Dodaj do ulubionych

zagubilam sie troche

13.02.10, 17:27
Ostatnio jakos, moze z okazji 30stki i nastania nowego roku, pozmienialy mi
sie priorytety calkowicie. MOje zycie bylo w pewien chaotyczny sposob
"poukladane", mialam plan. Nie wiem, co sie stalo, w kazdym razie, plan
uznalam nagle za niedorzeczny.

Stwierdzilam, ze w zyciu inne rzeczy sa wazne niz tylko praca w stalym
miejscu, ciulanie na emeryture, ktora i tak bedzie zenujaca i bycie z jednym
mezczyzna do konca zycia (albo przynajmniej dlugo). Stwierdzilam, ze jak tylko
wykaraskam sie z moich obecnych zobowiazan (co mam nadzieje nastapi w ciagu 3
miesiecy) zmienie zycie diametralnie - zancze wiecej korzystac z zycia,
pojezdze, popracuje to tu to tam, tyle aby stalo do nastpnego przejazu do
innego miejsca.

Z jakiejs przyczyny jednak mam lekka depresje. Dlaczego bycie w zwiazku
jednoczesnie ogranicza i daje spelnienie? Dlaczego stabilizacja jednoczesnie
nudzi ale z drugiej strony daje spokoj wewnetrzny i zadowolenie? Czy ktos
jeszcze ma takie przemyslenia?
Ale ostatecznie,zycie za krotkie jest chyba by je marnowac na prace,
konsumpcje i rutyne.

Ktosia jeszcze sie pogubila i planuje radykalne zmiany?
Obserwuj wątek
    • kochamkobiety Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 17:41
      Ja myślę, że to kwestia odpowiedniego partnera życiowego. Są ludzie
      co nic poza jedzeniem nie wnoszą do związku a nawet dołują. A nie
      samym chlebem człowiek żyje. Ja z moją kobietą dużo jeździmy. To nam
      daje poczucie życia, ucieczki z klatki codziennych spraw.
      • alanis11 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:16
        A ja myślę że wszystko jest kwestią wtłoczenia w normy społeczne , po prostu
        taki jest standard przyjęty przez społeczeństwo praca na etacie do emerytury
        ,jeden partner mąż do śmierci ,rodzina, dom ,samochód.
        Każdy kto ma inny niekonwencjonalny pomysł na życie jest nierozumiany i budzi u
        ogółu zdziwienie także krytykę.
        • alanis11 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:19
          Ja bym np chciała życ inaczej ale nie umiem się wyzwolić z wtłoczenia w normy.
          Marzy mi się takie połykanie życia z dnia na dzień , podróże , brak zobowiązań ,
          dzieci , brak piepszonego 8 godzinnego etatu , niestety :-/
      • mal-sia Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:54
        ja własnie mam rutyne i juz mnie to dobija!moj mąż srtał sie leniem i tylko by
        siedział w fotelu i nawet nic mi w domu nie pomaga1czasem mam tego wszyskiego dosyc!
    • drie Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 17:50
      Nie pogubilas, tylko doszlas do tego momentu w zyciu, kiedy fajnie
      sobie zmiane strzelic. Nie kazdy to ma. Jedni potrzebuja bardzo
      stabilizacji, inni- nowosci. Nie trzeba od razu zycia zmieniac
      calkowicie by z niego korzystac.

      Mam tak. Ale dozuje w miare potrzeb.
    • kitek_maly Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 17:51

      > Z jakiejs przyczyny jednak mam lekka depresje. Dlaczego bycie w zwiazku
      > jednoczesnie ogranicza i daje spelnienie? Dlaczego stabilizacja jednoczesnie
      > nudzi ale z drugiej strony daje spokoj wewnetrzny i zadowolenie?

      Mnie bycie w związku nie nudzi, stabilizacja jest tym do czego dążę. Ale z
      Twojej wypowiedzi wynika, że Ty wprost przeciwnie, więc może w tym rzecz?
    • sumire Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 17:55
      ja zamierzam wzmocnić nieco moje więzy, bo przekonałam się, że one wcale nie
      ograniczają aż tak, jak wcześniej się obawiałam ;)
    • hermina25 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 18:17
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:

      > Z jakiejs przyczyny jednak mam lekka depresje. Dlaczego bycie w zwiazku
      > jednoczesnie ogranicza i daje spelnienie? Dlaczego stabilizacja jednoczesnie
      > nudzi ale z drugiej strony daje spokoj wewnetrzny i zadowolenie? Czy ktos
      > jeszcze ma takie przemyslenia?

      dokładnie tak jak piszesz....
      mnie to jeszcze przeraża na dłuższą metę...póki jest "na razie"
      ,niezobowiązująco i w każdej chwili mogę powiedzieć -do widzenia,czuję się
      bezpieczna...ale mdło mi się robi na myśl spędzenia reszty życia z jednym
      facetem...Trochę jakby uciąć mi skrzydełka...
      Z drugiej strony układ w którym obecnie tkwię jest idealny,dobrze mi tak i jeśli
      byłoby tak zawsze ,mogłabym w czymś takim funkcjonować do końca życia,albo
      raczej do momentu kiedy bym się tym nie znudziła :D
      Przy mojej niestałości i "wędrownemu usposobieniu"....ciężko mnie się
      stabilizować....
    • cafem Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 18:46
      No ja sobie tez tak troche to wszystko przemysliwam. Od ladnych paru
      lat, kiedy to zamiast stabilizacji wybralam tulaczke.
      Efekt? Dwoch zostawionych narzeczonych (cale szczescie, bo dzis bym
      sie chyba rozwodzila;) i kompletny brak stabilizacji. Czasem mnie
      nostalgia nachodzii chce gdzies sie na stale osiedlic, ale dwa
      tygodnie pozniej plan sie zmienia i znow jest git.

