28.02.10, 11:26
jakie macie zdanie na temat wspolnego mieszkania z rodzicami?wychodze niedlugo
za maz i mam mozliwosc mieszkania z rodzicami bo sa ku temu warunki ale z kim
bym nie rozmawiała to odradza takie rozwiazania.Jak bylo u was prosze o opinie
bo juz nie wiem co myslec?
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: dylemat 28.02.10, 11:29
      kanadolinka napisała:

      > z kim
      > bym nie rozmawiała to odradza takie rozwiazania

      ile jeszcze osób musi ci to powiedzieć żebyś zrozumiała?
    • qw994 Re: dylemat 28.02.10, 11:29
      W życiu, nigdy, przenigdy bym na to nie poszła.
    • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 11:30
      Szczerze odradzam.
    • rzeka.chaosu Re: dylemat 28.02.10, 11:43
      Zależy jacy są rodzice, jakie są relacje między wami i jakie warunki są w domu
      (np. własne piętro).
      • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 11:45
        rzeka.chaosu napisała:

        > Zależy jacy są rodzice, jakie są relacje między wami i jakie warunki są w domu
        > (np. własne piętro).


        Własne piętro nic nie zmienia, znam z własnego doświadczenia.
        A rodzice jak rodzice, zawsze to różnica pokoleniowa.
        • rzeka.chaosu Re: dylemat 28.02.10, 12:14
          W mojej rodzinie i wśród znajomych jest kilka takich rodzin. Moja kuzynka
          mieszka z rodzicami, ma własne piętro, moja ciotka i wujek raczej jej się nie
          wtrącają, są udaną rodziną. Dzieci i tak są w przedszkolu, ale przynajmniej ma
          je kto odbierać. Jak wracają z pracy to jest obiad. Nawet miło jest do nich
          wpadać :)
          To czy z rodzicami będzie dobrze się mieszkało zależy od ludzi, a nie od domów.
          Nie każdy ma posraną rodzinę :P, nie wszyscy rodzice są wścibscy i zrzędliwi.
          Wyobraź sobie, że niektórzy ludzie mimo upływu lat potrafią żyć w zgodzie i
          wzajemnie sobie pomagać ;P Wiem, niesamowite.
          Ty miałaś pecha i już. Nie każdy musi mieć tak samo.
          • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:32
            rzeka.chaosu napisała:


            > Nie każdy ma posraną rodzinę :P,
            > Wyobraź sobie, że niektórzy ludzie mimo upływu lat potrafią żyć w zgodzie i
            > wzajemnie sobie pomagać ;P
            Wiem, niesamowite.
            > Ty miałaś pecha i już. Nie każdy musi mieć tak samo.


            Jak dla mnie to ty masz pecha, skoro pod słowami "róznica pokoleniowa" rozumiesz:
            - "posraną rodzinę" (swoją drogą, jakich obrzydliwych słów używasz, - "wścibstwo",
            - "zrzędliwość",

            i w dodatku każesz mi cos sobie wyobrażać (lol)
            Oraz jeszcze piszesz o jakimś pechu.

            Pytanie czy ty w ogóle jesteś normalna? Chyba masz problemy emocjonalne, skoro
            na normalny post reagujesz tak agresywnie :)

            A może wychowałaś się w "posranej" rodzinie. Chyba coś na ten temat wiesz.
            • rzeka.chaosu Re: dylemat 28.02.10, 13:07
              W moim poście nie było agresji w przeciwieństwie do twojego.
              Rożnica pokoleniowa nie musi powodować tak dramatycznych sytuacji, że odechciewa się mieszkać z rodzicami. Ja moich rodziców, a szczególnie rodziców mojego faceta właśnie za tę różnice cenię. To są inteligentni i doświadczeni ludzie, od których ciągle się czegoś uczę i mogę ich podziwiać. Mogę pogadać z nimi o polityce, kinie, teatrze, ale też o gotowaniu albo bilardzie. I jednocześnie ta różnica nie przeszkadza nam iść do kina na ten sam film, albo spędzić razem sylwestra. Nie chodzi o różnice pokoleniową, ale o charaktery. Wśród ludzi w moim wieku trudno znaleźć tak fajnych i mądrych ludzi jak oni. Dwadzieścia parę lat różnicy wieku mi nie przeszkadza.


              Jakie cechy rodziców przeszkadzają ci znimi mieszkać? Bo "róznica pokoleniowa" niewiele mówi.


              Gdybym musiał mieszkac po ślubie z rodzicami faceta nie robiłabym z tego dramatu i nie wstydziłabym się tego, a już na pewno nie pisałabym, że to jest zawsze złe.
              • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 13:11
                Ok, mieszkanie z rodzicami jest zawsze dobre.
                To najlepsze wyjście dla młodych ludzi.
                Pozdrawiam, miłego dnia, wiosna idzie itd.
                • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 13:13
                  lodzpodwodna napisała:

                  > Ok, mieszkanie z rodzicami jest zawsze dobre.
                  > To najlepsze wyjście dla młodych ludzi.
                  > Pozdrawiam, miłego dnia, wiosna idzie itd.

                  ty jakaś rozchwiana jesteś..
                • rzeka.chaosu Re: dylemat 28.02.10, 13:14
                  Jak pewnie zauważyłaś w moim pierwszym poście napisałam, że wszystko zależy od
                  tego jakby ci rodzice są i jakie są warunki mieszkaniowe. Tego będę się trzymać :)

                  Pozdrawiam :)
              • jop Re: dylemat 28.02.10, 13:59
                > Jakie cechy rodziców przeszkadzają ci znimi mieszkać?

