Dodaj do ulubionych

poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc ?

IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 19.02.04, 08:03
Czy to jest milosc jeszcze , jak poznac ze on kocha ?Moj..nie powie ze mnie
kocha.Przed slubem czasem powiedzial mile slowo i kocham, a po slubie juz
nie.Za to mowi ze zwiazki przechodza zmiany i nie moze byc tak jak
kiedys.Kiedys tez mnie przytulal do siebie w ciagu dnia,zapraszal tez na
seks,nie mowiac o nocnych igraszkach,w ogole bylo cudownie.Teraz okolo roku
po slubie -sam sie zaspakaja,bo to szybciej i bez wysilku,a ze mna ..to chyba
cieszy sie ze nie prosze o o to 3 tygodnie , w ogole to na tym polu slabiutko-
takie odwalanie panszczyzny.Fakt on chcialby abym robila mu to co mi nie
odpowiada ,no i pewnie dlatego czuje sie tez nie zaspokojony ze mna.Moze on
mnie nie kocha ,choc mysle ze nie jest tak zle.Ale jaki test na nim zrobic?
jak tak dalej bedzie to chyba pomysle o rozstaniu-nie czuje tej milosci i do
d..py taki zwiazek .nie o tym marzylam .Teraz to juz jestem w depresji przez
to,bo tak sie zawiodlam.Poopowiadajacie o sobie i o tym co myslicie.PS.
Jeszcze nie umie pochwalic ,nie jest taki komplemenciarz w ogole,jest
zamkniety w sobie.
Obserwuj wątek
    • chooligan Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 08:22
      Potrafisz myslec tylko jedną cześcia ciała?
      Myślisz że facet jest tylko do seksu i buziaczków? :DDD

      A ten twoj czaruś ma generalnie jakieś zalety?
      Bo chyba nie wyszłaś za niego dla chaty i kasy?
      • kotkanadachu chooligan nie przesadzaj 19.02.04, 08:40
        wiesz pytanie czy kobietaka potrafi myslec tylko jedna czescia ciala chyba
        lekko przesadzone jezeli po roku malzenstwa maja 3 tygodniowe przerwy w sexie,
        czy facet jest tylko do sexu? pewnie nie ale jak woli Renie od wlasnej zony to
        musisz przyznac ze cos tu nie tak. Trudno cos radzic w sytuacji kiedy sie
        prawie nic nie wie,, ale jakby nie bylo zycze mlodej parze pozytywnego
        rozwiazania problemow :)
    • Gość: Nelka Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.pl / *.ns.net.pl 19.02.04, 09:43
      A wiesz co to dialog, rozmowa i do czego została stworzona? Jestescie po ślubie
      rok, a Ty rozważasz, czy nie rzucić go w pierony bo już nieprzytula tak często
      jak kiedyś. A co mu rok temu mu przysięgałaś? Czym w ogóle dla Ciebie jest
      małżeństwo? Spółką cywilno-prawną, z której można wyjć w kazdej chwili gdy coś
      nie pasuje?

      Walcz o swoje małżeństwo, rozmawiaj, rozmawiaj, rozmawiaj! I to nie na forum -
      z nami, tylko z nim.
      • reniatoja Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 10:43
        Nelka, Ty tez przesadzasz, podobnie jak Chiiligan. Rozmowa, fakt nie napisala
        dziewczyna nic na temat tego, czy z nim rozmawiala, ale nie pisz, ze ona uwaza,
        ze dla niej malzenstwo to jest tak, ze jak jej cos nie pasuje to mozna sobie
        wyjsc. Bo przeciez nie wyszla z tego, tylko pyta jak to zmienic, jest w
        desperacji, Trudn byc jedyna strona, ktorej zalezy, ktora ciagle te rozmowy
        inicjuje, zwlaszca, zesli one nie przynosza zadnego efektu (zakladam, ze ona
        jednak probowala z nim o tym rozmawiac). Poza tym nie wychodzi sobie tak o, bo
        jej COŚ nie pasuje. Jej nie pasuje praktycznie wszystko - i seks, a raczej jego
        brak, i to, ze jest zamkniety, ze zyje w swoim swiecie, ze jej nie okazuje
        uczucia, nie tylko w formie seksu, ze zada od niej rzeczy, ktorych ona nie chce
        robic, ze zyja w dwoch osobnych swiatach po prsotu. ciekawe jak bys sie czula w
        takiej sytuacji i czy nie myslalabys o rozstaniu. Trudna sprawa, bo wiadomo, ze
        malzenstwo to nie zabawa, ale jesli ktos nie wie zupelnie co czuje maz, to jak
        ma zyc? Cale zycie tak sie meczyc? Moze faktycznie lepiej sie rozstac i
        stworzyc cos nowego, co przyniesi jakas satysfakcje, niz tak na chama siedziec
        ze soba tylko dlatego, ze sie jest malzenstwem.