      Zyje sie w taki sposob na pewno ciekawiej. Na palcach jednej reki
      wymienie znajomych ze szkoly i podworka, ktorzy tyle widzieli i tyle
      robili co ja.
      Za to oni maja wlasne gniazdka, rodziny, stala prace, uporzadkowane
      zycie i sa za cos/kogos odpowiedzialni.
      Ja nie. Nie mam pojecia, gdzie bede za trzy miesiace. Czy bede miala
      ta sama prace, czy inna. Nawet nie wiem, w jakim kraju za trzy
      miesiace wyladuje:) Wiekszosc planow z powodu ciaglych zmian bierze
      w leb.

      Obie opcje maja sporo plusow i minusow. Sama wybierasz, co dla
      Ciebie wazniejsze. Ja wybralam i jak na razie - nie zaluje.
    • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 18:57
      sadze ze to wynik prostego konfliktu wenetrznych powołań

      -jedna zesc ciebie bedzie chiala spelnic powinnosc prokreacyjną, budowac
      stabilna przyszłosc, z wartosciowym mezczyną, miec z nim 3 dzieci, czerpac
      satysfakcje z dawanie siebie innym, wspieraniu ich, altruzimie. W tworzeniu
      szczescia w oparciu o rozwoj siebie na tle inenych ,na tle rodziny,

      -fruga czesc bedzie patrzyla głwonei na donznia, zabawę, satysfakcje,
      przyjemnosci, hedonizm i niezobwiazaujacy egoizm, dzikie imprezki, przelotne
      kontakty

      Decydujac sie na jedna z tych dróg czujesz ze stracisz sporo.

      Mysle ze kluzem jest uswiadomienie sobei ze te 2 drogi nie musza byc osobne.
      MOzna byc szzczesliwym radoscym, w zwiazku z jednym mezczyną, bez nudy, jesli
      czlowiek potrafi koncentrowac sie na adawani w pewnych wartsciach, satysfakcja z
      takiego zycia po kilku latahc jesli jest ono dobre i tak przewysza predzej czy
      pozniej cokolwiek co mozna sobie dostarczyc w sposob bardziej neiskomplikowany

      Ale jest to droga trudniejsza

      ta druga jest prostrza
      jednoczesnie jednak zaczyna dochodzic do swiadomoci ze niezobwoiazujacy seks i
      zabwa to nei wszystko, za po 10 latach w zasadzie realnei nie bedziesz mial nic
      poza tym ze doznalas troche proznej satysfakcji budowanej raczej na czyms co
      jest onanizacja podstaqwowych potrzb niz ich prawdziwa relazacja. uprawia sie
      seks ale nie ma sie dzieci.

      Wiesz ze wybro nalezy do ciebie, i predzej czy pozniej poniesiesz jego konsekwencje

      dodatkowo tak naprawde gdizes we wnetrzu czujesz ze eni potrafila bys udawac
      milosci, zwiazku
      a stworzyc ci taki prawdziwy opartyn na prawdziwej milsoci, szczerosci jest ci
      bardzo trudno.

      wiec jestes w kropce i sklaniasz sie ku tej drodze zabawy, wyznajac filozofie :
      "a co mi tam przynajmniej bedzie kolorowo" nie musze robic tak jak spoleczesnto
      oczekuej jesli sama tego nei czuje


      msyel ze uzyskanie spokoju uzyskasz w momencie gdy wybierzesz jedna z drug lub
      obie polaczysz w calosc co jednak bedzi wymagalo sporo wysilku i zmiany psotaw
      zyciowych oraz nastawienia.


      • simply_z Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:27
        msyel ze uzyskanie spokoju uzyskasz w momencie gdy wybierzesz jedna
        z drug lub
        > obie polaczysz w calosc co jednak bedzi wymagalo sporo wysilku i
        zmiany psotaw
        > zyciowych oraz nastawienia.
        >
        nie wiem czy to juz pozna pora..ale nie zrozumialam wiele z tego
        najeżonego bykami tekstu.
        tzn .jedyna pewna droga prowadzaca do spelnienia to i tak mąż i
        trojka dzieci na starcie ,a podroze ,samorozwoj mozna wsadzic
        pomiedzy bajki?
        • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:44
          > nie wiem czy to juz pozna pora..ale nie zrozumialam wiele z tego
          > najeżonego bykami tekstu.
          > tzn .jedyna pewna droga prowadzaca do spelnienia to i tak mąż i
          > trojka dzieci na starcie ,a podroze ,samorozwoj mozna wsadzic
          > pomiedzy bajki


          widac nieprzyzwyczajeni tu do moich 200 słow na minute

          bardziej chodzi o to ze mozna dokonwyac samorozwoju, spelnianai siebie, swoich
          marzen i pasji, jednoczesnie robiac to z pomaca i w oparciu o rodzinę.
          I ma sie to i to i to na znacznie wyrzszym poziomie niz jak prubowalo by sie
          robic to lub tamto osobno

          hesz jechac w gory na miesiac? prosze bardzo maz sponsoruje, lub leca razem, a
          dzieckiem ktos sie opiekuje itd

          tak to wyglada szczegolnie np w tzw dobrych rodzinach np w niemczech

          samorozwoj wg mnie jest zatem najlepszy w memencie kiedy sięgo dokonuej w
          oparciu o cos wiecej niz zabawa


          • mahadeva Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 21:15
            no tak, ale tu jest zacofana polska :) no nie mowie, ze swiatli ludzie beda zyli
            madrze, po swojemu...
            a tak w ogole - ja np. chce stabilizacji z 1 facetem, ale nie chce dzieci -
            zupelnie nie widze sensu ich posiadania, jeszcze to jest maksymalne poswiecenie,
            ryzkowanie zycia przy rodzeniu... mozna zyc milo i przyjemnie z 1 facetem. seks
            bez zobowiazn i ciagle imprezy sa bez sensu. przez mile zycie rozmiem
            wartosciowe i mile rzeczy, milosc wlasnie, sport, podroze, ksiazki, muzyka. jest
            to uznane spolecznie i mile :)
            • rach.ell Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 21:24
              Czy to musi byc uznane spolecznie czy nie moze byc tylko mile?:)
            • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 21:40
              nikt nei ma zludzen ze posiadanie dzieci to poswiecenie praca, i wysilek

              tak samo jest z wojną.
              Meaczyan walczac na wojnie w obronie swojego narodu ryzykuej smiem twierdic
              czsto wiecej, i bardziej sie pozswieca

              dzis nei ma wojen a kobiety nei maja ochoty rodzic bo nic za to nie dostają z
              rzeczy na ktorych im zalerzy: prestiz, zabawa, pieniadze, przyjemnosci

              posaidanie dzieci to raczej szlachetne powolanie ale druga kwestia to tak kto
              potrafi dobrze temu sprostac? wychowanie dziecka to takze ciezka praca i sztuka,
              bez milosci sie nei obejdzie wiec kobieta do tego enizdolna powinna darowac
              sobie zabawe w macierzynstwo

