Dodaj do ulubionych

Mity macierzyństwa

06.02.11, 16:29
Ponieważ zauważyłam,że jest to temat fascynujący niektórych uczestników dyskusji tego forum zakładam nowy wątek.
Mam taką przewagę nad częscią męską dyskutantów i niekturymi dyskutantakami części zeńskiwwj że matką jestem, a wiec są to moje osobiste doświadczenia i nie muszą sie one porywać z doświadczeniami innych kobiet.
1. ciąża to stan błogosławiony - to stan trudny i psychicznie i fizycznie, ale nie demonicznie trudny;)
2. badania prenatalne są po to aby usunąć dziecko- wszyscy przechodzą prez badania prenatalne, zwykłe usg do nich nalezy nie mówiąc o badaniu przeziernosci karku, służą zdiagnozowaniu wady i uspokojeniu rodziców;)
3.poród to piękne przeżycie- miałam cesarke, ale podobno zwykle koszmar
4. tak cudownie jeść karmić piersią- to mówią ci co nigdy nie karmili, nich przejdą przez naawał pokarmu
5. okres gdy dziecko jest niemowlakiem jest najpiekniejszy- jest najtrudniejszy, do tego dochodzi baby blues i depresja poporodowa
6 matki chcą siedzieć w domu z dzieckiem, te które znam chcą się wreszcie urwać
Mimo wszystko posiadanie dziecka ma swoje uroki;)
Obserwuj wątek
    • nihil-istka brak radosci z macierzynstwa to choroba 06.02.11, 17:34
      Brak instynktu macierzynskiego i brak radosci z macierzynstwa to ciezka choroba psychiczna.
      1) Ciaza nie jest trudna psychicznie ani fizycznie - jest czescia zycia jak oddychanie, rytm serca czy myslenie
      2) Opieka nad ciezarna obejmuje badanie USG, aby sprawdzac prawidlowosc umiejscowienia plodu i prawidlowosc rozwoju ciazy. Nie obejmuje to amniocentezy i biopsji plodu.
      3) Fizjologiczny porod to piekne przezycie. Cesarskie ciecie to szkodliwe tchorzostwo , dlatego nie mozna go juz wykonywac ani w Polsce i ani w USA na kaprys kobiety
      4) Karmienie piersia dla normalnej, kochajacej matki to piekne przezycie. Niemowleta karmone piersia przez dwa lata, nigdy potem nie maja alergii, astmy , maja mniejsza ilosc infekcji i nie sa otyle w pozniejszym zyciu. Kobiety karmiace piersia kilkoro swoich dzieci nigdy nie maja raka piersi
      5) Depresja porodowa dotyczy glownie psychopatek po cesrskim cieciu i nie karmiacych
      niemowlaka piersia. Nieustanny kontakt z matka jest niezbedny dla niemowlecia i bez tego dziecko jest psychicznie uposledzone w doroslym zyciu.
      Dla wiekszosci kobiet opieka nad swym niemowleciem to unikalne , krotkie , niepowtarzalne dwa lata w zyciu kobiety. A potem tylko 50 lat biurwowania do usr*anej smierci.
      Kazda kobieta , ktora porzuca swe niemowle w zlobku dla przasnej, zalosnej, polskiej pseudo-kariery powinna zglosic sie na kuracje do psychiatry.
        • anga75 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 22:15
          Brak instynktu macierzynskiego i brak radosci z macierzynstwa to ciezka choroba psychiczna.
          bzdura
          1) Ciaza nie jest trudna psychicznie ani fizycznie - jest czescia zycia jak oddychanie, rytm serca czy myslenie
          Ciąża jest ogromnym obciążeniem zarówno fizycznym jak i psychicznym. Wzrost wagi, hormony - to wszystko ma wpływ na zdrowie. Psychicznie - czy nie martwiłas sie o dziecko kiedy bylaś w ciąży, o jego zdrowie, przyszłość? Jeżeli nie to ty jestes chora psychicznie...
          2) Opieka nad ciezarna obejmuje badanie USG, aby sprawdzac prawidlowosc umiejscowienia plodu i prawidlowosc rozwoju ciazy. Nie obejmuje to amniocentezy i biopsji plodu.
          Łatwiej jest skazac dziecko na cierpienie przez całe życie niż obciążyć własne sumienie? Nikt nie dokonuje aborcji z przyjemnością...
          3) Fizjologiczny porod to piekne przezycie. Cesarskie ciecie to szkodliwe tchorzostwo , dlatego nie mozna go juz wykonywac ani w Polsce i ani w USA na kaprys kobiety
          Tak się składa że mam dwoje dzieci. Jeden poród przez cesarskie cięcie, drugi naturalny. Przez bardzo długo nie potrafiłam zrozumiec dlaczego mając takie możliwości technologiczne skazuje się kobiety na ból i upokorzenie jakim jest poród naturalny. Po przeczytaniu twojego postu już wiem - bo istnieją takie kobiety jak ty. Żyjące w epoce średniowiecza
          4) Karmienie piersia dla normalnej, kochajacej matki to piekne przezycie. Niemowleta karmone piersia przez dwa lata, nigdy potem nie maja alergii, astmy , maja mniejsza ilosc infekcji i nie sa otyle w pozniejszym zyciu. Kobiety karmiace piersia kilkoro swoich dzieci nigdy nie maja raka piersi
          Obie moje córki były karmione piersią dwa lata. Jedna nie ma alergii, druga ma bardzo silną. Doucz się
          5) Depresja porodowa dotyczy glownie psychopatek po cesrskim cieciu i nie karmiacych
          niemowlaka piersia. Nieustanny kontakt z matka jest niezbedny dla niemowlecia i bez tego dziecko jest psychicznie uposledzone w doroslym zyciu.
          Po cesarce nie miałam depresji, po naturalnym tak. Jestes mormonką, czy muzułmanką?
          Dla wiekszosci kobiet opieka nad swym niemowleciem to unikalne , krotkie , niepowtarzalne dwa lata w zyciu kobiety. A potem tylko 50 lat biurwowania do usr*anej smierci.
          Kazda kobieta , ktora porzuca swe niemowle w zlobku dla przasnej, zalosnej, polskiej pseudo-kariery powinna zglosic sie na kuracje do psychiatry.
          Dzieci kobiet pracujących zawodowo lepiej radzą sobie w pracy i w kontaktach społecznych. Szybciej sie uczą i rozwijają intelektualnie. Rzadziej mają też nadwagę. Mają także większy szacunek dla swoich matek i liczą się z ich zdaniem.

          Książki, nie tylko biblia i radio maryja
          • ewelina_1 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 22:41
            anga75 napisała:

            > Tak się składa że mam dwoje dzieci. Jeden poród przez cesarskie cięcie, drug
            > i naturalny. Przez bardzo długo nie potrafiłam zrozumiec dlaczego mając takie m
            > ożliwości technologiczne skazuje się kobiety na ból i upokorzenie jakim jest po
            > ród naturalny. Po przeczytaniu twojego postu już wiem - bo istnieją takie kobie
            > ty jak ty. Żyjące w epoce średniowiecza
            nihil-istka to quasi-facet. Nie przejmuj się jego wpisami tylko klikaj w kosz.
            W temacie szpitali - tam nie ma porodów naturalnych tylko szpitalne, czyli mające niewiele wspólnego z naturą. A kobiety skazuje się na cierpienie z powodów ideologicznych.
          • janznepomuka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 08.02.11, 10:12
            W dodatku urodzenie dziecka to baaaardzo często początek końca związku. I zamiast pitolić o "cudzie poczęcia" należałoby edukować w szkołach co robić, by jakoś przetrwać razem to najtrudniejsze z wyzwań.

            I jak po porodzie kobiecie nie chce się seksu tak jak przed (a zazwyczaj w ogóle), to też nie pitolić, że ma do tego prawo (fakt, ma, ale....), tylko uświadamiać, że to wymaga jednak świadomej kuracji, bo inaczej będzie kiepsko.

            Oczywiście partnerski podział obowiązków też jest koniecznością, żeby nie było.

            Jan
      • altz Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 06.02.11, 18:27
        > 3) Fizjologiczny porod to piekne przezycie. Cesarskie ciecie to szkodliwe tcho
        > rzostwo , dlatego nie mozna go juz wykonywac ani w Polsce i ani w USA na kaprys
        > kobiety
        Oj, nie zgadzam się z tym. Słyszałem o sytuacji, jak nie chciano zrobić cesarki kobiecie z dzieckiem 6 kg, albo o porodzie 40 godzin.
        Gdyby nie cesarka, to część pań by tego przeżyło, a dzieci urodziłyby się niedotlenione.
        Czy to tchórzostwo? Przed śmiercią i kalectwem, tak.
          • berta-live Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 06.02.11, 18:57
            Zawsze się znajdzie powód. W USA to akurat mają największy odsetek cc wśród rozwiniętych krajów. Więcej chyba jest w Korei i innych państwach azjatyckich, gdzie cc świadczy o statusie społecznym kobiety, więc każda chce ją mieć.

            Poza tym lepiej na zimne dmuchać. Nikt nie zagwarantuje, że poród będzie lekki, łatwy, szybki i bez komplikacji. A tylko taki można uznać za lepszy od cc.
          • altz Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 06.02.11, 19:36
            napisałaś, jak poniżej:
            "Cesarskie ciecie to szkodliwe tchorzostwo , dlatego nie mozna go juz wykonywac ani w Polsce i ani w USA na kaprys kobiety"

            A ja udowodniłem, że nie zawsze jest to tchórzostwo i żadnej mojej demagogii w tym nie ma.
            Może to był Twój skrót myślowy, co innego piszesz, a co innego myślisz, ale wiem o co Ci chodzi, żeby nie nadużywać cesarki i nie robić bez powodu.
            • lucyna_n Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 21:53
              Dlaczego nie uznać komfortu psychicznego matki za dostateczny powód ?
              w końcu dzięki niej będzie nowy cenny obywatel, powinno się chuchać i dmuchać na każdą co chce podjąć trud urodzenia i przede wszystkim wychowania dziecka. Urodzić to raz, ale dwa zaopiekować się i wychować trzeba, i lepiej zacząć to bez szoku poporodowego i depresji.
        • altz Re: Nihil-istka 07.02.11, 17:19
          Idź i zwolnij wszystkich ginekologów i położników, bo nie są kobietami. :)
          A onkologów też wywal, gdy nie chorowali nowotwory.
          Wyobraź sobie, że jakieś doświadczenie mam, żona mnie nie zamykała w piwnicy podczas karmienia, byłem przy porodach, wiem, jak wygląda łożysko, dałbym sobie radę przy normalnym porodzie i, co dziwne, więcej widziałem od samych rodzących! ;)
          • ewelina_1 Re: Nihil-istka 07.02.11, 17:56
            altz napisał:

            > Idź i zwolnij wszystkich ginekologów i położników, bo nie są kobietami. :)
            z chęcią. Nawprowadzali zbyt wiele absurdów typu rodzenie na leżąco.

            > A onkologów też wywal, gdy nie chorowali nowotwory.
            porównanie bezsensowne. Onkolog leczy z choroby nowotworowej. Czy położnik leczy z ciąży? Najwyraźniej uważasz że tak.
            To jest jakieś kompletne pomieszanie. Rodzi kobieta a nie lekarz. Tymczasem zdanie kobiet jest ignorowane.
        • nihil-istka Re: Nihil-istka 07.02.11, 17:37
          Konczylem medycyne USA i i w ramach rotacji klinicznych musialem odpracowac 6-miesiecy na poloznictwie ginekologii. Przyjalem kilkadziesiat porodow ( w Colchester General Hospital).
          Pozatem moja zona ma 4-ro dzieci a piate w drodze. Takze cos niecos wiem
      • idadura Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 19:01
        1)moja ciąża była trudna fizycznie (bliźniaki, zagrożenie, przedwczesne skurcze, leżenie przez 5 miesięcy-ale się udało) i psychicznie (codziennie się boisz czy nie stracisz dzieci)
        2)co do badań prenatalnych miałam tylko echo serc dzieci, nie po to by usuwać ale by wiedzieć gdzie rodzić i pod jaką opieką( sama jestem po zabiegu sercowym), wczesne wykrycie wad daje duże szanse na wyleczenie po porodzie
        3)cesarka to nie tchórzostwo, gdybym jej nie było to nie miałabym dzieci! proszę nie obrażać.
        4) karmienie piersią piękne, ale nie zawsze możliwe.nie zwalajcie wszystkiego matczyne mleko, alergia i ta cała reszta się nie sprawdza, obu karmiłam krótko, a chorują zupełnie inaczej. sąsiadka karmiła każde z 4 córek po dwa lata a jedna jest gruba, druga ma alergię, trzecia zdrowa, czwarta za mała by coś powiedzieć
        5)miałam cesarkę i krótko karmiłam a depresji nie miałam, ale padałam na twarz ze zmęczenia
        6) opieka nad dzieckiem super sprawa, ale pod warunkiem że masz się kiedy wyspać i pójść do łazienki;) wyjście choćby na spacer bez dzieci też potrzebne!!!!!
        nie można niczego generalizować. wszystko dla ludzi i kariera i opieka, grunt by nie przegiąć
        • madera82 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 19:44
          zgadzam się z opinia ibadura

          1) ciąża to fantastyczny stan. Pomimo tego iż byłam w ciąży zagrożonej i nie mogłam robić dużo rzeczy a głównie to leżałam to nie powiedziałabym, że to "stan trudny i psychicznie i fizycznie".
          2) badania prenatalne uspokoiły mnie, że z maleństwem wszystko ok
          3) zwykły poród to koszmar? Boli to fakt ale da się przeżyć. A cesarka to nie tchórzostwo. A konieczność (zazwyczaj ratownik dziecka gdy spada tętno przy porodzie)
          4 i 5) jestem normalna i kochającą matka. Karmienie piersią to cudowne uczucie. Jednak nie które matki jak dla mnie są lekko nawiedzone. Cały dzień z dzieckiem u cyca, nie mają czasu nawet do wc iść ale wg nich to wszystko przecież dla dobra dziecka. No a potem się okazuje że mają baby blues. Bo każdy potrzebuje chwilkę dla siebie, nawet kochająca matka musi czasem dla swojego zdrowia psychicznego wyjść na chwilkę z domu bez dziecka, i pozwolić aby to tatuś się nim zajął.
          Wg mnie depresja poporodowa dotyczy właśnie częściej matek które nie pozwalają sobie pomóc ( mamie, teściowej, mężowi) gdyż uważają, ze same wszystko zrobią lepiej bo są matkami i to one wiedza co dla dziecka jest najlepsze, spychając swoje potrzeby na bardzo dalszy plan.
          I cesarka czy karmienie butelka nie ma wpływu. A raczej odważyłabym się postawić tezę, że to raczej karmienie piersią ( jak w/w uwieszone dziecko przez cały dzień u cyca) ma większy wpływ na to.
          6) czy matki chcą siedzieć w domu z dzieckiem? Ja chciałabym ale muszę wracać do pracy niestety. Ale znam matki które siedzą z dzieckiem i w sumie nigdzie nie wychodzą. Jak juz się spotykają ze znajomymi to są oni również dzieciaci, wiec tematem nr 1 sa dzieci....to jak dla mnie przesada. Trzeba zachować umiar.
          • lucyna_n Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 21:43
            depresja poporodowa nie wynika ze zbyt intensywnego karmienia piersią:)
            niektóre niemowlaki tak mają że niekarmione wyją jakby je ze skóry obdzierali zanim jaki taki rytm dobowy im sie wytworzy, a nie każda kobieta wbrew temu co wpierają położne może bez problemu karmić, są takie co z trudem i muszą na początku naprawdę z tym dzieciakiem się godzinami nasiedzieć żeby coś z tego było, więc proszę nie obrażać zaangażowanych w karmienie.
            • madera82 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 22:29
              przepraszam, jeśli obraziłam. Nie miałam zamiaru.
              Oczywiście, że depresja nie bierze się ze zbyt intensywnego nadmiaru karmienia. Miałam raczej na myśli sytuacje, gdzie kobieta aby ktoś nie pomyślał, że jest złą matką pozwala na to aby maluch ssał pierś przez godzinę zamiast podać mu smoka gdyż to spowoduje uszczerbek na jej matczynym ego. Nie pozwoli aby tatuś ponosił i uspał malucha tylko woli z uczepionym maleństwem "męczyć" się aż to uśnie. Nie pozwoli aby tatuś posiedział chwilkę z dzieckiem aby wyjść sobie np do sklepu ( bo on sobie przecież nie poradzi, tylko ona to potrafi). A potem się okazuje, że zbyt wiele na siebie bierze, przerasta ja to...że mała depresja ja dopada.



              do nihil-istka
              Depresja porodowa dotyczy glownie psychopatek po cesrskim cieciu i nie karmiacych
              niemowlaka piersia. Nieustanny kontakt z matka jest niezbedny dla niemowlecia i bez tego dziecko jest psychicznie uposledzone w doroslym zyciu.

              nie wydaje mi się, aby dziecko karmione sztucznym mlekiem miało byc uposledzone w dorosłym życiu. HAHA! większość dzieci urodznych w latach 80-tych karmionmych było sztucznie, gdyz nie było jeszcze mody na karmienie piersią ( taka jak teraz jest). Gdyby to co piszesz było prawda obecni 30latkowie byliby uposledzeni. Nieustanny kontakt matki z dzieckiem to nie tylko karmienie piersia, ale glownie czas jaki poswieca ona dziecku, i nie tyle co ilosc tego czasu a jakosc.