                Mieszkanie z kimkolwiek, rodzic nie rodzic, poza własnym partnerem i
                ewentualnymi dziećmi to impreza wyłącznie dla ludzi bez osobowości, bez potrzeby
                prywatności, bez jakichkolwiek potrzeb terytorialnych albo z jakimś innym
                odpowiednikiem lobotomii.

                > Ja moich rodziców, a szczególnie rodziców mojego fa
                > ceta właśnie za tę różnice cenię.

                Ja moich też. Jak ich odwiedzam.
          • qw994 Re: dylemat 28.02.10, 12:33
            Zgadza się, tylko ja na przykład nie podjęłabym w ogóle takiego ryzyka. Bo to
            gra o dużą stawkę. Załóżmy, że rodzice okazują się jednak wścibscy i zrzędliwi.
            Konsekwencje to nadszarpnięte relacje między małżonkami (bo zwykle jedna strona
            nie widzi problemu), zepsute relacje z rodzicami/teściami, czasami nie do
            naprawienia, do tego nie jest prosto ot tak wyprowadzić się, bo wchodzą kwestie
            związane z wysokimi kosztami finansowymi.
            • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:36
              qw994 napisała:

              > Załóżmy, że rodzice okazują się jednak wścibscy i zrzędliwi.


              Wtedy "masz pecha" i sprawa załatwiona.
            • sundry Re: dylemat 28.02.10, 15:19
              Kogo jak kogo,ale własnych rodziców jednak zna się na tyle, by
              stwierdzić czy są wścibscy i zrzędliwi:)Jak są, to niestety nie ma
              wyboru.A sytuacje,że ktoś "do rany przyłóż" zmienia się po ślubie
              dziecka w potwora chyba nie są za częste.
              • qw994 Re: dylemat 28.02.10, 17:55
                Ocena własnych rodziców bywa mało obiektywna, to co jest normalne dla ciebie,
                może być nienormalne dla współmałżonka. A co do teściów - można zauważyć pewne
                symptomy, oczywiście. Ale zjawisko w pełnej krasie może się rozwinąć dopiero po
                wspólnym zamieszkaniu.
                Mnie na przykład zdarzało się spędzać na wyjeździe w jednym pokoju tydzień z
                osobą, którą bardzo lubiłam, i dopiero wtedy wiedziałam, że dłużej niż tydzień
                bym nie wytrzymała.
        • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 12:36
          lodzpodwodna napisała:

          > rzeka.chaosu napisała:
          >
          > > Zależy jacy są rodzice, jakie są relacje między wami i jakie warunki są w
          > domu
          > > (np. własne piętro).
          >
          >
          > Własne piętro nic nie zmienia, znam z własnego doświadczenia.
          > A rodzice jak rodzice, zawsze to różnica pokoleniowa.

          powinnaś napisać, że w Twoim przypadku niczego nie zmieniło. w wielu rodzinach
          takie coś funkcjonuje bo ludzie są sobie bliscy i potrafią się dogadać.
          • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:41
            Nie rozumiem, dlaczego ty mi mówisz, co ja powinnam była napisac?

            Nie wiesz nic na temat mojej sytuacji, gdzie mieszkam, z kim i dlaczego oraz jak
            wyglądają moje relacje z rodziną. Bo chyba nie na podstawie tego 1 zdania, które
            jest wieloznaczne?

            Natomiast znam wiele rodzin, które porózniła włąsnie roznica pokoleniowa i
            wspolne mieszkanie. A także wiele osób, które w zyciu nie zamieszkałyby z
            rodzicami, bo wiedzą, czym to "pachnie".

            Nie trzeba życ w nienormalnej rodzinie, żeby ieć dość wspólnego mieszkania. Kota
            też mozna zagłaskać na śmierć.

            Dorośli ludzie powinni mieszkac sami, bez rodziców i odwiedzać się co jakiś czas.
            • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 12:48
              lodzpodwodna napisała:

              > Nie rozumiem, dlaczego ty mi mówisz, co ja powinnam była napisac?

              z tego samego powodu dla którego Ty piszesz wszystkim z kim mają nie mieszkać :)

              na przykład tutaj:

              > Dorośli ludzie powinni mieszkac sami, bez rodziców i odwiedzać się co jakiś cza
              > s.

              najlepiej żeby każdy zrozumiał, że różne są sytuacje w życiu i to, że ktoś postępuje inaczej niż my nie znaczy jeszcze że postępuje źle.
              i tylko o to mi chodziło. masz swoje doświadczenia i możesz o nich opowiadać ale nie stwarzaj na ich podstawie prawd uniwersalnych.
              • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:54
                wartosc.energetyczna napisała:

                > lodzpodwodna napisała:
                >
                > > Nie rozumiem, dlaczego ty mi mówisz, co ja powinnam była napisac?
                >
                > z tego samego powodu dla którego Ty piszesz wszystkim z kim mają nie mieszkać


                Pierwsze słysze o jakichś wszystkich :)
                Trochę naciągasz fakty.



