Bratowa - problem

19.11.09, 11:06
witam, mam problem z przyszłą bratową (szwagierką? nigdy nie mogłam się
połapać w tych rodzinnych koligacjach;)) W każdym razie jestem związana z
facetem, jesteśmy zaręczeni i planujemy ślub. Jego starszy brat i bratowa
ostatnio dziwnie zachowują się wobec nas i próbuję dociec przyczyny.

Relacje między mną i bratową nigdy nie były świetne, ale też nigdy się nie
pokłóciłyśmy, nie zrobiłyśmy jakiejś przykrości itp, więc można to określić
jako relacje poprawne i chłodne. Ona jest trochę starsza ode mnie (38lat),
bardziej doświadczona życiowo itp,. ale wydaje mi się, że dzięki niezłemu
statusowi materialnemu jest wyniosła, ma ciągle jakieś kosztowne zachcianki,
to ona namawia męża na jakieś zagraniczne wyjazdy, organizuje masę dodatkowych
zajęć dla dzieci itp. Czasem wydaje mi się, że jest przesadnie ambitna, ale
też wykazuje cechy materializmu. Nie mamy zbyt wielu wspólnych tematów. Raczej
wątpliwe jest np. nasze wspólne wyjście na zakupy czy kawę.

Gdy kupiliśmy samochód, to przeszła obok niego obojętnie i nawet nie zapytała
choćby pro forma, jak się jeździ, nie obejrzała go itp. Potem dowiedziałam
się, że mogła nam zazdrościć, bo oni kupili auto dopiero w 4 lata po ślubie, a
my dość szybko.

Ale kumulacja miała miejsce niedawno, kiedy celowo nas pominęli w zaproszeniu
na sobotnie urodziny swojego syna, a bratanka mego faceta. W niedzielę
spotkaliśmy się i oboje słowem o imprezie nie powiedzieli, we wtorek zadzwonił
brat i niby przeprosił, że o nas zapomnieli, ale w zasadzie myśleli o innym
terminie dla nas, bo będzie sporo ludzi i tłok, a jak już chcemy przyjść w
sobotę, to najlepiej jak najpóźniej.

Zabolało to nas oboje, bo poczuliśmy się jak rodzina 2 kategorii - dla
dziadków i chrzestnych jest miejsce, a dla wujka już nie. Domyślam się, że to
był pomysł bratowej mego faceta - potem wyznała, że rzekomo to było z troski o
Romka, i obraziła się, że ją posądziliśmy o dzielenie rodziny.

Nie chciałam iść na te urodziny, ale w końcu poszliśmy ze względu na dziecko,
bo niby czemu ma cierpieć przez rozgrywki dorosłych - ale niesmak pozostał.

I cały czas zastanawiam się, dlaczego zarówno brat, jak i bratowa narzeczonego
tak nas oboje potraktowali. Rok temu również oboje uczestniczyliśmy w
urodzinach dziecka i było ok, a w tym roku zachowali się poniżej krytyki,
najpierw pomijając nas w zaproszeniu, a potem, gdy się wydało, że wiemy,
zaproszenie było wymuszone.

Po tej sytuacji stosunki się popsuły, bo my mamy takie a nie inne odczucia, a
oni też się obrazili i zastanawiam się, jak po pierwsze spróbować to naprawić
(chociaż wydaje mi się, że to oni powinni pewne rzeczy przemyśleć i wyciągnąć
wnioski), a po drugie jak te relacje poprawić?

I czego może wynikać jej dziwne zachowanie? Domyślam się, że częściowo jest to
jakaś chora zazdrość (mimo, że im powodzi się znacznie lepiej niż nam),
częściowo złość, że do tej pory wszystko kręciło się wokół nich, a potem
rodzina podzieliła swoją uwagę na nich i na nas i spadli z piedestału, oraz
niemożność pogodzenia się z nowym układem sił w rodzinie. Ale czy to jedyne
powody?
    • alpepe Re: Bratowa - problem 19.11.09, 11:09
      olanie ciepłym moczem nie wchodzi w grę, jak rozumiem?
      • real_mayer Re: Bratowa - problem 19.11.09, 11:15
        (...), a po drugie jak te relacje poprawić?
        Ale po co??
        Raczej przyjaciółkami nie zostaniecie już nigdy. Relacje mogą być tylko poprawne
        i to wystarczy (ja tu widzę zazdrość z obu stron, bo to jak opisujesz, że stać
        ją na wycieczki też jest przejawem owej zazdrości, ale nie wnikam)
        Nie wiem po co na siłę chcesz się kumplować?
        • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 11:57
          chodziło mi raczej o to, że to bratowa napędza machinę i to z jej inicjatywy są
          zagraniczne wypady (a to Włochy, a to Austria, a to za jednym zamachem
          Mazury/Grecja/Jurata), ale co ma sobie żałować, skoro mąż zarabia świetnie? My
          jesteśmy na dorobku i nie stać nas na takie wojaże, poza tym mój facet jest
          niepełnosprawny, więc też kokosów nie zarabia, jednak staramy się pojeździć po
          Polsce - jednak nie o to chodzi, a o jej chwalenie się tym, setki zdjęć, jakie
          to zakupy zrobili za granicą itp.

          nie chcę się na siłę kumplować, po prostu uważam, że warto mieć przynajmniej
          poprawne relacje.
          • real_mayer Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:39
            Poprawne relacje zachowasz, jak przestaniesz o niej za dużo myśleć :)
            Tak np. w sprawie imprezy - nie zaprosili -trudno olej temat, zaprosili -
            idziesz na godzinkę i grzecznie przepraszasz że musisz już lecieć. Na chłopski
            rozum to oni postąpili brzydko i niekulturalnie więc nie masz się czym
            przejmować, ani broń Boże nie zniżaj się do ich poziomu. Tak można całe życie,
            najważniejsze jest to żebyś Ty w tym wszystkim nie straciła zdrowego podejścia.
            Masz swoje życie pełne radości i smutków, po co przejmować się pierdołami?
    • sabriel Re: Bratowa - problem 19.11.09, 11:27
      A to jakaś rodzina dla ciebie ta bratowa,że musisz z nią utrzymywać
      kontakty.Czasami tak jest, że żony braci się nie lubią, nie ma sensu na siłę
      utrzymywać relacji.
      Co do kwestii samochodu to uważam, że przesadzasz.To,że kupiliście samochód nie
      znaczy ,że każdy ma się nim podniecać i to komentować.
      Pominięcie was w zaproszeniu to już bardzo nieładnie z ich strony.
      • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 11:52
        nie chodzi o to, by się podniecać, ale sąsiedzi przyszli obejrzeć, gostek wsiadł
        do auta, zajrzał tu i tam, pogadaliśmy sobie na luzie, a ona totalna olewka.
        Rodziną dla mnie nie jest, ale gdy się pobierzemy, to w sumie do rodziny wejdę.
        Nie mam zamiaru na siłę utrzymywać relacji, ale uważam, że te stosunki powinny
        być przynajmniej poprawne, tym bardziej, że nigdy nie było jakichś waśni między
        nami, awantury itp.
        • laracroft82 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:05
          hazzard napisała:

          > nie chodzi o to, by się podniecać, ale sąsiedzi przyszli obejrzeć, gostek wsiad
          > ł
          > do auta, zajrzał tu i tam, pogadaliśmy sobie na luzie, a ona totalna olewka.
          > Rodziną dla mnie nie jest, ale gdy się pobierzemy, to w sumie do rodziny wejdę.
          > Nie mam zamiaru na siłę utrzymywać relacji, ale uważam, że te stosunki powinny
          > być przynajmniej poprawne, tym bardziej, że nigdy nie było jakichś waśni między
          > nami, awantury itp.

          hmm wiesz np dla mnie auto jak auto tez bym jakos specjalnie nie przezywała i
          komentowała, to rzecz materialna, tak wiec nie wiem dlaczego oczekujesz zeby
          tamta sie rozpływała nad nim..a z tymi urodzinami, no coz moze faktycznie tak
          mialo byc jak to mowil brat, moze ty szukasz dziury w całym??? ja bym sie tak
          tym nie przejmowała na twoim miejscu...
          • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:18
            cóż, chodziło mi o wykazanie, że obcy ludzie wykazali więcej zainteresowania niż
            rodzina i obcy ludzie kibicowali nam, gdy układaliśmy sobie życie, a oni mieli
            to w głębokim poważaniu (pomijając pozostałych członków rodziny mego faceta).
            Oni nie są nam przeciwni, nie życzą nam źle, ale są całkiem obojętni i tu nie
            chodzi tylko o to, że są zapracowani i nie mają czasu.
            • buzkashi Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:24
              a ty potrzebujesz w zyciu widowni? nie od dzisiaj wiadomo,ze z rodzina najlepiej
              wychodzi sie na zdjeciach. mysle,ze oni nie sa obojetni tylko po prostu nie
              tracaja sie do waszego zycia. ja bardzo ceni sobie takie zycie, bo z kolei
              rodzina mojego meza kiedys za bardzo wtracala sie w nasze zycie. mysle,ze jestes
              typem osoby, ktora, jakby nie bylo to zawsze bedzie zle.
            • laracroft82 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:33
              hazzard napisała:

              > cóż, chodziło mi o wykazanie, że obcy ludzie wykazali więcej zainteresowania ni
              > ż
              > rodzina i obcy ludzie kibicowali nam, gdy układaliśmy sobie życie, a oni mieli
              > to w głębokim poważaniu (pomijając pozostałych członków rodziny mego faceta).
              > Oni nie są nam przeciwni, nie życzą nam źle, ale są całkiem obojętni i tu nie
              > chodzi tylko o to, że są zapracowani i nie mają czasu.

              a po cholere ci ten cały poklask?? takie masz kompleksy ze wszyscy na około
              musza piać na wszytsko co z toba zwiazane??/
              • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:44
                Dlaczego mnie od razu atakujesz? Chodzi nie o poklask, a o zwyczajne
                zainteresowanie, jakie wykazuje nam teściowa, wujek, babcia, wujostwo z Krakowa
                (i vice versa). Jakoś z nimi jesteśmy w stanie się spotykać, pogadać na różne
                tematy, odwiedzać się wzajemnie i mieć fajne relacje. Do Krakowa jest nam bliżej
                niż kilka bloków obok.
                • baba67 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:00
                  A z nimi nie mozesz. Po prostu. Z jednymi sie dogadujemy a z innymi nie. Jest to
                  rzecz dla kazdego oczywista. Nie zalezy to od tego czy jestesmy rodzina czy nie.
                  Czy nie lepiej przestac sie sie kopac z koniem i przyjac prawdy oczywiste jako
                  zastane? Ci ludzie nic Wam zlego nie robia tylko nie sa chetni do przyjaznienia
                  sie z Wami. Moze to tez wynikac z roznic majatkowych, ale niekoniecznie. Zreszta
                  IMHO przyjaznienie sie z kims kto jest z innej polki kasowej jest trudne w
                  przypadku facetow a w zasadzie niemozliwe w wypadku kobiet. Nie moge sie
                  przyjaznic z kims kto mi labidzi ze nie ma na wakacje na Karaibach kiedy ja nie
                  mam na rate na samochod.
                  Przyjazn Ci po grzyba a ludzie zachowuja sie poprawnie. Nie masz realnych
                  problemow ze musisz je sobie wymyslac?
        • buzkashi Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:09
          a ona uwaza inaczej, i co jej zrobisz? bedziesz mącila w rodzinie? to dopiero
          sobie nagrabisz! mysle,ze po prostu "trafila kosa na kamien" ha ha. panowie
          wzieli sobie za zony podobny typ kobiety.
    • dzikoozka Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:25
      Sytuacja moze mieć dwie twarze,
      z tego co piszesz, wyraźnie widać, że OCENIASZ ich za te wyjazdy (bo
      tak często, bo bratowa "napędza" a co ona moze naopedzać??? ma kase
      to jeździ bo lubi i juz) ze pokazuje zdjecia (kazdy pokazuje jak
      wraca z urlopu), Ty to odbierasz jako chwalenie się? Ja nie. Moze Ty
      podczas pokazywania tych zdjec ookazałaś minimalne zainteresowanie
      (olewka) z czystej zazdrości? Bardzo często tak jest, ze osoby
      skrycie zazdroszczące uznają, że ktos sie chwali tym, czego mu
      zazdroszczą. Nie rozumiem też, w jaki sposób ona miałaby sie
      podniecać tym autem, mnie np. totalnie nie interesują żadne pojazdy
      ani co kto sobie kupił.
      Brak zaproszenia - może oni czują do was antypatie bo widzą
      zazdrość? Moze rzucacue uwagim które by ich krępowały w
      towarzystwie?
      Jakakolwiek byłaby przyczyna, najwyraźniej antypatia idzie w obu
      kierunkach i na siłę się tego raczej nie naprawi.
      Oczywiscie - mogę zupełnie się mylić, może bratowa to faktycznie
      zazdrosna wydra ... ale o co? Nie rozumiem tego pojęcia "pozycja w
      rodzinie" Co wy jesteście jakimś stadem pawianów? Z przewodnikiem,
      ważniejszymi i mniej ważnymi oraz ledwie tolerowanymi osobnikami w
      stadzie? to dla mnie niepojete, myslałam, ze gatunek ludzki wyszedł
      już s tego etapu.
      tego nie wie raczej nikt z tego forum.
      • real_mayer Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:42
        Nie rozumiem tego pojęcia "pozycja w
        > rodzinie" Co wy jesteście jakimś stadem pawianów?


        Hehe , ja rozumiem, mam kuzynkę, dla której życie to nieustanny konkurs "kto ma
        więcej, kto pierwszy i kto lepszy" oczywiście reszta rodziny olewa to zachowanie :)
      • buzkashi Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:12
        "Co wy jesteście jakimś stadem pawianów? "

        a nie?:))))))) najwyrazniej niektorzy nie zeszli jeszcze z drzewa.
        >
    • paco_lopez Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:42
      dla mnie te wszystkie rozgrywki rodzinne ambicje domysły i sugestie
      po minie lub tym czego ktos nie powiedział są dnem i kiblem życia
      towarzyskiego w XIX w. zastanawiaj sie więcej. nie lubisz kobity,
      ale powinna cie zapraszać. ?????
    • hermina26 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 12:45
      Dziwie Ci się ogromnie - nie lubisz jej, nie macie wspólnych
      tematów, nie macie wspólnych zainteresowań, nigdy czasu razem
      dobrowolnie spędzać nie będziecie! To o co Ci chodzi?!
      O taką wymuszoną sztuczną uprzejmość, gadanie o przysłowiowej dupie
      maryny? Po co to komu?
      A poprawność polityczna to chyba amerykański wynalazek, który nie
      pwoeinen podlegać importowi!!!!
    • buzkashi to wy macie problem 19.11.09, 13:04
      z zazdroscia, nie bratowa. albo raczej ty,bo faceta nie znam.
      mam wrazenie,ze na sile chcesz zaistniec w ich zyciu, bo imponuje ci ich status
      materialny.sama jestes materialistka i tak podchodzisz do zycia. (przyklad z
      kupnem auta , smieszny).
      ps. nie musisz tlumaczyc,ze syn brata twojego faceta to jego bratanek ha ha.
    • haylee Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:40
      zazdroszczę, ja też chcę takie "problemy!" :(
      • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:58
        wiesz, dla mnie nie jest to jakiś straszny problem, po prostu dziwi mnie (mego
        faceta zresztą też) taka postawa brata i bratowej. O ile da mnie oni rodziną nie
        są, to dla Romka jest to jednak rodzony brat i jego też zaskakuje ich obecne
        nastawienie. Opowiadał mi, jak w miarę upływu lat bratowa z fajnej dziewczyny
        zmieniała się w chcącą dominować, nastawioną materialistycznie, upierdliwą
        osobę, wokół której powinno się wszystko kręcić, a jej zdanie powinno być na
        wierzchu. Jego brat z kolei uważa się za najmądrzejszego w całej parafii i tym
        swoim mądrzeniem się i "złotymi myślami" typu: dlaczego nie kupiliście sobie
        żywej 2metrowej jodły w Obi na Święta, bo my zawsze taką kupujemy (nie mieliśmy
        wtedy auta), powieście sobie lampki nad karniszami, bo my tak robiliśmy, więcej
        was nie podwieziemy i następnym razem pojedziecie sobie autobusikiem (tekst do
        niepełnosprawnego brata!) potrafił nas doprowadzić do szału. No ale brat, poza
        tym nie chciałam sobie na wejściu psuć relacji i mu dogadywać.

        Chciałam utrzymywać z nimi w miarę poprawne relacje ze względu na mojego faceta,
        dla którego rodzina jest ważna, on ze wszystkimi chce żyć w zgodzie, z nikim się
        nie kłóci, w razie kwasów pierwszy wyciąga rękę do zgody i w 2 tygodnie po tych
        nieszczęsnych urodzinach zaprosił ich do nas na obiad. Z tego co wiem, szczęki
        im opadły, bo chyba nasze zaproszenie to była ostatnia rzecz, jakiej się
        spodziewali. Nie dotarli jednak, bo się paskudnie pochorowali, zwłaszcza dzieci,
        ale sama jestem ciekawa, jak by to spotkanie przebiegło.
        • baba67 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:03
          Tym bardziej nie rozumiem Twojej checi do przyjaznienia sie z nimi. Masochizm jakis?
    • douglas.beauty Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:47
      Hmm..podsumujmy. Bratowa jest okropna bo:

      - nie zleciala sie (jak pol wsi) by podziwiac nowy samochod

      - nie zaprosila na urodziny, na ktore ii tak nie chcialas isc ale
      czego sie nie robi dla rodziny a tu taki nietakt!

      W moich oczach sa to problemy kuriozalne. Po slubie bedziesz miala
      pewnie problem,ze bratowa nie przyszla obejrzec nowego dywanu i ze
      tesciowa dala bratowej czerwona apaszke na urodziny a Tobie zielona
      i to pewnie znaczy,ze jestes rodzina II kategorii

      Wybacz zlosliwosc
    • masher Re: Bratowa - problem 19.11.09, 13:48
      najlepsza metoda to chyba nie reagowac. ot robic swoje, nie przejmowac sie cyrkami.

      tak swoja droga to nie wiem na jakiej zasadzie dziala u was jakis system
      zapraszania na imprezy urodzinowe czlonkow rodziny :] przecie jako rodzina nie
      potrzebujecie zaproszenia na urodziny bratanka. chyba ze bylo organizowane nie w
      gronie rodzinnym a jego kolegow i kolezanek. na rodzinne macie zawsze bilet
      wstepu z puli genetycznej przyznawany :]

      bratowe lubia miec problemy, glownie same ze soba, tylko tego nie dostrzegaja.
      zwrocenie uwagi to nie jest dobra rzecz bo z miejsca wala fochem i jeszcze
      obrzuca jakims lajnem. niestety czlonkow rodziny sie nie wybiera, ale mozna
      wybrac kogo sie ignoruje i tego sie trzymac :) takze polecam ten model
      'wychowawczy' ignorowanie kretynki.
      • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:07
        w kwestii zaproszeń działa taki oto system: dzwoni się i mówi - słuchajcie, w
        sobotę robimy małą imprezę z okazji urodzin/imienin dziecka czy swoich,
        zapraszamy na godz. X.

        Tylko tyle i aż tyle, jak się okazuje. Nie mamy szklanej kuli i skąd mamy
        wiedzieć, kiedy i o której będzie dana impreza?

        ale jak pamiętam, to samo było przed komunią dziecka w maju. Też dowiadywaliśmy
        się pokątnie od babci czy teściowej, kiedy i gdzie odbędzie się sama uroczystość
        i potem impreza.

        A generalnie dziwi mnie ostatnia sytuacja także z tego powodu, że 2-3 tygodnie
        przed urodzinami dziecka wpadliśmy do brata, bo miał urodziny. Autentycznie się
        ucieszył, gdy chcieliśmy już iść, to namówił nas, byśmy zostali, we czwórkę
        normalnie rozmawialiśmy o różnych rzeczach, a potem nagle taka akcja z
        urodzinami bratanka.
        • buzkashi Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:24
          impreza co 2 tygodnie?! to juz przesada! poza tym do doroslych chodzi sie tylko
          na imieniny. chyba tam dobrze daja zjesc, jesli nie mozecie sie doczekac kazdej
          kolejnej imprezy. wypytywanie o termin np. przyjecia czy wesela jest
          niekulturalne, bo wiadomo,ze i tak goscie dostana specjalne zaproszenia na kartkach.
          • masher Re: Bratowa - problem 19.11.09, 16:38
            na kartkach? to co to dwor krolewski aby juz oficjalne zaproszenia wysylac?
    • kadfael Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:01
      Ja odnoszę wrażenie, że ty masz jakiś kompleks tej "bratowej". To
      rozwodzenie się nad jej wyjazdami, zamożnością itd. Być może, nawet
      nieświadomie, to po Tobie widać i tę antypatię do niej też. Nic więc
      dziwnego, że jeśli ona też Cię nie lubi i nie zaprasza. Ja też nie
      zapraszam na imprezy ludzi, których nie lubię.
      Moim zdaniem powinnaś wyluzować, nie myśleć o bratowej a wszystko
      będzie OK.
      • horpyna4 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 15:07
        A ja myślę, że chodzi o coś zupełnie innego.

        Są ludzie, którzy potrzebują do dobrego samopoczucia tego, żeby inni
        im zazdrościli. I są chorzy, jeżeli inni nie okazują zazdrości.

        Podejrzewam, że autorka wątku jest osobą normalną i nie ma kompleksu
        "bratowej" (czy szwagierki). To raczej ta druga chciałaby być
        adorowana i obsypywana komplementami, że ma wszystko, co najlepsze.

        A tu - doopa blada. Przyplątała się jakaś taka, jeździ sobie na
        urlopy w Polskę i wcale nie zazdrości super wyjazdów zagranicznych.
        I jeszcze kupili auto - jak mogli, we łbach im się poprzewracało?
        Niech znają swoje miejsce, nie zaproszę ich... no dobrze, zaproszę w
        ostatniej chwili, żeby dać im odczuć, że są nikim...

        Do Autorki wątku: zastanów się, czy zachowanie szwagierki nie pasuje
        przypadkiem mojej diagnozy. Jeżeli tak, to olej babę ciepłym moczem,
        bo szkoda na nią zwracać uwagę. Zachowuj się poprawnie, i tyle.
        • hazzard Re: Bratowa - problem 19.11.09, 15:50
          wydaje mi się, że to idealna diagnoza.
          • horpyna4 Re: Bratowa - problem 19.11.09, 16:10
            Skoro tak, to powinnaś jej tylko współczuć. Bo ona jest bardzo
            nieszczęśliwa.

            Niestety, takich przypadków jest trochę; sama znałam kilka (!).
            I życie nauczyło mnie pobłażliwości dla ludzkiej głupoty. Ale z
            daleka.

            Życzę takim osobom jak najlepiej, niech sobie mieszkają w pałacach,
            a nie w moim sąsiedztwie...
            • hazzard Re: Bratowa - problem 24.11.09, 22:28
              pamiętam, jak w lutym po powrocie z nart przeżywała, że tak się namęczyła ze
              znalezieniem kasku, którego nie miałby nikt inny, a tu zonk - na stoku natknęła
              się na kobietę, która miała identyczny!!!!
              • baba67 Re: Bratowa - problem 25.11.09, 08:35
                Powtarzam pytanie dla wiekszosci tu oczywiste.
                Naprawde chcesz PRZYJAZNIC SIE z taka osoba? Nie wystarczaja Ci relacje
                neutralnego dystansu?
                Konsupcyjne podejscie do zycia to jak picie slonej wody-malo ze nie nasyca ale
                pada na mozg. I niestety bywa zarazliwe.
    • alinamariawezou Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:07
      wydaje mi się że twoja bratowa to mój typ. Oczywiście POMIJAJĄC BRAK ZAPROSZENIA
      ale ja też jestem taka wycofana i dużo osób pewnie myśli, że ich nie lubię
      przynajmniej na początku. A tu chodzi o zwykły strach "czy mnie zaakceptują?"
      Może ona z góry założyła że jej nie lubisz albo nie polubisz i trzyma dystans?
      Ale poczekaj cierpliwie kiedyś będzie okazja by poznać prawdę przecież to brat
      twojego a do tego czasu nie przejmuj się i żyj własnym życiem móże ona po prostu
      taka zamknięta w sobie jest.
      • buzkashi Re: Bratowa - problem 19.11.09, 14:28
        chyba trafilas w sedno. ja tez jestem czyjas bratowa. po poczatkowym zachwycie
        rodziny meza nad moja osoba i proba ingerencji w nasze zycie nastapil okres
        zimnej wojny i niecheci do mojej osoby. mysle,ze autorka zasugerowala sie
        tym,co naopowiadal jej narzeczony o bratowej. zawsze myslalam,ze lepeiej sie
        dogaduja zony dwoch braci niz bratowa i szwagierka, ale mysle,ze jeszcze
        wszystko sie ulozy, kiedy blizej sie panie poznaja.
    • ind-ja Re: Bratowa - problem 19.11.09, 15:03
      chcialabym miec takie problemy,serio
    • dalenne Re: Bratowa - problem 19.11.09, 15:20
      Przestań się przejmować, to jedno. Kontakty utrzymuj na tyle na ile
      to konieczne i nie proś się o sympatię, to drugie.

      Rozumiem sytuację, w mojej rodzinie jest podobnie, z tym że relacje
      dotyczą mojej rodziny i rodziny bliskiej ciotki. W momencie gdy
      ciotka z rodzinką byli bardziej majętni wszystko było ok, w chwili
      kiedy okazało się, że nam zaczęło się powodzić trochę lepiej szlag
      ich trafił. Szkoda gadać...

      Nic na siłę.
    • mammaewuni Re: Bratowa - problem 25.11.09, 16:01
      Najlepiej wyjdziesz na tym jak się przestaniesz nią tak przejmować i
      analizować każde jej słowo, czyn i zachowanie wobec Was/Ciebie. Jak
      dla mnie to jest tylko żona brata przyszłego męża i nie warto
      zawracać sobie nią głowy. Traktowałabym ją z dużym dystansem, wręcz
      obojętnością, chłodno aczkolwiek uprzejmie, co by wojny w rodzinie
      nie wywoływać :P
      • smutas13 Re: Bratowa - problem 25.11.09, 17:29
        Jeszcze nie jesteś w rodzinie, roztrząsasz wszystkie za i przeciw,
        krytykujesz...
        Poczekaj kilka lat, może się polubicie?

        Wiem to z własnego doświadczenia. Z moją bratową dogadałam się po
        kilku latach. Polubiłyśmy się. Brat już nie żyje, a my nadal
        utrzymujemy kontakty. Kocham Ją jak siostrę.
Pełna wersja