              karmienie piersią ma swoje zalety. tak jak i butla. dlatego nie wolna osadzać jednych czy drugich ze są gorsi czy lepsi. Oraz czy krzywdzą swoje dzieci tym jak je karmią czy nie.
              Najważniejsze aby kochać swoje pociechy jeśli zdecydowaliśmy się na nie. Poświęcać im mądrze czas.
      • malenka114 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 19:50
        ``Brak instynktu macierzynskiego i brak radosci z macierzynstwa to ciezka choroba psychiczna``

        no to sie dowiedzialam przed 40-tka ze jestem chora psychicznie ;-) i to ciezko! hmmm

        a moze na moje usprawiedliwienie pomoze fakt, ze spelniam sie uczuciowo dla moich psiakow ;-P
        wiem, wiem, zaraz mi sie oberwie, juz widze te komentarze ze jak dziecka dziwaczka nie ma, to sie na psy przerzucila. Szkoda tylko ze wszyscy uogolniaja w sytuacji dzieci kontra psy.
      • delfina77 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 20:18
        Ciaza nie jest trudna psychicznie ani fizycznie - jest czescia zycia jak odd
        > ychanie, rytm serca czy myslenie
        Hm, jest trudna fizycznie, zwlaszcza pod wzgledem obciazeniua kregoslupa w ostatnich miesiacach
        Fizjologiczny porod to piekne przezycie.
        Jak dla kogo. Ja dwa razy rodzilam naturalnie. Ciesze sie, ze moglam urodzic bez ingerencji skalpela ale nie dostrzegam w tym piekna, tylko krew i bol.
        Karmienie piersia dla normalnej, kochajacej matki to piekne przezycie.
        Jestem normalna i kochajaca ale z ulga przeszlam na butle:)
        Kazda kobieta , ktora porzuca swe niemowle w zlobku dla przasnej, zalosnej, pol
        > skiej pseudo-kariery powinna zglosic sie na kuracje do psychiatry.
        Eee tam , znam wiele zlobkowych dzieci i niczego im nie brakuje. A kobieta ma prawo chciec isc do pracy, nie mowiac o tym, ze wiele musi ze wzgledow ekonomicznych.
        Masz strasznie ograniczone poglady i mam wrazenie, ze trudno z toba polemizowac
        • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 20:45
          Kobiety azjatyckie rodza bez bolu. Czesto kobieta pracujaca na polu ryzowym schodzila na 2-godziny na miedze , rodzila bez bolu i wracala do pracy. Jak jest to mozliwe?
          1) Ruch i pozycja wyprostowana powoduje , ze szyjka macicy rozszerza sie bezbolesnie w ciagu 2-3 godzin
          2) Pozycja kucna + grawitacja powoduje , ze ekspulsja niemowlecia i lozyska odbywa sie szybko i bezbolesnie.
          3) Natychmiastowe przylozenie niemowlecia do piersi i odessanie collostrum powoduje wydzielenie oksytocyny, ktora szybko obkurcza macice i zapobiega krwotokowi.
          A jak to przebiega u histerczek rasy bialej?
          1) lezenie jak krowa przez dwa dni w pologu powoduje oslabienie i zmeczenie miesni macicy
          (atonic uterus)
          2) Lezenie jak krowa w czasie porodu eliminuje pomocna sile grawitacj i zostaje tylko akcja zmeczonych miesni macicy aby nastapila ekspulsja noworodka.
          3) Dziecko rodzi sie niedotlenione
          4) Poloznik musi wyciagac lozysko i macie lyzeczkowac. Krwotok jest nieunikniony.
          No i trudno sie dziwic , ze zdegenerowane samice rasy bialej to slepy zaulek ewolucji i
          przyszlosc nalezy do razy zoltej i czarnej.
          • back2bz Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 22:16
            > 1) lezenie jak krowa przez dwa dni w pologu

            ... jest niestety czesto wymuszane przez "fachowcow" w polskich szpitalach, bo tak im wygodniej, i wszyscy wszystko lepiej widza. A przynajmniej tak bylo 9 lat temu w jednym z najbardziej renomowanych szpitali w Polsce. Podobnie jak proba (nieudana, bo niepotrzebna) golenia "na sucho", przebicia pecherza, parcia z zewnatrz lokciem na brzuch i ogolnej atmosfery wrzasku na kobiete. A zaprawde powiadam Wam, ze cho*ernie trudno sie prze, jak skurcze parte nie wystepuja, a od ponad 24 godzin lekarz nie pozwolil nic zjesc ani wypic nawet lyka wody.

            Na pozostale hasla w swoich postach nie podajesz zadnych zrodel, wiec nawet nie chce mi sie komentowac, szkoda czasu.

            Mam trojke dzieci, wszystkie urodzone naturalnie, mimo niemilych doswiadczen przy pierwszym porodzie. Kazde karmione piersia 6 mcy. Nie robie z siebie bohaterki, ani sie nie uzalam nad soba, ale karmienia jak nie lubilam przy pierwszym dziecku, tak nie polubilam przy dwoch kolejnych. Porod naturalny da sie przezyc. Jakbym miala miec kolejne, to "CC na zyczenie" bede miec przy ciazy mnogiej - tak jak zakladalam przy wczesniejszych ciazach.

            I przestancie sie w koncu czepiac kobiet o karmienie piersia, strach przed porodem etc. Jakby to faceci mieli rodzic, to CC pod pelna narkoza bylaby od wiekow jedynym slysznym i obowiazkowym rodzajem porodu ;)
            • ewelina_1 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 22:59
              back2bz napisała:

              > ... jest niestety czesto wymuszane przez "fachowcow" w polskich szpitalach, bo
              > tak im wygodniej, i wszyscy wszystko lepiej widza. [i]A przynajmniej tak bylo 9
              > lat temu w jednym z najbardziej renomowanych szpitali w Polsce. Podobnie jak p
              > roba (nieudana, bo niepotrzebna) golenia "na sucho", przebicia pecherza, parcia
              > z zewnatrz lokciem na brzuch i ogolnej atmosfery wrzasku na kobiete. A zaprawd
              > e powiadam Wam, ze cho*ernie trudno sie prze, jak skurcze parte nie wystepuja,
              > a od ponad 24 godzin lekarz nie pozwolil nic zjesc ani wypic nawet lyka wody.
              Niestety ale tak jest częściowo z winy samych kobiet, dla których nawet najgłupszy pomysł "fachowca" jest świętością.
              Po cytologicznym cyrku, straciłam wiarę w polskie kobiety i w to, że kiedykolwiek cokolwiek się zmieni.
          • oldbay Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 08.02.11, 04:19
            Jeśli chodzi o leżenie w czasie porodu to niestety musze się zgodzić. Było tak w moim przypadku. Musiałam leżeć, bo byłam poprzyczepiana do kilku rurek, kroplówek, monitorów itp. To wszystko niby dla mojego dobra a skutek był taki, że nie mogłam urodzić dziecka naturalnie i musiałam miec cesarkę.

            Jeśli chodzi o główny wątek to nie zgadzam się z punktami o karmieniu piersią i o byciu w domu z niemowlakiem. W moim przypadku karmienie piersią to jest super przeżycie a "siedzenia w domu" z dzieckiem nie zamieniłabym na żadną karierę. Satysfakcję daje mi sama świadomość, że daję dziecku całą siebie wtedy, kiedy ono najbardziej mnie potrzebuje.
            Osobiście uważam, że dla małego dziecka te pierwsze miesiące życia są krytyczne pod względem rozwoju i rozpaczliwie potrzebuje ono nieustannej obecności, miłości i oddania matki.
      • misself Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 07.02.11, 21:57
        nihil-istka napisała:
        > Nie
        > mowleta karmone piersia przez dwa lata, nigdy potem nie maja alergii, astmy , m
        > aja mniejsza ilosc infekcji i nie sa otyle w pozniejszym zyciu.

        Nigdy nie mów nigdy. Jestem (i moje rodzeństwo) przykładem na bzdurność tej teorii.
      • rx55 ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 08.02.11, 00:53
        Przeczytałem wypowiedź nihilistki i pomyślałem: Jak bardzo ludzie są jednak różnie, jak wiele ich dzieli, przede wszystkim zadufania, wairy we własna mądrość i posiadanie jedynie słusznej racji. Jestem facetem. Przez ciążę, poród naturtalny i obecne 16 miesięcy opieki nad dzieckiem przeszedłem ramię w ramię z towarzyszką swego życia to oznacza opiekę nad żoną, wspólne wizyty u ginekologa, na usg, towarzyszenie w czasie porodu, przez pierwszy tydzień po porodzie w zasadzie samodzielne zajmowanie się dzieckiem, i dotychczasowa intensywna opieka nad dzieckiem włącznie z praniem, gotowaniem, przyrządzaniem mleka, kąpaniem, karmieniem, przewijaniem, zarwanymi nocami, spacerami, itd., itp. I na podstawie rozmów z żoną, obserwacji naszego wspólnego działania oraz własnych doświadczeń w pełni zgadzam się z autorką wątku zosią9 - macierzyństwo i ojcostwo tocholernie trudna i ciężka sprawa, oczywiście daje niesamowitą satysfakcję i frajdę oraz co ciekawe pozwala docenić trud własnych rodziców, jednak nie jest to bułka z masłem.

        Nie chcę wyciągac pochopnych wniosków, jednak przypuszczam, że wypowiedź nihilistki to zwyczajna internetowa prowokacja co byłoby zgodne z postawą nihilistyczną negującą wszelkie wartości, lub też głos samotnej kobiety marzącej o dziecku i posiadającej teoretyczną wiedzę na temat macierzyństwa dość jałową biorąc pod uwagę mnogość różnorodnych wypowiedzi w internecie pochodzących od matek oraz nieprzebraną ilość książek przygotowujących do macierzyństwa, jeśli jednak jest to matka, to winszuję siły, jednak kategoryczne negatywne ocenianie myślących i postępujących jest sporym błędem.
        Nie wyobrażam np. sobie, abym jako kilkunastoletni wegetarianin, 100% abstynent wypowiadał sie lekceważąco o ludziach spożywających mięso i popijających alkohol lub popalających papierosy. Każdy z nas ma inną świadomość wynikającą z innego zbioru doświadczeń i trzeba o tym pamiętac każdego dnia, podchodząc z szacunkiem do każdego człowieka. Życzę nihilistce zrozumienia tego jakże ważnego dla naszego życia zagadnienia.
        • nihil-istka Re: ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 08.02.11, 01:27
          jestem kim jestem. Moja rodzina to 4-ro dzieci w wieku od 8 do 2 lat a piate dziecko urodzi sie w koncu maja. Moja zona jest ode mnie o 25 lat mlodsza, jest magistrem biologii, szczupla, ladna, oczytana i zdrowa. Ja bez trudu otrzymuje swoja rodzine i moja zona nie musi pracowac. Jestem jaki jestem. Nie jestem wegetrianinem, alkohol lubie ale nie pije,
          nie jestem ciota, ktora udaje ze jest feminem . Wszystkim ciotowatym chlopom-feminom to w morde daje, bo mnie brzydza.. Wiem ze kocham Asie i wsystko robie aby byla szczesliwa.
          • rx55 Re: ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 11.02.11, 00:28
            Moim zdaniem jestes kims innym a powyzsze fakty to wynik Twych marzen o prawdziwym upragnionym modelu Twej osobowosci i zyciu.
            Prawda jest jednak, ze masz kompleksy, bowiem ludzie zakompleksieni probuja polozyc na lopatki przeciwnika w dyskusji, siegajac po argumenty uwypuklajace stan konta i zawartosc portfela.
            Moja rada: dorosnij i czesciej sie usmiechaj, chocby do lustra jesli nie masz do kogo.
          • rx55 Re: ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 11.02.11, 00:43
            Moim zdaniem jestes kims innym a powyzsze fakty to wynik Twych marzen o prawdziwym upragnionym modelu Twej osobowosci i zyciu.
            Prawda jest jednak, ze masz kompleksy, bowiem ludzie zakompleksieni probuja polozyc na lopatki przeciwnika w dyskusji, siegajac po argumenty uwypuklajace stan konta i zawartosc portfela.
            Moja rada: dorosnij i czesciej sie usmiechaj, chocby do lustra jesli nie masz do kogo.

            A jesli chcesz oponowac i pisac sprostowania, przypominajac, ze masz ciut okolo 50-tki, to pamietaj, ze ocena Twego wieku a wiec stojacego za nim doswiadczenia zyciowego zostala zbudowana w oparciu o Twoja wypowiedz :)
            • nihil-istka Re: ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 11.02.11, 15:39
              Nie masz racji czlowieku. Moja swietej pamieci matka mowila mi, ze czlowiek nie moze umrzec glupszy niz sie urodzil. Ja sie urodzilem glupi i bardzo dlugo bylem bardzo glupi - sperma mi mozg zalewala przez dlugi czas. Jezus dlugo mnie w leb walic musial, abym nieco zmadrzal.
              Ale w chwili obecnej juz lubie siebie samego , bo jestem kim jestem - dobry maz, dobry ojciec czworga i piatego w drodze, szczesliwy ,dobrze wyksztalcony i sredniozamozny.
              Czego mozna chciec wiecej?
        • kocia_noga Re: ojciec do strażniczki moralności - nihilistki 08.02.11, 09:38
          rx55 napisał:

          > Nie chcę wyciągac pochopnych wniosków, jednak przypuszczam, że wypowiedź nihili
          > stki to zwyczajna internetowa prowokacja co byłoby zgodne z postawą nihilistycz
          > ną negującą wszelkie wartości, lub też głos samotnej kobiety marzącej o dziecku
          > i posiadającej teoretyczną wiedzę
          Bingo!, No, prawie. To nie kobieta, ale facet daremnie marzący o dziecku, niestety bez żadnej wiedzy, choćby teoretycznej, za to olbrzymimi emocjami.
            • jael53 Re: Jeszcze o nihil_istce 08.02.11, 14:32
              @nihil_istka, podająca się za lekarza, twierdząca, że nostryfikowała w Polsce amerykański dyplom, posługująca się nazwiskiem Przedworski - nie figuruje na liście uprawnionych do wykonywania zawodu lekarza w Polsce. Czyli co najmniej "personalia" są ściemą.

              W opinii ludzi, którzy w USA praktykują/praktykowali (m. in. w San Diego i w Baltimore) - za 10% takich tekścików, jakie serwuje na forum, nie wyrobiłby na odszkodowania z powództwa cywilnego - np. za straty moralne, za niedopuszczalne przekraczanie granic prywatności... a przy niektórych "kwiatkach" - za molestowanie.
              Częstotliwość zaś oraz drastyczność tych mizogynicznych kawałków wskazuje, że w realu gość miałby duuuże problemy, żeby (w roli lekarza) zachowywać się profesjonalnie.
              • nihil-istka Re: Jeszcze o nihil_istce 08.02.11, 15:05
                Prawo do praktykowania w Polsce oprocz dyplomu lekarskiego uznanego w Polsce wymaga zarejsetrowania sie w Izbie Lekarskiej wlasciwej dla miejsca zamieszkania.
                Dla mnie obywatela amerykanskiego zamieszkalego na stale w USA, praktykowanie medycyny w Polsce za 1/10 amerykanskich zarobkow nie ma zadnego sensu.
                Jesli panienka czuje sie molestowana za pomoca dlugich lap ekranu komputera - to radze odwiedzic psychiatre . ha,ha,ha,ha,ha,ha
                Andrew Leonard Predworski MD PhD
                • jael53 Re: Jeszcze o nihil_istce 08.02.11, 18:18
                  Piszę o tym, czego się dowiedziałam o wymaganiach profesjonalizmu, stawianych lekarzom praktykującym w - przynajmniej niektórych - stanach USA.
                  Dodatkowo emigrantom, zwłaszcza należącym do mniej akceptowanych mniejszości, stawia się większe wymagania.

                  Pozwy o naruszenie dóbr osobistych są w USA praktyką dość powszechną; dlatego wierzę, że lekarz, który miałby czelność nazwać pacjentkę "histeryczką" czy "psychopatką", i doradzał jej aby "dała się zapłodnić", miałby sprawę z kilku artykułów. Jako emigrant - dwa razy bardziej nieprzyjemną, niż WASP.
              • kocia_noga Re: Jeszcze o nihil_istce 08.02.11, 18:12
                jael53 napisała:

                > @nihil_istka, podająca się za lekarza, twierdząca, że nostryfikowała w Polsce a
                > merykański dyplom, posługująca się nazwiskiem Przedworski - nie figuruje na liś
                > cie uprawnionych do wykonywania zawodu lekarza w Polsce.

                Poprosiłam koleżankę z Florydy, żeby sprawdziła adres rzekomego zamieszkania naszego świra. To tylko tak, dla czystej rozrywki, bo niektórzy, np psychopaci niereagują na żadne przyłapywanie na kłamstwie. Dodam, że nie tylko zachowanie wskazuje na brak kwalifikacji, ale luki w podstawowej wiedzy :)
                Jakoś zarządzający forami nie kwapią się do zbanowania go na naszym forum jednak, dziwne, nie?
      • basia8.93 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 08.02.11, 11:19
        w zasadzie to się zgadzam , choć bywa pewnie różnie. nie zgadzam się, że cięcie c. mają tylko psychopatki...czasami się zdarza, że trzeba ratować życie. w sumie nigdy jeszcze nie słyszałam, żeby pomiędzy c.c. a depresją istniała jakaś zależność, chociaż wydaje mi się to całkiem słuszne. znasz może mechanizm?
      • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 15.02.11, 07:19
        Brak instynktu macierzynskiego i brak radosci z macierzynstwa to ciezka choroba psychiczna.
        1) Ciaza nie jest trudna psychicznie ani fizycznie - jest czescia zycia jak oddychanie, rytm serca czy myslenie
        2) Opieka nad ciezarna obejmuje badanie USG, aby sprawdzac prawidlowosc umiejscowienia plodu i prawidlowosc rozwoju ciazy. Nie obejmuje to amniocentezy i biopsji plodu.
        3) Fizjologiczny porod to piekne przezycie. Cesarskie ciecie to szkodliwe tchorzostwo , dlatego nie mozna go juz wykonywac ani w Polsce i ani w USA na kaprys kobiety
        4) Karmienie piersia dla normalnej, kochajacej matki to piekne przezycie. Niemowleta karmone piersia przez dwa lata, nigdy potem nie maja alergii, astmy , maja mniejsza ilosc infekcji i nie sa otyle w pozniejszym zyciu. Kobiety karmiace piersia kilkoro swoich dzieci nigdy nie maja raka piersi
        5) Depresja porodowa dotyczy glownie psychopatek po cesrskim cieciu i nie karmiacych niemowlaka piersia. Nieustanny kontakt z matka jest niezbedny dla niemowlecia i bez tego dziecko jest psychicznie uposledzone w doroslym zyciu. Dla wiekszosci kobiet opieka nad swym niemowleciem to unikalne , krotkie , niepowtarzalne dwa lata w zyciu kobiety. A potem tylko 50 lat biurwowania do usr*anej smierci. Kazda kobieta , ktora porzuca swe niemowle w zlobku dla przasnej, zalosnej, polskiej pseudo-kariery powinna zglosic sie na kuracje do psychiatry.
        -----------------
        Zakładając, że nie jesteś zwykłym trollem odpowiem na kolejne punkty. Otóż faktycznie ciąża to nie choroba, ale bynamjmniej nie oznacza to, że jest to cudowny okres bez dolegliwości takich jak: mdłości, wymioty, szaleństwo hormonalne, bóle kręgosłupa, puchnięcia rąk i nóg, duszności zwłaszcza latem. Owszem da się to wytrzymać, ale przyjemne to nie jest i warto mieć trochę wyrozumiałości. Z punktem drugim się zgadzam. Jeśli chodzi i poród fizjologiczny to niestety ale bywa różnie, to wtedy właśnie jest najwięcej błędów lekarskich i uszkodzeń dzieci. W polskch szpitalach jest jeszczę często niemiły personel z mentalnością z PRL, który może tak ważne przeżycie zamienić w koszmar, nie daj Boże gdy pojawią się komplikacje. Karmienie bynajmniej pikęnym przeżyciem NIE JEST, sutki bolą jak jasna cholera i są poranione, co w tym nibyprzyjemnego? Wiem, bo karmiłam piersią moją córcię i zęby zagryzałam z bólu. A z tym rakiem piersi to bzdura, masz jakieś wyniki badań na poparcie rzucanych tez?!! Nie sądzę!
        Punkt sotatni to popis Twojej głupoty i wsiowego ograniczenia, nawet nie będę go komentować.
        • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 15.02.11, 12:33
          To jak odbierasz ciaze zalezy od nastawienia psychicznego. Jesli kochasz meza i wasze dziecko - to ciaza i porod i karmienie to pozytywne doswiadczenie zyciowe.
          Od fizjologii nie uciekniesz. Cale ludzkie zycie nie jest komfortowe i nawet defekacja moze byc bolesna. A wiec po co jeczec? Trzeba czerpac radosc ze wszystkich aspektow naszego czlowieczenstwa.
          • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 15.02.11, 20:11
            > To jak odbierasz ciaze zalezy od nastawienia psychicznego. Jesli kochasz meza i wasze dziecko - to ciaza i porod i karmienie to pozytywne doswiadczenie zyciowe. Od fizjologii nie uciekniesz. Cale ludzkie zycie nie jest komfortowe i nawet defekacja moze byc bolesna. A wiec po co jeczec? Trzeba czerpac radosc ze wszystkich aspektow naszego czlowieczenstwa.>

            A co To ja jestem jakaś masochistka, żeby "czerpac radośc" z czegoś, co sprawia mi ból? Mam się cieszyc "przeżyciem" jakim jest zakrwawione krocze, a potem obolałe piersi i bezsenne noce? Zdaję sobie sprawę, że sprawy związane z ciąża i porodem to bolesna fizjologia i jestem na to gotowa fizycznie i psychicznie, ale bynajmniej nie sprawia mi to radości. Córcię rodziłam naturalnie chociaż był poród wywoływany oksytocyną. Bolało jak cholera przez wiele godzin, ale to wytrzymałam i zdaje sobie sprawę, że przy kolejnym porodzie moze by podobnie. A ty mądralo zajmij się lepiej swoją rodziną, a kobiety zostaw w spokoju, bo guzik się orientujesz w tych sprawach.
            • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 15.02.11, 20:24
              Jeden wypierdek porodowy przez stara kobiete nie daje jej zadnej wiedzy o porodzie. A lezenie jak krowa zesztywniala ze strachu, powoduje kilkunastogodzinny porod i zmeczenie (atonie) miesni macicy.
              Dla mlodej kobiety kazdy porod jest coraz latwiejszy. Uczestniczylem we wszystkich 4 porodach mojej zony a piatego spodziewamy sie w maju. Porody (oprocz pierwszego) trwaly krocej niz godzine po przyjezdzie do szpitala. Wszystkie nasze dzieci moja zona karmila po 2.5 roku z radoscia i bez zadnych wyimaginowanych ciepien. No, ale do tego trzeba miec mlode piersi a nie stare flaki.
              • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 16.02.11, 20:23
                > Jeden wypierdek porodowy przez stara kobiete nie daje jej zadnej wiedzy o porodzie. A lezenie jak krowa zesztywniala ze strachu, powoduje kilkunastogodzinny porod i zmeczenie (atonie) miesni macicy. Dla mlodej kobiety kazdy porod jest coraz latwiejszy. Uczestniczylem we wszystkich 4 porodach mojej zony a piatego spodziewamy sie w maju. Porody (oprocz pierwszego) trwaly krocej niz godzine po przyjezdzie do szpitala. Wszystkie nasze dzieci moja zona karmila po 2.5 roku z radoscia i bez zadnych wyimaginowanych ciepien. No, ale do tego trzeba miec mlode piersi a nie stare flaki.>
                ----------
                Po pierwsze nie wiem, czy mam gratulować Twojej żonie, czy raczej jej współczuć kretyna i chama za męża. Ciekawi mnie też,dlaczego zgadza się na rolę "krowy rozpłodowej", ale może nie ma wyboru jak mężuś jest jedynyjm żywicielem rodziny i zgrywa "pana i władcę". Po drugie, każdy kolejny poród osłabia organizm kobiety. Po trzecie nie wiem o jakiej "starej kobiecie' piszesz. Zresztą ja widzę, dyskusja z takim prymitywem nie ma absolutnego sensu.
                • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 16.02.11, 20:42
                  A nie przyszlo do glowy , ze to ja zgadzam sie na role samca rozplodowego?
                  Bo to zona pragnie miec wiele dzieci . A ja to aprobuje bo kocham i zone i dzieci.
                  Co do tego, ze wielokrotna ciaza szkodzi kobiecie - to sa zabobony zacofanej babci.
                  Zreszta widze ,ze z prawdziwa kobiecoscia to niewiele masz wspolnego
                  • majaa Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 16.02.11, 21:58
                    Nihil-istko, nie uważasz, że trochę przeginasz? Chamskie aluzje i epitety bynajmniej nie wzmacniają argumentacji, a raczej dyskwalifikują dyskutanta. To super, że Twoja żona tak dobrze znosi kolejne ciąże i porody, ale musisz zrozumieć, że nie wszystkie kobiety są takimi szczęściarami. Bywają ciąże zagrożone, przeróżne nieprawidłowości w ich przebiegu i rozmaite dolegliwości, które wcale nie koniecznie są związane z wiekiem kobiety. Młodość i miłość niestety nie gwarantują bezproblemowej ciąży ani zdrowego dziecka. Jako absolwent medycyny z doświadczeniem w zawodzie (zakładając, że to prawda) powinieneś wiedzieć to najlepiej i być bardziej wyrozumiały, bo natura naprawdę potrafi sprawiać niespodzianki, nie zawsze przyjemne.
                    • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 16.02.11, 23:58
                      majaa, jestem tylko czlowiekiem. Napotykam na ciagly grad obelg, chamstwa i agresji ze strony fanatyczek jedynie slusznej feministycznej ideologii. I dostosowywuje sie mimowolnie ,zgodnie z zasada - jesli wlazles miedzy wrony , musisz krakac tak jak one.
                      Jesli cie urazilem - przepraszam.
                      • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 17.02.11, 07:17
                        > majaa, jestem tylko czlowiekiem. Napotykam na ciagly grad obelg, chamstwa i agresji ze strony fanatyczek jedynie slusznej feministycznej ideologii. I dostosowywuje sie mimowolnie ,zgodnie z zasada - jesli wlazles miedzy wrony , musisz krakac tak jak one.Jesli cie urazilem - przepraszam.>
                        ----------
                        Już Tój pierwszy post był agresywny i prowokacyjny, bo wg Ciebie kobiety które nie myślą i nie zachowują się tak TY UWAŻASZ ŻE POWINNY się zachowywać, są jakimiś niedorobionymi histeryczki. I tu nie chodzi o żadną feministyczną ideologię, mnie i innym osobom na forum wręcz daleko do tego, ale nie podoba nam się Twoje szowinistyczne podejście do sprawy rodem z lat 60-tych ubiegłego wieku. Otóż kobieta nie jest maszynką, która ma z uśmiechem rodzić kolejne dzieci jak Twoja żonka (fajnie, że u niej wszystko jest dobrze), cieszyć się wszelkimi dolegliwościami fizycznymi z tym związanymi i jeszcze radośnie gadac o każdej kupce dziecka.
                        Trochę wyrozumiałości, bo juz po Twoi pierwszym poscie spora część ludzi włącznie ze mną mysli, że jesteś złośliwym trollem. Aha, i odczep się od mojej kobiecości, bo nic o mnie nie wiesz.
                        • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 17.02.11, 11:26
                          Ateofi, brak radosci z macierzynstwa to paskudna choroba, ktora jest powodem subiektywnie zwiekszonego odczuwania psychosomatycznych niedogodnosci ciazy , porodu i karmienia.
                          No i po co to cierpietnictwo? Nie chcecie miec dzieci - to nie miejecie. Ale nie obnoscie sie ze swym ""cierpieniem"" bycia ssakiem.
                          • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 17.02.11, 20:00
                            > Ateofi, brak radosci z macierzynstwa to paskudna choroba, ktora jest powodem subiektywnie zwiekszonego odczuwania psychosomatycznych niedogodnosci ciazy , porodu i karmienia. No i po co to cierpietnictwo? Nie chcecie miec dzieci - to nie miejecie. Ale nie obnoscie sie ze swym ""cierpieniem"" bycia ssakiem.>
                            ------------------
                            No cóż widać, że to pisze facet, który w życiu dziecka nie urodzi. A wy faceci umieracie przy zwykłym bólu główki lub gardziołka. Jakbyście mieli rodzić dzieci, to byście sopranem prędzej zaśpiewali z cywilizacja ludzka dawno by wymarła. Odnośnie macierzyństwa, to jest to naprawdę fajny okres w moim życiu, natomiast są aspekty, takie których nie lubię i tak jest pewnie u wielu kobiet. Czasami jesteśmy zmęczone ciąłym płaczem np. kolką, chorobą czy ząbkowaniem, tudzież bezsennymi nocami. A zwykle ogromną radość sprawia nam uśmiech dziecka, wołanie "mama", czy pierwsze stawiane kroki. Tu nie chodzi o cierpiętnictwo, ale Ty chyba jesteś zbyt ograniczony, żeby to zroumieć, bo każdy Twój post to taka sama odpowiedź w stylu "bądź wesołą maszynką do rodzenia dzieci, nie waż się narzekać bo jesteś histeryczką i nie miej dzieci". Zrozum wreszce, że macierzyństwo to nie sama radość, ale przede wszystkim trud wychowania dziecka na dobrego i mądrego człowieka. A tak swoją drogą ile żonie pomagasz przy czwórce dzieci, strasznie jestem ciekawa?
                            • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 17.02.11, 21:04
                              Ila ja zonie pomagam? Ano zapladniam ja na jej prosbe, jestem przy niej w ciazy, masuje jej brzuszek i do pracy nie posylam. Jestem z nia przy kazdym porodzie. Kazde niemowle przez pierwsze dwa lata zycia spi z nami w kosyczku na naszym malzenskim lozu w naszaj sypialni
                              ( pozostale dzieci w swych pokojach). Robie dla domu wszystkie zakupy i spedzam z dziecmi caly swoj czas , nawet ten post pisze w pokoju dziecinnym.
                              A wiec jaki jest moral? Dzieci powinny miec normalne kobiety jak moja zona.
                              Cierpietniczki, histeryczki , psychopatki i feministki dzieci miec nie powinny.
                              • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 20.02.11, 21:53
                                > Ila ja zonie pomagam? Ano zapladniam ja na jej prosbe, jestem przy niej w ciazy, masuje jej brzuszek i do pracy nie posylam. Jestem z nia przy kazdym porodzie. Kazde niemowle przez pierwsze dwa lata zycia spi z nami w kosyczku na naszym malzenskim lozu w naszaj sypialni ( pozostale dzieci w swych pokojach). Robie dla domu wszystkie zakupy i spedzam z dziecmi caly swoj czas , nawet ten post pisze w pokoju dziecinnym. A wiec jaki jest moral? Dzieci powinny miec normalne kobiety jak moja zona. Cierpietniczki, histeryczki , psychopatki i feministki dzieci miec nie powinny>
                                --------------------------
                                Zapładniasz żonę na jej życzenie?!! "Ładnie" to ująłeś. Kretyni i szowniści nie powinni mieć dzieci.
                                  • ateofi Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 21.02.11, 00:17
                                    > Oczywiscie , ze zapladniam zone na jej zyczenie. A co u feministek gwalt jest obecnie modny?>
                                    ----------
                                    I po co głupio odpisujsze chłopie? Tylko się kompromitujesz! Zdaje się, ze Twoja krowa rozpłodowa czeka na masaż, idź więc do niej i przestań zaśmiecać forum!!! Jak urodzi , to po miesiącu machnij jej kolejne dziecko, bo to "prawdziwa kobieta" jest, a nie jakaś tam histeryczka feministka jak my tu na forum.


                                    • nihil-istka Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 21.02.11, 09:06
                                      No wlasnie ateofi. Uosabiasz ohyde feminizmu. Matka i zona to dla ciebie tylko krowa rozplodowa . A wlasnie rozplodowa krowa jest feminsitka lesbijka sztucznie inseminizowana jak krowa wlasnie. Pokazalem , twoje posty mojej zonie - usmiala sie do rozpuku.
                                      Bo ty feminstko, mojej Asi do piet nie siegasz. Bo co ty osiagnelas oprocz twych nedznych polskich zarobkow? Nic. A Asia w ciagu ostatnich 10 lat ukonczyla swe studia magisterskie na wydziale Biologi UMK , zrobila prawo jazdy, urodzila czworo dzieci a piate w drodze, zwiedzila ze mana 3 kontynenty, pozostala szczupla, oczytana, religijna i pelna optymistycznej radosci. A co ty osiagnelas, podstarzala frustratko feministyczna?
                    • ewelina_1 Re: brak radosci z macierzynstwa to choroba 17.02.11, 16:08
                      majaa napisała:

                      Jako absolwent medycyny z doświa
                      > dczeniem w zawodzie (zakładając, że to prawda)
                      Odpuść sobie tego trolla. Żadnej medycyny nie kończył. Nudzi się sam w domu, więc siedzi w internecie i się "dokształca". Ale zawsze czegoś nie doczyta i wypisuje potem kwiatki w stylu, że połóg u wieloródek trwa 2 godziny. A czasami 2 godziny po porodzie to kobieta jest jeszcze na sali porodowej. Ale on nawet nie wie dlaczego.
    • zolla78 Re: Mity macierzyństwa 06.02.11, 17:55
      Ja mogę się wypowiedzieć tylko co do pierwszego punktu. Ciąża to rzeczywiście stan niezbyt błogosławiony, ale można przetrzymać jak nie ma większych komplikacji :)
        • aurelis07 Re: Mity macierzyństwa 07.02.11, 21:14
          Tak, tak, zwłaszcza, gdy dziecko tak się ułoży, że z ledwością będzie można oddychać, gdy ucisk na pęcherz powoduje odwiedziny w toalecie co pół godziny, zmęczenie wymieszane z chęcią spania do 12 godzin na dobę, o "przerzyganiu" pierwszego trymestru nie wspominając :) Jeżeli się jedzie komunikacją miejską, a każdy powołując się na równouprawnienie nie ustąpi miejsca bohatersko kobiecie z brzuchem większym niż ona sama, to w ogóle jest bosko.
          Ciąża jest naturalna, ale niech nikt mi tego z oddychaniem nie porównuje. Wyrywanie zębów również jest naturalnym elementem naszego życia, podobnie jak rodzenie kamieni- a dziwnym trafem wszyscy wtedy wolą się znieczulić, gdy tylko mogą ;) A zdziwionych odsyłam do podręczników traktujących o położnictwie i o zmianach jakie w organizmie kobiety zachodzą.
          Karmienie to fajna sprawa, pod warunkiem, gdy wie się, jak to zrobić. W większości szpitali radzi się zagryzać zęby, choćby krew tryskała. To raczej nie ten typ pomocy (znowu do zdziwionych).
          Poród? Człowiek człowiekowi nierówny. Mam koleżanki, którym się "makijaż nie rozmazał", ja z drugą dziewczyną traciłyśmy z bólu przytomność, pozytywne nastawienie do tego cudu natury czy przygotowanie "teoretyczne" nie pomogło. Zdziwieni, wyobraźcie sobie, że to tak samo jak z zębami: jeden idzie do dentysty i drzemie, a drugiego należałoby trzymać, bo nawet znieczulenie mu nie pomaga. Po drugie, mamcia historia uczy, że drzewiej pierwszą przyczyną śmierci kobiet (i to zbierającą potężne żniwo), były porody właśnie. Poród nie jest prostą, oczywistą sprawą- piszą o tym nawet w podręcznikach położniczych pisanych przez mężczyzn (żeby ktoś nie myślał, że o komplikacjach porodowych bzdurzą tylko rozhisteryzowane kobiety bez instynktu, topiące swoje dzieci).
          Generalnie fajnie wspominam swoją ciążę, poród wolę zapomnieć (a przede wszystkim pseudoopiekę, jaką mnie otoczono), karmienie świetne do pewnego czasu, głównie dzięki lekturze własnej, a nie wsparciu personelu medycznego. Najgorsze jest to, że najczęściej się ścierają dwa skrajne poglądy, jednych całkowicie demonizujących kwestie rodzicielstwa, inni kompletnie je bagatelizując. Obydwa obozy wygrażają osobom ze środka i z drugiej strony, gdyż "ich racja jest racją najracniejszą", a każdy kto ma inne doświadczenia jest przynajmniej chory psychicznie. Gratuluję osobie, która ma czwórkę dzieci, do 9 miesiąca myła okna, nosiła siaty z zakupami, grała w koszykówkę, a rodziła w trakcie malowania rzęs, jednak nie uprawnia to jej w żadnej mierze do uważania się za lepszą matkę niż ta, która przechorowała pół ciąży, drugie pół leżała z nogami w górze, z ledwością przeszła poród zakończony cesarką i nie karmiła, gdyż nie miała pokarmu. To jakim kto był rodzicem wychodzi na widok publiczny, gdy dziecko się staje człowiekiem dorosłym- wtedy widać jaką rodzinę stworzyli mu rodzice. Jedna z najsłynniejszych okolicznych rodzin, to takie ciekawe patologiczne coś: matka często pijana, widziana od rana do nocy, żadnych mdłości, problemów, czy upał, czy lodownia, ona wesolutko siedzi na ławeczce, porody naturalne, piersią karmić musiała, gdyż nie stać by jej było na sztuczne. I tak 5-6 razy. Czy to z tej kobiety czyni świetną matkę? O ileż łatwiejsze byłoby ocenianie czyjegoś rodzicielstwa po możliwościach macicy, prawidłowo funkcjonującego układu hormonalnego gwarantującego prawidłową ciążę, akcję skurczową i produkcję pokarmu, i żołądku jak z żelaza, o pęcherzu nie wspominając. Nie tędy droga- to dorosłe dzieci rozliczają rodziców, a dzieci ostatnie co interesuje, to ciąża matki i poród, ważniejsza jest osobowość. Dzieci typów takich jak Alois Hitler nie są szczęśliwe, choćby nie wiem jak sprawną macicę i gruczoły mleczne posiadały matki.
          • maitresse.d.un.francais Re: Mity macierzyństwa 08.02.11, 19:22
            żeby ktoś nie myślał, że o komplikacjach porodowych bzdurzą tylko rozhisteryzowane kobiety bez instynktu, topiące swoje dzieci).


            :-)))))))))))))))))))))))

            Miodzio! ;-)

            Bardzo podoba mi się Twój post, ciekawy, można się wielu rzeczy dowiedzieć i fajnie, sprawnie napisany!
          • ateofi Re: Mity macierzyństwa 21.02.11, 00:35
            aurelis07 napisała:
            > .. Najgorsze jest to, że najczęściej się ścierają dwa skrajne poglądy, jednych całkowicie demonizujących kwestie rodzicielstwa, inni kompletnie je bagatelizując. Obydwa obozy wygrażają osobom ze środka i z drugiej strony, gdyż "ich racja jest racją najracniejszą", a każdy kto ma inne doświadczenia jest przynajmniej chory psychicznie. Gratuluję osobie, która ma czwórkę dzieci, do 9 miesiąca myła okna, nosiła siaty z zakupami, grała w koszykówkę, a rodziła w trakcie malowania rzęs, jednak nie uprawnia to jej w żadnej mierze do uważania się za lepszą matkę niż ta, która przechorowała pół ciąży, drugie pół leżała z nogami w górze, z ledwością przeszła poród zakończony cesarką i nie karmiła, gdyż nie miała pokarmu. To jakim kto był rodzicem wychodzi na widok publiczny, gdy dziecko się staje człowiekiem dorosłym- wtedy widać jaką rodzinę stworzyli mu rodzice. Jedna z najsłynniejszych okolicznych rodzin, to takie ciekawe patologiczne coś: matka często pijana, widziana od rana do nocy, żadnych mdłości, problemów, czy upał, czy lodownia, ona wesolutko siedzi na ławeczce, porody naturalne, piersią karmić musiała, gdyż nie stać by jej było na sztuczne. I tak 5-6 razy. Czy to z tej kobiety czyni świetną matkę? O ileż łatwiejsze byłoby ocenianie czyjegoś rodzicielstwa po możliwościach macicy, prawidłowo funkcjonującego układu hormonalnego gwarantującego prawidłową ciążę, akcję skurczową i produkcję pokarmu, i żołądku jak z żelaza, o pęcherzu nie wspominając. Nie tędy droga- to dorosłe dzieci rozliczają rodziców, a dzieci ostatnie co interesuje, to ciąża matki i poród, ważniejsza jest osobowość. Dzieci typów takich jak Alois Hitler nie są szczęśliwe, choćby nie wiem jak sprawną macicę i gruczoły mleczne posiadały matki.>
            ----
            Mądry i trafny post. Jest nie potrzebna presja nakładana na kobiety, aby na siłę "cieszyły się" każdym aspektem ciąży a potem macierzyństwa. Jest cała masa zaleceń WHO odnośnie np. karmienia piersią, które zreszta zmieniają się dość często, aż matka głupieje i nie jest pewna, czy dobrze robi. Cała masa fanatycznych lekarzy mężczyzn wypowiada się za tym, żeby utrudnić kobietom dostęp do cesarek, bo przecież oni najlepiej znają się na kobiecych sprawach. Potem jest cła debata na temat wyższości siedzenia matki z dzieckiem w domu nad żłobkiem i przedszkolem. Każdy jest najmądrzejszy o ile problem go nie dotyczy. Natomiast prawda jest taka, że trzeba mądrze kochać i wychować maleńkiego człowieka który pojawia się na świecie, ale trzeba również zachować równowagę w życiu i zadbać o siebie, żeby na starsze lata nie zostać sfrustrowaną i zgorzniałą przegraną kobietą, której jedynym sukcesem jest urodzenie 5 dzieci.
            • nihil-istka Re: Mity macierzyństwa 21.02.11, 09:16
              Masz racje ateofi, aby feministki nie zostaly na stare lata nie zostac bezdzietnnym zgorzknialymi kobietami samotnymi ze swym kotem i reumatyzmem i ktorej tup lezy tygodniami nieodkryty w jej pokoiku az zacznie smierdziec.
              No a jakiez sa osiagniecia bezdzietnej feministki w okrutnym polskim kapitalizmie?
              50 lat nedznie oplacanej harowki dla kapitalistycznej hieny ktora da ci kopa w tylek 5 lat przed emeryra bo jestes juz slaba i zuzyta? ha,ha,ha,ha,ha Co za frajerki i bydlo robocze.
        • ateofi Re: Mity macierzyństwa 16.02.11, 20:28
          nihil-istka napisała:
          > Ciaza to stan blogoslawiony jezeli dziecko sie kocha i go oczekuje.>
          ----------------------------
          Tak jasne, to pisze zakompleksiony kolo, który w życiu dziecka nie urodzi, nie będzie karmił piersią a jego rola w domu ogranicza się do chwlaenia się zarobkami. Żałosne!!!
          • nihil-istka Re: Mity macierzyństwa 16.02.11, 20:45
            Nie zapominaj dziewcze podstarzale, ze kazde moje dziecko to w 50% ja i w 50% moja zona.
            Te proporcje mnie zadowalaja. A z 5-ma pieknymi dzieci i piekna, mloda , zadbana zona -
            - to o zadnych kompleksach mowy nie ma.
            • ewelina_1 Re: Mity macierzyństwa 17.02.11, 16:14
              nihil-istka napisała:

              > Nie zapominaj dziewcze podstarzale, ze kazde moje dziecko to w 50% ja i w 50% m
              > oja zona.
              > Te proporcje mnie zadowalaja.
              chwalisz się, że kończyłeś medycynę a nie wiesz że to dotyczy tylko DNA jądrowego? Mitochondrialne to w 100% od kobiety.
              • nihil-istka Re: Mity macierzyństwa 17.02.11, 17:41
                Cioteczko , nie kompromituj sie. Jedynie DNA chromosomalne koduje cechy osobnicze i pochodzi ona w 50% procentach od mezczyzny i w 50% od kobiety.
                Wiesz skad sie wziely mitochondria? W pewnym momencie ewolucji komorki wielokomorkowce wchlonely prymitywne bakterie , w celu wspomagania metabolizmu komorki. Wciagu ewolucji bakterie te ulegly dalszemu uproszczeniu i staly sie organellami mitochondrialnymi.
      • zosia9 Re: Mity macierzyństwa 06.02.11, 19:03
        > Ja mogę się wypowiedzieć tylko co do pierwszego punktu. Ciąża to rzeczywiście s
        > tan niezbyt błogosławiony,
        zolla to czekają ciebie następne przyjemności;) jednak da się przeżyć
        • berta-live Re: Dlaczego bujda?/nt 06.02.11, 18:52
          Bo w rzeczywistości kobiety nie chcą być matkami. Zostają nimi z powodu presji społecznej i nachalnego prodzieciowego marketingu.

          Zauważ, że jak coś jest instynktowną potrzebą fizjologiczną człowieka, to im ma on większe możliwości zaspokajania tej potrzeby tym zaspokaja ją w większym stopniu. Jak lubi dobrze zjeść, to im ma więcej kasy to tym jest grubszy. Jak lubi wypić, to tak samo. Jak lubi podróżować albo się imprezować, to jakby mógł to też spędziłby życie na zwiedzaniu i balangowaniu. A z macierzyństwem jest odwrotnie. Im kobieta ma więcej pieniędzy i możliwości posiadania potomstwa, to tym ma go mniej. Dodatkowo jak tylko ma kasę i możliwość, to jeszcze dobrze nie urodzi jak już kombinuje komu by to dziecko upchnąć, żeby samej nie musieć dzieciaka niańczyć. Wniosek z tego taki, że to macierzyństwo to raczej dopust boży i społeczny obowiązek a nie zaspokojenie swojego instynktu.
          • nihil-istka Dlaczego bujda? 06.02.11, 18:58
            Oj berta , berta - sama pakujesz sie do grona psychopatek.
            Bo zycie nie polega za zarciu, sr*aniu i kupowaniu.
            Zycie to takze milosc kobiety i mezczyzny - i ciaza jest owocem milosci.
            Bo dziecko to takze wynik tesknoty egzystencjalnej do niesmiertelnosci - a dzieki dziecku- non omnis moriar.
            Spytaj sie normalnych kobiet ile ciaza i dziecko przyniosla im radosci i szczescia.
            Bardzo mi ciebie szkoda dziewczyno (???)
            • berta-live Re: Dlaczego bujda? 06.02.11, 19:05
              Nie piszę o sobie, tylko o statystykach. Im społeczeństwo jest bogatsze i bardziej liberalne w poglądach na sprawy rodziny i prokreacji, tym tych dzieci rodzi się mniej. Im kobiety mają więcej pieniędzy tym mniej chętnie przejmują opiekę nad swoim dzieckiem. A w wypadku kobiet najbogatszych, praktycznie żadna nie zajmuje się dzieckiem osobiście.
              • jael53 Re: Dlaczego bujda? 08.02.11, 10:51
                berta-live napisała:

                > Nie piszę o sobie, tylko o statystykach. Im społeczeństwo jest bogatsze i bardz
                > iej liberalne w poglądach na sprawy rodziny i prokreacji, tym tych dzieci rodzi
                > się mniej. Im kobiety mają więcej pieniędzy tym mniej chętnie przejmują opiekę
                > nad swoim dzieckiem. A w wypadku kobiet najbogatszych, praktycznie żadna nie z
                > ajmuje się dzieckiem osobiście.


                I tym sposobem trwa tradycja. Nigdy w warstwach zamożnych kobiety nie zajmowały się dziećmi osobiście. Nawet do karmienia angażowało się mamki. W tychże warstwach zawsze też kombinowano - na miarę wiedzy danej epoki - jak "rozplanować przychówek". Skuteczność tych planów, wiadomo, byłą rozmaita. Niemniej w wysiłkach nie ustawano.
                W warstwach zamożnych (od przysłowiowych starożytnych Egipcjan) rozumiało się "samo przez się", że potomkowie są pożądania, ale... ale trzeba ich "wyprowadzić na ludzi" - a to kosztuje; trzeba zapewnić właściwą oprawę - podobnie; trzeba odpowiednio ożenić/wydać za mąż - a to nie dość, że kosztuje, to jeszcze wymaga znacznej dyplomacji.
                Z nieuchronnym nadmiarem potomków radzono sobie - w tym olśniewającym antyku, którego dziedzicami podobno jesteśmy - nader bezwzględnie.
              • zosia9 Re: Dlaczego bujda? 06.02.11, 19:46
                A kto z dyskutujących jest matką? Wtedy właściwie można wymienić doświadczenia. Macierzyństwo ma swoje dobre strony- ale to może w innym wątku.

                Jezeli chodzi o badania prenatalne, to dzielą się na inwazyjne i nieinwazyjne. Oczywiście w cywilizowanych krajach najpierw robi sie badania nie inwazyjne ( u nas wiedza na ich temat jest żadna nawet wsród ginekologów-położników, bądź możliwosć ich wykonania jest ograniczona dlatego o nich nie mówią) Mam na myśli test PAPPA na który słada się usg tzw genetyczne i parametry badania krwi. Jeżeli te wyjdą źle robi się punkcje. Ryzyko poronienia 1%, czyli żadne w porównaniu do ryzyka komplikacji okołoporodowych które wynoszą 3%.

                Co do cesarki to nie jest pikuś i wygoda a bardzo krwawa operacja w efekcie bolesna w skutkach (przeżyć ten następny dzień). nie rodziłam naturalnie to nie mam porównania. Oczywiscie i w jednym i drugim przypadku mamy ogromny ból którego faceci nie znieśliby fizjologicznie ( więc panowie cicho sza, bo przy mniejszych dolgliwociach skomlecie)
                • pavvka Re: Dlaczego bujda? 07.02.11, 16:15
                  zosia9 napisała:

                  > Co do cesarki to nie jest pikuś i wygoda a bardzo krwawa operacja w efekcie bol
                  > esna w skutkach (przeżyć ten następny dzień). nie rodziłam naturalnie to nie ma
                  > m porównania. Oczywiscie i w jednym i drugim przypadku mamy ogromny ból którego
                  > faceci nie znieśliby fizjologicznie

                  Co konkretnie oznacza 'nie znieśliby fizjologicznie'? Tzn. co Twoim zdaniem by zrobił facet gdyby go poddać takiemu bólowi?
                  • altz Re: Dlaczego bujda? 07.02.11, 17:13
                    > > faceci nie znieśliby fizjologicznie
                    Kto to sprawdził? ;)
                    Takie babskie gadanie, bo nie można na nie nijak odpowiedzieć. :)
                    Chociaż nie zaprzeczam, że to wielki ból, byłem przy porodach i widziałem.
                    • ewelina_1 Re: Dlaczego bujda? 07.02.11, 18:58
                      altz napisał:

                      > Kto to sprawdził? ;)
                      > Takie babskie gadanie, bo nie można na nie nijak odpowiedzieć. :)
                      ależ można. Jest nagroda dla pierwszego mężczyzny, który urodzi. Na razie chętnych brak.
                      A jako ciekawostka:
                      "Różne ich wersje przedstawiają historię męża, który pewien, że jego rodząca partnerka kładzie się do łóżka wyłącznie z lenistwa, wyśmiewa i lekceważy jej cierpienie. Zostaje on podstępnie napojony przez akuszerkę ziołami wywołującymi wzdęcia, a następnie przekonany, że bóle, których doznaje świadczą o zbliżającym się dla niego porodzie. Podczas gdy chłop wije się w cierpieniu, jego żona rodzi bliźniaki, z których jedno akuszerka podstawia ojcu, wyjaśniając mu, że właśnie urodził. W wyniku tego doświadczenia mężczyzna zyskuje zrozumienie dla przeżyć kobiety i od tej pory troszczy się o nią z szacunkiem."
                      happymum.pl/wortal/index.php?art=757
                • lucyna_n Re: Dlaczego bujda? 07.02.11, 21:36
                  jakby musieli toby znieśli
                  nie takie rzeczy człowiek zniesie jak nie ma wyjścia
                  im też by się to pewnie nie spodobało ale nie robiliby wyklętych z tych kolegów którzy chcą cc na życzenie, a raczej sprawili że ta dziedzina medycyny byłaby najlepiej rozwinięta i zasadniczo też najwięcej wpływu z budżetu szłoby na badania bezpiecznego łagodzenia bólu porodowego, oraz wyposażenie sal porodowych we wszystkie szmery bajery i maszyny do robienia ping:)) Bo baby są cierpiętnice, głupie, i zamiast domagać się ludzkich warunków i nowoczesnego podejścia to "jakoś sobei poradzą, jakoś zniosą" a potem sobie jeszcze po karkach natłuką za "lenistwo porodowe".
                • back2bz Re: Dlaczego bujda? 07.02.11, 22:27
                  Zosiu, ja jestem matka. I to trzykrotna :)

                  I kazde z dzieci bylo zaplanowane co do miesiaca, i wyczekane, i ukochane. W domu robimy niemal wszystko razem z mezem (ja nie myje podlog :)), a dzieci uczymy tego, ze w domu to sie nie "pomaga zonie na jej wyrazna i wielokrotna prosbe", tylko robi samemu wszystko, co trzeba zrobic etc.

                  Mowisz, ze nie mozesz porownac na sobie rodzajow porodu. Ja tez nie, bo 3 x rodzilam sn (silami natury). Po drugim i trzecim porodzie wracalam do domu tego samego dnia wieczorem. Wiec kondycyjnie moim zdaniem po naturalnym MOZNA zebrac sie duzo szybciej niz po CC. Oczywiscie sa wyjatki - a ja sama mialabym cc na zyczenie, gdybym byla np. w ciazy mnogiej.

                  Tak, bol jest duzy, ale do wytrzymania. I z wlasnego doswiadczenia moge powiedziec, ze jesli dziecko lezy prawidlowo, to duzo szybciej rozwarcie postepuje, jesli kobieta jest na stojaco, niz w uwielbianej w czesci polskich szpitali pozycji horyzontalnej.
            • kanchi Re: Dlaczego bujda? 06.02.11, 23:48
              > Bo dziecko to takze wynik tesknoty egzystencjalnej do niesmiertelnosci

              Ale dziecko jest odrębnym bytem od swoich rodziców. Więc te tęsknoty to jest choroba psychiczna, którą trzeba leczyć.