        Nie wiem jak mozna przetestowac uczucie meza - w malzenstwie moich Rodzicow
        jedynym takim testem byly ciezkie choroby Mamy. Wowczas ojciez zmienial sie z
        samotnika, egoisty i p_o_s_i_a_d_a_c_z_a w troskliwego, kochajacego,
        najdelikatniejszego opiekuna, przerazonego, ze moze Mame stracic, cierpiacego
        razem z Nia. Szkoda, ze tylko wtedy potafil zdjac z siebie skorupe. W gruncie
        rzeczy dzieki temu, ze pare razy Mama chorowala i wiem jak sie Nia wtedy
        zajmowal, to wiem, ze jest to czlowiek zdolny do glebokich uczuc i poswiecen. W
        czasach zdrowia tez zyli obok siebie, niewiele mieli wspolnych spraw poza
        dziecmi. Taki typ po prostu, moze maz Autorki watku tez ma podobny charakter.
        Ale ciezko sie zyje w takim malzenstwie, bardzo ciezko. Nigdy nie bede
        wiedziala, czy Mama dobrze zrobila, ze przezyla z ojcem 33 lata nie czujac sie
        kochana.
        • Gość: Triss Merigold Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.acn.waw.pl 19.02.04, 10:47
          Ja teraz właśnie widzę jak mój ojciec (na co dzień zajęty pracą i mało wylewny)
          przeżywa chorobę Mamy. Wszyscy przeżywamy ale w niego to strasznie uderzyło tym
          bardziej, że stan Mamy jest b. ciężki (OIOM).
          • reniatoja Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 10:50
            :(( Bardzo Ci wspolczuje. OIOM to straszne miejsce. I szkoda, ze ci nasi
            Ojcowie tak maja. Ze musi w nich dopiero uderzyc cos takiego, zeby sie
            PRZEBUDZILI.
    • Gość: zadziwiona Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: 195.37.16.* 19.02.04, 10:49
      jasne ze trzeba rozmawiac, ale ja bym tez chyba w depresje wpadla, jesli facet
      sam by sie zaspokajal, choc ja jestem przy nim...
      Rozumiem brak ochoty na seks, ale masturbacja zamiast kochania sie z zona?!

    • Gość: doświadczony facet Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.kghm.pl 19.02.04, 11:21
      Co to w ogóle jest ??? Wy , kobiety w ogóle nie macie szacunku do siebie, a
      oczekujecie go od factów. Mąż rok po ślubie się onanizuje ZAMIAST sypiać z
      żoną, a ona zastanawia się czy on ją jeszcze kocha ? Czy możliwa jest miłość
      bez odrobiny chociaż namiętności ?

