chochelkadwa
19.11.09, 23:51
Dzisiaj pogadałam sobie z kolegami i załamałam się... Samce to takie wybredne
bestie...
A boją się kobiet:
pięknych - za dużo adoratorów przyczepia się i ślini się na widok
"zjawiskowych lasek", mogą stać się łatwym łupem machos, latinos i innych
królów dyskotek
bardzo zadbanych i dobrze ubranych - taka może okazać się za droga w
utrzymaniu, nie kupi tanich perfum na bazarze ani nie ubierze się w szmateksie
inteligentnych - inteligencja toż przecież wyłącznie męski przymiot. Maria
Curie i Kopernik byli wprawdzie wyjątkami, ale to przecież mózg kobiecy jest
mniejszy, niezdolny do myślenia abstrakcyjnego i twórczego. Taka bystra
kobietka tylko marzy o udowadnianiu niewiedzy swemu facetowi, szczególnie w
obecności innych myślicieli płci brzydszej, pogadać z taką można tylko o
filmach Almodovara i nowych trendach w poezji niszowej
lepiej zarabiających - to mężczyzna został stworzony do zarabiania i taki jest
naturalny porządek świata. Business woman to patologia, walcząca o wszystko
jak ranny lew, wypominająca przy okazji swemu facetowi niezaradność, lenistwo,
brak ambicji. A jeszcze jak koledzy dowiedzą się, że piękna bryka nie została
kupiona za męskie pieniążki, wyśmieją i zamęczą takiego żygolaka
pobożnych - ponoć życie z takowymi jest nazbyt nudne, każde zachowanie
niestandardowe traktowane jest jako ciężki grzech i intensywnie tępione, każda
myśl nieuczesana( samce innych nie mają) będzie wykryta i potępiona
wyzwolonych - kobieta może być wyzwolona tylko w łóżku, w domu - w
szczególności w kuchni nie. Takiej kobiety nie da się wychować na przykładną
kurę domową, mężczyzna ma zero pożytku...
krzykliwych i agresywnych - mężczyzna to siła spokoju i takiego spokoju do
życia potrzebuje....
Ciekawe, gdzie faceci znajdują te ideały???