IP: 195.117.174.* 06.02.02, 11:06
Dlaczego tak jest? Przecież tak bardzo go kocham. On mnie też, wiem o tym. Nie
ma żadnych trzecich. Ale nie mogę tak dłużej, czuję, że dalsze wspólne życie
będzie coraz bardziej ranić. CZy jest jakieś inne wyjście niż rozwód?
Obserwuj wątek
    • Gość: Nell Re: Rozwód? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 11:12
      Kochasz bardzo, nie ma trzecich,chcesz sie rozwodzic, sorki, ale ja tego nie rozumiem. Wyprowadz
      sie ty, lub on, moze ochloniecie i zastanowicie sie nad soba.
      • Gość: Michal Re: Rozwód? IP: 213.241.35.* 06.02.02, 11:36

        Nie bądz Smutna, nie popadaj w wiosenną depresję, nie stawiaj spraw na ostrzu
        noża bo i po co potem załowac
    • kropka! Re: Rozwód? 06.02.02, 11:39
      szczerze mówiąc, nie rozumiem Ciebie, skoro piszesz, że wszystko jest między
      wami ok, to skąd te watpliwości?
    • Gość: smutna Re: Rozwód? IP: 195.117.174.* 06.02.02, 11:57
      Nie rozumiecie...Spodziewałam się tego. Ja też tego nie rozumiem. Ale miłość
      nie wystarczy, by dobrze się układało.
      Do Nell- nie mogę się wyprowadzić, mam dzieci.Nie piszę, że chcę rozwodu. Nie
      chcę tego smutku, który wkradł się do naszego domu, pretensji o byle co. Nie
      chcę patrzeć na śmierć pięknego uczucia. Nie chcę, by mąż był ze mną
      nieszczęśliwy.Nie chcę być dla jakichś zasad, które nic nie znaczą, jeśli brak
      chęci.
      Do Kropki- to, że się kochamy, nie znaczy, że między nami jest ok.Coś jest nie
      tak- nie bardzo wiemy co, wymyka się to naszemu rozumieniu, przy dokładnej
      analizie nie widać nic, co by mogło być przyczyną tych rozterek. Niemniej jest
      problem i nie wiadomo co robić.
      • Gość: ydorius Re: Rozwód? IP: *.tele2.pl 06.02.02, 12:01

        Nell ma rację, dajcie sobie trochę czasu. Rozejdźcie się na jakiś czas i
        zobaczcie, jak Wam będzie osobno. Możliwe, że będzie jak w "Zapomnij o
        Paryżu": wolę być nieszczęśliwa z Tobą, niż bez Ciebie.

        pozdrawiam,
        .y.
      • Gość: Nell Re: Rozwód? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 12:05
        "Do Nell- nie mogę się wyprowadzić, mam dzieci.Nie piszę, że chcę rozwodu. Nie
        chcę tego smutku, który wkradł się do naszego domu, pretensji o byle co. Nie
        chcę patrzeć na śmierć pięknego uczucia. Nie chcę, by mąż był ze mną
        nieszczęśliwy.Nie chcę być dla jakichś zasad, które nic nie znaczą, jeśli brak
        chęci."

        Kazde malzenstwo nawet te najbardziej udane, przechodzi kryzysy, moze wam sie przejadlo troche
        wasze stadlo, moze wpadliscie w rutyne, chcecie z tym podswiadomie walczyc, bo meczy was taka
        sytuacja. Stad wasze pretensje o byle co. Zobaczysz, zima sie skonczy, zaswieci slonce, odzyjecie na
        nowo. Tez to przechodzilam. Nikt nie lubi stagnacji. Wszystko bedzie dobrze, zobaczysz, najwazniejsze
        ze sie kochacie:)
    • kathy Re: Rozwód? 06.02.02, 14:19
      Smutna, czy to ty pisałaś o niechcianym ( początkowo) dziecku? Czy twoje
      problemy nie biorą się czasem z tego? Pozdrawiam
    • Gość: kasia28 Re: Rozwód? IP: *.atol.com.pl 06.02.02, 14:27
      Rozmowa, rozmowa Smutna. Coś się stało, gdzieś coś się zgubiło i musicie to
      odnaleźć.Ja tez miałam podobnie. Po dwóch latach małżeństwa chciałam sie
      rozwieść, bo miałam dość tej atmosfery. Na szczęście zaczęliśmy ze soba
      rozmawiać.Wytłumaczyliśmy sobie wiele rzeczy, wyrzucilismy wszyskie bóle i
      pretensje, próbowaliśmy krok po kroku rowiązać każdy "zastarzały" problem.
      Trwało to wszystko około dwóch lat, ale udało się. Po prostu okazało się, ze
      nie dogadywaliśmy sie, bo nie znalismy swych oczekiwań i nie załatwialismy
      problemów od razu. On mnie zranił, więc ja zdusiłam to w sobie, ja jego -on
      tak samo. Ale po paru miesiącach tyle się tego uzbierało, ze zaczęło wychodzić-
      stad te ciągłe pretensje.Teraz jak coś jest źle rowiązujemy to od
      razu:kłótnią, rozmową nieważne, byle problem rozwiązać, wytłumaczyć wszystko i
      problemu już nie ma.Atmosfera jest czysta a my mozemy cieszyc sie naszą
      miłością.Wam proponuje to samo. Rozwód to naprawde ostateczność, a u Was
      wygląda to tylko na brak dogadania się.Pozdrawiam i życze powodzenia.
    • Gość: hathor Re: Rozwód? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.02.02, 17:26
      Nie myśl o tym, nie postępuj pochopnie, tym bardziej, że wciąz się kochacie.
      Spróbujcie odnaleść źródło kryzysu i powolutku go zwalczać. Może rzeczywiście
      warto chwile od siebie odpocząć? Może ktoś z "zewnatrz" umiałby Wam pomóc?
      Mojemy małżeństwu niestety nie udało się, nie potrafiliśmy znaleźć przyczyny
      rozpadu i zdecydowaliśmy się na rozwód. Ulga? Niestety nie, długo nie umieliśmy
      pogodzić się, że nie jesteśmy już razem. Ciągłe powroty-rozstania, a przy tym
      ból i rozpacz, że nie potrafimy żyć razem ani osobno. Teraz jestesmy dobrymi
      przyjaciółmi, ale jednak maleńka zadra została. Trzymam za Was kciuki i z
      całego serca życzę jak najszybszego rozwiązania problemu. Serdecznie pozdrawiam
      • Gość: milka Re: Rozwód? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 06.02.02, 18:24
        Kasia 28 ma 100% racji .Rozmowy, rozmowy, rozmowy....
    • Gość: smutna Re: Rozwód? IP: 195.117.174.* 07.02.02, 15:04
      Dziękuję wszystkim za rady i słowa otuchy. Będę próbować, bo warto. Wprawdzie
      metoda rozmowy jest dobra, ale nie zawsze można dzięki niej wyciągnąć właściwe
      wnioski. My już wiele rozmawialiśmy i sami jesteśmy zdezorientowani- co się
      stało, bo na "oko" nic nie widać. Dobrej woli nam jednak nie brakuje, mam
      nadzieję, że to, a przede wszystkim wzajemna miłość wystarczą. Jeszcze raz
      dziękuję i pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka