hippolita
03.02.04, 14:35
Dziewczyny, powiedzcie proszę, czy wy komukolwiek jesteście w stanie
pożyczyć własną biliznę? Mnie to odrzuca, fuj, obrzydliwe. Mam zasady, że
bielizny i faceta się nie pozycza;). Wczoraj moja najlepsza przyjacółka
zapowietrzyła się totalnie, gdy odmówiłam pożyczki seksownego kompleciku,
który chciała założyć na rozbieraną randkę ze swoim facetem. Nie musze
dodawać, że obraziła się śmiertelnie, mówiąc, że przecież wszyscy tak robią
i to jest normalne. Nie było mnie w Polsce przez jakiś czas, może coś się w
tym kierunku zmieniło? Jestem uparta, zdania nie zmienię!
A drugi problem polega na tym, że moja bratowa zrobiła mi na poczatku
stycznia awanturę, tak, tak, z powodu bielizny właśnie. Wróciłam parę
miesięcy temu do naszego kochanego kraju i wprowadziłm się do brata i jego
żony, kórzy nota bene mieszkają w moim mieszkaniu, bo oszczędzają na własne,
a mnie i tak kilka lat nie było. Otóż wróciłam z małych zakupów, kupiłam
sobie fajny czarny stanik, po przecenie kosztował ok 250 złotych. Dziewczyna
rzuciła się na mnie, że wydaję pieniądze w bloto, ze za tę kasę można by
kupić coś pozyteczniejszego, żebym udowodniła jej w czym ten mój jest lepszy
od jej za tylko 30 zł, że i tak mam tyle bielizny, że po co mi nowa, że sie
źle prowadzę, bo nikt normalny w czymś takim nie chodzi, ze ona ma dosyć
patrzenia na moje suszące się fikuśne stringi w wspólnej łazience, że jestem
juz za stara na coś takiego (za miesiąc kończę trzydziechę), ze po co mi
to, skoro i tak teraz nie mam faceta, itd. I już nie rozumiem, jak można
robic awanturę z powodu bielizny, przecież nie wydałam 1000 zł!! Poza tym to
pierwsza rzecz, którą kupiłam od października. A ja nic nie poradzę, ze
lubię ładną bieliznę, te klasyczną, sportową i zwariowana też, dotyczy to
również kolorów, nie znosze powyciąganych gumek,nitek itd. Wolę mieć na
sobie ładne majtki niz nowe spodnie, i nie zamierzam o tym z nikim
dyskutować. Ropętała się burza i debata rodzinna nad moją bielizną, co
mądrzejsi członkowie rodzinki kwitują sprawę uśmiechem, nawet moja 82-letnia
babcia, natomiast prawie wszyscy młodzi sa oburzeni, no i liczne ciotki. I
tylko tak sie zastanawiam, nudzą się, czy jak, ciekawszych tematów nie mają?
pomijam już dywagacje o moim staropnieństwie i próbie złapania męża na
taaakie majtki. Tylko, że ja taaakie majtki nosiłam bez względu na to, czy
akurat z kimś byłam, czy nie. A z niedoszłym mężem rozstałam się po 5
latach, i to na pewno nie z powodu bielizny.
Napisałam to wszystko, bo może pośmiejecie sie, czym zajmuje się na co dzień
część mojej rodzinki mieszczańskiej, jakie to mają wielkie problemy. Na
początku też to mnie jeszcze bawiło, teraz jestem już tylko zmęczona i mam
dość, bo ilez można...
A mój brat mi dziś powiedział, że chciałby aby jego żona na co dzień nosiła
ciekawszą bieliznę, ale jej tego nie powie, bo będzie musiał spac na kanapie
przez tydzien co najmniej;)