Dodaj do ulubionych

Czy walczycie o swoje szczęście?

06.02.10, 10:16
Kobiety - On jest w związku z inną, podoba wam się, ty jemu też...
Panowie - Ona jest w związku z innym, podoba wam się, ty jej też...
Są sygnały między wami, rzucane spojrzenia, wyczuwalna chemia gdy jesteście
obok, dobrze się rozumiecie w rozmowach...nawet w towarzystwie będąc,
rozmawiacie, to jakby innych i jej/jego partnera nie było, bo jesteście tylko
wy dwoje...
I co dalej?
Walczycie, zacieśniacie znajomość bo może z tego coś pięknego wyniknie?
Folgujecie swoim uczuciom i dajecie mu/jej jasny sygnał, że jesteście gotowi
zaryzykować z nim głębszą relację?
Czy może wycofujecie się rakiem z całego tego towarzystwa w którym oni bywają,
żeby nie kusić losu i nie być przypadkiem przyczyną ich rozstania? a swoje
uczucia tłumicie i głęboko ukrywacie?

Obserwuj wątek
    • lolcia-olcia Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:18
      Nie wpierdzielam się między wódkę a zakąskę.
    • menk.a Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:24
      Znikąd się nie wycofuję ani też nie prowokuję żadnego zacieśniania znajomości. A
      jeszcze niech usłyszę jak nielojalnie wypowiada się o swojej żonie, jaka to zła,
      jak się nie rozumieją i wcale ze sobą nie śpią. Wtedy nawet towarzysko jest u
      mnie spalony.
      I nie dlatego, że jak to niektórzy twierdzą 'na cudzym nieszczęściu nie
      zbudujesz szczęścia'. ;)
      • real_mayer Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:27
        A jeszcze niech usłyszę jak nielojalnie wypowiada się o swojej żonie, jaka to
        zła,
        jak się nie rozumieją i wcale ze sobą nie śpią. Wtedy nawet towarzysko jest u
        mnie spalony.


        Amen. też nie wiem skąd ta fascynacja facetem, który obgaduje osobę którą sam
        wybrał za żonę?
        • dedelin Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:38
          Nie każdy obgaduje! Nie wiem skąd pomysł, że akurat obgaduje...
          • real_mayer Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:51
            To co mówi w takiej sytuacji?
            Bardzo kocham swoja żonę ona o mnie dba a ja jestem debilem i chcę ją zdradzić??
            takiemu panu/pani też podziękujemy
            • dedelin Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:03
              Może chce tylko zdradzić a może odejść.
              Osoba, czy to kobieta czy męzczyzna, która "podrywa" kogoś na bajkę o złym
              mężu/żonie jest skreslona od razu.

              Lecz zdarzją się męzczytźni, którzy nie budują swojego wizerunku na kontraście
              "żona jest zła, więc oczywistością jest że to ja jestem ten dobry".

              Ktoś ani jednego złego słowa o partnerze nie powiedział, mówi jedynie "nie
              układa nam się, może to moja wina, ale coraz bardziej się w tym układzie męczę".
              Czy to jest obgadywanie żony??
              • real_mayer Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:12
                nie to jest sposób "na sierotkę" wcale nie musi dużo o tym gadać, w kobiecym
                sercu po jednym takim zdaniu rodzi się chęć przygarnięcia.
              • justysialek Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:15
                To niech odejdzie! Niech załatwi swoje sprawy, uporządkuje swoje
                życie a potem niech robi co chce, z kim chce...
              • kora3 hehe 06.02.10, 11:30
                dedelin napisała:

                > Może chce tylko zdradzić a może odejść.

                a to osoba ubezwłasnowolniona, czy nie?:) Jsli nie - niech odchodzi!
                Potzrba jej zachety?:)

                >
                > Lecz zdarzją się męzczytźni, którzy nie budują swojego wizerunku
                na kontraście
                > "żona jest zła, więc oczywistością jest że to ja jestem ten
                dobry".

                Oczywiscie! ja od swojego faceta NIGDY nic złego nt. jego ekszony
                nie usłyszałam. Predzej jakies urywane strzepki info, które padly
                przypadkowo, od jednego z jego doroslych dzieci.
                ale w porzadku facet, jesli ma zamiar się rozstawac z zoną nie
                potrzebuje do tego "pocieszycielki" - rozstaje sie i już!

                > Ktoś ani jednego złego słowa o partnerze nie powiedział, mówi
                jedynie "nie
                > układa nam się, może to moja wina, ale coraz bardziej się w tym
                układzie męczę"

                odp wzorcowa wg mnie: pogadaj z zona, ewentualnie z terapeuta, a
                jesli b. się meczysz w tym układzie:) i szans nie widzisz, z
                prawnikiem. Zasięgnąc porady prawnej w temacie rozwodu mozna na
                terenie calego kraju, niestety na własny koszt" :)

                > .
                > Czy to jest obgadywanie żony??

                to jest granie na "biednego misia" - tak mi źle, tak mi xle, tak mi
                szaaaaaro :)
                zle ci kolo z zoną to się rozwiedź, a nie lataj po naiwniarach o tym
                opowiadać. Amen
      • dedelin Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:33
        A jesli wypowiada sie o obecnej partnerce dobrze albo wcale? Jesli sie wypowiada
        to podkreslajac ze ceni jej rozne umiejetnosci, zlego slowa na nią nie wypowie
        publicznie, pomimo, że inni znajomi ktorzy ich znają uważają ją za
        dość....kiepską jako partnerka.
        • kombinerki_pinocheta Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:40
          Bierz sie za niego. Tamta jest kiepska jako partnerka, wiec zaszczyt prania jego gaci, zmywania naczyn i wychowywania Waszych dzieci spadnie na Ciebie. Natomiast gole bedzie strzelal jej.
          • lolcia-olcia Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:50
            Taaa sama radość ;p
        • nutka07 Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:52
          Po pierwsze musisz, wiedziec jak oceniaja Cie ci znajomi. Czy nie bedziesz
          kiepska partnerka jak tamta.