              • erillzw Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 02:45
                s.p.7 Ty piszesz ciekawe rzeczy.. ale nawet ja która robie bardzo
                dużo literówek mam problem z roszyforowaniem Ciebie.
                • cus27 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 05:36
                  Szukanie..."prawdy zyciowej"?
              • mahadeva Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 16:38
                tak - mysle, ze nie dosc, ze rezygnuje z wysilku i tortur fizycznych, to jeszcze
                robie to w imie idei - chocby niepowiekszania przeludnienia, nasza ziemia
                naprawde obrywa, ludzie mogliby robic cos innego niz sie rozmnazac i ja niszczyc
                zyjac w zageszczeniu...
      • gr.een Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:30
        że też ci się chce pisać zawsze takie długie posty
        • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:46
          widzisz jak sie posiwecam ? :)
      • gobi05 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 20:29
        Co za bełkot:
        - "wewnętrzne" powołania;
        - "powinność prokreacyjna";
        - niezobowiązujący egoizm;
        - tu dość długi cytat bezsensownego słowotoku:
        > MOzna byc szzczesliwym radoscym, w zwiazku z jednym mezczyną, bez nudy, jesli
        > czlowiek potrafi koncentrowac sie na adawani w pewnych wartsciach, satysfakcja
        > z
        > takiego zycia po kilku latahc jesli jest ono dobre i tak przewysza

        - "> ta druga jest prostrza" - sio! Do szkoły głąbie!!!

        - "msyel ze uzyskanie spokoju uzyskasz w momencie gdy"
        To właśnie problem, że nie myślisz. Jakieś wrażenia przelewają
        ci się w mózgownicy i starasz się jak najprędzej się ich pozbyć.
        Niestety, wysyłasz je do Internetu, gdzie będą obrażać
        pojęcie ludzkiej inteligencji. Wielka szkoda!
        • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 20:46
          brakuje ci czegos :)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 02:13
        Ani o "powinnosci prokreacyjnej" ani o takiej potrzebie nie wspomanialam ani
        slowem;) O egoizmie tez nie mowie. Mozna zmienic swoje zycie i przelamac rutyne
        pomagajac innym, np. poprzez wyjazd na wolontariat.

        Zdecydowanie pierwsza droga, konsumpcyjna, wydaje sie byc latwiejsza niz
        trudniejsza. Wygodnie jest seidziec w znajomym srodowisku, bezpiecznie z tym
        samym osobnikiem, myslec o dzieciach jako o zabezpieczneiu na przyszlosc (co
        wiele osob robi).
        • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 09:26
          > Zdecydowanie pierwsza droga, konsumpcyjna, wydaje sie byc latwiejsza niz
          > trudniejsza. Wygodnie jest seidziec w znajomym srodowisku, bezpiecznie z tym
          > samym osobnikiem, myslec o dzieciach jako o zabezpieczneiu na przyszlosc (co
          > wiele osob robi).


          to wszystko zalerzy jakie ambicje ma czlowiek
          droga rozwoju w oparciu o rodzine, jesli psotawi się sobie poprzezke bardzo
          wysoko oznacza to ze moze dac znacznie znacznie wiecej niz drgoa rozrwykowa

          po siedziec na kanapie, nudzic się cały dzien i zrobic kilka dzieci po to by
          kogos przy sobie uwiazac potem nic nei robic 15 lat tylko wyrzywac sie na
          otoczeniu to tez jest droga "rodziny" tylko ze badziewiasta

          droga altruzimu, rodzinnego w oparciu o mozeczyne tez moze dostarczyc znaczni
          wiecej rozrwyki, rozwoju niz jajakolwiek droga rozrywkowa tylk oejsli ktos
          potrafi to robic umeijetnie, towrzyc relacje miedzyludzki i znalesc
          odpowiedniego partnera a to jzu takie proste nie jest


          droga rozrywki tez moe byc łatwa- alkoholizm
          ta nei co lepsza polegajaca nie wiem: na beztroskim lataniu i beztroskich
          znajomosciach to jest troche wyzej ale nigdy nie bedzie to poziom ktory mozna
          uzyskac keidy kobieta rozwija sie w sposob wyzszy, choc to oczywiscie kwestia gustu

          • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 11:51
            Mysle, ze sie nie rozumiemy. Ja nie pisze nic o drodze "rozrywki" w rozumieniu
            alkoholizm. Pisze o np. pomocy ludziom i wolontariacie.
            • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:12
              czy sie nei rozumiemy?

              jesli chodzi o tresc to tresc moze zawsze zostac wyjasniona

              jesli chodzi o roznice spojrzenia na mozliwosc realziacji siebie to nei znaczy
              to oczywiscie nic bo kazdy czlowiek robi to co chce i jak chce

              Jesli chialas powiedziec ze mozna rozwijac i realziwac się nie bazujac na
              rozrywne ani na rodzinie to oczywiscie mozna.
              Ma mtylk otakei poczcuie jakoby wiele lduzi widzialo np rodzine jako
              ograniczenie a nie wyzwolenie.

              Wg mnei oczywiscie tak byc nei musi.
              Jesli mwoimy o pierwotnej potrzebie jest to potrzeba atruzimu,
              mozna ja realziwaoc przez psioadanie dzieci i wsparcie ich w rozwoju albo np
              poprzez dzialanie w akcjach harytatywnych, wolontariat.
              Rozni sie tylko forma.

              Pomimo tego ze rodzina nie ogranicza mozliwosci realziacji altruzitycznej poza
              nia samą mozliwosci rezlizacji w inny sposob sa ogromne.
              NIe musi sie to ograniczac do adoptowania psow i kotow, ale wlasnie poprzez
              robienie czegos szlachetnego a co realnie pomaga czy spoleczesntwu czy ldziom

              przy czym nie ma instytucji rodziny ani stalego partnera

              jesli ktos sadzi ze rodzina to jakas obowiazkowa forma reazlizacji dla innych
              jest oczywiscie w bledzie,


              co do rozumienia
              chialem pokazac ze kazda droga moze bcy zrealziwoana lepiej lub gorzej
              jesli ktos stawia na rozrwykę moze zostac alkoholikiem albo moze bawic sie
              zbawiajac swiat poprzez zdobywanie wladzy w kraju i tworzenia dobra dla calych
              spoelczenstw (przyklad)

              Podobnei jest z rodziną. -moze to oznaczac kobiecine ktora siedzi w chaci i nic
              nie robi bo adzi ze jak urodzila dziecko to wszystko co musiala zrobic, i do
              tego zaniedbuje obowiazki rodzicielskie... no jaka to jest rodzina? To czesto w
              patologie sie zamienia.


              reasumujac
              bo o co chodzi, mam wrazenie ze masz poczucie ze rodzine ktora mogla bys
              stowrzyc z jednym mezcyzna bedzie cie ograniczac.
              -wiec porstowalem - dobra rodzina nigdy nie ogranicza a wrecz przeciwnie wspiera
              i umozliwa zrobic wszystko co sie chce

              Jednozcesnie piszesz ze jest opcja drogi alternatywnej tzn bez rodziny.
              Fajnie. Tylko tak samo pisalem ze to moze bcy robione ddobrze i tez jakos
              "dziwnie". Dobrze to np. gwiazdki jak Madonna tak sobie zyją, czy modelki, -
              maja jakies tam zajecie które nei jest zbyt łopotliwe a daje sporo frajdy a
              reszta ich zycia to jakies niezobwoaizujace kontakty z plcia odmienną i czasem
              jak maja wrazliwsza nature to dzialenie harytatywne np.

              • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:18
                Dla mnie rodzina jest w ogole out of the question. Moje rozwazania dotycza
                stabilizacji - praca w jednym miejcu i staly zwiazek kontra rozmaite zajecia w
                roznych miejscach i brak stalego zwiazku.

                Tematem moich rozwazn nie jest, czy warto zalozyc rodzine, czy nie. Dziekuje,
                chciales dobrze, ale nie kazdy temat jest o rodzinie.

                Ewnetualnie, jest to watek o zagubieniu sie. Moze tez sie zagubiles? Jaki
                jest/byl Twoj dylemat?
                • s.p.7 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 13:23
                  > Dla mnie rodzina jest w ogole out of the question. Moje rozwazania dotycza
                  > stabilizacji - praca w jednym miejcu i staly zwiazek kontra rozmaite zajecia w
                  > roznych miejscach i brak stalego zwiazku.


                  Mysle wiec ze to tylko prosta analziaza za i przeciw
                  wiadomo brak stabilizacji to jednak troche ryzykowne alei emocji wiecej :)

                  alee nie kazdy temat jest o rodzinie.


                  no co ty jak jak katarynka tylko o rodzinie w kazdym temacie nawaijam.
                  rdozina rodzina slub, dziecil slub dzieci, rodizna itd

                  > Ewnetualnie, jest to watek o zagubieniu sie. Moze tez sie zagubiles? Jaki
                  > jest/byl Twoj dylemat?

                  hehe
                  nie jestem czlwiekiem ktory miewa jakiekolwiek dymelaty w sensie "problemy
                  ciagnace sie tygodniami czy miesiacami", poajawiaja sie tylko przemyslania i
                  watpliwaosci, które sie rozwijaja i zaminiaja w cos przyjemnego i porzytecznego
                  ale dziekuje
        • sar36 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 13:16
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Mozna zmienic swoje zycie i przelamac rutyne
          > pomagajac innym, np. poprzez wyjazd na wolontariat.

          I mieć konto w Volkswagen Bank Direct... Ech... życie "wolnego zawodowca" to
          jest dopiero coś!

          Sorry... nie mogłem się powstrzymać. Strasznie płytkie i naiwne wydają mi się te
          rozważania.
          • sumire Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 13:21
            a na tym koncie sumę wystarczającą do przeżycia kilku lat, pracując pro bono :)
    • jan_hus_na_stosie Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 19:20
      biedactwo ;)
    • mahadeva Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 20:49
      ja tez skonczylam 30stke i nic sie nie zmienia, potrafie sobie wyobrazic, ze
      mozna byc szczesliwym mieszkajac w wawie i pracujac i majac 1 faceta - mozna
      podrozowac w czasie urlopu i robic rozne ciekawe rzeczy. natomiast moim
      problemem jest brak faceta. juz mam tego dosc. nie mam pojecia, jak go znalezc.
    • alpepe Re: zagubilam sie troche 13.02.10, 21:17
      że się zagubiłaś, to mnie nie dziwi. Dziwi mnie, że dopiero teraz do tego
      wniosku doszłaś, bo po twoich postach/wątkach widać to było od dość dawna.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 02:20
        Przynajmniej przyznaje sie do watpliwosci, i do tego, ze nie mam monopolu na
        prawde;>
    • erillzw Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 02:32
      grzeczna_dziewczynka15 napisała:
      > Stwierdzilam, ze w zyciu inne rzeczy sa wazne niz tylko praca w
      stalym
      > miejscu, ciulanie na emeryture, ktora i tak bedzie zenujaca i
      bycie z jednym
      > mezczyzna do konca zycia (albo przynajmniej dlugo). Stwierdzilam,
      ze jak tylko
      > wykaraskam sie z moich obecnych zobowiazan (co mam nadzieje
      nastapi w ciagu 3
      > miesiecy) zmienie zycie diametralnie - zancze wiecej korzystac z
      zycia,
      > pojezdze, popracuje to tu to tam, tyle aby stalo do nastpnego
      przejazu do
      > innego miejsca.

