problem bieliźniany, albo dwa...

03.02.04, 14:35
Dziewczyny, powiedzcie proszę, czy wy komukolwiek jesteście w stanie
pożyczyć własną biliznę? Mnie to odrzuca, fuj, obrzydliwe. Mam zasady, że
bielizny i faceta się nie pozycza;). Wczoraj moja najlepsza przyjacółka
zapowietrzyła się totalnie, gdy odmówiłam pożyczki seksownego kompleciku,
który chciała założyć na rozbieraną randkę ze swoim facetem. Nie musze
dodawać, że obraziła się śmiertelnie, mówiąc, że przecież wszyscy tak robią
i to jest normalne. Nie było mnie w Polsce przez jakiś czas, może coś się w
tym kierunku zmieniło? Jestem uparta, zdania nie zmienię!

A drugi problem polega na tym, że moja bratowa zrobiła mi na poczatku
stycznia awanturę, tak, tak, z powodu bielizny właśnie. Wróciłam parę
miesięcy temu do naszego kochanego kraju i wprowadziłm się do brata i jego
żony, kórzy nota bene mieszkają w moim mieszkaniu, bo oszczędzają na własne,
a mnie i tak kilka lat nie było. Otóż wróciłam z małych zakupów, kupiłam
sobie fajny czarny stanik, po przecenie kosztował ok 250 złotych. Dziewczyna
rzuciła się na mnie, że wydaję pieniądze w bloto, ze za tę kasę można by
kupić coś pozyteczniejszego, żebym udowodniła jej w czym ten mój jest lepszy
od jej za tylko 30 zł, że i tak mam tyle bielizny, że po co mi nowa, że sie
źle prowadzę, bo nikt normalny w czymś takim nie chodzi, ze ona ma dosyć
patrzenia na moje suszące się fikuśne stringi w wspólnej łazience, że jestem
juz za stara na coś takiego (za miesiąc kończę trzydziechę), ze po co mi
to, skoro i tak teraz nie mam faceta, itd. I już nie rozumiem, jak można
robic awanturę z powodu bielizny, przecież nie wydałam 1000 zł!! Poza tym to
pierwsza rzecz, którą kupiłam od października. A ja nic nie poradzę, ze
lubię ładną bieliznę, te klasyczną, sportową i zwariowana też, dotyczy to
również kolorów, nie znosze powyciąganych gumek,nitek itd. Wolę mieć na
sobie ładne majtki niz nowe spodnie, i nie zamierzam o tym z nikim
dyskutować. Ropętała się burza i debata rodzinna nad moją bielizną, co
mądrzejsi członkowie rodzinki kwitują sprawę uśmiechem, nawet moja 82-letnia
babcia, natomiast prawie wszyscy młodzi sa oburzeni, no i liczne ciotki. I
tylko tak sie zastanawiam, nudzą się, czy jak, ciekawszych tematów nie mają?
pomijam już dywagacje o moim staropnieństwie i próbie złapania męża na
taaakie majtki. Tylko, że ja taaakie majtki nosiłam bez względu na to, czy
akurat z kimś byłam, czy nie. A z niedoszłym mężem rozstałam się po 5
latach, i to na pewno nie z powodu bielizny.
Napisałam to wszystko, bo może pośmiejecie sie, czym zajmuje się na co dzień
część mojej rodzinki mieszczańskiej, jakie to mają wielkie problemy. Na
początku też to mnie jeszcze bawiło, teraz jestem już tylko zmęczona i mam
dość, bo ilez można...

A mój brat mi dziś powiedział, że chciałby aby jego żona na co dzień nosiła
ciekawszą bieliznę, ale jej tego nie powie, bo będzie musiał spac na kanapie
przez tydzien co najmniej;)
    • capa_negra Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 14:44
      Pożyczanie bielizny ???? o boszz świat się kończy - jak to jest normalne to ja jestem nienormalna.


      Moja droga, a jesli bratowa jeszcze raz się czepi o to w jakich majtkach i za ile chodzisz to zawsze mozesz nieuprzejmie jej odpowiedzeć , że kupujesz za swoje pieniadze i jestes w swoim mieszkaniu wiec w swojej łazience bedziesz suszyc to co ci odpowiada.

      Ja wiem, ze oni mieszkając w twoim mieszkaniu przyzwyczaili sie "czuć u siebie", ale nawet jesli grzecznościowo pozwalasz im mieszkac to jest to ciagle twoje mieszkanie i musisz niektóre sprawy załatwic na poczatku - mniej lub bardziej grzecznie - bo potem to będzie jedynie gorzej
    • pajdeczka Snobizm 03.02.04, 14:50
      noszenie stanika za 2,5 stówy, i to po przecenie! Przesadzasz kochana, ja mam
      na sobie Trumpha za 90zł i też jest ładny i dobry gatunkowo.
      A co do brata to niech się tak nie wymądrza. Ma mądrą żonę, która zamiast
      kupować drogą bieliznę woli odłożyć na wspólne mieszkanie. Ciekawa jestem, co
      byś nam napisała, gdybyś miała rozrzutną bratową? Ja popieram bratową.
      Zazdrości Ci, bo Twój brat nie jest w stanie zarobić tyle pieniędzy, żeby
      starczyło na ładną bieliznę i na nowe mieszkanie.
      • agick Pajdeczko... 03.02.04, 14:56
        a czemu stanik za dwie i pół stówy po przecenie to snobizm..? mnie jakby było
        stać - nosiłabym bez problemów. na razie mnie nie stać (mieszkanie). ale jak
        się wygrzebię z doła - why not.

        niskie zachowanie jest po stronie bratowej - sama nie ma i innemu żałuje....
        ostatecznie hippa ma mieszkanie, nie musi sobie odmawiać. a to, że bratowa i
        brat zaciskają psa - takie życie.

        to nie kraj mao tse tunga gdzie wszyscy chodzą w jednakowych mundrkach i jedzą
        porcję ryżu.

        sądzę, że zachowanie brataowej i brata jest lekko mówiąc nie na miejscu.......
        • pajdeczka Re: Pajdeczko... 03.02.04, 15:01
          agick napisała:

          > a czemu stanik za dwie i pół stówy po przecenie to snobizm..? mnie jakby było
          > stać - nosiłabym bez problemów. na razie mnie nie stać (mieszkanie). ale jak
          > się wygrzebię z doła - why not.

          Ale po co kupować za 250zł skoro można kupić podobny, a możeb i lepszy za pół i
          więcej ceny?! Chya że wykonuje się zawód wymagający takiej bielizny, ale i tak
          nikt nie patrzy wówczas na metkę tylko na co innego. Buty np. to już zupełnie
          co innego (a propos twoich kozaczków:))) Kupiłaś?

          > niskie zachowanie jest po stronie bratowej - sama nie ma i innemu żałuje....
          > ostatecznie hippa ma mieszkanie, nie musi sobie odmawiać. a to, że bratowa i
          > brat zaciskają psa - takie życie.

          To niech nie broni brata. Wygląda na to, że to jej wina, że nie nosi drogiej
          bielizny. Niech powie bratu, żeby jej kupił np. w prezencie na Walentynki
          stanik za 300 stówy. Ciekawe co na to braciszek...

          >
          • Gość: marta Re: Pajdeczko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:07
            Jak ktos ma takie kaprycho to jego sprawa. Nie bądź taki pies ogrodnika i nie
            frustruj sie że twój Triumph nie jest taki zły mimo że tańszy. Ja np. lubie T i
            pewnie nie kupiłabym stanika za 250 zł bo nie mam takiej potrzeby, ale nie
            żałuję temu kto kupuje. Lubie dobre buty, torebki, kosmetyki i nie widze
            koniecznosci uzywania jakiegos badziewia jeśli mnie stac na cos lepszego. A
            nikomu nic do tego, i nie mnie oceniac tego kto nosi stanik za 250 zł. a niech
            nosi na zdrowie. Niech używa kremu La Prairie za 1400 zl, prosze bardzo,
            naprawde nikomu nie zazdroszczę. I nie ma we mnie zawiści. A w tych co innym
            żałują lepszych rzeczy jest ta zawiść - to tak jak ktos kupi nowy samochód to
            znajda się tacy co mu go gwoździem.... albo utyskują ze za taka cene można by
            cos lepszego... Nienawidze tego, takiej bezinteresownej zawiści.
            • pajdeczka Re: Pajdeczko... 03.02.04, 15:12
              Gość portalu: marta napisał(a):

              > Jak ktos ma takie kaprycho to jego sprawa. Nie bądź taki pies ogrodnika i nie
              > frustruj sie że twój Triumph nie jest taki zły mimo że tańszy. Ja np. lubie T
              i
              >
              > pewnie nie kupiłabym stanika za 250 zł bo nie mam takiej potrzeby, ale nie
              > żałuję temu kto kupuje. Lubie dobre buty, torebki, kosmetyki i nie widze
              > koniecznosci uzywania jakiegos badziewia jeśli mnie stac na cos lepszego. A
              > nikomu nic do tego, i nie mnie oceniac tego kto nosi stanik za 250 zł. a
              niech
              > nosi na zdrowie. Niech używa kremu La Prairie za 1400 zl, prosze bardzo,
              > naprawde nikomu nie zazdroszczę. I nie ma we mnie zawiści. A w tych co innym
              > żałują lepszych rzeczy jest ta zawiść - to tak jak ktos kupi nowy samochód to
              > znajda się tacy co mu go gwoździem.... albo utyskują ze za taka cene można by
              > cos lepszego... Nienawidze tego, takiej bezinteresownej zawiści.

              Kochana, to nie jest zawiść, to jest pogarda dla snobizmu.
              • Gość: marta Re: Pajdeczko... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 15:14
                A coż jest złego w dobrym snobiźmie? Coż to, ktoś ci od miski odbiera, żeby
                sobie sprawić przyjemność?
            • atlantis75 UWAGA cytat tygodnia!!! 04.02.04, 17:31
              Gość portalu: marta napisał(a):

              > Nienawidze tego, takiej bezinteresownej zawiści.


              Rany julek!!!! Ale się uśmiałam z powyżego zdania!
              • diab.lica Re: UWAGA cytat tygodnia!!! 04.02.04, 18:34
                atlantis75 napisała:

                > Gość portalu: marta napisał(a):
                >
                > > Nienawidze tego, takiej bezinteresownej zawiści.
                >
                >
                > Rany julek!!!! Ale się uśmiałam z powyżego zdania!


                co sie dzisiaj ugryzlo?
                czemu sie czepiasz tego zdania? (wyjasnienie nasuwa mi sie jedno, ale zauwaz,
                ze osob podpisujacych sie nickiem marta jest kilka na forum i z roznych ip
                pisza)
                • atlantis75 Re: UWAGA cytat tygodnia!!! 05.02.04, 12:47
                  diab.lica napisała:

                  > atlantis75 napisała:
                  >
                  > > Gość portalu: marta napisał(a):
                  > >
                  > > > Nienawidze tego, takiej bezinteresownej zawiści.
                  > >
                  > >
                  > > Rany julek!!!! Ale się uśmiałam z powyżego zdania!
                  >
                  >
                  > co sie dzisiaj ugryzlo?
                  > czemu sie czepiasz tego zdania?

                  Tak, coś mnie ugryzło. Właśnie wczoraj doznałam tzw. bezinteresownej zawiści. I
                  dlatego śmiem wątpić w "bezinteresowną" zaiwść. Po drugie śmieszy mnie używanie
                  zestawienie "nienawidzę zawiści".

                  (wyjasnienie nasuwa mi sie jedno, ale zauwaz,
                  > ze osob podpisujacych sie nickiem marta jest kilka na forum i z roznych ip
                  > pisza)

                  Złe nasunęło ci się wyjaśnienie. Nie czepiam się imienia, tylko tego zdania.
          • agick Re: Pajdeczko... 03.02.04, 15:19
            kozaczki namierzyłam.... przecena.. kosztują teraz 200 złotych.. ale zapewne
            nie kupię ich bo wczoraj podpisałam umowę na mable do łazienki i muszę szykować
            grubszą gotówkę na koniec tygodnia...:)

            w sumie to też ma swój urok - nie będę miała kozaczków ale za to ładny mebel w
            łazience..


            co do stanika - może dzieczwyzna lubi ładną bieliznę...? osobiście narzeczony
            mój (za lepszych czasów) kupował mi bieliznę chantall czy princessa.... i nie
            na występy na rurkę..:)))
      • agnes_27 Re: Snobizm 03.02.04, 15:24
        po 1. pisze sie Triumph
        po 2. ta firma już niewiele sobą reprezentuje, a jakościowo i cenowo zbliżyły
        się nasze polskie firmy
        po 3. nie czytałaś uważnie, bo ona nie musi już zbierać na mieszkanie jak jej
        bratowa
        po 4. ciekawe ile mąż wytrzyma przy takim oszczędnym kopciuchu? jak szybko
        znajdzie sobie taką, która za stanik płaci 250 zł.
        po 5. zazdrość to 1. stopień do piekła!
        • pajdeczka Re: Snobizm 04.02.04, 11:17
          agnes_27 napisała:

          > po 1. pisze sie Triumph

          A wiesz, że o tym wiedziałam, kiedy pisałam ten wyraz, tyle że "zjadłam"
          literkę, ale nie będę ci odbierała satysfakcji z wytknięcia mi błędu, to taka
          przyjemność!

          > po 2. ta firma już niewiele sobą reprezentuje, a jakościowo i cenowo zbliżyły
          > się nasze polskie firmy

          To jest Twoja opinia, ja mam inną. A poza tym, ile lat można nosić ten sam
          stani?! Bez przesady!

          > po 3. nie czytałaś uważnie, bo ona nie musi już zbierać na mieszkanie jak jej
          > bratowa

          Czytałam uważnie.

          > po 4. ciekawe ile mąż wytrzyma przy takim oszczędnym kopciuchu? jak szybko
          > znajdzie sobie taką, która za stanik płaci 250 zł.

          To zależy. Mój mąż wytrzymuje ze mną już 15 lat i jest ze mnie dumny, kiedy
          jesteśmy w towarzystwie. I tak zawsze wyglądam lepiej, od tych, które mają
          więcej pieniędzy ode mnie. Nie sztuka ubrać się za duże pieniądze, sztuką jest
          zrobić to tanio i ze smakiem.


          > po 5. zazdrość to 1. stopień do piekła!

          Tak, pamiętam , że tak się mówiło w szkole podstawowej. Ale tu jest forum dla
          kobiet, nie dla małolatów.
      • Gość: Jureek Re: gdyby nie te snoby... IP: 212.20.131.* 04.02.04, 18:34
        ... to wiesz ile wpływów z VAT przeszłoby naszemu państwu koło nosa?
        Jura
        • pajdeczka Re: gdyby nie te snoby... 05.02.04, 08:59
          Gość portalu: Jureek napisał(a):

          > ... to wiesz ile wpływów z VAT przeszłoby naszemu państwu koło nosa?
          > Jura

          snob=naiwny?
          • jureek Re: gdyby nie te snoby... 05.02.04, 11:58
            pajdeczka napisała:

            > snob=naiwny?

            zasilający państwową kasę = naiwny?
            jura



    • Gość: marta Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 14:52
      W tym kraju wiele sie zmieniło, ale nie słyszalam o publicznym przyzwoleniu na
      pozyczanie bielizny. Dla mnie to sprawa niepodlegająca dyskusji. Nie i koniec.
      Koleżanka która by mi to zaproponowała, przestała by nia być asap.