      pozdrawiam
    • makowa.panienka Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 11:27
      Witaj Naobe!
      Myślę, że nie powinnaś spisywać na straty Waszego małżeństwa. Twój mąż ma
      rację, że związki przechodzą zmiany, trzeba być na to przygotowanym i próbować
      sobie z tym radzić RAZEM. Oczywiście, że nie będzie zawsze tak jak na początku,
      wg. mnie po okresie fascynacji przychodzi dopiero prawdziwa miłość, przyjaźń, z
      perspektywy czasu(12 lat w związku, a 8 w małżeństwie), że ta miłość dojrzewa,
      jest prawdziwsza, głębsza, bardziej wyrozumiała. Choć nie ma tyle seksu co na
      początku, to jest on coraz lepszy, bardziej otwarty. Mój mąż ma podobne
      odczucia, mówi, że taki seks jest nagrodą za lojalność, wytrwałość. Piszę Ci to
      po to, żebyś nie traciła nadziei. W każdym związku prędzej czy później
      przychodzi kryzys, kiedy ludzie nie mają ochoty kochać się a nawet rozmawiać ze
      sobą. Ale jeżeli go przezwyciężycie, to Was tylko wzmocni jako parę.
      To, że Twój mąż odsunął się od Ciebie, to nie znaczy, że Cię nie kocha, albo że
      to Twoja wina. Może on ma problemy - np. w pracy. Może jest po prostu
      przemęczony, zestresowany. Masz rację, że samozaspakajanie się jest szybsze i
      nie wymaga wysiłku, a na pewno pomaga rozładować emocje, stres. Dziasiaj mamy
      takie czasy, ciągle gdzieś gonimy, brakuje nam wciąż pieniędzy, a do tego
      jeszcze zewsząd media nas bombardują takimi informacjami, że człowiekowi się
      wszystkiego odechciewa.
      Piszesz, że mąż chciałby, żebyś robiła coś, czego Ty nie chcesz... A co by było
      gdybyś to zrobiła? Może jednak Tobie się to spodoba, a ON poczuje się lepiej?
      Jesteście małżeństwem, chyba sobie ufacie, musi być jakiś kompromis. Może po
      udanym seksie będziecie mogli porozmawiać... To nieprawda, że mężczyźni po
      wszystkim odwracają się drugi bok i mają wszystko w nosie. Taka bliskość bardzo
      sprzyja szczerym rozmowom, powiedz Mu, że chciałabyś czasem usłyszeć, że ON Cię
      kocha. A czy Ty Mu to powtarzasz? Może kup sobie jakąś fajną bieliznę, Jemu
      zrób jakiś prezent... Życzę Ci, żeby wróciła do Waszego związku równowaga.
      Myślę, że to głównie dla Ciebie zadanie, nie dlatego, że ONI nie muszą się
      starać, tylko dlatego, że MY jesteśmy takie wspaniałe. Pozdrawiam Cię
      serdecznie.

      • Gość: doświadczony facet Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.kghm.pl 19.02.04, 11:34
        >Może on ma problemy - np. w pracy. Może jest po prostu
        >przemęczony, zestresowany. Masz rację, że samozaspakajanie się jest szybsze
        >nie wymaga wysiłku, a na pewno pomaga rozładować emocje, stres.

        CO Ty za bzdury wypisujesz ??? Jeśli facet rozładowuje stres w pracy onanizując
        się, to nadaje się do psychiatry. Czy naprawdę kobiety mają takie wyobrażenia o
        swoich mężach. Zgroza !!!

        pozdr.
        • makowa.panienka Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 12:05
          Niby taki doświadczony, a nic nie rozumiesz. Seks w ogóle jest dobrym sposobem
          na rozładowanie emocji (i pozytywnych i negatywnych). Najlepiej rozładowywać je
          w objęciach ukochanej osoby, ale jak zauważyła Naobe, tak jest szybciej i nie
          wymaga wysiłku. Jeśli facet ma problemy, to nie wiem czy ma ochotę na grę
          wstępną i radosny seks ze swoją żoną, jeśli nawet ją kocha.
          Ja też Cię pozdrawiam.
          • Gość: doświadczony Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.kghm.pl 19.02.04, 12:32
            Masturbacja w łazience, w czasie gdy żona przygotowuje kolację to nie jest
            seks !
            Może ona go jeszcze woła: kochanie skończyłeś ? to choć bo kolacja stygnie...

            > tak jest szybciej i nie
            > wymaga wysiłku. Jeśli facet ma problemy, to nie wiem czy ma ochotę na grę
            > wstępną i radosny seks ze swoją żoną, jeśli nawet ją kocha.

            Trochę wysiłku jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Ale jemu się nie chce... Nie
            chce mu się pieścić żony, nie chce mu się jej przytulać, nie chce mu się z nią
            rozmawiać, nie chce mu się nawet na nią spojrzeć... ale wciąż ja bardzo
            kocha...i co najciekawsze, ona w to wierzy.
            Chyba reczywiście zmienię nick...

            pozdr.
            • makowa.panienka Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 12:50
              Gość portalu: doświadczony napisał(a):

              > Chyba reczywiście zmienię nick...

              Nie chciałam Ci tego sama proponować...
              Seks jest bardzo szerokim pojęciem. Małe dziecko też ma seksualność.
              Rozumiem, że gdyby Twoja żona z jakiegoś powodu straciła ochote na przytulanie,
              seks to byś ją rzucił w cholerę nie zastanawiając się dlaczego. Tylko nie
              czepiaj się znowu tej masturbacji, bo to naprawde jest najmniej istotne w tej
              sprawie. A w ogóle to Ty masz żonę?
              • Gość: doświadczony Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.kghm.pl 19.02.04, 13:24
                "Tej sprawy" chyba w ogóle nie ma, bo Naobe jakoś dziwnie nie reaguje na posty.
                Ale tak czy inaczej, możemy sobie podyskutować "poza" głównym tematem.
                Mam za sobą i pożycie małżeńskie i romanse i "miłości" ( stąd mój nick :-).
                Wiem co to jest seks ( musisz mi uwierzyć na słowo ;-). I umiem odróżnić seks-
                ruchy wywołujące orgazm od seksu namiętnego, zmysłowego, czułego - który jest
                wyrażaniem miłości do kobiety. Nawet jeśli ta "miłość" trwa tylko pół roku.

                W przeciwieństwie do tego, seks dla rozładowania emocji... Pojęcie może modne i
                nowoczesne ale z uczuciami nie ma nic wspólnego, choć może być przyjemny (
                szczególnie ostatnie 2 sekundy :-) . To jest mój, męski punkt widzenia.

                Z twoich postów odczytuję kobiecy punkt widzenia :
                Niech sie facet spuszcza do zlewu albo od czasu do czasu we mnie, byle mnie
                kochał. W końcu bidula jest zapracowany i ma stresy w pracy. Tylko co to znaczy
                wtedy to "kochał " i na jakiej pozycji taka postawa stawia faceta, a tym
                bardziej jego partnerkę? Wystarczy żeby był ? Jeżeli Wam to wystarcza, to OK.
                Nie mam więcej pytań...

                pozdrawiam ( jednak nie zmienię nicka :)
                • Gość: Teresa do doswiadczonego IP: *.net-serwis.pl 19.02.04, 18:35
                  dzieki za Twoje wypowiedzi, bo dowodza, ze istnieja jeszcze normalni, "zdrowi"
                  emocjonalnie mezczyzni, nie tylko samcy
                  buziaczki
                • aktin Do doświadczonego 19.02.04, 18:49
                  Gość portalu: doświadczony napisał(a):

                  I umiem odróżnić seks-
                  > ruchy wywołujące orgazm od seksu namiętnego, zmysłowego, czułego - który jest
                  > wyrażaniem miłości do kobiety

                  Dziwne, bo jestem przcież babką, a jednak twoje posty jakoś dziwnie pasuja do
                  moich poglądów. Nie wszystkich oczywiście, ale jest ich zumiewająco dużo :)
                  • Gość: KR$ To pedal jest... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 19.02.04, 19:04
                    albo babiszon... Poza tym moze on umie odroznic ruchy wywolujace orgazm od
                    seksu namietnego, zmyslowego i czulego ale u siebie. U mnie nie ma ruchow
                    wywolujacych orgazm - seks jest zawsze namietny, zmyslowy i czuly - wcale nie
                    musze kochac kobiety by taki byl.

                    Pronto.
                • makowa.panienka Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 20:52
                  Panie doświadczony, może Cię rozczaruję, ale to nie jest mój punkt widzenia.
                  Mój mąż nie spuszcza się do zlewu, podczas gdy ja robię kolację. Robimy to
                  razem przy kolacji (i nie tylko). Skoro wiesz co to namiętny, czuły seks to
                  dlaczego Twoje związki trwają pół roku? Nie nazywaj ich miłością, nawet w " "
                  Ja mam wciąż tego samego męża, nie miałam i nie mam romansów bo mój związek i
                  życie intymne są udane.
                  Ja też nie mam więcej pytań, bo ta dyskusja tylko potwierdza różnice
                  komunikacyjne płci.
                  Też pozdrawiam
                  • Gość: doświadczony Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 09:28
                    > Ja też nie mam więcej pytań, bo ta dyskusja tylko potwierdza różnice
                    > komunikacyjne płci.


                    To zakończenie miało być tylko figurą stylistyczną i nie chciałem w tem sposób
                    kończyć dyskusji.
                    Róznice były, sa i będą, ale dzięki temu możemy polemizować. Gdybyśmy się
                    zgadzali we wszystkim, to dyskusja byłaby niemożliwa. A tak, możemy się
                    wymienić poglądami. Tylko musimy ustalic na jaki temat dyskutujemy...miłości,
                    seksu czy związków małżeńskich. Małżeństwo jest swego rodzaju wspólnotą, w
                    której muszą być zachowane pewne "zasady". Wierność, lojalnosć, podział
                    obowiązków, szacunek, wzajemna pomoc, akceptacja. Jeżeli do tego dodamy udany
                    seks, to mamy tzw. udany związek. Ty masz taki i gratuluję Ci go z całego serca.
                    Ale sa osoby, które tkwią w małżeństwie (lub związkach nie zatwierdzonych przez
                    panią Halinkę z magistratu :-), mimo iż nie maja tego wszystkiego. Oczywiście,
                    wiem, nie można mieć wszystkiego a ideały to utopia. Są zdrady, problemy,
                    niezrozumienie, kłotnie, ciche dni...Ale na szali "za" powinna być przynajmniej
                    jedna ważna rzecz, która przeważyłaby wszystkie "przeciw". Dla mnie ( i pewnie
                    dla wielu facetów) takim czymś jest własnie seks. I w kontekscie problemu
                    autorki tego wątku, mówię cały czas : facet, który nie interesuje się
                    seksualnie swoją żoną, powiniem byc dla niej stracony. Tym bardziej, że ona
                    chyba na szali "za" nie ma zbyt wiele.

                    A co do mojego osobistego pojęcia miłości... To co łączy ludzi po 10 latach
                    małżeństwa, nazywam inaczej,choć wcale nie twierdzę , że musi być mniej
                    wartościowe. Miłość jest dla mnie bliższa zmysłom niz rozumowi i moralności.
                    Może stąd te pol roku...:-)

                    pozdrawiam
            • Gość: KR$ Spojrzyj szerzej misiu... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 19.02.04, 13:55
              to jej sie nie chce go piescic, to ona nie robi niczego by to ich zycie
              wygladalo troszeczke lepiej...

              To normalne ze facet jak nie dostaje od zony tego co chce to czuje sie
              sfrustrowany i odwraca sie od tej zony.
              • Gość: doświadczony Re: Spojrzyj szerzej misiu... IP: *.legnica.sdi.tpnet.pl 19.02.04, 14:10
                Masz rację misiu...
                Jeśli facet ma mentalność alfonsa, a jego żona nie chce połykać jego spermy, to
                ma święte prawo czuc sie sfrustrowany i sie od niej odwrócić.
                Zawsze , oczywiście, moze zastosować środki przymusu bezpośredniego, ale to by
                było juz nieładnie...

                pozdrawiam
                • Gość: KR$ Re: Spojrzyj szerzej misiu... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 19.02.04, 15:00
                  Alez nie sadz po sobie alfonsiku - wcale nie trzeba miec twojej mentalnosci -
                  wystarczy miec potrzebe...
    • Gość: Bilala Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.uz.zgora.pl 19.02.04, 13:05
      Mam nadzieję, że jeszcze nie macie dzieci! Bo jeśli po roku już jest tak
      marnie, to co będzie dalej?
      Jeśli można coś doradzić, to popróbowałabym jeszcze trochę, może jakoś się
      dogadacie, ale ogólnie (jeśli nie ma dzieci) pomyślałabym po rozwodzie.
      Małżeństwa przechodzą zmiany, oczywiście, ale nie takie, żeby po roku młody mąż
      przestał interesować się seksem z młodą żoną!
    • m.matea Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 13:50
      mamy troszke za malo danych. ile ze soba byliscie przed slubem, czy
      zamieszkaliscie ze soba zaraz po opuszczeniu domow rodzinnych, czy moze
      mieszkaliscie lub on zyl troche sam. takie sprawy sa wazne jesli analizujemy
      zachowanie swiezo upieczonego malzonka.
      przezywalam podobny kryzys. tez myslalam ze to koniec swiata, myslalam o
      rozstaniu, jednak to minelo i teraz wiem,ze takie trudne chwile sa po prostu
      wpisane w nasze zwiazki i teraz kwestia jak z tym walczymy. na pewno nie wolno
      sie poddac. rozmowy i jeszce raz rozmowy. i trzeba sie starac, zmieniac sie,
      docierac. nic nie przychodzi latwo.
      moze rzeczywiscie to jego zmeczenie, stresy, a do tego doszlo znudzdzenie toba.
      i tak sie zdarza. moze za duzo czasu spedzacie razem, moze zapomnialas o tym,ze
      nadal dobrze by bylo dbac o siebie nawet w domu, nie golic przy niem nog,
      chodzic w maseczce. a moze zrezygnowalas z kontaktow z kolezankami i z wlasnych
      zainteresowan na rzecz bycia z mezem, gotowania mu i prania. to podstawowy blad.
      jesli chodzi o seks, rzeczywiscie pogadaj o tym szczerze i skoro mu ufasz i
      kochasz to daj sie namowic na eksperymenty, moze to cos zmieni.
      jeste wiele drog, ktorymi mozecie pojsc by naprawic ten stan rzeczy. wszystko
      zalezy od tego czy bardzo chcecie. ty zapewne tak, ale musisz wiedziec czy on
      rowniez. i tu innego rozwiazania procz szczerej rozmowy na wstepie nie widze.
      pozdrawiam, powodzenia.
    • nierealna Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 19.02.04, 21:47
      Co za palant... Gdyby moj tak robil, to chyba zaczelabym sie ogladac za innym,
      ktory mnie zaspokoi...
    • Gość: Naobe BLAGAM NIE ODCHODZCIE ODE MNIE stad IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 20.02.04, 02:22
      BLAGAM NIE ODCHODZCIE ODE MNIE-PISZCIE JA JESTEM JUZ NA FORYM,ALE NIE MAM JAK
      PISAC :) ODPOWIEM teraz na wszytkkie watpliwe pytania zadane mi tu podczas
      porad.Ja bardzo WAM za nie wszystkie dziekuje.Ja juz glupieje sama ze soba i
      potzrebuje rozmowy i rady.A dlaczego SAMA juz pisze ....
    • Gość: Naobe ODPOWIEDZI ogolem zebrane IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 20.02.04, 02:52
      Przed slubem znalismy sie 1,5 roku-poprzez listy, godzinne rozmowy
      poprzez internet 9codziennie),telefony tez godzinne i ja u niego bylam miesiac
      (po okolo roku i byl seks i bylo nienaganie -wiadomo).
      Te mile slowa i "kocham"mowil fakt- zawsze jakos niechetnie-tak na sile-
      wymuszenie (zawsze mowil ze nie slowa swiadcza o uczuciach i dlatego nie lubi o
      nich mowic ).
      Tak do 2-4-ch miesiecy po slubie w ogole bylo ok a potem zaczelo sie od
      drobnostek na codzien o ktorej to mu kazdej mowilam na poczatku-rozzmawialam o
      tym czemu juz nie lubi podejsc do mnie w ciagu dnia i pocalowac itp. No to
      zawsze to ignorowal ,ze cos tam ...nie ma czasu,ma cos na glowie itp.
      On chcialby ,abym robila mu "to" co mi nie odpowiada, ale przed slubiem juz to
      wiedzial i zaakceptowal.A ja mimo probowania "tego" NIE moge sie do tego zmusic
      ( no ale jesli on mnie nie pobudzi,zacheci wczesniej niczym to tym bardziej do
      niczego innego sie nie zmusze i to jest takie bledne kolo-prosze go o
      pieszczoty-to konczy sie na byle "czym"-byle cos tam bylo-chyba nie musze
      wyjasniac dalej ...)
      Oglada za to panienki w internecie jak mnie tylko nie ma w domu i "to" robi
      (zostawiajac po sobie rozne slady niestety-stad wiem).Probowalam raz rozmawiac
      o tym "internecie" -to sie wyparl,ze on nie oglada,udawadnialam mu ze wiem
      to ,no to on mi udawadnial ,ze sie myle(bo niby jak wchodzi na rozne strony to
      te strony z babkami same mu wskakuja ).O innych sladach juz mu nie
      mowilam,bo...na razie nie chce zdradzac jemu skad wiem swoje (a pewnie i tak by
      sie wymigal od nich po swojemu glupio)Nie chce aby potem sie bardziej pilnowal
      i dbal abym nic nie wiedziala-czy juz przestal.
      Dodam ,ze nie chodzi mi tylko o seks-coc ten temat jest BOLESNY -czuje sie jak
      zdradzana zona -ale mi chodzi o calosc.
      Nawet ostatnio nie chcialo mu sie ze mna rozmawiac ,bo jest
      przepracowany praca wieczorem.
      Stale za to krytykuje mnie i wszystkich wokol -taka maruda.Dodam ,ze te cechy
      przed slubem umial ukryc.
      Dodam ze nie jestesmy flirciarzami ,mlokosami -mam 39 lat a on 43 -juz
      jestem po rozwodzie z nieodpowiedzialnym facetem ,a potem alkoholokiem (pewnie
      njuz tak mam wpisane zeby cierpiec :) ) .On tez jest po
      rozwodzie do dzis nie wiem czemu sie rozstal(moge sie teraz juz tylko domyslic-
      z moich doswiadczen z nim -a on 8 lat po rozwodzie -ja 3 )a jak pytalam ,to on
      nie wie - dlaczego zona dala sprawe o rozwod "tak jakos sie stalo,ze sie
      rozstali-jak to ludzie na emigracji ,on zna mase takich przykladow tutaj w
      miejscowosci".
      Dodam nastepnie ze dbam o siebie i zawsze dbalam.Zawsze bylam elegancka
      osobka (to wiem ze takie kobiety lubi,choc jak kiedys spytalam go a czy ja jemu
      sie w ogole podobam jeszcze to powiedzial ,ze zadaje meczace pytania :)) ) z
      delikatnym makijazem itp.Przed slubem to on nawet mnie depilowal w wannie razem
      sie kapiac,suszyl wlosy suszarka,masowal i kremowal stopy wieczorami.Ja jemu
      tez robilam masaze.Stopiowo po slubie to pryslo-on zaczal mowic ze jest
      zmeczony-przestalam wiec i ja robic jak on przestal tez.Nie bylo widac tej
      checi i mnie to zniechecilo.
      Jak rozmawialm kiedys o tym-to powiedzial ze jest wszystko z nami OK.To jest
      juz takie zycie,ze na wszystko nie ma czasu w ciagu dnia.W ogole to on stale
      mowi ze nie ma czasu.
      Ale znowuz na Walentynki(Gwiazdka tez) to po moich przygadywankach -kupil mi
      ladne upomineczki-zadbal o oprawe.
      I nie dla chaty i pieniedzy z nim jestm ,bo nie ma ani jednego ani drugiego a
      ma jeszcze jakis stary z 10 lat kredyt ,ktory teraz zacznie dopiero splacac z
      odsetkami.Praca -nie bardzo finansowo z perspektywami.Ale ja nie dla dobr go
      chcialam .
      Po prostu przed slubem albo ukryl swoje zle i meczace cechy (jak marudzenie
      wieczne ,ze cos zawsze jest nie tak z kims lub czyms ,lub ze mna i z moim
      gotowaniem ,czy jezdzeniem autem -zreszta mase tych marudzen ).Wydal mi sie
      cieply i mily taki kochany ,czuly jakiego potrzebowalam do szczecia .
      Sciagnal mnie do siebie z zagranicy(ucze sie teraz intensywnie jezyka w domu-
      nie mam kolezanek na razie ), a teraz nie chce mu sie ze mna juz porozmawiac o
      tym co slychac w swiecie ,bo mowi ze jest zmeczony praca.
      Pytajcie o wiecej -ODPOWIEM
      Mozecie pisac do mnie na adres e-mail : naobe@tlen.pl

      • chooligan Re: ODPOWIEDZI ogolem zebrane 20.02.04, 07:49
        Ty jestes osobą bardzo skupioną na sobie. I fajnie było wam, a raczej tobie
        było, jak on starał sie o ciebie. W kazdej parze jest taki okres, że ten co
        chce zdobyć 2 osobę wyłazi ze skóry (i ukrywa swoje nie najlepsze cechy - też
        mi odkrycie), potem juz jest proza zycia. Ale ciebie nikt nie uświadomił.
        Dlatego twoj pierwszy związek sie rozpadł, musiałaś swojego ex-meża nieźle
        zdołować, pewnie za to ze nie jest misio-ptysio i książe na białym koniu w
        jednym, rozpił się (tak po prostu??? hehe) a potem rozeszliście się.

        Jemu natomiast najwyraźniej brakuje jakiejś pasji, hobby, widac że stracił sens
        życia - ty go nie inspirujesz to pewne. Siedzi do wieczora w pracy a potem
        ogląda panienki w necie, potem chyba zacznie pić.

        Oboje nie macie bliskiej rodziny, przyjaciół. Waszymi problemami obarczacie się
        nawzajem. On wegetuje, ty też. Podejżewam ze nie macie dzieci.

        Rada: jezeli dalej twierdzisz ze to jego wina, to drogą do naprawy jest
        rozwiązanie choć jednego problemu jaki on ma. Potem bedzie łatwiej rozwiązać
        kolejny, tak aż większość zniknie. Natura jest już taka że odpłaca, ale nie od
        razu. Tylko czy ty jestes zdolna do poswieceń. Wydaje mi sie ze nie.
        • Gość: naobe Re: ODPOWIEDZI ogolem zebrane IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 20.02.04, 08:14
          • Gość: Naobe Re: ODPOWIEDZI ogolem zebrane IP: 5.5D* / *.ed.shawcable.net 20.02.04, 08:24
            Dzieki cooligan.moze masz racje ale widze,ze ty od samego poczatku jestes
            nastawiony do mnie na NIE i to wielkie.Co bym nie powiedziala to i tak
            skrytykujesz.Przedtem mowiles o seksie,ze on mi tylko w glowie( bardzo sie
            mylisz),a teraz...no coz nawet posadzasz mnie o doprowadzenie do alkoholizmu
            mojego ex(bzdura-chyba nie miales dowiadczen z alkoholikami nigdy ze tak
            mowisz). Ok wolno ci,ale musiales w zyciu sparzyc sie na kobietach ,ze tak
            piszesz,docinasz mi non stop-wlasnie tak jak moj maz teraz stale marudzi:),ale
            tu musze sie obronic(ja temu nie jestem winna ) -ze na innych glownie -na caly
            swiat,ludzi .I to mnie tak denerwuje .
            No wiec wyobraz sobie ze dzis z nim znow rozmawialam o uczuciach i o nas.Na
            razie jestem sklonna uwierzyc jeszcze ze nie jest jednak tak zle.Znasz ludzi w
            goracej wodzie kapanych ? On chyba do takich nalezy.Chcial mnie,nie mogl sie
            doczekac i dlatego robil wszystko aby mnie zdobyc (kobiety to kochaja to
            fakt ) .potem jak sie mna "zabaweczka "nacieszyl to...juz niby zapomnial... ale
            dzis z wielkim trudem ale mowil ,ze czuje jeszcze wieksza milosc do mnie jak
            na poczatku....
            • chooligan Re: ODPOWIEDZI ogolem zebrane 20.02.04, 08:50
              No to chyba oboje się już nie kochacie. Ale skoro jednak żyjecie razem to coś
              was łączy, może po prostu we dwójkę jest łatwiej i taniej przeżyć? Zaproś go do
              kina i piwo, a jak się nie zgodzi to wypożycz fajny film video, kup dobrą
              wódkę, i zaprzyjaźń się z nim :DDD
            • Gość: KR$ Re: ODPOWIEDZI ogolem zebrane IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 20.02.04, 12:13
              Boze kobieto, obudz sie!


              Przejawiasz typowa kobieca postawe roszczeniowa - zrob cos sama - zainicjuj
              cos... Nie tylko Twoj misiu moze skakac wokol ciebie, jak skakal to bylo dobrze
              ale zauwazyl, ze nie dostaje wiele (a moze nic) w zamian wiec przestalo byc
              dobrze i juz nie skacze.
    • Gość: Bilala Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.uz.zgora.pl 20.02.04, 12:59
      Pisząc przedtem, myślałam, że jesteście młodym małżeństwem, a teraz
      przeczytałam, że jesteście oboje "po przejściach", macie zatem już
      doświadczenie życiowe itd. No to nie bądź głupia - wszystko jedno, czy to Twoja
      wina, czy jego, wyraźnie Wam się nie układa. Można jeszcze popróbować - jeśli
      wina leży w większej części właśnie po Twojej stronie - zastanowić się nad sobą
      i jakoś coś zmienić w swoim postępowaniu, jeszcze porozmawiać szczerze, niczego
      nie ukrywając i nie pozostawiając w niedopowiedzeniach (faceci ich albo nie
      rozumieją, ale nie chcą rozumieć) i wspominając o możliwości rozwodu. Ale
      ogólnie to czarno widzę, a w końcu wprawdzie nie jesteś już bardzo młoda, ale
      też jeszcze nie całkiem stara i szkoda życia.
    • Gość: jontek Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.02.04, 13:06
      zawsze trzeba walczyć do końca
      • doswiadczony Re: poradzcie czy go rzucic w diably czy walczyc 20.02.04, 13:09
        Aż jedna ze stron zostanie pokonana ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka