Dodaj do ulubionych

Postinor i problem - pomóżcie

IP: 212.244.43.* 19.01.04, 10:41
Po przeczytaniu znacznej ilosci postów umieszczonych na tym forum zobaczyłam
ze niektóre z Was brały Postinor. Mi się tez zdażyło raz wziąść tą tabletkę
(znalazłam się z chłopakiem w łóżku i choć nie doszło do stosunku zobaczyłam
splamione prześcieradło imiałam obawy że "nie wytrzymał" w czasie pieszczot i
mógł dotknąć mnie członkiem w intymne miejsce) Byłam młoda, spanikowałam i
zarzyłam jedna tabletkę po 36 godzinach. Jakiś czas temu natchnęłam się na
artykuł dotyczacy Postinoru i uświadomiłam sobie w jaki sposób on działa. Nie
chcę tu z nikim polemizować czy jest on tabletka wczesnoporonna czy nie bo
myślę ze toi sprawa sumienia każdego z nas. W moim mniemaniu jest. I co
teraz? Mam ogromne wyrzuty sumienia, nie mogę sobie z tym poradzić i cały
czas myślę co ja zrobiłam. Wtedy nie myślałam co biore , nie zastanawiałam
się nad tym - była to dla mnie tabletka uniemozliwiająca zajście w ciąże.
Dziewczyny napiszcie jakie macie odczucia.

Obserwuj wątek
    • kini Re: Postinor i problem - pomóżcie 19.01.04, 10:46
      Ja czułam wyłącznie ulgę. Nic więcej.
    • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 10:47
      Ja moze ocenie Cie niesprawiedliwie, ale po przeczytaniu samego juz tytulu
      pomyslalam sobie - znowu sie komus nudzi i koniecznie chce wywolac burzliwa
      dyskusje, a jak tak to najlepiej rzucic temat aborcja, postinor, kosciol. Moze
      to jest naprawde niesprawiedliwa ocena Twoich intencji, ale miej dla mnie
      wyrozumialosc. Kiedys byla tu bardzo zywa i zazarta dyskusja na temat
      postinoru, moze lepiej poszukaj w wyszukiwarce, niz zakladaj temat bumerang.
      Do ladu i tak nie dojdziesz, a wiadomo, ze czesc ludzi powie ze postinor to
      morderstw, a druga czesc powie, ze tak mysla dewoty z paćką zamiast mózgu.

      Wyrzutami sumienia najlepiej zajac sie w konfesjonale albo u psychologa.
      • twoj_aniol_stroz Słuszna racja... 19.01.04, 10:51
        ... jak mawia zaprzyjaźniony góral. Nic dodać, nic ująć :)
      • Gość: Mela Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: 212.244.43.* 19.01.04, 11:30
        Nie chce wywoływać dyskusji. Chciałam posluchać osób, które maja podobny proble
        jak mój. Sama nie wiem czego szukam? Moze świadomości, ze nie jestem w tym
        osamotniona.
        • kini Re: Postinor i problem - pomóżcie 19.01.04, 11:35
          > Sama nie wiem czego szukam? Moze świadomości, ze nie jestem w tym
          > osamotniona.

          Uważam, że szukanie osób, które również mają jakieś wyrzuty sumienia, nie jest
          najlepszym pomysłem. Poczujesz się jeszcze gorzej.
        • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 11:41
          Powiem Ci cos, co moze Cie troche uspokoi. O ile zazylas postinor nieswiadoma,
          ze jest to srodek poronny, o tyle nie powinnas miec zadnych wyrzutow, ze
          spowodowalas smierc dziecka. Warunkiem koniecznym do popelnienia grzechu
          ciezkiego jest swiadomosc popelnianej winy - a Ty takiej swiadomosci nie
          mialas. Zreszta najprwadopodobniej w ogole nie zaszlas w ciaze ani nie
          zaszlabys z takiego "dotkniecia", o jakim wspominasz, ktore w ogole nie
          wiadomo czy nastapilo. Poza tym jesli naprawde masz wyrzuty sumienia to po
          prostu idz do dobrego ksiedza, najlepiej zakonnika, kogos, kto budzi twoje
          zaufanie i porozmawiaj z nim o tym, mysle, ze to Ci pomoze. Bo jak sadze,
          Twoje zle samopoczucie wynika z wyrzutów spowodowanych grzechem, jaki
          popelnilas. Jelsi zas jestes niewierzaca i gnebia Cie niesprecyzowane blizej
          wyrzuty, porozmawiaj z psychologiem.
          • Gość: Mela Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: 212.244.43.* 19.01.04, 21:05
            Dzięki. Choć nazywałam go wczesnoporonnym to jak sięgnę pamięcią jak gdybym nie
            miała świadomosci co to oznacza - dziwne ale tak było .
            • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 22:33
              A jesli jestes z Wawy to na @ moge Ci dac namiary na kogos, kto z Toba pogada
              od serca, psycholog i zakonnik w jednym.
              • Gość: Mela Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: 212.244.43.* 19.01.04, 22:53
                Niestety nie :( A może można porozmawiać przez internet ?
                • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 23:15
                  Na gg go nie ma od wielu iesiecy, chyba jest za bardzo zajety, zeby siedziec i
                  gadac na gg. ale moze mail. odezwij sie na reniatoja@gazeta.pl
                  • arleta75 Re: Postinor i problem - pomóżcie 22.01.04, 14:44
                    napisałam do Ciebie maila
    • Gość: Goisa Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ey.com.pl / *.ey.com.pl 19.01.04, 12:14
      Nie obraź się ale taki sposób myślenia spowoduje, że zaczniesz miewać wyrzuty
      sumienia po tym jak Twój partner użyje prezerwatywy. Ja Postinor traktuję jako
      jeden ze środków antykoncepcyjnych, tak też normalnie jest klasyfikowany (w
      odróżnieniu od RU). Z mojego punktu widzenia wykazałaś się trzeźwością umysłu
      do pozazdroszczenia przyjmując wtedy Postinor, chociaż prawdopodobieństwo
      zajścia w ciążę było znikome, postanowiłaś się przed tym zabezpieczyć.
      Dobra rada dla dziewcząt, które doceniają zalety Postinoru: podobnie działa
      zwykła pigułka jednofazowa, przyjmując dwie pigułki po stosunku, a następne
      dwie jakiś czas później. Pozdrawiam
      • Gość: ja Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 02:08
        ja was przepraszam,ale wy nie macie problemów??lepiej mieć dzieciaka w wieku
        nastu lat,kiedy to kobieta nie jest tak naprawdę przgotowana na to,aby
        wychować dobrze dziecko i poświecić mu tyle czasu co powinna.a co z pieniędzmy
        dupy będziecie dawać,żeby pieluchy kupić...bo się bałyście prostiron wiąć hehe
    • miriammiriam Re: Postinor i problem - pomóżcie 19.01.04, 22:22
      ciekawe skąd nagle miałaś ten Postinor? a w rozwiązaniu problemu najlepiej
      dopomoze ci osoba duchowna.
      • Gość: Triss Merigold Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.acn.waw.pl 19.01.04, 22:55
        W ciągu 36 godzin można iść do lekarza, zażądać recepty i wykupić Postinor w
        aptece. Kiedyś zdążyłam :)
        Do autorki: nie miej paranoi, trafiasz z facetem do łóżka na ostry petting i
        sumienie Cię nie gryzie a robisz sobie wyrzuty po wzięciu pigułki
        antykoncepcyjnej?
        • miriammiriam Re: Postinor i problem - pomóżcie 19.01.04, 23:10
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

          > W ciągu 36 godzin można iść do lekarza, zażądać recepty i wykupić Postinor w
          > aptece. Kiedyś zdążyłam :)
          to jasne. jednak działanie postinoru jest opisane na ulotce, lekarz też
          powinien to uświadomić zwłaszcza młodej dziewczynie, tak sie jednak nie stało
          (?). moze jestem przesadnie podejrzliwa, ale odebrałam to tak jakby ona te
          tabletki na lewo skombinowała.


          • Gość: Triss Merigold Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.acn.waw.pl 19.01.04, 23:20
            Eee chyba nie. Pamiętam, że i mnie i koleżankom zdażyło się brać Postinor na
            receptę (u różnych lekarzy przecież) i żaden nie zająknął się na temat skutków
            ubocznych, nie opisał działania. Przepisywali i tyle, zwłaszcza prywatni. Na
            lewo to można załatwić RU coś tam, wczesnoporonne.
            Ps. odpisałam Ci w wątku "kobieta kobiecie wilkiem o Eichlerbergerze)
          • kochanica.francuza Re: Postinor i problem - pomóżcie 22.01.04, 21:17
            miriammiriam napisała:

            > Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):
            >
            > > W ciągu 36 godzin można iść do lekarza, zażądać recepty i wykupić Postinor
            > w
            > > aptece. Kiedyś zdążyłam :)
            > to jasne. jednak działanie postinoru jest opisane na ulotce, lekarz też
            > powinien to uświadomić zwłaszcza młodej dziewczynie, tak sie jednak nie stało
            > (?). moze jestem przesadnie podejrzliwa
            Oj jesteś. Do prywatnego lekarza mozna się dostac w godzinę.
            I to nie na lewo, tylko takie są terminy oczekiwania.
            Oczywiście nie zawsze, ale jak się wydzwania po prywatnych przychodniach w
            całym mieście, o jest duże prawdopodobieństwo, ze kogoś się "trafi".
            Zakup w aptece tez nie trwa przesadnie długo.

            >
            >
        • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 23:20
          Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):


          > Do autorki: nie miej paranoi, trafiasz z facetem do łóżka na ostry petting i
          > sumienie Cię nie gryzie a robisz sobie wyrzuty po wzięciu pigułki
          > antykoncepcyjnej?

          Skad wiesz,ze po ostrym pettingu jej nie gryzie? Sa ludzie, Triss, ktorych
          gryzie nawet po pettingu, a po wzieciu postinoru tym bardziej. I czasem jest
          to zupelnie niezalezne od woli. Na to jak reaguje sumienie, w pewnym momencie
          mamy juz niewielki wplyw. Mnie po pettingu zawsze gryzlo sumienie ( przed
          slubem). A postinoru nigdy bym nie odwazyla sie zazyc. Mysle, ze taki
          lekcewazacy ton i hasla w stylu paranoja sa po prsotu nie fair, Triss, nie
          kazdy ma tak uksztaltowana wrazliwosc jak Ty i wcale to nie znaczy,z e od razu
          ma paranoje.
          • Gość: Triss Merigold Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.acn.waw.pl 19.01.04, 23:25
            Wiesz jeśli wyrzuty sumienia do tego stopnia zakłócają miłe chwile z ukochanym
            to chyba trzeba coś wybrać. Spokój duszy albo grzeszną przyjemność. Upraszczam
            oczywiście, po prostu jej problem wydał mi się trochę dziwaczny. A gdyby
            wiedziała jak Postinor działa to by nie wzięła? Ryzykowała ciążę (w tym
            przypadku zresztą graniczącą z nieprawdopodobieństwem)?
            Jeśli ma faktycznie taki problem to tak jak radzono: dobry, sensowny, spokojny
            duchowny i rozmowa.
          • miriammiriam Re: Postinor i problem - pomóżcie 19.01.04, 23:27
            Gość portalu: renia napisał(a):

            > Skad wiesz,ze po ostrym pettingu jej nie gryzie? Sa ludzie, Triss, ktorych
            > gryzie nawet po pettingu, a po wzieciu postinoru tym bardziej. I czasem jest
            > to zupelnie niezalezne od woli. Na to jak reaguje sumienie, w pewnym momencie
            > mamy juz niewielki wplyw.

            nie jestem katoliczką i nigdy nie mogłam zrozumiec jak to się dzieje, ze z
            powodu części postępków niezgodnych z wykładnią KK macie wyrzuty sumienia, a z
            powodu innych nie.
            ------------
            zazdroszcze Ci tej Grecji, u nas znowu śnieg spadł brrrr
            • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 19.01.04, 23:34
              miriammiriam napisała:


              >
              > nie jestem katoliczką i nigdy nie mogłam zrozumiec jak to się dzieje, ze z
              > powodu części postępków niezgodnych z wykładnią KK macie wyrzuty sumienia, a
              z
              > powodu innych nie.

              Ja tez tego nie moge pojac, ale tak mam. Moze to chodi o to, ze jak czegos
              kompletnie nie rozumiem i z tym sie nie moge racjonalnie zgodzic, to nie mam
              wyrzutow mimo iz Kk zabrania. Generalnie dotyczy to tylko prezerwatyw.
              (przynajmniej w zakresie w jakim ja sie porzuszam). Poza tym jest jeszcze
              nasilenie wyrzutow. za klamstwo w kwestii ceny nowej buzki bede miala inne
              wyrzuty niz z powodu usuniecia ciazy. To chyba oczywiste. Rowniez z powodu
              pettingu zumienie mnie nie zagryzie, a z powodu postinoru - owszem.
              • lolyta Renia, a tak z innej bajki zupelnie.... 19.01.04, 23:57
                ostatnio myslalam sobie o kobiecie o ktorej zdaje sie Ty pisalas dawno temu -
                takiej po czterdziestce, w ciazy z ryzykiem Downa. Jak sie tej pani poukladalo?
                Wszystko dobrze? Jesli to nie jest zbyt osobiste, oczywiscie.
                • Gość: renia Re: Renia, a tak z innej bajki zupelnie.... IP: *.ath.spark.net.gr 20.01.04, 08:39
                  Urodzila calkiem zdrowe dziecko. To byl szok dla wszystkich, glownie dla niej.
                  A lekarz w dziewiatym miesiacu ciazy, poniewaz ona nie zgadzala sie na aborcje
                  (wtedy to juz usmiercenie plodu za pomoca zastrzyku z formalina bodajze) ,
                  odmowil dalszego prowadzenia ciazy i przyjecia porodu. Tutaj w grecji jest
                  tak, ze jesli urodzi Ci sie chore dziecko, to mozesz zaskarzyc lekarza, ze cie
                  o tym nie uprzedzil, zebys usunela. Rzecz jasna on nie tylko ja uprzedzil, ale
                  i namawial usilnie, wiec raczej nie moglaby go zaskarzyc o nic (zreszta ona i
                  tak by tego nie zrobila, byla zdecydowana na urodzenie dziecka z syndromem
                  Downa), ale i tak lekarz odmowil przyjecia porodu. Wiec ona urodzila u
                  zupelnie przypadkowego lekarza, po prostu na dyzurze, no i ma calkowicie
                  zdrowego chlopca. Troche jej zdrowie zaczelo szwankowac (po porodzie miala juz
                  dwie operacje - na kamienie zolciowe i kregoslup, i nie przeszla jej
                  cukrzyca ) ale dziecko jest ok. Zasadniczo ja bym takiego lekarza chyba
                  zamordowala. Cala ciaze ja tak stresowal, wmawial tego Downa, a tu masz. No i
                  okazuje sie, ze badania prenatalne chyba nie sa takie w 100% pewne. Bo z tych
                  badan podobno jasno wynikalo, ze dziecko jest chore.
                  • lolyta Re: Renia, a tak z innej bajki zupelnie.... 20.01.04, 14:37
                    Super... pozdrow ja ode mnie. trzymalam kciuki za tego dzidziusia.
    • Gość: anai postinor IP: *.hrz.tu / *.hrz.tu-chemnitz.de 22.01.04, 21:36
      temat moze jak bumerang, ale kazda z nas sie zmienia z biegiem czasu i
      opinie na rozne tematy tez nie sa takie same.
      tak, wzielam postinor (tzn. jego odpowiednik niemiecki, bo w Polsce nie
      mieszkam). kosztowal 17 euro, ale przynajmniej wiedzialam, ze nie bede
      w ciazy. pewnie bym sie tak bardzo nie zestresowala, ale tak sie
      beznadziejnie zlozylo, ze tabletki antykonc. mialy obnizona skutecznosc
      dzialania ze wzgledu na przyjete wczesniej antybiotyki, gumka pekla, a jakl
      poszlam do ginekolog, to mnie przebadala i mowi, ze widocznie juz
      jestem w ciazy, to juz 4. tydzien. myslalam, ze zwariuje. jak pech, to pech.
      zawsze kochamy sie zabezpieczeni na niemal 200 procent, a tu taki
      przypadek. dopiero po tych slowach mnie porzadnie z nog zwalilo, ale ja,
      jak to ja, myslalam jeszcze logicznie i spokojnie. zapytalam czy nie ma
      jakis innych przyczyn, dlaczego taki jej wyszedl wynik badania a nie inny.
      no tak, ze niby przed okresem jestem, ale jej to na ciaze wyglada.
      powiedzialam lekarce, czy nie moglaby mi testu na ciaze zrobic, zrobila,
      okazalo sie, ze nie jestem w stanie blogoslawionym. zero ulgi, bo dopiero
      pomyslalam, ze jak nie 4 tydzien, to pierwszy dzien mi sie tu nieciekawie
      wbija w glowe. nakazalam jej wypisac recept e na srodek
      wczesnoporonny i juz. poszlam do apteki, wykupilam te tabletki i dopiero
      jak doszlam do domu, polknelam te pigulki, stwierdzialam, ze jestem
      wnerwiona na maxa. gdybym wtedy spotkala mojego faceta, to bym go
      chyba walnela miedzy oczy. za ten caly stres. wiem, ze nie moglabym
      usunac ciazy. nie ze wzgledu na gleboka religijnosc. ze wzgledow o wiele
      bardziej przyziemnych. a tak konkretnie zdrowotnych. usuniecie pierwszej
      ciazy mogloby z wielkim prawdopodobienstwem spowodowac pozniejsza
      bezplodnosc. a ja chce miec dzieci, ale nie teraz. wiem, ze jakbym zaszla
      w ciaze, to moge liczyc na rodzicow. juz to dawno obgadalismy. wprawdzie
      nikt by na dzien dobry z radosci nie skakal, ale jakos by bylo. na mojego
      faceta moglabym liczyc przynajmniej w sferze finansowej.
      gdy sie jakos uspokoilam, poszlam do mojego faceta i mu mowie, ze tak i
      tak zrobilam.
      aha.
      i nic, nie chcialam go w ogole na jakis czas widziec. jak to dobrze, ze
      jechal do domu na weekend. a ja sie meczylam, bo zazwyczaj kombinacje
      roznych lekow nie daja najfajniejszych rozwiazan. cale dwa dni bylam nie
      do zycia. teraz jak mam okres tez jestem poza wszystkim.
      ale nie zaluje, ze wzielam te tabletki. moze dramatyzuje, ale nie
      chcialabym nigdy pomyslec o swoim dziecku, ze go nie chce, ze nie mam
      zamiaru go urodzic, ze wszystko zaczelo sie od takiego glupiego zbiegu
      okolicznosci, ze jakos tak wyszlo. bez sensu. i nie chcialam przez tydzien
      chodzic i paznokcie z nerwow obgryzac, jestem czy nie jestem w ciazy. juz
      mi lepiej bylo psychicznie ze swiadomoscia tego, co zrobilam. nikogo nie
      zabilam. w moim przekonaniu nie jest to zabicie dziecka. i juz.
      mam nadzieje, ze juz nigdy wiecej nie bede potrzebowala tych tabletek.
      moj facet chyba nie do konca wie jak ma sie wobec tego tematu
      zachowac, ale chyba nie do konca do niego na dzien dobry dotarlo, ze
      mogl byc tatusiem. mnie tez jakos nie przekonuje bycie teraz mama. na
      razie studia. pierwsze dziecko przed 30-tka. i juz.
    • Gość: B Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.client.comcast.net 05.02.04, 03:30
      ZACZNIMY OD TEGO,ZE POSTINOR NIE JEST TABLETKA WCZESNOPORONNA,NALEZY GO PRZYJAC
      W GODZINE PO STOSUNKU I NASTEPNA W CIAGU 72 GODZIN.
      Dziewczyno najpierw przeczytaj ulotke i sposob dzialania leku...a potem miej
      wyrzuty sumienia.Pozdrowienia
      • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 05.02.04, 11:57
        Jesli wziela 36 godzin po stosunku, to mogl zadzialac wlasnie wczesnoporonnie.
        Z tym, ze z tego co pisze ta dziewczyna, to najprawdopodobniej spanikowala ,
        ale w ciaze raczej i tak by nie zaszla - z pettingu to sie tak hop siup nie
        zachodzi...
      • Gość: renia Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.ath.spark.net.gr 05.02.04, 11:58
        A w ogole to postinor nalezy zazyc w ciagu 72 godzin po stosunku, a nastepna
        tabletke 12 godzin pozniej, tak ze to moze Ty najpierw przeczytaj ulotke :))
    • Gość: anka Re: Postinor i problem - pomóżcie IP: *.bellona.pl 05.02.04, 12:10
      To nie jest lek wczesnoporonny!!!!!!!!!!
      Dla wszystkich niedouczonych i niedoinformowanych - tekst z ulotki.


      Preparat nie powoduje przerwania istniejącej ciąży. Z badań epidemiologicznych
      wynika, że gdyby preparat okazał się nieskuteczny, i mimo wszystko doszło do
      ciąży, to nie wpływa on niekorzystnie na płód ze względu na wczesne
      zastosowanie leku. Lek przenika do mleka matki (0,1% przyjętej dawki).
      Skład
      1 tabl. zawiera 0,75 mg lewonorgestrelu.

      Działanie
      Działanie: Dokładny mechanizm działania preparatu nie jest znany. Uważa się, że
      lewonorgestrel stosowany zgodnie z zaleceniami działa głównie poprzez
      zahamowanie owulacji i zapłodnienia, o ile stosunek płciowy miał miejsce w
      okresie przedowulacyjnym, kiedy prawdopodobieństwo zapłodnienia jest
      największe. Lek nie jest skuteczny, jeżeli proces implantacji już się
      rozpoczął. Szacuje się, że preparat zapobiega ciąży od 96-99%. Najwyższą
      skuteczność uzyskujemy w 1 dobie po niezabezpieczonym stosunku płciowym (ᢛ%),
      w 3 dobie ta skutecznośc spada do ok. 96%.

      Działania niepożądane
      Mogą wystąpić: nudności, bóle podbrzusza, uczucie zmęczenia, ból i zawroty
      głowy, uczucie napięcia piersi, wymioty, biegunka, nieregularne krwawienie i
      plamienie. Może wystąpić przemijające zaburzenie cyklu miesiączkowego, jednak u
      większości kobiet następne krwawienie miesiączkowe występuje w spodziewanym
      czasie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka