IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.04, 11:47
Mam dosyć sytuacji, których nie rozumiem... i treści wypowiedzi, których
równiez nie rozumiem. Zaliczyłam dzisiaj rozmowę z moim lubym... bardzo
burzliwą. Ostatni tydzień nie rozmawialiśmy ze sobą, nie pokłóciliśmy się i
nie mieliśmy spięć. Żylismy jedno obok drugiego. W pracy miałam ciężki
tydzień i być może byłam drażliwa- nie przeczę. Nie znoszę jednak sytuacji
kiedy przychodzę do domu i mój luby ze mną nie rozmawia. Zdawkowe wypowiedzi
mnie nie satysfakcjonują i buntuję się przeciwko temu. Jesteśmy ze sobą, a
jednak obok siebie. Na moje dzisiejsze pytanie czemu tak się dzieje mój luby
oświecił mnie wypowiedzią "skoro nie mam Ci nic do powiedzenia to
milczę...". Czuję się okropnie... nie umiem tego w sobie poukładać ani
wytłumaczyć. Jak dwoje dorosłych ludzi, planujących wspólną przyszłość, nie
mających większych zmartwień nie może się porozumieć? Jak mam interpretować
jego wypowiedz??? Jest mi przykro, a że jestem dumna będę milczeć, będziemy
mieli ciche dni, bo skoro on nie ma mi nic interesującego do powiedzenia to
czemu mam żebrać o jego zainteresowanie moim spędzonym dniem, zdrowiem ect,
ect... Kocham Go, ale mam wrażenie i to nieodparte, że nasz związek powoli
acz skutecznie się rozpada... To tyle...
Obserwuj wątek
    • Gość: Lena Re: ciche dni IP: 80.48.96.* 14.01.04, 11:58
      Myślę, że bywają takie dni, że nikomu nawet nie chce się rozmawiać. Po prostu.
      Albo trzeba dać myślom przelecieć przez własną głowę albo zamyślić się nad tym
      i owym oddzielnie. Każdy potrzebuje wtedy swojego kawałka podłogi. Czasem
      zbiegnie sie to dwojgu ludziom. Nie dorabiałabym do tego jakiejkolwiek
      filozofii. Gdy chcesz to przełamać sama wyjdź z jakąś inicjatywą. Może idźcie
      na łyżwy /śmiechu co niemiara/, pobiegać albo kup butelk wina, zapal świece i
      tak pomilczycie i pokontemplujecie ogień. To zbiża i relaksuje.Uśmiechnij
      się :))))
    • samowolny Re: ciche dni 14.01.04, 12:11
      Gość portalu: pivot napisał(a):

      >Kocham Go, ale mam wrażenie i to nieodparte, że nasz związek powoli
      > acz skutecznie się rozpada... To tyle...

      co to za miłość, co to za związek dwojga ludzi który asie rozpadnie po
      zwykłych "cichych dniach"?... Ale masz racje rozstań sie z nim bo nie miał ci
      nic do powiedzenia przez jeden dzień..jak on smiał mieć "złodzień"?
      Przeciez powinien zawsze byc usmiechnięty i zabawiac cie codziennie i umilac
      cały czas... :))) Rozstań sie z nim , nie męcz dalej siebie i jego...
    • Gość: michal Re: ciche dni IP: *.piastlan.net / *.piastlan.net 14.01.04, 13:04

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=10148619&a=10148619
      przeczytaj sobie ten wątek, jest o szczerej rozmowie i sądze ze właśnie taka
      rozmowa powinna wam pomóc. ale nie rób tragedii z tego ze facet ma zły dzień,
      każdemu sie zdaża szczególnie w taka pogode. powinnaś być dla niego podporą tak
      samo jak od dla ciebie. jeżeli macie plany na zbudowanie poważnego i trwałego
      zwiazku to nie moze wam zaszkodzić takie małe nieporozumienie! tu niema co sie
      unosic dumą... życze powodzenia!

      pozdrawiam michal
    • pletwa3 Re: ciche dni 14.01.04, 13:18
      Istnieje takie ogólne przekonanie, że udany związek to taki, gdzie ludzie bez
      przerwy mają sobie coś do powiedzenia, jedno drugie zabawia rozmową, każdy
      problem i brak problemu jest szeroko omawiany i dyskutowany, partnerzy zawsze
      są gotowi przegadać ze sobą całą noc.
      Nie przeczę, że to bardzo fajne i na pewno dobrze rokujące dla związku, jeśli
      takie osoby się w nim dobrały. Ale istnieją też na świecie osoby: skryte,
      małomówne, zamknięte w sobie, nie umiejące lub nie lubiące wyrażać emocji i
      uczuć słowami. To że takie są nie oznacza automatycznie, że nie potrafią kochać
      i nie zależy im na udanym związku. Kwestia tylko, jak na to reaguje druga
      strona, jak to odbiera.
      Znam bardzo udane małżeństwo - ona paple bez przerwy, on odzywa się najczęściej
      monosylabami, albo tylko kiwa głową. Są bardzo szczęśliwi i rozumieją się
      doskonale, nawet bez jego rozbudowanych wypowiedzi.
    • Gość: hehe Re: ciche dni IP: 80.75.160.* 14.01.04, 14:03
      Przede wszystkim zrezygnuj z dumy - na nia nie ma miejsca w zwiazku. Albo
      bedziesz otwarta i nauczysz sie dawac albo nic z tego nie bedzie.

      A facet moze miec do ciebie o cos pretensje - pogadaj z nim delikatnie za pare
      dni a moze po prostu nie chce mu sie gadac. Tak czy siak nienatraczywie sprobuj
      sie do niego zblizyc - poogladajcie razem telewizje, popiesc go, wyciagnij
      gdzies, popros o pomoc w czymkolwiek - po prostu zaangazuj go. Moze zadzialac.
    • Gość: Sivy Re: ciche dni IP: *.nissan.com.pl 14.01.04, 16:24
      Nie pomyślałaś o tym, że być może nie chce mu się już słuchać ciągle tego
      samego? Że może Twoje historie z pracy, czy innego miejsca są dla niego nudne?
      Czasami w ciszy jest coś o wiele bardziej elektryzującego.
      Po sobie wiem, że jeżeli nie roztrząsamy spraw codziennych to jest nam ze sobą
      lepiej, oczywiście nie można czasami pominąć prozy życia, ale wszystko z
      umiarem.
      Ktoś, kiedyś napisał czy powiedział, że nie sztuką jest cały czas klepać jakieś
      pierdoły, tylko nie nudzić się przebywając w ciszy.
      Pozdro,
      Sivy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka