Dodaj do ulubionych

To moja wina

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 14:30
Wiem,ze nabroilam, nie bylam idealna zona, wszystko przez moj niewyparzony
jezyk i sklonnosc do wybuchow. On byl taki slodki i tolerancyjny, ale chyba w
koncu mu sie znudzilo.Wiem,ze kogos sobie znalazl.Oczywiscie sie nie
przyznaje,bo mu mnie zal,stara sie byc mily,ale czuje,ze to tylko z
litosci,on mnie juz nie kocha.Drecze sie i miotam,wiem ze juz nigdy tak
naprawde go nie odzyskam ani nie bede w stanie mu zaufac, a mimo tego nie
umiem odejsc.Czekam, ale sama nie wiem na co i czy to ma jakikolwiek sens....
Obserwuj wątek
    • Gość: Aguirre_Gniew_Boży Re: To moja wina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.04, 14:36
      Oczywiście,że to Twoja wina.Cierp teraz i wyciągaj wnioski.
    • Gość: Dosia Re: To moja wina IP: 195.217.253.* 19.02.04, 15:19
      Tez sie boje tego dnia, kiedy on w koncu powie "a w cholere z Toba klotliwa
      babo" i odejdzie z jakas mila dziewczyna.

      nawet chyba mniej bolaloby mnie samo jego odejscie niz to, ze ta druga bylaby
      lepsza ode mnie. Milsza, przyjacielska, lubiana. To by chyba bolalo najbardziej.

      Najgorsze, ze mimo staran nie umiem sie zmienic :(
    • Gość: grogreg Re: To moja wina IP: 212.160.165.* 19.02.04, 15:22
      Czy twoje "przeczucie" co do niestalosci partnera ma jakies podstawy czy to
      tylko imaginacja?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka