14:10
            Ja przechodziłam silną fascynację klasykami mniej więcej około 22-25 roku życia.
            Nosiłam Samsarę, Palomę Picasso, Arpege, Mitsouko. Fascynowały mnie szypry. A
            potem przeszło jak ręką odjął. Od kilku lat mam absolutną awersję do wszystkiego
            co retro. Wącham tylko z ciekawości.
          • lucapuka Re: Klasyki? 27.01.09, 14:28
            Ach, miód na moje serce. Klasyki kocham. Nie zawsze taką czystą
            miłością żeby aż nimi pachnieć ;), bo np. Mitsouko czy Heure Bleue
            są zbyt fizjologiczne i nie na moje nerwy - lubie ję niuchać w
            samotności na nadgarstku. Ale już Miss Dior czy starego cytrynowego
            Guerlaina noszę z upodobaniem zwłaszcza latem.
            Z nowszych szyprów choć też już klasyków: uwielbiana przeze mnie
            różano-miodowa Diva EdP, która jest typową "La Donna mobile",
            potrafi zupełnie inaczej i zaskakująco zmysłowo zapachnieć w upały,
            Safari, które kocham zwłaszcza w wersji ekstrakt oraz klasyczna
            Paloma Picasso - bardzo komplementogenna. Chanel No 5 wolę w wersji
            elixir sensuelle i kremu do ciała, który jest mega trwały. Poison
            się nigdy nie wyrzeknę :) - ostatnio nabyta Esprit de Parfum jest
            jeszcze bardziej zawiesista i ciężka. No i naturlich czarna Coco
            EdP - pierwsza dama dworu.
    • mettemarit Re: Klasyki? 27.01.09, 14:25
      Mam Poison, ale raczej z sentymentu - to moje pierwsze poważne perfumy.Używam
      rzadko, za rzadko. Shalimar, Samsarę miałam i oddałam, starych Guerlainów nosić
      bym nie mogła.
      Chyba jednak klasyki w perfumach nie lubię, wolę dziwadła:)
    • miriam_73 Re: Klasyki? 27.01.09, 17:49
      Shalimar, Samsara i Piątka - Tak, po stokroć tak. Samsara była moim pierwszym
      "prawdziwym" zapachem i pierwsza flaszka jaką sobie w zyciu sama kupiłam to była
      właśnie Samsara za marki uścibolone z kieszonkowego biednej polskiej au pair.
      Natomiast Poison - niestety nie.
      • renia.renia Re: Klasyki? 28.01.09, 07:49
        Z wymienianych klasyków noszę tylko Shalimar ale za to coraz
        częściej. Niestety dotychczasowe podejścia do Chanel 5, starych
        Guerlainów i innych nie były udane. Ale kto wie co będzie za jakiś
        czas...
    • mathilde17 Re: Klasyki? 28.01.09, 20:13
      Ja tak jak Rawita - przechodziłam długi etap fascynacji klasykami, ze
      szczególnym uwzględnieniem Mitsouko, czemu wielokrotnie dawałam wyraz tu na
      forum. Narobiłam niesamowite ilości zapasów starych Guerlainów (no bo w Polsce
      nie ma przecie!!!), których do tej pory się pozbywam. W odrazę wprawdzie mi to
      nie przeszło, ale wącham już tylko z buteleczek - z sentymentu zostawiłam sobie
      śliczny flakonik ekstraktu Mitsouko w ozdobnym pudełku (chyba go nigdy nie
      otworzę i wnuki w spadku dostaną:)), końcówkę Jicky w już nieistniejącej wersji
      Parfum de Toilette, no i chyba zostanie też ten ekstrakt L'Heure Bleue - i tak
      nikt go nie chciał na Straganiku, a uroda tego zapachu wyraża się najpełniej w
      ekstrakcie właśnie.
      No właśnie, reformulacja... Podobno mech dębowy w Mitsouko już od paru lat nie
      jest tym samym mchem, co do Jicky - nie porównywałam, czy obecnie sprzedawane
      EdP pachnie inaczej niż PdT, ale spotkałam się z takimi opiniami na francuskich
      forach. Pocieszam się, że wszystkie moje zachowane resztki to właśnie
      "przedreformulacyjne" wersje.
      Z klasyków przepadałam też swego czasu za Rive Gauche YSL - właściwie do tej
      pory mi się podoba, i za Chanel 5.
      Przecudnym i przebogatym owocowym szyprem jest też Femme Rochas (albo była,
      jeśli w niej też grzebali).
      Antyfascynacją w temacie klasyków od zawsze jest natomiast Shalimar. Nigdy nie
      potrafiłam się do niego przekonać.
    • coralin Re: Klasyki? 29.01.09, 17:48
      Klasyki są piękne i choc nie wszystkich mogłabym używać to doceniam.
      Czasem nie doceniałam, bo klasyka może być nudna w sensie : klasyczny zapach na
      prezent dla młodej dziewczyny to Anais anais(dostałam , nie doceniałam). Potem
      wolałam jakieś owocowe Clin d'oleil, Oui non,ale kiedy przyszło do wyboru
      pierwszych kupionych samodzielnie ekskluzywnych perfum wahałam sie wyłącznie
      miedzy klasykami: Paris YSL i Nina Niny Ricci(stara wersja).
      Dla mnie klasyki perfum to zapachy, które wprowadziły rewolucje oraz oczywiscie
      te nieśmiertelne starocie. Czyli klasykiem dla mnie jest i Angel i Chanel 5.
      Klasyki będą nas coraz bardziej fascynować, bo to są zapachy rozwijajace się. To
      co obecnie powstaje to najczęściej zwykłe pachnidełka z marketingowa otoczką i
      reklamowym zadęciem.
      • fa25 Re: Klasyki? 29.01.09, 19:07
        Święte słowa ! Klasyki są nieśmiertelne i stanowią bazę dla
        wszelkiej maści nowych wypocin; marketingowo świetnie wypromowanych,
        zapachów.Tylko klasyki sa naprawdę oryginalne; cała reszta jest
        wtórna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka