cafem
05.10.09, 18:02
Poniedzialek, w pracy od 9:30 do 5:30.
Po raz pierwszy przepracowalam dzien jak czlowiek, w normalnych
godzinach, a nie:
-od rana do polnocy i od 6 rano dnia kolejnego do niemalze polnocy
kolejnej
- od wieczora do rana
- od rana do przedpoludnia a potem od popoludnia do nocy
- i wszelkie inne mieszanki powyzszego.
Fakt, ze wolnego tez nadprogramowo sporo dostaje, ale raz nawal
pracy, a potem znow jej totalny brak mnie nieco przerasta...
Ale dzis mi dobrze:)