                > na przykład tutaj:
                >
                > > Dorośli ludzie powinni mieszkac sami, bez rodziców i odwiedzać się co jak
                > iś cza
                > > s.
                >


                Przecież to jest oczywista oczywistość :) A nie żaden nakaz.


                > najlepiej żeby każdy zrozumiał, że różne są sytuacje w życiu i to, że ktoś post
                > ępuje inaczej niż my nie znaczy jeszcze że postępuje źle.
                > i tylko o to mi chodziło. masz swoje doświadczenia i możesz o nich opowiadać al
                > e nie stwarzaj na ich podstawie prawd uniwersalnych.
                >

                To nie są prawdy uniwersalne, ale powtórze się: oczywista oczywistość :)

                A że wiele osób mieszka z rodzicami, to efekt bezrobocia, niskich płac i ogólnie
                słabych możliwośći finansowych. Pewnie nieliczne wyjątki, nie potrafiące odciąć
                pępowiny od mamusi i tatusia, z własnej woli mieszkają z rodzicami (chociaż stać
                ich oczywiscie na wyprowadzkę)

                Dorosłość to założenie własnego gniazda.
                • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 13:03
                  > To nie są prawdy uniwersalne, ale powtórze się: oczywista oczywistość :)

                  wskaż różnicę pomiędzy prawda uniwersalną a oczywistością oczywistą.


                  > A że wiele osób mieszka z rodzicami, to efekt bezrobocia, niskich płac i ogólni
                  > e
                  > słabych możliwośći finansowych. Pewnie nieliczne wyjątki, nie potrafiące odciąć
                  > pępowiny od mamusi i tatusia, z własnej woli mieszkają z rodzicami (chociaż sta
                  > ć
                  > ich oczywiscie na wyprowadzkę)

                  wszystko masz widzę obcykane: niezaradność, pępowina, bezrobocie. nie wzięłaś jeszcze pod uwagę jednej sytuacji: kiedy rodzic nie daje sobie rady samodzielnie funkcjonować. co wtedy? oddasz gdzieś starych, bo dorośli ludzie nie uprawiają seksu pod jednym dachem z rodzicami?

                  > Dorosłość to założenie własnego gniazda.

                  powtarzam, dorosłość to podejmowanie samodzielnych decyzji bez kierowania się tym co na FK piszą.
                  • jop Re: dylemat 28.02.10, 14:02
                    > wszystko masz widzę obcykane: niezaradność, pępowina, bezrobocie.

                    Bo to są właśnie przyczyny mieszkania z rodzicami przez dorosłych ludzi.

                    > kiedy rodzic nie daje sobie rady samodzielnie
                    > funkcjonować. co wtedy?

                    Wynajmuje się płatną opiekunkę.

                    (Nie teoretyzuję, tak zrobiliśmy w przypadku mamy TŻ.)
                    • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 14:16
                      jop napisała:

                      > > wszystko masz widzę obcykane: niezaradność, pępowina, bezrobocie.
                      >
                      > Bo to są właśnie przyczyny mieszkania z rodzicami przez dorosłych ludzi.
                      >
                      > > kiedy rodzic nie daje sobie rady samodzielnie
                      > > funkcjonować. co wtedy?
                      >
                      > Wynajmuje się płatną opiekunkę.
                      >
                      > (Nie teoretyzuję, tak zrobiliśmy w przypadku mamy TŻ.)

                      to jedno wyjście, inne to osobista opieka. czy widzisz w tym coś obciachowego i
                      niedojrzałego?
                      • jop Re: dylemat 28.02.10, 15:55
                        > to jedno wyjście, inne to osobista opieka.

                        Technicznie przeważnie nieco trudna do zrealizowania. Mało kto może wprowadzić
                        się do rodziców (często do innego miasta lub wręcz kraju), przestać zajmować się
                        własną rodziną i własnym domem oraz rzucić pracę i żyć kosmiczną energią.

                        > czy widzisz w tym coś obciachowego i
                        > niedojrzałego?

                        Raczej rozpatruję sytuację w kategoriach nieakceptowalnej niedogodności.

                        Ale wątkotwórczyni, o ile mnie wzrok nie myli, chyba nie ma dylematu z powodu
                        konieczności zapewnienia opieki niedołężnemu rodzicowi, więc to trochę
                        rozważania z gatunku "a co gdyby tu było przedszkole w przyszłości."
                    • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 15:42
                      wartosc.energetyczna napisała:

                      > > wszystko masz widzę obcykane: niezaradność, pępowina, bezrobocie.
                      >


                      Bo to są znane wszystkim inteligentnym ludziom przyczyny. Tylko tobie nie, tylko
                      ty będziesz sie teraz kłócić do upadłego próbując udowodnić, że mieszkanie z
                      rodzicami jest zdrowe i normalne.

                      "Znaczna liczebnie
                      grupa wskazuje też jako powody zależności czynniki ekonomiczne, czyli brak pieniędzy
                      (27%), mieszkania (25%) i pracy (14%). Założenie własnej rodziny tylko dla
                      nielicznych
                      byłoby przyczyną opuszczenia domu rodzinnego. Podobnie niewiele osób odsuwa start
                      w samodzielne życie z powodu wygód lub niedojrzałości psychicznej."


                      Poczytaj sobie trochę, później dyskutuj.


                      link do źródła: www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_117_05.PDF

                      A ja juz z toba dyskusje skonczylam, szkoda mojego czasu.
            • sundry Re: dylemat 28.02.10, 15:21
              lodzpodwodna napisała:

              > Natomiast znam wiele rodzin, które porózniła włąsnie roznica
              pokoleniowa i
              > wspolne mieszkanie.

              A ja znam wiele rodzin, których nie poróżniła, żyją w zgodzie od lat
              i bez kredytu na całe życie. Kto wygra?:)
              • lodzpodwodna Re: dylemat 03.03.10, 08:33
                sundry napisała:


                > A ja znam wiele rodzin, których nie poróżniła, żyją w zgodzie od lat
                > i bez kredytu na całe życie. Kto wygra?:)



                A nie wiem, bo ja w przeciwieństwie do ciebie, w nic tu nie gram.
      • princess_yo_yo Re: dylemat 01.03.10, 10:55
        no nie wiem, jak dla mnie to zalezy od tego czy rodzice wychowali
        dzieci na osoby niezalezne i odpowiedzialne czy wytresowali sobie
        wiecznego cy.cka co to bez mamy i taty czuje sie zagubiony.

        sa rodzice ktorzy nie odbieraja braku samodzielnosci wlasnych dzieci
        jako porazki wychowawczej ale jest to sytuacja daleka od normalnosci
        i swiadczy o rodzicach wlasnie bo to oni czesto 'pielegnuja' tego
        typu zaleznosci.
        • croyance Re: dylemat 02.03.10, 20:21
          Tu akurat nie ma zadnej korelacji: mozna mieszkac samemu i byc
          uzaleznionym od mamusi, mozna i mieszkac razem, i byc niezaleznym.
    • wyssana.z.palca Re: dylemat 28.02.10, 11:53
      Ostatnio jest wysyp takich problemów. Ja to nie wiem co to za moda
      teraz i wsród młodych i rodziców. Moi np w życiu by czegoś takiego
      nawet nie zaproponowali! Ba! Nawet do miasta, w którym mieszkają ich
      dzieci się nie przeprowadzą, bo by byli za blisko!
    • marzeka1 Re: dylemat 28.02.10, 12:17
      Bez sensu. Za mąż wychodzisz, a dorosnąć nie umiesz??? Dorosły człowiek nie
      mieszka z rodzicami/teściami.
      • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 12:39
        marzeka1 napisała:

        > Bez sensu. Za mąż wychodzisz, a dorosnąć nie umiesz??? Dorosły człowiek nie
        > mieszka z rodzicami/teściami.

        dorosły człowiek przede wszystkim podejmuje samodzielnie decyzje bazując na
        podstawie swojej własnej sytuacji i uwarunkowań, a nie kieruje się tym że na
        forum wszyscy mówią "z rodzicami mieszkać to obciach"
        • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:45
          Dorośli ludzie przede wszystkim uprawiają seks bez mamusi i tatusia w pokoju
          obok lub w pokoju pod ich sypialnią.
          • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 12:49
            lodzpodwodna napisała:

            > Dorośli ludzie przede wszystkim uprawiają seks bez mamusi i tatusia w pokoju
            > obok lub w pokoju pod ich sypialnią.

            widzę że nacisnęłam Ci na odcisk.
            • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 12:56
              wartosc.energetyczna napisała:

              > lodzpodwodna napisała:
              >
              > > Dorośli ludzie przede wszystkim uprawiają seks bez mamusi i tatusia w pok
              > oju
              > > obok lub w pokoju pod ich sypialnią.
              >
              > widzę że nacisnęłam Ci na odcisk.
              >

              Niestety nie :) Chcoiaz widzę, że ci sie marzy :))

              A to nie czasami ja docisnęłam tobie na odcisk? tak zawzięcie bronisz mieszkania
              z mamusią i tatusiem, może jesteś jedną z tych osób, które nie potrafią odciąć
              pępowiny?

              • wartosc.energetyczna Re: dylemat 28.02.10, 12:59
                lodzpodwodna napisała:

                > wartosc.energetyczna napisała:
                >
                > > lodzpodwodna napisała:
                > >
                > > > Dorośli ludzie przede wszystkim uprawiają seks bez mamusi i tatusia
                > w pok
                > > oju
                > > > obok lub w pokoju pod ich sypialnią.
                > >
                > > widzę że nacisnęłam Ci na odcisk.
                > >
                >
                > Niestety nie :) Chcoiaz widzę, że ci sie marzy :))
                > A to nie czasami ja docisnęłam tobie na odcisk? tak zawzięcie bronisz mieszkani
                > a
                > z mamusią i tatusiem, może jesteś jedną z tych osób, które nie potrafią odciąć
                > pępowiny?
                >

                nic nie wiesz o mojej sytuacji i niech tak pozostanie. możesz sobie snuć
                insynuacje szczerząc się nerwowo.
                • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 13:02
                  wartosc.energetyczna napisała:

                  > nic nie wiesz o mojej sytuacji i niech tak pozostanie. możesz sobie snuć
                  > insynuacje szczerząc się nerwowo.
                  >


                  No własnie. Weź to do siebie :)
                  I miłego dnia :)
          • sundry Re: dylemat 28.02.10, 15:24
            lodzpodwodna napisała:

            > Dorośli ludzie przede wszystkim uprawiają seks bez mamusi i
            tatusia w pokoju
            > obok lub w pokoju pod ich sypialnią.


            Uuu, dobrze że większość ludzi tak nie myśli, bo by nam przyrost
            naturalny spadł do zera:) Albo trzeba by przyjąć,że dzieci mają
            dzieci.Muszę powiedzieć moim rodzicom,że dorośli przed
            czterdziestką;)
            • jop Re: dylemat 28.02.10, 15:58
              Ja widać z sąsiedniego wątku, niektórym w uprawianiu seksu nie przeszkadza nawet
              znajdująca się w tym samym pokoju współlokatorka, ale wiesz, większość ludzi
              jednak wyrasta z etapu zadowolenia ze standardów studenckich typu obcy ludzie za
              ścianą, wydzielone półki w lodówce i kolejka do łazienki.
              • sundry Re: dylemat 28.02.10, 17:25
                A mieszkając w bloku kogo masz za ścianą? Kto jak kto,ale rodzice
                raczej nie są dla mnie obcy.Poza tym, pod jednym dachem mogą być
                dwie lodówki, a nawet dwie kuchnie i łazienki. Ja mam w domu
                rodzinnym tyle przestrzeni tylko dla siebie,niezakłócanej przez
                nikogo,że musiałabym być szalona,żeby to zamienić na klitkę w bloku.
                • sid.leniwiec Re: dylemat 28.02.10, 17:35
                  > Ja mam w domu rodzinnym tyle przestrzeni tylko dla
                  > siebie,niezakłócanej przez nikogo,że musiałabym być
                  > szalona,żeby to zamienić na klitkę w bloku.

                  Mam podobną sytuację - domek z oddzielną częścią dla siebie. Aczkolwiek
                  większość moich znajomych (tak jak pewnie 90% ludzi w miastach w Polsce) mieszka
                  w blokach, więc pewnie patrzą z tej perspektywy i wtedy nie dziwię się takiemu
                  podejściu. Koleżanka mieszka w niewielkim mieszkaniu z rodzicami, siostrą i
                  mężem. Ma troje rodzeństwa, więc jest przyzwyczajona do życia "na kupie", ale
                  mówi, że wolałaby iść na swoje.
                • jop Re: dylemat 28.02.10, 18:25
                  sundry napisała:

                  > A mieszkając w bloku kogo masz za ścianą?

                  Ach, czasem zapominam, że miałam nieco wyjątkową sytuację, bo kupowałam pierwsze
                  w życiu własne mieszkanie budując wspólny blok ze znajomymi i przyjaciółmi.
                  Ludźmi, z którymi utrzymywałam kontakty z wyboru, z którymi do dziś się
                  przyjaźnię, a z częścią z nich kupiliśmy razem działki pod domy. W
                  przeciwieństwie do rodziny, której się nie wybiera.

                  > Ja mam w domu
                  > rodzinnym tyle przestrzeni tylko dla siebie,niezakłócanej przez
                  > nikogo,że musiałabym być szalona,żeby to zamienić na klitkę w
                  > bloku.

                  No cóż, przykro mi, że Cię nie stać, żeby z własnych dochodów zapewnić sobie
                  taką przestrzeń, jakiej potrzebujesz, ale nie każdy tak ma - wiesz, może Ci się
                  to wydawać nieprawdopodobne, ale ludzie własne domy budują, nie muszą ani tkwić
                  w klitkach w bloku, ani mieszkać kątem u rodziny.
                  • sid.leniwiec Re: dylemat 28.02.10, 18:47
                    No, niektórych stać na dom, nie muszą budować wspólnego bloku ze znajomymi. Ale
                    to dlatego, że taaak się lubicie i działki pod domy kupiliście razem.:D
                    • jop Re: dylemat 28.02.10, 19:23
                      > No, niektórych stać na dom, nie muszą budować wspólnego bloku ze
                      > znajomymi.

                      W czasach studenckich nie było mnie stać na dom. Wolałam zacząć od mieszkania w
                      bloku niż latami siedzieć rodzicom na głowie. Był to zresztą ogólnie dobry
                      pomysł, bo wybudowane względnie niedrogo fantastycznie zyskało na wartości.

                      >Ale to dlatego, że taaak się lubicie i działki pod domy kupiliście
                      >razem.:D

                      Jakbyśmy zgadła - jakbyśmy się nadal nie lubili, to byśmy się wspólnie w to
                      przedsięwzięcie nie pakowali.
                      • sid.leniwiec Re: dylemat 28.02.10, 19:31
                        No ale są ludzie, którzy mają świetne stosunki w rodzinie - nawet lepsze niż ze
                        znajomymi;) - i tyle przestrzeni w domu, że nie jest to mieszkanie kątem czy
                        siedzenie komuś na głowie. Ale są też tacy, którzy maja kiepskie stosunki z
                        rodziną, czy wręcz wychowali się w rodzinie patologicznej - wtedy nie dziwi mnie
                        uciekanie z 300 metrowego domku z ogródkiem o wysokim standardzie i świetnej
                        lokalizacji.
                        • jop Re: dylemat 02.03.10, 09:32
                          Stosunki, w rodzinie czy gdziekolwiek indziej, mają to do siebie, że
                          mogą się w każdej chwili zmienić. Również przypadku, kiedy to
                          normalny rodzic dostawał nagłego Alzheimera i przepisywał rodzinną
                          schedę na schronisko dla bezdomnych wiewiórek, też się zdarzają.

                          Ale nie ma przepisu zabraniającego być naiwniakiem i frajerem, więc.
                          • sundry Re: dylemat 02.03.10, 10:14
                            Jak się zmienią, to zawsze można się wyprowadzić.Testament jest
                            nieważny, jeżeli został sporządzony w stanie wyłączającym świadome
                            lub swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli, więc łatwo bezdomne
                            wiewiórki wykopsać:)
                            • jop Re: dylemat 02.03.10, 11:42
                              Tak, jesteś naiwna jak niemowlę - ale cóż, jak wpomniałam, paragrafu
                              na to nie ma.
                              • sundry Re: dylemat 02.03.10, 12:10
                                Pewnie,najlepiej wszędzie węszyć podstęp i tylko czekać,aż rodzice
                                wszystko ci zabiorą.Przykro mi,że masz takie doświadczenia, jak
                                wspomniałam, wyprowadzić się zawsze można,póki co nie mam żadnych
                                złych doświadczeń. Nie wiem skąd te ataki na mnie, czy każę ci się
                                do rodziców wprowadzać czy co?
                                • jop Re: dylemat 02.03.10, 15:32
                                  Ja osobiście nie mam żadnych - wyniosłam się na swoje bo a) było
                                  mnie stać, b) było to dla mnie wygodne i naturalne.

                                  Z doświadczeń znajomych znam różne historie, z gatunku szajby
                                  starszego pana, który po śmierci żony zakochał się jeszcze raz i
                                  przepisał wszystko na ukochaną i jej dzieci. Bo mógł.

                                  > Nie wiem skąd te ataki na mnie, czy każę ci się
                                  > do rodziców wprowadzać czy co?

                                  Dostaję reakcji uczuleniowej, jak ktoś mi serwuje gó...o i wmawia,
                                  że to czekolada.
                                  • sundry Re: dylemat 02.03.10, 18:41
                                    OMG, a moi znajomi mają zupełnie inne doświadczenia,czemu uważasz że
                                    działanie twoje i twoich znajomych są jedynie możliwe, słuszne i
                                    dobre? Nie mierz wszystkich swoją miarką, różni ludzie, różne
                                    potrzeby. A nazywając czyjś sposób na życie g.. jesteś zwyczajnie
                                    wulgarna.I to ode mnie eot,bo nieźle tu zaśmieciłyśmy.
                                    • jop Re: dylemat 03.03.10, 16:11
                                      > a moi znajomi mają zupełnie inne doświadczenia

                                      "Nikt z moich znajomych nie dostał raka, więc ja też nie dostanę."
                                      Ciekawy sposób myślenia.

                                      > A nazywając czyjś sposób na życie g.. jesteś zwyczajnie
                                      > wulgarna.

                                      Serio uważasz, że jeśli nazwiesz coś "sposobem na życie", to nagle
                                      lepiej będzie być biednym niż bogatym, chorym niż zdrowym i mieszkać
                                      kątem u kogoś niż u siebie?
                                • sid.leniwiec Re: dylemat 02.03.10, 16:14
                                  Sundry, Jop wyraźnie ma jakiś problem, nie znęcajmy się.
                  • sundry Re: dylemat 01.03.10, 09:37
                    > No cóż, przykro mi, że Cię nie stać, żeby z własnych dochodów
                    zapewnić sobie
                    > taką przestrzeń, jakiej potrzebujesz, ale nie każdy tak ma -
                    wiesz, może Ci się
                    > to wydawać nieprawdopodobne, ale ludzie własne domy budują, nie
                    muszą ani tkwić
                    > w klitkach w bloku, ani mieszkać kątem u rodziny.


                    A jakiej twoim zdaniem przestrzeni potrzebuje jedna osoba?
                    Trzypiętrowego domu? Fakt, jako że pracuję dopiero od paru miesięcy
                    i opłacam aplikację,nie zakładam rodziny,nie stać mnie na
                    budowanie.A klitka w bloku za ciężką kasę mi się nie uśmiecha.
                    • jop Re: dylemat 02.03.10, 09:35
                      Jedna? To trochę zależy, czy np. pracuje w domu i musi mieć gabinet
                      z biblioteką, czy wystarczy jest w stanie zadowolić się chowanym do
                      szafy laptopem. Jeśli to pierwsze, to jakichś 70 m2.
                      • sundry Re: dylemat 02.03.10, 10:19
                        Ja nie pracuję w domu,a mam te 70 m.kw. spokojnie, własną łazienkę,
                        aneks kuchenny.Byłoby rozsądne wydawać w tej sytuacji pieniądze na
                        wynajem kawalerki, skoro miejsce po mnie zostałoby puste? Z czystego
                        buntu, bo mieszkanie z rodzicami jest "głupie"?
                        • kseniainc Re: dylemat 02.03.10, 10:56
                          Jeśli Tobie tak wygodnie, to mieszkaj i z rodzicami i z dziadkami jednocześnie;-) Fakt zależy wiele od warunków mieszkaniowych jak i od stosunków z "sąsiadami". Ja i tak jednak uwazam, że odległość przynajmniej 20km od rodziców to minimum;-)Chociaż sama stosunki z nimi mam raczej poprawne
                        • jop Re: dylemat 02.03.10, 11:43
                          Jak kogoś nie stać na kupienie sobie tych 70 m2, to pewnie tak, to
                          cóż, jak się nie ma co się lubi...
              • sundry Re: dylemat 28.02.10, 17:31
                A, i mówiąc o mieszkaniu z rodzicami nie mam na myśli sytuacji,
                kiedy 6 osób gnieździ się na 30 m.kw.To wcale nie podlega dyskusji.
    • aga90210 Re: dylemat 28.02.10, 12:36
      Ani przed ślubem ani po nim! Mieszkaniu z rodzicami mówie zdecydowane NIE.
    • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 13:00
      A propos mieszkania z rodzicami.
      Rozmawiałam niedawno z moja koleżanką która jest psychologiem szkolnym.
      Powiedziała, że co drugie dziecko z problemami, z którym zgłaszaja się do niej
      rodzice, mieszka w jednym domu z dziadkami.

      To kolejny argument świadczący przeciw mieszkaniu z rodzicami.
      • sid.leniwiec Re: dylemat 28.02.10, 13:21
        To znaczy, że co drugie dziecko z problemami nie mieszka z dziadkami. Czyli jest
        po równo, pół na pół, więc skąd Twój wniosek?
        • lodzpodwodna Re: dylemat 28.02.10, 15:26
          sid.leniwiec napisała:

          > To znaczy, że co drugie dziecko z problemami nie mieszka z dziadkami. Czyli jes
          > t
          > po równo, pół na pół, więc skąd Twój wniosek?


          Ale jaki wniosek?


          • sundry Re: dylemat 28.02.10, 15:53
            Taki,że ludzie nie powinni mieszkać z rodzicami, bo połowa dzieci ma
            ciężką alergię na mieszkających z nimi dziadków;)
        • lodzpodwodna Re: dylemat 03.03.10, 08:31
          sid.leniwiec napisała:

          > To znaczy, że co drugie dziecko z problemami nie mieszka z dziadkami. Czyli jes
          > t
          > po równo, pół na pół, więc skąd Twój wniosek?


          Jeśli dla Ciebie fakt, że co drugie dziecko ma problemy natury psychicznej,
          wynikające z faktu, że mieszka razem z rodzicami i dziadkami w jednym domu -
          jest niezrozumiały, to ja tu nie mam co komentować.
          • sid.leniwiec Re: dylemat 03.03.10, 17:59
            Lodzpodwodna - rotfl:DDD
            Ja mam dzisiaj jakąś serie ludzi niebłyskotliwych.
    • sid.leniwiec Re: dylemat 28.02.10, 13:22
      Imo para powinna mieszkać na swoim o ile jest taka możliwość. Chociaż co innego
      mieszkanie z rodzicami w mieszkaniu 40 m2, a co innego w domu 300 m2, ale w
      większości przypadków pewnie jest dużo bliżej do tej pierwszej opcji.
      • tiresias Re: dylemat 28.02.10, 13:40
        ssaki maja tak: jak młode dorośnie to musi z nory wypie...ć. zastanów sie
        dlaczego, drogi ssaku...
        • jeza_bell Re: dylemat 28.02.10, 13:49
          A rodzice coś na temat owych planów wiedzą? I co? Też podoba im się ten pomysł?
    • sundry Re: dylemat 28.02.10, 14:58
      W mojej rodzinie większość osób mieszka w jednym domu z rodzicami
      (osobne piętra). Moi rodzice mieszkali z dziadkami przez 15 lat i
      byli zadowoleni. Oczywiście zależy od układów i przecież jak będzie
      źle, to w każdej chwili można się wyprowadzić.
    • mrs.solis Re: dylemat 28.02.10, 15:17
      Jesli warunki to osobne pietro w domu,a nie pokoj w blokowym
      mieszkaniu,to mozna sie zastanowic. W mojej rodzinie ci ktorzy maja
      swoj dom mieszkali w nim ze swoimi rodzicami/tesciami i jest
      pewne,ze jedno dziecko z nimi rowniez zostanie.
    • kamyk-zielony Re: dylemat 28.02.10, 15:31
      Ja po kilku dniach spędzonych pod jednym dachem z moimi rodzicami (np. z okazji świąt) dziękuję niebiosom, że mieszkam w innym domu, ba! w innym mieście!:) Kocham ich, ale życie pod jednym dachem... mam nadzieję, że mojemu synowi również nigdy do głowy nie przyjdzie aby zamieszkać razem z nami wraz ze swoją małżonką. Młodzi muszą iść na swoje - uczyć się siebie, życia, nie łazić na paluszkach, mieć sposobność by się bez skrępowania kochać, tłuc garnkami i nie słuchać przemądrych rad rodziców.
    • enith Re: dylemat 28.02.10, 17:54
      Dwie rodziny w trzech pokojach? Nigdy w życiu. Dwie rodziny w wielkim domu, gdzie są dwie kuchnie, odpowiednia liczba łazienek, osobny ogród lub patio, dwa osobne wejścia do mieszkań, a dzieci i rodzice/teściowie przestrzegają kilku podstawowych zasad, głównie tych o niewtrącaniu się i nie składaniu niezapowiedzianych wizyt - to MOŻE się udać. Ja nie mieszkam i nie chciałabym mieszkać z moimi rodzicami, choćby właśnie z tego powodu, że tata nie szanuje naszej prywatności, gdy odwiedzam ich z mężem. Doskonale więc wiem, jak wyglądałoby wspólne zamieszkiwanie pod jednym dachem.
      Jeśli masz odpowiednie warunki, rodzice są sensownymi ludźmi, a mąż nie ma nic przeciwko - zamieszkaj z nimi. W końcu jak okaże się w pranu, że jednak nie układa się w domu rodzinnym tak, jakbyś sobie życzyła, możesz się wyprowadzić. Ryzyko ponosisz wyłącznie ty.
    • nothing.at.all Re: dylemat 28.02.10, 18:40
      Nie. Wolę niezależnośc, a nie wtrącanie się rodziców do wszytskiego.
    • mrs.g bez 28.02.10, 18:44
      probowalam z moimi imeza, skutkioplakane predzej czy pozniej, w obu
      przypadkach. po co psuc atmosfere.
    • dziewczynawitryna Re: dylemat 01.03.10, 11:25
      Dużo zależy od charakterów obu stron i układów między nimi. Bardzo kocham moich
      rodziców, ale nie chciałabym już nigdy więcej z nimi mieszkać. Mieszkałam z nimi
      przed ślubem i było ok. Ale kiedy musieliśmy mieszkać z nimi z całą moją rodziną
      już po ślubie, był to eksperyment, którego już nie powtórzę. Choć były to tylko
      dwa razy po dwa miesiące (w czasie remontu w naszym mieszkaniu).
      A już na pewno odradzałabym takie pomysły młodemu małżeństwu. Najpierw trzeba
      dogadać się ze sobą (to trwa nawet parę lat), a potem dopiero z teściami.
      Docieranie się z wszystkimi jednocześnie prowadzi do rodzinnych katastrof.
      • kseniainc Re: dylemat 01.03.10, 11:38
        Zgodziłabym się na mieszkanie z rodzicami/teściami jedynie mając nóż na gardle. Domy wielopokoleniowe-hmmmm,myślę że biednie, ale razem i bez rodziców;-) Nie polecam mieszkania z kimkolwiek oprócz partnera i dzieci jeśli są. Zawsze powstają zadrażnienia, bo ktoś chce się wtrącić.Osoby trzecie są jak najmniej porządane-moim zdaniem;-)
    • frozenman Re: dylemat 02.03.10, 15:35
      Jak teściowa jeszcze na fleku, to dlaczego nie? ;)
      • wioska2009 Re: dylemat 03.03.10, 09:14
        Ja bede mieszkac po slubie z tesciami na poczatku bo inaczej nie mamy mozliwosci
        na swoim, nie widze w tym nic zlego, lubię ich i nie sa typowymi teściami :) na
        szczescie :)
    • skarpetka_szara Re: dylemat 03.03.10, 16:26
      ja mieszkalam dobrych pare latek sama zanim wyszlam za maz.
      Chyba zalezy od twoich rodzicow i czy bedziesz miala osobne wejscie
      do swojej czesci w domu. Bo w mieszkaniu wspolnym bym na pewno
      odradzala.

      Ogolnie mysle ze jezeli wychodzisz za maz to powinnas ulozyc sobie
      wlasne zycie - bez rodzicow. Ale to zalezy od waszej relacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka