pretensjaa
15.02.10, 10:54
Kilka miesięcy temu umówiłam się na wizytę kontrolną do endokrynologa.
Zerwałam się dziś z łóżka, pozmieniałam plany, a tu w rejestracji wisi
karteczka, że lekarka ma do dziś urlop. Pytam więc babkę w rejestracji,
czy nie informują pacjentów o takich zmianach, na co ona ze stoickim spokojem,
że owszem, ale w moich danych podany jest numer telefonu komórkowego, a pod
takie to oni nie dzwonią. Pytam więc:
1. Po co więc w ogóle zapisywali mój nr?
2. Dlaczego od razu nie poinformowali mnie, jak się sprawy mają, tak bym mogła
podać nr stacjonarny mamy do pracy/chłopaka/kogokolwiek z bliskich.
Jestem zła. Zwłaszcza, że musiałam przejść niezły kawałek, a przy obecnych
warunkach pogodowych był to nie lada wyczyn (okropne połączenie).
A może przesadzam? :/