          Jak juz bedziecie w zwiazku to wypadaloby zyczyc partnerowi takich dylematow jak
          Twoje.
    • 1rape1 Faceci rzadko lecą na mężate i dzieciate 06.02.10, 10:42
      Faceci(zwłaszcza kawalerowie)rzadko lecą na kobiety w związkach.
      To kobiety podbierają sobie facetów ,żonatych w związkach,konkubinatach itd.
      • menk.a Re: Faceci rzadko lecą na mężate i dzieciate 06.02.10, 10:46
        Jasne. A to ze mężatki i żonaci są najlepszymi kandydatami do romansów, bo nie
        ma dużego ryzyka zakochania, nagabywania na stabilizację, śluby, dzieci itd, to
        kiep wymyślił?;))
        • marzeka1 Re: Faceci rzadko lecą na mężate i dzieciate 06.02.10, 10:57
          "Walczycie, zacieśniacie znajomość bo może z tego coś pięknego wyniknie? "- i
          dla takiego " BO MOŻE" chcesz rozwalić czyjeś małżeństwo i swój związek? Bo pan
          ci się podoba, rzucacie spojrzenia i czujesz chemię??? Zrób baranka.
    • teletoobis Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 10:57
      nie lubie nowych szwagrow...
    • justysialek Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:13
      Potrafię odróżnić prawdziwe uczucie od zwykłego pożądania albo
      zauroczenia!
      Nawet najlepsze "porozumienie" jakie odczuwa się z druga osobą może
      okazać się tylko chwilowe... Zresztą nie znasz tego człowieka, skoro
      jest związany z inną osobą! Widujesz go tylko przelotnie, macie
      tylko chwile patrzenia sobie w oczy... Jak na tej podstawie można
      sądzić, że będziecie razem szczęśliwi, że jesteście dla siebie
      stworzeni?!
      To tylko twoje mrzonki, które maja na celu uspokojenie sumienia.
    • kora3 szczescie jakiez wględne to pojecie :) 06.02.10, 11:23
      no wałsnie - a niby skąd wiadomo, ze to bedzie takie "szczescie"? :)
      o takie sobie o - jak mawia jeden z moich przyjaciół, bo skoro ktos
      jest taki, ze z kimś jest, a zachowuje sie, jakby tego kogos nie
      było, to czy taka osoba da MNIE sczescie?:)
      Mniej filozoficznie, a bardziej zyciowo: nigdy nie
      usiłowałam "wyrwać" zajetego faceta, nawet jeśli chodziło tylko o
      to, ze ma dziewczynę. Skoro taką chemie czuje to wszak moze ją
      zostawić i zastartowac , jako wolny :) Umiem rozpoznac, kiedy facet
      gra na "biednego misia" i opowiada o złej żonie i partnerce -
      zweirzeń takowych nie wysłuchuje, radze pogadać z" nią,
      spychilogiem, a skoro tak xle to z adwokatem :) - skutkuje na bank.
    • jan_owy Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 11:27
      Ja mam podobną sytuację.
      Podobają mi się 2(!) zajęte dziewczyny. Jedna bardziej druga mniej.
      Pierwsza strasznie mnie pociąga fizycznie, jest z facetem od kilku lat (różnie
      im się układa), fajnie się nam rozmawia i mamy wspólne zainteresowania - ale co
      z tego skoro i tak wiem, że z tego nic nie wyjdzie, bo ona ma zupełnie odmienny
      pogląd na związek (facet=kasa). A nie wierzę, że nagle dozna cudownej odmiany.
      Druga mi się podoba mniej(z upływem czasu hehe), jest z facetem, i z tego co
      widzę układa jej się z nim bardzo dobrze.

      Powyższe przykłady świadczą o tym, że chwilowe zauroczenie ma się nijak do
      rzeczywistości i prawdziwej sytuacji kobiet zajętych. Tak więc obserwuję, cieszę
      oko i duszę - ale i tak wiem, że nic z tego nie będzie, więc nie zamierzam się
      wtryniać czy nie wtryniać w ich związki.:)
    • jack20 Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 12:13
      tzn. jesli zobaczysz kogos do ktorego masz pociag fizyczny
      (najczesciej) to od razu jego podboj traktujesz to jako walke o
      swoje szczescie?
      dosyc prymitywny i niedojrzaly sposob myslenia.
    • alajna85 Re: Czy walczycie o swoje szczęście? 06.02.10, 12:32
      1. Nie buduję swojego szczęścia na czyimś nieszczęściu. Są inne metody, ale do
      tego trzeba trochę rozumu.
      2. Facet zajęty jest nietykalny. Dla mnie sygnałem nie jest "chemia" czy
      rzucanie "spojrzeń" ale fakt, że on rzuci dla mnie poprzednią dziewczynę, która
      "go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią":P

      Szczerze polecam, szacunek do siebie pozostanie nietknięty :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka