magda_245
09.10.09, 19:41
Mam pytanie do Was forumowiczów. Spotkalam sie ostatnio z dziwnym
zachowaniem nowopoznanego faceta. Poznałam go w dość oryginalny
sposób.Jest wojskowym i lata na misje do Afanistanu. Zatrzymał sie
na przystanku i zapytał czy mnie podwieźć. Zastanawiałam sie co
odpowiedzieć bo zwykle nie wsiadam do obcego samochodu. Ale z racji
tego że bardzo mi sie spodobał, wsiadłam. W między czasie
zaproponował ze zabierze mnie na lody. Zgodziłam sie.Wymienilismy
sie potem nr telefonu( z jego inicjatywy) i spotkalismy sie
nastepnego dnia. Ogólnie był małomówny. Na tym drugim spotkaniu
chciał mnie pocałować w usta, ja odpowiedziłam ze nie moge i
nadstawiłam policzek. Objał mnie i poszlismy na spacer.Gdy
wracalismy chciał żebym poprowadzila jego samochód, chciał zebym
wiedziała jak prowadzi sie samochód z automatyczna skrzynią
biegów.Był ogólnie bardzo sympatyczny. Gdy pozniej rozmawialismy w
samochodzie
on w zartach wyciagał kajdanki i rozesmial sie.Chciał mnie niby w
zartach nastraszyc Chwile pozniej wytłumaczył ze wozi kajdanki bo w
pracy sa mu potrzebne. Po spotkaniu dzwonił co 2 dni. Umówilismy sie
po tygodniu na spotkanie. Przyjechal pod moj dom ( wyczaił gdzie
mieszkam bo poznał na podwórku mój samochód)mimo tego ze nie mówiłam
mu dokładnie gdzie mieszkam.Kiedy dzwonił do mnie ja rozmawiałm
dosyc długo przez telefon. Rozmawiałam z moim chłopakiem, z którym
sie pokłociłam i nie odzywałm przez dłuzszy czas Pytał pozniej z kim
tak długo rozmawiałam. Wykreciłam sie ze z kolezanka. Pojechalismy
na pizze bo on był po całym dniu pracy ( tak mówił).Ja nie chcialm
nic jesc ale pojechalismy.Na tym spotkaniu był małomówmy, bardziej
niz ostatnio jak sie widzielismy.Ja tez nie potrafie cały czas
nawijac wiec chwilami było milczącą. Zapytałam go jaki ma stopien
wojskowy.Chcac podtrzymac rozmowe na ten temat dodadłam ze mam
kuzynów mundurowych, tzn w policji i zazartowałm ze nie znam jaki
maja stopien, wiem tylko ze maja jakies "belki". Cos tam jeszcze
pogadalismy ale ogolnie mało co mówił. Twierdził ze mysli juz o
wyjezdzie i dlatego.Na poczatku było w miare ok.Gdy skonczylismy
jesc dodal ze bedziemy sie zbierac do domu.Zapłacił za pizze i
wyszlismy. Otworzył mi po dzentelmeńsku dzwi od samochodu i
pojechalismy.W samochodzie dodał ze o czyms sobie przypomniał i musi
wracac do domu.Odwiózł mnie pod dom, dodał ze gdybysmy sie nie
widzieli przed jego wylotem do afganistanu(miał wtedy tydzień do
wylotu)to pa.Misja trwa pół roku.Wczesniej mówił zebym przypomniała
mu zebym mu dała e-mail. A jak wysiadałam to powiedziła ze zadzwoni
i podam mu wtedy e-mail.Podziekowałam mu za pizze i zyczyłam
bezpiecznej słuzby.I pojechał.Dziwne mi sie to wydawało ze juz po
godzinie spotkania on wraca do domu zwłaszcza ze na drugi dzień miał
wolne. Na drugi dzień wysłałam mu sms-a ( bo pomyslałam ze moze
byłam chłodna dla niego z racji tego ze ja jeszcze tkwiłam wtedy w
zwiazku i nie wiedziłam co z tym zwiazkiem bedzie)ze dziekuje za
wieczór Szkoda tylko ze tak krótki... Nic nie odpisał i juz nie
dzwonił Dzisiaj jest czwarty dzien jak nie dał o sobie
znac.Chciałabym go lepiej poznac ale nie wiem co on sobie mysli.Czy
powinnam do niego zadzwonic czy raczej sie juz nie odzywac? Czy
myslicie ze szukał panienki do zabawy czy moze mu przeszedł zapał do
mnie? Nie wiem co robic, w poniedzialek juz wylatuje ( tak
twierdził).