kurde.felek
11.12.05, 18:17
Jestem w kropce i bezradny, może ktos z Was wie jak z tym sobie poradzić.
W klatce schodowej są dwie skrzynki pocztowe z szufladkami dla poszczególonych
mieszkań.
Jakaś cholerna swołocz(sorrty, ale inaczej tego nazwać nie potrafię)
systematycznie jedną z nich ...otwiera.
I połowa mieszkańców klatki schodowej, łącznie ze mną - ma listy ogólnie
dostępne.
Listonoszka, jak mówiła, kilka razy juz zlecała naprawy, inny listonosz,
ktory ją zastępował - także.
Sam zgłosiłem naprawę kilkakrotnie na pocztę.
Poczta naprawia, jest spokój jakieś 2-3 tygodnie, ale jak zbliża się koniec
miesiąca - skrzynka znowu otwarta.
Listy i przesyłki giną. Przynajmniej do mnie.
Rozliczenia miesięczne z banku - musiałem zatrzymać w placówce i sam po nie
muzę teraz chpodzić do banku, ale inne rady nie ma.
Aviza o poleconych albo wogóle nie docierają, albo po takim terminie, że
poczta zwraca listy do nadawcy.
Czasem listy znajduję poźnym wieczorem, grubo po wizycie listonosza.
Zaproszenia na imprezy - dzień lub dwa dni - po imprezie. Albo znikają bez śladu.
W bloku mieszkają raczej starsi ludzie. Nie ma od kilku lat małolatów. Nikt
nie maluje po ścianach, jest czysto, schludnie, bez zniszczeń. itp.
Tylko ta skrzynka na listy.
Listonosze uważają, że ktoś otwiera ją celowo. I są bezradni.
Co ciekawe otwierana jest tylko jedna ze skrzynek. Druga cały czas jest zamknięta.
Jak walczyć z tym nieuchwytnym "szperaczem" i jak zabezpieczać pocztę?