      W kwestii bratowej - nie no, dramat. Ale zawsze możesz jej powiedzieć żeby nie
      wsadzała nosa w nieswoje majtki! To tylko i wyłacznie Twoja sprawa za ile i
      jakie majtki czy biustonosze kupujesz, jeśli Cię na to stać. A wciąganie
      rodziny w tego typu dyskusje skreśliłoby bratową z mojego życia na zawsze.
    • wojtusia Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 14:54
      szczerze ?
      nie wierzę w ani jedno słowo z pierwszych 1o linijek, reszty nie chciało mi
      się czytać
      • pajdeczka Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 15:03
        wojtusia napisała:

        > szczerze ?
        > nie wierzę w ani jedno słowo z pierwszych 1o linijek, reszty nie chciało mi
        > się czytać

        to i dobrze , bo nic nie straciłaś
    • agnes_27 Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 15:08
      po 1. Bielizny się nie pożycza! Najlepsza przyjaciółka się nie obraża! a juz na
      pewno nie z takie powodu... olej ją :) przejdzie jej to przylizie. A poza tym
      moze by sobie kupiła fajny komplecik np. podczas przeceny dla swojego mena. A
      może jak to on tak lubi piękna bieliznę to niech jej kupi w prezencie takie
      seksi cacko.
      po 2. To Twoja kasa, Twoje mieszkanie, Twoja łazienka a bratowa z niej tylko
      korzysta. Niech raczy zaś zamknąć niewyparzoną buzię i nie wtykać nosa w nie
      swoje sprawy. To, że masz prawie 30 nic nie znaczy a rodzinie bez względu na to
      jak ich kochasz i szanujesz NIE POZWÓL sie wtrącać w swoje zarobki i wydatki.
      Sama zarabiasz i sama wydajesz! Dziecinniwe prosta zasada!
    • diab.lica Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 15:10
      pozyczanie bielizny - bez komentarza.

      kupowanie bielizny - zarabiasz i twoja sprawa co robisz z pieniedzmi. jesli
      masz ochote, mozesz sobie kupic stanik i za 10 000 i twojej bratowej nic do
      tego.
    • Gość: AniaWarszawa Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.acn.pl 03.02.04, 15:25
      Powiedz bratowej,że skoro nie podoba się jej Twoja bielizna to jeśli ona sobie
      życzy możesz chodzić...bez niej :-)

      (Pewnie wszystkie ciotki i stryjenki zapowietrzyłyby się z wrażenie na
      najbliższe trzy tygodnie)
    • Gość: kohol Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.crowley.pl 03.02.04, 15:59
      Problemu z pożyczaniem i wymawianiem ceny nie ma wtedy, gdy nosisz nietypowy
      rozmiar.
      I tyle.
    • hippolita Re: problem bieliźniany, albo dwa... 03.02.04, 16:18
      Nie, nie jestem snobką. Mam jedna klasyczną torebkę, bo czasami nie wypada
      gdzieś pójść z jednym z moich plecaczków, makijażu prawie nie noszę, bo nie
      lubię, używam kremu polskiej firmy, bo uważam, że jest ok., na butach
      natomiast nie oszczędzam, bo tak sobie kiedyś nogi zamęczyłam, że hej. Ale
      ładną bieliznę lubię. I Pjdeczko, nie tańczę na rurze, pracuję zapięta pod
      szyję, bo tak u nas w biurze trzeba, i nie obchodzi mnie fakt, że nikt moich
      majtek nie ogląda i metki wcale nie są dla mnie najważniejsze. I nie chcę, aby
      ktoś mnie osądzał po bieliźnie, którą noszę, tak jak mi nic do tego, że moja
      przyjaciółka kupuje sobie tusz do rzęs Lancome.
      A moja bratowa i tak ma więcej ciuchów ode mnie, więc nie wiem, dlaczego się
      pluje akurat o bieliznę. Dlaczego nie robi awantur, że mam dużo więcej
      książek? Nie wiem. A z fajnej bielizny nie zrezygnuję, każdy ma jakieś swoje
      male dziwactwo, jedni takie, drudzy inne i nikomu nic do tego.
      Na moje szczęście nie widujemy się ostatnio za często, bo ja i pracuję, i
      studiuję, chodzę na dwa kursy, nadrabiam zaleglości towarzyskie. A problem
      wspólnego mieszkania powinnien rozwiązać się wkrótce, bo niedługo będzie ich
      stać na zapałacenie wkładu na włansne M. Tzn. mam taką nadzieję.
      A ciotki i tak chodzą zapowietrzone, jedna dziś udała, że mnie nie rozpoznała
      na ulicy, he,he. Gdyby wiedziały, że lubię spać nago... Ale nie chcę dolewać
      oliwy do ognia!

      Brata pytałam, czy nie lepiej byloby kupić jego żonie taki mały seksowny
      prezencik walentynkowy. Odpowiedział, że rok temu dostała, ale na sobie miała
      tylko raz. Trochę mi go szkoda, bo znalazł sie między młotem a kowadłem. Na
      pewno sobie poradzi, w końcu facet jest dorosły.
      • pajdeczka Re: problem bieliźniany, albo dwa... 04.02.04, 11:20
        hippolita napisała:
        >
        > Brata pytałam, czy nie lepiej byloby kupić jego żonie taki mały seksowny
        > prezencik walentynkowy. Odpowiedział, że rok temu dostała, ale na sobie miała
        > tylko raz. Trochę mi go szkoda, bo znalazł sie między młotem a kowadłem. Na
        > pewno sobie poradzi, w końcu facet jest dorosły.

        Jasne, najwyżej kopnie ją w dupę za to, że oszczędza pieniądze i nie chce kupić
        sobie stanika za kilka stów. Czy ty w ogóle od początku lubisz swoją bratową?
        Coś mi się wydaje, że pisząc to chcesz sie na niej odegrać.
    • Gość: dolores Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.enterpol.pl 03.02.04, 16:21
      chyba ze sprawa z bratowa wygladala tak, ze hippolita przyszla sie pochwalic
      swoja bielizna przed zyjaca duzo skromniej bratowa. rozumiem ze mogla sie
      wkurzyc, zwykla ludzka zazdrosc. ale robienie awantur to juz przesada.
      ps. bielizne moge pozyczac osobie z ktora chodze do lozka:)))
    • Gość: Teresa Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.04, 21:30
      Nie pojmuję, jak można być tak nietaktownym, aby:
      1) poprosić kogoś o pożyczenie bielizny (a może pożycza też szczoteczkę do
      zebów ;-))
      2) komentować czyjąś bieliznę lub jej cenę, jeśli nie jest kupowana za moje
      pieniądze.
      Jak rozumiem, sama za sibie płacisz, bratowa co nie funduje.
      pozbądź się ich ze swojego mieszkania. To jest twoje życie i twoją sprawą jest
      ustawić je na odpowiednim poziomie.
      A co do wieku - mam 48 lat, chodzę w stringach i lubie spać nago. I nikomu nic
      do tego. Sama na siebie zarabiam.
      • Gość: Salja Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.multicon.pl / *.karwiny.multicon.pl 03.02.04, 23:06
        Ja nie lubie pozyczac ciuchow w ogole, a bielizny to juz zupelnie. A bratowa
        moim zdaniem zachowala sie nietaktownie majac pretensje do ciebie zwlaszcza,
        ze to twoje mieszkanie. Co innego gdybys ty u nich mieszkala to moglaby
        zwrocic tobie uwage, ale w twoim wlasnym mieszkaniu to przesada. To sprawa
        autorki watku jak droga bielizne kupuje. Ja kupuje rozna, zalezy od stanu
        portfela i tego jak cos mi mocno w pamieci utkwi. I lubie miec na sobie
        bielizne jednego koloru (tzn majteczki i stanik) i to nie dlatego, jak
        niektorzy moga zasugerowac, pracuje rozbierajac sie. Dobrze sie czuje wiedzac,
        ze mam porzadna bielizne. Autorka woli miec jedna porzadna rzecz, w tym
        przypadku staniczek za 250 zl, niz np 10 po 30zl.
    • Gość: aga Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: 217.96.10.* 04.02.04, 10:13
      hippolita napisała:

      > Dziewczyny, powiedzcie proszę, czy wy komukolwiek jesteście w stanie
      > pożyczyć własną biliznę?

      absolutnie nie!

      > bielizny i faceta się nie pozycza;).

      zgadzam się z Tobą ;)

      ;). Wczoraj moja najlepsza przyjacółka
      > zapowietrzyła się totalnie, gdy odmówiłam pożyczki seksownego kompleciku,
      > który chciała założyć na rozbieraną randkę ze swoim facetem. Nie musze
      > dodawać, że obraziła się śmiertelnie

      prawddziwa przyjaciółka by sie nie obraziła, nawet gdyby uznać, że pożyczanie
      majtek to rzecz normalna...

      moja bratowa zrobiła mi na poczatku
      > stycznia awanturę, tak, tak, z powodu bielizny właśnie

      niech swojego tyłka pilnuje!

      wprowadziłm się do brata i jego
      > żony, kórzy nota bene mieszkają w moim mieszkaniu, bo oszczędzają na własne

      w takim razie niech bratowa mordę na kłódkę trzyma, bo przecież to Twoja chatka
      i masz prawo ją wraz zjej gaciami za drzwi wystawić!

      kupiłam
      > sobie fajny czarny stanik, po przecenie kosztował ok 250 złotych. Dziewczyna
      > rzuciła się na mnie, że wydaję pieniądze w bloto, ze za tę kasę można by
      > kupić coś pozyteczniejszego, żebym udowodniła jej w czym ten mój jest lepszy
      > od jej za tylko 30 zł

      chyba zazdrości Ci tego, że ona musi nosić takie bazarowe badziewia...

      ona ma dosyć
      > patrzenia na moje suszące się fikuśne stringi w wspólnej łazience

      to niech wypada z Twojego domu, jak jej przeszkadza!

      że jestem
      > juz za stara na coś takiego (za miesiąc kończę trzydziechę)

      a tak z ciekawości, ile ona ma?

      > lubię ładną bieliznę, te klasyczną, sportową i zwariowana też, dotyczy to
      > również kolorów, nie znosze powyciąganych gumek,nitek itd. Wolę mieć na
      > sobie ładne majtki niz nowe spodnie,

      nic w tym dziwnego - ja też tak mam ;))

      Ropętała się burza i debata rodzinna nad moją bielizną, co
      > mądrzejsi członkowie rodzinki kwitują sprawę uśmiechem, nawet moja 82-letnia
      > babcia, natomiast prawie wszyscy młodzi sa oburzeni, no i liczne ciotki

      najwyraźniej tez by chcieli takie gatki mieć, a że ich nie stać albo ich
      małomiasteczkowość nie pozwala "czegoś takiego" na tyłek nałożyć, to i Tobie
      chcą tę przyjemność odebrać.

      nudzą się, czy jak, ciekawszych tematów nie mają?

      najwyraźniej...

      > A mój brat mi dziś powiedział, że chciałby aby jego żona na co dzień nosiła
      > ciekawszą bieliznę, ale jej tego nie powie, bo będzie musiał spac na kanapie
      > przez tydzien co najmniej;)

      wyrazy współczucia dla brata ;(
      rozumiem teraz czemu nie trawi Twojej bielizny w Waszej wspólnej łazience-
      jakże ohydnie muszą wyglądać jej straganowe bawełniane gacie za 5 zł w
      rozmiarze "mama size" suszące się obok Twoich fikuśnych ;))

      pozdrawiam Cię Hippolitko gorąco, nie daj się im, noś takie majteczki jakie
      lubisz, to Twój tyłek, Twój dom, Twoja łazienka, Twoje pieniądze, Twoje życie,
      Twoje upodobania, rodzinie nic do tego.
      bratową olej, a nie zapomnij też wspomnieć KTO U KOGO MIESZKA!

    • Gość: kika Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 12:10
      Sam pomysł pożyczenia bielizny jest OOOOOOOBLEŚNY!!!!!

      Co do drugiej kwestii, to cieszę się, że nie jestem sama.... Ja miałam ciągle
      problem z zawistną rodziną. Pozornie są to ludzie na wysokim poziomie,
      kulturalni, sama słodycz. Faktycznie ciężko chorzy...bo... Zazdroszczą
      wszystkiego: ciuchów, samochodu, udanego męża, wykształcenia, nie ważne, że
      niczego im nie zawdzięczam. Że do wszystkiego doszłam sama. To ich tym
      bardziej boli. Tacy ludzie są opętani zawiścią. Gdybym umarła, zazdrościliby
      mi pięknego pogrzebu.

      Powiedziałam "dość" kiedy po śmierci moich rodziców, zamiast okazać mi choć
      odrobinę współczucia, zażądali dla siebie ich mieszkania.... bo przecież ja
      swoje już miałam.

      Zerwałam kontakty. Zaczęłam wreszcie żyć!

      Pozdrawiam cię hippolito, nie daj się!
    • Gość: nebbia Re: problem bieliźniany, albo dwa... IP: *.net / 81.219.64.* 04.02.04, 12:59
      To wyłącznie Twoja sprawa, co kupujesz. PRoblem z bratową to ma chyba głębszą
      treść, a stanik to tylko był pretekst do wyrażenia pewnych emocji. Moim zdaniem
      po prostu Ci zazdrości - sama nie może sobie pozwolić na takie wydatki. Każda
      kobieta lubi ładne rzeczy i pewnie sama chciałaby takie nosić.
      A co do pożyczania bielizny.... jestem w stanie zrozumieć jeszcze ostatecznie
      stanik, ale majtki????? nigdy w życiu!
    • envi Re: problem bieliźniany, albo dwa... 04.02.04, 15:05
      Z łożyć komuś propozycję pozyczenia bielizny???ktoś nie ma za grosz taktu i
      jest obleśne.a do tego na randkę z chłopakiem????hehee.
      To że bratowa zwróciła uwagę że kupujesz za drogą bieliznę jestem jeszcze w
      stanie pojąc,chociaż to nie jej sprawa i było to bardzo nie grzeczne.Ale uwaga
      że ma dość oglądania Twojej bielizny schnącej w łazience?a do licha gdzie masz
      ją wieszac?to Twoja łazienka,nie daj się.Zresztą lepiej wygląda na suszarce
      ładna bielizna niż jakaś tandeta.
    • atlantis75 Rany julek... 04.02.04, 17:25
      hippolita napisała:

      > Dziewczyny, powiedzcie proszę, czy wy komukolwiek jesteście w stanie
      > pożyczyć własną biliznę? Mnie to odrzuca, fuj, obrzydliwe. (...) Nie było mnie w Polsce przez jakiś czas, może coś się w > tym kierunku zmieniło?


      Może po kimś powtórzę, ale co ma do tego POLSKA? Do pożyczania bielizny? Nie było
      cię w Polsce i myślałaś, że Polski to flejtuchy, które wymieniają się bielizną.
      Acha, i nie mają jej w czym uprać, bo płatki mydlane rzucają raz na pół roku?
      Mierzi mnie to nadużywanie "w Polsce", szczególnie u osób, które wypowiadają się
      w polskim języku na polskim forum.


      >
      > A drugi problem polega na tym, że moja bratowa zrobiła mi na poczatku
      > stycznia awanturę, tak, tak, z powodu bielizny właśnie. Wróciłam parę
      > miesięcy temu do naszego kochanego kraju

      I znowu ten "kochany kraj". Tak ironicznie, prawda? Bo to ten kraj jest winien
      temu, że bratowa zrobiła ci awanturę. Rany julek...


      > żony, kórzy nota bene mieszkają w moim mieszkaniu, bo oszczędzają na własne,
      > a mnie i tak kilka lat nie było. Otóż wróciłam z małych zakupów, kupiłam
      > sobie fajny czarny stanik, po przecenie kosztował ok 250 złotych. Dziewczyna
      > rzuciła się na mnie, że wydaję pieniądze w bloto
      (...) i mam
      > dość, bo ilez można...

      Też mam dosyć. Rozprawy o gaciach i stanikach.


      > A mój brat mi dziś powiedział, że chciałby aby jego żona na co dzień nosiła
      > ciekawszą bieliznę, ale jej tego nie powie, bo będzie musiał spac na kanapie
      > przez tydzien co najmniej;)

      Błąd! W POLSCE śpimy na tapaczanach!
      • maggie-c Re: Rany julek... 04.02.04, 17:52
        jednak nie mozna zaprzeczyc ze to akcentowanie na Polske jest niestety sluszne.
        To w Polsce jest mozliwe pozyczanie bielizny, nie sadze ze w innych krajach
        przyszloby to komus do glowy, oczywiscie i niestety ze wgledow materialnych. I
        z tychze samych wzgledow bratowa ma pretensje do hippolity o wydawanie cennej
        kasy na bielizne. Taka jest prawda choc przykra.
        do autorki - nie przejmuj sie nimi, rob na co masz ochote i niech sie od Ciebie
        odczepia. A bielizny sie nie pozycza i juz!
        • atlantis75 Re: Rany julek... 05.02.04, 12:53
          maggie-c napisała:

          > jednak nie mozna zaprzeczyc ze to akcentowanie na Polske jest niestety sluszne.
          > To w Polsce jest mozliwe pozyczanie bielizny, nie sadze ze w innych krajach
          > przyszloby to komus do glowy, oczywiscie i niestety ze wgledow materialnych.

          Sądzę, że to zależy nie od kraju, tylko od ludzi. A do zasadnicza różnica. Jakoś
          nie zauważyłam, żeby w Polsce kobiety pożyczały sobie bieliznę. Czy ja żyję w
          innym kraju? Pożyczanie bielizny to nie cecha narodowa.

          I
          > z tychze samych wzgledow bratowa ma pretensje do hippolity o wydawanie cennej
          > kasy na bielizne.

          Bratowa ma prawo uznać, iż 250 zł za stanik to dużo (i kupić sobie tańszy), ale
          nie powinna kogoś obrażać i twierdzić, że te pieniądze są wyrzucane w błoto.Bo to
          nie jej pieniądze i nie je potrzeby.

      • Gość: baba Re: Rany julek... IP: *.acn.waw.pl 04.02.04, 18:24

        Atlantis, moze gorszy dzien dzis masz ( dol, wirus, nastepny wystep braciszka),
        ale mam wrazenie po Twoim poscie, ze Ty chyba zazdroscisz hippolicie tego
        pobytu za granica !
        Moze sama jestem dzis przewrazliwiona ( dol, wirus+ marudny dzidzius), ale
        zupelnie do Ciebie nie pasuje taki post.
        Informacja o pobycie za granica jest istotna w historii ze wzgledu na
        nietypowa sytuacje mieszkaniowa hippolity. Moja ciotka tez mowi kanapa, choc
        ostatnio za granica byla 10 lat temu w Pradze.
        Kiedy byl u nas kryzys, to naprawde ludzie sobie rozne nietypowr rzeczy
        pozyczali ( o majtkach jednak nie slyszalam), stad pewnie ta uwaga.
        Ja nie rozumiem Twoich pretensji.
        Co do bratowej, to kobieta po prostu zapomniala, z kim rozmawia...
        Pzdr
        • ultra75 Re: Rany julek... 04.02.04, 19:07
          Sorry, ze odchodze troche od tematu, ale ta KANAPA nie daje mi spokoju :-). Ja
          pod ta nazwa zawsze rozumialam spory, zazwyczaj kobylasty mebel stojacy
          najczesciej w "salonie" ;-) i sluzacy do siedzenia. Pewnie, ze sa inne meble
          znacznie bardziej nadajace sie do spania, ale w ostatecznosci mozna spac i na
          kanapie (zdarzylo mi sie pare razy zasnac przez telewizorem i obudzic sie
          dopiero rano, wiec informacja jak najbardziej sprawdzona). Wydaje mi sie, ze w
          przypadku autorki watku wspomnienie o KANAPIE mialo podkreslic fakt, ze byla by
          to kara dla owego malzonka - musialby spac sam i w dodatku bez wygod, ktore
          moze zapewnic lozko badz tapczan ;-).
          Pozdrowienia.
          • Gość: miśka Re: Rany julek... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 20:34
            a ja kanapą nazywam to, co inni nazywają wersalką - od zawsze, tak sie mówi w
            mojej rodzinie (pochodzimy z Mazowsza)
            po prostu kanapa to taki mebel, na którym mozna spać po rozłożeniu, a po
            złożeniu siedzieć z oparciem, tapczan jest nierozkładany, mozna na nim tylko
            spać/lezeć, a siedziec z oparciem sie nie da, a łózko to taki mebel, który nie
            ma pojemnika na posciel i pościel ta lezy na nim na wierzchu (to wtedy gdy ma
            się oddzielna sypialnię)
            to tak w kwestiach formalnych ;))
          • atlantis75 Re: Rany julek... 05.02.04, 13:05
            ultra75 napisała:

            > Sorry, ze odchodze troche od tematu, ale ta KANAPA nie daje mi spokoju :-)

            Do kanap nic nie mam. To była malutka dygresja mająca podkreślić, że kiedyś kanap
            u nas nie było (chyba nie zaprzeczysz)- tylko pod jedną ścianą stał segment, pod
            drugą tapczan lub wesalka :) To była wyłącznie uszczypliwość ;)
        • atlantis75 Re: Rany julek... 05.02.04, 13:01
          Gość portalu: baba napisał(a):

          >
          > Atlantis, moze gorszy dzien dzis masz ( dol, wirus,
          nastepny wystep braciszka)

          Bez osobistych wycieczek, ok? Co ma temat mojego brata do moich poglądów?
          Zachwujesz się nie fair sugerując, że to jest powodem moich spostrzeżeń. Moich i
          nikogo innego. Także wyraziłam swoją opinię i masz prawo się z nią nie zgodzić,
          ale dopatrywanie się w moim poście rodzinnych inklinacji jest brakiem kultury.



          > ale mam wrazenie po Twoim poscie, ze Ty chyba zazdroscisz hippolicie tego
          > pobytu za granica !

          Rzeczywi.cie jest czego zazdrościć, szczególnie, że byłam za granicą i jakoś nie
          zauważyłam, żeby Polki różniły się in minus od Niemek, Czeszek i Francuzek.



          > Moja ciotka tez mowi kanapa, choc
          > ostatnio za granica byla 10 lat temu w Pradze.

          Tak, to była złośliwość z tym tampczanem. Nie kryję się z tym.


    • Gość: A. Sharon Do hippolity - IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 21:17
      ale fajna babka z Ciebie. Chcialbym, miec taką kumpelę (bo zonaty już jestem).

      Pozdrawiam

      As
    • pajdeczka Idę dzisiaj po stanik za 80zł 05.02.04, 12:05
      Resztę, tj. 170zł, odłoże na mieszkanie, bo muszę wykupić na własność jeszcze w
      tym kwartale. Mąż to rozumie i popiera. Nie wiem jeszcze, co na to moja
      bratowa. Pewnie mi będzie kazała kupić za 250zł, bo ją stać. A może mi dołoży
      do stanika?
      • Gość: x Re: Idę dzisiaj po stanik za 80zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 12:15
        wiesz co Pajda tak sobie mysle - ty zalujesz zes sie te 15 lat za wczesnie
        urodzila,co? ze przez cala mlodosc musialas nosic obrzydliwe ciuchy z DT Sanok
        w kolorze burym, a czekolade kupowalas tylko w Pewexie na gwiazdke. To dlatego
        tak cie uwiera ten stanik za 250 zl, te mieszkania w nowych blokach, te modne
        kozaczki co to je moze kupic wszedzie kazda gowniara studentka czy licealistka
        za kilka korepetycji. oj Pajda, socjalizm sie skonczyl - ciesz sie kobieto
        zyciem zamiast zolc wylewac na forum...
        • pajdeczka Re: Idę dzisiaj po stanik za 80zł 05.02.04, 12:59
          Gość portalu: x napisał(a):

          > wiesz co Pajda tak sobie mysle

          to jest niemożliwe, bo inaczej nie napisałabyś takich bzdur, jak niżej.
          Wyobraż sobie, że będąc panienką zawsz miałam najlepsze ciuchy w szkole. tatuś
          pracował za granicą, więc dolarki były. w średniej szkole miała jako jedna z
          nielicznych kożyszech, z kołnierzem z lamy, jasnobeżowy, mięciutki, cudo! na
          promie ojciec kupił mi buty, długi pikowany płaszcz-pierzynkę, robiłam w nim
          furorę. materiał kupowałam też w peweksie i znajoma krawcowa szyła mi
          niepowtarzalne rzeczy. robiłam sobie piękne swetry z moheru. Tak,tak.Ale nigdy
          nie robiłam z ciuchów sztandaru. więc nie pleć głupot.


          - ty zalujesz zes sie te 15 lat za wczesnie
          > urodzila,co? ze przez cala mlodosc musialas nosic obrzydliwe ciuchy z DT
          Sanok
          > w kolorze burym, a czekolade kupowalas tylko w Pewexie na gwiazdke. To
          dlatego
          > tak cie uwiera ten stanik za 250 zl, te mieszkania w nowych blokach, te modne
          > kozaczki co to je moze kupic wszedzie kazda gowniara studentka czy
          licealistka
          > za kilka korepetycji. oj Pajda, socjalizm sie skonczyl - ciesz sie kobieto
          > zyciem zamiast zolc wylewac na forum...
          • Gość: x Re: Idę dzisiaj po stanik za 80zł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 13:08
            no wlasnie widac jak nie lubisz brylowac przed innymi, byc najlepsza,
            niepowtarzalna i jak ciuchy to w ogole nie maja dla Ciebie znaczenia
            no i wyszlo szydlo z worka - teraz juz wszyscy ciuchy maja takie same, dolary
            i buty z promu to zaden szpan, a biedna Pajda jest taka sama jak wszyscy,
            niczym sie nie wyroznia w szarym tlumie - o przepraszam - egocentryzm i
            zadufanie w sobie to jest cos co cie jednak wyroznia...
            bezmyslny szary x
        • pajdeczka Ale ja naprawdę idę po stanik dzisiaj 05.02.04, 13:06
          Dlaczego mi X nie wierzysz? A kozaczków mam 4 pary, jedne za 350, drugie za
          230, trzecie za 90, czwarte za 80. Razem: 650zł!
          • Gość: x Re: Ale ja naprawdę idę po stanik dzisiaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 13:17
            ha ha ha. Kozaki za 350 zl???????? nie no to za drogo przeciez za 100 zl w
            Ambrze lub Deichmanie mozna kupic calkiem dobre za 150 zl, a pozostale 200 zl
            odlozyc na mieszkanie. Cos ci to przypomina Pajda?
    • pajdeczka Tusze, pomadki, wody też tylko z peweksu! n/t 05.02.04, 13:00
Pełna wersja