      Nie wyszalałas sie za czasów liceum i studiów?
      Bo tak mi brzmi jakbys od zawsze była stateczna kobieta, która
      dazyła do jakiejs stabilizacji bez wiekszych ekscesów bo przeciez
      tak trzeba.. a nie do konca miala okazje znalezc i dowiedziec sie
      czego potrzebujesz "parzac" sie w czasach gdy uchhodziło to, ze tak
      powiem na "sucho".
      Taki zwrot w kierunku studenckim w wieku lat 30 troche swiadczy o
      tym, ze przez lata odpychalas od siebie mysl, ze nie realizujesz
      wojego zycia bo de facto nie wiesz jak chcesz zeby wygladalo.. a
      wcisnelas sie z jeden ze schematów.
      Ale to tylko hipotetyczne rozwazania.


      > Z jakiejs przyczyny jednak mam lekka depresje. Dlaczego bycie w
      zwiazku
      > jednoczesnie ogranicza i daje spelnienie?

      Ogranicza? To zly znak, ja sie nie czuje w zaden sposob ograniczona.
      Czuje sie spelniona, wolna, wlasnie przez to, ze nie czuje ze
      wspoldzielenie zycia z partnerem zyciowym zabiera moja przestrzen.
      Nasze autonomie nie skurczyly sie, tylko integrujac sie ze soba
      powiekszyly sie :)

      > Dlaczego stabilizacja jednoczesnie
      > nudzi ale z drugiej strony daje spokoj wewnetrzny i zadowolenie?

      Nie kazdego nudzi. Wszystko zalezy od jej kształtu, wartosci. Jesli
      Cie nudzi, znaczy cos nie do konca jest tak w twoim zwiazku...
      Codziennosc, czy chociaz rutyna nie musi byc z zasady nuzaca, nudna
      i generalnie powdujaca podkowe. To od Ciebie i partnera zalezy jak
      bdzie wygladala pomimo przytlaczajacych codzien rzeczy jak problemy
      w pracy, z ludzmi, rachunkami czy innymi.

      > Czy ktos
      > jeszcze ma takie przemyslenia?

      Ja nie przekroczylam jeszcze magicznej bariery 30 roku zycia wiec
      jeszcze nie mam. Ale majac znajomych w podobnym wieku lub nawet
      starszych slysze opinie bardziej w kierunku "znalzlam siebie"; "w
      wieku 30 lat to człowiek jesy dopiero mądry i to jest zaj**".

      > Ale ostatecznie,zycie za krotkie jest chyba by je marnowac na
      prace,
      > konsumpcje i rutyne.

      ale Ty chcesz je w zamian marowac na konsupcje zdaje sie przelotnych
      zajec, zwiazkow i podroze ktore poza chwila ekscytacji nie daja Ci
      nawet minimum poczucia bezpieczenstwa... a nawet nie wiemy czy i
      spelnienie.. ale moze trzeba sie w Twoim przypadku sparzyc by sie
      dowiedziec.. a moze jestes do tego stworzona.. kto wie..
      Bez sprawdzenia sie tego nie dowiesz..
      >
      > Ktosia jeszcze sie pogubila i planuje radykalne zmiany?
      • lelabo Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 10:28
        erillzw napisała:
        > Nie wyszalałas sie za czasów liceum i studiów?
        > Bo tak mi brzmi jakbys od zawsze była stateczna kobieta, która
        > dazyła do jakiejs stabilizacji bez wiekszych ekscesów bo przeciez
        > tak trzeba.. a nie do konca miala okazje znalezc i dowiedziec sie
        > czego potrzebujesz "parzac" sie w czasach gdy uchhodziło to, ze
        tak
        > powiem na "sucho".

        Mam dokładnie takie same odczucia po przeczytaniu postu autorki.
        Prawdopodobnie chciało się bawić w dom zaraz po maturze, i takie są
        tego skutki.
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:04
          Co to znaczy bawic sie w dom po maturze?
          W sumie zaczelam mieszkac sama przed matura;) Piekny czas;)
          • lelabo Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:54
            Pytania to zadajesz jakbyś miała 15 lat, a nie 30...

            Bawienie się w dom, to taka sytuacja kiedy dwoje ludzi, najczęściej
            pan i pani, postanawia razem zamieszkać. Mają po 19 lat lub coś koło
            tego, zakochali się w sobie i już są przekonani, albo raczej pani
            jest przekonana, że to już ten jedyny na całe życie i zamiast
            korzystac z życia, z młodości, zabawiają się w dom - niby wspólne
            gospodarstwo, najczęściej głównie bądź jedynie dofinansowywane przez
            rodziców jednej lub obu stron, obiadki, wieczory przed TV i inne
            tego typu dzialania, które generalnie łączą się pod słowem:
            stabilizacja.
            A potem przychodza 30 urodziny, slub byl ale panstwo nagle
            zrozumieli, ze nie o suknie chodzi, a o dojrzalosc do zawarcia
            zwiazku malzenskiego i kazde idzie w swoja strone. Albo nawet slubu
            nie bylo, a przyzwyczajenie zostalo. I na ogol w takich parach jedna
            ze stron zaczyna odczuwac nude i miec poczucie, ze cos ja/go w zyciu
            ominelo. I nagle teraz, kiedy naprawde przychodzi czas na
            stabilizacje, ona lub on, lub oboje, uznaja, ze jednak woleliby
            zwiedzac swiat, sypiac co noc z kims innym i w ogole swietnie sie
            bawic. A pranie skarpetek, gotowanie obiadkow i placenie rachunkow
            to nie jest dla nich zycie.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:33
              To zdecydowanie nie o mnie zatem;)

              Wiesz, pytam, co oznacza zabawa w dom, bo nie doswiadczylam takiej sytuacji, jak
              opisujesz i nie znam tez ludzi, ktorzy zaczeli mieszkac jako para i
              dofinansowywali ich rodzice, stad prosba o wyjasnienie.
              • lelabo Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 17:22
                Nie musisz znać, wystarczy poczytać uważnie wątki choćby na tym
                forum :-)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:03
        Nie wiem co to znaczy "wyszalec sie za czasow liceum i studiow". Zreszta ja
        wciaz studiuje;)
        Dlaczego chec wolontariatu np. uznajesz za zwrot w kierunku studenckim? Sa rozne
        drogi zyciowe (skoro juz piszesz o schematach, dlaczego wartosciujesz?

        No mam problem z okresleniem, czego chce, to prawda. I mysle, ze wiecej osob ma
        watpliwosci, tylko moze nie przyznaja sie do ich otwarcie. Bo latwiej jest
        wierzyc, ze to co sie robi przynosi nam szczescie absolutne, nawet jesli tak nie
        jest do konca.

        Mam nadzieje, ze wlasnie odwaze sie robic to, co przyniesie mi szczescie;) Czego
        zycze wszystkim, bez wzgledu na forme;)
        • erillzw Re: zagubilam sie troche 15.02.10, 13:50
          grzeczna_dziewczynka15 napisała:

          > Nie wiem co to znaczy "wyszalec sie za czasow liceum i studiow".
          Zreszta ja
          > wciaz studiuje;)

          Ja tez ;)

          > Dlaczego chec wolontariatu np. uznajesz za zwrot w kierunku
          studenckim? Sa rozn
          > e
          > drogi zyciowe (skoro juz piszesz o schematach, dlaczego
          wartosciujesz?)

          Odpisałam na Twój pierwszy post, w kolejnych pojawiły się teksty o
          wolontariacie. Aczkolwiek z drugiej strony Ci powiem, ze ja
          wolontariat robiłam kobiec liceum/poczatej studiów. Moim zdaniem
          wolontariat na ktorym etapie jest potrzebny po trosze by przekonac
          sie czy chcesz pomagac ludziom, jak bardzo chcesz sie w to
          angazowac. To troche sprwdzenie siebie. Jesli idziesz potem w to
          zawodowo, znaczy, ze pomogło Ci to znalezc droge swoja :)


          > No mam problem z okresleniem, czego chce, to prawda. I mysle, ze
          wiecej osob ma
          > watpliwosci, tylko moze nie przyznaja sie do ich otwarcie.

          To niestety swoiste przeklenstwo mlodego pokolenia. Duzo opcji i nie
          wiadomo na co sie decydowac.

          > Bo latwiej jest
          > wierzyc, ze to co sie robi przynosi nam szczescie absolutne, nawet
          jesli tak ni
          > e
          > jest do konca.

          No nie wiem. jak mnie cos nie spelnia to szukam czegos innego lub
          robie cos ale znajduje sobie jakies wntyle.
          Poki co mam szczescie robic to co mnie bardzo spelnia, prowadzic
          tryb zycia jaki daje mi wielka satysfakcje i mimo, ze nie mam jasno
          obranej sciezki kariery (co innego robie, na co innego sie kształce)
          to nie koniecznie czuje sie zgubiona na drodze :)
          Ale ja mialam okazji probowac wielu kierunków mimo, ze mam dopiero
          26 lat (jeszcze przez chwile) ;)
          Poza tym.. nie uwazam, zeby trzeba bylo sie koniecznie okreslac w
          mlodym wieku co sie chce robic. Jesli nie wiesz tego ze tak powiem
          od pocztaku i w ty kierunku idziesz to nie ma co robic cisnienia, ze
          tego szukasz. lepiej dluzej szukac i znalezc, niz zadowolic sie byle
          czym i potem zalowac.

          >
          > Mam nadzieje, ze wlasnie odwaze sie robic to, co przyniesie mi
          szczescie;) Czeg
          > o
          > zycze wszystkim, bez wzgledu na forme;)

          Ja tam Ci zycze odwagi do szukania :)
          Bo to chyba o to chodzi :)
    • panismok Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 10:16
      Praca na etacie - nie, ciułanie na emeryturę - nie, stały związek - nie... Bardzo dobrze wiesz, czego nie chcesz.

      Gorzej z określeniem, o co Ci chodzi. Z jednej strony podróże i korzystanie z życia, z drugiej - "nie chcesz marnować życia na konsumpcję". Gdzieś tam wspominasz, że mogłabyś się zająć działalnością, nazwijmy to, dobroczynną... Kupy się to, za przeproszeniem, nie trzyma.

      Faktycznie nie masz na siebie pomysłu.

      Nie jest to żadne oskarżenie, ponieważ większość znanych mi osób nie ma - wiele z nich po prostu idzie utartym szlakiem: studia -> praca -> małżeństwo -> dziecko. Niektórym ten schemat nie pasuje, ale nie wiedzą, czym go zastąpić.

      Każdy człowiek potrzebuje zmian; każdy w innym zakresie. Każdy potrzebuje też trochę stabilizacji, miejsca/ludzi/czynności, do których wraca, które są stałym punktem programu.

      Można to sobie trochę poukładać. Np. jeśli decyduję się na stały związek/małżeństwo, a mam dużą potrzebę zmian -> muszę tych "nowości" gdzieś szukać, np. w interesującej pracy, czy w ramach jakiegoś hobby. Wtedy małżeńską stabilizację zrównoważę jakimś szaleństwem (szaleństwa, podróże itp można uprawiać także z mężem;-)).

      Mnóstwo ludzi poświęciło swoje życie na pracę, konsumpcję, wychowanie dzieci i tzw. rutynę - czy to znaczy, że je zmarnowali?

      Nie tylko podróże i przygody są wartością ;-)
      Nie każdy może byś wybitną jednostką, podróżnikiem, wynalazcą, naukowcem, gwiazdą filmową czy rekinem biznesu. Ale każdy może być sobą i interesującym człowiekiem.

      Owszem, przyznaję, że w stałym związku i w "osiadłym" trybie życia trudniej o nowe wrażenia - ale jak się człowiek chce rozwijać, to naprawdę można.

      Życzę powodzenia w poszukiwaniu własnej drogi.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:12
        Hmm, mysle, ze wszystko sie kupy trzyma. Wolontariat zagranica spelnia te
        kryteria. Jestem nastawiona altrustycznie i lubie pomagac ludziom. Korzystanie z
        zycia w moim mniemaniu nie oznacza konsumpcji. Korzystanie z zycia to czas na
        przeczytanie ksiazki, rozmowy z ludzmi, slucahnie muzyki, zobaczenie swiata i
        zrobienie czegos dla innych.

        W przeciwienstwie do zakupu nowej plazmy i zasiasciu przed nia, albo kupna
        nowego auta na kredyt tylko po to, zeby jezdzic nim na zakupy do tesco czy w
        wersji ekskluzywnej do jakiejs "galerii".
        • sumire Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:22
          tylko wiesz - czasami to 'robienie czegoś dla innych' jest w gruncie rzeczy
          robieniem czegoś dla siebie, uciszaniem wyrzutów sumienia, że minęły 3 dychy i
          niczego sensownego się nie zrobiło. mam koleżankę, która po 30-tce napaliła się
          na wolontariat, bo stwierdziła, że życie jej ucieka na pracy w korporacji i
          zakupowych szaleństwach. wytrzymała w hospicjum 2 dni, potem stwierdziła, że
          może lepsza byłaby pomoc jakimś miłym zwierzątkom.

          korzystać z życia można na milion sposobów, nie popadając przy tym w skrajności.
          to nie jest tak, że brak stabilizacji i nagłe zwroty o 180 stopni dają większe
          poczucie spełnienia niż spokojne życie przez wiele lat w tym samym miejscu.
          można wypośrodkować.
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:29
            Wszystko co robimy, robimy dla siebie. Nie rozumiem sarkazmu;) Uwazasz, ze
            zakupowe szalenstwa i praca w korporacji jest mniejsza "obluda" w wydaniu owej
            koleznaki niz chcec pomocy "milym zwierzatkom"?

            Moze Cie zle zrozumialam, nie wiem;)

            W kazdym razie jak mozesz pomoc komus, a przy okazji zrobic cos dla siebie (czy
            odwortnie) to wg mnie lepszy sposob na zycie, niz nastawienie na swoj wlasny
            zysk, albo wykonywanie totalnie odmozdzajacej pracy, zeby zwiekszyc zyski, np.
            banku czy innej zlodziejskiej korporacji.

            Moze jestem sentymentalna, ale bardziej cenie prace ludzi, ktorzy tworza cos dla
            innych, niz takich, ktorzy troszcza sie wylacznie o siebie.
            • sumire Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 12:49
              to nie sarkazm.
              oczywiście - jeśli mój wysiłek komuś pomaga, to świetnie. uważam wolontariat za
              ogromnie wartościową rzecz. mam jednak pewne doświadczenie w takich zajęciach i
              spotkałam masę ludzi, którzy na pewnym etapie swojego życia uznali, że chcą
              poświęcać swój czas na coś bardziej pożytecznego niż ganianie po Zarze każdego
              popołudnia. u większości ten zapał do naprawiania świata okazywał się słomiany,
              niestety. i u wielu podstawową motywacją wcale nie była chęć niesienia pomocy.

              dlatego właśnie uważam, że nagłe zwroty w tym kierunku - ba, w żadnym kierunku -
              nie są dobre. cenię sobie bardzo zasadę złotego środka. nie rzuciłabym teraz
              wszystkiego i nie wyjechałabym do Afryki pomagać dzieciom. wyleczyłam się z
              takich romantycznych porywów. owszem, chciałabym niebawem wyprowadzić się w góry
              i zająć hodowlą psów i uczeniem dzieci (lub odwrotnie), ale żeby to zrobić,
              muszę mieć jednak mieć pieniądze na kawałek ziemi ;)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:40
                A ja mysle, ze zwroty sa dobre, i to, ze niektorzy sie boja wprowadzic swoje
                marzenia w zycie, nie oznacza, ze ci, ktorzy chca to zrobic musza poniesc
                kleske. (Nie mowie tu o sobie, bo nie wiem, co mi wyjdzie z moich planow, ale
                mowie o ludziach, ktorzy wyjezdzaja na wolontariaty, czy zmieniaja srodowisko,
                rodzaj pracy itd. i im sie to udaje, i sa szczesliwsi).

                A co do mnie konkretnie, to nie zajmuje sie praca w korporacji ani zakupami w
                chwilach wolnych. Zreszta nienawidze zakupow. Nauczam, wiec mysle, ze mam
                predyspozycje, by mi sie udalo;)
            • wartosc.energetyczna Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:26
              grzeczna_dziewczynka15 napisała:

              > Wszystko co robimy, robimy dla siebie. Nie rozumiem sarkazmu;) Uwazasz, ze
              > zakupowe szalenstwa i praca w korporacji jest mniejsza "obluda" w wydaniu owej
              > koleznaki niz chcec pomocy "milym zwierzatkom"?
              >

              a co jest obłudnego w zakupowych szaleństwach? przynajmniej nikt nie udaje że w
              pomocy innym znajduje spełnienie i jego sprawy się nie liczą..
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:43
                Nie ma nic obludnego. Mozna nawet sobie wytluamczyc, ze przez zkaupy wspiera sie
                gospodarke dzieki czemu ludzie maja prace itd.

                Ale nie rozumiem skad krytyka postawy altruistycznej?
                • wartosc.energetyczna Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:49
                  nie krytykuję postawy altruistycznej jako takiej, ale mówimy o wolontariacie
                  jako pomocy miłym zwierzątkom, bo hospicjum jest brzydkie. taka postawa jest
                  obłudna, w przeciwieństwie do zarabiania kasy w korporacji i wydawania jej na
                  pierdoły bez mydlenia oczu głębszą ideologią.
                  żeby było jasne, nie mówię co jest lepsze, tylko o obłudzie.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 14:54
                    A ja mysle, ze lepiej jest pomagac milym zwierzatkom niz nie pomagac nikomu w
                    ogole. Kazdego mozesz zdyskwalifikowac jako obludnego, bo zawsze znajdziesz luki
                    i niespojnosci w czyims rozumowaniu.

                    Mysle, ze liczy sie efekt ostateczny, - jesli babka pomoze chocby kilku
                    zwierzakom, to ma wiekszego plusika niz jak pracuje w korporacji, gdzie bierze
                    udzial w wyscigu szczurow i wygryza innych z miejsc pracy, zeby nie byc wygryziona.
                    • wartosc.energetyczna Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 15:00
                      widać niedostatecznie podkreśliłam..
                      "żeby było jasne, nie mówię co jest lepsze, tylko o obłudzie."

                      po prostu życie sobie w swoim konsumpcyjnym raju to żadna obłuda. to że tego nie
                      pochwalasz nie oznacza że możesz obarczyć takie zachowanie każdym pejoratywnym
                      określeniem jakie znasz. tylko tyle chciałam dodać. rozumiesz?
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 15:08
                        Ok, masz racje, ludziom totalnie bezmyslnym ciezko zarzucic oblude. Ale ten
                        watek nie jest o obludzie, tylko o dylematach, co dalej;)
                        • wartosc.energetyczna Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 15:17
                          znów.. co jest bezmyślnego w ustabilizowanym życiu z planami sięgającymi
                          emerytury? przed chwilą oburzałaś się na wartościowanie postaw życiowych a teraz
                          robisz to samo. nie wszyscy mają silną potrzebę zmian i nie oznacza to wcale, że
                          nie zastanawiają się nad sobą, ani że "boją się podążyć za marzeniami". czasem
                          są nawet dojrzalsi niż ci którzy są targani marzeniami o czymś czego nawet nie
                          potrafią opisać.
                          • grzeczna_dziewczynka15 Re: zagubilam sie troche 14.02.10, 15:37
                            Myslalam, ze pisalas cos o ludziach zyjacych w swoim konsumpcyjnym raju. Kazdy
                            zyje jak chce, ale, oczywiscie wartosciuje;) Bo bezmeslne spedzanie czasu w
                            "galeriach" i to nie sztuki, ale tych w zmienionym znaczeniu nie nabierze
                            glebszego znaczenia przez to, ze moze nie jest obludne.

          • panismok do sumire i autorki: 14.02.10, 16:28
            sumire - zgadzam się, niekiedy ludzie podejmują się działań dobroczynnych na łapu capu, bo "życie ucieka a ja nic nie zrobiłem".

            To oczywiście też ma swoją jakąś wartość - ktoś pomaga - ale nie zawsze prowadzi do samorealizacji. Gdyby Michał Anioł Buonarotti został lekarzem, też niewątpliwie zrobiłby coś dobrego.

            I teraz do autorki: najwięcej dobrego sobie i światu dają ludzie, którzy znaleźli swoją drogę, powołanie, pasję, talent - nazywaj to jak chcesz. Dlatego warto szukać. Jeśli ktoś ma rękę do kwiatów, to najlepiej, jak zostanie ogrodnikiem.

            To jest właśnie trudne - wiedzieć, co się tak naprawdę chce robić;-) I odpowiedzi na to pytanie nie ma w obcych krajach - jest w Tobie.
            • sumire Re: do sumire i autorki: 14.02.10, 17:44
              oo, to jest właśnie to, co starałam się wyrazić :)
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: do sumire i autorki: 14.02.10, 21:18
              Z tym powolaniem, to troche jak etyka protestancka brzmi;) Ale masz racje
              oczywiscie;) Suzkam!
            • s.p.7 Re: do sumire i autorki: 14.02.10, 21:24
              znajac ja z innych watków e wykluczone ze zajmie sie charytatywnym dawaniem
              ciala - to jej najwiekrza pasja, uszczesliwi tym dziesiatki lub setki
              ztrapionych i zakapleksionych meczyn w calej europie i na swiecie promujac tym
              polska wyzowlona kulture hedonistyczną :)
              same plusy:
              satysfkakcja, altruzim, pawsja, wyzowleie, podróze, doswiaczenie, rozwoj,
              pzoanwanie obcych kultur, idea bezinteresownego dawania :)
              • grzeczna_dziewczynka15 Re: do sumire i autorki: 14.02.10, 21:56
                Jak kobieta smie sie przyznac, ze lubi seks i go uprawia, albo ze ma fantazje
                erotyczne na temat innych, niz jej mezczyzna facetow, to oczywiscie jest powod
                do zdyskwalifikowania jej.

                Rozumiem, ze Twoja kobieta nienawidzi seksu, nie ma fantazji i po porstu spelnia
                Twoje oczekwiania w zamian za jakas gratyfikacje.

                • s.p.7 Re: do sumire i autorki: 14.02.10, 22:23
                  to oczywiscie jest powod
                  > do zdyskwalifikowania jej.


                  dyskwalifikacja?
                  hehe,
                  stoisz na piedestale
                  jej, rozwijaj swe pasje ile wlezie jesli to daje ci szczescie
                  (staram sie nie byc uszczypliwy ale jak zwykle srednio mi to wychodzi...)
                  no dobra, dzis walentyki przeciez są wiesz ze cie lubie ;)
            • tumajutka Re: do sumire i autorki: 15.02.10, 22:06
              panismok - chyba to jest sedno sprawy - znalezienie tego czegoś, co się chce. I
              uważam, że naprawdę nigdy nie jest na to za późno. A pytanie o dobrą opcję jest
              bezcelowe, bo nie ma przepisu idealnego dla wszystkich. Mi może by wystarczyła
              "moja mała stabilizacja" gdyby była mocna i stale budowana. Mam przyjaciół,
              którzy żyją, jak błękitne ptaki - brak stałej pracy, wyjazdy wolontariat itp. I
              też im z tym dobrze. Jeszcze inna sprawa, to bycie w związku "na zawsze" albo na
              chwilę - osobiście nie wyobrażam sobie być z kimś ze świadomością, że jest to
              tylko na jakiś czas. Ale tu też nie generalizuję - dobrze ci na chwilę - no to
              ok. - jeśli nikogo przy tym nie krzywdzisz, to żyj tak.
              Powodzenia w zmianach - zacznij od obcięcia włosów ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka